medvidek33
28.06.11, 16:34
Chciałam się podzielić moimi spostrzeżeniami po zakupie fotelika MC Mobi – sama wiele skorzystałam podczytując różne wątki na tym forum, więc może dla kogoś z kolei moje uwagi będą cenne i pomogą w podjęciu decyzji.
Po lekturze tego forum i przewertowaniu materiałów dostępnych w sieci byłam zdecydowana na zakup fotelika montowanego tyłem do kierunku jazdy jako nieporównywalnie bezpieczniejszego. Fotelików Besafe nie brałam pod uwagę ze względu na cenę – cena fotelika Mobi to była zdecydowanie górna granica naszych możliwości finansowych.
Fotelik zakupiłam kilka tygodni temu, mamy za sobą już kilka dłuższych wyjazdów, poniżej w punktach moje uwagi:
1. Warunki: samochód – toyota corolla z 93 roku, później toyota carina combi z 97 roku. Dziecko – 11 miesięcy, 10 kg, 90 cm wzrostu, dodam że od samego początku nie znosi jeździć samochodem – nie śpi w aucie, wymaga ciągłego zabawiania i postojów co 30 km.
2. Czytałam na tym forum nie raz, jak ważny jest fachowy montaż tego fotelika w dobrym sklepie stacjonarnym, jednak mocno skłaniałam się do zakupienia go w sklepie internetowym – do sklepu stacjonarnego musiałam jechać ponad 120 km, do tego w sklepie internetowym był wyraźnie tańszy (nawet z wysyłką). Wydawało mi się też – po zapoznaniu się z instrukcją montażu i obejrzeniu kilku filmików – że ten montaż nie może być aż tak trudny, żeby dwie w miarę inteligentne osoby mające do dyspozycji instrukcję i dodatkowe instruktaże w sieci, nie poradziły sobie z tym zadaniem. W końcu jednak zdecydowałam się na dopłacenie, podróż i zakup w sklepie stacjonarnym, konkretnie w sklepie firmowym dystrybutora tych fotelików w Katowicach-Załężu. I to była zdecydowanie dobra decyzja.
3. Wydaje mi się, że przy zakupie przez Internet może dalibyśmy radę zamontować ten fotelik w miarę poprawnie, bez rażących błędów – no ale właśnie, „w miarę poprawnie” to nie to samo co „optymalnie”. Poza tym kwestia dopasowania fotelika do samochodu i do dziecka – z tym typem fotelika (tyłem do kierunku jazdy) to naprawdę nie są żarty. Choć stara corolla to przestronne auto i spodziewałam się raczej „zapasu”, wystarczyłoby kilka centymetrów różnicy i fotelik by się nie zmieścił, a ściślej mówiąc – fotelik by się zmieścił, ale pasażer przed nim już nie. Dopasowanie do dziecka to również bardzo istotna sprawa. Przyznam szczerze, że zanim nie zobaczyłam tego fotelika zamontowanego próbnie w naszym samochodzie, to nie rozumiałam, o co chodzi z tym wałkowanym tutaj „kątem nachylenia kanapy”. Dopiero po zamontowaniu fotelika i włożeniu dziecka do niego zrozumiałam, o co chodzi. I znowu – gdyby kanapa była minimalnie bardziej nachylona, to moglibyśmy zapomnieć o tym foteliku, bo dziecko wisiałoby na uprzęży głową do przodu. Podsumowując: zdecydowane polecam zakup w sklepie stacjonarnym, nawet jeśli trzeba więcej zapłacić i daleko jechać, i przymierzenie: dziecka, fotelika i samochodu razem, bo tu naprawdę decydują centymetry i nie da się tego ocenić zdalnie. Tak samo z montażem – w instrukcji nie ma różnych niuansów, które właśnie stanowią o tej różnicy między „w miarę poprawnie” a „absolutnie poprawnie” (np. żeby wejść do samochodu z drugiej strony i pomóc sobie nogą przy dociąganiu pasów napinających itp.).
4. A propos, przed zakupem tego fotelika oglądałam taki film z instrukcją jego montażu film z instrukcją jego montażu (link był podawany tu na forum). I teraz widzę, że ten filmik może wręcz wprowadzać w błąd – bo np. powstaje wrażenie, że można ten fotelik zamontować w 1 min 6 sekund (tyle trwa montaż na filmie), że wystarczy tylko jedną ręką pociągnąć za paski mocujące itp. Polecam raczej animację ze strony Maxi-Cosi instructions movie