Dodaj do ulubionych

Trzy pytania

18.01.10, 15:07
Witam.
To ja - łażąca depresja. Zdiagnozowana już kilka lat temu. Najpierw
po poporodowa, potem za parę lat nawrót i znowu. Teraz kolejny.
Za pierwszym razem brałam leki, chodziłam na terapię. Przerwałam, bo:
miałam omamy po Anafranilu a psycholog sam wymagał pomocy - takie
sprawiał wrażenie. Następnym razem pani psycholog znowu mnie
zraziła. Kolejny raz to tylko xanax i zwolnienie.
A teraz?
Nie mam chęci chodzić na terapię - mam jakieś opory (też przed
mówieniem o sobie) przed tym, z resztą szczerze mówiąc nie chce mi
się. Nie mogę się zmotywować. Tak na prawdę motywacji nie mam do
niczego i wołami mnie z domu nikt nie wyciągnie.
Psychiatra? Tak, jasne, ale znowu trzeba wyjść z domu, trzeba
zadzwonić do poradni, trzeba rozmiawiać z ludźmi. Unikam ich, nie
chcę mieć z nimi konaktu. Tracę przyjaciół i znajomych. Oczywiście
nikt nie wie o co chodzi, dlaczego; no przecież nie lubię o sobie...
Nie mam sił do wstania rano, zrobienia czegokolwiek, zrobienia
śnidania dziecku, odwiezienia go do szkoły, pójścia do pracy. Tam
udaję że pracuję. Wracam do domu i znowu błędne koło - obowiązki a
ja nie mam na nie siły i ochoty.
Najgorsze jest to że perspektywy są beznadziejne - każdego dnia to
samo.
Poczucie beznadziei, zmęczenia, braku sensu życia, swoich działań.
Pierwsze pytanie - czy ktoś - coś umie zmotywować mnie do
minimalnego wysiłku i odwiedzenia psychiatry? Ja nie umiem.
Drugie pytanie - jak długo czeka się na wizytę państwowo? W
Warszawie. Czy do tego czasu (gdy w końcu ktoś mnie za kłaki
wyciągnie) nie wykończę się?
Trzecie pytanie - czy juz tak do końca życia będzie? Nawroty?
Obserwuj wątek
    • berta-live Re: Trzy pytania 18.01.10, 16:51
      Zamów wizytę domową jak nie masz siły pójść do przychodni. Możesz też
      zarezerwować termin i wtedy łatwiej będzie Ci się zmotywować, żeby na konkretną
      godzinę wyjść z domu. Bo raczej bez psychiatry i leków długo nie pociągniesz.
      A psychologa to ja też bym sobie odpuściła. Jest dobry, ale tylko dla tych,
      którzy mają potrzebę wygadania się. ;)
      • olga_w_ogrodzie Re: Trzy pytania 18.01.10, 18:21
        > A psychologa to ja też bym sobie odpuściła. Jest dobry, ale tylko
        dla tych,
        > którzy mają potrzebę wygadania się. ;)

        jak zwykle, bzdury opowiadasz.

        rola dobrego psychologa-terapeuty w wychodzeniu z choroby jest
        bardzo ważna. często najważniejsza.
        oczywiście, w bardzo ciężkich stanach, zaczyna się zwykle od
        psychiatry i często leków, ale potem terapię indywidualną, grupową
        włącza się też.

        a ty nie tylko deprecjonujesz psychologów, ale też ich pacjentów
        gadając, iż to tylko tacy, co to sobie pogadać lubią.
      • elzbieta007 Berciu, 18.01.10, 22:18
        z uporem (podobnym do uporu Maska) godnym szlachetniejszej sprawy, usiłujesz
        udowodnić, że chory człowiek - to probówka ze zmętniałym roztworem chemicznym.
        Powód zmętnienia nie jest Ci znany, ale piszesz, że wiesz, jak zmętnienia się
        pozbyć - prochami. I faktycznie, czasem dodanie jakiejś substancji chemicznej
        klaruje roztwór. Na chwilę. A potem zmętnienie wraca. Twoja rada - więcej
        prochów. I nie przyjdzie Ci do głowy, że nie usuwasz przyczyn zmętnienia.

        Człowiek - to nie roztwór chemiczny w probówce, a powody choroby mogą być
        nie-chemiczne. Ale Ty, spoza swoich klapek, ich nie widzisz. Jednak klapki
        powodują, że odrzucasz wszelkie inne metody leczenia choroby jak tylko
        farmakologiczne. Ale one są. Psychoterapia.

        Więc zastanów się, czy klapek się nie pozbyć. Może wtedy zobaczysz świat
        piękniejszym, a i inni w końcu dostrzegą Twoje śliczne oczy:)

        PS. Snajpuś, nie wyrzucaj. Przecież miły ten post jest, prawda?

        • lucyna_n Re: Berciu, 18.01.10, 22:38
          prawda chyba pośrodku jest,
          moim zdaniem dobra psychoterapia jest bezcenna w większości depresyjnych
          przypadŻow, ale znalezienie sensownej osoby bywa naprawdę beznadziejne
        • snajper55 Re: Berciu, 18.01.10, 23:38
          elzbieta007 napisała:

          > PS. Snajpuś, nie wyrzucaj. Przecież miły ten post jest, prawda?

          A dlaczegóż miałbym to zrobić ??? Chyba z zazdrości, że ja bym tak ładnie nie
          potrafił.

          S.
        • berta-live Elciu, 18.01.10, 23:59
          czy ja komuś kiedykolwiek zabraniałam korzystania z usług psychologów i
          psychoterapeutów? A nawet jakbym chciała zabronić, to niby w jaki sposób
          miałabym tego dokonać za pośrednictwem forum?

          To co mówię, to tylko moje subiektywne, prywatne opinie. Poza tym ani ja nie
          jestem ekspertem ani to forum nie jest eksperckie, więc w czym problem? Podobnie
          rzecz ma się z wypowiedziami innych forumowiczów. Jedni twierdzą, że tylko leki,
          inni, że psychoterapia, ktoś, że zdrowy tryb życia, jeszcze inny, że zioła albo
          homeopatia. Zwolenników modlitwy i medytacji też spotkałam. Są też tacy, którzy
          twierdzą, że nic im nie pomoże i muszą cierpieć za miliony. I wszyscy mają prawo
          do własnego zdania.

          Pełen wachlarz możliwości. A ktoś kto to wszystko poczyta, to i tak zrobi co
          zechce.
          • olga_w_ogrodzie Re: Elciu, 19.01.10, 00:46
            nie powiedziano tu o zabranianiu.
            powiedziano o tych słowach :

            "Bo raczej bez psychiatry i leków długo nie pociągniesz.
            A psychologa to ja też bym sobie odpuściła. Jest dobry, ale tylko
            dla tych,
            którzy mają potrzebę wygadania się. ;) "

            no to, skoro fora są do wyrażania swego zdania, to opinie o twych
            poglądach, po raz kolejny zostały wyrażone, by ludzie się nie
            zniechęcali do podjęcia terapii z powodu twych opinii.
    • lucyna_n Re: Trzy pytania 18.01.10, 21:04
      anafranili xanax to w zasadzie zbyt skromna liczba lekow jak na nawracajcą depresję.
      Anafranil to lek starego typu, w tej chwili raczej zaczyna się od lekow z serii
      SSRI. One są z reguły dobrze tolerowane i nei dają tak silnych skutkow ubocznych.
      Moim zdaneim powinnaś spróbować tym razem na serio podjąć leczenie bo to co
      opisalaś to trudno leczeniem nazwać, były to jakieś dziwne próby z jednym lekiem
      antydepresyjnym, jednym uspokajaczem i kilka wizyt u psychologa. Trodno żeby to
      w czymkolwiek pomogło.
      Na wizytę czeka się w zależności od przychodni kilka dni- kilka tygodni. Zapisz
      się, jak będziesz meić w garści kartkę z terminem to bedziesz bardziej
      zmotywowana do pójścia do lekarza niż teraz kiedy odwlekasz to na święty nigdy.
      Szkoda życia, a i na dziecko też Twój stan oddziałuje czy tego chcesz czy nie,
      nei umiesz się zmotywować dla siebei może łatwiej zmotywujesz się z myślą o
      dziecku i jego harmonijnym rozwoju?
      Myślenie o tym że to już tak zawsze odpuść sobei, po co tak gdybać, lepiej skup
      się na tym że skoro przeszło kiedyś to i teraz przejdzie a z lekami szybciej i
      być może trwalej.
      • onemama Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 09:06
        Skromny ten zestaw leczenia bo i dawno to było - z 9-10 lat temu.
        Jakoś przechodziło, jakoś nawracało, ale dało się czasem znieść,
        mówiąc szczerze olałam swoje dolegliwości - widocznie ten typ tak
        ma. Teraz już nie daję rady. Na zmianę rozpacz, zniechęcenie, furia.
        Wiem, wiem - działa to też na dziecko, partnera. Tylko tej motywacji
        brak. Niestety obawiam się że jak nawet będzie ta wyznaczona data,
        to i tak nie pójdę, juz nie raz tak było :(
        Mowienie o sobie to być może objaw wstydu, ale też chyba wynika to z
        tego że zawsze byłam osobą do której można było przyjść, zadzwonić o
        każdej porze dnia i nocy i wysłuchałam. Ot taka zdolność -
        wysłucham, wezmę na siebie problemy innych, podam rękaw do
        wypłakania, a mnie żadko kto pytał co u mnie (no bo jak to, taka
        usmiechnięta osob może mieć problemy?), no i chyba już tak się
        ludzie przyzwyczaili, chyba już nie umiem opowiadać. To i tak jakiś
        sukces że coś tu piszę o sobie - może tak łatwiej, pisać a nie mówić
        prosto w oczy?
        Ktoś z was powiedział że znalezienie dobrego psychologa to inna
        historia - zrażona do jednego pana który wyglądał jakby sam
        potrzebował pomocy, do pani typu baba z jajami i drugiej na
        zasadzie - jestem super wyluzowana, jakoś mi odeszły chęci na tego
        typu "atrakcje". O terapii grupowej nie ma mowy - nie przełamię się.
        Źle mi, bardzo - ze sobą, z beznadzieją, z bezsilnością, z tym jaka
        jestem.


        No i to pytanie - jestem zielona w tych sprawach - czy istnieje
        jakaś terapia / zajęcia dla osób "współdepresantów". Widzę że
        partner chce mi pomóc, ale niestety robi to w sposób no cóż -
        odwrotny - milczy, wycofuje się, ma mine jakby był obrażony na mnie,
        sypie truizmami. Czasem sobie myślę że nie potrzebuję go teraz, choc
        takie myślenie wprawia mnie w jeszcze większe doły.
        Ehhh
        • elzbieta007 Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 10:40
          Twoja depresja jest Twoim problemem. I tylko Ty możesz go rozwiązać. Znalezienie
          psychoterapeuty, z którym będzie się dobrze pracowało nie musi być łatwe, ale
          jest możliwe. Odrzucenie trzech kolejnych jednak sugeruje, że to nie ich cechy,
          a raczej Twój opór, spowodowały nie podjęcie terapii.

          A pytanie o terapię dla partnera jest sygnałem, że odpowiedzialnością za swoją
          chorobę usiłujesz obarczyć partnera. On nie może wyleczyć Twojej depresji i
          warto byłoby, żebyś dobrze to zrozumiała.
        • lucyna_n Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 12:13
          Generalnie "odczep sie" od niezrozumienia partnera a przyczep do leczenia i
          pójdź do psychiatry, bo rozmydlasz się na jakieś dywagacje , szukasz wymówek,
          zajmujesz się tolerancją otoczenia a tak naprawdę sama nic z tym nie robisz.
          Zacznij s^ę leczyć, podejmij ten wysiłek, nie czekaj że się samo zrobi i nie
          licz na to że zdrowy będzie wiedział co przeżywasz bo nie będzie. Możesz mu dać
          do przeczytania opis objawów deprssji które pasują do tego co Ty czujesz i
          porady dla rodzin chorych, myślę że na wielu stronach takie są. Tylko najpierw
          idź do lekarza, bo przecież Ty nawet nei wiesz czy to jest rzeczywiście depresja.
        • berta-live Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 13:21
          A czemu nie chcesz iść do lekarza albo chociaż zamówić wizyty domowej? W końcu
          przed lekarzem nie trzeba się wywnętrzać. Wizyta zazwyczaj trwa krótko i polega
          na odpowiedzeniu na kilka krótkich konkretnych pytań. Można też zanotować sobie
          wszystko wcześniej na kartce i dać mu do przeczytania. Z pisaniem na forum nie
          masz problemów, więc na kartce też dasz radę.

          A co do partnera, to możesz go zabrać ze sobą do lekarza. Będzie miał szansę sam
          zadać pytania. Jest cała masa publikacji o depresjach, może się też wybrać do
          jakiegoś psychologa po poradę jak sobie radzić w sytuacji, kiedy ma się chorego
          w rodzinie. Ale czy są jakieś specjalistyczne terapie dla takich osób, to
          wszystko jest możliwe. Jak jest popyt to i się znajdzie prowadzący tego typu
          zajęcia.
          • lucyna_n Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 14:21
            te wizyty domowe psychiatry to jakiś mit, wszyscy (3 sztuki) których o to
            pytałam (z nfz) mówili że nei ma takiej możliwości, że jedynie jak stan
            "niebezpieczny" to można wezwać pogotowie, a tak to trzeba do gabietu przyjść.
            Dla mnei to było istotne żeby nie musieć przyjść bo w nasileniu choroby nie
            bylam w stanie dotrzeć do gabinetu.
          • lucyna_n Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 14:22
            terapia jest dla osób chorych, po co terapia osobie zdrowej, jedynie jakaś grupa
            wsparcia.
        • mskaiq Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 13:23
          Mysle ze wlasnie grupa otwarcia pomoglaby Ci bardziej niz cokolwiek
          innego. To zwykle trwa tydzien, wyjezdzasz w jakies spokojne miejsce
          z grupa ludzi z podobnymi problemami.
          Zwykle nastepuje otwarcie, wiele nieswiadomych problemow pretensji,
          zalu zostaje uswiadomionych.
          Mozesz pojechac ze swoim mezem na taka grupe otwarcia. Mozecie
          otworzyc sie przed soba, powiedziec co wam dolega, co przeszkadza,
          co chcielibyscie zmienic.
          Serdeczne pozdrowienia.
          • lucyna_n Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 14:22
            grupa otwarcia? to chyba w sektach jest?
        • mm-cc Re: Lucyno i inni i kolejne pytanie 19.01.10, 17:54
          Coś mi się wydaje, że Ty one, masz taki syndrom, że do psychologa -
          to tak, a do psychiatry - to nie. Ja mam zupełnie przeciwny syndrom.
          Uważam, że jeśli mam problemy psychologiczne, to wynikają one z
          jakichś zaburzeń fizycznych. A na zaburzeniach fizycznych zna się
          psychiatra i żadne czary mary psychologiczne nie jest mi potrzebne.
          Nie chcę deprecjonować czegoś, z czego nigdy nie korzystałam, ale
          mogę powiedzieć, że korzystałam z leczenia farmakologicznego,
          zgodnie z zaleceniami psychiatry i u mnie to działa rewelacyjnie.
          Jeśli problemy zaczęły się u Ciebie od porodu, to tym bardziej
          świadczy to o zachwianiu jakiejś równowagi w organiźmie.
          Moja rada: daj sobie spokój z psychologami i do lekarza!
    • mskaiq Re: Trzy pytania 18.01.10, 21:12
      Opor do mowienia o sobie zwykle zwiazany jest z poczuciem wstydu. To
      bardzo powszechna przyczyna do tego aby nie pojsc do lekarza czy
      psychoterapeuty.
      Poczucie ze sie nie chce, pojawia sie u wszystkich, nawet zdrowych.
      Ja motywuje sie do dzialania bo rozumiem ze jesli sobie odpuszcze to
      doprowadze do sytuacji kiedy strace kontrole nad soba i nic nie bede
      robil w pracy, coraz mniej w domu albo wcale.
      Kiedy robi sie coraz mniej wtedy pojawia sie uczucie zmeczenia kiedy
      trzeba cos zrobic i wtedy robi sie jeszcze mniej. Nie chce sie
      wstac, wyjsc, zrobic sniadanie dziecku, itp.
      To mozna zmienic, odzyskac sily ale trzeba pracowac, wbrew zmeczeniu
      i uczuciu ze sie nie chce. Na poczatku jest trudno, bo zmeczenie
      staje sie jeszcze wieksze a uczucie ze sie nie chce jeszcze bardziej
      dominujace.
      Pozniej to znika, jest coraz wiecej sily i coraz wiecej ochoty do
      pracy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      To zwykle prowadzi
    • awanturka Re: Trzy pytania 19.01.10, 23:24
      Wygląda to co opisujesz na depresje nawracające (chorobę afektywną jednobiegunową), bez leków sobie raczej nie poradzisz, ale i rola psychoterapii jest w tym schorzeniu duża.

      Nie marnuj sobie zycia i idź natychmiast do psychiatry.


      Jeżeli naprawdę nie potrafisz pójść - to poproś kogoś bliskiego - niech Cię zarejestruje, pomoże Ci się umyć i ubrać, weźmie za rękę i zaprowadzi do lekarza.

      Jak można tyle czasu czekać z podjęciem leczenia !!!
      I nie tłumaczą Cię złe doświadczenia i z leczeniem farmakologicznym i z psychologiem.

      Wiesz ile ludzie łykają różnych leków zanim psychiatra utrafi w ten właściwy??? A ty rezygnujesz po jednym??

      Wiesz ile ludzie szukają psychoterapii, która rzeczywiście dawała nadzieję na poprawę i ile czasu jej poświęcają???

      Powiedzmy szczerze - nie zrobiłaś prawie nic by wydobyć się ze stanu w jakim jesteś. I teraz żalisz się, że jest jak jest. Przecież to wynik Twojego zaniedbania sprawy, które się ciągnie latami.


      Nie chcę cię straszyć, ale im dłużej depresja pozostaje nie leczona tym leczy się ją trudniej bo słabiej reaguje na leki.

      O psychoterapii pomyslisz później - póki co to natychmiast idź do lekarza - szkoda życia - i Twojego i Twoich bliskich.
      • tlenoterapia Re: Trzy pytania 20.01.10, 00:19
        Awanturka sama staralas sie na medal i kiepsko wyszlo,lykalas ile chcieli i jak
        dlugo chcieli ,a leki guzik dzialaly o ile nie wywolaly pogorszenia u Ciebie....
        Warto sprobowac leczenia ale jak sie nie reaguje na 3-4 leki to trzeba
        zwiewac.(Wersja dla masochistów 5-7 lekow)
        • lucyna_n Re: Trzy pytania 20.01.10, 01:12
          ale przyznasz że po kilku tabletkach anafranilu to jednak nieco za szybka
          rezygnacja z leków.
          z drugiej strony jak ona bez lekow i psychoterapii tyle lat ciągnie to może to
          wcale nie jest depresja? bo niby jak by dała radę żyć?
          no chyba że ktoś tu podjada caly czas xanax za pomocą lekarza rodzinnego, co
          niestety częste jest, aż nazbyt.
          • onemama Re: Trzy pytania 20.01.10, 09:28
            Nie, nie to nie było kilka tabletek anafranilu, nawet sporo tego
            było, chyba ok 3 miesięcy. Xanax raptem dwa - trzy tygodnie.
            Jak daję radę tyle lat? Nie daję. Przecież doskonale wiemy że w
            depresji może być lepiej, może być gorzej, wystarczy bodziec i w
            miarę poukładany świat leci na łeb.
            Nie mam problemu z psychiatrą - zapisałam się - na 10.02 DOPIERO!!!
            :( raczej z psychologiem mam.
            Niestety wiem gdzie lezy problem nie mówienia, ale to chyba sprawa
            juz do psychoterapii.
            Nie obwiniam partnera o ten stan, wiem że on się martwi ale
            wybaczcie - ja mam wrażenie że w kiepski sposób mi pomaga. Ale z
            drugiej strony jak to się nie uspokoi to cholera on nie da rady -
            prawda?
            Marwię się jeszcze jedną rzeczą - ojciec dziecka :( Czy
            niewykorzysta tego co jest ze mną? Był przy diagnozie 10 lat temu.
            Za dużo w mojej głowie tego wszystkiego...
            • lucyna_n Re: Trzy pytania 20.01.10, 10:38
              Dobrze że sie zapisałaś, do 10 lutego to wcale nie tak daleko, czekalaś 6 lat to
              i te trzy tygodnie jakoś dotrwasz.
              teraz Ci się wszystko w głowie kotłuje, wszystkie problemy male i duże dopadają
              cię na raz. Postarajs ię za bardzo ni wybiegać myślami w przód tylko po prostu
              pomyśl, podejmę leczenie i za kilka miesięcy będzie dobrze.
        • awanturka Re: Trzy pytania 20.01.10, 16:23
          Po pierwsze -

          wielu dobrze wyszło na łykaniu leków,

          po drugie -

          - jedna przymiarka do leków to mało, za mało, zeby sobie powiedzieć "nie wyszło" i zwiewać

          po trzecie -

          masz jakąś alternatywę (bo są dwie - leki i psychoterapia - obie założycielka wątku zarzuciła w krótkim czasie).


          bardzo chciałabym usłyszeć, że jest jeszcze jakaś inna alternatywa - ale póki co - szukałam, nie znalazłam...
          • lucyna_n Re: Trzy pytania 20.01.10, 19:07
            jak to nie ma alternatywy?
            a maskoterapia?
            :P
            • tlenoterapia Re: Trzy pytania 20.01.10, 20:45
              Tak maskoterapia czy kazda inna wlasna metoda nawet metoda akceptacji tego ,ze
              tak jest jak jest.
              • awanturka Re: Trzy pytania 21.01.10, 16:29
                tlenoterapia napisała:

                > nawet metoda akceptacji tego ,ze
                > tak jest jak jest.

                OOOO!!!!

                Tą metodę to stosuję od lat i jestem w niej specjalistką.
                Nie bardzo mam inne wyjście...

                A to, ze łykam tabsy i się psychoterapetyzuję - to tak na wszelki wypadek - nigdy nie wiadomo jak byłoby bez tego...

                Podobno zawsze może być gorzej - choc to nie dokońca prawda - bo czasem jest już takie "gorzej", że gorzej być nie może bo poprostu nie ma już człowieka...
                • tlenoterapia Re: Trzy pytania 21.01.10, 17:56
                  Nic Ci juz nie grozi i nie bedzie gorzej ...tak czuje.
                  • onemama Re: Trzy pytania 22.01.10, 09:03
                    No tak, dr. House - chodząca depresja... I jak mu wierzyć? i do tego
                    fikcyjnej postaci?
                  • awanturka Re: Trzy pytania 22.01.10, 15:12
                    Bardzo chciałabym aby Twoje czucie miało moc sprawczą - bardzo...
    • samotna71 Re: Trzy pytania 20.01.10, 14:11
      dla mnie moje życie także jest beznadziejne;niechęć do wszystkiego
      itd, itp, nigdy nie miałam zdiagnozowanej depresji, ale wiem, że nie
      jest ze mną dobrze.
      Wiem, że ciężko jest wyjść z domu gdziekolwiek;
      na temat terapii "darmowej" też nic nie wiem
      ale sadzę, że możemy sobie wzajemnie pomóc- może sami-my depresyjni
      stworzymy sobie wspólnie grupę wsparcia i może nawet któregoś dnia
      spotkamy się? Każdy z nas zapewne ma inną przyczynę depresji i
      dlatego może razem pomożemy sobie?
      pozdrawiam
      • lucyna_n Re: Trzy pytania 20.01.10, 16:20
        widzisz, problem w tym że grupa wsparcia nie zastąpi terapii, to są dwie rożne
        sprawy.
      • car.pat.k Re: Trzy pytania 20.01.10, 16:44
        samotna71 napisała:

        > na temat terapii "darmowej" też nic nie wiem
        to się dowiedz
        gdyby Cię ząb bolał, to też byś stwierdziła, że nie wiesz gdzie przyjmuje
        stomatolog i na forum grupę wsparcia byś organizowała?
        • onemama Re: Trzy pytania 21.01.10, 09:14
          Hej, a czemu tak ostro?
          Co prawda osobiście uważam że taka "grupa wsparcia" nie koniecznie
          jest najlepszym pomysłem. Jasne - ludzie którzy przezywają
          podobne "dolegliwości" rozumieją, wiedzą, ale nie są upoważnieni do
          udzielania jedynych słusznych porad. Można komuś coś doradzić,
          zasugerować, ale (wiem, wiem mądrzę się) nie mogą "wyleczyć".
          Kiedyś, kiedyś przy kolejnym nawrocie (pewne zawirowania w zyciu
          były moim, niezbyt przyjemne i było mi na prawdę źle), pewiem ktoś,
          kto mianował się moim przyjacielem i głosił iż zna się na
          psychologii, jakiś szamańskim reiki itd próbował "ustawić" mnie po
          swojemu. Ze szkodą psychiczną i niestety ze skutkiem w życiu
          rzeczywistym. Dlatego tego typu "fałszywym specom" mówię nie.
          Lucynko masz rację - nie wybiegać przed z myślami, skupić się na tu
          i teraz i wyjściu z tego. Tylko to takie trudne...
          • lucyna_n Re: Trzy pytania 21.01.10, 12:23
            różne rzeczy są trudne, dziecko urodzić jest np trudno, pracę dobrą znaleźć,
            mieszkanie kupić, stypę zorganizować. no wogóle żeby efekt był to trzeba się
            wysilić. Takie życie. Pomęczysz się trochę i będzie dobrze.
            • awanturka Re: Trzy pytania 21.01.10, 16:34
              lucyna_n napisała:
              >Takie życie. Pomęczysz się trochę i będzie dobrze.

              Albo i nie będzie.
              Ale jest o co walczyć.

              Do stracenia się nie ma własciwie nic a do zyskania dużo, bardzo dużo - całe swoje daldsze życie.

              Myślę, że nie ma się co zastanawiać - absolutnie warto zawalczyć o siebie.

    • mskaiq Re: Trzy pytania 22.01.10, 11:47
      tlenoterapia napisała:
      > nawet metoda akceptacji tego ,ze tak jest jak jest.

      Taka metoda niczego nie zmienia. O wiele lepiej jest znalesc to co
      powoduje ze jest zle.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka