o0oo
26.05.04, 02:44
bylem w depresji bardzo dlugi czas, i wiazala sie ona z calkowita izolacja
spoleczna. Teraz wylazlem z niej ale jest calkowita pustka, okres kiedy
mialem pragnienia, fantazje i marzenia wydaje mi sie wrecz nierealny jakby
nie z mojego zycia. Wiem, ze jesli mam odżyc musze jakos wrocic do
spoleczenstwa, tylko nie wiem jak, miotam sie, wszystko jest niby blisko ale
jakby za gruba szyba. nie moge znalezsc w sobie na tyle determinacji, zeby ta
szybe stluc. Czy moglby napisac ktos kto odpadl w jakis sposob od
spoleczenstwa, jak wygladaly jego pierwsze kroki powrotu do zycia. Co
sprawilo ze wreszcie ruszyl z miejsca, czy zycie ta osobe przycisnelo, jak
przekroczyła ona graniczna linie odzielajaca wegetacje od wolnosci i poczuła
ze ma kontrole nad swoim zyciem. Czy jesli jest sie samemu, to tylko glod
moze taka osobe zmusic do dzialania, bo inaczej bedzie uciekac od zycia tak
dlugo jak to mozliwe? Bardzo latwo jest sie staczac i ciagle obnizac sobie
poprzeczke ale jak wykonac ruch w druga strone. Z jednej strony widze mase
ludzi ktorzy przystosowuja sie jedynie do swiata by jaos przetrwac z drugiej
swiat ludzi sukcesu ktorzy nikdy jako nie wpadli w dol. Czy tylko na filmach
mozna sie podniesc jak Rocky i odniesc sukces?