Dodaj do ulubionych

wczoraj chcialam umrzec

07.05.04, 18:39
dzis juz nie
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: wczoraj chcialam umrzec 07.05.04, 18:42
      i tak trzymać :)
      ściskam delikatnie, ale ciepło :]
    • carlabruni Re: wczoraj chcialam umrzec 07.05.04, 18:46
      Bardzo mnie to cieszy. Pozdrawiam Cię słońce.
    • emanon :) TUL TUL TUL 07.05.04, 20:39
    • kasiajulia Re: wczoraj chcialam umrzec 08.05.04, 09:20
      Enika napisz konieczk=nie jak sobie radzisz.
      Serdeczności.
      K.
      • nevada_blue a dziś... 08.05.04, 10:06
        mógłby być mój ostatni dzień..
        i wcale bym nie żałowała..
        • emanon Re: a dziś... 08.05.04, 14:10
          TUL TUL TUL :*
    • abdon Re: wczoraj chcialam umrzec 08.05.04, 14:21
      Nevada napisała
      mógłby być mój ostatni dzień..
      i wcale bym nie żałowała..

      Ale ja bym żałował!!!
      • nevada_blue Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 14:40
        na tym przecież polega życie - przychodzimy, odchodzimy..
        mój dzień też kiedyś przyjdzie..
        i Twój..
        żal nie jest potrzebny..
        o wiele lepiej cieszyć się, że miało się okazję kogoś poznać..
        tak, jak ja cieszę się, że poznałam Ciebie :)
        • abdon Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 14:52

          Żal nigdy nie jest p o t r z e b n y. Żal nas ogarnia, chociaż czasami się
          przed nim bronimy, bo nas przytłacza. Żal po Tobie ogarnąłby mnie mimo, że nie
          jest potrzebny, ponieważ Ciebie poznałem .
          • nevada_blue Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 15:01
            przypomniała mi się historia lisa z "Małego Księcia"..
            jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswajamy..
            • abdon Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 15:16
              nevada_blue napisała:
              > przypomniała mi się historia lisa z "Małego Księcia"..
              > jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswajamy..

              Przyznam, że tym razem nie jest dla mnie całkiem jasne, co miałaś na myśli. Czy
              to, że jesteśmy odpowiedzialni za oswajanie sie z tym, że ktoś odszedł?
              • nevada_blue Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 15:24
                nie pamiętasz historii lisa?

                lis poprosił Małego Księcia, by ten go oswoił - Mały Książe zrobił to stosując
                sie do wskazówek lisa i w ten sposób przestał być dla niego jednym z wielu, a
                stał się tym jedynym w swoim rodzaju, bo oswojonym..
                ale Mały Książę nie mógł zostać z lisem na zawsze - musiał go opuścić..
                i lis był smutny..
                Mały Książę zapytał po co wobec tego chciał, by go oswajano skoro teraz jest
                smutny z powodu rozstania..
                a lis na to, że przynajmniej miał tę chwilę, kiedy był szczęśliwy i oswojony, i
                że mimo smutku to złociste łany pszenicy zawsze juz będą przypominać mu blond
                włosy Małego Księcia..

                jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswajamy..
                każda znajomość, a im bliższa tym bardziej, jest odpowiedzialnością za tę drugą
                stronę..
                i ważne, żeby obie strony zdawały sobie sprawę z konsekwencji znajomości..
                i że nic nie trwa wiecznie..
                a mimo to warto..
                • abdon Re: Abdonie drogi... 08.05.04, 16:27
                  Nevado Droga!

                  (Poczyłem się upoważniony do takiej formy zwracania się do Ciebie, skoro tak
                  zwracasz się do mnie, co jest bardzo miłe)

                  Źle skojarzyłem, bo sądziłem, że do odnosi się do oswajania żalu. Oczywiście
                  tak jest.Zycie polega na stałym rozstawaniu się z kimś albo z czymś, przez nas
                  oswojonym.Z jednej strony musimy się z tym pogodzić, a z drugiej strony
                  buntujemy się przeciwko temu Dlaczego on(a) mi to zrobił(a)? - tak reagują
                  niektórzy bezpośrednio po śmierci kogoś bliskiego.
                  Z drugiej strony jest tak, jak napisałaś. Mam psa owoiłem go, pewnego dnia
                  stracę jego albo on mnie.Ja wtedy przeżywając jego śmierć, mimo to powiem, że
                  wato było, ale pies podobno czeka na swego pana do końca swojego życia.
                  • nevada_blue Re: Abdonie drogi... 09.05.04, 09:28
                    dla mnie "oswajanie" dotyczy nie tylko zwierząt, miałam raczej na myśli
                    tworzenie jakichkolwiek więzi - w tym między ludźmi..

                    rzeczywiście tracąc kogoś lub coś cierpimy z powodu żalu..
                    no właśnie - my cierpimy..
                    żal po takiej stracie jest tak naprawdę żalem nad sobą samym, bo się coś
                    straciło i powstała w tym miejscu pustka, która NAS boli..

                    nigdy nie płakałam po nikim..
                    nie, raz tylko..
                    ta osoba żyje, aczkolwiek ja ją straciłam..
                    ale mimo to nie żałuję niczego.. ani jednej chwili, choć do tej pory wsponienia
                    wywołują tępy ból gdzieś w środku..
                    słabszy, bo minęło już sporo czasu, ale jednak..
                    nie żałuję i cieszę się, że mogłam Go poznać..
                    tak samo jak cieszę się, że mogłam "poznać" Ciebie i parę innych jeszcze osób..
                    owszem, po takiej stracie powstałaby pustka w tym miejscu..
                    ale o wiele lepiej jest zapełnić ją taką właśnie cichą radością..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka