diabollo
23.04.11, 11:29
Ustawka wie! osza niz życie
Autor: IZA KOSMALA
Zostałam kibolką i bardzo mi z tym dobrze.
- Panie, panowie, wyłączamy telefony, kładziemy na stół. A pani dziennikarka jest chyba głuchoniema... - To Marcel, lat 30, pracuje w Ministerstwie Sportu od czasów Mirosława Drzewieckiego. - No, odpalało mu w centrali, nosiłem mu czasem papiery do podpisu, to wiem. Wiedziałem, że to się tak skończy... Marcel jest kibolem. Ale nie żadnym pizdusiem, co na mecze łazi z czwórką bachorów pomachać szalikami i pokazać im, jak się piłka kula po boisku. Marcel i jego kolesie to uczestnicy stadionowych żylet, ustawek, napierdalanek. Piłka to dla nich wątek bardzo poboczny. - Gdyby interesowała mnie piłka, to zostałbym piłką. - Marcel zaciąga się fajką jak Sartre. W zasadzie liczy się tylko wynik, bo służy do obrony honoru, o który trzeba walczyć, inaczej nie ma czucia w żyłach i życie wygląda jak zabawa w cmentarz. Praca, zakupy, dom, telewizor, wyro... Codziennie to samo w tych samych godzinach. Rygor z telefonami to nie paranoja. Przed Euro 2012 psy muszą sprawiać wrażenie, że coś robią. Policyjni śledczy wyłapują kandydatów do bransolet z YouTube, gdzie różne napięte mongoły wrzucają filmiki z ustawek. Oglądanie bitew jest jak drapanie się po dupie: przyjemne, ale seksu z tego nie ma. Dlatego wszyscy kibole zawczasu pilnują, żeby nikomu nie odbiło i nie połasił się na internetową sławę. Nie żeby się kibole bali 24 godzin w dybach w areszcie, tylko czasu im szkoda. Nawet internetowe forum Ustawki już nie istnieje. Teraz znowu wszystko jest manualne, ciemne, jak kiedyś państwo podziemne.
Kto kogo napierdolił
Gotek bardzo się z tego cieszy. Lubi powstanie warszawskie i żołnierzy Armii Krajowej. Na Facebooku jest fanem Bora-Komorowskiego. Ale najbardziej Gotek podziwia Jana Piwnika, pseudo Donat lub Ponury. Komendant dowodził zgrupowaniem AK, a gdy został odwołany, założył samodzielny oddział partyzancki. Nikomu nie dał nasrać sobie na głowę. Poległ pod Jewłaszami w czasie udanego ataku na obiekty niemieckie... Gdy się tak Go tka słucha przy piwie, jest jasne jak słońce, że 5 minut wcześniej wyjebało go z maszyny do podróżowania w czasie. Nic bardziej mylnego. Gotek jest mikrosocjologiem, specjalistą od małych struktur społecznych, pracuje w ośrodku dla młodzieży oraz wykłada na jednej z prywatnych uczelni. Jednocześnie prowadzi klubowe rankingi ustawek. Wszystko ma zapisane w zeszytach, które trzyma w piwnicy sąsiada. Gotek codziennie wieczorem dzwoni po kumplach z całego kraju i sprawdza wyniki: Arka Gdynia, Legia Warszawa, 21 na 21 - wygrana. Arka Gdynia, Śląsk Wrocław, banda na bandę - wjazd psów. Beskid Andrychów, Hejnał Kęty, 10 na 10, do 18 lat - wygrana. Broń Radom, Petrochemia Płock, 3 na 3 - porażka. Granica Kętrzyn, Mazur Ełk, 3 na 3 - wygrana. Falubaz Zielona Góra, Polonia Bydgoszcz, 22 na 22 - remis... I tak przez godzinę, żeby do wszystkich kiboli dotarły bitewne realia. Klub wymieniony na początku to organizator ustawki, dalej liczba bojowników po obu stronach i wynik. Słuchaczom łatwo się w tym wszystkim połapać. Wiek też trzeba zaznaczać. Bo starszyzna powyżej czterdziestki inaczej się klepie, to już weterani, tylko się macają, a dzieciaki przed osiemnastką to maszyny do bicia. Musi być sprawiedliwie jak na ringu. Na 150 ustawek - które odczytał Gotek - zorganizowanych w ostatnich kilku miesiącach nie było żadnych ofiar. Bo są sztywne i proste zasady: bić, nie zabić. Sztachetami czy kijami nie można walić po łbie, a nożami nie można dźgać w odcinki tętnicze.
Napierdalanki mają bowiem znacznie szersze znaczenie, także towarzyskie. a problemy, kredyty, rozwód to jakieś pierdy. Po wszystkim od razu miło się gawędzi.
Bądąc cycatym chujem
Do knajpy w centrum Warszawy, w której kibole najchętniej piją browce, gdyż nie ma okien, wpadło nagle trzech gości. Przez ich wrogie miny zebrało mnie na rzygi. Już widziałam, jak wszyscy napierdalają mnie po łbie rozbitymi butelkami. Tymczasem Marcel od razu podniósł się z krzesła. - Ale dostaliście tydzień temu od nas megawpierdol, pokaż oko - kiwnął na największego łysola. - Eee, luz, do wesela się zagoi, stary. I wtedy Marcel przypomniał sobie o reszcie przy stoliku. - A wy się chyba nie znacie. Kolega, kolega i kolega. A tu moja nowa dupa. - Marcel wskazał na mnie i powiedział mi na ucho: - No, sorry, ale to panowie z ultras, nienawidzą dziennikarzy, zwłaszcza komunistycznych. O tym z lewej w "Wyborczej" napisali kiedyś, że jest kibolskim dilerem. A prawda była taka, że pracował w wodociągach, a pod blokiem palił skręty. - Baby to cycate chuje, żadnych innych różnic nie widzę - przedstawił mi się od razu jeden z fanów Legii. - Jak się zakochałem, to po miesiącu szmacisko zaproponowało trójkącik z moim najlepszym kumplem. Drugi też wyciągnął do mnie rękę na powitanie: - Ja napisałem swojej wiersz. Przychodzę na klub, a typ, który mnie zawsze wkurwiał, bo bił się jak mięczak i nie miał poglądów politycznych, chwali się moim wierszem. Pizda zmieniła końcówki na żeńskie i się pod moim wierszem podpisała. - W każdej kobiecie kurwy dwie trzecie - mrugnął do mnie trzeci gość. Żeby nieznacznie zmienić temat i żeby skinole niepotrzebnie mnie o nic nie wypytywali, co mogłoby ujawnić moją dziennikarską rolę i reportaż szlag by trafił, Marcel wyciągnął telefon. - Widzieli nowości na fotosiku? Kibole wzruszyli ramionami. - No to proszę, Złoty Anioł, Krysia, 39 tys. komentarzy, średnia ocena 9 na 10... Zanim się zorientowałam, że Marcel podsuwa koleżkom fotki amatorek kiboli z internetu, jeden szturchnął mnie na pocieszenie. - Zobacz, kurwa, po 30 lat mają i się podniecają jakąś 16-letnią labadziarą. Chłopaki, ankieta! - wrzasnął. Od razu pomyślałam, że będzie taka: Mała zostaje czy wypierdala? I nie miałam racji. - Zdradziłbyś starą? - Tak, ale tylko po wódce, bo człowiek to wtedy głupi jest - rzekł Marcel. - Czemu jak się zaczyna człowiek w coś angażować, to się wszystko pieprzy - zapytał filozoficznie legionista. - A czemu jak idziesz do kibla się wyszczać, to nie srasz, a jak idziesz srać, to zawsze też szczasz? Ja to mam zryte sny ostatnio - odpowiedział mu drugi. - Zaprosiłem pacjentkę do siebie na kwadrat, a potem napierdalałem ją w łazience, bo mi mydło chciała ukraść. - Dobra, chuj tam, trzeba pomóc koledze - zakończył ankietę drugi z Legii. - Galeria Wisła w Płocku organizuje konkurs dla narzeczonych. Do wygrania za pierwsze miejsce jest suknia ślubna, garnitur, obrączki i przejazd limuzyną, także wartość jest dość znacząca, nasz człowiek nie zawracałby dupy, gdyby szło o bon do McDonalda. Trzeba na niego wysłać głosy. To jest para nr 21. Zapiszcie sobie: www.galeria-wisla.pl/slub/pary.
CDN...