14.01.12, 01:40
Chyba nie powinnam czytac tego forum, bo lektura mnie co i rusz dodatkowo przygnebia ;-) Piszecie o ciaglych nawrotach, o tym, ze 'z tego bagna nigdy sie nie wychodzi', ze nie ma innego wyjscia niz nauczyc sie z tym zyc, ze nie da sie z tej choroby zupelnie wyleczyc. Czy tak jest naprawde? Nie ma zadnych sposobow, ktore chociaz zmniejszaja prawdopodobienstwo nawrotow? Czy jak pojawil sie pierwszy epizod, to musza sie tez pojawic nastepne? Bardzo chcialabym uslyszec, ze nie, ze moze sie zdarzyc raz i tyle. Czy to mozliwe?
Obserwuj wątek
    • larusse Re: nawroty 14.01.12, 10:03
      Oczywiście, że możliwe.
      No chyba, że możesz sobie pozwolić na takie luksusy (tutaj: luksusy nawrotów)

      Przecież to podstawy WOŻ.
      Jak można tego nie wiedzieć?


      eeela napisała:

      > Bardzo chcialabym uslyszec, ze
      > nie, ze moze sie zdarzyc raz i tyle. Czy to mozliwe?
    • oola72 Re: nawroty 14.01.12, 10:15
      ja miałam już 4 nawroty co ładnych kilka lat 10,5 . Ja jak dojdę do siebie to momentalnie zapominam że chorowałam i może to jest klucz do sukcesu?
      żyje ,bawię się ,nie roztrząsam wszystkiego.
      Zawsze biorę leki bo nie zamierzam tkwić w tym stanie za długo ,nie boję się psychiatry , teraz po raz pierwszy zaczęłam psychoterapię chcę zobaczyć czy ona faktycznie działa.
      Myślę że kluczem do tego by choć częsciowo z tego wyjść jest zaakceptowanie choroby. OK ona jest,mam ją ale raz mogę brać leki,mogę chodzic na psychoterapię bo mogę sobie jakoś pomóc. NIe muszę tkwić w tym stanie , cierpieć i zadręczać się całe życie np objawami somatycznymi. Trzeba spróbować zmienić coś w swoim życiu, zmienic swoje nawyki...nie wiem czy dobrze myslę ale tak sobie wykombinowałam i tego się trzymam i to mi bardzo pomaga.
      Najgorsze wg mnie to nie leczenie się i ciągłe czekanie na nawrót.
      Ja tam cały czas trzymam się tego że da się z tym żyć nawroty będą rzadsze a może ich nie będzie w ogóle.....
      • lucyna_n Re: nawroty 14.01.12, 13:13
        najgorsze to jest jak się leczysz, grzecznie łykasz co lekarz zapisze, nie palisz, nie pijesz, nie nadwyrężasz zdrowia w żadne sposób i co kilka , kilkanaście miesięcy masz nawrót, bo... bo tak.
        • eeela Re: nawroty 15.01.12, 21:14
          Przykro mi, że tak źle się u ciebie dzieje. Ja się takich nawrotów nie boję, na co dzień jestem raczej osobą pogodną i pogodzoną ze światem :-) Ale zawsze bardzo źle reagowałam na szczególnie trudne doświadczenia, a tym razem już zupełnie poległam. Trudnych doświadczeń nie da się uniknąć, pojawiają się co i raz, i boję się, że znów będę tak reagować. Chciałabym wiedzieć, co robić, żeby temu zapobiec, jak postępować w sytuacjach kryzysowych, żeby się znów nie doprowadzić do takiego stanu.
          • lucyna_n Re: nawroty 15.01.12, 22:12
            jak się żle czujesz w trudnych sytuacjach to w zasadzie jest normalne, co to za moda nastała żeby się dobrze czuć w złej sytuacji?
            • eeela Re: nawroty 15.01.12, 22:33
              Nie, no, ja nie oczekuję od siebie, że będę w śpiewającym nastroju, jak się źle dzieje :-) Ale chciałabym nie popadać w takie stany, w których ciągle mnie mdli, nie mogę jeść, mam zaburzony sen, nie mam na nic siły, na niczym się nie potrafię skupić, tracę smak, mam dręczące sny, nachodzą mnie myśli, że najlepiej byłoby się nie obudzić, i szereg innych tego typu przyjemności, które uniemożliwiają w miarę normalne funkcjonowanie.
              • lucyna_n Re: nawroty 15.01.12, 23:10
                ja rozumiem że byś nie chciała bo nikt by nie chciał, chodzi o to że jak masz powod to jest to zrozumiała reakcja organizmu spowodowana np hormonami stresu, gorzej jak powodu nie masz żadnego a też nagle z dnia na dzien zaczynasz się czuć tak jakby ci było trzy ćwierci do śmierci.
                • ania_i_ja Re: nawroty 16.01.12, 11:18
                  właśnie- przynajmniej wiesz skąd się to u Ciebie bierze- to jest już jakiś punk wyjścia przy ewentualnej psychoterapii. Gorzej (jak pisze Lucy) jak budzisz się rano i nie możesz się ruszyć (jak ja) . Ja 3 miesiące spedziłam na poszukiwaniu przyczyn. na tym się skupili psychoterapeuci. Nic się nie trzymało kupy. I dalej się nie trzyma. Efektem mojej terapii było wykonanie wydmuszki i wazonika. Tyle .
                  • eeela Re: nawroty 16.01.12, 14:10
                    Ależ tak, wiem, skąd się bierze, i broń Boże nie chciałam się angażować w licytację, kto ma gorzej, i bardzo wam współczuję takiej choroby. Ale wiedza o tym, skąd się biorą moje dolegliwości, nie pomogła mi ich uniknąć, stąd moje pytania - chciałabym wiedzieć, co mogłabym zrobić, żeby zmniejszyć niebezpieczeństwo ponownego pojawienia się takich reakcji w kryzysowych sytuacjach.
                    • lucyna_n Re: nawroty 17.01.12, 16:15
                      wyjść z forum, i zając się czymś sensownym w realu, mówię to bez cienia złośliwości.
                      • eeela Re: nawroty 17.01.12, 16:25
                        Na to forum zaglądam okazyjnie, i ogólnie staram się w życiu poświęcać czas w miarę sensownym czynnościom. Wierzę, że mówisz bez złośliwości, ale obawiam się, że nie poświęciłaś zbyt wiele refleksji, aby odpowiedzieć na moje pytanie.
                      • ania_i_ja Re: nawroty 17.01.12, 18:11
                        Lucyna_n napisała:

                        > wyjść z forum, i zając się czymś sensownym w realu, mówię to bez cienia złośliw
                        > ości.

                        Owszem. Byłam dzisiaj z dzieckiem na sankach. Myślałam że nie ustoję a widok śniegu przyprawiał mnie o mdłości. A na forum wchodzę żeby wiedzieć że nie jestem sama w tym g..nie.
                        • ania_i_ja Re: nawroty 17.01.12, 18:12
                          jdylag75- jak długo trwa u Ciebie epizod depresyjny?
                          • jdylag75 Re: nawroty 18.01.12, 16:09
                            cześć
                            różnie, pierwszy trwał bardzo długo kilka miesięcy ZANIM się zorientowałam co to, po lekach poczułam się lepiej po miesiącu, ale brałam leki nadal.
                            Kolejny raz około 3 miesięcy, z tym ze pognałam zaraz do lekarza po tym jak zorientowałam się ze wszystko trwa za długo pomimo interwencji męża i sporej dawki ruchu. Teraz od kilku tygodni,
                            U mnie jest to związane z silnym stresem, mąż o tym też wie wiec rozmawiamy dużo planujemy, mówimy co możemy odpuścić. Dlatego teraz mimo ze jestem zapisana do lekarza być może zrezygnuję z wizyty,za każdym razem radzę sobie lepiej, mimo ze moje problemy są coraz większe, za każdym razem. Tylko ze pokonane trudności wzmacniają (mnie). NIe umiem sie wypowiedzieć na temat depresji która pojawia sie znikąd, nie związaną z niczym. Ja znam powód i mam z czym walczyć.
      • m-b Re: nawroty 14.01.12, 14:02
        wiadomosci.onet.pl/nauka/niski-poziom-witaminy-d-zwiazany-z-ryzykiem-depres,1,4996593,wiadomosc.html
    • lucyna_n Re: nawroty 14.01.12, 13:10
      a są sposoby na uniknięcie nawrotów tak chociaż na 90%?
    • jdylag75 Re: nawroty 17.01.12, 12:55
      Pierwszy raz był 11 lat temu a po nim strach, że będą nawroty. Przeanalizowałam sytuacje i oto co mi wyszło: uświadomiłam męża co czuję, co to za choroba, czego potrzebuję, gdy chorowałam po raz pierwszy to właśnie on mnie dobijał, teraz jest pierwszą osobą której mówię o objawach i która mi pomaga, wpisałam numer do poradni w tel. komórkowy, zapamiętałam, ze ostatecznie są leki które pomagają, mam grupę wsparcia w znajomych, nie bałam sie im opowiedzieć o chorobie, niektórzy też sie otworzyli, pomagamy sobie wzajemnie, telefony maile, spacery, sama wiem co robić na bieżąco, wbrew niecheci starać sie żyć normalnie, podejmować nawet maleńkie wyzwania, nagradzać się.
      Miałam 2 nawroty, da sie z choroba żyć, mozna mieć dzieci, można mieć udany zwiazek. Śmieje sie, ze pewnie nie miałabym tak barwnego życia gdyby nie choroba.
      • lucyna_n Re: nawroty 17.01.12, 16:16
        żyjesz w idealnym świecie, moi znajomi rozpierzchli się jak karluchy na widok depresji, a może umiesz jakoś estetyczniej i bardziej elegancko chorować.
        • jdylag75 Re: nawroty 17.01.12, 21:03
          Może i w idealnym ale chyba nie zarzucasz mi ze konfabuluję? Tacy ludzie się zdarzają. Z resztą na mnie tez moga liczyć.
          • lucyna_n Re: nawroty 18.01.12, 14:21
            ja mam taką wadę charakteru że nigdy nie podejrzewam nikogo z góry o kłamstwo, mnei okłamać to jak dziecku zabrać cukierka.
            Po prostu fajnei masz, ale wyjątkowo dosyć, chyba.
    • boocianka Re: nawroty 17.01.12, 13:19
      u mnie się właśnie zaczyna..
      • jdylag75 Re: nawroty 17.01.12, 13:35
        Ja też mam teraz nawrót.
        • lucyna_n Re: nawroty 17.01.12, 21:03
          przestańcie się tak nakrecać wariatki
          • ania_i_ja Re: nawroty 18.01.12, 12:25
            lucyna_n napisała:

            > przestańcie się tak nakrecać wariatki


            hahaha... ten sam wniosek wynikł podczas terapii :) Oczywiście w innych słowach ;)
            • lucyna_n Re: nawroty 18.01.12, 14:20
              jakbym sama nie byla wariatką:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka