dobranoc74
17.05.04, 11:37
Od kilku miesiecy mieszkam w miescie ktore jest mi obce, w ktorym nie mam
przyjaciol, raczej kilkoro milych, ale ciagle zajetych znajomych.
Mimo "atrakcyjnego towarzysko" wyksztalcenia utknelam w pracy ktora mnie
meczy, z marna nadzieja na zamiane ( brak popytu na humanistów).
Nie mam wsparcia ze strony rodziny (trudna relacja z matka, ojciec popelnil
samobojstwo kilka lat temu, co zreszta jest dla mnie ciagle ogromnym
obicazeniem).
Nie mam zadnych oszczednosci,sama wynajmuje mieszkanie na odleglym osiedlu
(bo taniej).
3 lata zwiazku z mezczyzna mojego zycia, zakonczyly sie smutno: 2 miesiace
temu kazalam mu sie wyprowadzic i zglosic na leczenie( naduzywal alkoholu).
Probowal, z coraz wiekszym powodzeniem, ciagle zabiegal o odnowienie relacji,
bylam twarda i dumna z siebie, ze powoli zaczyna cos rozumiec i pracowac nad
soba. I ze mimo wielkiej do niego slabosci umiem byc tak konsekwentna.
Ostanio celowo zamilklam na kilka tygodni...
Przedwczoraj na wspolnej imprezie u naszych znajomych (wlasciwie jego
znajomych)niespodziewanie pojawil sie z nową atrakcyjną partnerką. To byl
cios. Musialam zaakceptowac ze juz nigdy nie bedziemy razem, ze wszystkie
moje wysilki poszly na marne i zostalam sama,bez czegokolwiek co daloby mi
poczucie bezpieczenstwa lub chociazby wsparcie.
Mam 30 lat, niczego nie osiagnelam, nie mam swojego miejsca na ziemi, nie mam
kogo prosic o pomoc. Od 3 dni bezustannie placze , prawie nie jem, nie spie,
z trudnoscia wykonuje codzienne czynnosci,zmuszam sie tylko do mycia...
Nie dam rady. Codziennie mam ochote to wreszcie zakonczyc, zawsze ja mialam
ale nigdy tak intensywnie. Ratunku.