Dodaj do ulubionych

Ilu z Was przewalilo studia ?

28.02.04, 09:00
Bo ja juz niezliczona ilosc razy. Obawiam sie, ze nigdy ich nie skoncze, a
moja nerwica depresyjna/ czy tez depresja + bulimia to byly tylko wymowki na
lenistwo i brak celu w zyciu.
Kiedys psycholog mi powiedzial, ze przestalam sie uczyc w liceum nie z
lenistwa, tylko zeby zbuntowac sie przeciwko matce, dla ktorej najwazniejsze
bylo, zebym sie uczyla. A ja poza tym, bylam dosc grzeczna, nie zapisalam sie
do punkowcow, nie buntowalam sie tak tradycyjnie (zbuntowalam sie o kilka lat
za pozno). Nadal twierdze, ze psychocholog tak gadal, zeby mnie nie dolowac,
a tak naprawde, to leniwa ze mnie krowa i tyle.
Obserwuj wątek
    • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 09:15
      planasana napisała:
      > a tak naprawde, to leniwa ze mnie krowa i tyle

      Jesteś taką leniwą krową, jak ja leniwym bykiem. Zdaj sobie sprawę z tego, że
      to objaw choroby.

      abdon
      • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 09:24
        Nie jestem pewna. Moze to jest ucieczka w chorobe ?
        Zaczynam cos i nie koncze. Zaczynam kiedy mam dobry czas, energie i jestem
        szczuplym zwierzeciem towarzyskim. Potem jakis stres, uczuciowa porazka,
        niewyrazona zlosc - zaczynam jesc, zaczynam za duzo spac, izoluje sie
        towarzysko i nie jestem w stanie wstac na zajecia, nie mam sily, czuje sie
        intelektualnie otepiala. Potem jestem juz tak gruba, ze wstydze sie pokazac
        ludziom. Sama nie wiem co mi jest, do cholery.
        Moze mnie zle diagnozuja ? Moze mam stany maniakalne i depresyjne a moze to
        tylko nerwica depresyjna? Sami nie wiedza.
    • cafe_lorafen Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 10:54
      A ja jak zaczelam miec lęki i przestalam wychodzic z domu to studia szlag
      trafil. I nawet nie jest mi z tym zle...
      • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:05
        Wiesz, tylko co tu wpisac w CV ?
        Wyksztalcenie: srednie, co najmniej cztery niepokonczone kierunki studiow
        Doswiadczenie: 5 lat depresji z bulimia
        Umiejetnosci: stany lękowe, lenistwo i brak ambicji
        Dobra znajomosc rynku psychoterapeutow, psychologow i psychiatriow
        Przetestowany przemysl farmaceutyczny w zakresie : leki przeciwdepresyjne
        • cafe_lorafen Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:19
          Za chwile jeszcze bedziesz mogla dodac do CV, ze odbylas praktyki na oddziale
          nerwic :)
          pozdrawiam
          • cafe_lorafen Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:20
            Chyba, ze juz bylas.
            • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:25
              Ide za dwa tygodnie.
              I wcale nie jestem pewna, czy dobrze robie.
              Czuje sie za slaba na taka ciezka prace nad soba, pelzam po dnie.

              pozdrawiam.
              • cafe_lorafen Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:29
                No to zgadlam :) heh...
                Na oddziale zawsze lepiej niz w domu, chociaz zmobilizujesz sie do wstawania i
                konfrontowania sie z ludzmi. Ja to juz sie tak przyzwyczailam do oddzialow, ze
                prawie traktuje to jak drugi dom.
    • cafe_lorafen Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:26
      No widzisz jaka ja glupia jestem ? Przeciez to nie Ty jestes na oddziale.
      Nie dziwne, ze te studia zawalilam :) No i dobrze, ze mam zasilek na
      moja "glupote", bo by mnie z taka spostrzegawczoscia do zadnej pracy nie
      przyjeli :)
      • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:31
        Ej no, to akurat nie ma nic wspolnego z glupota i nie mow, tak o sobie, prosze.
        Na tym forum jest pelno watkow i moglas nie zauwazyc, przeciez.

        pzdr
      • huckleberry-wild Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 18:33
        powiedz mi jak sie załatwia taki zasiłek na głupote?
        mam żołte papiery i rózowe recepty:), tylko czy jezeli dostaja juz rente po
        jednym z rodzicow to mam jakas szanse? nie wiem czy to ma zwiazek.Moze to za
        duzo szczescia na raz?
        pozdrawiam
    • awanturka Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 11:40
      To " przewalanie studiów " to chyba jeszcze jedna sprawa wspólna dla osób z depresja.

      Moja "studencka kariera" wygladała nastepujaco:

      - pierwszy rok na studiach daleko od domu I semestr - zapał - dobre wyniki - to jest to co mnie interesuje!

      - pierwszy rok studów dalej na tej samej uczelni II semastr - depresja, niemożnośc skupienia się, ociężałośc umysłu, coraz gorsze wyniki, lęki, przerwy w chodzeniu na zajęcia, myśli, że to wszystko, łacznie ze studiami nie ma sensu i na koncu urlop dziekanski z powodu depresji

      - powrót "pod skrzydła rodziny" i pierwszy rok studiów i II semestr II roku tym razem bliżej rodzinnego domu - jest znowu dobrze! - bardzo dobre wyniki w nauce, jednak do czegoś sie nadaję!

      - od II semestru II roku - znowu klapa - od pocztku to wszystko o czym już pisałam, tylko, że tym razem nie przychodzę poprostu na kolokwia i egzaminy, urlop dziekanski, III rok robiony częsciowo awansem, w tempie "spacerowym",
      trochę udaje mi się pozaliczac i pozdawac

      - III rok normalnym trybem, dostaję się na specjalizację, która do tej pory była poza moim zasiegiem a o której marzyłam kiedyś gdy było lepiej, powinno mnie to uskrzydlic, tym bardziej, że mniej ciekawe rzeczy pozaliczałam awansem a zostało tylko to co kiedyś było moja pasja - deprersja dokucza, ale daje sobie radę i mam niezłe wyniki

      - w czasie wakacji depresja i pobyt w szpitalu - wychodzę niedoleczona

      - IV i V rok - bardzo ciężko, ale brne do przodu, jest troche łatwiej, układy takie, że na zaliczenia i egzaminy można umawiac sie praktycznie w dowolnym terminie, uczę sie wtedy, gdy depresja troche "odpuszcza", najgorzej z praca magisterska, tutaj potrzebna najwieksza mobilizacja a ja w żaden sposób nie potrafie jej z siebie wykrzesac na dłuższym dystansie

      - koniec v roku - praca nie dokoczona , depresja bardzo silna , znowu pobyt w szpitalu, odłożenie obrony na pół roku

      - dalej szpital, pracę konczę na przepustkach ze szpitala, jej poziom jest raczej mierny, na obronę zostaje dowieziona przez rodzine ze szpitala psychiatrycznego (dalej obrony nie dało sie odkładac), jestem na psychotropach, ale komisja wyrozumiała (wszyscy wiedza o mojej chorobie) więc zdaję

      Dobrze,że mam magistra, brak skoczonych studiów utrudnił by mi życie i szkoda by było włożonego w nie wysiłku, ale to wszystko pozostawiło we mnie bardzo przykre wspomnienia.

      Nie wiem jakim cudem dobrnęłam do konca, nałoayła sie na to moja determinacja i cały łancuch "ludzi dobrej woli".

      Nie zostałam na uczelni mimo, ze mi to zaproponowano (wiedzac o moich depresyjnych przypadłościach - może byłam naprawdę dobra?). Nie skorzystałam z propozycji, dośc juz miałam bolesnego doswiadczania tego jak depresja potrafi ograniczac możliwości intelektualne, a praca na uczelni pewnie by sprzyjała kolejnym takim doświadczeniom.

      Nie wszyscy mieli tyle szczęscia co ja i wiem, że jestem jedna z nielicznych osób z tak zaawansowana depresja, którym sie udało.

      Plasano! Może zrewanzujesz mi sie opisem historii "przewalania studiów".

      Podobnie jak Ty bardzo długo "biczowałam" sie myśla, że jestem beznadziejna i leniwa. Miałam wyrzuty sumienia bo moi rodzice "od ust sobie odejmowali" żebym mogła się kształcic a ja przedłuzałam to moje studiowanie w nieskonczonosc.

      Zreszta cała moja rodzina bliższa i dalsz starała się we mnie te wyrzuty sumienia wzbudzic. A psychika osoby z depresja to najbardziej podatny grunt dla rozwoju wyrzutów wspomnienia. I Ty pewnie o tym wiesz doskonale. Twoje myślenie "jestem leniwa krowa" to wytwór choroby, a przyczyna "przewalania studiów" jest depresja z która się zmagasz.

      Trzymaj sie. Domyślam sie przez co przeszłas w zwiazku z choroba i "zawalaniem studiów". Bardzo, bardzo Cie rozumiem.... Awanturka




      • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 12:34
        awanturko, Ty to jestes umysl nieprzecietny! Skoro dalas rade ukonczyc studia
        rownoczesnie zmagajac sie z depresja - jestes Wielka! Gratuluje i szczerze
        podziwiam.
        Oj, u mnie to bylo i jest tak, ze skacze z kierunku na kierunek (przez co
        poznawalam mnostwo ludzi, zaprzyjaznialam sie, a potem znikalam i szkoda mi
        tych miektorych przyjazni).
        I rok zaliczylam, po bozemu, choc juz kombinowalam, jak by tu zmienic kierunek
        studiow, bo meczylam sie ( a moze juz wtedy dopadla mnie depresja, ale nie
        wiedzialam o tym). W wyniku zawirowan w zyciu osobistym, na pocz II roku
        wzielam tzw. przerwe w studiach i w czerwcu zdawalam na wymarzony kierunek. Nie
        dostalam sie na dzienne (glupia kretynka itd), wiec zalamana poszlam na
        zaoczne. I znowu I rok, nowy kier, euforia. Juz w II semestrze - spadek w dol i
        sesja letnia na wrzesien. II rok sie zaczal, troche lepiej i znowu - dol, tym
        razem wiecej tam sie nie pojawilam. Potem nowa szkola na przetrwanie i podobna
        historia. Teraz znowu to samo.
        Zenada.
        pozdrawiam
        • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 12:59
          planasana napisała:
          > awanturko, Ty to jestes umysl nieprzecietny!

          Pochlebiam sobie, rozpoznałem to od pierwszego Jej postu.

          abdon
        • awanturka Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 13:31
          Jestem nastawiona bardzo sceptycznie do dawania tzw. "dobrych rad" komukolwiek i przez kogokolwiek. Niemniej jednak chyba tym razem złamię swoje zasady i rzucę garśc refleksji na temat "studiowanie a depresja".

          Nie od razu byłam taka madra, sadzę, żę gdybym wiedziała studiujac to co wiem teraz moje studiowanie by "mniej bolało".

          No to teraz "dobre rady", których udzieliłabym sama sobie zabierajac się do studiowania.

          1. Cierpię na depresje i ta choroba bardzo upośledza moje możliwości pod każdym względem (przyznanie tego jest bardzo trudne, ale jak człowiek już to przyzna sam praed soba ułatwia to wiele spraw).

          2. Moja chorobę muszę "wkalkulowac" w mój życiorys i wziac pod uwagę robiac plany życiowe między innymi planujac studia.

          3. Trzeba sobie wybic z głowy, że moje studiownanie będzie przebiegac "normalnie".

          4. Przerwy w studiach potraktowac jako rzecz naturalna, nie dołowac sie nimi.

          5. Każdy swój sukces w porównaniu z analogicznym u innych osób mnożyc przez dwa (conajmniej) - osiagnięty przecież został nieporównanie większym wysiłkiem niż u innych osób.

          6. Nie szarpac sie, zaplanowac sobie tempo "spacerowe". Dużym problemem sa tu sprawy organizacyjne, uczelnie przeważnie maja jakieś swoje wymogi co do terminów zaliczania przedmiotów i zdawania egzaminów. Czasem jednak daje się załatwic tak, żeby Twój przypadek traktowany był indywidualnie.

          7. Rozważyc ujawnienie swoich problemów emocjonalnych osobom na uczelni (np. opiekunowi roku), czasem można spotkac sie z nieprzeciętna życzliwościa i pewnym szczególnym traktowaniem uwzględniajacym Twoje ograniczenia.
          Oczywiście nie zawsza spotyka się rozumiejace problem osoby dlatego tu należy zachowac duża ostrożnośc.

          8. Absolutnie nie zmieniac kierunku studiów, przeważnie taka zmiana spowodowana jest względami czysto emocjonalnymi a przy okazji traci sie wiele z tego co osiagnęło się do tej pory i trzeba zaczynac od nowa.

          9. Za największy problem uwazam zapewnienie mimo wszystko pewnej "rytmiczności" takiego nietypowego studiownia. Sprawa jest trudna. (Jak będę miała coś do napisania na ten temat odezwę sie jeszcze.)


          Czemu takiego podziwu jaki wyrażasz dla mnie nie wyrażasz dla samej siebie!

          Dołujesz sie stwirdzeniami typu "żenada". Popatrz na siebie tak jak popatrzyłaś na mnie! Przecież mimo tego, że Ci trudni, że nie wychodzi próbujesz!
          Jesteś silna! Wiem, ze to ostatnia myśl jaka mogła by Ci przyjśc do głowy na swój temat, ale tak poprostu jest! Tylko depresyjne myślenie nie pozwala Ci sobie tego uświadomic.
          awanturka
          • babazgaga Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 29.02.04, 22:43
            Podpisuje się pod tymi radami ręcami i nogami. Ja co prawda studia skończyłam
            jeszcze za czasów porządku w głowie, potem poszlam na studia doktoranckie, i
            razem ze studiami mi się odezwała po raz pierwszy depresja. Studiowałam sobie
            powolutku, na szczescie moi wspolpracownicy naukowi to psychologowie, dostalam
            od nich naprawde sporo wsparcia..... i udało mi się skończyć w terminie,
            napisałam w przypływie dziwnej energii w tempie ekspresowym prace, obroniłam z
            wyróżnieniem, i czasami sobie myślę że nie wiem jak to się stało, że zrobił to
            za mnie ktoś inny. Teraz akurat jet ten okres spowolnionego funkcjonowania i
            praca naukowa mi nie idzie, ale staram sie nie mieć do siebie pretensji i wiem,
            znam swoja zarazo-depresje na tyle że czekam na lepszy moment który na pewno
            przyjdzie:)
            Mam nadzieję że nikt nie odbierze tego w kategoriach "baba sie chwali i dołuje
            innych". Cieszę się ze mi sie udało i myślę, ze po prostu może się to udać.
            Patrząc na siebie widzę tu jeszcze jeden element, który na tej drodze pomaga:
            patrzenie na studia (pracę, sprzątanie, wstawanie itp....) jako na coś czego
            sie nie MUSI robi, tylko na coś co się robić CHCE. A przynajmniej CHCE CHCIEĆ.
            Wiem jak to ciężko czasami i jak nie ma siły, ale jeśli znajdziemy w czymś
            cząstkę pasji a nie obowiązku, to już jesteśmy na dobrej drodze.
            pozdrawiam serdecznie
            babazgaga
      • nadja Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 13:33
        Dziekuje Ci za ten opis a autorce za ten watek. Nic przyjemnego,
        ale ... ja wlasnie studiuje. Jestem w tej chwili na drugim roku
        anglistyki. I jest coraz gorzej. Nie moge sie uczyc, nie chodze
        na zajecia. Jak udalo Ci sie skonczyc te studia?Czy na urlopie
        zaliczalas czesc zajec?Boje sie, po pierwsze, ze z urlopu nie wroce.
        A po drugie, ze mnie wyrzuca...
        nie wiem co robic, jestem tak bardzo zagubiona i nie mam nawet
        kogo prosic o pomoc.pozdrawiam i odpisz prosze
        n.
        • awanturka Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 29.02.04, 11:00
          Doprawdy nie wiem jak mi się to udało. Miałam dużo szczęścia no i trafiłam na parę życzliwych mi osób. Może na coś Ci sie przydadza moje "dobre rady", które znalazły sie powyżej Twojego postu. Trzymaj się!! - awanturka
      • miga12 Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 13:45
        Twoja odpowiedź pocieszyła mnie. Mój syn jest w LO. Skończy pewnie, ale
        przeraża mnie co będzie dalej.
        Stale jest pod opieką lekarza, ale załamania bywają często.
    • bajdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 14:30
      nie zapisalam sie
      > do punkowcow, nie buntowalam sie tak tradycyjnie (zbuntowalam sie o kilka lat
      > za pozno)

      a ja sie zapisalem, tylko nie mialem kasy, zeby placic skladki czlonkowskie i
      mnie wyrzucili:)
    • morgana_le_fay Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 20:39
      planasana napisała:
      A ja poza tym, bylam dosc grzeczna, nie zapisalam sie
      > do punkowcow, nie buntowalam sie tak tradycyjnie (zbuntowalam sie o kilka lat
      > za pozno).

      Planasano, poza tym, że nie przypominam sobie, żeby punkowcy wydawali
      legitymacje członkowskie ;)), to odnoszę wrażenie, że powyższe zdania są
      zasadniczą przyczyną dla której Ty i wiele innych "grzecznych dzieciaków",
      cierpicie później, kiedy efekty są o wiele boleśniejsze.

      Oczywiście, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. Ja w wieku 15-19 lat
      ostro się wyszumiałam. Raptem, wręcz z dnia na dzień z wzorowej uczennicy
      renomowanego liceum przepoczwarzyłam się w artystowskiego obdartusa, obcięłam
      włosy do pasa, żeby nastroszyć czerwonego irokeza, zimą i latem chodzić w
      wytartej ramonesce i glanach (glany zostały mi do dziś). Moja mama osiwiała w
      ciągu kilku miesięcy. Zawaliłam szkołę (i tak późno, bo dopiero w 4 klasie),
      maturę pisałam w "sorbonie".

      Tak, jak teraz na to patrzę, przechodzą mnie ciarki na myśl, co przeżywała moja
      rodzina. Że mogłam się na przykład wciągnąć w narkotyki, alkohol, czy co tam
      jeszcze. Na szczęście nie przyszło mi to do głowy, zajęłam się w końcu sztuką,
      awangardą, wyszłam.

      Oczywiście nie było łatwo wrócić. Rok po maturze odpoczywałam, bo musiałam się
      jakoś pozbierać. Na studia dostałam się za drugim razem, ale wtedy moje emocje
      zdążyły już na tyle się przefiltrować, na tyle usystematyzowałam moje dążenia i
      pragnienia, że poleciało. Charakter pozostał, jestem nieznośna, czupurna,
      miewam depresyjki, ale już nie upadam. Mało tego, jestem przekonana, że bunt
      jest dobry. Że bez tego kilkuletniego buntu, balansowania niekiedy na granicy,
      życia i śmierci (bo nastolatki to dopiero mają pomysły! - wolę nie pamiętać)
      nie obroniłabym poczwórnego dyplomu, nie dostała nagrody państwowej(którą nota
      bene olałam), w końcu nie wyjechałabym sama na kolejne studia do Anglii.
      Strach by mnie sparaliżował.

      Poza wszystkim, w tak zwanym "międzyczasie" urodziłam sobie córkę, która po
      woli wychodzi na "dużych" ludzi. Udało się to wszystko pogodzić.

      Trochę przydługa ta opowieść, ale zainspirowałaś mnie tymi punkowcami.

      Chcę Ci tylko powiedzieć, że NA PRAWDĘ NIC STRACONEGO. Jesteś trochę starsza,
      to prawda, zawalasz studia, zgoda, ale ktoś ci pomoże. Za moich czasów (nie
      wierzę, że to mówię!), nie było internetu, ani tego forum, nikt mi nie mówił,
      że można mieć taką, czy siaką depresję, ten, czy inny typ nerwicy. Bulimia,
      anoreksja, CHAD, dysleksja, ADHD i cała reszta to były wymysły i wygłypy
      rozwydrzonych małolatów, którym mało, że nikt nie pomagał, ich się po prostu
      zwalczało!

      Ja, nie zawaliłam studiów, tylko na czworakach prześlizgnęłam się przez
      ogólniak. Z zewnątrz musiało to jednak wyglądać na grubą porażkę. Tylko,że
      gdybym się wtedy potknęła, to może bym tych studiów wcale nie zaczęła. Wtedy
      byśmy się tu na pewno nie spotkały.

      Kotek, usiądź spokojnie, spójrz w lustro, uśmiechnij się do siebie szeroko i
      pomyśl, że bardzo nam na tobie zależy. Że, jeśli nie chcesz, to nie musisz.
      Ale, że chcesz i możesz. Jestem pewna, że psycholog miał rację. Trzeba się
      kiedyś zbuntować. Wiem, że masz w sobie ten bunt. I że nim dobrze pokierujesz.

      Ściskam Cię z całej siły!
      MorgleF

      PS: Moja córka lada chwila też się zbuntuje. Czekam na ten moment. Siwizny
      się nie boję.
      • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 22:44
        morgana_le_fay napisała:
        > nie obroniłabym poczwórnego dyplomu

        O rany! Ale ze mnie debil. Mam tylko jeden dyplom.

        abdon
        • morgana_le_fay Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 22:57
          A ja pięć. Też debil. Miło mi.
          • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 28.02.04, 23:10
            morgana_le_fay napisała
            > A ja pięć. Też debil. Miło mi

            Ze starego notesu:

            "Z chwilą, gdy się człek dowie, że nie sam jest głupcem, doznaje ulgi i
            przyznaje rację drugiemu głupcowi" (Romain Rolland)

            abdon
      • planasana Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 29.02.04, 11:02
        Oh morgano_le_fay,

        Naprawde sie wzruszylam czytajac Twojego posta, dziekuje za wyrozumialosc, za
        cierpliwe przestudiowanie moich przydlugawych marudnych postow.
        Dziekuje za cieple slowa.

        Co do tych punkowcow, to mial byc raczej slowny zart :)
        Bardzo pozdrawiam
      • lisette Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 29.02.04, 23:40
        Morgana, zaimponowalas mi. Fajna z ciebie laska. Ja tez mam sporo dyplomow
        krajowych i miedzynarodowych i teraz robie jeszcze jeden, tez w zakresie
        sztuki.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • morgana_le_fay Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 08:45
          Ależ połechtałaś moją próżność Lisette!
          Ostatnio takie rzeczy słyszałam od swojego dentysty, ale on jest strasznym
          kobieciarzem, a poza tym jak każdemyu dentyście, zależy mu, żeby pacjent
          szeroko otworzył paszczę:))))
          Pozdrowienia.
      • huckleberry-wild Re: Ilu z Was przewalilo studia ? potrzebnaPomoc/$ 01.03.04, 18:26
        bardzo bardzo dziekuje Ci za ten list. Takie wypowiedzi nigdy nie będa za
        dlugie, przynajniej nie dla mnie. Naprawde się rozczuliłam. Wiedz ze pomoze to
        nie tylko osobie do ktorej sie bezposrednio zwracasz ale tez wszystkim tym
        ktorzy w Twojej bezcennej wypowiedzie znajdują mniejszą lub większą czesci
        siebie, a znalezc nie trudno bo kiedy czytam to odnosze wrazenie jakby sposob
        myslenia był własciwie identyczny jak moj.Podobne skojarzenia, obawy, wnioski.
        W koncu przy adhd wiele cech dotyczacych własnie toku myslenia i analizowania
        faktow jest wspolnych. Moja historia jesli chodzi o szkołe była dosyc podobna
        Teraz szukam ososby ktora intensywnie bedzie uczyła sie ze mna anatomii, za
        pieniadze. Ten rok juz prawie zawaliłam, nie mam wyjscia. JA po prostu nie
        potrafie do tego przysiasc... czas przecieka mi przez palce. Zajmuje sie
        roznymi rzeczami, ale nigdy tym czym naprawde powinnam.
        Czy Ty (ktos z was) jest w stanie mi pomoc????????????????????
        Potrzebuje kogos wyrozumiałego kto zna sie juz na problemie, nie potrzebuje by
        patrzono na mnie z gory, nie potrzebuje o tym myslec.
      • huckleberry-wild ADHD 01.03.04, 18:53
        sluchajcie to o czym piszecie to napewno depresja, w koncu przy tylku latach
        leczenia tylu probach z lekami i wizytach u lekarzy sami najlepiej wiecie co
        wam jest, ale co sie okazuje, depresja wielu przypadkach jest tylko wynikiem
        innego duzo powazniejszego schorzenia ktorym jest ADHD. Nie ma jeszcze w Polsce
        wszystkich dostepnych lekow na AdHD ale juz mozna to calkiem skutecznie leczyc.
        podczas rozpoznania i rozpoczecia leczenia, depresja mija sama, tak!
        trzeba zwrocic uwage czy sa to tylko objawy spadkow nastrojow czy tez problem
        poajwil sie duzo wczesniej... nadpobudliwosc, problemy z zasypianaiem, problemy
        ze skupieniem sie, szkolne, agrsywnosc, nieprzystosowanie, i rownież depresja.
    • patja Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 29.02.04, 14:17
      Fajnie, ze nie jestem sama!!!
      Moje studia to zyciowy blad, bowiem cztery i pol roku temu, kiedy je zaczelam
      nie bylo ze mna az tak zle jak jest teraz. To skomplikowane, bo wiele spraw sie
      na to zlozylo, ale to inna historia.
      Powinnam teraz byc na piatym roku i pisac prace tak jak wszyscy moi zdolni
      znajomi, a przede wszystkim tak jak rodzice by sobie zyczyli. Niestety moje
      zyciowe niepowodzenia doprowadzily do tego, iz musialam wziac urlop i nie
      potrafie sobie z tym poradzic. Wszyscy traktuja mnie jak glupka, ktory na
      dodatek sie poddal. Szczerze mowiac ja tez tak o sobie mysle.
      Od tamtego momentu prawie wogole nie bywam na uczelni i jeszcze bardziej sie
      pograzam. Nie potrafie sie zebrac, bo boje sie straszliwie wszystkiego i
      wszystkich. Nikt nie chce mi pomoc, a jedynie jeszcze bardziej utrudniaja mi
      sprawe.
      Wiem, ze to moja wina, ze jest jak jest, ale chcialabym to zmienic i nie
      potrafie.
      W poniedzialek chce pojsc na pierwsze zajecia od roku i jestem przerazona, ze
      nie zajde tam, albo, ze jesli tam dotre to moj stan sie jeszcze pogorszy.

      Pozdrawiam wszystkich cieplo
      • fuzzystone Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 17:12
        patja napisała:

        > Fajnie, ze nie jestem sama!!!
        > Moje studia to zyciowy blad, bowiem cztery i pol roku temu, kiedy je zaczelam
        > nie bylo ze mna az tak zle jak jest teraz. To skomplikowane, bo wiele spraw sie
        >
        > na to zlozylo, ale to inna historia.
        > Powinnam teraz byc na piatym roku i pisac prace tak jak wszyscy moi zdolni
        > znajomi, a przede wszystkim tak jak rodzice by sobie zyczyli. Niestety moje
        > zyciowe niepowodzenia doprowadzily do tego, iz musialam wziac urlop i nie
        > potrafie sobie z tym poradzic. Wszyscy traktuja mnie jak glupka, ktory na
        > dodatek sie poddal. Szczerze mowiac ja tez tak o sobie mysle.
        > Od tamtego momentu prawie wogole nie bywam na uczelni i jeszcze bardziej sie
        > pograzam. Nie potrafie sie zebrac, bo boje sie straszliwie wszystkiego i
        > wszystkich. Nikt nie chce mi pomoc, a jedynie jeszcze bardziej utrudniaja mi
        > sprawe.
        > Wiem, ze to moja wina, ze jest jak jest, ale chcialabym to zmienic i nie
        > potrafie.
        > W poniedzialek chce pojsc na pierwsze zajecia od roku i jestem przerazona, ze
        > nie zajde tam, albo, ze jesli tam dotre to moj stan sie jeszcze pogorszy.
        >
        > Pozdrawiam wszystkich cieplo

        patja, bardzo cie prosze nie zalamuj sie. Napewno nie jest tak ze sama tego
        chcialas, bo kto sam z siebie chcialby czuc sie tak zle jak ty sie czujesz.
        Rozumiem cie doskonale. Nie jestes wcale glupia. Przynajmniej ja w to nie wierze.
        • patja Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 18:15
          Dziekuje Fuzzystone za list, to bardzo mile z Twojej strony.
          Niestety czasami mysle, ze tak jest; ze do niczego sie nie nadaje.
          Dzis mialam pojsc na uczelnie, ale wymyslilam milion powodow, zeby tam sie nie
          pojawic. A prawda jest taka, ze panicznie sie boje i nie potrafie. Moze jutro
          bede miala wiecej sily i moze jutro sie uda - bardzo bym chciala.

          Jeszcze raz bardzo dziekuje za Twoje slowa otuchy.
          Pozdrawiam cieplo - patja
    • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 00:04
      Lisette napisała
      Morgana, zaimponowalas mi. Fajna z ciebie laska.

      Pewnie że fajna.

      abdon
    • zemon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 00:16
      Ja nie zawaliłem tylko z tego powodu, że panicznie bałem się pójść do wojska. A
      może trzeba było?
      • abdon Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 00:22
        zemon napisał:
        Ja nie zawaliłem tylko z tego powodu, że panicznie bałem się pójść do wojska
        > może trzeba było?

        "Zolnierską służbę trzeba pełnić twardo" (Artur Oppman Or-Ot)

        abdon
    • morgana_le_fay Babozgago... 01.03.04, 10:32
      Ale z Ciebie zgaga! Znowu z ust mi wyjęłaś, i to jeszcze jak sprytnie
      wypunktowawszy najważniejsze kwestie. Samo sedno:

      >Babazgaga napisała:
      >mam nadzieję, że nikt nie odbierze tego w kategoriach "baba się chwali i
      dołuje innych"

      Chodzi za mną ten temat od dłuższego czasu. Czy takie bojowe roztaczanie
      optymizmu nie spowoduje więcej szkody niż pożytku? Czy jeśli opowie sie o
      jednym, czy drugim, nazwijmy to sukcesie, to nie zaniży się czyjegoś poczucia
      własnej wartości, często już mocno nadwątlonej? Myślę, że szczególnie przy
      naszym narodowym charakterze, jest to pytanie. Trochę nie umiemy się
      skonfrontować ze szczęsciem, poszukac radości w codziennych czynnościach,
      chrześcijańska pokora ewoluuje w cierpiętnictwo, a pochwalenie się postrzegamy
      jako wywyższanie. To chyba znowu dlatego, że z góry "najeżamy" się na drugiego
      człowieka, co ma stanowić parasol ochronny przed potencjalnym zranieniem.
      Tylko, że w ten sposób stajemy się przy okazji odporni na wszelką inną wiedzę.
      I to jest dopiero problem. I kółko sie zamyka.
      Powiem wiec z góry, wyduszę z siebie: Ja taż miałam okropnie trudne życie.
      Nadal ponoszę różne tego konsekwencje. Ale ważne że żyję.

      >Wiem jak ciężko czasami i jak nie ma siły, ale jeśli znajdziemy w czymś
      >cząstkę pasji a nie obowiązku, to już jesteśmy na dobrej drodze.

      I znowu mój czuły punkt. Pasja. Ona jest ważniejsza od dyplomów, tytułów i od
      całej reszty. Czy widział ktoś miłość bez pasji? Na czum polega to, że
      oglądając niektóre filmy, czytając niektóre książki, patrząc niektóre na obrazy
      doznajemy przedziwnego uczucia ściskania w dołku, mrowienia niemal całego
      ciała, a przy innych wcale nie? No pewnie, że na pasji. Ktos kto je stworzył
      miał tę pasję i ją z siebie uwolnił. A ktoś inny nie. Codzienne czynności
      niewiele się od tego różnią. Tez są formą twórczości.
      Kiedy przychodzi taki moment, że piętrzy ci się góra prasowania, kąty straszą
      bałaganem, a przez szyby nie widać swiata, stań przed dużym lustrem wyszczerz
      do siebie zęby w usmiechu, weż kilka głębokich wdechów i powiedz: Jestem wielki
      (wielka)! Pewnie że deprecha wiele przekreśla, ale spróbuj, żeby się
      dowiedziec, czy to aby na pewno deprecha. A nuż cudownie wyzdrowiejesz?

      Tego życzę wszystkim. Nie tylko na tym forum. Pozdrawiam.

      Morgana
      • babazgaga Morgano.... 01.03.04, 20:14
        No właśnie:):):)
        I dziękuję serdecznie za życzenia urodzinowe:)
    • carlabruni Re: Ilu z Was przewalilo studia ? 01.03.04, 18:44
      PLANASANO NIE JESTEŚ SAMA JA NIE ZALICZYŁAM DZIŚ EGZAMINU Z BIOLOGII.
      POZDRAWIAM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka