Dodaj do ulubionych

milosc do terapeuty

27.03.11, 22:49
Jak mam sie odkochac od swojego terapeuty? Ciagle mysle o tym jak zakladam z nim rodzine, ale to przeciez nie jest mozliwe bo on jest zonaty i duzo starszy ode mnie. Wiec rzeczywistosc jest smutna,ale jak mam sie uwolnic od tych mysli? Nie chce o tym mylsec a to ciagle wraca i przynosi mi przyjemnosc... ale potem zaraz zalamanie jak staje przed rzeczywistoscia.
Obserwuj wątek
    • tlustaklucha Re: milosc do terapeuty 27.03.11, 23:27
      nie brnij w to dalej, tylko albo mu o tym powiedz albo zmien terapeute. ja bym tak zrobiła.
      • lucyna_n Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 16:53
        Ostatnio słyszalam wypowiedź w tv pani psychoterapeutki że fascynacja terapeutą jest rzeczą typową i bardzo często się zdarza i rolą terapeuty jest to zauważyć i skorygować, w sensie odidealizować swoją osobę bo jak ktoś ma np problemy w związku to często widzi terapeutę jako idealną kobietę, mężczyznę i przenosi te swoje emocje na nią/niego bezpośrednio bo tak jest łatwiej niż w realu, gdzie jest trudniej wejść w poufałe relacje, trudniej o szczerą rozmowę i zrozumienie. Po prostu kogoś trzeba "pokochać" a terapeuta jest.
        Moim zdaniem ten pan terapeuta też powinien jakoś to wychwycić, bo to przecież widać jak ktoś kogoś zauroczy to zaczynają sie te cale kokieteryjne zachowania, body language itp.
        • mskaiq Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 21:25
          Nie do kazdego terapeuty pojawia sie milosc i rzadko ma ona cos
          wspolnego z fascynacja. Zwykle milosc wiaze sie z tym ze terapeuta
          cechami charakteru bardzo przypomina jednego z rodzicow.
          To podobienstwo rozbudza stare, nieswiadome i nigdy niezaspokojone
          uczucia dziecka na obiekt ktory rowniez nie moze ich zaspokoic tzn na
          terapeute.
          To co czuje klient to milosc jaka przezywal jako dziecko. Gdyby dziecko
          zostalo zaspokojone wtedy nie pojawilaby sie potrzeba tej milosci i nie
          zostalaby ona przypisana terapeucie.
          Jest to milosc dziecka a wiec bardzo niedojrzala. Taka osoba chce tak jak
          dziecko poddac sie komus i powierzyc komus zycie. Taka milosc zwykle
          nie przynosi spelnienia ani radosci.
          Milosc dojrzala polega na poddaniu sie swojemu sercu a nie komus i taka
          milosc przynosi spelnienie, radosc, sens i wszystko co oczekuje sie po niej.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 18:08
      Widać że nic nie czytałas o tym przeniesieniu...A szkoda.
      • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 22:34
        Masz cos z Wiki:
        Dla każdego, kto zna praktykę psychoterapeutyczną z własnego doświadczenia, proces, który Freud określił mianem przeniesienia, często stanowi trudny problem. Zapewne nie ma przesady w założeniu, że poniekąd wszystkie tak zwane przypadki wymagające dłuższego leczenia, krążą wokół zjawiska przeniesienia oraz że – przynajmniej jak się wydaje – zjawisko to wywiera niemały wpływ na sukces lub niepowodzenie całej terapii [...] O tym, jak wielkie znaczenie przypisywał Freud zjawisku przeniesienia, przekonałem się podczas naszego pierwszego osobistego spotkania w 1907 roku. Po wielogodzinnej rozmowie nastąpiła w końcu chwila przerwy. I wtedy, ni stąd, ni zowąd, Freud zapytał mnie wprost: A cóż pan sądzi o przeniesieniu?. Odparłem z najgłębszym przekonaniem, że jest to alfa i omega metody analitycznej, a na to Freud: Zatem zrozumiał pan sprawę najistotniejszą.

        — Carl Gustav Jung, Psychologia przeniesienia, przełożył Robert Reszke, w: tegoż, Praktyka psychoterapii. Przyczynki do problematyki psychoterapii i do psychologii przeniesienia, Wydawnictwo KR, Warszawa 2007, wstęp.
        Czyli jest to poniekąd ślepy mechanizm.
        • mskaiq Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 23:21
          No i jak dziala wedlug Ciebie to przeniesienie ?
          Serdeczne pozdrowienia.
          • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 28.03.11, 23:48
            Jakby to było "według mnie" to byłbym sławny. Ale nie jestem. Tym nie mniej sytuacja przedstawia się wręcz podręcznikowo. Na Wiki po angielsku jest szerzej o tym zjawisku, tam luknij.Transference and countertransference during psychotherapy.
            • mskaiq Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 00:21
              Chodzi mi o to co Ty myslisz. Jak to dziala Twoim zdaniem a nie
              co o tym mysli Freud, czy inni psychoterapeuci ? Czy przezyles
              kiedys przeniesienie i kiedy ?
              Serdeczne pozdrowienia.
              • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 10:43
                W takiej sytuacji nie, bo nie miałem nigdy psychoterapii indywidualnej. Myślę że cytryna powinna to powiedzieć terapeucie. Moim zdaniem rzeczywiście rozsądne byłoby przeanalizowanie takich uczuć w kontekście jej wcześniejszych przeżyć.
                • mskaiq Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 14:15
                  To co napisalem wyzej jest przeniesieniem dziecej milosci czy
                  potrzeby milosci na terapeute. Mysle ze nie raz mogly pojawiac
                  sie u Ciebie przenisienia i napewno je znasz.
                  Zdarzaja sie np ludzie ktorzy boja sie wyjsc z domu i nie potrafia
                  powiedziec dlaczego sie tego boja, skad bierze sie ten strach.
                  Przyczyna moze byc przeniesienie strachu dziecka zwiazanego np
                  z wychodzeniem matki z domu.
                  Jak sie troche poprzygladasz sobie to sam znajdziesz wiele
                  przeniesien z ktorych nigdy nie zdawales sobie sprawy.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 15:16
                    No może i tak, wszystko jest przeniesieniem a przeniesienie jest wszystkim. Ja Ci tylko odpisałem że nie miałem okazji pokochać swojego terapeuty w przeciwieństwie do Cytryny. Jej coś poradź.
                    • mskaiq Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 15:52
                      Juz Jej odpisalem odpowiadajac na list Lucyny.
                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • tlustaklucha Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 21:58
                        też uważam, że nie ma żadnego przeniesienia, to bzdury, jak większość w terapii psychoanalitycznej. uważam, że jedyne, co tu pomaga, to wczucie się w problemy pacjnta i zwykłe doświadczenie życiowe terapeuty, umiejętność słuchania i wyciągania wniosków. reszta jest naprawdę bardzo wątpliwa. Myślę, że miłość do terapeuty, zrozumiałam to jako miłość kobiety do mężczyzny, tylko komlpikuje całą relację. Czy to nie jest zakochanie w ogóle? Jeśli tak, to uważam, że to nie pomoże. Jestem w terapii psychoanalitycznej ok. 8 lat z ta samą osobą, skutki są, ale np. kompletnie nie umiem nadal regulować emocji. Myślę, że nie wszystk można wyciągnąć psychoterapią, bo czasem po prostu na problemy psychologiczne nakładają się zaburzenia przewodzenia i po prostu dalej to nie pódzie. Terapię mam ze starszym panem, ufam mu i wierzę w jego doświadczenie. Z młodym facetem byłoby mi bardzo ciężko.
                        Miłość czy zakochanie są bardzo przyjemne, al en ie wiem, czy to nie jest ze stratą dla relacji terapeutycznej.
                        • zoliborski_goral Re: milosc do terapeuty 30.03.11, 23:13
                          To chyba zbyt często i detalicznie opisywane żeby było ot tak przypadkowe.
                        • mskaiq Re: milosc do terapeuty 31.03.11, 09:47
                          Bardzo wazna jest empatia, umiejetnosc sluchania drugiej osoby
                          i bycia z nia w czasie terapii. Czuje sie obecnosc terapeuty nawet
                          jesli nie wiele mowi ale tylko wtedy kiedy jest z pacjentem, kiedy
                          go slucha.
                          Jesli chodzi o przeniesienia to jesli poobserwujesz uwaznie siebie
                          to sama je zobaczysz.
                          Bardzo wiele w terapii zalezy od Ciebie. Jesli tak jak piszesz nie
                          wierzysz w przeniesienie, jesli go nie rozumiesz to nie korzystasz
                          z niej.
                          Sa w Tobie irracjonalne sily, ktore przeszkadzaja w Twojej terapii,
                          w duzej czesci ja odrzucasz sama.
                          Serdeczne pozdrowienia.
    • annarchia Re: milosc do terapeuty 29.03.11, 22:06
      cytrynka.net napisała:

      > Wiec rzeczywistosc jest smutna,ale jak mam sie uwolnic od tych mysli?

      Wypowiedzieć je. Przy terapeucie :)
      • martini-7 Re: milosc do terapeuty 31.03.11, 15:55
        tak sobie czytam i myślę (nie żebym do zła namawiała) ale na początek należy sobie wyjaśnić jedną sprawę, to że ktoś ma żonę/męża nie znaczy że nie możemy go kochać i być z nim, zdarza się przecież, że owe małżeństwa są totalną pomyłką i dopiero po rozwodzie (jeśli jest na niego odwaga) zaczyna się życie. No ale warunek jest jeden a właściwie dwa, nasza miłość musi być nieszczęśliwa w związku małżeńskim a dwa, uczucie musi być z odwzajemnione. Bo bycie z kimś kogo się nie kocha może doprowadzić do depresji każdego. No ale to była tylko taka WOLNA MYŚL na początek, a co do przypadku opisanego przez Cytrynkę to wydaje mi się że to nie miłość a poczucie zrozumienia. Poszła sobie do terapeuty i do tego faceta (być może atrakcyjnego) a tu o dziwo on ją rozumie, wspiera a no i wysłucha, czyż to nie idealny partner??? ale to nie miłość to po prostu obdarzenie uczuciem (nie wiem jak je nazwać żeby nie było burzy jak z przeniesieniem) kogoś kto się nami zainteresował.... myślę że obecni tu mają rację że warto to z terapeutą przerobić choć co prawda krępująca sprawa, więc może samej przed sobą się przyznać trzeba że po prostu brakowało nam zainteresowania nami?
      • miriam1980 annarchio 01.04.11, 17:35
        nawet nie wiesz, jak milo Cie widzieć!!!!;)

        • annarchia Re: annarchio 01.04.11, 21:05
          miriam1980 napisała:

          > nawet nie wiesz, jak milo Cie widzieć!!!!;)

          Nawet nie wiesz, jak miło mi to czytać ;)
          Odpisałam na maila.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka