gaika
14.12.14, 22:17
Jarosław Kaczyński uważa, że 25 lat po odzyskaniu niepodległości trzeba na ulicy walczyć o wolność słowa, niezależne media, które według niego są dziś zagrożone. To nieuczciwe, bo to właśnie za rządów PiS inwigilacja ludzi mediów najbardziej uderzała w dziennikarską niezależność i wolność słowa w Polsce.
Jerzy Zelnik przed sobotnim "Marszem w obronie demokracji i wolności mediów" odczytał deklarację ideową, w której stwierdził, że "nieliczne media i dziennikarze niezależni są coraz częściej jawnie prześladowani".
To fałszywe słowa, a - paradoksalnie - najlepiej udowodnił to sam Kaczyński, maszerując przez Warszawę i głosząc swoje prawdy. Nikt go nie zatrzymywał, nie internował, a media (na czele ze znienawidzonym przez PiS TVN) na żywo relacjonowały każde jego słowo.
Gdyby Polska była taka, jak ją Kaczyński maluje, to wszystko by się po prostu nie miało prawa wydarzyć. A przecież się wydarzyło.
To też nieuczciwe słowa, bo to właśnie rząd PiS zamachnął się na niezależność dziennikarską. W latach 2005-07, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość (razem z LPR i Samoobroną) grupa dziennikarzy była inwigilowana przez ABW, CBA i CBŚ. Służby specjalne pobierały od operatorów telefonicznych informacje: do kogo dziennikarze dzwonili, kto do nich telefonował i gdzie wtedy byli. Rekordzistką była Monika Olejnik, jej billingi sprawdzano przez dwa lata. Służby inwigilowały też: Bogdana Wróblewskiego (wtedy "Gazeta Wyborcza"), Bertolda Kittla (wówczas "Rzeczpospolita"), Romana Osicę i Marka Balawajdera (RMF FM), Piotra Pytlakowskiego ("Polityka") i Andrzeja Stankiewicza ("Newsweek").
Wojciech Czuchnowski (jeden z piszących ten tekst) był podsłuchiwany przez 17 dni, bo władza chciała wiedzieć, co "Gazeta Wyborcza" napisze po śmierci Barbary Blidy.
To również cyniczne słowa, bo w 2006 r. to właśnie PiS z koalicjantami całkowicie przejął kontrolę nad mediami publicznymi: wymienił skład Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (jak nigdy zasiadali w niej tylko przedstawiciel władzy), rady nadzorcze i zarządy TVP i Polskiego Radia. To czarny czas mediów publicznych.
Organizatorzy marszu biją na alarm, zestawiając sytuację mediów w III Rzeczypospolitej z tym, co robiono z dziennikarzami w stanie wojennym i w PRL. To głęboko nieuczciwe porównanie. W PRL szalała cenzura, niewygodni dla władzy dziennikarze byli pozbawiani możliwości pisania gdziekolwiek, za publikacje w niezależnym obiegu karano więzieniem.
W stanie wojennym dziennikarze byli wśród tysięcy internowanych, a całe środowisko poddano upokarzającej weryfikacji, pozbawiając część jego przedstawicieli pracy. Nie ma tu żadnego porównania z czasami jakichkolwiek rządów w demokratycznej Polsce i jest to obraźliwe dla tych, którzy za wolność słowa rzeczywiście płacili wysoką cenę.
Ale jeśli już stosować takie analogie, to bardziej pasują do rządów PiS. W czasach IV RP pracy w mediach publicznych zostało pozbawionych ok. 300 dziennikarzy. PiS- owscy komisarze uznali ich za "złogi" dawnego systemu. Naprawdę byli to ludzie, którzy sprzeciwiali się upolitycznianiu programów. Na ich miejsce weszli dziennikarze o "słusznych" dla nowej władzy poglądach, którzy takich oporów nie mieli.
Wśród nich jest kilkoro członków komitetu honorowego sobotniego marszu. Za rządów PiS w mediach publicznych rozkwitły ich kariery.
Niech więc PiS nie stroi się w piórka obrońców niezależności mediów. Prowadzona w IV RP inwigilacja ludzi mediów najbardziej uderzała w dziennikarską niezależność i wolność słowa w Polsce. A czystka w publicznych środkach masowego przekazu wprowadzała atmosferę strachu i łamała kręgosłupy ich pracownikom.
Do komitetu honorowego marszu PiS weszli dzisiaj: Krzysztof Skowroński, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, naczelni głównych mediów prawicy: Tomasz Sakiewicz ("Gazeta Polska"), Jacek Karnowski ("wSieci"), Paweł Lisicki ("Do Rzeczy"), Tomasz Terlikowski (telewizja Republika), Katarzyna Hejke ("Nowe Państwo") oraz publicyści: Michał Karnowski, Piotr Semka i Joanna Lichocka.
Siedem lat temu nie protestowali, a część z nich, zdobywając intratne posady, skorzystała na krzywdzie kolegów. Wtedy i dziś utożsamiali interes partyjny z interesem mediów.
wyborcza.pl/1,75968,17129807,Zamach_na_media_byl__Gdy_rzadzil_PiS.html#CukGW