lelum3
17.04.18, 14:04
Reaguję niewspółmiernie do wagi problemu. Wpadam w dygot, sztywnieją mi mięśnie, bolesne myśli nie dają się nijak wyprzeć; zamykają mnie w szczelnym kokonie. Budzę się z lękami.
Wydaje mi się, że z depresji się od biedy wydrapałam, a tu takie jazdy.
Nie wiem, co o tym myśleć.