oby.watel
07.01.17, 00:12
Okupacyjny protest na sali plenarnej nosi znamiona przestępstwa - taka opinia pojawiła się zgodnie we wszystkich ekspertyzach. Posłów można więc ukarać na wiele sposobów na podstawie kodeksu wykroczeń, albo kodeksu karnego, w sumie to wszystko jedno. Można też ukarać ich finansowo lub pozbawić immunitetu. Marszałek Marek Kuchciński ma wachlarz możliwości. Może, a nawet musi powstrzymać posłów opozycji i przywrócić ład demokratyczny w państwie - sugerują eksperci.
Oto cytat z opinii - wyjątkowo barwnie napisanej, jak na prawdziwego prawnika przystało - prof. Romualda Kmiecika (UMCS Lublin): "Rzecz w tym jednak, że infantylizm i irracjonalizm postępowania niektórych opozycyjnych posłów, ostatnio w publicystyce przedstawiany jako dylemat, czy była to „próba puczu”, czy raczej żałosna „polityczna tragifarsa” skłaniają raczej do oceny tego zachowania jako nieodpowiedzialnego wybryku, do którego bardziej niż kodeks karny należałoby stosować - gdyby to było prawnie możliwe - środki wychowawcze przewidziane w ustawie o postępowaniu w sprawach nieletnich".
Marszałek może też, w razie konieczności, czyli dalszego okupowania sali obrad, zdecydować o wykorzystaniu Straży Marszałkowskiej. Oznacza to oczywiście siłowe usunięcie posłów opozycji.
Dr hab. Jarosław Wyrembak (ekspert ds. legislacji) pisze tak: "Wybór najbardziej właściwych środków działania należy oczywiście do Marszałka Sejmu. Zastosowanie każdego ze wskazanych sposobów działania - w tym nawet zwrócenie się o podjęcie stosownych czynności do Straży Marszałkowskiej - może zostać uznane za uzasadnione. Nie może bowiem być wątpliwości co do tego, że blokowanie i okupacja mównicy sejmowej oraz fotela Marszałka Sejmu stanowi - według klasyfikacji prawnych - przemoc, wykluczająca możliwość prawidłowego funkcjonowania Sejmu i wypełniania swoich zadań przez organy Sejmu".