diabollo 28.02.19, 07:36 krytykapolityczna.pl/kraj/na-celebrycki-rozum-markiewka/ Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
oby.watel Re: Na celebrycki rozum 28.02.19, 13:10 Łoł! Krytyka polityczna postanowiła propagandowo wesprzeć PiS. Takiego tekstu nie powstydziłby się czołowy propagandysta rządowy. Cytat Należy jednak powiedzieć sobie wprost, że wizja „szaleńczego zadłużenia Polski”, pogłębianego dodatkowo przez Biedronia, jest bzdurą. Nasz dług publiczny wynosi teraz około 50% PKB i zmalał o 5 punktów procentowych względem 2013 roku. Dla porównania: średnia w Unii Europejskiej wynosi 80%. Nie oznacza to, że możemy przestać się martwić długiem albo że należymy do najsilniejszych gospodarek europejskich. Po prostu dług publiczny nie jest dzisiaj palącym problemem, a wbrew sugestiom Hanny Lis nie znajdujemy się na drodze do finansowej katastrofy. Należy dodać, że bzdurą jest również globalne ocieplenie. Komuniści nie musieli oddawać władzy, ponieważ byliśmy potęgą gospodarczą i spokojnie pospłacalibyśmy długi. Co prawda odsetki przewyższały całą produkcję przemysłową, ale byliśmy w końcu hegemonem w produkcji octu. Na dowód warto przytoczyć kilka liczb z 1985 roku. We środę wyglądały tak: 5, 15, 24, 32, 37, 42 i dodatkowa 7. Tomasz S. Markiewka przekonuje, że Cytat Postawa celebrytów ma negatywne skutki społeczne. Bardziej negatywne skutki od postawy celebrytów ma postawa niedouczonych pismaków, którzy próbują wyjaśnić rzeczy, których nie rozumieją, na których się nie znają. I znikają gdy rzeczywistość potwierdza po raz kolejny, że to ekonomiści maja rację, a nie oni. Jakim trzeba być idiotą, by przekonywać, że samochód nie potrzebuje paliwa, bo teraz jedzie i to z przyzwoitą szybkością? Odpowiedz Link
grzespelc Re: Na celebrycki rozum 02.03.19, 00:56 Z Ciebie obywatelu,, to prawdziwy gospodarczy negacjonista. Te wszystkie dane są potwierdzone kontrolą NIK, no ale kogoto, Ty wiesz lepiej... "I znikają gdy rzeczywistość potwierdza po raz kolejny, że to ekonomiści maja rację, a nie oni." A spośród tych ekonomistów polecam przede wszystkim PIketty'ego, Stiglitza i Changa. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Na celebrycki rozum 02.03.19, 01:48 Które dane są potwierdzone przez NIK? PIketty, Stiglitz i Changa przekonują, że można się zadłużać w nieskończoność bez inwestycji? Odpowiedz Link
grzespelc Re: Na celebrycki rozum 02.03.19, 12:31 Dane makroekonomiczne podane w sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2017 r. potwierdził NIK. A ekonomiści przekonują, że inwestycje są wtedy, kiedy można rozsądne oczekiwać, że na produkcje z tych inwestycji będzie popyt. A żeby był popyt - ludzie muszą mieć pieniądze. Czyli krótko mówiąc: tzw. rozdawnictwo stymuluje popyt i w konsekwencji pobudza inwestycje. W przeciwieństwie do dotowania korporacji i obniżania podatków. Problem jest inny. Obniżony wiek emerytalny spowoduje spadek siły roboczej, więc albo imigracja, albo te inwestycje w większej części będą za granicą i zwyczajnie będzie rósł import. Zresztą tui masz rzetelny raport Komisji: ec.europa.eu/info/sites/info/files/file_import/2019-european-semester-country-report-poland_en.pdf?fbclid=IwAR3exn43eDjiofBj8GZct3iNmS-iPMWk42fG4vmPl0RfLBiX0Um61AjWJTg W wielu miejscach aktualny rząd jest chwalony. A zagrożenia fachowcy widzą zupełnie gdzie indziej. A po drugie - zadłużać się można nawet i do 200% PKB, tylko zależy u kogo. Japonia ma tyle, ale 120% PKB długu ma u własnych obywateli i nic jej nie grozi. Nawet neoliberalni ekonomiści się zdziwili, bo z ich własnych badań wyszło, że zadłużenie jest bezpieczne do ok. 90% PKB. Tyle, że Grecja miała 10% w szczycie koniunktury, więc trudno się dziwić, że jak przyszedł kryzys, to poleciała. Twój problem jest taki, że zamiast czytać fachowców, wpakowałeś sobie do głowy neoliberolo. W mikroekonomii jest tak, że deficyt powoduje rozwój, dlatego jeżeli grozi nam spowolnienie, to rząd musi więcej wydawać. Odpowiedz Link
gaika Re: Na celebrycki rozum 02.03.19, 13:44 grzespelc napisał: > Dane makroekonomiczne podane w sprawozdaniu z wykonania budżetu za 2017 r. potw > ierdził NIK. > A ekonomiści przekonują, że inwestycje są wtedy, kiedy można rozsądne oczekiwać > , że na produkcje z tych inwestycji będzie popyt. A żeby był popyt - ludzie mus > zą mieć pieniądze. Czyli krótko mówiąc: tzw. rozdawnictwo stymuluje popyt i w k > onsekwencji pobudza inwestycje. W przeciwieństwie do dotowania korporacji i obn > iżania podatków. Problem jest inny. Obniżony wiek emerytalny spowoduje spadek s > iły roboczej, więc albo imigracja, albo te inwestycje w większej części będą za > granicą i zwyczajnie będzie rósł import. Niepokojące jest, kiedy opis sugeruje, że wszystko proste jest jak drut. Szczególnie kiedy przywołujesz Grecję, na której kryzys przyłożyła się w większości sama zainteresowana (jak wykazuje research samych Greków, nie zaś wrażych neoliberalnych krwiopijców). Drugi motyw, o którym piszesz, to podatki korporacji czy szerzej powiedzmy- pracodawców. I tu modele ekonomiczne pokazują, że przy niesprzyjających warunkach (niesatysfakcjonujący system podatkowy) korporacje po prostu przenoszą się gdzie indziej. To trudny balans, bez którego utrzymania można wylać dziecko z kąpielą. Ekonomiści przekonują również, że inwestycje są wtedy, kiedy nie ma niepewności i nieprzewidywalności dotyczących regulacji prawnych i zachowań rządów. Absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem, że wystarczy dać ludziom pieniądze, to będą inwestycje (to dużo bardziej skomplikowana struktura). Trzecia kwestia to ręce do pracy oraz bieda emerytów. Już w tej chwili zaczyna brakować siły roboczej, plus obniżenie wieku emerytalnego przygotowuje rzeszę polskich nędzarzy (należy dodać do tego stan służby zdrowia i w szczególności rozkład opieki nad ludźmi starszymi oraz niepełnosprawnymi). Produkty można importować, trudniej z usługami. Z czwartej strony, jeśli zabraknie inwestycji, o innowacjach nie wspominając, drenaż mózgów będzie trwał. Jeżeli w planach ekonomicznych nie uwzględni się konkurencyjności w sensie wykorzystania potencjału intelektualnego na własnym podwórku, to Polska będzie zagłębiem taniej siły roboczej i braku perspektyw dla młodych, wykształconych ludzi. Czyli błędne koło. Po piąte prawdą jest, że spadło w Polsce ubóstwo dzieci, ale sposób wspierania rodzin z dziećmi (o czym pisałam wielokrotnie) nie zakładał żadnego systemowego rozwiązania, bo 500 plus miało być kiełbasą wyborczą, a nie próbą zbudowania stabilnej struktury, w której w oczywisty sposób naczynia są połączone. I tak wypchnięte przez 500 + z rynku pracy kobiety są w kiepskiej sytuacji (jak i ich dzieci w przyszłości). 500 danych do ręki jest oczywiście bardziej spektakularne od zwrotów podatków czy podatków ujemnych. Odpowiedz Link
grzespelc Re: Na celebrycki rozum 03.03.19, 01:51 "Szczególnie kiedy przywołujesz Grecję, na której kryzys przyłożyła się w większości sama zainteresowana" No przecież mówię, że się sama przyłożyła, mając duże zadłużenie w szczycie koniunktury, kiedy powinno się je zmniejszać. "I tu modele ekonomiczne pokazują, że przy niesprzyjających warunkach (niesatysfakcjonujący system podatkowy) korporacje po prostu przenoszą się gdzie indziej." Krzyżyk na drogę, łaski bez. Zostaną ci, którzy będą chcieli grać fair, oszustów wyzyskiwaczy nie potrzebujemy. Jakoś Skandynawia się tym nie przejmuje i ma się dobrze od 100 lat. "500 plus miało być kiełbasą wyborczą, a nie próbą zbudowania stabilnej struktury, w której w oczywisty sposób naczynia są połączone. " Owszem, ale to krok w dobrym kierunku. I ciekawe doświadczenie, bo sam wierzyłem, że nas na to nie stać, a tu proszę. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Na celebrycki rozum 02.03.19, 14:44 grzespelc napisał: > Twój problem jest taki, że zamiast czytać fachowców, wpakowałeś sobie do głowy > neoliberolo. W mikroekonomii jest tak, że deficyt powoduje rozwój, dlatego jeże > li grozi nam spowolnienie, to rząd musi więcej wydawać. Ubolewam nad tym, że mam taki problem. Wolałbym nie mieć żadnego i wierzyć w bajki. Na przykład taką, że wystarczy pobudzić popyt, czyli rozdać pieniądze, żeby nakręcić koniunkturę. Końcówka komuny charakteryzowała się właśnie tym, że regularnie rekompensowano wzrost cen, a produkcja jakoś nie rosła, wręcz przeciwnie — im więcej Polacy mieli w kieszeni, tym mniej mogli za to kupić. Deficyt budżetowy tylko wtedy stymuluje rozwój jeśli pieniądze są inwestowane, a nie przeznaczane na konsumpcję. Perpetuum mobile nie działa także w ekonomii. Nie interesują mnie Twoje problemy ani poziom Twojej wiedzy. Chcesz wierzyć w bajki, Twoja sprawa, masz do tego święte prawo. Myślę jednak, że nie poniesiesz żadnego uszczerbku jeśli rzucisz na to okiem. Odpowiedz Link
grzespelc Re: Na celebrycki rozum 03.03.19, 01:42 O szczegółach końcówki PRL-u nie za bardzo mogę dyskutować, bo za mały byłem. Pamiętam, że były kartki i ceny urzędowe, do tego sztywny kurs waluty, więc trudno w ogóle porównywać. A potem hiperinflacja, chyba po tym, jak już znieśli te kartki - to chyba naturalna reakcja, że jak nie ma towaru, to ceny muszą rosnąć. A braki pewnie dlatego, że kraj zamknięty, ale konkretnie skąd te wszystkie problemy, to trudno zgadnąć - nie było mnie na świecie. Gospodarka nakazowo-rozdzielcza nie może dobrze działać, to przecież wiadomo. Tylko nie wiem, po co wracać do PRL, stan obecny nie ma z nim nic wspólnego. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Na celebrycki rozum 03.03.19, 09:11 grzespelc napisał: > O szczegółach końcówki PRL-u nie za bardzo mogę dyskutować, bo za mały byłem. P > amiętam, że były kartki i ceny urzędowe, do tego sztywny kurs waluty, więc trud > no w ogóle porównywać. A potem hiperinflacja, chyba po tym, jak już znieśli te > kartki - to chyba naturalna reakcja, że jak nie ma towaru, to ceny muszą rosnąć > . A braki pewnie dlatego, że kraj zamknięty, ale konkretnie skąd te wszystkie > problemy, to trudno zgadnąć - nie było mnie na świecie. Gospodarka nakazowo-roz > dzielcza nie może dobrze działać, to przecież wiadomo. Tylko nie wiem, po co wr > acać do PRL, stan obecny nie ma z nim nic wspólnego. Odpowiedz Link
oby.watel Re: Na celebrycki rozum 03.03.19, 11:17 Cóż, nie od dziś wiadomo, że jeśli teoria nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów. Doskonale wiadomo dlaczego było tak, jak było. Zaczęło się pruć wtedy, gdy gospodarkę podporządkowano doktrynie i planowo-zadaniową przekształcono w nakazowo-rozdzielczą. Jak to (nie)działa można prześledzić na przykładzie służby zdrowia, w której nakazuje się placówkom medycznym świadczenie usług nie zapewniając finansowania. Dziś mamy dokładnie taką samą sytuację. Gospodarka podporządkowywana jest doktrynie i interesom władzy, a przejęcie służb i wymiaru sprawiedliwości pozwala sprawować kontrolę nad wszystkim. Owszem, można przekonywać, że "krzyżyk na drogę, łaski bez. Zostaną ci, którzy będą chcieli grać fair", tyle że to dziecinada. Bo to przecież władza gra nie fair i wypycha uczciwych z kraju. Wykształceni, fachowcy, specjaliści od dawna zresztą nie mają tu czego szukać. Warto sobie uświadomić, że trzymanie się kurczowo doktryny, bez względu na jej proweniencję, prowadzi do wypaczenia obrazu. Można nazwać odpowiedzialnym rodzicem kogoś, kto zamiast zapewniać dziecku warunki do nauki, finansować kursy czy lepsze szkoły, stawiać na rozwój i zabezpieczać przyszłość wszystkie pieniądze przeznacza na coraz wyższe kieszonkowe? Odpowiedz Link
suender Re: Na celebrycki rozum 03.03.19, 11:44 oby.watel 03.03.19, 11:17 > stawiać na rozwój i zabezpieczać przyszłość wszystkie pieniądze przeznacza na coraz wyższe kieszonkowe? Drugie "obywatelskie" jestestwo na to pytanie zna odpowiedź. cbdo. Łączę kota z psem. Odpowiedz Link