Dodaj do ulubionych

Pierwszy raz tutaj...

07.07.04, 16:02
Witam serdecznie... zupełnie przypadkowo trafiłam na to forum, trochę sobie
poczytałam i chyba na jakiś czas tu zostanę...
Moja depresja trwa już kilka lat. Mam za sobą próbę samobójstwa, kilka wizyt
u psychiatry... tak, tylko kilka, ponieważ jak narazie nikt nie miał do mnie
wystarczająco dużo cierpliwości... ja nie potrafię się przed nikim otowrzyć i
jednocześnie nikt nie chce na siłę nic ze mnie wyciągać... koło zamknięte...
bo uważam, że nie mam nic do powiedzenia, nie wiem, skad sie to wszystko we
mnie bierze... bardzo chcę żeby ktokolwiek mi pomógł, ale przestaję już
wierzyć w dobrych lekarzy... drugi miesiąc biorę fluoksetynę, przepisaną
przez lekarza pierwszego kontaktu, który zna moje podejście do psychiatrów i
wie, że i tak do żadnego nie pójdę... kilka tygodni czułam się lepiej, ale
teraz jest znowu gorzej... znowu myślę o samobójstwie... do tego doszły mi
objawy przypominające fobię społeczną - boje się sama wychodzić z domu, z
nikim się nie spotykam, a jak już wychodzę to musi iść ktoś obok mnie i nie
daj Boże żebym straciła go z oczu... wtedy mam nogi jak z waty, serce
okropnie mi wali, prawie nie mogę oddychać... mam wrażenie, że wszyscy na
mnie patrzą...
i ten okropny ból głowy... prawie cały czas go czuję...
Nie mam już na nic siły... nie wiem co robić...?
Obserwuj wątek
    • beekeeper Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 16:12
      tylko uważaj z wywnętrzaniem się na tym forum. „swoi” mogą zawsze liczyć na
      chór troskliwych och-achów, ale jeśli jesteś nowa, nie jesteś niczyją tutaj
      psiapsiółą, no to może być gorzej, brutalnie nawet. niestety o reakcji tego
      gremium przesądza raczej nie to CO się mówi, tylko KTO to mówi („swój”
      czy „obcy”).
      pamiętaj o tym i w razie czego nie przejmuj się :)

      pozdr.
      beekeeper
      • effatha19 Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 16:15
        Dzięki... ;-)
      • zoltanek Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 16:46
        Beekeeper dobrze gada. Zanim dołączysz do grona forumowiczów i będziesz mogła
        doświadczać naszych słownych pieszczot musisz wiele wycierpieć i zadowolić się
        onanizmem. Takie są niepisane zasady. Tylko prawdziwi depresancji są w stanie
        przez to przejść, symulanci nie przechodzą przez sito.

        Pozdrowienia, wejście masz OK, nie zmarnuj tego.
      • hafer Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 16:53
        Weszlam tu rok temu, wyszlam dosyc szybko, nie mam zlych doswiadczen
        osobistych, ale po wycofaniu sie i powrocie (czytac kazdy moze) odnosze to samo
        wrazenie. Nie mialabym ochoty walczyc o wzgledy gwiazd tego forum.
      • rzeznia_nr_5 Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 16:57
        beekeeper napisał:

        > tylko uważaj z wywnętrzaniem się na tym forum. „swoi” mogą zawsze l
        > iczyć na
        > chór troskliwych och-achów, ale jeśli jesteś nowa, nie jesteś niczyją tutaj
        > psiapsiółą, no to może być gorzej, brutalnie nawet. niestety o reakcji tego
        > gremium przesądza raczej nie to CO się mówi, tylko KTO to mówi („swójR
        > 21;
        > czy „obcy”).
        > pamiętaj o tym i w razie czego nie przejmuj się :)
        >
        > pozdr.
        > beekeeper


        Ale pieprzysz....
      • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 22:20
        proponuje zeby beekeeper zrobil liste dobrych i brzydkich forumowiczow.
        to byloby bardzo pomocne!
        • beekeeper Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 22:28
          zamiast spamować przyznaj po prostu że wczorajszy chamowaty występ twoich
          koleżków (któremu przez konformizm towarzyski nikt z was oprócz looserki się
          nie przeciwstawił) zwieńczyłaś swoją własną, równie chamowatą puentą.
          pozdrawiam paniusię i całe towarzystwo.
          • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 10:33
            nie denerwuj sie tak, bo Ci sie pogorszy.
            • beekeeper Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 16:56
              lucyna_n napisała:

              > nie denerwuj sie tak, bo Ci sie pogorszy.

              no wystękałaś coś wreszcie, chyba o0oo ci podpowiedział. prosiłbym może żebyś
              ty i koleżka z postu niżej nie spamowali więcej w tym wątku, założonym w
              zupełnie innym celu przecież.
              • o0oo Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 17:17
                widze ze afera towarzyska zatacza coraz wieksze kregi, najpierw w grupie
                trzymajacej wladze byla lucyna z dwoma wilczkami zoltankiem i hydem, teraz i ja
                jestem w to wmieszany ;-)
              • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 17:18
                stęk, stęk
                trzeba bylo nie zaczynac.
                Jest wolnosc slowa i kazdy ma prawo pisac co chce i gdzie chce, ku udrece Twojej i Tobie podobnym
                purystom od wątków.
                Ale jakbys zrobil taka liste who is who to by bylo wiadomo kto sie moze przypieprzyc a kto jest milym
                forumowiczem, milym czyli takim jak beekeeper, bronboze jakas roznica pogladow.
                No i ciekawe by to bylo w przeciwienstwie do reszty Twoich postow.
              • zoltanek Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 17:19
                co Ty taka drewniana/ny jesteś

                Ten unrealny świat został stworzony byśmy mogli zachowywać się luźno, bez fobi,
                zachamowań i konwenansów, które męczą nas w realnym świecie.

                Kiedy trzeba to jesteśmy poważni, w innych przypadkach NIE. Przystosuj się, bo
                my się nie zmienimy, na pewno nie pod wływem Twoich postów.
          • zoltanek Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 10:37
            cofnij się o 10 metrów bo brakuje Ci dystansu do sprawy
    • zoltanek Nie będe Cię kopał bo............. 07.07.04, 16:50
      mam słabość do ludzi z fobią społeczną. dla mnie są oni nietykalni. masz u mnie
      sojusznika. jeżeli ktoś będzie chciał cię słownie zgwałcić wsadze mu nóz między
      pośladki. tak więc, don't worry girl.
    • mskaiq Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 17:08
      Mysle ze za wszelka cene powinnas wychodzic na codzienne spacery i wydluzac je
      kazdego dnia chocby o minute czy dwie. Ignoruj te negatywne odczucia kiedy
      wychodzisz na zewnatrz. beda Ci towarzyszyly tak dlugo az zaczniesz je
      ignorowac.
      Jesli Ci sie to uda osiagnac to bedzie wielkie zwyciestwo. Jesli chodzi o
      otwarcie sie to jest to rowniez bardzo wazne. Mysle ze mozesz pisac tutaj co
      najbardziej Cie meczy i co chcialabys zmienic w Sobie. Zawsze bedziesz miala
      wiele odpowiedzi.
      Poza tym musisz wierzyc ze wyjdziesz z depresji. Ta wiara jest sprawa chyba
      najwazniejsza.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • eulogete Re: Pierwszy raz tutaj... 07.07.04, 22:50
      Witaj Effatha
      Moze jednak dasz radę poszukać nowego psychiatry?
      może uda ci sie przed wizytą u niego zapisać przynajmniej to, co najbardziej
      cie gnębi
      wejść do gabinetu i powiedzieć:
      "dzień dobry pani doktor, ponieważ nie umiem opowiadać o sobie, zrobiłam sobie
      ściągę" - i wręczyć kartkę. Może po prostu wydrukujesz swój post ?
      Po prostu wygląda na to że depresja mocno ci przeszkadza - z każdym innym
      schorzeniem śmigałbyś do specjalisty, nie sprawdzając jak głęboka jest wiedza
      lekarza ogólnego, prawda? Zrób to dla siebie.
      Pozdrawiam
    • eulogete Czy lekarz robił test osobowości? 07.07.04, 22:55
      to zwykle podstawa diagnozy i wyboru dalszego leczenia. Na ogół coby się
      wyleczyć potrzebne są i leki i jakaś terapia psychologiczna.
    • effatha19 Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 21:02
      Przyznam szczerze, że jak dostałam pierwszą odpowiedź od "beekeepera" o tych
      ludkach "swoich" i "obcych" to byłam zaskoczona... ale moje zaskoczenie mijało
      z każdym kolejnym postem... ;-) nie zamierzam się wgłębiać w te wszystkie Wasze
      układy, bo nie po to przyszłam na to forum... chciałam się tylko czasami
      wygadać... ostatnio przechodzę dość ciężkie dni, najdrobniejsze szczegóły
      wyprowadzają mnie z równowagi, a nawet najgłupsza uwaga skierowana do mnie
      potrafi wywołać łzy... i momentalnie wydaje się, że świat wali mi się na
      głowę... chyba zbyt wrażliwa jestem... za bardzo wszystko biorę do siebie...
      Nadzieja gaśnie... już tylko tli się ledwie widoczna...
      Dzięki za wszystkie rady... ale ja już chyba nie mam siły...
      • looserka Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 21:07
        Effatha
        Zostań
      • o0oo Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 21:13
        wczorajsza akcja zoltanka i rzezni byla pierwszym takim wybrykiem na forum, z
        regoly mozna liczyc tu na zyczliwosc. natomiast pan beepeker lubi wywolywac jak
        widze wilka z lasu i przyczynil sie do zmarnowania pani watku. prosze zostac.
      • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 08.07.04, 21:43
        witaj na Depresji i sie nie przejmuj. Burza w szklance wody. Beekeeper chce nas podzielic na dobrych i
        zlych a to bez sensu i tylko klotnie wywoluje, nie ma zadnych ukladow, poprostu jak sie z kims dluzej
        pisze to sie go lepiej zna i juz, w koncu kazdy kiedys ten pierwszy post z dusza na ramieniu wpisywal.
        Pisz koniecznie, wygadaj sie to chociaz troszke Ci ulzy, napewno ktos poda reke, jezeli bedzie trzeba
        bedziemy Cie bronic z cala elitarna moca:) tylko sie nie poddawaj.
    • milionynas Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 19:49
      Effatha19 napisala, ze jest tu nowa etc.

      No wiec oficjalnie sie przywitam, bo ja tez jestem tu nowym
      Ale poniewaz nie lubie pustych postow od razu osmiele sie ustosunkowac do Jej
      wypowiedzi
      Z tego, co czytalem nasz takie objawy jak Postrach Slaskich Psychoterapeutow,
      czyli Ja. No ale ja zaliczylem juz +-6 psychologow a teraz psychiatre.
      Ja tez balem sie isc do psychiatry, ale grupa dyskusyjna, do ktorej naleze
      wymogla to na mnie dla mojego dobra. Mam nadzieje, ze zabrzmi czyjs glos ,
      ktory przekona Cie do psychiatrow.
      Rzecz jasna prywatnych, bo do panstwowego bym sie bal pojsc.
      Wizyta u psychiatry jest milym i sympatycznym przezyciem

      -Hungry_Potter
      • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 20:24
        witaj na Depresji.

        ja chodze do panstwowegoo psychiatry i sobie chwale, ale pewnie to chlubny wyjatek.
        a wizyta jak wizyta , w kazdym razie nie boli:)
      • effatha19 Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:10
        Dziękuje za każde Wasze słowo...
        zawsze, kiedy jest mi bardzo źle, zaczynam myśleć o kolejnej próbie wizyty u
        psychiatry, ale jakoś nie potrafię zebrać się w sobie... poza tym w moim
        miasteczku jest tylko 3 psychiatrów i z każdym już rozmawiałam - a że jestem z
        dość znanej i szanowanej tu rodziny, której niczego nie brakuje, to nawet nie
        wiem co miałabym powiedzieć... bo wszyscy wszystko o mnie wiedzą... i dziwią
        się, że nie jestem szczęśliwa... a objawy depresji i fobii są zapewne
        wymyślone...
        byłam też chyba 2 razy u psychiatry z pobliskiej, znacznie większej
        miejscowości, brałam zyprexe, ale po tygodniu sama ją odstawiłam...
        teraz znowu moje myśli koncentrują sie na samobójstwie... wiem, że w końcu to
        zrobie, bo już nie wytrzymuję...
        dziwna zależność - im piękniej jest na dworze, im ludzie są szczęśliwsi, tym
        bardziej mnie to wszystko pogrąża...
        • o0oo Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:17
          powinnas stosowac sie do rady psychiatrow i nie odstawiac lekow, a skoro
          uwazasz ze nie pomagaja ci sproboj zmienic psychiatre. jesli boisz sie otworzyc
          i calkowicie nie wiesz co powiedziec psychologowi, to moze popisz cos na
          ksztalt pamietnika i zbierz swoje udreki i problemy do kupy, i pozniej powtorz
          to psychologowi. szczerosc w przypadku problemow psychologicznych to podstawa
          wyleczenia.
        • lucyna_n Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:20
          nie musisz isc do lekarza w swojej miejscowosci jezeli nie masz poczucia komfortu psychicznego bo
          wszyscy wszystkich znaja, chociaz nie wiem trzech psychiatrow i nic nie pomogli?
          moze warto sie wiec wybrac do wiekszego bardziej anonimowego miasta , jedno jest pewne samo nie
          minie.
        • beekeeper Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:21
          współczuję, ja ze swoimi problemami mogę się przynajmniej ukryć w anonimowym
          tłumie wielkiego miasta. a małe miasteczko - zero anonimowości plus brak
          społecznego zrozumienia dla problemu depresji. czy dobrze zrozumiałem –
          oceniasz że ci lokalni lekarze również nie umieliby zrozumieć że masz problemy
          choć pozornie nie ma po temu powodów? przecież sięganie pod powierzchnię, poza
          polor i pozór szczęścia (np. rodzinnego, materialnego)– to powinien być ich
          chleb powszedni. w takim razie to ostatnie konowały.
        • milionynas Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:32
          Effatha19 napisala m.in.
          ze byla juz u 3 psychiatrow. A mieli certyfikat ptp?
          Bo skonczenie medycyny ze specjalizacja psychiatria psychiatry z czlowieka
          niestety nie czyni. Ale wracajac do Effatha19

          >/../brałam zyprexe, ale po tygodniu sama ją odstawiłam...

          A skutkowac zaczyna po miesiacu brania, bo jest to lek dlugofalowy.
          Jakkolwiejk pogrubia. Pogrubia(wiem, bo biore) Ale zmniejsza lęki.
          Odstawienie zyprex'y po tygodniu to byl blad.
          Sadzac z nick'a jestes juz dorosla i nikt nie moze Ci narzucic przyjmowania
          zyprexy, ale to jeszcze nie zaczelo dzialac, gdy Ty juz ją odstawilas.
          A teraz moje hobby, czyli bycie szczerym az do booolu:

          Jest powiedzenie, ktore pasuje do opisu Twych zachowan:

          - JESLI CHCESZ ZNAJDZIESZ SPOSOB, JESLI NIE CHCESZ ZNAJDZIESZ POWOD -

          Cos mi sie wydaja, ze jakas czastka Ciebie jeszcze NIE CHCE wyzdrowiec.
          Wybacz ostre slowa, ala to moje hobby.:-)))

          -pozdrowienia - Hungry_Potter

        • looserka Re: Pierwszy raz tutaj... 09.07.04, 21:34
          effatha19 napisała:

          byłam też chyba 2 razy u psychiatry z pobliskiej, znacznie większej
          > miejscowości, brałam zyprexe, ale po tygodniu sama ją odstawiłam...

          Niedobrze...jeśli samowolnie rezygnujesz z przyjmowania leków. Jesli nie
          tolerowałaś zyprexy, trzeba było zgłosić to lekarzowi, może zmieniłby lek,
          często zanim trafi się na taki, który dobrze zadziała,próbuje się różnych
          farmaceutyków. A farmakoterapia zanim przyniesie pozytywne skutki musi trochę
          potrwać. Effatho, proszę Cię, idź do psychiatry, podejmij konsekwentne
          leczenie, to jedyny sposób, by pokonać tą cholerną depresję!


          > teraz znowu moje myśli koncentrują sie na samobójstwie... wiem, że w końcu to
          > zrobie, bo już nie wytrzymuję...

          Nie lekceważ tych myśli samobójczych, jeśli się pojawiają, to już ostani
          dzwonek, by szukać pomocy,zacząć leczenie. Daję Ci słowo, że MOŻE być lepiej,
          nawet depresja nie trwa wiecznie.


          > dziwna zależność - im piękniej jest na dworze, im ludzie są szczęśliwsi, tym
          > bardziej mnie to wszystko pogrąża...

          No, to charkterystyczne dla depresji. Pamiętam ,jak kiedyś latem w ciężkim
          nawrocie choroby chyba tygodniami siedziałam w pokoju z zasłoniętymi oknami, bo
          nie mogłam znieść słońca. Byłam w stanie wyjśc na zewnątrz jedynie wówczas, gdy
          było pochmurno,padał deszcz.Śmiech ludzi, nawet tych przypadkowych doprowadzał
          mnie niemal do histerii. Niestety w stanach depresyjnych trudno jest zmieśc
          kontrast pomiędzy tym co w nas, a tym co na zewnątrz. Dlatego do rozpaczy
          doprowadzały wtedy rady w stylu "wyjdź na spacer, popatrz jak pięknie na
          świecie". A ja na nic pięknego nie byłam w stanie patrzeć, czułam niemal ból
          fizyczny....
          Rozpisałam się o sobie, ale słuchaj - rozumiem co czujesz i wiem, że nie
          wierzysz, że kiedykolwiek cokolwiek może się zmienić na lepsze. Jeszcz raz Ci
          powtórzę - zmieni się, ja w to wierzę, chcę, żebyś i Ty uwierzyła.
          Trzymaj się, proszę.
          banalnie to brzmi, ale - jestem z Tobą ( czy tego chcesz, czy nie!)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka