aniamamakasi
01.04.11, 10:01
Kilka lat temu lekarz zdiagnozował u mnie dystymię, brałam przez jakiś czas seronil, ale bez rezultatu (w tym czasie zaliczyłam próbę samobójczą czy raczej samookaleczenie).
Teraz znów jest bardzo źle, myślę cały czas o śmierci, planuję, rozważam. Jestem już na granicy. Nie umiem wytrzymać sama ze sobą. Wszystko doprowadza mnie do rozpaczy albo wkurza. Jestem wściekła na siebie, niczego nie potrafię zrobić, zorganizować, w dodatku mąż wciąż mnie o coś oskarża, patrzy potępiającym wzrokiem. Nie chce mi się sprzątać w domu, przeze mnie nasza córeczka ma zepsute ząbki. Ja już po prostu nie daję rady. Najgorsze jest to, że nie jestem chora tylko popieprzona, mam taki przesrany charakter. Muszę z kimś porozmawiać, a nie mam nikogo. Boję się ludzi, wciąż udaję kogoś innego i że wszystko jest w porządku. A ludzie nie lubią takich problematycznych jednostek, mają dość własnych kłopotów, a ja nie jestem dla nikogo dość dobra - dlatego nie mam przyjaciół.
Zmagam się z tym od 12 lat i po raz kolejny czuję, że przegrywam.
Pamiętam, że psychiatra powiedział mi, że gdyby myśli samobójcze stały się bardzo uciążliwe to mam się zgłosić na IP szpitala psychiatrycznego. Ale wiem, że jeśli tam pójdę to pewnie zatrzymają mnie siłą bo mają prawo to zrobić. Mam dwuletnią córeczkę, z którą jestem 24/7, bo męża ciągle nie ma (wraca w nocy, wychodzi nad ranem). Jesteśmy przed rozwodem, nie chcę aby on miał argument żeby odebrać mi prawa albo żeby zrobił to sąd. Nie wiem gdzie mam się zgłosić, co mam robić. Ja wiem, że potrzebuję pomocy bo to wszystko mnie przerasta. Ale wiem też, że to obróci się przeciwko mnie i będę żałowała później że nie siedziałam cicho i po prostu po cichutku się nie zabiłam. Proszę niech ktoś powie mi co mam robić bo dłużej już tak nie mogę. Wiem, że jeśli się zabiję to tylko moje dziecko będzie za mną tęsknić, ale z drugiej strony ona ma tylko 2 latka i pociesza mnie fakt, że nie będzie mnie pamiętać. Mamy może ze 3 wspólne zdjęcia, więc nic nie będzie Jej o mnie przypominać. Boję się tylko, że będą ją wytykać palcami jako "córkę samobójczyni" - tylko to mnie powstrzymuje.
Najgorsze jest to, że za godzinę zmuszę się żeby się ogarnąć i grać dalej i dalej udawać i próbować "żyć normalnie", kiedy każda cząstka mnie krzyczy.