Dodaj do ulubionych

miałam dziś jazdę:/

12.09.10, 00:10

w markecie daleko od wyjścia - atak paniki:/ dawno nie miałam takiego ataku
ledwo, ledwo dobiegłam do auta
nogi jak z gąbki
ehh straszne to było
Obserwuj wątek
    • wyjdeztego Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 02:11
      wspolczuje Ci :(
      a prowadzilas auto w takim stanie czy przeczekalas w samochodzie?
      leczysz sie jakos w ogole?
      • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 14:29
        oj nie jezdze ( nie bylam sama w tym nieszczesnym sklepie)
        tak leczę się już bardzo długo
        • wyjdeztego Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 15:33
          w sumie to nie wiadomo, o co chodzi z tymi duzymi sklepami, ale ja kiedys tez mialam w marketach czesto ataki paniki. Od jakiegos czasu nie mam <odpukac>. Ale rozumiem Cie bardzo dobrze, bo znam to uczucie duszenia sie i umierania... Straszne to. Nie wiem, jak mi to przeszlo, jakos samo z siebie. A mialam ataki paniki w autobusie pare razy, w tramwaju, no musialam wysiadac wtedy, masakra. A raz w taksowce zaczelam sie dusic i musialam wysiasc na skrzyzowaniu, na swiatlach. A jechalam na uczelnie wtedy i oczywiscie zamiast tam, to trafilam do szpitala, bo wtedy sama jeszcze nie wiedzialam, co sie ze mna dzieje i myslalam, ze umieram... Kark mi zesztywnial i rece, dusilam sie. Dali mi zastrzyk, tabletki, pospalam pol dnia na oddziale ratunkowym i poszlam do domu jak nowonarodzona :)

          Kurcze, z czego sie takie cos bierze??
          Mi to wrocilo, jak dostalam depresji po rozstaniu z facetem. Mialam ataki paniki w nocy. Ale teraz, jak juz biore leki od roku, to jakos zniknelo to wszytsko.

          A czym sie leczysz i co lekarz mowi w ogole??
          • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 16:40

            lecze sie jeszcze seroxatem długo mi pomagal zminimalizowal ataki bardzo
            Lecze sie 15 lat
            taki atak jak wczoraj mialam dosc dawno temu... do dzisiaj nie moge do siebie dojsc:/
            • wyjdeztego Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 20:12
              15 lat to strasznie duzo czasu...
              A co w ogole mowia lekarze? Co jest powodem tych atakow paniki? Czy masz depresje? czy co?
              To jakos trzeba moze inaczej leczyc, skoro seroxat tylko lagodzi to?? Nie wiem w sumie, czy sie da, ale tak na 'babski rozum' mysle sobie, zeby moze jeszcze poszukac gdzies jakiejs pomocy? Probowalas psychoterapii?? Albo innych lekow?
            • wyjdeztego Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 20:17
              aha a propos seroxatu... ja dostalam ten lek kilka lat temu, bo jakas lekarka zdiagnozowala u mnie fobie spoleczna (ktorej nie mam, jak sie okazalo pozniej) i ten lek wywolywal u mnie wlasnie ataki paniki, tak ze musialm go odstawic. Moze to cos w tym leku???
              Od roku biore lexapro na depresje. Stany lekowe i wszystkie nocne schizy - jak reka odjal :) <odpukac>
              Natomiast depresja ta w ogole nadal sie u mnie objawia :(
              Sama nie wiem, co Ci powiedziec.
              Mam nadzieje, ze jak sie dzis przespisz, to jutro bedzie lepiej. Ale pojdz do lekarza z tym, nie olewaj. Moze nawet zmien lekarza, bo 15 lat to naprawde duzo...
              • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 21:12
                Zdiagnozowaną mam agorafobię z lękiem napadowym, depresję i niby lęk społeczny. Leczylam sie u kilku lekarzy ten u ktorego lecze sie obecnie jest NAJ. Psychoterapie byly, psycholog. Bralam kiedys anafranil, pozniej cipramil kilka lat (niestety przestal dzialac) byla próba z lexapro ale czulam sie fatalnie po nim dopiero seroxat postawil mnie na nogi.Biore go od ok.5 lat z przerwą na ciążę.
                • wyjdeztego Re: miałam dziś jazdę:/ 12.09.10, 23:06
                  no to naprawde Ci wspolczuje :(
    • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 12:09
      jeden atak na długi czas normalnego funkcjonowania to przecież dla wielu szczyt marzeń, wydał Ci się tak dramatyczny bo już "zapomniałaś" jak nie mogłaś zejść na pólpiętro w swoim domu.
      Nie rozpamiętuj, jak najszybciej idź w miejsce w którym złapał (choćby i na pacyfikatorze) żeby się nie utrwaliło że w tym miejscu "będzie źle" podrepcz w prawo, w lewo, postój chwilę, poczuj że masz kontrolę, poczuj swój ciężar, luz w ramionkach, głęboki wdech i wydech i będzie dobrze.
      • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 20:00
        lucyna_n napisała:

        > jeden atak na długi czas normalnego funkcjonowania to przecież dla wielu szczy
        > t marzeń, wydał Ci się tak dramatyczny bo już "zapomniałaś" jak nie mogłaś zejś
        > ć na pólpiętro w swoim domu.
        > Nie rozpamiętuj, jak najszybciej idź w miejsce w którym złapał (choćby i na pac
        > yfikatorze) żeby się nie utrwaliło że w tym miejscu "będzie źle" podrepcz w pra
        > wo, w lewo, postój chwilę, poczuj że masz kontrolę, poczuj swój ciężar, luz w r
        > amionkach, głęboki wdech i wydech i będzie dobrze.

        Wrócę w to miejsce to pewne tylko też fizycznie muszę do siebie dojść bo póki co owy atak mocno mnie osłabił nie tylko psychicznie.
        >
        • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 22:03
          rób jak chcesz, po czasie to już dupa zbita.
          ale twoje życie, twoje fobie
    • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 15:20
      A ja nie współczuję wcale. Szczerze mówiąc trochę mnie ten post poirytował. Ojej, ojej, jaka ja biedna...

      Jeśli nie weźmiesz się ostro za siebie, zamiast się użalać nad swoimi stanami psychicznymi, czy to w swojej głowie czy na forum, to szczerze mówiąc może być coraz gorzej z Tobą, albo w najlepszym wyjściu bez zmian. Takie nieprzewidywalne ataki będą się nadal pojawiać i walić po umyśle, możliwie, że coraz silniej. Przecież wiadomo, że leki nerwicy nie leczą, ten NAJ-lekarz Ci tego nie wytłumaczył? One tylko zaleczają, czasem w bardzo ograniczonym stopniu. Z czasem mogą przestać działać. Na "pocieszenie" powiem, że u mnie kiedyś tam leki znosiły niemal wszystkie objawy (w tym właśnie seroxat), jakiś czas czułam się i funkcjonowałam poprawnie, a doprowadziłam się do takiego stanu, że takie ataki paniki w supermarketach i w domu(!!) to ulga od innych objawów, a leki nie działają. Takie są skutki użalania się nad sobą i bierności.

      Im więcej będziesz od ludzi żądać (nawet nieświadomie, np. pisząc takie posty) i dostawać współczucia ze względu na objawy, tym mniejszą będziesz mieć motywację do wyjścia z tego gówna, które będzie się przez głaskanie utrwalać i pogłębiać. Tak to działa. Nie musisz wierzyć mi na słowo - poczytaj. Współczucie bywa bardzo łatwe i tanie. U ludzi to taki automatyzm - komuś jest źle to trzeba go pogłaskać, współczuć mu, ojej... Ale w przypadku nerwicy (która jest wyleczalna) to współczucie Ci przecież nie pomoże ani w zrozumieniu, skąd się biorą te ataki paniki, ani w tym, żeby się ich pozbyć. Na czym polegały te psychoterapie i "leczenie", skoro do tej pory nie wiesz, dlaczego masz ataki paniki, dlaczego akurat w takich miejscach, itd? Może trafiałaś też i na takich głaszczących terapeutów i dlatego nie szło?
      Jeśli byłoby to możliwe to przekazałabym Ci cześć mojej determinacji.

      Może poczujesz się teraz oburzona i "niezrozumiana", a może popatrzysz na ten post inaczej...
      • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 15:23
        ja tam mogę się założyć o co chcesz że ani Twoje ani niczyje słowa nic tu nie zmienią
        ale też nie przejmowalabym się nadmiernie osobą ktora w sumie normalnie funkcjonuje tylko od czasu do czasu miewa ataki, jest w stanie odstawić leki np na czas ciąży, i tak dalej, jak trzeba to się bierze w garść, są gorsze choroby.
        • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 17:18
          lucyna_n napisała:

          > ja tam mogę się założyć o co chcesz że ani Twoje ani niczyje słowa nic tu nie z
          > mienią

          A ja się zakładać nie muszę, bo wiem, że same słowa nie zmieniają nic. To od człowieka zależy, jak je odbierze. Czy skorzysta, czy wyśmieje, czy odrzuci, czy totalnie zignoruje, uznając je za bezużytecznie lub głupie.

          Nie mam wielkościowej misji mobilizowania innych i nadziei, że wszystkich nagle olśni. Pomyśl - co mnie obchodzi np. to, że Ty tkwisz w nerwicy i mamisz się biologicznym tłumaczeniem albo "bezprzyczynowością" swoich lęków? Wystarczą mi moje własne zaburzenia, własne perypetie z leczeniem i doświadczenia z terapiami, własny ból i lęki oraz moja walka o siebie.

          Pisanie na forum, oprócz kontaktu z forumowiczami, korzystania z opinii innych, czasem miłej wymianie zdań, służy mi w dużej mierze do refleksji i inspiracji w pracy nad sobą, aby się z tego gówna wywlec. Będąc ciągle w drodze, z jednej strony przeglądam posty osób, którym terapia pomogła, a z drugiej strony w niektórych postach dostrzegam podobne do moich (dawne lub obecne) rozterki, dylematy, myślenie, problemy - niekoniecznie na zasadzie projekcji, lecz tego, co wspólne i bliskie. Dzielę się wtedy moim zdaniem i doświadczeniem, mając chęć na (kulturalny i rzeczowy) dalszy ciąg - zwrotne uwagi, opinie od innych, niekoniecznie od autora wątku, to jest ogólne forum. A jeśli dalszy ciąg nie następuje to i tak korzystam z pisania - porządkuję swoje myśli "na papierze". Piszę więc NIEZALEŻNIE od tego, czy dana osoba wymusza i chce np. akurat pogłaskania (niekoniecznie zdając sobie z tego sprawę).

          Parę lat temu tu i na forum Kontrreformacji odbywało się sporo wartościowych rozmów. Oprócz postów użalających się i "złotych myśli" maska, nienill, berty, depresjisucks itp. było sporo wątków, w których ludzie dzielili się swoimi doświadczeniami i dylematami związanymi z terapią, z pracą nad sobą, z różnymi życiowymi sprawami - aby IŚĆ DO PRZODU (a nie smucić się grupowo bez sensu) czekając z otwartością na zdanie i sugestie innych. I fajne rozmowy z tego wynikały, ludzie z otwartością reagowali na pewne opinie, spojrzenie "z boku". Takie konstruktywne wątki należą dziś do rzadkości, być może ciągle liczę na takie rozmowy... Na szczęście jest archiwum:)
          • tarja35 anarchia 13.09.10, 19:58
            na tym forum jestem od wielu lat i nie bylo tu tylko użalania się
            akurat ten atak po dłuższej przerwie mocno mnie przybił.
            Ja nie lecze sie tylko prochami, terapie różne ba nawet do bioenergoterapeuty pobieglam.
            Owszem mam lepsze okresy w życiu... w sierpniu bylismy na wakacjach u rodziny 450km stąd i dałam radę.Poczynilam ogromne postępy od czasu jak pierwszy raz tu sie pojawiłam ale do normalności droga daleka.Niestety.
            • lucyna_n Re: anarchia 13.09.10, 22:01
              żartujesz z tym bio... powiedz że żartujesz....
            • annarchia Re: anarchia 15.09.10, 16:02
              tarja35 napisała:

              > na tym forum jestem od wielu lat i nie bylo tu tylko użalania się
              > akurat ten atak po dłuższej przerwie mocno mnie przybił.

              Ja to rozumiem. Każdy ma chwilę zwątpienia i słabości. Ale ponieważ ja mam takie zdanie, że chociaż współczucie i pogłaskanie od ludzi generalnie jest przyjemnie i pocieszające to w przypadku nerwic, depresji jest tylko przedłużaniem cierpienia, a nie pomocą. A ja tego nie życzę nikomu.

              > Ja nie lecze sie tylko prochami

              Nie leczysz się tak naprawdę, bo prochy nerwic nie leczą. Zaleczają. Dlatego mnie Twój atak w ogóle nie dziwi.

              > Owszem mam lepsze okresy w życiu... w sierpniu bylismy na wakacjach u rodziny 4
              > 50km stąd i dałam radę.Poczynilam ogromne postępy od czasu

              Wierzę, ale jeśli po tylu latach nie masz pojęcia, skąd u Ciebie się biorą konkretne ataki paniki i do czego są Ci potrzebne, to moim zdaniem ogromne postępy i leczenie to dopiero przed Tobą. To tak, jakbyś do tej pory się wcale nie leczyła, bo po pierwsze prochy w nerwicy to tylko kula dla chorej nogi, a po drugie te Twoje "terapie" marne były (argument w pierwszym zdaniu). Czyli dopiero wszystko, ewentualnie, przed Tobą. Ja zaczęłam doświadczenie z terapiami niecałe dwa lata temu (te pierwsze to były niewypały), a dopiero teraz powoli zaczynam załapywać, co się ze mną dzieje, nie tylko tak na rozum.
          • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 22:01
            ja mam inne zdanie na wiele spraw poruszonych przez Ciebie.
        • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 20:01
          lucyna_n napisała:

          > ja tam mogę się założyć o co chcesz że ani Twoje ani niczyje słowa nic tu nie z
          > mienią
          > ale też nie przejmowalabym się nadmiernie osobą ktora w sumie normalnie funkcjo
          > nuje tylko od czasu do czasu miewa ataki, jest w stanie odstawić leki np na cza
          > s ciąży, i tak dalej, jak trzeba to się bierze w garść, są gorsze choroby.

          Lucy myślę, że jak okazałoby sie, że masz dzidzia w brzuszku to też byś dała radę. Ogólnie w ciąży psychicznie czułam się rewelacyjnie. Po ciąży już niestety nie i o co tu chodzi?
          • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 22:03
            w życiu, na samą myśl o "dzidzi w brzuszku" to ja dopiero dostaję ataków paniki i zaraz muszę się nażreć prochów żeby się uspokoić.
            no właśnie o co tu chodzi, nic Ci nie przychodzi do głowy? lekarzowi/terapeucie też nie? bo mi tak. ale Ci nei powiem, sama wymyśl i się przyznaj przed sobą że ktoś tu nie odrobił lekcji.
            • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 22:15
              lucyna_n napisała:

              > w życiu, na samą myśl o "dzidzi w brzuszku" to ja dopiero dostaję ataków paniki
              > i zaraz muszę się nażreć prochów żeby się uspokoić.
              > no właśnie o co tu chodzi, nic Ci nie przychodzi do głowy? lekarzowi/terapeucie
              > też nie? bo mi tak. ale Ci nei powiem, sama wymyśl i się przyznaj przed sobą ż
              > e ktoś tu nie odrobił lekcji.

              juz wiem:-) endrofiny
              • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 22:35
                ech, no niekoniecznie, trochę też pewnie, ale nie tylko, Ty masz większą władzę nad sobą niż chcesz to przyznać.
                • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 13.09.10, 23:44
                  lucyna_n napisała:

                  > ech, no niekoniecznie, trochę też pewnie, ale nie tylko, Ty masz większą władz
                  > ę nad sobą niż chcesz to przyznać.

                  Lucy bardziej gram twardą niz nia jestem.
                  Podnioslam sie z ogromnego g.... radze sobie z depresją ale z lękiem nie potrafię, nie mam pomysłu jak go pokonać. Wychodzilas ostatnio gdzies calkiem sama? Ja sama nie wychodze pomimo wielu prób. Udało mi sie raz w sklepie i już mialam radoche, drugi raz juz byla klapa.
                  Taka loteria raz jest ok a potem znowu dół. Jak dokonac tego by za kazdym razem bylo ok?
                  Nie potrafie tego ogarnąć
                  • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 14.09.10, 00:29
                    przerzuciłam się na rower, pieszo jest mi za wolno, polecam.
                  • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 14.09.10, 11:39
                    tarja35 napisała:

                    > Podnioslam sie z ogromnego g.... radze sobie z depresją ale z lękiem nie potraf
                    > ię, nie mam pomysłu jak go pokonać.

                    Pomyśl sobie, że każdy taki lęk pojawił się po pierwsze z jakiejś przyczyny oraz w jakimś celu. Może spróbuj (jak Ci się uda wyjść) obserwować, kiedy konkretnie ten lęk się pojawia, na jaką myśl w głowie, albo obraz, spróbuj to wyłapać. Po kilkunastu "nie wiem", "nie wiem", "nie wiem", "po prostu się boję" zadawaj swojej podświadomości takie pytania.

                    Ja prawie zawsze mam leki w sklepach, supermarketach. Większości nie udało mi się jeszcze rozwikłać. Ale np. ostatnio mi się udało, podam Ci więc przykład. Poszłam do sklepu z ubraniami, sama. Wzięłam parę ciuchów do przymierzalni, przymierzam, myślę. I nagle ogarnia mnie silny lęk, zawroty głowy, nie wiem, dlaczego, tak "samoistnie". Miałam ochotę wybiec i biec... ale wysiliłam się, zrobiłam stop i zaczęłam się szybko zastanawiać, w której chwili mnie ten lęk dopadł. Nie mogłam znaleźć odpowiedzi, lęk się nasilał, nakręcałam się. Ale nie uciekłam (nie zawsze się udaje), szukałam przyczyny.. W pewnym momencie przypomniałam sobie, że jak zaczęłam przymierzać ciuchy to w przymierzalni obok usłyszałam miło rozmawiające przyjaciółki - jedna coś przymierzała, a drugie jej doradzały, mówiły, że ładnie w czymś wygląda, miła atmosfera między nimi. Wtedy poczułam ten silny atak. To była taka konfrontacja, że inni łażą po sklepach w fajnych grupkach, z przyjaciółkami, a ja łażę po sklepach SAMA, samotna, nikt nie doradzi, nie można się razem pośmiać... Wtedy lęk opadł (!), a ja uzmysłowiłam sobie, że chciałam uciec, aby nie konfrontować mojej okropnej samotności, bo to strasznie bolało (inna sprawa, że trudno mi się było do tego przyznać). Pod tym lękiem kryła się też złość, że one się przyjaźnią, a ja przyjaciół nie mam. Lęk nerwicowy najczęściej kryje złość. Ale to nie wszystko - dalsza praca polega na tym, dlaczego nie mam takich bliskich relacji z ludźmi, dlaczego często czuję się psychicznie osamotniona nawet w towarzystwie i dlaczego tak naprawdę się izoluję od ludzi. Z takim tematem idę na sesję i korzystam z pytań i interpretacji terapeuty. Trzeba sporo pogrzebać w sobie i zastanowić się, co jest do zmiany, aby nie czuć się tak wyizolowaną, a relacje z ludźmi zaczęły satysfakcjonować...

                    Ostatnio miałam też silny atak w supermarkecie. Lęk pojawił się wtedy, gdy nie było kilka rzeczy pod rząd, które chciałam (akurat wtedy zwiałam ze sklepu, a ten wniosek pojawił się dopiero w domu). Pod tym lękiem była złość, że nie dostaję tego, co chcę, że świat nie zawsze będzie spełniać moje oczekiwania, a ja sobie z tym nie radzę, czuję, że tracę kontrolę, gdy świat nie układa się po mojej myśli. Kolejny temat do omówienia na sesji.

                    Poza tym u neurotyka jest takie nieświadome pragnienie, aby być w centrum uwagi. W supermarkecie (i tłumnych miejscach) to pragnienie i oczekiwanie jest mocno frustrowane - bo cała kupa ludzi, ten ogromny tłum "ma cię w dupie". Każdy zajmuje się swoimi sprawami, rodziny rozmawiają ze sobą, jesteś szarą niezauważalną osobą, tak, jakbyś dla nich nie istniała. Gdzieś głęboko może pojawić się taka myśl, że aż tyle ludzi i żaden się Tobą nie interesuje, dla każdego jesteś obca, nieważna. Pojawia się straszna wściekłość za to (bardzo nieświadoma), miałabyś ochotę tupać nogami, jak małe dziecko, aby Cię zauważyli, ALE u osoby dorosłej takie zachowanie spotkałoby się w wyśmianiem. Pojawia się więc lęk o to, że nie zapanujesz nad swoją złością wśród ludzi i się ośmieszysz (albo coś zniszczysz), i ten lek skutecznie ewakuuje Cię ze sklepu, aby uniknąć skutków złości. To, że nieświadomie oczekujesz bycia w centrum uwagi przerabiasz na sesji. To przykład, być może za każdym razem powody lęków są różne, ale zazwyczaj pod atakami paniki kryje się ogromna ZŁOŚĆ. Neurotykowi ogromną złość jest trudno ją przeżywać świadomie. Dlaczego? Temat na sesję...

                    > Jak dokonac tego by za kazdym razem bylo ok?

                    Ja uważam, że trzeba się zająć tym, co tkwi pod objawami, tj. powyżej. Przyczynami. Sugeruję się radami od osób, które się wyleczyły...

                    Spadam na miasto :)
                    • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 18.09.10, 22:41
                      annarchia napisała:


                      >
                      > Pomyśl sobie, że każdy taki lęk pojawił się po pierwsze z jakiejś przyczyny ora
                      > z w jakimś celu. Może spróbuj (jak Ci się uda wyjść) obserwować, kiedy konkretn
                      > ie ten lęk się pojawia, na jaką myśl w głowie, albo obraz, spróbuj to wyłapać.
                      > Po kilkunastu "nie wiem", "nie wiem", "nie wiem", "po prostu się boję" zadawaj
                      > swojej podświadomości takie pytania.

                      Lęk u mnie pojawia się na ogół szybko i to w momentach gdy najmniej się tego spodziewam. Lęk ktory pojawia sie w sytuacji gdy np. jestem gdzie hałas, więcej ludzi jestem w stanie zrozumieć ale lęk w sytuacji gdy jestem np. na balkonie, wieszam pranie, nie mysle o niczym szczegolnym a on sie pojawia, nie pojmuję. Inna sytuacja idziemy z dziaciaki do pobliskiego sklepu na tej samej ulicy, ogólnie luz mało ludzi i wszystko ładnie. Chłopaki zostaja pod sklepem ja robię zakupy i jest super. Kolejny dzien i ten sam wypad do sklepiku, do sklepiku dochodze a w sklepiku pomimo, ze pustki dostaje takiego ataku, ze rzucam koszyk i uciekam. Uciekam do domu, w biegu mowie im, ze musze szybko do domu. Oni gdzies tam drepczą za mną ale ja nic nie widze tylko jedna: myśl "żebym tylko zdążyła do domu, nie chce tu " a w domu chwilke poleżę i juz jest ok.
                      >

                      >
                      > Ostatnio miałam też silny atak w supermarkecie. Lęk pojawił się wtedy, gdy nie
                      > było kilka rzeczy pod rząd, które chciałam (akurat wtedy zwiałam ze sklepu, a t
                      > en wniosek pojawił się dopiero w domu). Pod tym lękiem była złość, że nie dosta
                      > ję tego, co chcę, że świat nie zawsze będzie spełniać moje oczekiwania, a ja so
                      > bie z tym nie radzę, czuję, że tracę kontrolę, gdy świat nie układa się po moje
                      > j myśli. Kolejny temat do omówienia na sesji.


                      a ja nie jestem w stanie pojąć co mnie tam tak przeraża np. ogladam mleka, kaszki i moja mysl skupia sie na tym ktora kupic a tu nagle trach i atak... nie wiem dlaczego

                      >
                      > Poza tym u neurotyka jest takie nieświadome pragnienie, aby być w centrum uwagi
                      > . W supermarkecie (i tłumnych miejscach) to pragnienie i oczekiwanie jest mocno
                      > frustrowane - bo cała kupa ludzi, ten ogromny tłum "ma cię w dupie". Każdy zaj
                      > muje się swoimi sprawami, rodziny rozmawiają ze sobą, jesteś szarą niezauważaln
                      > ą osobą, tak, jakbyś dla nich nie istniała. Gdzieś głęboko może pojawić się tak
                      > a myśl, że aż tyle ludzi i żaden się Tobą nie interesuje, dla każdego jesteś ob
                      > ca, nieważna. Pojawia się straszna wściekłość za to (bardzo nieświadoma), miała
                      > byś ochotę tupać nogami, jak małe dziecko, aby Cię zauważyli, ALE u osoby doros
                      > łej takie zachowanie spotkałoby się w wyśmianiem. Pojawia się więc lęk o to, że
                      > nie zapanujesz nad swoją złością wśród ludzi i się ośmieszysz (albo coś zniszc
                      > zysz), i ten lek skutecznie ewakuuje Cię ze sklepu, aby uniknąć skutków złości.
                      > To, że nieświadomie oczekujesz bycia w centrum uwagi przerabiasz na sesji. To
                      > przykład, być może za każdym razem powody lęków są różne, ale zazwyczaj pod ata
                      > kami paniki kryje się ogromna ZŁOŚĆ. Neurotykowi ogromną złość jest trudno ją p
                      > rzeżywać świadomie. Dlaczego? Temat na sesję...


                      U mnie odwrotnie oby tylko nikt na mnie nie patrzyl, nie zwaral uwagi a najlepiej, zeby wogole ich tam nie bylo
                      • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 18.09.10, 22:43
                        do sklepiku ide z dziecmi i moim facetem bo sama z dziecmi nie potrafie sie odwazyc... raz mi sie udalo pojsc ze starszym ale to on kupowal a ja stalam pod sklepem
                        • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 16:05
                          przy dziecku nie wolno robić szopek , i to sobei zapamiętaj i wbij do łba Tarja

                          to jest kop serdeczny od osoby która wie z czym musisz się zmagać i ja Ci powiem, da się, i to trzeba samemu, z kimś to dupa nie leczenie fobii, to nie zadziała. Sama, bez dzieci, bez męża Podkreślę to raz jeszczem, leczenie fobii to nie jest akcja przeznaczona dla młodych widzów, dzieci widzą wszystko, odczuwają, obserwują, a tego zaobserwować nie powinny nigdy, bo stracą poczusie bezpieczeństwa i sprzedasz im te lęki, a tego byś chyba nie chciała?
                          Ma być pot, krew i łzy, ma być cholernei ciężka praca nad sobą, ma być wejście do wody choćby nie wiem co, nie cofanie się w tył ani o krok a nie macanie stopą czy nie za zimna.
                          Jak wychodzisz z dziećmi to musisz być zrównoważona i to Ty musisz być ta odważna, czy Ci się to podoba czy nie.
                          Jak o tym przełażeniu przez płot przeczytałam to myślałam że mnei szlag trafi, do dupy bym ci nakopała a nie chwaliła, przeczołgałabym cie te klikaset metrów za fraki jakbyś przy mnei taki cyrk odstawiła, mogłabyś sobei ryczeć, krzyczeć, rzucić się na ziemię byś nawet mogła. A wiesz dlaczego tak piszę? bo ja wiem jak strasznie się czujesz i ja wiem że mimo wszystko można nad tym do pewnego stopnia przynajmniej zapanować i można z tą cholerną fobią coś zrobić. i nie dam sobei powiedzieć że jest inaczej i wiem że Ty masz w sobie ten potencjał wystarczająco duży. Ile jeszcze lat chcesz mieć zmarnowane? Trochę buntu i sportowej złości i dasz radę, ale musisz to sobie raz wreszice postanowić na serio i na serio tego chcieć i nie robić uników bo pojedynczy atak paniki, ciekawa jestem czy pojechałaś wsiąść na tego konia jak ci radzilam, pewnie nie, i pewnie masz nowy punkt na mapie fobicznej. a mogło być inaczej.
                          • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 16:21
                            Lucy na tego konia wsiade nie raz jeszcze bo to moj ulubiony supermarket
                            nie jeden atak tam przezylam i zawsze wracam.
                            Wiesz to nieszczesne ogrodzenie to nie tak, ze zawsze skaczę ;-) czesto idziemy tą okrężną drogą ale np. jest taki dzien, ze ogolnie wole zostac w domu, czuje sie niepewnie i kazda proba dotarcia do nich na boisko konczy sie porazka to wybieram ten cholerny płot. Z okna widze jak szaleja, wolaja mnie wiec wole juz ten płot. Wiem, ze to poddanie sie ale czasem lepiej tak niz wcale nie wyjsc i patrzec przez to okno.
                            • lucyna_n Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 17:35
                              nie, nie wiem, i szczerze mówiąc po prostu nie pojmuję.
                        • azurana Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 16:59
                          Tarja, najbardziej to mnie martwi sytuacja Twojego starszego syna. Piszesz, że z partnerem jesteś od 3 lat, macie wspólne małe dziecko. Dużo chaosu już doświadczył w swoim krótkim życiu. A w Tobie ma raczej średnio stabilne oparcie. Czy On przypadkiem nie czuje się za Ciebie i braciszka odpowiedzialny? Bo normalnie z takim dorastającym chłopakiem powinnaś mieć niezłe przeprawy już. A On tak z Tobą potulnie wszędzie chodzi i jeździ?
                          • azurana Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 18:07
                            Właśnie do mnie dotarło, że posłużyłam się informacjami z innego forum.
                            Nie wiem, co we mnie wstąpiło, zdenerwowałam się, ale to chyba projekcja jakaś. Tak naprawdę przecież nie mam pojęcia o Twoim życiu.
                          • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 19.09.10, 19:42
                            starszy syn to mega fajny prawie 13 latek. Czasem popyskuje, czasem przyjdzie sie poprzytulac. On jest ogromnym indywidualistą.Zdolny ale leniwy ;-) wiem i widze po nim , ze jest to szczesliwe, pogodne dziecko - obaj tacy są. Wieź miedzy chlopcami jest ogromna a tak sie martwilam jak to bedzie z tak duza roznica wieku. Ogolnie o nich to moge mowic bez konca ;-) Stosunek mlodego do choroby jest hmm nijaki raz zapytal i powiedzial "śmieszne to". Zawsze jak go cos martwi, gryzie to przychodzi i gadamy, rozgryzamy. Normalny dom bez mojej choroby na 1 planie
          • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 14.09.10, 11:04
            tarja35 napisała:

            > Ogólnie w ciąży psychicznie czułam się rewelacyjnie. Po ciąży już niestety
            > nie i o co tu chodzi?

            Może podczas ciąży czułaś się bardziej wartościowa? Może pozwalałaś sobie na więcej? Bez poczucia winy dbałaś o dobre samopoczucie, byłaś pewniejsza siebie, bo wiedziałaś, że nie robisz tego tylko dla siebie? Gdybam, odpowiedź znasz Ty...

            > Lucy myślę, że jak okazałoby sie, że masz dzidzia w brzuszku to też byś dała ra
            > dę.

            To nie jest reguła. Będąc w psychiatryku widziałam parę matek w ciąży lub tuż po urodzeniu dziecka, które popadły w straszny obłęd, psychozę lub silną deprechę... Psychika siadła. Ja już na samą myśl o tym, że mogłabym mieć w brzuchu innego człowieka czuję przerażenie i rozpacz, lęk o tożsamość, lekko mówiąc. Jednego dziecko zmobilizuje, innego psychicznie rozwali. Wszystko zależy od rodzaju zaburzenia...
            • ichnia Re: miałam dziś jazdę:/ 14.09.10, 11:28
              annarchia napisała:
              >
              > Może podczas ciąży czułaś się bardziej wartościowa? Może pozwalałaś sobie na wi
              > ęcej? Bez poczucia winy dbałaś o dobre samopoczucie, byłaś pewniejsza siebie, b
              > o wiedziałaś, że nie robisz tego tylko dla siebie? Gdybam, odpowiedź znasz Ty..
              > .
              Ciąża nie bez powodu nazywana jest stanem odmiennym. Hormony szaleją, endorfiny pobudzają, zwłaszcza jeśli nie ma obaw przed ciążą (dzieckiem), wnioskuję że tak u autorki było.

              >
              > Jedne
              > go dziecko zmobilizuje, innego psychicznie rozwali. Wszystko zależy od rodzaju
              > zaburzenia...

              Zgadza się.
              • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 15.09.10, 15:17
                ichnia napisała:

                > Ciąża nie bez powodu nazywana jest stanem odmiennym. Hormony szaleją, endorfiny
                > pobudzają, zwłaszcza jeśli nie ma obaw przed ciążą (dzieckiem), wnioskuję że t
                > ak u autorki było.

                Wiadomo, ale hormony swoją drogą. Ciąża jest nazywana stanem odmienny raczej ze względy na coś więcej ;) Oprócz huśtawek hormonalnych autorka wątku miała jakiś stosunek emocjonalny do rozwijającego się w jej brzuchu człowieka. Sytuacja, w której ten człowiek z brzucha wychodzi i ma coraz to nowe potrzeby, swoje emocje, też różni się nie tylko poziomem jej hormonów. Ale tylko ona może to odkryć w sobie, z pomocą lub bez...


                > > Jedne
                > > go dziecko zmobilizuje, innego psychicznie rozwali. Wszystko zależy od ro
                > dzaju
                > > zaburzenia...
                >
                > Zgadza się.

                Tak swoją drogą, to czasem natykam się na posty kobiet z depresją lub nerwicą, które czasem próbują owe stany "leczyć" ciążą, dzieckiem, na zasadzie, że dziecko nada sens im życiu, że dzięki temu im się polepszy, że będą miały dla kogo żyć. Przysłowiowy nóż mi się wtedy otwiera.
            • tarja35 Re: miałam dziś jazdę:/ 18.09.10, 22:48
              annarchia napisała:


              >
              > Może podczas ciąży czułaś się bardziej wartościowa? Może pozwalałaś sobie na wi
              > ęcej? Bez poczucia winy dbałaś o dobre samopoczucie, byłaś pewniejsza siebie, b
              > o wiedziałaś, że nie robisz tego tylko dla siebie? Gdybam, odpowiedź znasz Ty..

              Ciąża nie byla łatwa bo jak sie okazało ze jestem bralam seroxat od ok. 2 lat. Musialam szybko odstawic. Odstawienie malo przyjemne+ dolegliwosci ciazowe wymioty i mdlosci do 5 m-ca. Ciężko fizycznie ale psychika luz. Kurcze upały a ja z wielkim brzuchem w auto i przed siebie:-) sama:-) ale co ciekawe autem sie przemieszczalam ale pieszo ni cholery nie potrafilam:/
              > .
              >
              > > Lucy myślę, że jak okazałoby sie, że masz dzidzia w brzuszku to też byś d
              > ała ra
              > > dę.
              >
              > To nie jest reguła. Będąc w psychiatryku widziałam parę matek w ciąży lub tuż p
              > o urodzeniu dziecka, które popadły w straszny obłęd, psychozę lub silną deprech
              > ę... Psychika siadła. Ja już na samą myśl o tym, że mogłabym mieć w brzuchu inn
              > ego człowieka czuję przerażenie i rozpacz, lęk o tożsamość, lekko mówiąc. Jedne
              > go dziecko zmobilizuje, innego psychicznie rozwali. Wszystko zależy od rodzaju
              > zaburzenia...

              Pierwsza ciąża to ogromny lęk. Praktycznie z łóżka nie wychodzilam tylko raz w miesiacu lekarz ktory znal problem i bral mnie bez kolejki. W 6 m-cu jak okazalo sie, ze mam rozwarcie i zalecili leżenie nie mialam nic przeciwko. W szpitalu po porodzie depresja. zamyklalam sie w ubikacji bałam się, wyłam bo płaczem bym tego nie nazwała. Dwie ciąże a kazda bardzo inna.
      • ichnia Re: miałam dziś jazdę:/ 14.09.10, 08:11
        annarchia napisała:
        > A ja nie współczuję wcale. Szczerze mówiąc trochę mnie ten post poirytował.

        A mnie nie.

        > Im więcej będziesz od ludzi żądać (nawet nieświadomie, np. pisząc takie posty)
        > i dostawać współczucia ze względu na objawy, tym mniejszą będziesz mieć motywac
        > ję do wyjścia z tego gówna

        Hmm, ja zupełnie tego postu tak nie odebrałam. Nie zawsze pisze się dla uzyskania współczucia, pogłaskania po główce. Czasami trzeba coś z siebie wyrzucić, nawet jeśli odebrane to jest jako użalanie. Ja najczęściej tak to widzę pisząc i nie oczekując konkretnych reakcji. Niektórych rzeczy nie powiem nikomu, a na forumie sobie napiszę i to jest tak samo jak wypowiedziane. Mało tego, mogę sobie to przeczytać i zobaczyć jakoby z drugiej strony. Poza tym na pewno lepsze zrozumienie tu można uzyskać, niż gadanie do kogoś kto nie ma pojęcia o czym mowa. Nawet jeśli kop w tyłek - tu otrzymany jest uzasadniony bardziej, niż w realu od osób, które potrafią tylko powiedzieć "weź się w garść".
        • annarchia Re: miałam dziś jazdę:/ 15.09.10, 15:43
          ichnia napisała:

          > wet jeśli odebrane to jest jako użalanie. Ja najczęściej tak to widzę pisząc i
          > nie oczekując konkretnych reakcji

          Chodziło mi o kwestie bardzo nieświadome. Człowiek ZAWSZE ma jakieś (konkretne) oczekiwania i cele w stosunku do ludzi, do których pisze, mówi. Inaczej "wyrzucałby emocje" w samotności. Inna rzecz, że zazwyczaj uważa, że pisze lub mówi "tak po prostu". A takie myślenie jest skutkiem nieznania siebie - swoich motywacji, celów, oczekiwań.

          > rumie sobie napiszę i to jest tak samo jak wypowiedziane. Mało tego, mogę sobie
          > to przeczytać i zobaczyć jakoby z drugiej strony

          A to jest sensowne.

          > Nawet jeśli kop w tyłek - tu otrzymany jest uzasadniony bardziej

          Tu się zgadzam. Bo chodzi o to, że ludzie mają różne motywacje "kopania". Niektórzy w ten sposób chcą sprawić przykrość, poniżyć albo dopiec, a inni po to, aby pomóc. Ale chciałbym pewną rzecz zauważyć: przecież tutaj na forum większość osób nie rozumie tego, co się z nimi dzieje. Nie rozumieją, dlaczego sami mają nerwicę, nie rozumieją, skąd się u nich biorą ataki lękowe, depresje - jak więc mogą ROZUMIEĆ inną osobę? Nie mogą. To moja ostatnia refleksja :P

          > od osób, które potrafią tylko powiedzieć "weź się w garść".

          Wiadomo, że nie dotyczy to wszystkich osób, czy nawet większości, ale jak zaczyna mi się ostatnio lepiej rozmawiać z ludźmi, to okazuje się często, że pod tym "weź się w garść" czasem nie kryje się ignorancja, lekceważenie, bagatelizowanie i pogarda, ale głęboka bezsilność. Kiedy pogadałam z paroma osobami w rodzinie i okazało się, że oni tak naprawdę bardzo przeżywają to, co się ze mną dzieje, chcieliby dobrze, ale po prostu nie potrafią pomóc, nie wiedzą, co mówić, czują się bezsilni i tylko tak potrafią mobilizować. I jak tak sobie pogadaliśmy, łzy z obu stron, to jakoś przestałam być zła za tamte słowa z ich ust, więcej siebie słuchamy. Taka rozmowa nie wyleczy moich zaburzeń, ale trochę lepiej wyglądają nasze relacje, już nie czuję się taka atakowana i wielce nierozumiana. Doszło nawet do tego (mówię 'nawet', bo kiedyś trzasnęłabym drzwiami albo obraziła się na amen lub np. pocięła), że potrafię przyjąć niektóre ich spostrzeżenia, które niekoniecznie są wygodne, a wcale się okazują się banalne. A oni lepiej słuchają mnie. Oczywiście tymi osobami nie są rodzice...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka