Dodaj do ulubionych

myślenie magiczne u Katolików

28.07.04, 09:38
znam osobę, która prezentuje dość dziwne podjście - właśnie magiczne do religii - cudowne medaliki (jak będziesz je nosić, wszystko będzie cacy), obrazki, święcenie samochodu - a propos wątku jajek, a ostatnio wyskoczyła z nowenną - jest to krótka modlitwa wydrukowana na karteczce, którą należy odmawiać 7 razy dziennie, i codziennie przez 9 zostawić kilka kopii każdego dnia w innym kościele, nowenna musi być odmawiana w konkretnej intencji, i oczywiście nie ma bata, musi zadziałać. Jak tak, to ja będę się modlić o 6 w totka!!! he he he
Co sądzicie na ten temat, czy to nie jest sprzeczne z zasadami naszej wiary? bo mnie wydaje się, że tak.
Obserwuj wątek
    • ogolone_jajka Re: myślenie magiczne u Katolików 28.07.04, 13:18
      Wariatów nie brakuje. Szkoda, że działanie takiej modlitwy może być jedynie SUBIEKTYWNE. Czyli modlącemu może się JEDYNIE WYDAWAĆ, że modlitwa jakos wpłynęła na jego życie. Oczywiście są wyjątki wynikające np. z bardzo silnej autosugestii (no i idąca za tym widoczna poprawa zdrowia) albo z przypadku (jak babka zwykle siedząca w fotelu zacznie latać codziennie do kościoła na piechotę, to jej stan zdrowia może się faktycznie poprawić dzięki aktywności fizycznej).
      Gdyby modlitwa działała obiektywnie, to zamknęliby wszelkie gry losowe, nie byłoby wojen i nieszczęść. No ale weź i wytłumacz to fanatykowi.

      Faktem jest, że modlitwa jest nieszkodliwą stratą czasu. Lepiej już się modlić, niż jęczeć mężowi nad głową wink (moja żona się nie modli, ale też nie jęczy)
        • kubus_2004 Re: modlitwa dziala obiektywnie 28.07.04, 19:39
          No więc mówię, że silna autosugestia może powodować obiektywne zmiany w organizmie. Ale to się sprowadza do silnej wiary w uzdrowienie, co nie musi wiązać się z religią. ALe, oczywiście, może.
          A co do tego, że religijni żyją dłużej, to jest to interesujące. Chętnie bym się dowiedział więcej.
    • chyba_normalny Re: myślenie magiczne u Katolików 28.07.04, 16:40
      W podobnych przypadkach trąci to ( według mnie ) jakimiś gusłami , czarami czy
      wręcz szarlatanerią .Jeżeli ktoś chce porozmawiać z Bogiem może to zrobić
      równie dobrze własnymi słowami , chwilą zadumy połaczonej ze skupieniem .
      Nie wydaje mi sie aby do tego potrzebne były jakieś specjalne słowa , czyny
      lub "magiczne" rytuały .
        • ogolone_jajka Re: myślenie magiczne u Katolików 29.07.04, 09:25
          Sęk w tym, że każdemu się tylko wydaje, że z bogiem rozmawia. Tak naprawdę to dialog wewnętrzny z samym sobą, a nie z żadnym bogiem.
          Wariaci też rozmawiają z różnymi nieistniejącymi osobami i też są święcie przekonani o autentyczności rozmowy. Tylko, że każdy normalny wie, że oni rozmawiają tylko i wyłącznie ze sobą. Sprawa z tzw. wierzącymi jest IDENTYCZNA.
            • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 30.07.04, 02:53
              mr_pope napisał:

              > Eee...jeśli ktoś przeprowadza dialog z Bogiem to najpewniej jest
              > schizofrenikiem. A modlitwa jest raczej monologiem, bez odpowiedzi ze strony
              > Boga. I tutaj nie powinieneś mieć nic nikomu do zarzucenia.


              Widzę, że jesteś człowiekiem WIERZĄCYM w swoje teorie! Ale zdajesz się mówić,
              że wierzący to schizofrenicy. Jesteś schizofrenikiem???
                • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 31.07.04, 00:34
                  ogolone_jajka napisał:

                  > Przekonanie o słuszności własnych poglądów ze schizofrenią nie ma nic
                  wspólnego
                  > , kolego.
                  >
                  Gdybyś czasami zechciał wysilić swoje szare komórki do pracy, to właśnie tak
                  napisałem!!!!! Choć przyznam, że nie bez ironii, polemizowałem z poglądem, że
                  modlitwa jest schizofrenią. Reasumując, powyższy post powinieneś zadresować do
                  mojego wcześniejszego rozmówcy.
                  • mr_pope Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 16:42
                    > Choć przyznam, że nie bez ironii, polemizowałem z poglądem, że
                    > modlitwa jest schizofrenią. Reasumując, powyższy post powinieneś zadresować do
                    > mojego wcześniejszego rozmówcy.

                    Katolik a kłamiesmile Nie zapomnij się wyspowiadać z tego księdzusmile Dla
                    przypomnienia 'Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako świadek'
                    (Wj 20,16).

                    Wprawdzie już to wyjaśniałem w innym poście, ale napiszę dla pewnosci jeszcze
                    tutaj. Modlitwa, którą nakazał Chrystus (kiedy się modlicie mówcie itd.) jest
                    monologiem, składającym się z siedmiu próśb. Nie ma w niej odpowiedzi, nie znam
                    osobiście nikogo kto by po takiej modlitwie otrzymał odpowiedź od Boga (w formie
                    słownej). Z całym szacunkiem do wszystkich wierzących i nie, dialog wymaga
                    uczestnictwa dwóch osób.
                    • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 19:28
                      mr_pope napisał:

                      > > Choć przyznam, że nie bez ironii, polemizowałem z poglądem, że
                      > > modlitwa jest schizofrenią. Reasumując, powyższy post powinieneś zadresow
                      > ać do
                      > > mojego wcześniejszego rozmówcy.
                      >
                      > Katolik a kłamiesmile Nie zapomnij się wyspowiadać z tego księdzusmile

                      Wybacz, ale przy całym wysiłku (szczerym) z mojej strony, nie doszukałem się żadnego kłamstwa!
                      Dla
                      > przypomnienia 'Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu swemu kłamstwa jako świadek
                      > '
                      > (Wj 20,16).
                      >
                      > Wprawdzie już to wyjaśniałem w innym poście, ale napiszę dla pewnosci jeszcze
                      > tutaj. Modlitwa, którą nakazał Chrystus (kiedy się modlicie mówcie itd.) jest
                      > monologiem, składającym się z siedmiu próśb.

                      Jeżeli modlitwę sprowadzasz tylko do pacierza?, to myślę że tu właśnie jest pies pogrzebany. Zapewniam Cię, że jest to zdecydowanie szersze pojęcie.

                      Nie ma w niej odpowiedzi, nie znam
                      > osobiście nikogo kto by po takiej modlitwie otrzymał odpowiedź od Boga (w formi
                      > e
                      > słownej). Z całym szacunkiem do wszystkich wierzących i nie, dialog wymaga
                      > uczestnictwa dwóch osób.

                      I tak też właśnie jest.
                      • mr_pope Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 19:44
                        Nie doszukałeś się kłamstwa a to poprzez brak zrozumienia moich wypowiedzi.
                        Nigdy nie nazwałem wierzących schizofrenikami a jedynie tych wierzących, którzy
                        prowadzą DIALOG z Bogiem. To wielka różnica bo nie wszyscy wierzący tak robią.

                        Czy sprowadzam modlitwę wyłącznie do pacierza? A nie, bo nawet nie wiem jak
                        wygląda przepisowy pacierz. Jedyne co mogę powiedzieć to fakt, że na prośbę o
                        naukę modlitwy Chrystus nie wspomniał o modlitwie za zmarłych, o modlitwie do
                        NMP ale jedynie do Boga-Ojca.
                        • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 04.08.04, 07:14
                          mr_pope napisał:

                          > Nie doszukałeś się kłamstwa a to poprzez brak zrozumienia moich wypowiedzi.
                          > Nigdy nie nazwałem wierzących schizofrenikami a jedynie tych wierzących,
                          którzy
                          > prowadzą DIALOG z Bogiem. To wielka różnica bo nie wszyscy wierzący tak
                          robią.

                          To że piszesz, że nie nazwałeś wierzących schizofrenikami, wcale nie oznacza że
                          tak jest w istocie. Wynika z tego jedynie to, że używasz sformułowań których
                          nie rozumiesz!
                          >
                          > Czy sprowadzam modlitwę wyłącznie do pacierza? A nie, bo nawet nie wiem jak
                          > wygląda przepisowy pacierz. Jedyne co mogę powiedzieć to fakt, że na prośbę o
                          > naukę modlitwy Chrystus nie wspomniał o modlitwie za zmarłych, o modlitwie do
                          > NMP ale jedynie do Boga-Ojca.

                          To akurat nie ma większego znaczenia i jednocześnie nie oznacza ,że jeśli nie
                          wspomniał, to nie może mieć miejsca. Wystarczy że w innym momencie powiedział,
                          że ....cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane...
                      • ogolone_jajka Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 19:44
                        >> Z całym szacunkiem do wszystkich wierzących i nie, dialog wymaga
                        >> uczestnictwa dwóch osób.
                        >
                        > I tak też właśnie jest.

                        Nadal będę się upierał, że jedna z tych osób jest wyimaginowana.

                        W każdym razie nie dysponujemy metodami ni przyrządami, którymi moglibyśmy ową osobę zarejestrowć czy po prostu stwierdzić jej obecność.
              • mr_pope Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 16:35
                > Widzę, że jesteś człowiekiem WIERZĄCYM w swoje teorie! Ale zdajesz się mówić,
                > że wierzący to schizofrenicy. Jesteś schizofrenikiem???

                Umiejętność czytania opanowałeś na poziomie 1 klasy SP, kiedy nie wymaga się
                jeszcze od ucznia zrozumienia czytanego tekstu.

                Nie napisałem nic o wierzących będących schizofrenikami, nawet nie użyłem tego
                słowa ('wierzący'). Rozumiesz już? Na pewno nie, więc kontynuujmy.

                Dialog, jak nazwa wskazuje, wcale nie jest monologiem, zatem nie wystarczy
                wygłoszenie modlitwy, ale jeszcze odpowiedź. Jaśniej już? Cieszę się.

                Zatem osoba przeprowadzająca 'dialog' najpewniej jest schizofrenikiem. Dialog,
                ponieważ otrzymuje odpowiedzi od Najwyższego. Ponieważ nie wierzę w możliwość
                otrzymania jakiejkolwiek [odpowiedzi] od Boga, jasne jest dla mnie, że ktoś kto
                ją otrzymał w postaci znaków werbalnych słyszy jakieś wewnętrzne głosy.

                Małe pytanie do Ciebie: rozmawiałeś kiedyś z Bogiem? I co Ci powiedział?
                • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 03.08.04, 19:23
                  mr_pope napisał:

                  > > Widzę, że jesteś człowiekiem WIERZĄCYM w swoje teorie! Ale zdajesz się mó
                  > wić,
                  > > że wierzący to schizofrenicy. Jesteś schizofrenikiem???
                  >
                  > Umiejętność czytania opanowałeś na poziomie 1 klasy SP, kiedy nie wymaga się
                  > jeszcze od ucznia zrozumienia czytanego tekstu.
                  >
                  > Nie napisałem nic o wierzących będących schizofrenikami, nawet nie użyłem tego
                  > słowa ('wierzący'). Rozumiesz już? Na pewno nie, więc kontynuujmy.
                  >
                  > Dialog, jak nazwa wskazuje, wcale nie jest monologiem, zatem nie wystarczy
                  > wygłoszenie modlitwy, ale jeszcze odpowiedź. Jaśniej już? Cieszę się.



                  Eee...jeśli ktoś przeprowadza dialog z Bogiem to najpewniej jest
                  schizofrenikiem. ---
                      • mr_pope Re: myślenie magiczne u Katolików 04.08.04, 19:33
                        > Nie wykłócam się dla zasady, a Twoja polemika, w moim przekonaniu wynika z
                        > nieznajomości tematu. To że nie każdy wierzący "prowadzi dialog z Bogiem" wcale
                        > nie oznacza przecież, że tak właśnie powinno być!!!
                        Nie zmieniaj tematu. Wciąż czekam aż mi udowodnisz, że wg mnie wierzący są
                        schizofrenikami. Tylko powstrzymaj się od 'logicznej argumentacji' w rodzaju
                        'mówisz nieprawdę. Co, kłamię? łżę jak pies? Mamo, on powiedział, że jestem suka'.

                        > Czy fakt, że nie wszyscy policjanci są skorumpowani, automatycznie oznacza że
                        > powinni być?
                        Dobry przykład podałeś. To tak jak gdybym napisał, że policjanci, którzy są
                        legalistami popadają w przesadę a Ty byś mi udowadniał, że wg mnie każdy
                        policjant przesadza. Dzięki za argument.

                        > Reasumując, w dalszym ciągu piszesz, że wierzący to schizofrenicy, ale to
                        > wynik (wybacz) Twojej IGNORANCJI. Dla uzupełnienia wiedzy w tym temacie,
                        > proponuję byś trochę poczytał ,zanim zaczniesz kolejno, autorytatywnie
                        > wypisywać bzdury.
                        Być może to moja ignorancja, być może należę do tych, którym Bóg czyni serca
                        zatwardziałe (Rz 9,18). Niemniej wciąż twierdzę, że modlitwa nie należy do dialogu.
          • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 30.07.04, 02:49
            ogolone_jajka napisał:

            > Sęk w tym, że każdemu się tylko wydaje, że z bogiem rozmawia. Tak naprawdę to
            d
            > ialog wewnętrzny z samym sobą, a nie z żadnym bogiem.


            Sęk w tym, że Tobie się tylko tak wydaje, a że jesteś fanatykiem swojej teorii,
            więc trudno o porozumienie! Wiara nie jest jak Ci się wydaje, wyznawaniem
            jakiejś filozofii, ideologii,itp. Wiara jest DOŚWIADCZENIEM. Jeśli takowego nie
            posiadasz, to dialog wydaję się być niemożliwy. Z drugiej strony, jeśli uznasz,
            nawet jeśli tylko hipotetycznie, że ktoś może mieć takowe doświadczenie,
            otworzą się przed Tobą nowe horyzonty


            > Wariaci też rozmawiają z różnymi nieistniejącymi osobami i też są święcie
            przek
            > onani o autentyczności rozmowy. Tylko, że każdy normalny wie, że oni
            rozmawiają
            > tylko i wyłącznie ze sobą. Sprawa z tzw. wierzącymi jest IDENTYCZNA.

            Nie jest identyczna, dla kogoś, kto choć odrobinę używa swoich zwojów dla
            analizy sytuacji. Nie można porównywać przypadków klinicznych z osobami
            uznanymi przez świat medyczny za zdrowych i jednocześnie twierdzić że to jest
            to samo! No chyba że się ma "specjalną" wiedzę.Heh.

            • ogolone_jajka Re: myślenie magiczne u Katolików 30.07.04, 13:22
              To powiedz mi czym się różni dwóch gości od siebie: jeden twierdzi, że rozmawia z jakimś tam bogiem, a drugi że z Napoleonem. I obaj się upierają, że ich rozmowy są "DOŚWIADCZENIEM. Jeśli takowego nie posiadasz, to dialog wydaję się być niemożliwy".
              Hę?
              • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 31.07.04, 00:41
                ogolone_jajka napisał:

                > To powiedz mi czym się różni dwóch gości od siebie: jeden twierdzi, że
                rozmawia
                > z jakimś tam bogiem, a drugi że z Napoleonem. I obaj się upierają, że ich
                rozm
                > owy są "DOŚWIADCZENIEM. Jeśli takowego nie posiadasz, to dialog wydaję się
                być
                > niemożliwy".
                > Hę?
                >

                Kolejny raz, w swojej głupocie porównujesz coś co się porównać nie da. Przecież
                już napisałem ...Nie można porównywać przypadków klinicznych z osobami
                uznanymi przez świat medyczny za zdrowych i jednocześnie twierdzić że to jest
                to samo!...

                Wybacz, ale bardziej łopatologicznie już nie potrafię.
                • ogolone_jajka Re: myślenie magiczne u Katolików 31.07.04, 09:49
                  Hmm, ciężko idzie...

                  To wyobraźmy sobie następującą sytuację.
                  Twoi dwaj przyjaciela albo tylko znajomi, ale dobrzy znajomi (co do zdrowia których nie masz wątpliwości) nagle przychodzą do ciebie i mówią, że mają widzenia i rozmawiają z kimś z zaświatów. Jeden twierdzi, że rozmawia z jakimś tam bogiem (dla ustalenia uwagi niech będzie to ten sam bóg, w którego wierzysz i ty), a drugi, że rozmawia z Napoleonem (dla ustalenie uwagi, zakładam, że nie wierzysz iż Napoleon jest nawet malutkim bogusiem). Obaj zarzekają się, że ich widzenia są bardzo intensywne i wywierają ogromny wpływ na ich życie. Obaj jednakowo twierdzą, że są zdrowi, że nie zażywali narkotyków ani leków psychotropowych, ani nie uderzyli się ostatnio w głowę. O ich zdrowiu świadczy też normalna postawa w pracy i poprawne wykonywanie wszelkich obowiązków. Są po prostu normalnymi ludźmi, tyle że mają widzenia, które (jeśli w ogóle) wpływają pozytywnie na ich postawę.

                  Którego z tych dwóch ludzi uznasz za obłąkanego, a którego za normalnego?
                  Który z tych ludzi, wg ciebie, faktycznie z kimś rozmawia, a który zmyśla, bądź mu się tylko tak wydaje?

                  Możesz mi odpowiedzieć na te pytania?
                  • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 01.08.04, 23:03
                    ogolone_jajka napisał:

                    > Hmm, ciężko idzie...
                    >
                    > To wyobraźmy sobie następującą sytuację.
                    > Twoi dwaj przyjaciela albo tylko znajomi, ale dobrzy znajomi (co do zdrowia któ
                    > rych nie masz wątpliwości) nagle przychodzą do ciebie i mówią, że mają widzenia
                    > i rozmawiają z kimś z zaświatów. Jeden twierdzi, że rozmawia z jakimś tam bogi
                    > em (dla ustalenia uwagi niech będzie to ten sam bóg, w którego wierzysz i ty),
                    > a drugi, że rozmawia z Napoleonem (dla ustalenie uwagi, zakładam, że nie wierzy
                    > sz iż Napoleon jest nawet malutkim bogusiem)


                    Ilu wśród Twoich znajomych ma "widzenia" z Napoleonem, o którym wiedzą że nie jest Bogiem??? i w dodatku są normalni??? Ja takowych nie posiadam, ale jeśli takowi znajdują się w Twoim gronie...To cóż, czas udać się do terapeuty!

                    . Obaj zarzekają się, że ich widzen
                    > ia są bardzo intensywne i wywierają ogromny wpływ na ich życie. Obaj jednakowo
                    > twierdzą, że są zdrowi, że nie zażywali narkotyków ani leków psychotropowych, a
                    > ni nie uderzyli się ostatnio w głowę. O ich zdrowiu świadczy też normalna posta
                    > wa w pracy i poprawne wykonywanie wszelkich obowiązków. Są po prostu normalnymi
                    > ludźmi, tyle że mają widzenia, które (jeśli w ogóle) wpływają pozytywnie na ic
                    > h postawę.


                    Teoria prawdopodobieństwa! Wiesz co to takiego??? Jaka częśc populacji ma "widzenia" powiedzmy z Napoleonem i jest uważana przez świat medyczny za zdrowy??? (oprócz Twoich ewentualnych znajomych???) Czy świat medyczny uznaje modlitwę za chorobę??? (dla informacji jakbyś nie wiedział, to znaczna część społeczeństwa ją praktykuje)
                    >
                    > Którego z tych dwóch ludzi uznasz za obłąkanego, a którego za normalnego?
                    > Który z tych ludzi, wg ciebie, faktycznie z kimś rozmawia, a który zmyśla, bądź
                    > mu się tylko tak wydaje?
                    >
                    > Możesz mi odpowiedzieć na te pytania?

                    Jak wyżej.
                    >
    • chyba_normalny Re: Do mr_pope 29.07.04, 16:15
      Nie mam najmniejszego zamiaru nikomu DOWALAĆ a o dialogu z Bogiem cały czas
      mówią li tylko katolicy . Dlatego dalej będę sądził , że cała
      otoczka "magiczna " czyli wspólne modlitwy lub rytuały są troszkę staroświeckie
      i trącą myszką .
      Ktoś powie , że wspólne modlitwy cementują wspólnotę - sam chyba w to nie
      wierzy .Większość chodzi do kościoła aby się pokazać lub zobaczyć kreację
      sąsiadki albo siłą przyzwyczajenia lub dla świętego spokoju .
      • jajanek Re: Do mr_pope 30.07.04, 02:23
        chyba_normalny napisał:




        >
        >

        > Ktoś powie , że wspólne modlitwy cementują wspólnotę - sam chyba w to nie
        > wierzy .Większość chodzi do kościoła aby się pokazać lub zobaczyć kreację
        > sąsiadki albo siłą przyzwyczajenia lub dla świętego spokoju .

        Na jakiej podstawie, wyrzucasz z siebie z taką pewnością tyle bredni
        jednocześnie?????? Czy chodzisz do Kościoła? Jeśli nie, to skąd masz wiedzę??
        Jeśli tak, to po to, by pokazać nową kreację sąsiadce?? Ile lat byłaś w jakiejś
        wspólnocie? Nie byłaś?. To skąd masz wiedzę?
        • chyba_normalny Re: Do "jajanka" 30.07.04, 20:02
          jajanek napisał:

          > Na jakiej podstawie, wyrzucasz z siebie z taką pewnością tyle bredni
          > jednocześnie?????? Czy chodzisz do Kościoła? Jeśli nie, to skąd masz wiedzę??
          > Jeśli tak, to po to, by pokazać nową kreację sąsiadce?? Ile lat byłaś w
          jakiejś
          >
          > wspólnocie? Nie byłaś?. To skąd masz wiedzę?
          Odpowiem Ci na pytania - być może nie będzie Ci to w smak ale cóż " o gustach
          się nie dyskutuje"
          Do kościoła chodziłem ( byłem nawet ministrantem )- to powinni Ci wyjaśnić
          niektóre kwestie )a przestałem chodzić w momencie , kiedy z ambony zaczęły
          padać hasła antypaństwowe ( cóż było wtedy w modzie najeżdżanie na komunę ),
          kiedy babcie przychodziły na msze dla młodzieży i uzurpowały sobie prawo do
          zajmowania miejsc przeznaczonych dla innych , kiedy ksiądz z ambony potepiał
          wobec wszystkich pana lub panią X za to , że nie dały odpowiedniej kwoty na
          ofiarę , kiedy po umownym okresie prześladowań wszyscy rzucili się do kościoła
          ( bo to było dobrze widziane ) , kiedy - tych kiedy jest jeszcze więcej .
          Sąsiadce to ja mogę pokazać moją męskość ( lub strip tease w moim wykonaniu )
          ale ona podczas rozmowy głośno komentuje ( zresztą jest ich kilka ) ubiory
          sąsiadek i znajomych , których zobaczyła na mszy .
          Jeżeli Ciebie to usatysfakcjonowało to mi miło jeżeli nie mówi się trudno i
          żyje się dalej .

          • jajanek Re: Do "jajanka" 31.07.04, 00:55
            chyba_normalny napisał:

            > jajanek napisał:
            >
            > > Na jakiej podstawie, wyrzucasz z siebie z taką pewnością tyle bredni
            > > jednocześnie?????? Czy chodzisz do Kościoła? Jeśli nie, to skąd masz wied
            > zę??
            > > Jeśli tak, to po to, by pokazać nową kreację sąsiadce?? Ile lat byłaś w
            > jakiejś
            > >
            > > wspólnocie? Nie byłaś?. To skąd masz wiedzę?
            > Odpowiem Ci na pytania - być może nie będzie Ci to w smak ale cóż " o gustach
            > się nie dyskutuje"
            > Do kościoła chodziłem ( byłem nawet ministrantem )- to powinni Ci wyjaśnić
            > niektóre kwestie )

            Sorki, ale niczego absolutnie mi nie wyjaśnia.


            a przestałem chodzić w momencie , kiedy z ambony zaczęły
            > padać hasła antypaństwowe ( cóż było wtedy w modzie najeżdżanie na komunę )

            Widzę że kolega miał piątkę z historii w tamtych czasach i wierzył że Katyń to
            wina niemców. (oszukali Cię) A "najeżdżanie na komunę", to nic innego jak
            oznaka patryjotyzmu, jakby kolega nie wiedział!!!

            > kiedy babcie przychodziły na msze dla młodzieży i uzurpowały sobie prawo do
            > zajmowania miejsc przeznaczonych dla innych , kiedy ksiądz z ambony potepiał
            > wobec wszystkich pana lub panią X za to
            (z przykrością stwierdzam że takie przypadki mogły mieć miejsce, ale
            równocześnie to nie oznacza, że nie pójdę do żadnego lekarza , bo usłyszłem że
            jakiś lekarz to zwyczajny oszust i drań ( Przecież brak w tym logiki)


            > Sąsiadce to ja mogę pokazać moją męskość ( lub strip tease w moim wykonaniu )
            > ale ona podczas rozmowy głośno komentuje ( zresztą jest ich kilka ) ubiory
            > sąsiadek i znajomych , których zobaczyła na mszy .
            > Jeżeli Ciebie to usatysfakcjonowało to mi miło jeżeli nie mówi się trudno i
            > żyje się dalej .

            Mówię więc trudno i będę żył dalej, pomimo faktu, że niczego z tych powyższych
            banałów nie rozumiem!!!
            >
      • ogolone_jajka Re: Do mr_pope 30.07.04, 13:24
        Ja też nie wiem o jaką wspólnote w modlitwie może chodzić. Chadzałem niegdyś do kościoła i jakoś żadnej wspólnoty nie wyczułem, no może wspólnotą w nudzie wraz z moimi kolegami.
        • jajanek Re: Do mr_pope 31.07.04, 01:02
          ogolone_jajka napisał:

          > Ja też nie wiem o jaką wspólnote w modlitwie może chodzić. Chadzałem niegdyś
          do
          > kościoła i jakoś żadnej wspólnoty nie wyczułem, no może wspólnotą w nudzie
          wra
          > z z moimi kolegami.


          Potwierdzasz tym postem, że jesteś zwyczajnym ignorantem, który ujada nie
          dlatego że coś mu zagraża, ale dlatego, że ma taką naturę i inaczej nie potrafi.
          Dla informacji, w Kościele jest dużo wspólnot (pomijając fakt, że Kościół jako
          całość jest wspólnotą), oazy ,neokatechumenat, itp.
    • dziewojka Re: myślenie magiczne u Katolików 30.07.04, 22:15
      Myślenie magiczne jest jakoś wpisane w tradycję katolicką. Medaliki, nowenny z
      cudem na koniec, zalewanie mieszkań wodą święconą, matki boskie na szybach
      okien. Jam nie katoliczka, ale też życia na walkę z kościołem katolickim nie
      poświęcam smile obserwuję jedynie, doszukując się rozsądku, logiki. Wiem, że wiara
      wychodzi poza naukę, że cuda mogą być. Ale to, co widzę w kościele katolickim,
      robi mi na rękach gęsią skórkę!
      Może dlatego tyle tam czarów i cudów-niewidów, że początkowo kościół przybywszy
      tu musiał dotrzeć do 'maluczkich' ociemniałych ludzi i ich do siebie przekonać?
      Dlatego zaadoptował trochę zwyczajów, czarów i bach, ludzie wsiąknęli,
      przekonali się, bo dalej mogli odprawiać magie różne i mieli silne poczucie
      nadprzyrodzoności tuż obok siebie. Szkoda tylko, że potem ludzie pokonali dawną
      ciemnotę, wykształcili się, a wciąż pomyśleć nie każdemu się chce. Bo to
      przecież fajniej medalik kopsnąć na szyję, różaniec na lusterko w samochodzie i
      łaska boska spływa jak przez zaczarowane wrota...
      • jajanek Re: myślenie magiczne u Katolików 31.07.04, 01:22
        dziewojka napisała:

        > Myślenie magiczne jest jakoś wpisane w tradycję katolicką. Medaliki, nowenny
        z
        > cudem na koniec, zalewanie mieszkań wodą święconą, matki boskie na szybach
        > okien.

        Oświeć mnie i wskaż w tym myślenie magiczne????


        Jam nie katoliczka, ale też życia na walkę z kościołem katolickim nie
        > poświęcam smile obserwuję jedynie, doszukując się rozsądku, logiki. Wiem, że
        wiara
        >
        > wychodzi poza naukę, że cuda mogą być.


        jak rozumieć że mogą być cuda??????


        ....Dlatego zaadoptował trochę zwyczajów, czarów i bach, ludzie wsiąknęli,
        > przekonali się, bo dalej mogli odprawiać magie różne i mieli silne poczucie
        > nadprzyrodzoności tuż obok siebie. Szkoda tylko, że potem ludzie pokonali
        dawną
        >
        > ciemnotę, wykształcili się, a wciąż pomyśleć nie każdemu się chce.


        Jestem całkiem nieźle wykształconym katolikiem i "pomyśleć mi się chce" ale
        nijak nie rozumiem Twojego wywodu!!!


        Bo to
        > przecież fajniej medalik kopsnąć na szyję, różaniec na lusterko w samochodzie
        i
        >
        > łaska boska spływa jak przez zaczarowane wrota...



        To dziecinny wywód !!!!Nie warty polemiki.
          • chyba_normalny Re: do "jajanka" 31.07.04, 18:29
            Jeżeli nic nie rozumiesz z tych wywodów oraz nie przemawiają do Ciebie moje
            doświadczenia ( po prostu negujesz to czrgo byłem świadkiem i jako ministrant
            i jako wierzący ) to może najpierw określ Sobie co dla Ciebie jest prawdą ( lub
            kto ją wygłasza ) lub kłamstwem ( tu też określ jasno ).
            Niestety Bóg dał nam wolną wolę i wolny rozum i Ty tego nie zmienisz .Dlatego
            też większość ludzi na tym forum może powiedzieć to co myśli a nie to co wypada
            lub wręcz jest nakazane .Ja szanuję Ciebie i Twoje poglądy więc i Ty uszanuj
            mnie i moje poglądy .
            • jajanek Re: do "jajanka" 01.08.04, 02:29
              chyba_normalny napisał:

              > Jeżeli nic nie rozumiesz z tych wywodów oraz nie przemawiają do Ciebie moje
              > doświadczenia ( po prostu negujesz to czrgo byłem świadkiem i jako
              ministrant
              > i jako wierzący ) to może najpierw określ Sobie co dla Ciebie jest prawdą (
              lub
              >

              Przeczytaj swój post, bo ja nic o czym piszesz w nim nie znalazłem. Suche
              stwierdzenie że byłeś ministrantem, naprawdę nic nie wnosi.

              > kto ją wygłasza ) lub kłamstwem ( tu też określ jasno ).
              > Niestety Bóg dał nam wolną wolę i wolny rozum i Ty tego nie zmienisz.

              O jakim Bogu piszesz, bo miałem wrażenie że Go kontestujesz????

              Dlatego
              > też większość ludzi na tym forum może powiedzieć to co myśli a nie to co
              wypada


              Coś pomieszałeś, albo nie wiesz co piszesz. Za przeproszeniem, gówno mnie
              obchodzi Twój punkt widzenia, zważywszy że mam zdecydowanie inne poglądy. Ja
              tylko wyrażam, jako i ty, swój punkt widzenia. Przecież to forum jest bez
              cenzury i każdy może się wypowiadać, a że szczekacie podobnie (w większości),
              to inny punkt widzenia traktujesz jako atak????

              > lub wręcz jest nakazane .Ja szanuję Ciebie i Twoje poglądy więc i Ty uszanuj
              > mnie i moje poglądy .

              Szanuję, ależ oczywiście. Twoje życie, Twoja sprawa. Innymi słowy "nie moje
              małpy, nie mój cyrk"
              • dziewojka Re: do "jajanka" 01.08.04, 15:44
                jajanek napisał:
                > Za przeproszeniem, gówno mnie
                > obchodzi Twój punkt widzenia, zważywszy że mam zdecydowanie inne poglądy.

                halo halo, panowie, czy aby forum to nie wymiana zdań, myśli i opinii? tylko
                dzięki temu, że owe opinie i poglądy są RÓŻNE jest ciekawie i ewentualna
                pogawędka ma sens. i jeszcze myślałam, że obchodzą nas głównie te punkty
                widzenia, które są zdecydowanie inne od naszych. chyba, że lepiej się zamknąć
                w 'swoim' gronie i niczem koło wzajemnej adoracji podcierać sobie tyłki.

                to, że mamy tak różne zdanie i jeszcze przestrzeń na ich wyrażenie, to świetna
                sprawa. jeśli cudze poglądy nas gówno obchodzą, to 'PO CO?'. szkoda swoich i
                cudzych nerwów smile
                  • jajanek Re: do "jajanka" 01.08.04, 23:37
                    ogolone_jajka napisał:

                    > Staram się tej podróbie Jajka (bo 'jajanek') uświadomić, że grzeszy tak mówiąc,
                    > ale on tego nie rozumie...

                    Nie pochlebiaj sobie.
                    >
                • jajanek Re: do "jajanka" 01.08.04, 23:36
                  dziewojka napisała:

                  > jajanek napisał:
                  > > Za przeproszeniem, gówno mnie
                  > > obchodzi Twój punkt widzenia, zważywszy że mam zdecydowanie inne poglądy.
                  >
                  >
                  > halo halo, panowie, czy aby forum to nie wymiana zdań, myśli i opinii? tylko
                  > dzięki temu, że owe opinie i poglądy są RÓŻNE jest ciekawie i ewentualna
                  > pogawędka ma sens. i jeszcze myślałam, że obchodzą nas głównie te punkty
                  > widzenia, które są zdecydowanie inne od naszych. chyba, że lepiej się zamknąć
                  > w 'swoim' gronie i niczem koło wzajemnej adoracji podcierać sobie tyłki.


                  Bardzo proszę, nie wydzieraj z mojego postu fragmentu i go nie cytuj wyrwanego z kontekstu, bo zmieniasz jego sens.

                  >
                  > to, że mamy tak różne zdanie i jeszcze przestrzeń na ich wyrażenie, to świetna
                  > sprawa. jeśli cudze poglądy nas gówno obchodzą, to 'PO CO?'. szkoda swoich i
                  > cudzych nerwów smile
                  • dziewojka panie jajanek 01.08.04, 23:50
                    jajanek napisał:

                    >
                    > Bardzo proszę, nie wydzieraj z mojego postu fragmentu i go nie cytuj
                    wyrwanego
                    > z kontekstu, bo zmieniasz jego sens.

                    Przeczytałam całość. Cóż, cytowanie polega na wybieraniu fragmentu z całości
                    tekstu. Taki los wink
                    Ale OK, nie będę już pana cytowała.
                    Zgoda?
                    • jajanek Re: panie jajanek 02.08.04, 09:59
                      dziewojka napisała:

                      > jajanek napisał:
                      >
                      > >
                      > > Bardzo proszę, nie wydzieraj z mojego postu fragmentu i go nie cytuj
                      > wyrwanego
                      > > z kontekstu, bo zmieniasz jego sens.
                      >
                      > Przeczytałam całość. Cóż, cytowanie polega na wybieraniu fragmentu z całości
                      > tekstu. Taki los wink
                      > Ale OK, nie będę już pana cytowała.

                      Nie mam nic przeciwko cytowaniu, poprostu w moim przekonaniu, ten fragment w
                      oderwaniu od całości wypowiedzi, zmienił swoją wymowę.

                      > Zgoda?

                      Nie może byś inaczej! A co do per pan, to mam na imię Janek. Wydaje mi się
                      bardziej właściwe, stosowanie formy per ty, i jeśli Ci to nie przeszkadza, to
                      takiej właśnie formy będę używał.
            • dziewojka do jajanka 01.08.04, 16:09
              jajanek napisał:

              > dziewojka napisała:
              >
              > > po cóż zatem polemizujesz? smile
              >
              > Wypadałoby odpowiedzieć na zadane pytania???

              Się mnie pytasz, czy by wypadało, czy co? Wygląda na to, że pytasz. Odpowiadam:
              Wypadałoby. Z małym zastrzeżeniem. Gdyby była jakaś chęć normalnej rozmowy, a
              nie dość mało zachęcające 'oświeć mnie, co?'.

              >Chyba że piszesz co Ci ślina na
              > język przyniesie...

              Ho ho smile Chyba czasem oboje tak robimy.
              A kolega większy jeszcze nerwus niż ja, coś mi się zdaje.

              Myślenia magicznego widzę w myśleniu katolickim sporo, pokrótce napisałam
              gdzie, jak zatem mam Ci to raz jeszcze pokazać? Chętnie wyślę Ci medalik
              cudowny, którego noszenie jest jak noszenie talizmanu, ponoć pogański zwyczaj i
              czary mary; tożto kawałek srebra jest- halo! Mozna ufać Bogu, wierzć w niego i
              prosić o wszystko i ufać, że dokona, ale pokładać nadzieje w medalikach, w
              relikwiach nawet? Ciekawe, co na to pan Bóg. Bardzo ciekawe smile Więc wysłałabym
              Ci medalik i książeczkę do medalika- 'noś, a będziesz strzeżony'. I wskazałabym
              palcem, skoro nie zrozumiałeś- 'tu widze myślenie magiczne'.
              A może podrzucę Ci nowennę, którą 9 razy trzeba przepisać i poroznosić po
              kościołach, coby wtedy Juda Tadeusz dopomógł? Łańcuszek szczęścia, czy co? Czy
              to rozsądne, logiczne i charakteryzujące osoby myślące, by w to wierzyć? Kiedy
              bywałam w kościele walało się tego po stolikach przy wejściu wbród. Uważam to
              za myślenie magiczne.
              Więc przyjmując nawet, że Bóg jest, możnaby trochę zdrowego rozsądku
              zainwestować w Jego kult.
              Nie chciałam Cię tu obrażać, żeś myślący nie jest. Po prostu myślisz INACZEJ i
              za nic nie mogę znaleźć w tym logiki.
              Jeszcze małe wtrącenie. Zdaję sobie sprawę, że myślenie magiczne działa, nie
              tylko u ludzi religijnych. To takie zabezpieczenie instalowane gdzies w
              świadomości. Ludziom bezpieczniej, to wsadzą medalik do kieszeni i już czują,
              jak Bóg na nich zerka. A ja bym rada była, jakby ludzie, jeśli już chcą
              wierzyć, to złożyli nadzieję w Bogu i nie bali się, a nie w TALIZMANACH. Żeby
              tak zrobić, trzeba pomyśleć, czego życzę całej rzeszy pokładająych nadzieję w
              cudownych właściwościach przedmiotów.
              • jajanek Re: do jajanka 01.08.04, 23:29
                ....Wypadałoby. Z małym zastrzeżeniem. Gdyby była jakaś chęć normalnej rozmowy, a
                > nie dość mało zachęcające 'oświeć mnie, co?'

                Z przyjemnością. Prosiłem tylko, abyś odpowiedziała na zadane konkretne pytania.

                >
                > Myślenia magicznego widzę w myśleniu katolickim sporo, pokrótce napisałam
                > gdzie, jak zatem mam Ci to raz jeszcze pokazać? Chętnie wyślę Ci medalik
                > cudowny, którego noszenie jest jak noszenie talizmanu, ponoć pogański zwyczaj i
                >
                > czary mary; tożto kawałek srebra jest- halo!

                Twoja opinia jak mniemam, wynika z faktu że nie rozumiesz sensu w tym że katolik np. nosi medalik czy krzyżyk. To mogę zrozumieć, ale autorytatywne stwierdzenie w tym magii jest nieuzasadnione.(zachodzi pytanie : Czym jest magia???) Pomijam, że to wypływa z tradycji, której możesz nie znać, ale przede wszystkim z potrzeby duchowej której możesz nie rozumieć.(uznaj zatem, że nie wszystko musisz rozumieć) Mogę Cię jedynie zapewnić, że nosząc krzyżyk na szyi, nie utożsamiam metalu z którego jest wykonany za coś niezwykłego (takie myślenie byłoby infantylne, żeby nie powiedzieć głupie) Przypomina mi on raczej kim jestem i dokąd tak naprawdę prowadzi chrześcijaństwo.


                .
                > A może podrzucę Ci nowennę, którą 9 razy trzeba przepisać i poroznosić po
                > kościołach, coby wtedy Juda Tadeusz dopomógł? Łańcuszek szczęścia, czy co?

                Zdajesz się mylić "religijność naturalną" z wiarą katolicką (dla wiedzy, zafunduj sobie katechizm KK)

                Czy
                > to rozsądne, logiczne i charakteryzujące osoby myślące, by w to wierzyć? Kiedy
                > bywałam w kościele walało się tego po stolikach przy wejściu wbród. Uważam to
                > za myślenie magiczne.
                > Więc przyjmując nawet, że Bóg jest, możnaby trochę zdrowego rozsądku
                > zainwestować w Jego kult.
                > Nie chciałam Cię tu obrażać, żeś myślący nie jest. Po prostu myślisz INACZEJ


                Zaiste, masz rację!!! Myślę inaczej, ale czy gorzej???


                > za nic nie mogę znaleźć w tym logiki.
                > Jeszcze małe wtrącenie. Zdaję sobie sprawę, że myślenie magiczne działa, nie
                > tylko u ludzi religijnych. To takie zabezpieczenie instalowane gdzies w
                > świadomości. Ludziom bezpieczniej, to wsadzą medalik do kieszeni i już czują,
                > jak Bóg na nich zerka. A ja bym rada była, jakby ludzie, jeśli już chcą
                > wierzyć, to złożyli nadzieję w Bogu i nie bali się, a nie w TALIZMANACH.

                Jeszcze raz podkreślam. TO NIE SĄ TALIZMANY!!!! Popatrz na świętych KK. Wielu z nich, z tym jak piszesz talizmanem, szło oddawać życie za swoich nieprzyjaciół! !! Czy możesz ich nazwać ludźmi kultywującymi magię?????

                Żeby
                > tak zrobić, trzeba pomyśleć, czego życzę całej rzeszy pokładająych nadzieję w
                > cudownych właściwościach przedmiotów.

                Kolejne zdanie, mam nadzieję, wypływające z niezrozumienia istoty sprawy.
                • kubus_2004 Re: do jajanka 03.08.04, 19:28
                  A czym się wobec tego różni noszenie krzyżyka czy medalika od noszenia zajęczej łapki (czy czegoś w tym stylu)??
                  Czym się różni wożenie w samochodzie obrazka św. Krzysztofa (chyba nie pomyliłem funkcji świętego?) od wożenia podkówki??

                  To są symbole. Ale ich funkcja jest identyczna - chronić. Oczywiste jest, że w żaden sposób podkowa czy kartka z malunkiem jakiegoś faceta niczego i nikogo nie chronią. Ale ludzie lubią magię. Tylko niektórzy traktują ją zbyt poważnie.
                  • jajanek Re: do jajanka 04.08.04, 07:21
                    kubus_2004 napisał:

                    > A czym się wobec tego różni noszenie krzyżyka czy medalika od noszenia
                    zajęczej
                    > łapki (czy czegoś w tym stylu)??
                    > Czym się różni wożenie w samochodzie obrazka św. Krzysztofa (chyba nie
                    pomyliłe
                    > m funkcji świętego?) od wożenia podkówki??
                    >
                    > To są symbole. Ale ich funkcja jest identyczna - chronić. Oczywiste jest, że
                    w
                    > żaden sposób podkowa czy kartka z malunkiem jakiegoś faceta niczego i nikogo
                    ni
                    > e chronią. Ale ludzie lubią magię. Tylko niektórzy traktują ją zbyt poważnie.

                    Powyższe wynika z mylenia pojęć...niestety. Masz rację kiedy piszesz, że są
                    ludzie którzy w swojej religijności naturalnej tak właśnie pojmują funkcje
                    symboli chrześcijańskich, ale to wcale nie oznacza że ten sposób rozumowania
                    jest właściwy i jedynie słuszny.
                    >
                    • ogolone_jajka Re: do jajanka 04.08.04, 09:12
                      Ooooo! Po raz pierwszy chyba się zgodziłeś ze mną. TO CUD!

                      Dla ustalenia uwagi, ja nie mam w samochodzie ani dyndającego różańca, ani żadnych obrazków, ani też podkowy. No i, oczywiście, nie święcę samochodu.

                      Nie święcę też jajek wink
    • sion2 Re: myślenie magiczne u Katolików 04.08.04, 11:42
      nie przeczytałam ani jednego posta wczesniej, poza tytułowym więc wybaczcie jak
      cos powtórzę, ale czytać mi się nie chce

      rzeczywiście taka modlitwa jest sprzeczna z wiarą z kilku powodów, przede
      wszystkim dlatego, ze traktuje Boga jak automat "wrzuć monetę"
      uraga ta modlitwa miłosierdziu Bożemu i jest zabobonem
      większośc znanych mi proboszczów ma taką praktykę, że siostra zakrystianka ma
      codzienny obowiązek przejść się po kościele i zebrać wszystkie "cudowne
      modlitwy" i wyrzucić do śmieci
      w mojej parfii nie widziałam takiej modlitwy juz kilka lat
      najtrudniej jest w duzych miastach w kosciołach, bo tam przepływ starszych pań
      podrzucających takie modliwty do kościoła jest w ciagu dnia bardzo duży i
      biedne siosrty nie nadążają ze zbieraniem sad(
      • kubus_2004 Re: myślenie magiczne u Katolików 04.08.04, 12:19
        Jakoś mi się wydaje, że większość wierzących ma takie podejście do modlitwy. Zresztą nawet podczas mszy jest stały fragment gry, gdy padają konkretne prośby, a wszyscy chórem "prosimy cię panie". A bóg wie najlepiej co jest najlepsze i proszenie go o konkrety mija sie chyba z celem i teorią boga.
        • sion2 Re:eh, jajku .... 04.08.04, 13:07
          po pierwsze: to nieprawda, że więszkość wierzących ma takie własnie podejście
          do modlitwy, co to w ogóle za kategoria "większośc wierzących" ?
          podaj fakty, że tak własnie mysli co najmniej 70 % wierzących

          jesteś rozbrajający, że zabierasz autorytatywnie głos na temat którego prawie w
          ogóle nie znasz, i którego w ogóle nie rozumiesz
          nie odróżniasz w ogóle wiary jako wierzeń od wiary jako osobistej relacji z
          Bogiem
          modlenie się za siebie nawzajem w czasie Mszy i innych nabożeństw
          chrześcijańskich nie ma NIC WSPÓLNEGO z "zamawianiem sobie uslugi" u Boga np.
          niech wygram w totka lub "życzę sobie 5 z polskiego"
          prawdziwa modlitwa chrześcijańska jest zawsze prosbą z równoczenym zawierzeniem
          Bogu, że On wie najlepiej co jest do końca dla nas dobre
          Bóg chce byc proszony i wysłuchuje próśb
          uczył tego Izraelitów w ST i Jezus uczy nas tego w ewangeliach

          ja ci naprawdę współczuję, że stałeś na dworzu w czasie Mszy, bo ty po prostu
          nie przyswoiłes sobie najbardziej podstawowych prawd wiary
          przepraszam, ale twoje rozumienie wiary chwilami jest ponizej poziomu
          przedszkolaków, z którymi wielokrotnie rozmawiałam o Bogu, twierdzisz, że
          porzuciłes wiarę kiedy zacząłeś myśleć samodzielnie ale ty w ogóle nigdy nie
          zacząłeś wierzyć, nie znasz najbardziej oczywistych i znanych prawd, których
          uczy nas Jezus...

          ty naprawdę NIC NIE WIESZ, a w głowie masz same ideologiczne i schematyczne
          konstrukcje (katolik nie mysli itp.), które powtarzasz jak katarynka

          mam zagwozdkę: co to jest TEORIA BOGA?!?
          hę, czy ty mozesz przestać wypowiadac się na temat, którego nie znasz?

          wiem, wiem - nie mozesz, bo masz potrzebę żeby wszyscy mysleli jak ty i musisz
          ich nawrócić...

          wiesz jajku ludzie stronią od dyskusji z tobą, gdyż zabieranie przez ciebie
          głosu na temat wiary jest podobne do sytuacji gdyby jakiś chłop ze wsi co
          ukończył 3 klasy podstawówki pouczał lekarza medycyny jak ma go leczyć z
          nowotworu...

          skoro nie rozróżniasz postawy "Panie ja ci tu daję 5 odmówionych różańców a ty
          mi za to...." od
          "Boże proszę Cię o łaskę zdrowia dla chorej mamy, ale Ty wiesz co dla niej
          najlepsze"
          to naprawdę z pomyślunkiem u ciebie baaaardzo ciężko

          pozdr.Kasia
          • kubus_2004 Re:eh, jajku .... 04.08.04, 13:24
            Może i nie poznałem wiary. I cieszę się. Bo nie jest mi ona do niczego potrzebna.
            Wybacz, ale dla mnie zamawianie mszy w kościele w intencji np. mojego dziecka (teściowa zamówiła, ale nie chce powiedzieć ile kasy to kosztowało, bo wie, że się załamię) to czysta wiara w magię. No i ciemnota. To jest moje zdanie.

            > ty naprawdę NIC NIE WIESZ, a w głowie masz same ideologiczne i schematyczne
            > konstrukcje (katolik nie mysli itp.), które powtarzasz jak katarynka

            Jak czytam wypowiedzi wielu katolików, albo osób za takowych się uważających, to tylko utwierdzam się wprzekonaniu, że słowa 'katolik' i 'logiczne myślenie' nie idą ze soba w parze (to akurat nie dotyczy tej dyskusji z tobą). Przypomnij sobie dyskusję o obiektywiźmie istnienia boga. Z logicznego punktu widzenia, z definicji słownikowych słowa 'obiektywnie' wynika, że bóg nie istnieje. I ten wywód był powodem zmieszania mnie z błotem. Tak było.

            > wiesz jajku ludzie stronią od dyskusji z tobą, gdyż zabieranie przez ciebie
            > głosu na temat wiary jest podobne do sytuacji gdyby jakiś chłop ze wsi co
            > ukończył 3 klasy podstawówki pouczał lekarza medycyny jak ma go leczyć z
            > nowotworu...

            Czsami faktycznie walnę coś wesołego lub głupiego do bólu. Ale jak pytam rzeczy poważniejsze to głowa w piasek. Za to jak walnę durnotę, to zaraz się larum podnosi. Tak to widze. Spraw, bym zmienił zdanie.
            • sion2 Re:eh, jajku .... 04.08.04, 14:07
              nie rozumiem ciebie do końca:
              sam przyznajesz, że wiary nie poznałeś
              jednoczesnie uważasz, że jej odrzucenie było jak najbardziej słuszną decyzja
              twojego życia
              uważasz, że nie jest ci ona do niczego potrzebna a jednoczesnie przyznajesz, że
              nie wiesz do czego mogłaby
              podpowiem: do odkrycia czegoś co mozna określic jednym słowem - GŁĘBIA oraz
              Kogoś czyli Boga, który tak bardzo cię kocha, że oddał za ciebie życie

              ale dopóki bedziesz żył w iluzji, że wiara to zbiór wierzeń a nie relacja
              osobowa z Bogiem to rozmowa z tobą na temat wiary jest mówieniem o kolorach
              ślepemu
              i tak autorytatywnie się wypowiadasz, że modlitwa to autosugestia...
              a przeciez nigdy nie próbowałes rozmowy z Bogiem

              zastanów się sam na logicznością swego postępowania:
              przyznajesz, że nie znasz wiary lecz wypowiadasz się na jej temat z niesłychaną
              autorytawnością (to chyba nie polsku)

              jak myslisz gdybym ja tak sie wypowiadała np. na temat fizyki czasoprzestrzeni
              nie znając w ogóle tej dziedziny (poza podstawowymi prawami z podstawówki)
              to jak by o mnie pomysleli fizycy gdybym sie im wtryniała na ich forum?
              ano, że głupcem jestem...

              nie oznacza to,że nie masz prawa nic mówić na temat wiary i tworzyc fora takie
              jak to
              oznacza to tylko, że twoje gadanie jest bez sensu sad(

              postaram się w najblizszych dniach dołączyc tu na forum fragmenty jednego
              artykułu J. Martaina o ateiźmie, ale mam go tylko wydrukowany, więc sobie
              poczytam i pocytuje tu fragmenty

              może nie będzie przekraczał mozliwości inetelektualnych uczestników tego forum
              na wszelki wypadek dodam, że Maritain to jeden z czołowych myslicieli XX w.
              • ogolone_jajka Re:eh, jajku .... 04.08.04, 20:06
                Wiary nie poznałem w następującym sensie:
                1. Nigdy nie dostałem odpowiedzi od boga. Moje modlitwy zawsze były monologami.
                2. Nie studiowałem nigdy Biblii, założenia wiary chrześcijańskiej znam dość powierzchownie (jak większość ludzi).
                3. Faktycznie nie wiem do czego mogłaby mi się wiara przydać - nie odczuwam pustki, która mogłaby ona wypełnić.


                Nadal uważam, że modlitwa to autosugestia. Boga nie ma, więc z definicji modlitwa do niego jest tylko monologiem.
                Odpowiedz mi na 3 pytania związane z powyższym moim stwierdzeniem:
                1. Czy sądzisz, że dawno temu wyznawcy Re, Zeusa, Siwy i innych bogów nie rozmawiali nigdy ze swoimi bogami?
                2. Czy zatem ci bogowie istnieli czy nie?
                3. Czym, wobec tego, różni się rozmowa wiernego wyznawcy Zeusa od wyznawzy Jezusa?

                Jesli chodzi o fizyków, to na szczęście nie próbuja mi dyktować, jak mam żyć. Mogą sobie sami swoje kwarki liczyć. Nic mi do tego. Najwyżej jakiś pożytek z tego będzie. A KK WPŁYWA na moje życie poprzez wtrącanie się do polityki. WIęc ja się też wtrącam.
                • sion2 Re:eh, jajku .... 06.08.04, 21:10
                  ogolone_jajka napisał:

                  > Wiary nie poznałem w następującym sensie:
                  > 1. Nigdy nie dostałem odpowiedzi od boga. Moje modlitwy zawsze były
                  monologami.
                  > 2. Nie studiowałem nigdy Biblii, założenia wiary chrześcijańskiej znam dość
                  pow
                  > ierzchownie (jak większość ludzi).
                  > 3. Faktycznie nie wiem do czego mogłaby mi się wiara przydać - nie odczuwam
                  pus
                  > tki, która mogłaby ona wypełnić.
                  >

                  daj Bogu szansę!
                  dopóki Go nie spotkasz nie dowiesz się czego ci brakuje

                  właśnie dlatego, ze twoja modlitwa była monologiem to nie usłyszałaeś Boga


                  >
                  > Nadal uważam, że modlitwa to autosugestia. Boga nie ma, więc z definicji
                  modlit
                  > wa do niego jest tylko monologiem.
                  > Odpowiedz mi na 3 pytania związane z powyższym moim stwierdzeniem:
                  > 1. Czy sądzisz, że dawno temu wyznawcy Re, Zeusa, Siwy i innych bogów nie
                  rozma
                  > wiali nigdy ze swoimi bogami?

                  sądzę, że nie
                  zacytuj mi jakies rozmowy z Re itp.
                  ja ci moge zacytować kilka tysięcy stron Biblii
                  problem jest w tobie: ty nie wierzysz, ze to prawda

                  a nie : Boga nie ma, bo się do mnie nie odezwał
                  odezwałby się i do ciebie, gdybyś rzeczywiście Jego poszukał


                  > 2. Czy zatem ci bogowie istnieli czy nie?

                  nie, bo byli tylko posagami wyciosanymi z drewna lub kamienia

                  > 3. Czym, wobec tego, różni się rozmowa wiernego wyznawcy Zeusa od wyznawzy
                  Jezu
                  > sa?
                  >
                  tym, że Jezus istnieje NAPRAWDĘ
                  że są świadectwa historyczne pozabibilijne, że ktos taki chodził po ziemi
                  i mnóstwo biblijnych
                  ze tysiące osób widzi Go nadal, a każdy wierzący doświadcza Jego mocy w zyciu
                  problem, ze ty nie wierzysz
                  innego nie ma!


                  > Jesli chodzi o fizyków, to na szczęście nie próbuja mi dyktować, jak mam żyć.
                  M
                  > ogą sobie sami swoje kwarki liczyć. Nic mi do tego. Najwyżej jakiś pożytek z
                  te
                  > go będzie. A KK WPŁYWA na moje życie poprzez wtrącanie się do polityki. WIęc
                  ja
                  > się też wtrącam.
                  >


                  no, ale tacy drogowcy co zakazują np. jeździć 100 km/h po mieście
                  to dopiero się wtrącają w nasze zycie!
                  huzia na nich!
                  nikt nie będzie mi dyktował jak mam postępować!
                  a że przy okazji stracę życie i zabije kilka innych osób....

                  a Bogu zalezy na twoim zyciu wiecznym, dlatego smie się "wtrącać" swoimi
                  nakazami
                  • ogolone_jajka Re:eh, jajku .... 06.08.04, 22:26
                    Mylisz skutek z przyczyną.

                    Moja modlitwa była dlatego monologiem, że nie usłyszałem boga, a nie dlatego nie usłyszałem boga, że to był monolog. To różnica.

                    > 1. Czy sądzisz, że dawno temu wyznawcy Re, Zeusa, Siwy i innych bogów nie
                    >
                    > rozma
                    > > wiali nigdy ze swoimi bogami?
                    >
                    > sądzę, że nie
                    > zacytuj mi jakies rozmowy z Re itp.
                    > ja ci moge zacytować kilka tysięcy stron Biblii

                    Czyli wszyscy kapłani starych religii to oszuści? I przez tysiace lat ludzie nie rozmawiali z bogami, tylkoim sie tak wydawało?
                    Nie zacytuję, bo się tym aż tak dogłębnie nie interesuję. Ale jestem przekonany, że teksty religijne z tamtcy czasów przetrwały.

                    A co do boga Re i innych, to też tysiące ludzi doświadczało jego obecności. I dlaczego to nie jest dowodem jego istnienia? Cofnij sie w czasie i zapytaj Egipcjanina, kto jest bogiem. Odpowiedź będzie jednoznaczna.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka