Dodaj do ulubionych

Dziary Narodowe

21.01.16, 07:46
Dziary narodowe. Polska z tatuaży patriotów
Konrad Oprzędek

Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać.
Daniel masuje się po Polsce, którą ma wytatuowaną na ramieniu. Polska trochę boli, bo dwa dni wcześniej kazał postawić ją w płomieniach i dodać żołnierza Armii Krajowej z karabinem. Za tatuaż zapłacił zasiłkiem dla bezrobotnych.

- Przez kilka miesięcy główkowałem, jak wydawać te pięć stów i nie czuć się nikim - tłumaczy 27-latek. - Gdy dorzucałem się rodzicom do rachunków i jedzenia, brakowało mi na tramwaj albo kartę do telefonu, co robiło ze mnie śmiecia. Ostatnio olałem rachunki i zafundowałem sobie autoterapię. Bo ten tatuaż tak działa. Kiedy czuję, że w dzisiejszej Polsce nie da się żyć, patrzę na żołnierza. Myślę o drugiej wojnie. To mnie uspokaja.

Chłopak wodzi smętnym wzrokiem za ludźmi, którzy biegają po galerii handlowej. Od kiedy stracił robotę w biurze, przychodzi tu codziennie. W domu ciągle czuje na sobie ojcowskie spojrzenie, które robi z niego nieudacznika i darmozjada, dlatego o dziewiątej wychodzi na miasto. Dwie-trzy godziny meandruje po ulicach Krakowa, a koło południa przysiada w galerii, żeby się ogrzać. Potem wraca do domu i rozsyła CV.

- Podczas wojny życie, nawet jeśli zagrożone, było łatwiejsze - mówi dalej. - Polak mógł walczyć i ginąć za coś, w co wierzył...

Chłopak przerywa, bo właśnie zauważył piękną brunetkę w tweedowym płaszczu i czarnych spodniach ze skóry.

- Chcesz do niej podejść? - pytam.

- Weszła do Yoshe - kręci głową. - Kobiety, które ubierają się w drogich sklepach, mają w oczach maszynki do przemieniania facetów w meneli. Wystarczy, że nie masz markowego ciucha, a po spotkaniu z taką lasiunią czujesz się nikim.

Daniel od dziecka wiedział, że z ludźmi, którzy mają dość czasu i pieniędzy, by się stroić, lepiej nie krzyżować spojrzeń, bo skończy się to dla niego upokorzeniem. Wychował się w domu szewca i sprzątaczki, którzy powtarzali, że kto przyszedł na świat w dziurawych portkach, w takich umrze. Zmienili zdanie dopiero, gdy zobaczyli, że nawet ludzie skromniej żyjący od nich posyłają dzieci na studia. Nabrali nadziei, że wykształcenie wyrwie Daniela z zaklętego kręgu dziurawych portek, w którym ich rodzina tkwiła od pokoleń. Chłopak został magistrem marketingu. Nie znalazł pracy w zawodzie, więc trafił do biura firmy meblarskiej. Szef dał mu najniższą krajową, ale zapewnił, że lepsze życie zacznie się Danielowi, gdy kryzys minie. Tylko że zamiast tego firma splajtowała, a chłopak wylądował na bezrobociu. Jak wielu jego znajomych z uczelni.

- Chciałbym kiedyś wchodzić bez obciachu do Vistuli jak tamten - wskazuje na blondyna w niebieskiej marynarce. - Ale szanse są małe. Musiałbym być synem bogatego gościa.

Daniel znów zaczyna masować się po Polsce i wzdycha: - Kiedyś wystarczyło chwycić za karabin, żeby znaleźć się w elicie narodu. Teraz trzeba się w niej urodzić.

Emigracja do dawnej Polski

Gdy Dominik Rozwał ma gorszy dzień, podwija rękaw bluzy i przygląda się małemu powstańcowi, którego wytatuował na przedramieniu. Dzieciak ma nie więcej niż 13 lat, a już dźwiga karabin. Co takie małolaty miały w głowach - zastanawia się 39-latek - że nie wymiękły podczas powstania warszawskiego.

Tatuaż zrobił sześć lat temu, gdy rzucił robotę w fabryce części samochodowych. Przepracował tam ponad pięć lat - na śmieciówkach. - Do tego szef tak dociskał psychicznie, że zrobił ze mnie kłębek nerwów - wspomina Rozwał. - W nocy nie spałem, miałem stany lękowe i drgawki. Skończyło się na psychotropach.

Dominik nie chciał wyjechać do Anglii, jak zrobiło wielu jego znajomych. Wolał emigrować do dawnej Polski. Na ławce w parku, gdy syn zasnął w wózku, otwierał książkę o drugiej wojnie. Przypominał sobie też o wujku, który walczył u Andersa, i o siostrze babci, która przez całą wojnę ukrywała w komórce młodą Żydówkę.

- Podczas wojny Polacy byli bardziej życzliwi, jeden drugiemu pomagał - idealizuje Dominik. - Łączyła ich silna więź, bo zależało im na kraju. Dziś w szkołach nie uczą patriotyzmu, dlatego Polacy olewają dobro wspólne. Każdy patrzy, żeby wszystko zgarnąć pod siebie, jak u mnie w firmie, gdy dyrekcja postanowiła zrobić dwie odlewnie. Na drugą dostała dotację z Unii Europejskiej, ale w zamian musiała dać ludziom pracę. Wymyśliła, że zatrudni ich na śmieciówkach, potrzyma wymagany czas, a potem wyrzuci. Dawniej Polacy tak sobą nie poniewierali.

Teraz Dominik jest kontrolerem produkcji w fabryce hamulców, ma umowę o pracę i co miesiąc dostaje 2700 zł na rękę. Pensje jego i żony wystarczają, żeby utrzymać trzyosobową rodzinę. Tylko że gdy porównuje swoją pracę i tę, którą dawniej wykonywali Polacy, wychodzi mu, że jest na minusie. Bo w Peerelu, zdaniem Rozwała, robota nie zabierała ludziom całego czasu, po fajrancie mogli być mężami, żonami i rodzicami. A Dominik widuje żonę tylko w weekendy i święta. W dni powszednie wychodzi do fabryki, gdy Kasia jeszcze śpi, a wraca, kiedy jej już nie ma. Wieczorem też nie rozmawiają, bo zanim ona przyjdzie z pracy, on zasypia.

Tatuaż na przedramieniu przypomina mu o wielkości, której wokół siebie nie widzi. - Ten powstaniec, choć mały łebek, był wielki, bo pokazał charakter: poszedł na wojnę i narażał siebie dla innych - mówi. - Dzisiaj ciężko być wielkim. Nawet nie wiem, co musiałbym zrobić, żeby takim się poczuć. Mogę tylko harować, żeby opłacić rachunki, ale wtedy jestem szaraczkiem. Już pogodziłem się z tym, że o wielkości muszę zapomnieć. Ale inni nie zapomną. Widzę to po kilku kumplach z tatuażami patriotycznymi i po tysiącach ludzi, którzy co roku 11 listopada maszerują przez Warszawę.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 07:47
      - Marzy im się Wielka Polska? - dopytuję.

      - Tak, ale gdy mówią to na głos, od razu nazywa się ich nacjonalistami. A Wielka Polska to silny kraj, który nie pozwoli sobie grać na nosie zagranicznemu kapitałowi. Ludzi denerwuje, że zapieprzają od rana do nocy w fabrykach, a nic z tego nie mają. Obce firmy nie inwestują w pracowników, bo nasi politycy im na to pozwalają. Ale to się skończy. Ludzie wyjdą na ulicę i zrobią przewrót. Wymienią polityków na takich, którzy zadbają o interesy szaraczków.

      - Ale podobna wymiana już była w 1989 roku.

      - "Solidarność", która robiła ten przewrót, doszła do władzy i zapomniała o zwykłych ludziach. Niech szaraczki sobie radzą. Podobnie jest teraz z PiS-em. Tłumaczą po łebkach, o co im chodzi, bo myślą, że nie zrozumiemy. Mają się za elitę, a nas za zwykłych robotników, którzy na nich harują. Niczego z nami nie ustalają. Jeśli chcą zmian, powinni nam o nich opowiedzieć i zobaczyć, jak reagujemy. Nic na własną rękę! I żadnych interesów na boku, jak to było z ułaskawieniem Kamińskiego. Tak Wielkiej Polski zrobić się nie da.

      Czas patriotów

      - Nie pytaj, co znaczy odnieść sukces, bo cię pacnę! - Szymon Kazanecki zrywa się z wersalki. - Chodź, kurwa, przejdziemy się, bo mnie telepie od tego sukcesu.

      Wychodzi do drugiego pokoju, żeby się przebrać, a jego żona mnie uspokaja: - Szymon to potulny misio, tylko łatwo się denerwuje.

      Potulny misio ma 186 cm wzrostu i 91 kg wagi. Jego ciało jest tak wielkie, że mieści się na nim prawie cała historia męczeństwa narodu polskiego. Na ręce wytatuował sobie napis "1940 Katyń - 2010 Smoleńsk", na plecach - daty powstania listopadowego, styczniowego i warszawskiego, a na piersi - kotwicę Polski Walczącej.

      - Pani Paulino - szepczę konspiracyjnie - czy oprócz "sukcesu" są jeszcze jakieś słowa, po których mąż robi się mniej potulny?

      - "Zielona wyspa" - kobieta mruga okiem porozumiewawczo. - Niech pan też nie wyskakuje z "autostradami" i "aquaparkami", bo ich budowanie jest dla męża jak malowanie kamienicy: w środku syf i bieda, a na zewnątrz kolorowo. Po tych autostradach śmigają bogaci, w każdym razie nie my. Jak jedziemy do rodziców, wybieramy boczne drogi, bo 40 zł opłat za autostradę to dla nas dużo. Ja i mąż zarabiamy łącznie 3600 zł netto, a mamy dwoje dzieci. Nie dla nas też Pendolino.

      - To o "sukcesie polskiej transformacji ustrojowej" też lepiej nie wspominać?

      - Gdy w telewizji o tym mówią, to Szymon puszcza taką wiązankę, że sąsiadka z dołu wali w sufit kijem od miotły. Mnie to określenie też denerwuje. Mam 25 lat i już trzy razy zmieniałam robotę: ze spożywczaka przeszłam do piekarni, stamtąd do drogerii, a potem do sklepu z ubraniami. Za każdym razem dostawałam więcej, ale nie tyle, żeby coś w moim życiu się zmieniło. Szymon jest wulkanizatorem i też nie ma nadziei na zmianę. Dlatego słowo "Komorowski" niech pan wrzuci na czarną listę. I jeszcze "Tusk", "Kopacz", "Miller", "Palikot", "Kaczyński".

      - Jak to, Kaczyński też zakazany?

      - Gdy go wybrali, zaczął od szarpania się o miejsce dla swoich sędziów w trybunale, nie od spraw zwykłych ludzi. My do wyborów nie chodzimy, bo politycy wymieniają się stołkami, a nic się nie zmienia. Przynajmniej nie nam. Nie wiem, co zamiast demokracji. Wiem tylko, że ona nic nam nie daje. "Demokracja" też na listę.

      - Ale bez tych wszystkich słów jest tak, jakbyśmy z Peerelu nigdy nie wyszli.

      - Ja w Peerelu nie żyłam, to nie wiem, jak było. Ale widzę, jak jest teraz. I że te słowa nie pasują do mojego życia.

      Szymon prowadzi mnie na cmentarz Rakowicki w Krakowie, gdzie w długich rzędach białych grobów leżą legioniści. Często to jedyne miejsce, jakie przychodzi mu do głowy, gdy Paulina każe wziąć dzieciaki na spacer.

      - W przeciwieństwie do aquaparku nie ma tu płatnych wejściówek, a do tego bajtle mogą się czegoś nauczyć - wyjaśnia. - Syn ma dopiero cztery lata, a córka sześć, to mówię im ogólnie, że to groby Polaków, którzy poświęcili życie za Boga, Honor i Ojczyznę. No jasne, że dzieci trochę się nudzą, ale muszą to wiedzieć. Jak podrosną, będę ich odpytywał z dat polskich powstań.

      Szymon zna je od dzieciństwa. Jeszcze zanim usłyszał o nich w szkole, wkuwał je na polecenie ojca. Bo Henryk był synem żołnierza kampanii wrześniowej i nie wyobrażał sobie, że można być Polakiem, nie znając dat zrywów wolnościowych swoich przodków. Dlatego podsuwał Szymonowi czytanki o Traugucie, Chłopickim, Borze-Komorowskim, a potem z nich odpytywał. Karą za nieprawidłowe odpowiedzi był szlaban na grę w piłkę.

      - Przyprowadzam tu dzieci też dlatego, żeby miały miejsce, do którego będą mogły wrócić, gdy dorosną i świat wyda im się porąbany - dodaje. - Tu nie trzeba się śmiać. Ja już mam dość ucieszonych mord. Wszędzie ich, kurwa, pełno. W telewizji nawijają, żebyśmy się uśmiechali do siebie na ulicy, w sklepie i autobusie. Potem przyjeżdża tu jankes z Angolem i myślą, że Polska to szczęśliwy kraj. Nie wiedzą, że Polak cieszy michę, bo przecenili mu mielonkę i zaoszczędził 2 zety.

      CDN...
      • diabollo Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 07:49
        Historię męczeństwa Polaków Szymon wytatuował sobie po katastrofie w Smoleńsku. Wierzy w teorię o zamachu. Zaczął zakładać koszulki na ramiączkach, bo polubił sytuacje, gdy na widok jego dziar ludzie w autobusach poważnieją, jakby się go bali. Dzięki temu czuje się silny. Ale tylko na wiosnę i w lecie, bo gdy robi się zimno, musi zakryć tatuaże ubraniami.

        - Za niedługo patriotyczne dziary rozejdą się po Polsce i ludzie będą się po nich rozpoznawać - przewiduje. - Zobaczą faceta z Polską Walczącą na łapie i od razu będą wiedzieć, że poważny koleś. Nie pacan, który dał sobie obśmiać wszystko i teraz już nie wie, w co wierzyć. Gdy stoję w korku i widzę przed sobą samochód z wlepką "Żołnierze Wyklęci", humor mi się poprawia. Ludziom, którzy noszą koszulki patriotyczne, mówię, że mają mój szacun. A jak widzę na murze napis "Katyń-Smoleńsk. Pamiętamy", to czuję, że jestem u siebie.

        - Ale co się zmieniło, że właśnie teraz Polacy zaczęli znaczyć ciała, samochody i ulice symbolami patriotycznymi?

        - O to chodzi, że nic się nie zmieniło przez 25 lat. Ludzie mają już dość cieszenia michy do mielonki z promocji. Nadchodzi czas patriotów, którzy chcą, żeby coś więcej po nich zostało niż sterta wysranej mielonki. I powalczą o to na ulicach. Z politykami, lewackimi wykształciuchami, Unią Europejską, Ruskimi i uchodźcami.

        Szymon jest dumny, że ma dwoje dzieci, żonę patriotkę i tatuaże. Ale jego zdaniem to za mało, żeby umrzeć jako dumny Polak. Marzy o własnym serwisie samochodowym, wybudowaniu domu i skrzyknięciu znajomych patriotów, którzy spotykaliby się co tydzień i gadali o Polsce. Chce, żeby jego dzieci widziały, jak coś tworzy.

        - Bo duma jest wtedy, gdy facet zrobi coś z niczego i zostawi to dzieciom - mówi. - A jak państwo nie daje takich możliwości, to facet musi z nim walczyć. Duma rodzi się też w walce.

        W kolejkach

        - Polska nie pozwala nam żyć, każe czekać - mówi 24-letni Marcin Gorączko. - Ustawia nas w długich kolejkach do lekarzy, urzędów pracy i innych wydawaczy świstków. A gdy długo czekamy, tracimy z oczu cel. Przestajemy się zastanawiać, o co nam w życiu chodzi, bo myślimy już tylko o tym, kiedy wreszcie skończy się kolejka i ktoś wywoła nasze nazwisko.

        Marcin ma astmę, więc co kilka tygodni musi stanąć w kolejce do lekarza. Ale żeby mieć prawo do niej wejść, wcześniej musiał zająć miejsce w innym ogonku - do rejestracji na bezrobociu. Bo pracuje na czarno w sklepie internetowym i nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Urząd pracy o tym nie wie, dlatego co jakiś czas wzywa Marcina, żeby stawił się w kolejce - po skierowanie na rozmowę kwalifikacyjną do jakiejś firmy. Chłopak bierze świstek i idzie do pracodawcy, gdzie czeka już rządek bezrobotnych - po zaświadczenie o braku kwalifikacji. Gdy Gorączko je dostanie, musi jeszcze wrócić do kolejki w pośredniaku - do gabinetu urzędniczki, która odbierze od niego świstek.

        W różnych kolejkach czeka już sześć lat, czyli całą dorosłość. Gdy tak opiera się o ściany gabinetów, urzędów i sekretariatów, myśli o powstańcu, który wykrwawia mu się na plecach.

        - Ten tatuaż przypomina, żebym nie stracił z oczu celu - tłumaczy. - Bo krew jest najlepszym dowodem, że powstaniec miał wyraźny cel i ostro do niego dążył.

        - Cel osiągnięty - zauważam.

        - Bzdura, nie ma wolności!

        - Możesz iść do wyborów, na manifestację, napisać w necie, co tylko chcesz.

        - Ale muszę stać w kolejkach. Żyję w dziadowskim państwie, a takie nie daje wolności. Machina się zacina i każe mi ciągle wracać do tych samych kolejek. Swoje odstałeś? To jeszcze raz. I znowu! Chyba że jesteś bogaty. Wtedy do lekarza możesz pójść prywatnie, nie czekasz na wizytę. Ja zarabiam niecałe 1600 zł i nie mam kasy, żeby przeskoczyć kolejki. Mam tylko państwo, w którym nic nie działa.

        - Myślisz, że to czekanie odróżnia cię od ludzi, którym się udało?

        - Gdybym zarabiał powyżej średniej krajowej, to nie stałbym w kolejkach.

        - Dlaczego w kolejkach myślisz o Polsce i przelanej za nią krwi?

        - Bo nie jestem lemingiem. Nie walę ściemy, że czuję się obywatelem świata i mogę żyć wszędzie. Ja umiem żyć tylko w Polsce. Mam tu bliskich, nie znam języków, nigdzie się nie wynoszę. Tutaj chcę założyć rodzinę, być szczęśliwym i czegoś się dorobić. To mój cel, więc nie mogę odpuścić Polski. Może też dlatego ona mnie tak wkurza. Najbardziej wtedy, gdy patriotów przeciąga po pośredniakach, a lemingom się kłania. A kto by jej bronił, gdyby Putin nas najechał? Lemingi od razu spieprzyłyby na Zachód. Zostaliby tylko patrioci.

        CDN...
        • diabollo Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 07:50
          Polska zaczęła wkurzać Marcina po katastrofie smoleńskiej. Nie myślał, że to zamach, raczej przesilenie, do którego musiało doprowadzić dziadowskie państwo. Wcześniej słuchał o nim setki razy, gdy media donosiły o firmach, które upadały przez błędy urzędników skarbowych. O świeżo zbudowanych drogach, które kończyły się w szczerym polu. O przedsiębiorstwach, które były prywatyzowane za grosze, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że w rękach państwa i tak by splajtowały. Słyszał, ale nie przejmował się dziadowską Polską. Aż do 10 kwietnia 2010 roku. Wtedy odkrył prawicowy internet. Felietony o potrzebie przeorania państwa i zbudowania go na nowo mieszały się tam z esejami o Piłsudskim, powstaniu warszawskim i żołnierzach wyklętych. Utknął w tych tekstach na długie lata i nadrabiał zaległości. Ze szkoły, bo jako uczeń jeszcze nie miał głowy do historii. I z domu: - Mój tata jest hydraulikiem, mama kucharką, a prości ludzie w starszym pokoleniu nic o historii nie wiedzą i nie mogą zaszczepić dzieciom patriotyzmu.

          Gdy zrobił tatuaż, miał opory, żeby pójść na basen, ściągnąć koszulkę i pokazać krwawiącego powstańca. Bał się, że ludzie będą patrzeć na niego jak na oszołoma. Teraz już się nie boi. - Bo naród się obudził, patriotów jest coraz więcej - mówi. - Od ostatnich wyborów czuję się w Polsce całkiem nieźle. Nie chcę zapeszać, ale teraz nawet nie wzywają mnie do urzędu pracy, żebym odstał swoje w kolejkach. Może wreszcie Polska zmusi takich szefów jak mój do płacenia pracownikom ubezpieczenia. I pozwoli nam żyć.

          Laski chcą dotknąć dziary

          Z okna widzi dwóch "zielonych ludzików". Omiatając ulicę spojrzeniem, upewniają się, że jest bezpiecznie. Potem przechodzą pod mur kamienicy spod piątki. Przewieszają kałachy przez ramię, ściągają hełmy i kominiarki, żeby zapalić szlugi. Wojtek szybko wyciąga z szafy pistolet maszynowy Sten, kultową broń powstańców warszawskich, otwiera okno i oddaje do ludzików serię strzałów. Trafia, ale czuje niedosyt. Bierze z kuchni nóż, wybiega na ulicę, żeby poderżnąć trupom gardła.

          Ten krwawy sen to ślad, jaki w głowie Wojtka Szlachetki zostawili Rosjanie, zajmując Krym. Pomyślał wtedy, że "zielone ludziki" nie poprzestaną na Ukrainie, pójdą dalej - na Litwę, Łotwę, Estonię, a w końcu dotrą do Polski. Zaczął więc czytać o walkach, które polscy partyzanci toczyli z okupantami. Zapisał się na kurs strzelecki i wytatuował na łydce kotwicę Polski Walczącej.

          - Zagrożenie, przynajmniej na razie, minęło, ale został mi po nim patriotyzm - opowiada 26-latek. - Wcześniej nigdy nie interesowałem się polskimi bohaterami, bo w szkole nauczyciel nie wyrobił się z programem i przejechał po drugiej wojnie jak po torze Formuły 1. Dopiero teraz widzę, że wyszliśmy ze szkoły jako miękkie faje. Stwardniałem dopiero, gdy stałem się patriotą.

          - Putin zrobił z ciebie mężczyznę?

          - Zmusił, żebym nauczył się strzelać do jego ludzi. Zadbałem też o ciało na siłce, bo wcześniej miałem zapadniętą klatę. Ale spoko, na co dzień nie nadużywam siły, jestem tylko na stand byu. Przestałem się też bać, że ktoś upuści mi trochę krwi. Teraz myślę, że przelana krew winduje nas na najwyższy poziom patriotyzmu.

          Wojtek ma żal do swoich dziadków, bo nie chcieli mu opowiadać o wojnie. Podejrzewa, że zamiast wykorzystać szansę na bohaterstwo, jaką daje okupacja, orali pole, karmili kury i doili krowy. Na swoje podobieństwo ulepili jego rodziców, którzy zamiast sprzeciwiać się komunie, pokornie podbijali kartę - ojciec w stolarni, a matka w zakładzie fryzjerskim. Dla Wojtka umieranie za ojczyznę jest ważniejsze niż życie. Twierdzi, że gdyby dostał szansę na przelewanie krwi za Polskę, umiałby ją wykorzystać. Ani chwili nie wahałby się z rzuceniem posady agenta nieruchomości.

          Pensja starcza mu na wynajem kawalerki w Krakowie, koszule z modnych sieciówek, steki z najlepszej wołowiny, wakacje w Hiszpanii i balowanie w weekendy na mieście. Uważa, że żyje w dostatku, ale nie czuje, że coś od niego w świecie zależy ani że coś po nim zostanie. Gdy się zastanawia, jak naznaczyć sobą świat, do głowy przychodzi mu scena ze snu, w którym patroszy "zielone ludziki".

          - A patriotyzm niepodlany krwią jest możliwy? - pytam.

          - To są ecie-pecie. Tusk nam wmawiał, że miłość do ojczyzny można dzisiaj wyrazić przez płacenie podatków, bo bał się prawdziwych patriotów. Zniósł pobór do wojska, żeby zrobić z Polaków naród uległych cipek. Ale gdy Putin postraszył kałachem, wszyscy załapali, że babskie czasy się kończą. Władimir najeżdża Ukrainę, a unijne babochłopy siadają przy stole, gawędzą i rozchodzą się z niczym. Putin pokazał, że w meczu z demokracją wygrywa 10:0. I teraz kolejne państwa myślą, jak by się z demokracji wymiksować. U nas robi to PiS.

          - Mówisz o Putinie z podziwem.

          - Władimir to wróg! Ale to nie znaczy, że niczego nie możemy się od niego nauczyć. Akurat siły i męstwa mu nie brakuje.

          Od kiedy Wojtek jest prawdziwym mężczyzną, o wiele rzadziej ściele łóżko.

          - Na wydziaranych patriotów kobiety bardziej lecą - przekonuje. - Zanim zrobiłem tatuaż Polski Walczącej, zwykle wychodziłem z imprez sam. A teraz podwinę nogawkę i już nie muszę się męczyć z samotnością. Bo laski zagadują, chcą dotknąć dziary, pytają, czy bolało, i tak dalej. Myślę, że mówi przez nie natura. Podświadomie szukają genów, dzięki którym ludzkość przetrwa. Dlatego podobają im się patrioci. Unijne babochłopy mają geny zagłady.

          Tam, gdzie każdy Polak się zaczyna

          Orzełka Eweliny nikt z obcych nie zobaczy, bo schowała go pod majtkami. - Miałam wątpliwości, czy jeśli wytatuuję go koło pachwiny, nie sprofanuję godła Polski, ale potem pomyślałam, że to miejsce u kobiety jest jakoś święte, bo każdy Polak tam się zaczyna - uśmiecha się 21-letnia studentka. - Chciałam, żeby orzełek był tylko dla oczu mojego chłopaka. Maciek poczuł się tym wyróżniony, ale i tak później odszedł do innej.

          Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać. Twierdzi, że dzisiaj mężczyznom wzrasta poziom testosteronu, dlatego trudno jej znaleźć chłopaka, który już na pierwszej randce nie proponowałby "wjazdu na chatę". A najbardziej niecierpliwi są faceci z tatuażami patriotycznymi.

          - Może czują, że czasy są przedwojenne, i zanim pójdą się bić, chcą pożyć?

          - Wojna kojarzy mi się bardziej z romantyczną miłością niż seksem - odpowiada. - Ludzie chcą mieć dla kogo walczyć. Wiadomo, dla ojczyzny, ale też dla kogoś jeszcze. Bo wojna mija, ludzie o niej zapominają, zostaje tylko miłość.

          Ewelina wyciąga z szafki zdjęcie, na którym dziadek Jan wtula się w babcię Jadwigę. Już wtedy cierpiał na demencję. Zapominał, jak to było, gdy walczył w AK i gdy siedział u komunistów w więzieniu. Pewnie zdrowo dostał w skórę, domyśla się Ewelina, widział krwawe sceny, ale na starość prawie o wszystkim zapominał. Została mu tylko miłość.

          - Myślę, że byłby zachwycony moim tatuażem - mówi dziewczyna. - Bo to dowód miłości do faceta i ojczyzny. Maciek na niego nie zasługiwał, ale pojawi się następny mężczyzna. Orzełek będzie dla niego testem. Każę spadać każdemu, kto wyśmieje mój tatuaż albo będzie się krzywił na jego widok. Nie mam zamiaru wiązać się z kimś, kogo Polska nie kręci.

          CDN...
          • diabollo Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 07:51
            - Wielu nie może się w niej odnaleźć, bo straciło nadzieję, że będzie miało tu lepiej niż ich rodzice.

            - Też czasem w to wątpię. Dostałam się na wymarzoną iberystykę, chcę być tłumaczką, ale nie wiem, czy znajdę pracę na etat. Nie wiem, czy będę miała chociaż 1000 zł emerytury, jak moja mama. Nie wiem, czy jeśli zachoruję na jaskrę, to każą mi czekać na operację wiele miesięcy, jak mojej babci, czy w ogóle odeślą z kwitkiem. Ale coś od nas chyba zależy!

            Ewelina szuka stowarzyszenia, do którego mogłaby się zapisać i działać na rzecz zniesienia umów śmieciowych. Wyobraża to sobie tak: ktoś stworzy projekt ustawy, inny skonsultuje z ekspertami, ona i jej podobni będą zbierać podpisy na ulicach i w internecie, a potem wyślą to politykom.

            - Gdy jest się samemu, to można tylko narzekać, a w grupie da się działać - mówi. - Nie rozumiem tylko, dlaczego inni patrioci na to nie wpadli. Zamiast spróbować zrobić coś dla Polski, myślą o wojnie. Ginąć chciałby każdy, a pracować nie ma komu.

            25 lutego ukaże się książka Konrada Oprzędka "Polak sprzeda zmysły" (wydawnictwo Dowody na Istnienie)

            wyborcza.pl/duzyformat/1,150172,19504307,dziary-narodowe-polska-z-tatuazy-patriotow.html#TRwknd
            • grzespelc Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 20:29
              Kobiety jak zwykle rozsądniejsze.

              Ta Ewelina to powinna po prostu do Razem wstąpić.
              • diabollo Re: Dziary Narodowe 21.01.16, 22:24
                Po lekturze miałem bardzo podobne refleksje, czcigodny Grzespelcu.

                Kłaniam się nisko.
                • 9rgkh Re: Dziary Narodowe 22.01.16, 21:46
                  A ja tak sobie myślę: W tej swojej biedzie "mają jakąś rację", tylko że świat taki jaki jest nigdy jej nie uzna. No, może niektórym uzna ale wielu musi zostać na lodzie. Żyjemy w świecie, w którym ludzi jest za dużo. Nie ma tyle dóbr, by nimi ich też obdzielić a nawet gdyby ktoś taki komunizm nam urządził, to splajtowałby on znów szybko, bo...

                  Bo tu w gruncie rzeczy nawet nie o dobra chodzi ale o rozum. Nie ma tyle rozumu na Ziemi, żeby nim REALNIE obdzielić wszystkich ludzi, bo tylko tacy, idealni ludzie daliby radę dogadać się, jak się dobrami dzielić. Albo co robić, żeby nie rozmnażać się bez opamiętania, żeby tych dóbr nie zaczynało brakować. Bo mało kto chętnie odda co jego, jeśli do tego luksusu się przyzwyczaił.

                  Sytuacja jest bez wyjścia, bo kołdra wciąż za krótka i któryś koniec marznąć musi.
                  • podjadek57 Re: Dziary Narodowe 22.01.16, 22:11
                    W kwestii zasobów:
                    www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/929654,ONZ-alarmuje-co-roku-marnuje-sie-13-mld-ton-zywnosci

                    Tylko aby to zmienić, trzeba rozumu a na to jestem za głupi.
                    • diabollo Re: Dziary Narodowe 22.01.16, 23:16
                      Czcigodni, tu nie chodzi o żywność (klasę niższą poznać po nadawadze), ale o godność.

                      I tego Baryki z Żeromskiego, który tłumaczył szlachetkom (mając doświadczenie z rewolucji bolszewickiej), że któregoś dnia ci usługujący chłopi was siekierami poćwiartują, nikt nie pamięta.
                      A Prezes pamięta i wnioski wyciąga.

                      Kurwa, tacy mądrzy, elyty! A znajomości podstaw historii czy literatury kompletny brak.

                      A propos, nie widać, że pan PISSda-Prezes bardzo chce mieć za alter ego pana Pieru z " Nowoczesną"?

                      Jak przyjemnie będzie znowu ułożyć konflikt: Polska "solidarna" vs. Polska "liberalna", czyli turbokapitalistyczna.

                      Nie wiem jak Was, ale mnie, liberała i lewaka, napawa to smutkiem.

                      Kłaniam się nisko.
                    • 9rgkh Re: Dziary Narodowe 23.01.16, 00:04
                      podjadek57 napisał:

                      > W kwestii zasobów:
                      > www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/929654,ONZ-alarmuje-co-roku-marnuje-sie-13-mld-ton-zywnosci
                      >
                      > Tylko aby to zmienić, trzeba rozumu a na to jestem za głupi.

                      Chyba cały świat jest na to za głupi. Czy możliwe jest absolutnie wcale niemarnowanie? No, chyba nie. No więc, gdzie jest granica? Odpowiedź jest w złożoności naszej rzeczywistości. Na wszystkie procesy wokół nas działa mnóstwo czynników. Te działania są na "poziomie elementarnym" czyli praktycznie bardzo trudne do sensownego sterowania. Trochę się to zmienia, choć powoli.
                  • grzespelc Re: Dziary Narodowe 22.01.16, 23:14
                    No faktycznie, kurwa, jedna razem z żoną ma jakieś 4 tys. na 3 osoby, czyli nie ma na chleb. Drugi z żoną ma 3600 na 4 osoby. Nędza normalnie jak nie wiem.

                    Moi rodzice przy cenach ok. 2 razy niższych mieli na czwórkę 1000 zł, dziadkowie musieli dokładać i żadne jakoś "patriotą" nie zostało.

                    Niech sobie pojadą to tego cholernego Egiptu albo Tunezji czy innej Turcji i kurna popatrzą, jak tam ludzie żyją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka