negatywista
11.04.04, 03:06
No i za***iście, nieprzespana noc, dopadł mnie taki atak nerwicy, że aż mnie
trzęsie. Nienawidzę siebie, całego świata, wszystkich ludzi i całego swojego
dennego życia, które jest w istocie chaotycznym zbiorem elementów wzajemnie
do siebie niepasujących. Walę w klawisze, jakbym miał całą klawiaturę
rozwalić, nie mogę się zmieścić w sobie, skóra mnie parzy, wszystkie mięśnie
napięte, wnętrzności mi się gotują, mam ochotę kogoś zabić. Nawet nie mogę
sobie krzyknąć, ani pięścią strzelić w ścianę, bo w całym akustycznie
newralgicznym domu chrapie rodzina przybyła na świąteczny spęd. Za moment
eksploduję i będą mnie zdzierać szpachlą ze ścian. Co ja mam k***a w takich
chwilach ze sobą zrobić?! O śnie nie ma mowy...