Dodaj do ulubionych

Pytam o radę ludzi z depresją

22.04.04, 10:21
Ten świat jest tak pokrętnie poskładany, że niepowtarzalne okazje nadarzają
się w najmniej odpowiednim momencie. Dziś rano odebrałem telefon, w którym
ciotka mi zakomunikowała, że ma dla mnie trzymiesięczną robotę w Stanach
(Miami konkretnie), nieźle płatną i z kwaterunkiem - tylko się pakować i
lecieć. Ale ja mam wątpliwości - naprawdę źle się czuję, nie wiem czy to się
nie pogłębi, mogę narobić sobie problemów, mam problemy z organizacją czasu,
z koncentracją, z przejawieniem jakiegokolwiek entuzjazmu. Wcale nie mam za
bardzo ochoty lecieć, ale z drugiej strony takie okazje się dwa razy nie
zdarzają. Pytam ludzi z depresją - czy wy byście się zdecydowali, czy nie?
Obserwuj wątek
    • desygnat Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 10:38
      Nie mysl za duzo. Spakuj sie:
      1. szczoteczka do zebow
      2. sloneczne okulary
      3. slomkowy kapelusz
      nowe miejsce=nowe mysli (moze lepsze)
    • angharad Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 10:43
      Mnie tak kiedyś wypchnęli na studia za granicę. Poleciałam pod warynkiem, że
      jak nie wytrzymam to wrócę choćby następnym rejsem. No i zostałam. Jeszcze
      jak zostałam!!!

      Pakuj się.
      Już mi stąd!
      • angharad Zapomniałabym... 22.04.04, 10:54
        Aha, jak do Miami to tylko się nie zapuszczaj do lasu, bo występuje tam mokasyn
        błotny i pewien rodzaj grzechotnika. Bardzo jadowite. Ale są tabliczki z
        ostrzeżeniami to sam się dowiesz gdzie. No i aligatory. Ale to wiadomo.
        pozdrawiam.
    • greta_30 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 10:51
      Powiem Ci tak: terapia wstąsowa cząsto działa. Jak musisz - to dajesz radę; nowa
      sytuacja wymusza na Tobie nową aktywność i jeśli ceną za chorobę na być Twoje
      przetrwanie, automatycznie moze włączyć Ci się "wola walki" (patrz ludzie w
      obozach koncetracyjnych, nże uzyję takiego skrajnego przykładu). Ale ja po 5 lat
      zmagania się z sobą, jestem raczej zwolenniczką teorii, że "jeśli nie możesz
      pokonać wroga, usiądż spolojnie na skraju drogi, i poczekaj aż przejdzie"... I
      od razu zaznaczam: nie nawołuję do "ni-nie-robienia" czy pogrążania się w
      marazmie. Po prostu uważam, że nie ma sensu pchać się tam, gdzie i tak
      poniesiemy porażkę. Nie wiem jak jest teraz z Tobą, nie znam Cię i ciężko mi
      radzić. Może spróbuj tak: wieczorkiem połóż sie wygodnie, puść sobie muzyczkę,
      zrelaksuj się i spróbuj sobie na spokojnie to wszystko wyobrazić. Jeśli odczucia
      będą bardziej pozytywne, niż przerażająca - pakuj się! To znak, że dasz radę! :)
      Trzymam kciuki
      Greta
      • desygnat Re: Nie relaksuj sie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.04.04, 11:52
        Negatywisto,
        mam nadzieje ze wcale sie nie bedziesz staral relaksowac i przemyslec
        wszystko "na zimno". Postaraj sie zrobic tak zebys o tym nie myslal az do czasu
        kiedy bedziesz w samolocie (czy tam na koniu czy w pontonie czy czymkolwiek sie
        tam udasz.)
        nie mysl o tym - wyjedz


        • greta_30 Nie rzastanawiaj się?! Rety... 22.04.04, 12:08
          desygnat napisał:

          > Negatywisto,
          > mam nadzieje ze wcale sie nie bedziesz staral relaksowac i przemyslec
          > wszystko "na zimno".

          Nie sugeruję że "na zimno", sugeruję że w zgodzie z sobą i swoim aktualnym
          stanem zdrowia. Wiecie co? Czasami jak czytam Wasze opinie, mam wrazenie, że
          wszyscy jesteście najzdrowszymi, najlepiej funkcjonującymi ludźmi na swiecie
          (pewnie dlatego tak lgęłam do tego forum :) Zrozumcie, ja w depresji mam w dupie
          czy moje Dziecko jadło czy nie. Wiem w jakie przeraznie wprawiają w takich
          razach wyzwania typu "wyjscie do sklepu", a co dopiero wyjazd do Stanów.
          Negatywisto, nie mówię Ci nie jedź - mówię Ci zmierz się z tym najpierw "na
          sucho" w zaciszu swojego bezpiecznego wyrka. Ale to tylko moje "magiczne
          sposoby" i wcale nie muszą być dobre for You. Normalna sprawa. Pozdrawiam
    • negatywista dzięki :> 22.04.04, 12:58
      za wpisy, jak narazie. Mam czas na medytację do poniedziałku, później muszę
      zabierać się za załatwianie wizy ewentualnie - już samo to napawa mnie zgrozą.
    • mskaiq Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 14:43
      Jedz, praca bardzo pomaga w depresji, przestaniesz analizowac, nie bedziesz
      mial czasu na to a to dobrze. Zobaczysz piekny kraj, zupelnie inny niz Europa.
      Jesli chodzi o to jak sie czujesz to wiesz ze czasami jest lepiej czasami
      gorzej. Mysle ze najgorsza rzecza w depresji to widziec siebie jako chorego.
      Wtedy zaczynasz akceptowac ze sie zle czujesz i nie probujesz zmienic niczego.
      Wiem ze probujesz wyjsc z depresji, mysle ze jest to wielka szansa. Poza tym
      jak bedziesz w USA to zawsze mozesz wyslac maila na forum.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • uri_ja Re: Pytam o radę ludzi z depresją 23.04.04, 08:04
        a ja jak zwykle mam inne zdanie, tylko nie wiem czy wolno mi do ciebie
        pisać :). żartuje oczywiście! negatywisto, przemyśl dokładnie. z jednej strony
        masz szanse w nowym otoczeniu przezyć wspaniałą "przygodę", poznać ludzi i t.
        d. sprawa oczywista, zdrowy człowiek pakuje się i wyjeżdża. z drugiej strony,
        jeśli jesteś w jakimś średnim stanie, to możesz nie wytrzymać presji. nowa
        praca (zapewne ciężka, bo tam jeśli podejmuje się pracę, to trzeba PRACOWAĆ),
        nowi ludzie, brak przyjaciół (przynajmniej na początku). po prostu przemyśl.
        Pozdrawiam serdecvznie.
    • f_durkee Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 15:08
      jakiś czas temu miałem sporą szansę na pracę (kilkuletni kontrakt) za granicą w
      dość prestiżowej instytucji. sprawa więc (w sensie konsekwencji) trochę
      poważniejsza. byłem rozdarty podobnie jak Ty. w końcu uznałem, że w stanie, w
      którym często nie potrafię powściągnąć swych lęków nawet na tyle, żeby wyjść z
      domu – pakowanie się w tą historię nie ma sensu. Ludzie w pracy w z lekka
      tylko zaowalowanej formie dawali mi do zrozumienia, co o takim frajerstwie
      myślą. Ale ja miałem ich w dupie, bo wiedziałem, że w danej sytuacji podjąłem
      jedyną możliwą decyzję. Fakt, że dałem własnym odczuciom prymat nad
      zewnętrznymi presjami i oczekiwaniami wprawił mnie nawet w krótkotrwałą
      wolnościową euforię.

      nie chcę bynajmniej namawiać Cię do odrzucenia propozycji ciotki. taki wyjazd,
      wynurzenie się choć na chwilę na powierzchnię i zaczerpnięcie powietrza, może
      być tym impulsem, którego Ci trzeba. Ale najpierw musisz na chłodno rozważyć,
      czy w swojej obecnej kondycji jesteś w stanie temu podołać. jeśli nie, nie jedź
      i nie miej do siebie pretensji.
      • empeka Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 17:26
        Na razie widzę, że do ostrożności namawia mniejszość.
        Jeśli wybierzesz wyjazd, to nie zapomnij zabrać zapasu swoich lekarstw, tam to drogo by
        wyszlo.

        Ja spędziłam 4 lata za granicą (tuż po studiach, na których chorowałam), z jedynym
        zabezpieczeniem - biletem powrotnym.
        No nieprawda: zadbałam o kartę pracy i dostęp do służby zdrowia.
        Nie miałam wcale depresji, za to walkę o byt ciężką jak diabli.
        Dotąd żałuję, że wróciłam, ale trudno, teraz tego nie zmienię.

        Daj znać, co wybierasz.

        Acha - kolega z grupy terapeutycznej dostał propozycję pracy na miejscu, a od roku był
        bezrobotny. Bardzo chciał pracować, poszedł do psycholog na osobną rozmowę i ona mu
        odradziła podjęcia tej pracy na podstawie zanalizowania jego osobistej sytuacji życiowej i
        zdrowotnej. Posłuchał, dotąd nie wiem czy słusznie.

        Dobry psycholog może mógłby coś ci doradzić?

        Pozdrawiam
        Marta
      • f_durkee koryguję 22.04.04, 23:09
        taa, jakoś patetycznie mi się napisało, z literówkami w dodatku
        („zaowalowane”), i ze stanowczością typową dla kogoś, kto w swoim własnym życiu
        ciągle hamletyzuje. ale główną tezę podtrzymuję, powinieneś rzecz przemyśleć, a
        w razie czego nie wahać się odmówić.
      • zorro1234 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 23.04.04, 08:43
        Negatywisto, moje pobyty w stanach byly najpiekniejszymi wakacjami w moim
        zyciu, bedziesz Miami wspominał do konca zycia (gwarantuje ze pozytywnie). masz
        prace, kwaterunek, jak to restauracja to darmowe wyzywienie, po 2 tyg. kupujesz
        samochód (ok. 400$), każdą wolną chwilę spedzasz na plaży (uważaj na plaże dla
        gejów:), niedaleko Key West - bajeczne wysepki, niedaleko park narodowy
        Everglades, niedaleko Orlando, park oceaniczny, disneyland...
        co jak co, ale Floryda potrafi wyleczyć lub przynajmniej pomóc w walce...
        a internet? wchodzisz do pierszej biblioteki i korzystasz za darmo.
    • emarcki Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 17:44
      Leć.
      Loguj się czasami - ale niekoniecznie:)
      Emarcki
    • od_nowa Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 18:22
      Ja podjęłam ryzyko - jeszcze w trakcie leczenia trzy miesiące w Austrii. Nigdy
      tego nie żałowałam, myślę nawet, że bardzo dobrze mi to zrobiło. Od razu mówię -
      miałam legalną pracę, ubezpieczenie i blisko do Polski. Ty masz nieco
      dalej...Ale za to jakie słońce, laski topless, palmy, ocean...Nie zakładaj z
      góry najgorszego. Pozdrawiam
    • tripper Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.04.04, 23:53
      wyjezdzaj, gdybym nie mial kredytu do splacenia, dawno bym sobiewyjchal
      poukladac sie wewnetrznie...
      • greta_30 a kto powiedzial ze trzeba wyjezdzac.... 23.04.04, 10:23
        zeby się wewnetrznie poukładać?
        :) od siebie ma uciekać do Stanów? Czy jak?
        pozdrawiam
        • pocoto05 Re: a kto powiedzial ze trzeba wyjezdzac.... 25.04.04, 00:20
          greta_30 napisała:

          > zeby się wewnetrznie poukładać?

          Nie zawsze ale to pomaga,tam trzeba liczyć na siebie w głównej mierze....

          > :) od siebie ma uciekać do Stanów? Czy jak?

          Można to i tak nazwać,tam może poznać na co go stać,co należy zrobić ,żeby
          przetrwać najgorsze chwile...a może pozbyć się także niepewności,stresu,
          w każdym badź razie to zawsze jakieś nowe doświadczenie.

          Mam też "doła" i to totalnego ,brak...itd., gdybym miał taką możliwość jak Ty
          i pomoc osoby drugiej-zaryzykowałbym.....chociaż wiem jakie to trudne bo
          kiedyś już to przechodziłem.
          Pozdrawiam i RYZYKUJ!


    • tms82 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 20:53
      Ja bym nie pojechal. Podczas depresji probowalem robic dziesiatki roznych
      rzeczy, malo tego, nawet odnosilem sukcesy. W wieku 20 lat bylem specjalista w
      jednym z warszawskich liceow, ale po kilku miesiacach pracy dalem sobie z tym
      spokoj, bo czulem sie taaaki slaby. Dla polepszenia nastroju fundowalem sobie
      wakacje w fajnych miejscach. Teraz jestem w trakcie "ukladania priorytetow, bo
      pewna babka wyciagnela mnie z najgorszego w dwa miechy. Mysle, ze znalazlem
      swoje powolanie, zmieniam kierunek z matematycznego na humanistyczny i dopiero
      teraz czuje, ze cos mogloby mi sprawic przyjemnosc.
      Moim zdaniem powinienes najpierw wyleczyc sprawe..chyba, ze bedzeisz sie leczyc
      na miejscu :)
      Pozdrawiam
      TMS
    • sylanov1 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 22:02
      Jeśli nie pojedziesz - nie sprawdzisz ...
      Jeśli pojedziesz - zobaczysz i być może wrócisz szybko, wbrew oczekiwaniom ...
      czyim? no właśnie...
      Jeśli pojedziesz i będzie dobrze ...

      pozdrawiam serdecznie
      syl
      • negatywista Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 22:14
        Nie mogę wrócić szybko - jeśli już zdecyduję się polecieć, to muszę
        przynajmniej zarobić tyle, żeby pokryć cenę lotu w obie strony, żarcia i
        spania - nie moge sie narazić na straty finansowe, bo nie przelewa mi się
        specjalnie - dlatego to jest ryzykowne dla mnie. Jeszcze wciąż nie podjąłem
        decyzji.
        • alinca Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 22:23
          Nie wiem co ty zrobisz. Moge tylko powiedziec o sobie i swojej decyzji: w
          zeszlym roku wyjachalam na 3 miesiace do Francji, na staz do powaznej
          instytucji. Przed wyjazdem umieralam ze strachu: stany lekowe to u mnie norma,
          stres, totalne zalamanie, no wszystko. Poszlam do psychiatry, dostalam leki i
          delikatna sugestie, zeby jednak sprobowac. Tak jak ktos powyzej napisal: do tej
          pory zaluje ze wrocilam. To byly najlepsze 3 miesiace mojego zycia. Czego i
          tobie zycze :-)
        • sylanov1 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 23:03
          negatywista napisał:

          > Jeszcze wciąż nie podjąłem decyzji.

          Negatywisto Drogi - już ją podjąłeś, tylko jeszcze się boisz swojego wyboru.

          Napisz jak smakuje powietrze na Florydzie ...
          Pozdrawiam
          syl
    • rain_07 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 22:44
      Jedź człowieku, a jak możesz to nie wracaj! Tu nie ma warunków na cokolwiek.
      • vinja Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 23:05
        rain_07 napisał:

        > Jedź człowieku, a jak możesz to nie wracaj! Tu nie ma warunków na cokolwiek.


        To przykre , ale zgadzam sie z Rainem ...

        Negatywisto , jeśli zrezygnujesz , zawsze będziesz tego żałował , że nawet nie
        spróbowałeś.
        To Cię dopiero może zdołować...
        Jedź , a będziesz napewno dumny z tego , że nie jesteś tchórzem , że umiałeś
        podjąć decyzję.
        Bo co to za decyzja żeby nie jechać - żadna .
        Zdecydować na nie może każdy i co dalej...?

        Leki zapakuj i jedź .
    • anutka1 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 25.04.04, 23:16
      Moje zdanie: oczywiście że jedź. Byłam w bardzo podobnej sytuacji, mój stan
      zdrowia psychicznego nie był najlepszy....przed wyjazdem bałam się...ale kiedy
      już tam byłam...kiedy tak wiele zawdzięczałam sobie....a co najważniejsze
      spotkałam miłość....wszystko było takie jaśniejsze...życie było jakieś
      inne....niestety :-(((( musiałam wrócic do szarej rzeczywistości, do
      Polski....zostawić moją miłość na całe 10 miesięcy, stany depresyjne
      wróciły...pogłębiły się...i teraz nie jest najlepiej ale nie zamieniłabym tego
      czasu na żaden inny, i wierze resztkami sił ze ten czas jeszcze wróci, ze tego
      roku też szczęśliwie będe mogła tam pojechać....tylko na to teraz czekam.To
      jest piekielnie trudne - walczyc o milosc zza oceanu, trudny test przed nami
      (dochodzą do tego jeszcze inne okoliczności utrudniające), jesteśmy prawie na
      finiszu. Ale gdyby nie ten wyjazd nie miałabym tylu pięknych chwil
      życia...warto, naprawdę warto się przelamać wewnetrznie, na chwile wyjść zza
      kotary depresji, wyzwolić się z niej...choć na chwile.

      Pozdrawiam i życze powodzenia
      • anutka1 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.05.04, 13:37
        no coz...sama pisalam poprzednikowi zeby jechal...a teraz sama stoje przed
        takim problemem, wczoraj wykupilam bilet...klamka zapadla ale czuje sie
        potwornie....strasznie...bez sensu...nie wiem czemu ale kompetnie przestalam
        sie cieszyc z tego wyjazdu, nie wiem.....
        boje sie...
    • negatywista DECYZJA:) 30.04.04, 19:24
      Ostatecznie zdecydowałem się jechać. Okazało się, że zmiana planów nastąpiła i
      już nie Miami tylko Boston, cóż... Mam jednak wątpliwości nadal. Praca 12 h na
      dobę, 7 dni w tygodniu - tyle, że lekka i przyjemna. Załatwiona rodzinnymi
      konotacjami po znajomości - na czarno oczywiście. Za dwa miesiące (wakacje)
      facet oferuje mi 15 tysięcy złotych na czysto! Do tego pokrywa przelot i
      spanie. Zależy mu na mnie, bo mi ufa i wie, że ja go nie okantuję, bo cała
      forsa z tego jego biznesu będzie przechodzić przez moje ręce. Jeszcze nie
      zarabiałem dotychczas żadnych większych pieniędzy, więc jak dla mnie to kasa
      kosmiczna. Zaczynam podejrzewać, że to jakaś lewa sprawa i że może chodzić o
      zupełnie co innego niż ta praca konkretnie (robienie udawanych tatuaży z
      henny). Czy ten zarobek na takich warunkach to mało, dużo czy średnio - może
      ktoś z was wie. Być może jestem jakiś za bardzo podejrzliwym pesymistą, ale ten
      zarobek po prostu wydaje mi się zbyt duży. To wygląda na cudowną okazję, ale
      coś mi mówi, że w życiu na okazje nie ma co liczyć i że to moze byc jakiś kant -
      np. przemyt.
      • desygnat Re: DECYZJA:) 30.04.04, 19:28
        gratulacje,
        a jak cos bedzie smierdzialo to sam to wyczujesz...
        pzdrw.
        D.
    • malarawka Re: Pytam o radę ludzi z depresją 02.05.04, 18:56
      ja bym pojechała...wiesz , to moze byc w pwenym sensie sposób na ucieczke od
      depresji.Moze wlasne Ci tego trzeba...!Isotny wplyw na depresje ,tzn .na jej
      poglebienie sie ,ma rowniez siedzenie cigle w tym samym miejscu i poczucie tej
      monotonii zycia...ja na Twoim miejscu bym juz byla w samolocie ,Nie przegap
      tego >!moze uda Ci sie wyjsc z tego gówna!!tam dostrzezesz moze nowe .ciekawsze
      strony zycia,ktre udowodnia Ci ze warto zyc!!pozdrwaim
    • nadja Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.05.04, 22:37
      lec.
      na mnie Stany wplynely bardzo dobrze.
      wyluzowalam sie, pozbylam kompleksow...
      pomoglo.

      n.
    • anutka1 Re: Pytam o radę ludzi z depresją 22.05.04, 22:44
      no coz...sama pisalam poprzednikowi zeby jechal...a teraz sama stoje przed
      takim problemem, wczoraj wykupilam bilet...klamka zapadla ale czuje sie
      potwornie....strasznie...bez sensu...nie wiem czemu ale kompetnie przestalam
      sie cieszyc z tego wyjazdu, nie wiem.....
      boje sie...
      • vinja Re: Pytam o radę ludzi z depresją 02.06.04, 12:52
        anutka1 napisała:

        > no coz...sama pisalam poprzednikowi zeby jechal...a teraz sama stoje przed
        > takim problemem, wczoraj wykupilam bilet...klamka zapadla ale czuje sie
        > potwornie....strasznie...bez sensu...nie wiem czemu ale kompetnie przestalam
        > sie cieszyc z tego wyjazdu, nie wiem.....
        > boje sie...


        Bo najgorzej w życiu jest jak już "klamka zapadnie"
    • negatywista no visa 02.06.04, 12:44
      Taaa... z wyjazdu nici, odmówiono mi wizy. Ach te upiorne regularności. Nawet
      się na to specjalnie nie nastawiałem. Lajf...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka