Dodaj do ulubionych

w sieci...

23.11.05, 11:13
A wszystko zaczęło się tak pięknie.
Cóż, nic nie trwa wiecznie, ta znajomość również nie mogła. Tylko dlaczego
zakończyła się w takich okolicznościach?
Ale od początku. On był „panem z telewizji”, z kręgów, jak by to rzec,
powiedzmy, naukowych. Napisałam do niego pewnego dnia maila, on mi odpisał,
ja mu odpisałam, potem znowu on odpisał i tak trwało to rok. Byłam oczarowana
jego inteligencją, otwartością (tyle pisał o sobie, swojej żonie, tym, że nie
mogą mieć dzieci…), tym, że człowiek z tytułami pisze do mnie kilometrowe
listy, z domu, z pracy, rano, w południe, w nocy… Pisał o pewnej młodej
kobiecie, która chce go uwieść w pracy, a on się nie daje (brawo, raki
moralny), a drugiej strony, gdy prosiłam go, aby pozdrowił ode mnie swoją
żonę – nie zrobię tego teraz ani w przyszłości bo charakter naszej
korespondencji mógłby ją zaniepokoić… Wysłałam mu swoje zdjęcia, chyba po
miesiącu znajomości, komplementy, itp. Znajomość rozwijała się w ciekawym
kierunku. Wszystko było bardzo niewinne. On sam schodził parokrotnie w te
rejony, ale… omijałam to szerokim łukiem, w końcu jest żonaty, moralny, nigdy
nie zdradził swojej żony, a ona nie wie o moim istnieniu… Zadzwoniłam do
niego. W dniu jego urodzin. Był to któryś z kolei mój telefon do niego.
Potraktował mnie w sposób koszmarny. Intonacja, szybkie zakończenie rozmowy…
potwierdziły się po raz kolejny pewne badania – gdy kobieta chce być miła,
uśmiecha się, mówi coś sympatycznego do mężczyzny (a intencje są czyste),
mężczyzna zawsze odbierze to jako zachętę do czegoś więcej, jako początek
szalonego romansu. Po tym telefonie napisał do mnie. Sugerował, że dążę do
zacieśnienia naszej znajomości, a on tego nie chce, itp. Jak mogłabym dążyć
do zacieśnienia czegokolwiek skoro dzieli nas 500 km??? Czym mogłabym
zacieśnić tę znajomość? Telefonem z życzeniami? Więcej do niego nie
napisałam. Nie pozwolę, nawet przez taką Osobistość, się obrażać. Bezczelnie
projektował na mnie swoje nie do końca uświadomione popędy, które tłumi w
sobie od lat. Przypuszczam, że jest impotentem. Poza tym – że ma poważne
zaburzenia osobowości. Ma problemy z uczuciowością wyższą – nie ma
wykształconej tej struktury.
Dlaczego do Was piszę? Kumpela sugeruje, że powinnam o wszystkim napisac jego
żonie, bardzo ważnemu dyrektorowi w bardzo poważnej instytucji. Wysłać jej
np. jeden ze stukilkudziesięciu maili. Znam wiele szczegółów, myślę, że
byłabym bardzo wiarygodna. Pamiętajcie, że on nigdy nie zdradził swojej żony.
Gdyby to wyszło na jaw, żona wniosłaby o rozwód, czego on się bardzo boi –
jest z nim od kilkunastu lat pomimo tego, że nie może jej dać dziecka.
Uwazam, że to byłaby podłość. W końcu – nie miałam z nim romansu, obraził
mnie, lecz cóż… takie jest życie w sieci. Boję się, że moja przyjaciółka, bez
mojej wiedzy, napisze na adres służbowy jego żony maila ze wszystkimi info, o
których jej powiedziałam. Np. skąd miałabym numer jego komórki lub
wiedziałabym, że w ich sypialni wisi pewien obraz, który poprawia nastrój
Pani Dyrektor?

Jak powstrzymać koleżankę?
Uważajcie na sieć. Abyście się nie zaplątali…
Obserwuj wątek
    • moc_ca Re: w sieci... 23.11.05, 11:20
      Przepraszam Cię, muszę być szczera bo mnie za chwilę krew zaleje:
      skąd się biorą takie podłe zdziry jak Ty?
      Przez was świat jest taki zagoowniony w pewnych rejonach i dla niektorych
      trudny do zniesienia! Tfu ..!!!
      • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:25
        Uzasadnij swa wypowiedź to wtedy poklikamy. Udowodnij mi, że jestem zdzirą, jak
        to określić raczyłaś. W czym się moje zdzirstwo przejawia? Raczej -
        przejawiało? Mąż jest OK dla swojej żony? Gdybyś przeczytała maile tego wzorca
        moralności...
        • moc_ca Re: w sieci... 23.11.05, 11:34
          Narzucasz się z nieproszonymi życzeniami przez telefon, nagabujesz listami,
          inicjujesz kontakt, wysyłasz zdjęcia facetowi a kiedy Ci mówi ze nie życzy
          sobie zacieśnienia kontaktów i zbytniego zbliżenia rozważasz możliwość
          poinformowania jego żony o tym co intymnego Ci powiedział w chwili słabości
          (rozmiękczony mailami, uwielbieniem, zdjęciami..)?????????? !!!!!!!!!!!!

          I nie pisz mi że to nie Ty lecz koleżanka!
          Co za wstrętna historia .. brrrrrr!!!!!!!
          • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:40
            Kochanie, nie musisz wierzyć w to, co piszę.
            Napisałam na FPsy, gdyż nie wiem, co moja przyjaciółka, widząc mnie tak
            upokorzoną i roztrzęsioną, zrobi. Głupio zrobiłam, fakt, że powiedziałam jej,
            jak on się nazywa. Ale, z drugiej strony, nie moge przecież odpowiadać za nie
            swoje działania, prawda?
            Zresztą, tak naprawdę, jest mi to obojętne, czy ona napisze do jego żony, czy
            nie. Ten facet przestał mnie w jednej sekundzie obchodzić. Z dnia na dzień
            przestałam o nim myślec. Nie mam czasu i ochoty.
            Narzucam się, piszesz. A to ciekawe podejście...
            Zdjęcia wysłałam, bo skomlał o nie bez przerwy, odkąd otrzymał pierwsze.
            Chwila słabości trwająca misiącami? Listy pisane o 1 w nocy, kilometrowe, gdy
            żona spała w sypialni obok, listy pisane przez pół godziny z pracy? Ciekawe,
            nie sądzisz?
            i jeszcze jedno - gdyby mi naprawde na nim zależało, miałabym go już dawno.
            Lecz ja, niczym borderline, po tym, jak mnie potraktował, znudziłam się nim w
            jednej sekundzie i olałam.
            • moc_ca Re: w sieci... 23.11.05, 11:49
              foui napisała:

              > Kochanie, nie musisz wierzyć w to, co piszę.

              Nie pisz do mnie >>kochanie<< bo to słowo w twoim poście - to dla mnie
              trauma. ;-)

              > Napisałam na FPsy, gdyż nie wiem, co moja przyjaciółka, widząc mnie tak
              > upokorzoną i roztrzęsioną, zrobi.

              No to jak z Tobą jest? jestes upokorzona i roztrzęsiona czy Cię to nie obchodzi
              bo w jednej chwili GO olałaś? Brak konsekwencji w Twoich mętnych wywodach.

              Głupio zrobiłam, fakt,
              Baaaaaaaaaaardzo GŁUPIO zrobiłaś a jeszcze głupiej robisz!

              że powiedziałam jej,
              > jak on się nazywa. Ale, z drugiej strony, nie moge przecież odpowiadać za nie
              > swoje działania, prawda?

              Możesz, a nawet POWINNAŚ.

              > Zresztą, tak naprawdę, jest mi to obojętne, czy ona napisze do jego żony, czy
              > nie.
              Nie jest Ci obojętne. Chcesz GO ukarać bo Cię potraktowal TAK JAK NA TO
              ZASŁUŻYŁAŚ a Ty spodziewałaś się czegos innego, prawda? hehehe

              > Ten facet przestał mnie w jednej sekundzie obchodzić. Z dnia na dzień
              > przestałam o nim myślec. Nie mam czasu i ochoty.
              > Narzucam się, piszesz. A to ciekawe podejście...

              Tak, narzucasz. Wiesz że to prawda.

              > Zdjęcia wysłałam, bo skomlał o nie bez przerwy, odkąd otrzymał pierwsze.
              > Chwila słabości trwająca misiącami? Listy pisane o 1 w nocy, kilometrowe, gdy
              > żona spała w sypialni obok, listy pisane przez pół godziny z pracy? Ciekawe,
              > nie sądzisz?

              Sądzę.
              Sądzę że się Tobą zauroczył. Pracowałaś na tę okoliczność, prawda? :-)

              > i jeszcze jedno - gdyby mi naprawde na nim zależało, miałabym go już dawno.
              > Lecz ja, niczym borderline, po tym, jak mnie potraktował, znudziłam się nim w
              > jednej sekundzie i olałam.

              Mam nadzieję że ze zdrowiem psychicznym u Ciebie w porzo bo jeśli nie to niech
              Bóg ma w opiece TEGO BIEDAKA.
              • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:55
                Nie czytasz ze zrozumieniem.
                Byłam roztrzęsiona zaraz po jego mailu. I po tej rozmowie. Pisałam już, że nikt
                mnie nigdy tak nie upokorzył. Gdybym była bezczelna tak, jak on, już po kilku
                tygodniach nasze znajomości w sieci napisałabym mu wprost to, co on zasugerował
                mnie - że ma na mnie ochotę, ja natomiast zdecydowanie nie mam ochoty na niego.
                Ale z czystej uprzejmości tego nie czyniłam, bo jest miłą, kulturalną i dobrze
                wychowana osoba. Ten bezczelny typ natomast na mnie projektowal swoje
                nieuświadomione, zepchnięte w otchłanie nieświadomości, instynkty. Facet, który
                chce uchodzić za wzorzec moralności, a który sam wypisuje bzdury o podnieceniu
                seksualnym itp.

                Kto jest świnią? On ma żone, ja nie mam męża.
          • anna_zys Re: w sieci... 24.11.05, 19:33
            po przeczytaniu tego listu pzrypomniała mi sie historia sprzed roku kiedy to
            mój mąż poznał przez gg pewną dziewczynę i zaczął z nią korespondować. Na
            początku nie widziałam w tym nic dziwnego dopóki nie dowiedziałam się że oni
            gadają bardzo często nawet w pracy a dla mnie i naszego syna nie ma zupełnie
            czasu. Bywało tak że nie widział go przez długi czas a na spotkania z jakąś
            dziewczyną miał. Bardzo to bolało praktycznie sie roztaliśmy jednak wróciłam i
            zaczeliśmy wszystko od nowa bo jest dziecko. Dlatego apeluję do dziewczyn nie
            kokietujcie żonatych facetów bo wiele osób przez to cierpi.Nie rozumiem jak
            kobieta kobiecie moze robić takie świństwo.pozdrawiam
          • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:46
            Mój problem jest bardzo złożony. Mam tego faceta gdzieś, ale z drugiej strony
            nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, jak mnie potraktował.
            Chciałabym, aby jego żona się o wszystkim dowiedziała. chciałabym, ale nie
            potrafiłabym tego zrobić, bo to podłe. Może to zrobić kumpela, ale... mam
            wyrzuty sumienia... Czasami myślę, niech to zrobi, co mnie to obchodzi, należy
            mu się...
            • jan_stereo Re: w sieci... 23.11.05, 11:52
              Zatem jak juz przekonasz sama siebie ze masz goscia emocjonalnie gdzies,musisz
              potem jeszcze przekonac o tym swoja kolezanke,moze uwierzy,chociaz watpie bo
              kiepsko Ci w tym idzie jak sama zreszta piszesz.
              • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:01
                janku, oceń proszę tę sytuację w kategoriach moralnych - ja osobiście nie
                zrobiłabym mu nic złego, ponieważ nie ma we mnie podłości, a poza tym, co
                najważniejsze, mam go gdzieś, i nie mam czasu na takie pierdoły. Czy jednak
                odpowiadam w jakikolwiek sposób za to, co nie ja przecież robię? Jesli moja
                przyjaciółka coś zrobi, to...? Czy ponosze za to moralną odpowiedzialność? Nie
                mam zamiaru jej przekonywać, ani na tak, ani na nie, to jej sprawa. mnie ten
                człowiek nie obchodzi. chociaż, tak podskórnie, chyba chciałabym, aby poniósl
                jakąś karę, w ramach sprawiedliwości dziejowej, tzn. w nagrodę za moje
                upokorzenie...
                • jan_stereo Re: w sieci... 23.11.05, 12:06
                  Mnie chcesz przekonac czy siebie ? Powiedzmy ze wkurzyła mnie jakas swinia
                  zaprowadzam ja do zaprzyjaznionej masarni i tam opowiadam jak to mnie
                  skrzywdziła,wowczas masarnia widzac moje roztrzesienie podejmuje sie zarznac
                  swiniaka.Masarnia jest niedobra mysle sobie i odchodze do domu...
    • jasmina_tdi Re: w sieci... 23.11.05, 11:32
      uwazam, ze wysyłanie jego zonie tej korespondencji byłoby jakims koszmarnym
      bezsensem. facet nic ci nie obiecywał, z tego co piszesz, był do bólu szczery.
      zachowaj miłe wspomnienia i przestan się ciskac - tylko umocnisz go w
      przekonaniu, ze lepiej trzymac sie od ciebie z daleka...
      • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:35
        Te wspomnienia może i byłyby miłe, gdyby nie to, w jaki sposób mnie
        potraktował. Bezczelnie sugerował, że mam ochotę na coś więcej. Co za bezczelny
        typ. Nikt nigdy mnie tak w życiu nie upokorzył. Na szczęście byłam jak zwykle
        bardzo ostrożna - ja wiem, gdzie on mieszka, pracuje, gdzie pracuje jego żona,
        on natomiast tego o mnie nie wie. I kto tu jest cwany? :-)
        • moc_ca Re: w sieci... 23.11.05, 11:38
          foui napisała:

          > I kto tu jest cwany? :-)

          TY!
          Ty!
          Tylko TYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!!
          Najcwańsza jesteś na świecie, cieszysz się???
          • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:49
            Oczywiście, że się cieszę. Najbardziej z tego, że mam całe stosy maili, które
            są dowodem na... no właśnie, na co? Jak poczułaby się jego żona, która jest
            bardzo pewna tego, że mąż nigdy, przenigdy, z nikim. Jakie mąż ma przeboje w
            pracy z pewna laską... Ta dopiero ma na niego ochotę. I mąż swojej żony bez
            przerwy mi o tych przebojach pisał, żonie by się nie odważył.

            Ale mam ochotę napisac, o kogo chodzi. Ale niestety nie mogę tego zrobić.
            Może ktoś z Was zgadnie?
            • jasmina_tdi Re: w sieci... 23.11.05, 12:01
              szkoda mi tego faceta, jak słowo daję!

              foui napisała:

              > Oczywiście, że się cieszę. Najbardziej z tego, że mam całe stosy maili, które
              > są dowodem na... no właśnie, na co? Jak poczułaby się jego żona, która jest
              > bardzo pewna tego, że mąż nigdy, przenigdy, z nikim. Jakie mąż ma przeboje w
              > pracy z pewna laską... Ta dopiero ma na niego ochotę. I mąż swojej żony bez
              > przerwy mi o tych przebojach pisał, żonie by się nie odważył.
              >
              > Ale mam ochotę napisac, o kogo chodzi. Ale niestety nie mogę tego zrobić.
              > Może ktoś z Was zgadnie?
              • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:06
                Mylisz się, powinno Ci byc mnie szkoda, nie tego gnojka, słynnego pana z
                telewizji, autorytet w pewnej dziedzinie, prawicowe poglądy, itp.

                No, zgadujcie, forumowicze, o kim mowa? ;-)
                  • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:13
                    Gdybyś się dowiedział, któż to jest, myślę... że byłbyś mocno zdumiony.
                    Czyli.. niech koleżanka moja pisze do żony, nie odwodzić jej? :-)
                    • jan_stereo Re: w sieci... 23.11.05, 12:15
                      z impotencja to z połowe telewizji bym wytypował,tak na oko,i nie byłbym wcale
                      zdziwiony, mało co mnie juz dziwi,nawet gdyby to był papiez. A decyzja jest
                      Twoja sama sobie te sprawe wypracowałas.
        • jasmina_tdi Re: w sieci... 23.11.05, 11:41
          zdaje sie, ze nikt nie jest cwany. Z twojego postu wynika, ze TY miałas ochotę
          na coś więcej, tylko nie potrafisz się głosno przyznac do tego, ze jak cie
          spytał o to własnie, to położyłas uszy po sobie i zaczełaś wciskać, ze facet ci
          coś sugeruje. Co za komedia! gdyby tak nie było, nie byłabys teraz taka
          wkurzona - nie ma nic gorszego jak urazona kobieca duma. Gdybym była na twoim
          miejscu napisałabym: tak stary, zgadza sie, mam ochote na cos wiecej, rob z ta
          informacja, co chcesz, pa!

          foui napisała:

          > Te wspomnienia może i byłyby miłe, gdyby nie to, w jaki sposób mnie
          > potraktował. Bezczelnie sugerował, że mam ochotę na coś więcej. Co za
          bezczelny
          >
          > typ. Nikt nigdy mnie tak w życiu nie upokorzył. Na szczęście byłam jak zwykle
          > bardzo ostrożna - ja wiem, gdzie on mieszka, pracuje, gdzie pracuje jego
          żona,
          > on natomiast tego o mnie nie wie. I kto tu jest cwany? :-)
          • foui Re: w sieci... 23.11.05, 11:50
            Moja droga, gdybym miała ochotę na coś więcej, dawno by do tego doszło.
            A skoro nie doszło, to...
            Nie zapominaj, ze on jest najprawdopodobniej impotentem.
            • jasmina_tdi Re: w sieci... 23.11.05, 11:58
              Najprawdopodobniej istnieje zycie na Marsie! Nie masz ochoty na nic wiecej, a
              zastanawiasz sie nad jego rozporkiem? Conajmniej ciekawe :)

              foui napisała:

              > Moja droga, gdybym miała ochotę na coś więcej, dawno by do tego doszło.
              > A skoro nie doszło, to...
              > Nie zapominaj, ze on jest najprawdopodobniej impotentem.
              • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:03
                Zastanaiwałam się. Sama pomysl - facet, za którym, tak pisze, uganiają się
                tabuny kobiet, ani razu nie zdradził sowjej żony - fizycznie, statystycznie
                niemożliwe. Widocznie ma jakiś defekt, nie sadzisz? Poza tym jest bezpłodny...
                • jasmina_tdi Re: w sieci... 23.11.05, 12:11
                  wg ciebie kazdy, kto nie puszcza sie na prawo i lewo ma defekt? poza tym, mógł
                  tak tylko napisac. rozumiem, ze szukasz materialu genetycznego? :)

                  foui napisała:

                  > Zastanaiwałam się. Sama pomysl - facet, za którym, tak pisze, uganiają się
                  > tabuny kobiet, ani razu nie zdradził sowjej żony - fizycznie, statystycznie
                  > niemożliwe. Widocznie ma jakiś defekt, nie sadzisz? Poza tym jest bezpłodny...
                  • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:28
                    Może miałam takie myśli na początku tej znajomości... A może nie ;-) W każdym
                    razie na pewno mi to wywietrzało z głowy gdy dowiedziałam się, że nie może
                    spłodzić potomka.
                    Aha, wykluczam wszelkie przekłamania i konfabulacje. To nie te typ. To bardzo
                    głupi w sumie człowiek, za bardzo mi zaufał, a taki wykształcony....
        • michunia Re: w sieci... 29.11.05, 12:58
          badz szczera, krecilo Cie ze ktos na poziomie sie toba interesuje i
          podtrzymywalas ta dwuznaczna korespondencje, nikomu nie jest przyjemnie byc
          odtraconym ale przyznaj sie , ze sobie zasluzylas na to i nie chwal sie tym na
          forum
    • madalenka25 Re: w sieci... 23.11.05, 12:07
      a możesz mi powiedziec dlaczego chcesz to zrobić?? jaki to ma cel?? nawet jesli
      tak kobieta zyje w nieświadomości jakim prawem chcesz zniszczyc jej poukładany
      świat?? dlatego, że Cię odrzucił?

      • ala-a Re: w sieci... 23.11.05, 12:11
        madalenka25 napisała:

        > a możesz mi powiedziec dlaczego chcesz to zrobić?? jaki to ma cel?? nawet
        jesli
        >
        > tak kobieta zyje w nieświadomości jakim prawem chcesz zniszczyc jej
        poukładany


        > świat?? dlatego, że Cię odrzucił?
        >
        wlasnie to jest ten powod;)

        a dla zonatych Panow to dobra nauczka....;)!

        czytajcie i wyciagajcie wnoski;)
        • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:22
          Dla żonatych? Myslę, że gdyby on był tylko żonaty, od dawna byłby mój w
          mailach, seksie i nie tylko. Ale, zauważ, on jest impotentem i do tego
          niepłodnym impotentem. Reflektowałabyś na taki uszkodzony egzemplarz? A że żona
          jego jest na tyle głupia, że wyparła do nieświadomości potrzebe posiadania
          dziecka, i oboje udają, że sa szczęśliwi, bo mają kupę kasy i od rana do
          wieczora siedzą w pracy...

