Dodaj do ulubionych

wygląd a depresja

27.07.04, 16:56
Witam
tak bardzo chciałabym być ładna, albo chociaż umieć akceptowac to jak
wyglądam . Czy wy siebie akceptujecie? Mój wygląd wpędził mnie w depresję. W
tej chwili wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, ale myślę że dojdę do
etapu niewychodzenia wogóle. Boję się ludzkich spojrzeń, uśmiechów, min,
oglądania się. Dlaczego właśnie ja. Jakie życie mogłoby być fajne gdybym
inaczej wyglądała.
Obserwuj wątek
    • rzeznia_nr_5 Re: wygląd a depresja 27.07.04, 17:02
      A co wąsy masz?
    • looserka Re: wygląd a depresja 27.07.04, 17:06
      A czego konkretnie nie akceptujesz w swoim wyglądzie?
    • negatywista Re: wygląd a depresja 27.07.04, 18:06
      Zastanów się, bo może to nie wygląd jest przyczyną depresji, a depresja wpływa
      na twój nieprawdziwy, spaczony ogląd swojej powierzchowności. Pozdrawiam.
      • rzeznia_nr_5 Re: wygląd a depresja 27.07.04, 18:15
        Może to nie depresja tylko narcyzm jakiś.
      • as5 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:16
        Choćbyśmy caly świat przemierzyli w poszukiwaniu piękna,nie znajdziemy go
        nigdzie,jeżeli nie nosimy go w sobie............
    • wredny_samobojca Re: wygląd a depresja 27.07.04, 18:18
      Też siebie nie akceptuje... Co wiecej, nienawidze siebie. Mam wrazenie, ze
      gdybym była ładna moje zycie wygladalo by calkiem inaczej. Bylabym bardziej
      pewna siebie, bardziej szczesliwa i bardziej... Zle sie czuje w swoim ciele,
      zle sie czuje, gdy jestem w jakims nowym obcym towarzystwie. Poki co zyje
      przepojona wlasnymi fantazjami, w ktorych jestem doceniana i ktos mnie kocha.
      Wyglad moze byc przyczyna depresji, tak samo jak smierc kogos bliskiego, nagla
      utrata pracy, ciagle padajacy deszcz, lub pies sasiada.... Dziwie sie tylko (a
      dlugo juz obserwuje to forum), ze ten temat pojawil sie tak pozno...
      • looserka Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:07
        Gdybym była ładniejsza, miała dłuuugie nogi, duuuże niebieskie oczy , nie
        odstające uszy i prosty nos i większy/mniejszy biust i 15 kilo mniej/więcej, to
        moje zycie byłoby pasmem sukcesów, a ja szczęśliwa, kochana, doceniana.... a
        g...prawda, kochana!
        Ach, ten podstępny mechanizm samooszukiwania "gdybym tylko", który nami rządzi,
        ale pielęgnujemy go skwapliwie, no bo cóż by się okazało, gdybyśmy go
        odrzucili? Ano trzeba by było podjąć odpowiedzialność za siebie, swoje życie,
        swoje szczęście, podjąć wyzwania i odpowiedzialność za ewentualne porażki,
        niepowodzenia, naukę na własnych błędach - a to trudne,a to bolesne, a łatwiej
        zakopać się w swoim ciepłym błotku cierpienia, i zadręczać nim często otoczenie
        i samego siebie, a życie mija sobie, mija...."nikt mnie nie kocha, nikt mnie
        nie lubi, pójdę jeść robaki"...
        Dziewczyno, szczęście, udane życie, bycie kochaną nie zależą wcale od Twojego
        wyglądu - to Ty siebie nie akceptujesz, Ty sama nie pozwalasz sobie na bycie
        szczęśliwą i kochaną. Wyjdź z tego swojego bagienka, pozwól popatrzeć na siebie
        oczami innych - a zobaczysz, że Twoje wyobrażenia o swojej rzekomej brzydocie
        są Twoimi urojeniami, bo dla innych nie jest to w ogóle ważne, nikt Ciebie tak
        nie postrzega. Nikt nie jest doskonały, każdy ma jakieś usterki - jeśli mówimy
        o urodzie, rozejrzyj się dookoła siebie, popatrz ile wokół kobiet odbiegających
        od wzorcowych kanonów urody, ale za to roześmianych, szczęśliwych, kochających
        i kochanych i mających w nosie swoje mniejsze lub większe skazy i
        niedoskonałości!
        A jeśli nie potrafisz - to na psychoterapię marsz! najlepiej grupową.
        I nie szafuj depresją, to ciężka choroba i dotyka i pięknych i "szpetnych" -
        bez wyjątku.

    • wrona18 Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:21
      Świetnie Cię rozumiem. Mam przekoananie, że nie spotka mnie w zyciu miłość bo
      jestem ...no co tu kryć za gruba;/. Ale to nie jest mój jedyny problem. Mam
      pełno, zupełnie uzasadnionych komleksów. Nie miałam do tej pory chłopaka. tak
      jak Ty siedzę w domu i wychodze tylko wtedy kiedy muszę. Nie lubi eludzkich
      spojżeń. Ciągle obiecuje soebie ,że zaczne się odchudzać ale zamiast tego
      zagryzam każde najmniejsze niepowodzenia.
    • awanturka Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:36
      Myślę, ze temat jest ważny i, wbrew pozorom, bardzo poważny. Wyglada może stac się powodem depresji, jak najbardziej!(tak jak i wiele innych rzeczy). Ale trzeba też pamiętac, ze depresja zniekształca widzenie samego siebie, więc może to, że uważasz, że wygladasz fatalnie może byc nie przyczyna depresji, ale objawem.

      Wyglad może, ale NIE MUSI powodowac depresji. Przecież żyje wielu ludzi ciężko oszpeconych (wady wrodzone, choroby, wypadki), ktorzy nie tylko mie maja depresji, ale prowadza szcześliwe, twórcze i ciekawe życie, niejednokrotnie dystansujac w tej sprawie ludzi o bardzo atrakcyjnym wygladzie. Nad tym warto pomyślec.

      Myslę, że sztuka życia i bycia szczęśliwym polega na tym, aby swój sposob myslenia i wartościowania tak ukstałtowac, abysmy byli w stanie dobrze życ z tym co zostało nam "przydzielone" przez los (przypadek, Boga..., jak tam chcesz to nazwac). Czasem nie można zmienic wygladu, albo wymaga to wysiłku na jaki nas nie stac i dużych nakładów finansowych. Ale można zmienic sposób myślenia!!

      Wiem co piszę, nie jestem gołosłowna, bo mnie się to udało. I ta inwestycja owocuje w przyszłości, w koncu, predzej czy póżniej każdy musi zaakceptowac zmiany w wygladzie jakie niesie starosc, a bardzo niewielu ludzi starzeje się "ładnie".

      Jak widzisz, masz szansę odwalic zawczasu kupę roboty nad zmiana sposobu myślenia i warościowania, jaka Cię czeka...

      - awanturka

      • aneta10ta Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:47
        Cieszę się, że znów się pojawiłaś!
        Pozdrawiam
        Aneta
    • beekeeper Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:48
      brak akceptacji własnego wyglądu też miewa podłoże neurotyczne. ten sam co
      zwykle mechanizm: wytworzenie sobie fikcyjnego, idealnego obrazu siebie (jako
      osoby niesamowicie aktrakcyjnej i powszechnie podziwianej) - a potem
      samobiczowanie że się do tego nie dorasta (nikt nie jest w stanie). wówczas
      taki autowstręt jest zupełnie nieracjonalny.

      ale bywa i tak, że ktoś po prostu odbiega od społecznie konsekrowanych
      (arbitralnych) kanonów urody - i wtedy jest ciężko. zwłaszcza w dzisiejszych
      czasach gdy liczą się 2 waluty - pieniądz i wygląd zewnętrzny.

      nie ma tu prostych recept - trzeba po prostu starać się polubić siebie takiego
      jakim się jest, w końcu przecież każdy jest unikalną jednostką i to właśnie
      różnorodność jest w ludziach ciekawa.

      kobiety są tu w gorszej sytuacji, bo podlegają strasznej tresurze dopasowującej
      do pewnego wzorca. tym gorsze to dla tych, które choćby chciały nie mogą się
      dopasować.

      trzeba po prostu olać ten wzorzec (choć to trudne). poza tym, na miłość boską,
      nie ulegać tak łatwo społecznemu konwenansowi łączenia się za wszelką cenę w
      pary! wbrew pozorom - te 2 sprawy się łączą. (ale tego tematu nie pociągnę,
      dość już było na forum światopoglądowych kontrowersji ;)
    • milionynas Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:52
      ismena1975 napisała:

      > Witam
      > tak bardzo chciałabym być ładna, albo chociaż umieć akceptowac to jak
      > wyglądam . Czy wy siebie akceptujecie?

      Nie. Witaj w klubie.

      >Mój wygląd wpędził mnie w depresję.

      Powiem niegrzecznie: "depresja" i "melancholia" to nazwy subiektywnych odczuc
      nazywanych "przygnębieniem", ale takze, a raczej przede wszystkim uznane
      jednostki horobowe. Masz brak laknienia, zaburzenia snu, klopoty z koncetracja,
      moze obsesyjnie myslisz o samobojstwie? Nie? To nie masz depresji tylko masz
      dolek.
      Dolkow nie leczy psychoterapia. Dolki leczy czas. Chociaz krotka
      psychoterapia moglaby zwiekszyc Twoj poziom samoakceptacji,
      ale nie widze koniecznosci.

      >. Jakie życie mogłoby być fajne gdybym
      > inaczej wyglądała.


      O przepraszam, sa chirurdzy plastyczni, calkiem niedrodzy.
      Sam mialem juz operacje, chociaz to ostatecznosc.
      No dobra, idz na ta psychoterapie i powiedz psychologowi, ze od waszych spotkan
      oczekujesz tego, ze zaakceptujesz siebie taka jaka jestes i pokochasz zdrową
      bezwarunową miłością.Nie zależną od opinii świata zewnętrznego.

      -pozdrawiam Hungry_Potter z miilionynas
      --------------------------
      wszystko pod niebiosami

      • o0oo Re: wygląd a depresja 27.07.04, 22:24
        sa roznego rodzaju depresje, ktore maja calkowicie odmienne podloza. akurat te
        najciezsze, kiedy ma sie mysli samobojcze, przedewszystkim leczy sie lekami, a
        nie psychoterapia.
        duzo osob tutaj ma depresje nerwicowa, w przypadku ktorej, jesli nie ma sie
        wyjatkowo trudnej sytuacji zyciowej, o samobojstwie intensywnie sie raczej nie
        mysli. jakos na tym forum temat samobojstwa bardzo zadko sie pojawia. terapia
        nerwicy wlasnie leczy z dolkow, ktore z czasem gdy sie nawarstwiaja bo nie
        mozna sobie z nimi poradzic, przechodza w depresje, zwiazana z calkowitym
        wyczerpaniem sil psychicznych. i leki jak prozac, seroxat sa wlasnie do takich
        depresji. nerwica tez jest jednostka chorobowa, a mysl ismeny1975 co do wygladu
        mozna chyba zaliczyc do obsesyjnych.

        byc moze masz depresje klinicza, ale to nie znaczy ze tylko ty elitarnie mozesz
        uzywac slowa depresja.
    • aneta10ta Re: wygląd a depresja 27.07.04, 19:57
      Dostosuj swój wygląd, oczywiście w miarę możliwości, do własnych standardów.
      Moje np. to przede wszystkim funkcjonalność ciuchów i dobre w nich samopoczucie.
      Naucz się ubierać tak, aby zaakcentować zalety, tuszować wady.
      Czego się nie da zmienić, trzeba zaakceptować. Pomaga w tym odrobina żartu z
      siebie; w tym z własnej powierzchowności. Zawsze też znajdzie się się tak
      ładniejsza, jak i brzydsza. Nie ma się wiec co szczególnie przejmować dajmy na
      to kolorem oczu, włosów, wzrostem lub wagą.
      Najważniejsze to trzymać pion!
      Pozdrawiam
      Aneta
      • beekeeper Re: wygląd a depresja 27.07.04, 20:05
        aneta10ta napisała:

        > Dostosuj swój wygląd, oczywiście w miarę możliwości, do własnych standardów.
        > Moje np. to przede wszystkim funkcjonalność ciuchów i dobre w nich
        samopoczucie

        no właśnie. niestety odnoszę wrażenie że dla większości kobiet to są akurat
        najmniej ważne kryteria. one (polki zwłaszcza) chcą być "kobiece", "podobać
        się" - a wszystkie te tekstylne atrybuty atrakcyjności, które na siebie
        wkładają, są tak żałośnie niefunkcjonalne... te szpilki, te spódniczki, inne
        bzdety - boże przecież nikt kierujący się własną wygodą w życiu by tego nie
        założył! ale nic to, one będą się w tym dzielnie męczyć - ale za to będą
        się "podobać". to jakaś straszna autoalienacja.
        • aneta10ta Re: wygląd a depresja 27.07.04, 21:32
          Wiele kobiet znakomicie czuje się na szpilkach i w mini. Jeśli tak się więc
          ubierają, mają rację. Natomiast jeżeli to, co modne ma delikwentkę
          sparaliżować, lepiej żeby sobie takie ciuchy odpuściła. Zdarzają się jednakże
          okoliczności, ktore zmuszają do przywdziania nielubianych szmatek. Wtedy trzeba
          przywracać się do pionu przy użyciu konwencjonalnych sposobów.
          Aneta
          • lucyna_n Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:02
            Aneta to Ty? bo nie poznaje kolezanki forumowiczki:)
            • aneta10ta Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:53
              Gębę mi wykrzywiło czy co?
              Aneta
    • looserka Re: wygląd a depresja 27.07.04, 22:42
      Poza wszystkim autorce wątku,wrednemu_samobójcy i wronie18 polecam gorąco
      wątek "boję się odrzucenia!"
      • aneta10ta Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:59
        A ja wszystkie wątki na temat fobii społecznej.
        Aneta
    • paradiso29 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:26
      Na szczescie, takie niezadowolenie z wygladu mija, pod warunkiem, ze sie tej
      niecheci nie pielegnuje..
      Dla mnie osobiscie wyglad nie ma znaczenia. Jesli chodzi o opakowanie,
      najwazniejsze jest, ze ktos dba o siebie. Troska o dobry wyglad, nieprzesadna
      ale wyraźna, jest czyms wazniejszym, niz sam wyglad z natury wziety.. Wiec nie
      przejmuj sie tym JAK Cie natura uformowala, sproboj zaakceptrowac, a wieksza
      wage przywiaz do konserwacji ;) Pozdrawiam.
    • o-ren_ishi Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:36
      ... samoakceptacja, pogodzenie się z losem i z samym sobą.. No! Świetnie :)
      Teoretycznie nie jest to takie trudne (albo chociaz przecietnie trudne), a w
      praktyce, w praktyce to praktycznie niemozliwe bywa czasem. Bo nawet jesli owy
      delikwent mialby szczere checi, aby wszystko sobie jako tako poukladac to
      spoleczenstwo nadal bedzie dzialac zawziecie na niego niekorzysc. Nauczyc sie z
      tym zyc.. hm.. .podziwiam...
      • paradiso29 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:42
        W takim wypadku polecam szczyptę lub dwie.. AUTOIRONII ! Niby satysfakcji z
        wygladu nadal to nie daje, ale radosc jest, a chyba o to chodzi.
        • zoltanek Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:51
          trzeba wmawiać ludziom swoją piękność, a w końcu w nią uwierzą.

          ja mam tak:

          gdy rozmawiam z jakimś człowiekiem i widze, że jest pewny siebie, od razu
          uświadamiam sobie, że jego pewność została zbudowana na pozytywnych opiniach
          innych ludzi. podświadomie myśle, że skoro inni tak myśleli to czemu ja mam
          myśleć inacze? i określam tego człowieka pozytywnie

          gdy ten ktoś jest zastraczony i niepewny od razy w mózgu włącza mi się
          mechanizm podejżliwośc co do jego doświadczeń. uświadamiam sobie że jego
          samoocena została zbudowana na negatywnych opiniach innych ludzi, podświadomie
          więc ide zxa tłumem oseniając człowieka negatywnie.

          wyastarczy więc być pewnym siebie by zjednywać sobie ludzi. łatwo powiedzieć,
          trudno wykonać?!
          • paradiso29 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:15
            Ludzi bardzo pewnych siebie owszem, mozna podziwiac i podziwiam, ale pod
            warunkiem, ze nie wala wciaz glowa w mur demonstrujac wciaz tylko swoja sile,
            bez wymiernych efektow. Choc i to godne uwagi, hehe.
            Ludzie zwątpiali, niepewni, zamknieci to dla mnie inspiracja w jakims sensie.
            Przez ich pryzmat probuje odgadnac siebie. U Ciebie podejrzliwość a u mnie
            ciekawość. Roznimy sie niewatpliwie, ale moze zrozumiesz moja opinie.

            zoltanek napisał:
            > ide zxa tłumem

            to sie nazywa owczy pęd. w tlumie niby bezpieczniej ale zginac mozna.

            Pozdrawiam :)
            • zoltanek Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:18
              mnie też ciekawią ludzie podobni do mnie, i tak jak ty czerpie z nich prawde o
              sobie, ale nie podziwiam ich, nie chce być taki jak oni i oni także tego nie
              chcą.
              • paradiso29 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:57
                podziwiac mozna, ale nie zazdroscic, chyba o to Ci chodzi. Ja tak mam.
                • o-ren_ishi Re: wygląd a depresja 28.07.04, 14:15
                  Czy widzialas moze zdjecie Billa Gatesa w mlodosci ? :)
                  • paradiso29 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 14:33
                    chyba zle wstrzelilas sie z wpisem ;)
    • zoltanek Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:45
      Popadacie ze skrajności w skrajność. Oczywiście, że wygląd ma znaczenie. Każda
      pozytywna cecha daje większe możliwości. Brak w jakiejkolwiek dziedzinie życia,
      można zrekompensować mistrzostwem w innej. Cecha wybijająca się
      ponadprzeciętność zawsze przyćmiewa swoim blaskiem inne niedoskonałości.

      bardzo ważna jest samoakceptacja swojej osobowości i wyglądy. gdy człowiek jest
      pewny siebie i świadomy swojej wartości ludzie uważają, że ma do tego powody i
      sami też zaczynają go akceptować. inni widząc że Ci pierwi akceptują człowieka
      myślą sobie, kurcze, sam się akceptuje, jest pewny siebie, a inni podzielają to
      zdanie, więc ja także tak będe myślał. a potem to już leci lawinowo. chyba nie
      wyraziłem się zbyt jasno.....

      to jest jak z "szatami króla". nikt nie powie, że król jest nagi, bo wszyscy
      wokół niego myślą inaczej, więc sam zaczyna wierzyć w szaty króla, a po jakimś
      czasie to przekonanie staje się dla niego prawdą.

      wystarczy więc stworzyć to pierwsze ogniwo łańcuszka w postaci własnej
      samoakceptacji.


      zamotałem, co nie?!
      • o-ren_ishi Re: wygląd a depresja 28.07.04, 12:54
        Bardzo rozsądne i bardzo proste w obłudze. Wystarczy tylko stworzyć początkowe
        ogniwo samoakceptacji.. Ale gdyby to było takie proste to te pare tysiecy
        psychologow i psychiatrow, ktorzy karmia sie nienawidzacymi siebie biedakami
        dawno byloby juz na zasilku.
        • zoltanek Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:05
          tylko, że stworzenie tego początkowego ogniwa samoakceptacji jest niezwykle
          trudne i zazwyczaj wymaga akceptacji otoczenia. tutaj koło się zamyka
          i...............................................................................
          ................................................................................
          ................................................................................
          ..............dupa :(
          • lucyna_n Re: wygląd a depresja 28.07.04, 22:58
            nasi kochani swirolodzy zostali by bez pracy gdyby zdradzali wszystkim ze bardzo latwo mozna
            stworzyc to pierwsze ogniwo. Kto by do nich chodzil miesiacami i za co by dzieci na studia posylali ?
            gdyby porzadnie i szybko z fobii spolecznej leczyli, a tak jeszcze na domek z basenem wystarczy.
    • ismena1975 Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:02
      to nie jest takie proste, "zakceptuj siebie", kiedy wszyscy i wszystko dookoła
      mówi Ci, że jesteś do niczego, wychodzisz na ulicę i wszyscy oglądaja się za
      Toba, uśmiechają, szeptają.
      Może pwoinnam iść do psycholog, tylko jak mi on pomoże pomóc, na chwilę, na
      czas wizyty. Wyjdę na ulicę i wszystko wróci?
      • zoltanek Re: wygląd a depresja 28.07.04, 13:09
        w pewnym momencie trzeba przerwać to błędne koło. wystarczy zaakceptować się na
        jakiś czas by samoakceptacja potęgowana akceptacją otoczenia i odwrotnie
        utrwaliła się na zawsze. ale jak to zrobić. jak zrobić to pstryk i pokochać
        siębie. jednym z wyjść, są właśnie leki, pozwalające na jakiś czas przestać
        skupiać się na sobie i dające niejako proteze samoakceptacji. po pewnym czasie
        proteza nie będzie już potrzebna, bo prawdziwa samoakceptacja przyrośnie na
        drodze wzajemenj relacji samoakcjeptacja-akceptacja otoczenia i będzie na tyle
        silna by unieść nas na stałem, a z każdym dniem będzie coraz trwalsza.
        • o-ren_ishi Re: wygląd a depresja 28.07.04, 14:09
          Zwykle to jest, ze czlowiek wychodzi z domu z postanowieniem: "nie dam sie
          temu wrednemu spolecznenstwu". Wszystko idzie dobrze, gdy nagle jakis palant
          nie wytknie Ci tego czego obawiasz sie najbardziej.. Gdy masz kompleks nóg,
          słowo "grube" powinno Cie zabic na mniej wiecej 5 minut, potem odzyskujesz
          przytomnosc, potem jest Ci "zle" (zle - hm.. nie moglam znalesc wystarczajacego
          odpowiednika) i po jakims czasie znowu wracasz do tej swojej ledwo uleczalnej
          depresji.
          Słowa "Zaakceptuj siebie" tak czesto uzywane przez wielu forumowiczow sa
          gowno warte, kazda rada (moja tez) jest gowno warta, bo przy Twoim
          stanie "calkowitej nie-wiary w siebie" uratowac siebie mozesz tylko Ty. Nikt Ci
          nie pomoze, nikt nie ochroni przed swiatem. Co zatem zrobisz? Takie zadreczanie
          dzien w dzien nic Ci nie pomoze, kazdy ranek bedzie dla Ciebie tak samo
          meczacy. Najlepiej by bylo zatem, abys zainwestowala swoje siły w prace, nauke
          jezykow, kursy gotowania czy co tam jeszcze. Uwierz mi, ja takze biczowalam sie
          przez tyle lat nie wierzac w siebie i swoje siły, lecz gdy tylko okres depresji
          minal zauwazylam, ze nadal stoje w tym samym miejscu, ze w gruncie rzeczy nic
          nie osiagnelam. Sluchaj dziewczyno, mozesz byc brzydka, ale jak zainwestujesz w
          siebie, jak bedziesz zarabiac kupe kasy i plywac wlasnym jachtem po wodach
          Missisipi to wtedy gwarantuje Ci, Twoja brzydota bedzie najmniej wazna
          (zwlaszcza ze z milionem w kieszeni, bedziesz mogla zrobic sobie pare operacji
          plastycznych).
          PS: Niemozliwe? Zaczelam ostatnio watpic, ze cos moze byc niemozliwe, lub poza
          naszym zasiegiem (wlasciwie kto powiedzial, ze linia zasiegu nie jest
          plastyczna i ze nie mozna jej sobie do woli przyblizac?).
          PS: Wiem, ze moja rada jest dla Ciebie gowno warta.. Sama jak bylam w podobnym
          tanie to lałam na opinie innych, ale mam nadzieje, ze w
          chwilach "otrzeźwienia"zastanowisz sie choc na chwile nad tym co kazdy z nas
          stara ci sie tutaj przekazac (ja na przyklad dzieki pani Elzbiecie znacznie
          lepiej zaczelam odbierac rzeczywistosc:).

          ------------------------------------------------------------
          Jeżeli czynimy wszystko, co w naszej mocy, Bóg uczyni resztę.
          • beekeeper Re: wygląd a depresja 28.07.04, 14:29
            pani rady nie wychodzą poza perspektywę, że tak powiem, towarową. zamiast
            inwestować w wygląd, radzi jej pani inwestować w jakieś lukratywne kompetencje.
            człowiek pozostaje tu nie autonomiczną jednostką, tylko - towarem, a i
            oczekiwany "zwrot z inwestycji" jest w gruncie rzeczy ten sam - atrakcyjność
            rynkowa człowieka/towaru, inaczej: społeczna akceptacja kosztem własnej
            autonomii. proponuje pani tylko zmianę waluty w której wyceniany jest ten
            towar - z wyglądu zewnętrznego na pieniądze.
            • o-ren_ishi Re: wygląd a depresja 28.07.04, 14:36
              To sie nazywa - kompensacja. Bardzo tworcze zajecie.
              • aneta10ta Re: wygląd a depresja 28.07.04, 15:20
                Tyle że nieco chorobliwe.
                Aneta
          • aneta10ta Re: wygląd a depresja 28.07.04, 15:19
            o-ren_ishi napisała:

            > przy Twoim
            > stanie "calkowitej nie-wiary w siebie" uratowac siebie mozesz tylko Ty. Nikt
            Ci
            >
            > nie pomoze, nikt nie ochroni przed swiatem.
            Opanuj strach. Wykonalne.

            > Najlepiej by bylo zatem, abys zainwestowala swoje siły w prace, nauke
            > jezykow, kursy gotowania czy co tam jeszcze.
            Sensowna rada.

            > Sluchaj dziewczyno, mozesz byc brzydka, ale jak zainwestujesz w
            > siebie, jak bedziesz zarabiac kupe kasy i plywac wlasnym jachtem po wodach
            > Missisipi to wtedy gwarantuje Ci, Twoja brzydota bedzie najmniej wazna
            > (zwlaszcza ze z milionem w kieszeni, bedziesz mogla zrobic sobie pare
            operacji
            > plastycznych).

            Dla kogo nie będzie ważna? Dla niej czy innych?
            Nie słyszałam,żeby ktoś zdołał uciec od siebie.
            Aneta
        • aneta10ta Re: wygląd a depresja 28.07.04, 15:10
          zoltanek napisał:

          > samoakceptacja przyrośnie na
          > drodze wzajemenj relacji samoakcjeptacja-akceptacja otoczenia i będzie na
          tyle
          > silna by unieść nas na stałem, a z każdym dniem będzie coraz trwalsza.

          Jakże to brzydko pachnie! Fakt, że w chlewiku ciepło i bezpiecznie.
          Aneta
    • mskaiq Re: wygląd a depresja 28.07.04, 17:11
      Mysle ze Swoj wyglad mozesz poprawic dbajac o Siebie. Bardzo wiele mozna
      zmienic w naszym wygladzie jesli chcemy. Mysle ze jesli zaczniesz budowac z
      Siebie piekna dziewczynae to nia zostaniesz.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • roxy Re: wygląd a depresja 30.07.04, 03:22
      Witam wszystkich...
      Lekarz przepisał mi coaxil, jako lek poprawiajacy nastrój i...obni
      zajacy "zapotrzebowanie" na alkohol...Niestety, ten lek mi nie pomaga, mam
      stres przez cały dzień, czasem nigdzie nie wychodzę /zwłaszcza w ciągu dnia/,
      coaxil mi nie pomaga, jedynie...piwo na wieczór...
      Czy jestem uzależniona? Wiem, że mam depresję od dawna, z różnych powodów, do
      tego doszła nadwaga - nie wiem, czy przez łykanie antydepresanta, czy przez to
      piwo...
      Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, jak biorę Coaxil, wyłazi ze mnie
      agresja / ? / i cierpi na tym dziecko, które sama wychowuję...
      Chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę ze względu na moje małe dziecko...
      miałam już kiedyś "próbę"...
      Poradżcie mi coś...please...
      • looserka Re: wygląd a depresja 30.07.04, 15:52
        roxy napisała:

        > Witam wszystkich...
        > Lekarz przepisał mi coaxil, jako lek poprawiajacy nastrój i...obni
        > zajacy "zapotrzebowanie" na alkohol...Niestety, ten lek mi nie pomaga, mam
        > stres przez cały dzień, czasem nigdzie nie wychodzę /zwłaszcza w ciągu dnia/,
        > coaxil mi nie pomaga, jedynie...piwo na wieczór...
        > Czy jestem uzależniona? Wiem, że mam depresję od dawna, z różnych powodów, do
        > tego doszła nadwaga - nie wiem, czy przez łykanie antydepresanta, czy przez
        to
        > piwo...
        > Nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, jak biorę Coaxil, wyłazi ze mnie
        > agresja / ? / i cierpi na tym dziecko, które sama wychowuję...
        > Chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę ze względu na moje małe dziecko...
        > miałam już kiedyś "próbę"...
        > Poradżcie mi coś...please...

        Czy coaxil przepisał Ci psychiatra? I od jak dawna go bierzesz?
        Co do picia, to za mało napisałaś na ten temat, by móc stwierdzić, czy istotnie
        można podejrzewać u Ciebie problem alkoholowy.
    • roxy Re: wygląd a depresja 30.07.04, 17:52
      Coaxil zapisał mi psychiatra, wcześniej brałam Spamilan...Ale biorąc te leki
      przez 2 lata złapałam nadwagę /duża.../ i chociaż prawie nic nie jem, kupuję
      środki na odchudzanie, to nic nie pomaga...W rodzinie wołają na mnie "gruba",a
      ja z tym nie mogę nic zrobić !
      A co do piwa - bywają dni mało stresujące i wtedy zauważam brak ochoty na piwo,
      lub mało wtedy piję.../1-3 dziennie, na wieczór tylko/. A niedawno nie miałam
      takiej potrzeby przez tydzień...
      Zaznaczam, że mocnych trunków nie pijam, tylko piwo lub wino wytrawne, pół-na-
      pół z wodą mineralną...
    • trops7 Re: wygląd a depresja 30.07.04, 23:17
      a co w Tobie jest tak niesamowitego że czujesz się żle a ludzie to zauważają i
      szepcza za plecami?
    • roxy Re: wygląd a depresja 31.07.04, 00:30
      SAMOTNOŚĆ z wyboru...sądzę, że to może po mnie widać, nie chcę się z nikim
      związać, nawet fizycznie...dla niektórych moich znajomych to jest
      dziwne...ostatnio usłyszałam, że może coś ze mną nie tak...Czy, aby "zamknąć
      wszystkim buzię" muszę się łajdaczyć ze wszystkimi, którzy mają na to
      chęć? /pardon.../
      • fruvru Re: wygląd a depresja 03.08.04, 02:36
        wiecie ze wlasciwie kazda z nas jest brzydka (wedlug kanonow)przy piekniejszej
        kobiecie. Trzeba uwierzyc ze jestesmy dziecmi Boga, a wiec mamy wartosc jako
        indywidyalnosci.

        A co zrobisz jak bedziesz starsza? Jak myslisz zyja starsze kobiety?
        Ja mam kolezanke ktora wszystko miala dzieki swojej urodzie - nauczyciele
        meskiej plci ja adorowali, w sklepach obsluga wspaniala, dostala prace.
        Widzialam ja po paru latach i bardzo przytyla zbrzydla, schowala sie w domu, bo
        sie bala wyjsc - nagle zadnych przywilejow z wygladu. Mysle ze brak urody
        pomaga nam dojrzec, daje nam kopa bysmy sie rozwijali
        • bialeoko Re: wygląd a depresja 03.08.04, 02:42
          albo kopa by się pochlastać i nie rozwijać więzi społecznych... (mój przypadek)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka