bypek
15.05.11, 17:41
Jak blisko śmierci lub trwałego uszczerbku na zdrowiu byliście? Uwzględniając choroby wszelkiego rodzaju.
-Ja kilkukrotnie byłam o krok od wtargnięcia pod rozpędzone auto (ratował mnie refleks... brata).
-Będąc siedmiomiesięcznym szkrabem, leżałam w szpitalu z powodu zapalenia opon mózgowych, co powtórzyło się mi w wieku dziesięciu lat, z tym że tym razem w wersji ropnej.
-Mając lat osiem, rozpędzałam karuzelę z bratem na pokładzie. Chcąc odskoczyć, potknęłam się o coś i upadłam, po czym zaliczyłam bliskie spotkanie z łańcuchowym zapięciem jednego z siedzonek. Haczyk smyrgnął mnie pod prawą brwią: pół centymetra i zostałabym cyklopem.
-Którejś zimy, pod balkonem mieliśmy zgromadzone drewno na opał. Stało sobie grzecznie porąbane na szczapy i ułożone od kamiennej podłogi, aż po sufit (balkon), zatem wystarczyło tylko wyjść przed dom z koszykiem i zabrać potrzebną ilość, gdyż leżało było ono zgromadzone metr od drzwi wyjściowych. Pewnego dnia wyszłam z bratem do szkoły i zamknęłam drzwi, nie trzaskając nimi przesadnie. Gdyby nie refleks brata (tego samego), zostałabym przysypana tym drewnem.
-Mój narzeczony, szkoląc się w pracy na operatora jakiejś maszyny rozciął sobie okropnie środkowy palec prawej ręki. Kilka milimetrów i byłoby po palcu. Na szczęści nic takiego się nie stało, palec zszyto i jest w pełni sprawny.
A was jakie przygody w pobliżu tamtego świata spotkały?
--
Mamo, w takim razie wyszłaś za mąż za tatusia?
Czemu nie słuchałaś babci przestróg oraz mądrych rad?
Mamo, to przeze mnie on się z Tobą żenić musiał!
Mamo, sama widzisz: nie zawalił się od tego świat!