          Ostatnio zakupili sobie nową zabawkę, aby zagłuszyć ten ból niemożności
          posiadania potomka kupując sobie olbrzymi plazmowy telewizor. i siedzą całe
          wieczory i patrzą w to szklane pudełko. i zapenw są bardzo szczęsliwi :-)))))
          • ala-a Re: w sieci... 23.11.05, 12:29
            foui napisała:

            > Dla żonatych? Myslę, że gdyby on był tylko żonaty, od dawna byłby mój w
            > mailach, seksie i nie tylko. Ale, zauważ, on jest impotentem i do tego
            > niepłodnym impotentem. Reflektowałabyś na taki uszkodzony egzemplarz? A że
            żona
            >
            > jego jest na tyle głupia, że wyparła do nieświadomości potrzebe posiadania
            > dziecka, i oboje udają, że sa szczęśliwi, bo mają kupę kasy i od rana do
            > wieczora siedzą w pracy...
            >
            > Ostatnio zakupili sobie nową zabawkę, aby zagłuszyć ten ból niemożności
            > posiadania potomka kupując sobie olbrzymi plazmowy telewizor. i siedzą całe
            > wieczory i patrzą w to szklane pudełko. i zapenw są bardzo szczęsliwi :-)))))



            oj duzo nienawisci jest w Tobie..
            wyszydzasz cudze nieszczescia..
            gdyby ta kobieta chcial miec dziecko,mialby...
            zaadoptowac tez mozna..
            przestan zajmowac sie ich przypadkiem zastanow sie nad soba..
          • madalenka25 Re: w sieci... 23.11.05, 12:36
            ale to jest ich udawanie i jesli tak zyja to się na to godzą oboje i nic Ci do
            tego

            jak chcesz mu dokopac bo czujesz się skrzywdzona - choc nie wiem czym i czemu? -
            to przeciek do prasy, że pan taki i taki jest impotentem - możesz mi wierzyć
            nic tak nie boli faceta jak "zachaczenie" o jego męskość

          • mohairowy_cyc Re: w sieci... 25.11.05, 20:15
            foui napisała:
            Dla żonatych? Myslę, że gdyby on był tylko żonaty, od dawna byłby mój w
            > mailach, seksie i nie tylko. Ale, zauważ, on jest impotentem i do tego
            > niepłodnym impotentem. Reflektowałabyś na taki uszkodzony egzemplarz? A że
            żona
            >
            > jego jest na tyle głupia, że wyparła do nieświadomości potrzebe posiadania
            > dziecka, i oboje udają, że sa szczęśliwi, bo mają kupę kasy i od rana do
            > wieczora siedzą w pracy...
            >
            > Ostatnio zakupili sobie nową zabawkę, aby zagłuszyć ten ból niemożności
            > posiadania potomka kupując sobie olbrzymi plazmowy telewizor. i siedzą całe
            > wieczory i patrzą w to szklane pudełko. i zapenw są bardzo szczęsliwi :-)))))



            Jesteś modelowym przykładem osoby niedojrzałej emocjonalnie, która na dokładkę
            kompletnie nie radzi sobie z odrzuceniem i porażką.Nie spałaś z facetem, bo cię
            nie chciał więc rempensujesz sobie to nazywając go impotentem.To klasyczny
            objaw tego o czym napisałem wyżej.Ponadto próbujesz gościa zdyskredytować
            uznając jego niepłodność jako jakąś wadę, na skalę conajmniej kosmiczną. Jednak
            nie jest to żaden problem, bo prawdopodobnie gdyby tak bardzo zależało im na
            potomstwie to skorzystaliby z metody in vitro.Mogliby także dzieci adoptować.
            Przyjmij zatem do wiadomości, że nie dla każdego szczytem marzeń i
            samorealizacji jest rozmnożenie się. Nie powinnaś również wyrokować o
            potrzebach, zwłaszcza tak intymnych jak ojcostwo i macieźyństwo, w stosunku do
            osób, który kompletnie nie znasz.
            I tak na koniec o tej zabawce, o której wspominasz. Gul musiał ci nieźle
            skoczyć, bo pewnie liczyłaś że facet tą kasę wyda na ciebie - a tu porażka.
            Twoja koleżaneczka i Ty także możecie sobie do tych ludzi wysyłać co zechcecie.
            Z opisu wyglądają na niegłupich i otwartch na świat, więc będą z was mieli
            naprawdę tęgą bekę.
            • foui Re: w sieci... 26.11.05, 02:21
              Dziękuję za przemiły wpis.
              Owszem, są bardzo wykształceni, ustosunkowani, elita elit. Tylko, wiesz co?
              Co oni mają z życia? Praca 24/24, żadnych radości, żadnych kontaktów z innymi
              ludźmi (poza zawodowymi), żadnych bliskich związków... Oziębłość emocjonalna,
              którą się szczycą... Brzydzenie się egzaltacją...

              Uważasz, że facet ma klasę? Opisując mi, jak jego żona boi się jeździć na
              rowerze, bo... miała wywrotkę i zniechęciła się do tego środka lokomocji? Albo
              o tym, że mieszkając w Warszawie nie chadzają do teatru? Bo łatwiej o bilet do
              kina? Owa wykształcona kobieta, żona, na stanowisku. lubi musicale, i chodzi z
              mężem na jakiś Koty czy inne bzdety, na które mnie by było szkoda czasu, nawet
              gdyby ktoś mnie zaprosił, nie poszłabym.

              Zimny typ, pozbawiony uczuciowości wyższej.
              Nie słucha muzyki - wyobrażasz sobie życie bez muzyki???
              Nie czyta książek poza literaturą fachową.
              Ma kompleksy, bo żona zarabia więcej od niego.
              Opisuje mi, jak to żona, jako kobieta pewna siebie, jest przekonana, że nigdy
              mąż jej nie zdradzi, jak walczy z nadwagą...
              Opisuje, że... zdradziłby jednak żonę, gdyby tylko kobieta, z która miałby to
              zrobić, była dyskretna, i co do której miałby 100 % pewności, że niczego więcej
              od niego nie bedzie oczekiwała...

              Żalosny faryzeusz.
              Podeslałabym żonie te ociekające seksem maile, zapewne bardzo by jej wzrosła
              samoocena... Hihihi

              Numer do pracy jak email służbowy już posiadam. Do żony oczywiście. I tak
              zastanawiam sie co z tym zrobić.
              Czy wysłać te sto ileś tam listów hurtem, czy po jednym dziennie przez 4
              miesiące?

              :-)))))))
      • foui Re: w sieci... 23.11.05, 12:18
        Pisałam, ze ja osobiście tego nie zrobię, ale jest pewna osoba, która ma na to
        ochotę, tak wlasnie dlatego, że ta kobieta, jego żona, ma tak poukładany swiat,
        mam ochotę jej to wszystko zburzyć, myslę, że dostałaby ataku apopleksji, gdyby
        przeczytała listy do mnie od swojego kochanego, sławnego, uczonego mężusia, jak
        ją zdradzał w sieci, bo wiecie, że dla nas, kobiet, o wiele ważniejsza jest
        zdrada emocjonalna, prawda?
        Czyż nie jest zdradą emocjonalną fakt, że on miła ze mną wspólne tajemnice, jak
        chociażby koleżanka z pracy, która się na niego haczyła? Żona o tamtej pijęcia
        nie ma, a mnie pisał o wszystkim.

        I jeszcze jedno - tym razem ja mam osobiście na to ochote - napiszę do tej
        laski z jego pracy, aby.. się nie ośmieszała i nie latała za nim... bo
        wszystkim o niej opowiada i cała instytucja ma niezły ubaw.

        Co sądzicie o takiej zagrywne?
        • moc_ca Re: w sieci... 23.11.05, 13:33
          foui napisała:

          > Pisałam, ze ja osobiście tego nie zrobię, ale jest pewna osoba, która ma na
          to
          > ochotę, tak wlasnie dlatego, że ta kobieta, jego żona, ma tak poukładany
          swiat,
          > mam ochotę jej to wszystko zburzyć, myslę, że dostałaby ataku apopleksji,
          gdyby
          > przeczytała listy do mnie od swojego kochanego, sławnego, uczonego mężusia,
          jak
          > ją zdradzał w sieci, bo wiecie, że dla nas, kobiet, o wiele ważniejsza jest
          > zdrada emocjonalna, prawda?

          Więc Ty chcesz żeby NIEWINNA kobieta dostala ataku apopleksji dlatego że jej
          mąż ma Cię w doopie????
          Żałuję że nie jestem tą kobietą! Dostalabys za swoje gdybys przyszła do mnie
          z tym ekstra news'em, na zawsze wiedziałabys co może takie goowno jak ty
          a czego nie powinno dotykać.
          Na koniec sprałabym Ci mordę a potem jeszcze dołożyła butem! hehehee
          Z satysfakcją stwierdzam że TYLKO na to zasługujesz. :-)

          "Właśnie dlatego że ta kobieta, jego żona, ma tak poukładany świat, mam ochotę
          jej to wszystko zburzyć" - to Twoje słowa!!!
          hmmm ..
          Słuchaj potworze. Ja to zrobię! Wyślę mu maila z tą dyskusją! DAWAJ NAMIARY na
          priva - adres moc_ca@gazeta.pl

          Niech się dowie co tu piszesz, niech facet rozwiesi na latarniach, przystankach
          tramwajowych, przy wejściach do pubów TWOJE NAZWISKO i zdjęcie żebyś już
          nikogo nie nabrała na swoje podle niecne numery!!!!
          Zgiń przepadnij, maro nieczysta! A kysz!
        • mohairowy_cyc Re: w sieci... spasuj......skasuj 25.11.05, 20:20
          foui napisała:

          > Chciałabym, aby ta kobieta dowiedziała się, jaki jest jej mąż, z kim dzili
          łoże
          >
          > i mieszkanie. Myślę, ze powinna to wiedzieć, on ją oszukuje. Ale, jak
          > wspomniałam, ja tego nie zrobię

          Kobieto,przestań się ciskać. Jego żona zna go dostatecznie dobrze, Tobie zaś
          tylko wydaję, się, że go znasz. A jeśli oni nawzajem się oszukują to ich sprawa
          a nie Twoja. Może jest im z tym dobrze, ale taka zacietrzewiona siksa nie może
          tego pojąć.
          • foui Re: w sieci... spasuj......skasuj 26.11.05, 12:58
            Sadze, ze go nie zna dostatecznie dobrze, skoro on pisal, ze jego zona nic o
            nas nie wie i sie nie dowie bo mogloby ja to zaniepokoic. Gdyby dowiedziala sie
            o zdradzie, natychmiast by sie z nim rozwiodla. cholera, szkoda az, ze mam
            zasady, bo chetnie doprowadzilabym do tej zdrady, aby mu zniszczyc zycie
            osobiste, a co za tym idzie zawodowe.
    • foui zgaduj zgadula 23.11.05, 12:24
      o kogo chodzi? z uwagi na konsekwencje prawne - bez nazwisk, może na początek -
      ile mniej więcej lat ma ten pan, gdzie pracuje, czym się zajmuje?

      może link mu podeśle ktoś? z tą dyskusją? ;-) aby miał miły bardzo dzień...:)
    • klonn3 Re: w sieci... 23.11.05, 13:04
      Szkoda czasu i energii na takich gości. I na korespondencję i na późniejszą
      zemstę. Znajdź sobie lepszy sposób na dowartościowanie, to Ci przejdzie chęć na
      oba. A poza tym dystans, dziewczyno, czego Ty oczekiwałaś od faceta który Ci
      opowiada o wystroju sypialni żony :DDDDD ? (Ale tematy :)))))
      • klonn3 Re: w sieci... 23.11.05, 13:38
        'Gdyby to wyszło na jaw, żona wniosłaby o rozwód, czego on się bardzo boi'

        Wiesz, nie chcę Cię martwić, ale jeśli on pracuje w mediach, to...raczej tylko
        podkręciłabyś im wystygłe życie seksualne, a w pracy to on mógłby ewentualnie
        zdobyć 'punkty' u kolegów, ale też raczej mało, bo to wirtualne przecież
        wszystko.
        Chyba nie do końca o to Ci chodzi...?



    • adam.dazim Re: w sieci... 23.11.05, 13:49
      o tak w sieci poza tyt naukowym trzeba miec odrobine sprytu i intuicji
      kobiecej... nie wiem jak mozecie tak glupio angazowac sie w te brednie...
      nie wiem na ci liczyie ze strony zonatych facetow
      oni taki dupodajki o romantycznych wyobrazenich o sobie i o nas mmay gdzies
      zeby nie powiedziec w dupie :))
    • cossa Re: w sieci... 23.11.05, 14:20
      "gdy prosiłam go, aby pozdrowił ode mnie swoją
      > żonę – nie zrobię tego teraz ani w przyszłości bo charakter naszej
      > korespondencji mógłby ją zaniepokoić… "

      wiec po co zadzwonilas?

      wyraznie powiedzial, ze zona moze nie zrozumiec

      pozdr.cossa
    • hellaa Mężczyznę poznać po tym, jak kończy... 23.11.05, 14:29
      Ja to widzę tak: Schlebiło twojej próżności /i nic w tym złego, bo kobiety są
      zazwyczaj pod tym wzgledem próżne!/, że taki gość tak ci ufa, interesuje się
      toba, docenia. Która z nas by nie poczuła się mile? Która z nas nie popuściła
      by wodzy wyobraźni, mysląc sobie, co by było, gdyby?.. Która z nas, ujęta
      zainteresowaniem i postawą Pana, nie chciałby nadal miec z nim flirtowno -
      przyjacielskiej relacji? No bo on zonaty, problemy z seksem... fakt, ale poza
      tym interesujący! I wierzę ci, że, mając różne fantazje i mysli, w
      rzeczywistości nie byłaś zainteresowana seksem z tym Panem.
      Uważam też, że masz rację, że on też sobie fantazjował na twój temat, ale ty
      potraktowałaś sprawy dojrzalej i rozdzieliłaś fantazje od rzeczywistosci - a on
      nie. Mimo, że nie dałaś mu do tego powodu, potraktował cię nagle jak kogoś, kto
      dybie na jego małżeńską cnotę. Fatalnie się zachował! Szczeniacko i grubiańsko.
      Zniszczył miły wydźwiek całej znajomosci, zrobił z tego coś złego i brzydkiego.
      Teraz ty masz ochotę zagrać w jego stylu i narobić jeszcze wiekszych kwasów...
      Ale nie rób tego, nie zniżaj się do poziomu dupkowatego pana z tytułami. Olej
      go. Jeśli coś zrobisz przeciwko niemu, zrealizujesz jego projekt o przyznaniu
      ci statusu natretnej jędzy. Długoletniemu małżeństwu nie zaszkodzą jakieś tam
      maile i nocne zwierzenia, jeśli nie było w nich relacji o upojnych chwilach,
      obietnic wspólnego życia itp.
      Mówienie o tym, ze kobiety dotyka głównie zdrada emocjonalna, to mit! Faceci
      lubią tak twierdzić dla ułatwienia kobietom akceptacji ich zdrady fizycznej.
      Lecz tak naprawdę obie płcie rusza zdrada fizyczna. Z jej powodu kobiety czesto
      wnosza o rozwód, natomiast raczej nie z powodu ożywionej korespondencji z osoba
      mieszkająca 500 km. dalej...
      Pozłościłaby się ta biedna żona a następnie odpuściła. Nie rób jej przykrości,
      ona i tak musi mieć niewesoło zyjąc z takim niedojrzałym facetem! Olej to,
      jesteś chyba młoda i jeszcze, niestety, nie raz zmylą cię pozory czyjejs
      rzekomej "klasy" i wspaniałości.
      Potraktuj te swoją olewkę jako trening nie przejmowania się podobnymi dupkami,
      zapominania ich w ekspresowym tempie i wyrzucania ze swojego życia jak
      smrodliwego śmiecia który najwyżej na chwilę mógł ci popsuć dobra atmosferę.
      Walka z takim śmieciem oznacza zwiększanie zanieczyszczenia powietrza. Wywalić
      dziada z notesu, życia, kompa i zapomnieć! Jak ty przestaniesz o nim gadac, to
      kolezanka tez zapomni, i bedzie ok, bedą fajniejsze sprawy "na tapecie"!
    • paco_lopez Re: w sieci... 23.11.05, 15:15
      No patrzcie jednak chłop gupi. Bo jakby tak wysłuchał tych rzyczeń i
      powiedział 'dziękuję' to by wszystko dalej toczyło sie jak sie toczyło. O tym
      ze jest impotentem wiemy chyba tylko z przesłanek takich, że on i jego wife nie
      mają dzieci, a jak wiadomo dzieci nie maja tylko impotenci. Piękny serial. Jaki
      wciągający.
      No i teraz tak w następnym odcinku żona dowiaduje sie, ze jej sławny mąz
      impotent podrywa inne laski i tak do niego w nerwach:
      - ty impotencie jeden ty, dziecka mnie zrobic nie potrafisz bo ci ptak nie dyga
      a inne flądry zabawiasz ? myslisz ze ci przy nich stanie ? Tak ?
      - No widzisz kochana - mówi chłop - tak nie staje i tak nie staje. Lekarz mnie
      kazał sprawdzić w ten sposób, no i zeby tobie przypadkiem nie mówć bo sie
      zdenerwujesz, a sam sie dziwił, ze ty jeszcze ze mną takim impotentem żyjesz.
      Pokaż no swoją mailową krzynecke. A żonka w pąsy......
    • vvitch Re: Ugryź własny ogonek... 23.11.05, 15:47
      A tym ogonkiem jest twoja własna duma, która jest wręcz 'krwawa' w żądzy zemsty.
      Imponują ci męzczyźni z wysoką pozycją, na szczeblach społecznych. Ale
      zapominasz,że taki Jasio wiszący u szczebla, to też człowiek z krwi i kości....
      ma też swoje potrzeby, ktore gdzieś musi zaspakajać i w jakiś sposób...
      Powiedz mi dlaczego wysyłasz maile do nieznanych meżczyzn, nawet jeżeli to
      człowiek z mediów, dlaczego to robisz? Dlaczego gdy widzisz,że znajomość
      przekształaca się w wirtualny romans- kontynujesz go nadal, zamiast zakończyć?
      Dlaczego taka wydawałoby się młoda i grzeczna dziewczyna, wdaje się sama w
      relacje z człowiekiem zonatym? Na co ty liczyłaś?
      Nie było to czasem coś więcej z twojej strony? Chyba liczyłaś na coś więcej
      skoro tak reagujesz na rozczarowanie....i jego sposób zachowania.
      Zapewne liczyłaś,ze może twoja atrakcja jest tak duża, że z tego coś więcej
      wyniknie,że będzie serio relacja i dla ciebie zostawi swoją żonę? Ty się
      staniesz ważna dla niego?

      To teraz wiesz,że nie i twoje reakcje i chęć ZEMSTY!!! O ZGROZO...swiadczą,że
      miałaś do niego UCZUCIA i czegoś wiecej oczekiwałaś. Nawet go nie i widząc, nie
      znając z realu miałaś pewne wyrafinowane plany co do jego osoby. Tutaj też dużo
      mówi twoja reakcja wobec jego żony! Przecież ty jesteś zwyczajnie o nią
      zazdrosna!!! Chcesz aby się dowiedziała prawdy o swoim mężu? Nie,to nie to, ty
      chcesz aby cierpiała przez ciebie, tak jak ty teraz cierpisz nad swoją
      przegraną! Bo przegrałaś..i to widzisz, a ona wygrała.To żona jest dla niego
      ważna a nie ty, ty byłaś tylko wirtualną zabawką. I tu trudno jest tobie
      pogodzić się z prawdą.

      Wiesz co MAŁA... głupia jesteś i za swoją głupotę człowiek płaci cenę sam.Jeżeli
      uważasz,że jego żona jest taka jak ty i bedzie przeżywać 'prawdę', to się
      mylisz. Kobiety takich meżczyzn są bardzo silne...moze się tylko uśmieje pod
      nosem i zajmie ważniejszymi sprawami...rozwodu z twojego powodu żadna
      inteligentna kobieta nie weźmie.

      A ty się z tej lekcji czegoś naucz zamiast chodzić i syczeć jak ten wstrętny
      wąż. Naucz się rozwagi w stawiania granic ludziom. Uważaj na granice w
      znajomosci, których nie wolno przekraczać.I przestań uganiać się za mężczyznami
      owszem na wysokich stołkach ale żonatymi.Bo zapewne znowu potrakują cię tak jak
      ten facet!
    • hsirk Re: w sieci... 23.11.05, 15:54
      najbardziej podlym i niebezpiecznym stworzeniem na ziemi jest kobieta, ktorej
      dupa wzgardzono.


      tyle teorii. az dziw bierze jak dajecie sie wkrecac...
    • zalozylam_nowe :))) 23.11.05, 16:41
      Nie wiem, czy sprowokowanie najmniej inteligentnej i najbardziej wulgarnej
      czesci tego forum do efektownego popisu zaspokaja Twoja proznosc, ale i tak
      gratuluje trafionego pomyslu ;)))
      • trollalolla Re: :))) 23.11.05, 16:45
        dyskusja w tym watku jest w miare na poziomie gdyby nie te zdziry i inne. smiem
        podejrzewac ze ktos sie denerwuje wiec moze zamiast nerwosolu relanium
        • moc_ca Re: :))) 23.11.05, 18:41
          Tak, miał racje imagine, tylko jeden nick może tak reagować na mnie! heheheheee

          Moje wypowiedzi były wyłącznie ironiczną prowokacją w odpowiedzi na okienko
          które jest ewidentne! ;-)
    • moncia_lewinsky Re: w sieci...zazdrosnice 23.11.05, 19:49
      foui napisała:

      > A wszystko zaczęło się tak pięknie.
      > Cóż, nic nie trwa wiecznie,

      Czas na final czyli czas na mnie.
      Nie z takimi prawicowcami i ich zonciami sobie dawalam rade.
      Caly sztab tutejszych witchow mockow jasmin magdalenek coss all i innych,
      ktorych jedynym pragnieniem jest dojrzale dac tylko ze nawet zbrojarz-betoniarz
      ani ciesla-zdun nie chce wziac moze pojsc na rozprawke, zobaczyc ile z tego
      wyciagne. Dopiero geby sie wam wykrzywia jak i kase bede miala i satysfakcje. A
      zazdrosc, chocby o wirtualny romans to zostawiam wam. buuuuuuuuuuuuuuu
      • moncia_lewinsky Re: Foui - znakomicie piszesz, zaprawde. 23.11.05, 20:38
        siestas napisał:

        > Powiadam, Ci :)
        >
        > Twoj jezyk literacki wymaga wprawdzie troche polerki,
        > ale masz zaciecie, koncepcje i ciekawe podejscie do tej
        > "wiecznie zywej" problematyki.
        >
        A teraz zastanowmy się chwilke nad toba krytyku literacki.
        Skoro chwalisz, i to w tak fachowym tonie, znaczy ze.. Wlasnie co to znaczy?
        Znaczy niewatpliwie, ze moglbys takze zganic i to zapewne w
        bardziej "wypolerowanym stylu".
        Masz jakies uprawnienia do tego rodzaju pochwal? Jakis watek wlasny do
        pokazania, jakas mysl glebsza do przedstawienia?
        Poszukaj i podaj mi.
        Bo to widzisz jest forum psychologia. I zastanawiamy się psychologicznie nad
        takimi jak ty, wlasnie.
        Sam przyznasz, ze tego rodzaju wejscie, jak twoje powyzej, traci
        kogutowszczyzna, takim wiesz, chlopcem z tradzikiem, co to mutacje przechodzi.
        Można tez wziąć cie za 30sto letniego urzednika, z pewnym stazem, co to ma już
        jedna referentke pod soba. Wasy zaczely ci już normalnie rosnac, tylko..
        Nie mogę znalezc slowa, czego ci brakuje?. Nie mowie już żeby zaraz wyjsc na
        samca alfa, sam wiesz, ze tutejsze przewodniki stad by cie zaglyzly, ale chocby
        na takiego delta bis, no chocby na takiego, żeby się toba ala-a zainteresowala.
        Jakie to slowo, proszę podpowiedziec?

        • ala-a Re: Foui - znakomicie piszesz, zaprawde. 23.11.05, 20:42
          > na takiego delta bis, no chocby na takiego, żeby się toba ala-a
          zainteresowala.
          > Jakie to slowo, proszę podpowiedziec?

          ja sie nim nie zainteresuje..
          ale ty nieraz mnie zadziwiasz...
          pozytywnie...
          i co?
          teraz toba sie zainteresuje;)))))
        • siestas Re: Foui - znakomicie piszesz, zaprawde. 23.11.05, 20:47
          moncia_lewinsky napisała:
          > A teraz zastanowmy się chwilke nad toba krytyku literacki.
          > Skoro chwalisz, i to w tak fachowym tonie, znaczy ze...
          Wlasnie co to znaczy? Znaczy niewatpliwie, ze moglbys takze zganic i to zapewne
          w bardziej "wypolerowanym stylu".

          Niewatpliwie, S...loneczko.

          Moglbym.

          Twoje wyczucie smaku i stylu jest niezle. Zaciecie i koncepcje tez masz.
          Przeciez delikatnie zganilem. Poleruj dalej jezyk. Jest nieco sztywny.
          Lecz teksty, tresc, cele, przekaz - wszystko to robisz lepiej od Gretkowskiej :)


          • moncia_lewinsky Re: Foui - znakomicie piszesz, zaprawde. 23.11.05, 21:01
            siestas napisał:

            > moncia_lewinsky napisała:
            > > A teraz zastanowmy się chwilke nad toba krytyku literacki.
            > > Skoro chwalisz, i to w tak fachowym tonie, znaczy ze...
            > Wlasnie co to znaczy? Znaczy niewatpliwie, ze moglbys takze zganic i to
            zapewne
            >
            > w bardziej "wypolerowanym stylu".
            >
            > Niewatpliwie, S...loneczko.
            >
            > Moglbym.
            >
            wiec poprosze

            > Twoje wyczucie smaku i stylu jest niezle. Zaciecie i koncepcje tez masz.
            > Przeciez delikatnie zganilem. Poleruj dalej jezyk. Jest nieco sztywny.
            > Lecz teksty, tresc, cele, przekaz - wszystko to robisz lepiej od
            Gretkowskiej :
            > )
            >
            Nie wiem jak tam z moim smakiem i stylem, moze on jest, a moze go nie ma.
            Za to wiem, ze ty wyczucia stylu nie masz na pewno. Sa jakies szkoly krytykow
            literackich gdzie ucza rozrozniania reki, piora, stylu czy jak to sie tam zwie?
            Pewnie slyszales o tym jak mlody poeta podpuszczony przez Przybyszewskiego
            zaniosl kawelek tekstu Slowackiego ze srodka poematu znanemu krytykowi i
            wydawcy, a ten go wygnal na zbity pysk, ze beztalecie i duren i czas mu zajmuje.
            Potem inni poeci pisali jakos tak: ze Slowacki jest pod placki.
            Nie mam absolutnie nic do Foui, ona poruszala inne zagadnienie.
            Ty natomiast, jesli bierzesz sie za fachowe oceny, powinienes choc na tyle
            czuc "styl", ze Foui i Moncia to inne osoby.
            No coz, cos tam w gorze, jakies glosy /jest taka jednostka chorobowa/, kaza mi
            was prac. Niestety kochani eksperci, doradcy z sercem na dloni. Bojcie sie
            kazdego watku, kazdego wpisu, bo nie znacie dnia ni godziny.
            W tym miejscu kupa usmiechow i gromkie buuuuuuuuuuuaaaaaaaaaaaahahahahahahahaha
              • siestas dodatek 23.11.05, 21:36
                foui napisala :
                Ty natomiast, jesli bierzesz sie za fachowe oceny, powinienes choc na tyle
                czuc "styl", ze Foui i Moncia to inne osoby.

                Nawet nie zamierzam :)

                Noc jest dopelnieniem dnia. I odwrotnie.
                Chociaz istnieja (teoretycznie) osobno, to zadna z nich,
                bez drugiej polowki, nie ma sensu :)
                • moncia_lewinsky Re: dodatek 23.11.05, 22:09
                  siestas napisał:
                  >
                  > Noc jest dopelnieniem dnia. I odwrotnie.
                  > Chociaz istnieja (teoretycznie) osobno, to zadna z nich,
                  > bez drugiej polowki, nie ma sensu :)

                  Dobra tam:)
                  Jednym okiem zauwazyłam, ze pewnej osobie bilet zwrocili...:)
                  to juz mi nie zalezy zeby sie klocic dla samej klotni
                  ...a cholera taki sobie watek wlasnie napisalam, zeby tu polowie gacie spadly i
                  juz go chce pchac, patrze na druga tablice...no...
                  No to ide spac..., ale watku szkoda, literacki qrcze byl....
                  Buzka:)))

                  • siestas O fabule 24.11.05, 13:18
                    moncia_lewinsky napisała:

                    > ale watku szkoda, literacki qrcze byl....

                    Rozmawialismy wczoraj o stronie formalnej tej historii, a teraz przejdzmy do
                    analizy fabuly. Idea Twego przekazu, byla trafnie dobrana, by nie rzec - warta
                    grzechu :)
                    - Ukazanie ze nawet polityk z PiSu, czy LPR moze, jako ten pies, rzucic sie na
                    nie swoja kosc, gdy mu ta ladnie obok zapachnie. Lecz z drugiej strony, rzecz
                    jasna, ryzykuje wiele - nie tylko los swego malzenstwa, lecz rowniez kariere
                    polityczna.
                    Zadanie bylo zatem karkolomne i nieco Cie przeroslo :)
                    To jednak nic zlego u nowicjuszki.

                    Biorac pod uwage fakt, ze PiS za dlugo sam nie porzadzi (w/g moich ocen daje
                    im gora dwa lata) warto powtorzyc ten sam manewr z ktoryms ze znanych politykow
                    PO, czyli partii nastepnej w polejce po wladze.
                    Ci, z natury bardziej liberalni, beda mieli mniej obaw i nie dosc, ze
                    dostarczysz nam ciekawszego materialu, to pozniej w dowod wdziecznosci mozesz
                    liczyc na lansowanie medialne i kariere na miare Moniki Olejnik :)
    • foui hmmm 23.11.05, 23:02
      Nie jestem Moncią

      Ten pan, o którym piszę, nie pracuje w mediach. Wręcz przeciwnie, chociaż
      często go można w tv zobaczyć.
      On i jego żona są bardzo wykształceni.
      pomimo tego, że mieszkają w stolicy i są elitą..... nie chodzą do filharmonii,
      teatru, kino od czasu do czasu owszem.... Boże, elito!!!

      Żona boi się jeździć na rowerze, bo... bez przerwy się wywraca i traci ochote
      na dalsze wyprawy. Poza tym uwielbia.... operetkę, jak ja nazywam musicale...
      Czytuje jakieś durnowate kryminały i lubuje się w lit. sensacyjnej.
      A ów Pan o niespotykanym imieniu, cóż... do wszystkiego właściwie ma stosunek
      neutralny, jak na zaburzonego osobnika przystało...

      Wiecie, ile mi komplementów prawił? cholera, naprawe mu się spodobałam...

      Może w takim razie, do czego jestem skłonna, napisac do owej laski z jego
      instytucji, która za nim taka lata i podkłada mu się przy każdej okazji? Co/
      Jak sądzicie? Wiem jak ma na imię, nazwisko bardzo łatwo mogłabym znaleźć, już
      mam 2 opcje.

      Żal mi jak cholera czasu, który mu poświęciłam, nie warto było.
      Przestałam przez niego oglądać telewizję, aby czasem sie na jego gburowata
      twarz i arogancki ton głosu nie napatoczyć...

      I jeszcze jedno, cholera, to nie była moja pierwsza przygoda w internecie ze
      sławnymi mężczyznami. Pierwszy: jest w trakcie rozwodu i wywwalono go z hukiem
      z roboty.
      Ciekawe, co tego spotka. Też ma mieć teraz problemy w pracy. Jako że jestem od
      mocy piekielnych, nie wykluczam, że i jemu rozwali sie małzeństwo i wyleci z
      pracy. Już rzekomo szuka czegoś innego, gdyby....

      jestem wiedźmą. i dobrze mi z tym. mieć taką moc... a la voo doo... nic nie
      rozbić tylko słać piekielne fluidy.. które zawsze dotrą do celu...

      dobranoc.
      • jan_stereo Re: bardzo 24.11.05, 09:00
        Jak ktos chce lepszej fabuły musi sam sie nieco wysilic w odpowiedzi,wiekszosc
        prawdziwych fabuł jest gorsza,wiec nie nalezy marudzic. Co wiecej,uwazam ze
        nalezy docenic trud pisarki poprzez własnie zaangazowane riposty,to zadziała
        mobilizujaco w przyszłosci.Twórca lubi widziec ze odbiorca w pełni przetrawił
        jego tresciwa potrawe,a nie tylko polizał. To takie minimalne i
        symboliczne "dziekuje", oczywiscie jesli ktos to przyjał.
        • solaris_38 a ja myslę że prawdziwe sa najlepsze 24.11.05, 23:23
          choc przeciętnie sa przeciętne czyli to samo

          ale to nie sprawia że lepiej mi wytłumaczyć po raz kolejny kobiecie że
          zdecydowała tęsknić za facetem który ja niszczy
          to lepiej od razu sobie zyuły podciąc skoro ktoś TAK kocha destrukcję SIEBIE
            • solaris_38 Re: a ja myslę że prawdziwe sa najlepsze 25.11.05, 00:04
              no smutna ale ja czuję jak z dobrego korzenia wyrasta

              ktos kto był niekochany a jedynie odrzucany , potem tak ma ze jeszcze sie
              cieszy bo OPRÓCZ odrzucenia odstał jeszcze trochę miłości
              taka osoba przy partnerze który by tylko kochał .. poczułaby się
              nierzezcwiście, bez smaku

              wszak parwdziwy sma daje walka o miłośc
              miłość nie moze być prawdziwa jeśli sie o nią nie walczy z całych sił
              tak wile kobeit czuje i wybiara sobie partnerów o którch trzba walczyć
              s atakie dumne kiedy doznają zwycięstwa
              a że to na cdhwile a na codzien to jest tragedia to juz nie czują
              pzreciez zawsze żyły w tragedii i braku
              a teraz mja coś znacznie więcej

              jak im to zabrać

              nigdy nie wiem jak
              bo to dla nich skarby
              wywalczone krwawica
              i słodkie ... od czasu do czasu .. prawdziwie dla nichc słodkie
              • klonn3 Re: a ja myslę że prawdziwe sa najlepsze 25.11.05, 00:11
                Ale...to chore jakieś, jak trzeba walczyć.
                Są ludzie, którzy uważają, że trzeba się męczyć - wtedy coś jest coś warte. Oni
                muszą DUUUŻO pracować, baaaaaaaaardzo się poświęcać, itd. bo inaczej to
                wszystko jest nic nie warte.
                Przykre jakieś.
                  • klonn3 Re: prawdziwe sa najlepsze 25.11.05, 08:07
                    wiesz Solaris, ja to chyba samą walkę o coś/ o kogoś tak średnio rozumiem. Nie
                    rozumiem w zasadzie. Mnie to by się nie chciało :D
                    Walczę tylko w samoobronie, jak już się inaczej nie da, a tak normalnie to żyję
                    sobie, po prostu.
                    Czasem tylko podświadomość coś miałknie, że może by, jednak, fajnie
                    by...ale...no, komu by się chciało....? ;)
                    Brak ambicji, olewka, czy akceptacja po prostu?
                    O co chodzi z tą walką, hmmm?
                    • siestas Re: prawdziwe sa najlepsze 25.11.05, 13:22
                      klonn3 napisała:
                      > O co chodzi z tą walką, hmmm?

                      Ciekawe pytanie. To taki szpagat zyciowy.
                      Cos, co wpada calkiem bez walki - nie smakuje.
                      Wiecej, budzi podejrzenie, ze cos tu nie tak...
                      Za duzo walki, to destrukcja (dla wiekszosci)

                      Najprawdziwsze, najbardziej rozsadne, jest zatem posrodku.
                      Ale... zycie wiele ma imion :)
                    • solaris_38 Re: prawdziwe sa najlepsze 25.11.05, 23:39
                      o miłosc walczą tylko straceńcy

                      bo miłosc jest z tych co musza same dojrzeć ku sobie

                      walczące/cy o miłość sa starceńcami bez cienia sznnsy na miłość
                      zatrzymac walką można jedynie czujesz ciało obecność
                      i ok o to też zcasem warto walczyć .. może

                      ale miłosci wywalczyc sie nie da
                      nie da sie jej wydrzeć komuś , wylitowac ,

                      Od razu jednak dodam że co inengo walczyć o miłość a co innego dbać o nią
                      dbac o miłość trzreba każdego dnia
                      miłośc nie-dbana jednego dnia nastepnego jest o cały dzień mniejsza

                      wiec dobrzre że nie walczysz o miłośc
                      :)
                      ale jak już do Ciebie przyjdzie dbaj o nią całym sercem




                      jak się pojawiła to
    • lady284 Re: w sieci... 24.11.05, 11:59
      Nie czyń drugiemu, co Tobie nie miłe. Uraził Twoją dumę, że się mścisz? Daj im
      święty spokój, przejdź do życia, nie wracaj do przyszłości. Skoro uważałaś tę
      znajomość za czystą, to coś mi tu nie gra. Nie mścij się za to, że miałaś na
      coś nadzieję.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka