jarewo00
06.05.13, 12:22
Pomyłka wszech-czasów – czyli poplątanie pojęć.
Od dawna rozumiemy że:
Wszystko jest jednością
Jedność tą określamy mianami: Bóg; Jahwe; Siwa; Allach; Natura; Wszechświat; i innymi
Różnice wynikają wyłącznie z kultury w której nazwy zostały stworzone.
„Wszystko” czyli cała otaczająca nas rzeczywistość (a przynajmniej ta rozumiana przez nas) rządzi się trzema niezmiennymi prawami:
1.„Wszystko” składa się zawsze z trzech elementów;
2.„Wszystko” jest nieskończonością – nie istnieje początek czyli absolutne zero, ani ostateczny koniec czyli bezwzględne 1;
3.„Wszystko” ulega niekończącemu się procesowi zmian;
Co oznaczają w praktyce trzy przedstawione prawa:
1.Jakikolwiek podział jedności doprowadza do automatycznego powstania TRZECH elementów;
2.żadne z pojęć określających naszą rzeczywistość to znaczy: czas, przestrzeń i każda istniejąca struktura, nie ma początku ani końca;
3.zmiany te nie zachodzą równocześnie - dlatego istnieje pojęcie czasu; proces odbywa się w różnych miejscach – pojęcie przestrzeni; dotyczą każdego z elementów „wszystkiego” w tym człowieka.
Zasady te znamy i rozumiemy od dawna.
Przedstawiano je w różnych kulturach w różny sposób, ale zawsze dotyczyło to tych samych reguł.
Zasadę „trzech elementów” symbolizował trójkąt z okiem widzącym wszystko, pewnie piramidy które widziane z oddali mające kształt trójkąta, chrześcijańska opowieść o Bogu w trzech postaciach i inne symbole których nie znam;
Zasadę nieskończoności symbolizował wąż zjadający własny ogon. Nieśmiertelność człowieka była i jest głoszona przez wszystkie religie. Sposób jej określania był i jest różny ale istnieje w każdej religii. Najtrafniej oddaje ją „wąż zjadający własny ogon” prezentujący obrazowo, że każdy koniec jest równocześnie początkiem i odwrotnie.
Symbol nieskończoności stosowany przez nas, jest dwuwymiarowy, sugeruje więc raczej cykliczność niż nieskończoność.
Zasada niekończącego się procesu przemian to w gruncie rzeczy ewolucja którą Darwin nie wiedzieć czemu ograniczył do istot żywych.
Najwybitniejsze przedstawiciele ludzkości rozumieli i głosili te prawdy od dawna, ale
na nasze nieszczęście, nie byli rozumiani przez tych do których je wygłaszali.
Nie mogąc przekazać zrozumianej wiedzy, umierali albo mówili:
jeśli nie rozumiecie – uwierzcie.
Wiara bez zrozumienia, przyniosła powstawanie nowych „religii” i mordowanie wszystkich myślących choć trochę inaczej. Prawdy obrastały w taką ilość „półprawd” i głupot, że ich zrozumienie stawało się coraz trudniejsze. Na szczęście zachodzi też proces odwrotny, czego przejawem jest ekumenizm.
Równocześnie, proces rozwoju wiedzy doprowadził do sytuacji, w której dojść do tych praw może każdy, wykorzystując wyłącznie własny rozum czyli wyobraźnię, inteligencję i pamięć wiedzy pokoleń.
Etap „UWIERZCIE” mamy za sobą – przyszedł etap „ZROZUMCIE”.
„Fałszywi prorocy” doprowadzali do powstawania „fałszywych religii”.
Każda z istniejących religii jest częściowo prawdziwa – zawiera elementy prawdziwe oraz częściowo fałszywa – narzucając wyznawcom konieczność wiary w błędne twierdzenia.
W rzeczywistości istnieje
JEDNA RELIGIA której nadajemy miano EKUMENIZM.
Nie istnieje coś co określamy mianem „ATEIZM”.
Twierdzenia kogoś kto głosi że „Bóg” nie istnieje, jest jak okrzyk dziecka przestraszonego, że świat znikł ponieważ zamknęło oczy.
Pod pojęciem „Bóg” rozumiemy wszystko co istnieje – twierdzenie, że nie istnieje, to zaprzeczanie istnienia czegokolwiek, łącznie z istnieniem samego wygłaszającego taką bzdurę.
Uściślanie pojęć, jest warunkiem zrozumienia i poznania. Uściślijmy je więc.
Wszystkie religie głoszą, że choć istnieje jeden Bóg, ma on (czy też występuje) trzy postacie.
I tak jest w rzeczywistości. Najczęściej popełnianą pomyłka Religii, nauki i praktyki, jest przyjęcie, że podział oznacza powstanie dwóch elementów. Prawda jest inna.
KAŻDY PODZIAŁ POWODUJE
POWSTANIE TRZECH ELEMENTÓW.
Myślicie, że zwariowałem... czy kiwacie głową ze zrozumieniem?
Dla tych , którzy mają mnie za wariata ( bo przecież dzielenie przez dwa to zawsze połowa tego co dzielimy) wyjaśniam.
Podział jedności powoduje powstanie dwóch połówek... ale również przestrzeni między nimi.
Właśnie przez niezrozumienie tej prostej zasady powstają gigantyczne nieporozumienia.
Każda jedność posiada jakby zapisane w sobie trzy składniki czy też ujmując rzecz inaczej – elementy albo postacie.
Najbardziej dla mnie zrozumiała i najlepiej mi znana, religia chrześcijańska (należę do wspólnoty choć przez „nakazy wiary” sam siebie nazywam agnostykiem) mówi o Bogu w trzech postaciach i ... „zaczynają się schody”. Ma rację, lecz już tłumaczenie jest błędne.
Nie ma „Boga Ojca” - żadnego sędziwego starca który wszystko stworzył, zasiada na najwyższym tronie i będzie „sądził żywych i umarłych”.
Jest Bóg stanowiący jedność wszystkiego.
Modląc się do niego, modlimy się do wszystkiego co istnieje – nawet do samego siebie. Nie klepcie pacierzy – zrozumcie co robicie. Modląc się prosicie: siebie o mądrość, bliźnich o pomoc a Boga o wsparcie. Czy modlitwy zostaną „wysłuchane”... zależy przede wszystkim od was samych. Od tego co zrozumiecie, zrobicie sobie, bliźnim i naturze.
Sądzić nas będą natura i potomkowie (lub jeśli wolicie Bóg i historia), oceniając nasze działania - nie modlitwy, i ich skutki a nie naszą wiarę.
Trzy postacie Boga – czyli trzy elementy podstawowe wchodzące w Jego skład to według naszej religii:
1.Bóg – Ojciec
2.Bóg – Syn Boży
3.Bóg – Duch Boży
Zarówno kolejność jak i nazwy elementów są niezbyt trafne. Zastosujmy kryterium podziału jednostki (1) i logikę a rozumiejąc słuszność zasady otrzymamy raczej:
1.Bóg - Matka
2.Bóg – Ojciec
3.Bóg – Wszechświat (przestrzeń)
Skąd wziął się błąd?
No cóż... Religie tworzyli mężczyźni. Przeceniali wkład własny – nie doceniając roli kobiety.
Podział powyższy wynika z bardzo „ludzkiego” spojrzenia na rzeczywistość. Spróbujmy przyjąć punk widzenia bardziej Boski a otrzymamy:
1.Komórkę „macierzystą”;
2.Czynnik sprawczy przemian;
3.Przestrzeń umożliwiającą: podział komórce macierzystej i działanie czynnika sprawczego.
a trzymając się pięknych przenośni religijnych:
1.Matkę Boską – Część Boga która dzieląc się tworzy wszystko co istnieje;
2.Boga Ojca – Część Boga która działając na „Matkę” powoduje jej podział;
3.Ducha Bożego – Część Boga bez której niemożliwy byłby podział i
działanie.
Prawdziwość powyższego widzą wszyscy.
Część z nas czuje ją - oddając cześć „Matce Boskiej” wbrew opinii „fałszywych proroków” - w tym wypadku hierarchów Kościoła, usiłujących stłumić tą część wiary, poprzez nadanie jej marginalnej roli – kultu Matki Jezusa i niedopuszczaniu kobiet do funkcji kapłańskich.
Część ją rozumie – zaprzeczając dogmatom religijnym.
Żadna z części Boga nie może istnieć bez dwóch pozostałych. Możliwe jest oczywiście tzw.
Dzieworództwo (partenogeneza) czy klonowanie, tylko PO CO?
Powielanie składnika bez jego zmiany, doprowadzi do powstania dużej liczby egzemplarzy jednakowych i wyginięcia rodzaju bytu, który powstanie w ten sposób. Popatrzcie na skutki związków kazirodczych: wśród ludzi (hemofilia i brak odporności), czy u zwierząt (tworzenie tzw. Ras psów czy kotów). Łamanie zasady trzech elementów podstawowych, ZAWSZE DOPROWADZA DO KATASTROFY.
Uprzedza nas o tym natura (Bóg) uniemożliwiając płodzenie dzieci przez związki homoseksualne.
Nauczmy się jej słuchać i próbujmy rozumieć.
Jarosław Wocial
syn - Edwarda i Jolanty
ojciec - Dorot