boję się...

08.06.04, 21:59
skopiowałam swój wątek z Duplikatu, bo bardzo mi zależy na Waszych
odpowiedziach i zrozumieniu..

panicznie boję się przyszłości..
i życia..
we wszelkich jego przejawach..
już dwa razy z niego zrezygnowałam..
zbyt łatwo mi to przychodzi..

boję sie ludzi..
dlatego ograniczam kontakty z nimi jak tylko się da..

strach paraliżuje wszelkie moje działania, udaremnia plany, odbiera marzenia..
i tak już od lat - czas mija, a ja mam wrażenie, że stoję w miejscu..
boję się zrobić choćby jeden krok..
w którąkolwiek stronę..

czy można oswoić swój strach przed życiem?
jak?
    • stasia.brzozowska tak, ale to kupa jest roboty... ja też się bałam 08.06.04, 22:02
      głośniej zaśpiewać, tego jak zareaguje mama... teraz już wiem, że nie warto
      oglądać się na nic i nikogo. Trzeba robić swoje i dbać o siebie. Nikt nie kocha
      mnie bardziej niż ja sama. Ja wiem co jest dla mnie najlepsze i o co watro się
      bić. A lęk? Na to są środki i psychologiczne kruczki by się ich pozbyć. Ale to
      Ty musisz wstać i po tą pomoc sięgnąć. Sama nie przyjdzie.
      siłaczka
      • grof Re: tak, ale to kupa jest roboty... ja też się ba 08.06.04, 22:14
        stasia.brzozowska napisała:

        > głośniej zaśpiewać, tego jak zareaguje mama... teraz już wiem, że nie warto
        > oglądać się na nic i nikogo. Trzeba robić swoje i dbać o siebie. >

        Greto!
        Myślę, że Nevadzie nie chodziło akurat o lęk przed społeczną dezaprobatą, ale
        przed życiem...

        Nevadko!
        Postaram się jutro do Ciebie napisać jakiś liścik, wieczorkiem, O.K.? Dziś nie
        mam siły...

        Pozdrawiam Was obie, G.
        • nevada_blue Re: dziękuję Grof za zrozumienie... 09.06.04, 15:25
          przykro mi, że miewasz się nie najlepiej..
          ja też..
          i nie wiem co powiedzieć..
          trzymaj się jakoś - ściskam ciepło,
          [nevada]
        • greta_30 Re: tak, ale to kupa jest roboty... ja też się ba 09.06.04, 15:34
          > Greto!
          > Myślę, że Nevadzie nie chodziło akurat o lęk przed społeczną dezaprobatą, ale
          > przed życiem...

          wiem, ale to konotuje. I to bardzo> Tak sądzę. Nie ma czegoś z niczego i strachu
          znikąd. Wszystko wynika i wszystko ma znaczenie. Odsuwanie od siebie
          niewygodnych tematów i chowanie się pod kocem - to żadne rozwiązanie...
          przynajmniej dla tych, którzy chcą przeżyć swoje życie w spokoju i z
          podniesionym czołem. Ja nie ocenia Nevady, bardzo Jej współczuję. Ale wpieprza
          mnie to że próbuje mi wmówić, że koc to odpowiednie oręże do walki z depresją.
          Nie zgadzam się! mam chyba prawo, tym bardziej, że greta nie tylko pisze sobie
          na Forum. Greta walczy i wygrywa, i przegrywa i znów wygrywa... bo taki jest
          życie i strach przed nim jest zaprzeczeniem istoty życia, po prostu.
          Nevada, wiesz że Cię szanuję i lubię. Pomogłaś mi jak nikt i tuliłaś kiedy było
          mi przeraźliwie źle. Ostatni raz zwracam się do Ciebie bo widzę że greta Cię
          niszczy. Nie to chciałąm osiągnąć. Wybacz mi.
          greta - nie umie życ inaczej niż odważnie!
          • nevada_blue Re: Greto... 09.06.04, 15:38
            ja nie wmawiam nikomu, że koc to odpowiednie oręże..
            ja się w nim chowam kiedy jest mi źle, kiedy nie mam siły walczyć..
            wiem - może zbyt łatwo się wycofuję, ale ja nie mam w sobie tyle siły i woli
            życia, co Ty.. zrozum proszę..
            • greta_30 rozumiem i przepraszam, że reaguję. Zależy mi 09.06.04, 15:43
              na Tobie, bo jesteś WSPANIAŁĄ KOBIETĄ!!!!! marzę o dniu, kiedy będziesz miała to
              wszystko już za sobą, wybiegniesz w pole i zaczniesz kochać cały świat.
              zasługujesz na to i ja to wiem. Przepraszam już znikam.
              Przytulam Cię i trzymaj się!!! Walcz o siebie, błagam!!!!!!
              greta - kocham Nevadę i bardzo Jej współczuję
    • mskaiq Re: boję się... 09.06.04, 06:39
      Mysle ze srodki farmakologiczne nie pokonaja strachu, zreszta sama wiesz bo
      bierzesz leki od lat.
      Ja sie nie boje przyszlosci i zycia chociaz sie balem przez wiekszosc mojego
      zycia.
      Teraz sie nie boje. Bardzo gleboko wierze ze jesli zachowam spokoj nic w zyciu
      zlego sie nie wydarzy, ze moge tylko ja sam zniszczyc siebie tzn wtedy kiedy
      ulegne panice i zaczne dzialac bez sensu. Zyje z ta wiara juz pare lat i ciagle
      sie ona potwierdza.

      Jesli chodzi o ludzi to Twoj strach bierze sie z tego ze masz negatywna opinie
      o nich. Boimy sie wtedy kiedy oczekujemy ze zostaniemy zle potraktowani,
      oszukani itp.
      Ja kiedys tez tak patrzylem ale przestalem. Przestalem oceniac ludzi, cale zlo
      ktore pochodzi od innych to kwestia braku zrozumienia ze takie dzialanie jest
      bez sensu. Zyje bez tych ocen kilka lat, kiedys zamkniety a dzisiaj otwart,
      spotykam ludzi ciesze sie ze sa, bez nich trudno zyc bo zycie dla siebie tylko
      jest trudne do akceptacji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • nevada_blue Re: mskaiq - sprostowanie... 09.06.04, 15:28
        leczę się dopiero trzeci miesiąc..
        ale problem istnieje od lat..
        wiem, że nie wierzysz w farmakologię - też ciężko mi było uwierzyć - ale leki
        naprawdę pomagają mi wrócić powoli do pionu..

        pozdrawiam,
        [nevada]
        • greta_30 a mi prochy zniszczyły godność, uwierz. Nie nama- 09.06.04, 15:46
          wiamy do tego, żebyś nie korzystała z pomocy farmokologicznej. Mówimy Ci tylko o
          tym, że sama w sobie dysponujesz silą, która może Cię uzdrowić. ta siła to
          miłość, zrozumienie problemu i pochylenie się nad sobą. Tyle.
          greta
      • greta_30 Re: boję się... 09.06.04, 15:41
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze srodki farmakologiczne nie pokonaja strachu, zreszta sama wiesz bo
        > bierzesz leki od lat.

        zdadzam się! ja żarłam tablety i oprócz tego że stałam sie grubą nieatrakcyjną
        kobietą - nic się nie działo "na lepiej"!!!!

        > Ja sie nie boje przyszlosci i zycia chociaz sie balem przez wiekszosc mojego
        > zycia.
        > Teraz sie nie boje. Bardzo gleboko wierze ze jesli zachowam spokoj nic w zyciu
        > zlego sie nie wydarzy, ze moge tylko ja sam zniszczyc siebie tzn wtedy kiedy
        > ulegne panice i zaczne dzialac bez sensu. Zyje z ta wiara juz pare lat i ciagle
        >
        > sie ona potwierdza.

        ja też się staram choć daleko mi od Nirwany. Ale tak jak i Ty Meskaliqu wiem, że
        spokój jest w nas samych. I że trzeba go tylko dopuścić do głosu. mi pomogła to
        zrozumieć moja wspaniała Terapeutka (dziękuję Ci Iwona!), ale to może być i
        religia, i dom rodzinny... wszystko, wszystko co może nam pomóc powinno zostać
        zauważone i docenione. Trzeba żyć UWAŻNIE!!! Z perspektywy porażki, ciężko
        patrzeć na zwyciężających. Rozumiem, ale nie pochwalam!!!!
        >
        > Jesli chodzi o ludzi to Twoj strach bierze sie z tego ze masz negatywna opinie
        > o nich. Boimy sie wtedy kiedy oczekujemy ze zostaniemy zle potraktowani,
        > oszukani itp.

        zgadzam się! Jak kiedys zgwałcił Cię wujek a Ty próbujesz to wymazać z pamięci -
        zawsze będziesz cierpiała. Musimy mierzyć się z krzywdami i umieć wybaczać!
        Inaczej się nie da! Zrozum to!!

        > Ja kiedys tez tak patrzylem ale przestalem. Przestalem oceniac ludzi, cale zlo
        > ktore pochodzi od innych to kwestia braku zrozumienia ze takie dzialanie jest
        > bez sensu. Zyje bez tych ocen kilka lat, kiedys zamkniety a dzisiaj otwart,
        > spotykam ludzi ciesze sie ze sa, bez nich trudno zyc bo zycie dla siebie tylko
        > jest trudne do akceptacji.

        zucie dla siebie tylko, jest grubą pomyłką i największym piekłem na jakie może
        skazać się człowiek. ZGADZAM SIĘ!!!!

        greta - też cierpię, ale zobacz w jakim stylu!
        • katara Re: boję się... 09.06.04, 15:50
          myślę, że mimo wszystko można coś z tym zrobić, przede wszystkim jednak, mimo
          wszystko, cały czas trzeba szukać samemu jakiś rozwiązań, wkońcu kto nas zna
          lepiej niż my sami siebie. to co napisaś o strachu jest mi dobrze znane,...
          tak, że równie dobrze to ja mogłabym napisać, słowo w słowo. pozdrawiam,
          trzymaj się, nie daj się.
          • greta_30 ja się poddac???? NIGDY!!!!! ;) i dzięki za dobre 09.06.04, 15:53
            słowa. One mi pomagają. dziękuję Ci katara! chcesz browara? hehehe
            greta - bo tak się walczy z depresją, jak nie pomaga już nic i nikt!
Pełna wersja