oby.watel
08.02.11, 13:41
"Jak trzeba będzie, użyjemy koktajlu Mołotowa" - mówi wznosząc oczęta ku niebu ksiądz Stanisław Bogdanowicz, proboszcz Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Czegóż chrześcijański duchowny będzie bronił w tak miły Bogu sposób? Ano dóbr doczesnych.
Chodzi o zwrot 18 średniowiecznych dzieł sztuki Muzeum Narodowemu w Warszawie - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".
Eksperci muzeum argumentują, że Niemcy wywieźli i pochowali większość zabytków z Prus Wschodnich, a państwo je odzyskało i sklasyfikowało. – Nie jest też tak, że każdy historyczny właściciel ma prawo do dzieł, które są naszym dziedzictwem narodowym – dodaje dyrektor Agnieszka Morawińska i tłumaczy też, że jej głównym powodem do niepokoju nie jest sam fakt, że zabytki są w bazylice – bo na to mogłaby się zgodzić – ale to, że według jej informacji niszczeją. I są narażone na kradzież. A proboszcz nie wpuszcza konserwatorów, którzy mogliby je ocenić i odrestaurować.
Pobłogosław Panie ten koktajl sługi Twego Mołotowa...