nasiek79
06.08.04, 09:01
Właściwie to musiałabym opisać połowę swojego życia, żebyście mogli zrozumieć
powody i objawy moich-jak to nazywam-histerii... Nie chce nikogo zanudzać,
ale wczoraj miałam kolejny napad i -prawdę powiedziawszy- zaczyna mi to już
przeszkadzać w pracy i życiu codziennym... Krótko mówiąc dostaję histerii za
każdym razem, gdy dzwoni mój "eks". Od razu zaznaczam, nie jest to żadna
sytuacja w stylu: " jaka ja nieszczęśliwa, jak ja go kocham, a on mnie
porzucił"..Chodzi o to, że bez wzgledu na etap na jakim są nasze stosunki ja
reaguję zupełnie irracjonalnie na jakikolwiek kontakt z tym człowiekiem.
Lekarka stwierdziła depresję jakąś-tam (wybaczcie, byłam zbyt pochłonięta
histeryzowaniem, by do mnie calkowicie dotarły słowa pani dr)i przepisała
leki... To było rok temu. Teraz już na lekach nie jestem (a może powinnam
ciągle je brać??), mam wspaniałego chłopaka, a i tak czasem dopadają
mnie "trzęsawki" i stany lękowe.. Nie wspomnę już o tym co się dzieje, kiedy
dzwoni mój były.. No i co ja mam robić? Znów na prochy?