Dodaj do ulubionych

In vitro dzieli biskupów. Sprzeczne komunikaty

17.03.15, 07:26

In vitro dzieli biskupów. Sprzeczne komunikaty Episkopatu to efekt starć

Katarzyna Wiśniewska

W Episkopacie jest spór na temat metody sztucznego zapłodnienia i ustawy bioetycznej. To dlatego w ostatnich dniach nie było wiadomo, co tak naprawdę hierarchowie sądzą o in vitro.


W mediach i od polityków można było usłyszeć, że Episkopat złagodził ton w tej kwestii, ale biskupi zarzekali się, że to wszystko nadinterpretacja. Ustaliliśmy, że o żadnej pomyłce nie ma mowy: sprzeczne komunikaty biskupów wynikają z wewnętrznych tarć w Episkopacie.

Zaczęło się od oświadczenia prezydium Episkopatu z początku marca, że ustawa bioetyczna powinna ograniczyć procedurę in vitro do małżeństw, a nie par w nieformalnych związkach. O in vitro prezydium pisało dość krytycznie, ale bez totalnej dezaprobaty; raczej w duchu cichego poparcia dawnego projektu Jarosława Gowina.

Pod oświadczeniem podpisali się przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki, jego zastępca abp Marek Jędraszewski i sekretarz Episkopatu bp Artur Miziński.

Jednak wkrótce potem ten sam bp Miziński wycofywał się rakiem, że komunikat "odczytano błędnie", a in vitro jest niedopuszczalne.

Suchej nitki na in vitro nie zostawili (w oficjalnych oświadczeniach) biskupi obradujący w ubiegłym tygodniu w Warszawie. Zaś przewodniczący Episkopatu, komentując w KAI przyjęty przez rząd projekt ustawy, stwierdził bardzo ostro, że in vitro "sprowadza ludzi do poziomu zwierząt".

Głosy mówiące o odwilży w Kościele w kwestii in vitro zamilkły szybko. Tymczasem, jak się dowiedzieliśmy, wielu biskupów to mniej lub bardziej jawni zwolennicy też odwilży.

- Niektórzy hierarchowie chcą, by o in vitro mówić bardziej ludzkim tonem, chcieliby zaprzestania wojny kościelno-politycznej. Są nastawieni bardziej kompromisowo, co oczywiście nie znaczy, że chcą dopuszczenia in vitro bez żadnych ograniczeń. Należą do nich na przykład właśnie bp Miziński, abp Jędraszewski, a także kard. Kazimierz Nycz czy kard. Stanisław Dziwisz - mówi "Wyborczej" jeden z biskupów.

I dodaje: - W tej grupie jest też całkiem sporo biskupów pomocniczych, mniej znanych i niezabierających głosu w mediach. Nie chcą oni jednak otwarcie zajmować stanowiska.

Ale zwolennicy twardego kursu ciągle mają mocną pozycję - prym wiedzie tu abp Henryk Hoser, autor frazy, że "in vitro to hodowla ludzi". - Zdanie abp. Hosera jako szefa zespołu Episkopatu ds. bioetycznych ciągle bardzo się liczy - mówi nasz rozmówca.

Co ciekawe, wśród hierarchów bardziej liberalnych w tej kwestii jest uznawany za konserwatywnego były przewodniczący Episkopatu abp Józef Michalik. Już w 2013 r. ubolewał, że nie udało się przeforsować projektu Gowina: "Szkoda, że nie zdołał wprowadzić regulacji prawnych w tej dziedzinie eksperymentów i przeróżnych poczynań związanych z bioetyką w Polsce".

Zwolennikiem łagodniejszej linii jest też rzecznik prasowy Episkopatu ks. Józef Kloch. Niedawno na antenie Radia Plus twierdził, że "inicjatywa Gowina była bardzo zbliżona do stanowiska strony kościelnej".

"Wyborcza" dowiedziała się też, że jedna z ważniejszych przyczyn zaostrzenia oficjalnego kursu w Episkopacie w sprawie in vitro ma podłoże polityczne. Wśród biskupów zapanowała bowiem konsternacja po słowach kandydata PiS na prezydenta. Andrzej Duda, zanim przyznał, że jest przeciwny in vitro, stwierdził w TVN 24, że jego stanowisko "jest zgodne ze stanowiskiem Episkopatu: pod pewnymi warunkami może to być dopuszczalne". Duda nawiązywał właśnie do komunikatu sygnowanego m.in. przez bp. Mizińskiego. To nie spodobało się wielu hierarchom.

- Biskupi, nawet ci radykalni przeciwnicy in vitro, są już mocno wyczuleni na instrumentalne traktowanie ich przez polityków, zwłaszcza prawicowych. I nie chcą być utożsamiani z żadną partią. Stąd ta fala sprostowań i szybkich komentarzy w Episkopacie - mówi "Wyborczej" jeden z księży z kręgów zbliżonych do Episkopatu.

Co będzie dalej? Wedle naszych rozmówców łagodniejszy front w Episkopacie może rosnąć w siłę. - Radykalne, ostre wypowiedzi o in vitro będą coraz bardziej ugodowe, mniej zapalczywe - mówi jeden z księży.

wyborcza.pl/1,75478,17579314,In_vitro_dzieli_biskupow__Sprzeczne_komunikaty_Episkopatu.html
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: In vitro dzieli biskupów. Sprzeczne komunikat 17.03.15, 07:30
      Wnioski: Kościół Ginekologiczno-Katolicki łagodnieje, jeżeli tylko opinia społeczna przeciwstawi się jego zdziczeniu.

      Gdyby opinia społeczna zmieniła swój stosunek do aborcji, to i zdziczałe klechy stałyby się bardziej ludzkie (to, że gdyby biskupi rodzili dzieci aborcja byłaby sakramentem to wszak rzecz najzupełniej pewna).

      Duch Swięty i inne tego typu pierdoły nie mają tutaj większego znaczenia.
      Znaczenie ma tylko socjotechnika.

      "Oto tajemnica naszej Wiary: Euro i Dollary".

      Kłaniam się nisko.
      • podjadek57 Skąd się biorą dzieci 17.03.15, 13:17
        Biskup Tadeusz Pieronek: Nauka Kościoła w tej kwestii jest bardzo wyraźna. Dziecko jest dziełem wzajemnej miłości małżonków, a nie wytworem techniki, przy użyciu elementów życia wyciągniętych z organizmów mężczyzny i kobiety. Jest to moralnie niedopuszczalne i biskupi w tych kategoriach to oceniają.

        To nie jest ocena tego, czy to jest możliwe w sensie technicznym, no bo jest możliwe. Ale jest to zupełnie poza sferą godności ludzkiej. Człowieka nie można produkować, tylko człowiek się rodzi.
        natemat.pl/136841,abp-pieronek-reaguje-na-slowa-andrzeja-dudy-o-in-vitro-stara-sie-zeby-go-wybrali-czasem-gada-glupstwa
        (podkreślenie moje)
        • oby.watel Re: Skąd się biorą dzieci 17.03.15, 14:01
          Ach ta bardzo wyraźna nauka Kościoła! To dzięki niej latamy w kosmos, korzystamy z GPS-ów i w ogóle tyle wiemy o świecie. Na nieszczęście pamiętamy także naukę tego samego Kościoła tylko z czasów nieco bardziej odległych, gdy nauczał, że Ziemia jest płaska i parę innych bzdur.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka