animate
03.05.04, 00:48
Cały czas słyszę, że sami jesteśmy kowalami swojego losu... Wszystko więc co
nas spotyka jest wynikiem naszych prywatnych wyborów i przemyśleń a TO?
Powiedzcie szczerze, czy ktokolwiek z was chciał, żeby życie potoczyło się
właśnie w taki sposób? Żeby dopadło nas to paskudne choróbsko? Nie można
sobie z tym poradzić (przynajmniej nie samemu). Czy zrobiliśmy to sobie sami?
Czy można to zrobić, czy to jak nowotwór, jeden to ma a drugi nie mimo
takiego samego postępowania? Jak to jest? Może gdyby poznać przyczyny można
by lepiej radzić sobie ze skutkami? Ale jak poznać przyczyny? Czy to jest w
człowieku od dziecka? I powiedzcie mi jakim cudem można nie winić za to
samego siebie? Ja nie umiem... W którymś momencie kompletnie zchrzaniłam
sprawę i... MAM... Pewnie, że nie chciałam, ale cóż... Stało się. Czy w ogóle
możliwym jest to jakoś odkręcić? Nie mówię żeby całkiem wrócić
do "normalnego" życia ale tak cokolwiek... Czy to po prostu będzie i będzie
już tylko coraz gorzej???