Dodaj do ulubionych

nastroje czy problem?

06.08.18, 12:31
Nie wiem, rozmawiałam nawet z moim endokrynologiem o tym. Potrafię przespać wszystko albo nie spać w ogóle. Nie mogę się skupić, nie wychodzę nigdzie jeśli nie muszę ( do pracy jeszcze się mobilizuję) .Jestem drażliwa. niespokojna, wszystko traci sens a o myśleniu na jakiś temat in plus nie mam mowy. Rozwaliło mi się życie prywatne. Rok dawałam sobie radę z pomocą psychologa. Potem uznałam że jest ok, psycholog zresztą też. a od lipca wszystko wraca znowu. Wraca i gnębi- wspomnienia, emocje. Co prawda z racji pewnych sytuacji nie mogę się odciąć całkiem od przeszłości. Ale sądziłam , że wszystko już sobie poukładałam w głowie. niestety nie. Wracają myśli o tym, że nie ma sensu istnieć, że nie daję sobie rady, że nic dobrego mnie nie czeka. Poza przeżyciami emocjonalnymi, czyli rozpadem związku jest atmosfera w miejscu gdzie mieszkam, problem w rodzinie, obgadywanie, zagrywki byłego. No i kwestia zawodowa, gdzie perspektywa też nie jest różowa. A moje stany na pewno nie pomogą. Ne wiem dlaczego wszystko wydawało się poukładane a teraz znowu jest w rozsypce. Ja jestem w rozsypce i nie potrafię znależć sensu w niczym. Moja przyjaciółka stwierdziła, że ma cudowne życie, bo święty spokój, póki co pracuję i niczego nie doceniam.....Punkt widzenia.....no właśnie, ja widzę pewnie inaczej bo sobie nie radzę. Zabić miłość w sobie, uciec z własnego domu i nauczyć się żyć inaczej........Trudne to jest i coraz trudniejsze w zasadzie....
Obserwuj wątek
    • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 06.08.18, 13:12
      To jak oceniają nasze życie inni nie ma znaczenia, znaczenia ma jak my się czujemy w swojej skórze. Jeżeli rozwala Ci się życie zawodowe i prywatne to nie wiem jakie jeszcze masz wątpliwości? To jasny, bardzo jasny sygnał że dzieje się źle i samo się nie zmieni, skoro psychoterapia okazała się niewystarczająca to nie ma na co czekać i trzeba łykać jak pelikan :)
      • megan.k Re: nastroje czy problem? 06.08.18, 23:47
        Od dłuższego czasu zastanawiam się, kim Ty właściwie jesteś na tym forum. Wszystkim zalecasz łykanie tabletek, ale one nie odmieniają życia i nie rozwiązują problemów, tylko osłabiają wrażliwość, zmniejszają aktywność, przestajesz myśleć i czuć, wyciszają emocje, które są przecież częścią życia. Przestaję wierzyć, że sama łykasz psychotropy. Czy człowiek chory psychicznie na lekach byłby w stanie dyżurować codziennie na tym forum od co najmniej kilkunastu lat?
        • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 07.08.18, 01:20
          ile ja się tu napisałam o psychoterapii i pracy nad sobą, pozytywnym myśleniu, zmianach w życiu, a Ty ciągle mi wmawiasz jakieś banialuki....serio nie umiesz czytać czy co?
          a w co wierzysz to mnie kompletnie nie obchodzi, wierz sobie w co tam chcesz, ale nie pisz głupot o tabletkach osłabiających wrażliwość, zmniejszających aktywność i że po nich przestaje się myśleć i czuć, no chyba że masz na myśli haloperidol.
          • megan.k Re: nastroje czy problem? 08.08.18, 01:21
            Przykro mi bardzo, ale nie dyżuruję na forum codziennie, nie mam na to czasu. Reaguję, jak polecasz tabletki, nie będąc lekarzem psychiatrą. Teraz wracam czasami na forum, bo zbieram materiały na temat leczenia psychiatrycznego i reakcji na leki.
            • manka50 Re: nastroje czy problem? 08.08.18, 09:21
              Dziewczyny, każda rada jest cenna. I tak sama muszę podjąć decyzję. W zasadzie podjęłam, zapisałam się na wizytę u psychiatry, po teście na depresję nie ma sensu niczego odkładać. Tym bardziej że organizm somatycznie daje znaki coraz ostrzejsze. Co prawda terminy dośc odległe ale nie mam wyboru.
          • herakles-one Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 02:50
            Jedno jest pewne, że tabletki nie rozwiążą żadnego konfliktu nerwicowego, nie zlikwidują poczucia winy, nie zburzą murów, którymi się odgradzamy od innych i nie usprawnią naszych relacji z ludźmi i leczenie nimi nerwic, depresji pochodzenia reaktywnego, zaburzeń osobowości jest nieporozumieniem.
      • donatee Re: nastroje czy problem? 03.09.18, 22:25
        Pewnie dla niektórych farmakologia to najlepsze lub jedyne rozwiązanie, nie wnikam. Ja na tabletkach zmarnowałam 2 lata z podejściem, że tabletki zrobią wszystko za mnie. A jeśli człowiek sam nie zmusi się do ciężkiej pracy to nie wyjdzie świadomie z choroby. Po tabletkach trafiłam do Jana Świerszcza z Otwartej Przestrzeni, gdzie na początku wzbraniałam się przed terapią, mimo, że nikt mnie do niej nie zmuszał. Tak jak ktoś tu napisał, pacjent wzbrania się przed terapią bo to nie jest przyjemna pogaduszka, to jest praca i ból. Terapeucie ciężej jest pracować z pacjentem bez leków, może dlatego tak często decydują się od razu przepisać pastylki?
    • tiaaa Re: nastroje czy problem? 06.08.18, 23:52
      Masz podobnie jak ja :( Wszystkie wyniki krwi w normie. Przynajmniej jak ostatnio badałem. A już wtedy takie jazdy były.
      • manka50 Re: nastroje czy problem? 07.08.18, 12:01
        No właśnie. Niby wszystko ok, ale ie jest ok.
    • herakles-one Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 03:25
      Mańka Ty masz objawy depresji. Potrzebujesz gruntownej terapii. Widzę, ze tutaj zachwalają terapię behawioralno-poznawcą, lecz ja się nie zgadzam z tym. Uważam, ze bardziej skuteczna i dająca trwałe efekty, jest takich wypadkach jak Twój, terapia psychodynamiczna, która nastawiona jest na relacje, a nie tylko zmianę myślenia. Ludzie nie lubią tej terapii, bo ona sięga do urazów z dzieciństwa, a to zwykle jest bolesne, ale bez tego nie ma prawdziwego uzdrowienia. Zrąb naszej osobowości powstaje w ciągu pierwszych siedmiu lat życia i te cechy, które wtedy nabyliśmy pozostają na całe życie. Pozostają w nas również blizny, a właściwie nie blizny, lecz zaskorupione, niewyleczone rany, które wtedy otrzymaliśmy. Zgodnie z powszechnym wyobrażeniem jesteśmy panem własnego losu. Prawda jest tymczasem taka, że jesteśmy kształtowani przez innych ludzi, przerażające jest to, że nasz los spoczywa w ich rękach. Każdy z nas jest tworem tych, którzy go kochali.... albo odmówili mu miłości.
      Istnieją trzy podstawowe problemy emocjonalne, które dziedziczymy z tego okresu i z którymi musi się borykać większość z nas jest. Pierwszy z nich to lęk. Lęk można zdefiniować jako niezrozumiałą obawę przed nieokreślonym obiektem. Nie mamy pewności co nam dolega, ale jesteśmy świadomi, ze coś nas niepokoi i świadomi wpływu tego niepokoju na nasz system nerwowy i przewód pokarmowy.
      • herakles-one Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 03:46
        c.d. Nie jest łatwo ustalić przyczynę lęku, lecz coraz bardziej staje się świadome, że już w okresie prenatalnym, jeśli kobieta jest często podenerwowana, to dziecko przez wspólny krwioobieg odbiera te bodźce i przechowuje w swoim układzie nerwowym i mózgu. Noworodki również odbierają gwałtowne ruchy , podniesione głosy rodziców i wzmacniają to przesłanie, którego treścią jest niepokój.
        Drugim problemem emocjonalnym wyniesionym z tego okresu jest kompleks winy. Kompleks winy nie ma związku z żadną rzeczywistą winą. Można go zdefiniować jako uporczywe poczucie, że jest się moralnie złym lub grzesznym. Temu kompleksowi towarzyszy także potrzeba kary. Osoba taka poważnie dotknięta kompleksem winy bezwiednie i nieświadomie poszukuje kary. Osoba może sobie sama zadawać cierpienia fizyczne, okaleczać się, a w przypadku lżejszym poszukiwać takiego partnera małżeńskiego, czy partnera, który będzie ją karać. To są częste przypadki , że np.żona alkoholika, która wiele wycierpiała rozwodzi się z nim i ponownie wychodzi za innego alkoholika, lub innego destrukcyjnego partnera. Początki kompleksu winy wiąże się zwykle z surową i szorstką postawą rodziców wobec dziecka, które staje się obiektem ich gniewu i odreagowania swego złego samopoczucia .
        • herakles-one Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 04:05
          c.d. Trzecim problemem emocjonalnym jest poczucie mniejszej wartości. Jest to poczucie, że jest się kimś niepełnowartościowym. Uważa, że jako osoba nie może być akceptowany i przedstawia sobą znikomą wartość. To zranienie emocjonalne również powstaje we wczesnym dzieciństwie. Rodzice traktują jak przedmiot lub bagaż i utrzymują w stanie ciągłego podporządkowania swej wszechmocnej woli, sieją ziarno tego kompleksu. "Tyle w Tobie dobrego, że nasz słuchasz i nie sprawiasz nam kłopotu." Tak by można scharakteryzować taki model wychowania.
          Osoba, która wyniosła w posagu te zranienia nie jest w stanie zaakceptować siebie taką jaką jest, a jest to podstawowy warunek zdrowia psychicznego i udanych relacji z innymi. Dlatego potrzebna jest terapia, która pomoże uleczyć te zranienia, a także pomoże nam zrozumieć i zaakceptować siebie. Sami tego nie zrobimy, potrzebny jest nam ktoś kto nam w tym pomoże i taką osobą powinien być terapeuta, który nie powinien udzielać nam rad co mamy robić, lecz zrozumieć i zaakceptować nas, co pozwoli nam przeżyć korektywne, uzdrawiające doświadczenie i da bazę i zapoczątkuje zmianę w naszym życiu.
          P.S. Pisałem na raty, bo mi zrywa połaczenie.
          • megan.k Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 05:20
            Czy znasz się również na leczeniu farmakologicznym chorób psychicznych, a w szczególności na błędach lekarskich dotyczących sposobu leczenia i skutków ubocznych dla pacjenta? Zaobserwowałam pewne prawidłowości dotyczące leczenia CHAD, przyczyny powodujące zmiany faz na skutek błędów w podawaniu leków i okresu ich stosowania. Chętnie bym z kimś o tym porozmawiała.
          • manka50 Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 09:58
            Kiedy czytałam, co napisałeś, to wszystko pasuje. Idealnie. Napisałam do gabinetu, gdzie pracuje lekarz który wzbudza moje zaufanie i , mam nadzieję, wskaże drogę ku właściwemu leczeniu. Nie chcę zatruwać się lakami, bo to droga która ma swoje zakręty. Jestem odporna na terapię, to wiem od mojej psycholog. Twierdziła, że mówię to, co ona chce usłyszęc .I trochę w tym było racji, szczególnie gdy dotyczyło to kwestii dla mnei niewygodnych. Dlaczego tak robię? nie wiem, być moze z lęku ze inni juz na moim miejscu byli dalej a ja nie, z komplekrsów byc może, ze strachu....nie wiem.
            • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 19:02
              zatruwać się lekami, ręce opadają, dużo masz jeszcze takich przesądów i obiegowychg opinii w zanadrzu?
              przestań też oddychać, jeść i pić, bo to wszystko w sumie trucizna..
              • megan.k Re: nastroje czy problem? 09.08.18, 20:27
                Pozwól ludziom mieć własne zdanie, każdy ma do tego prawo. Nie jesteś wyjątkowa, jeśli tak myślisz, to może właśnie zaczął się epizod manii z zaburzeniami psychotycznymi i nadszedł czas zwiększyć dawki "cukierków".
                • manka50 Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 20:48
                  Nie brałam dotąd żadnych leków. Psychoterapia z której korzystałam nie uzwgledniala takiej opcji.
                • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 16.08.18, 12:10
                  ale bezczelny wpis przegapiłam, tu już Mańka przegłaś.
                  jak to JA nie jestem wyjątkowa?!
                  każdy jest a ja nie, dlaczego?
              • herakles-one Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 09:42
                Zaburzenia pamięci i koncentracji mogą być objawem ubocznym większości leków psychotropowych, jednak często jest to objaw przejściowy, występujący głównie na początku terapii. Należy jednak pamiętać, że depresja również powoduje niekorzystny wpływ na pamięć i koncentrację.

                Leki z grupy SSRI uchodzą za stosunkowo bezpieczne i pozbawione wielu działań ubocznych, zwłaszcza w odniesieniu do leków poprzedniej generacji, jednak istnieje kilka grup chorych, u których stosowanie tych leków wiąże się ze szczególną ostrożnością. Należą tu: pacjenci <18 r.ż., w wieku podeszłym, kobiety ciężarne i karmiące piersią, chorzy na padaczkę i chorobę Parkinsona, osoby z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, schorzeniami układu krążenia, nerek i wątroby.

                SSRI mogą powodować również zaburzenia elektrolitowe, małopłytkowość, zaburzenia funkcji seksualnych oraz przyrost masy ciała. Dlatego też wskazane jest wykonanie badań morfologii krwi, poziomu elektrolitów oraz funkcji wątroby przed rozpoczęciem leczenia oraz ich okresowe monitorowanie w trakcie terapii. Działania uboczne są przejściowe i nie powodują trwałego, nieodwracalnego wpływu na organizm.

                Brakuje badań klinicznych, które oceniałyby bezpieczeństwo wieloletniego stosowania leków z tej grupy. Tego typu badania są związane z istotnymi przeszkodami metodologicznymi.

                Szczegółowy opis działań niepożądanych jest zawarty w ulotce producenta dołączanej do leku.

                Z pozdrowieniami
                Psychiatra, absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

                To jest odpowiedź lekarza psychiatry na to pytanie czy psychotropy szkodzą. Ja podkreśliłem jedno zdanie, które mówi bardzo wiele. Nikt praktycznie nie bada wpływu tych leków w dłuższym okresie. Czytałem przed paru laty wywiad z panią profesor z instytutu, który zajmuje się prowadzeniem takich badań, która stwierdziła , że jeden ze składników tych leków,(niestety nie pamiętam jego nazwy) zwiększa wystąpienia choroby Alzheimera o 300% .
                Niestety, podejście naszych psychiatrów jest dość beztroskie w tej materii. Zresztą co mają robić, skoro tak wygląda nasze lecznictwo, że najłatwiej przepisać prochy, które znieczulą pacjenta. Prowadzenie psychoterapii byłoby o wiele bardziej kosztowne i nie ma na to środków. Inni nadal hołdują podejściu biologicznemu w przyczynach powstawania depresji i nie uwzględnianiu jej prawdziwych przyczyn. Ten problem zresztą nie tylko u nas występuje, również np. w USA. Siła oddziaływania koncernów farmaceutycznych jest wszędzie bardzo duża.
            • herakles-one Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 08:44
              Mańka każdy pacjent stawia opór przed terapią. U niektórych ten opór jest tak duży, że w ogóle się nigdy na terapię nie zdecydują i całe życie wolą zatruwać życie sobie i swojemu otoczeniu jeśli cierpią na zaburzenia osobowości. To nie jest tak, że to u Ciebie jakaś skaza jest. Kompetentny terapeuta widzi manipulacje pacjenta i potrafi je rozbroić. A lęk przed otwarciem się i mówieniem o swoich problemach też występuje w mniejszym lub większym stopniu u każdego.Ten lęk trzeba pokonać,a terapeuta Ci powinien w tym pomóc.Jeśli nawiążesz kontakt z nim i będziesz miała zaufanie będzie łatwiej. Zobacz tam, na tym drugim forum w wątku : Nurty psychoterapii - dlaczego zalecam tę terapię psychodynamiczną. Z tego, co pisałaś, nie wydaje mi się by włączanie leków było Ci potrzebne.
              • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 15:05
                a skąd wiesz że "każdy"?
                przestań już naganiać pacjentów
                • herakles-one Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 20:13
                  Nie bardzo rozumiem czego dotyczy to to Twoje pytanie:" a skąd wiesz, że każdy?" O ten opór Ci chodzi?
                  Uwielbiam gdy ktoś mi zaczyna dyktować co mam robić, a czego nie. Bez tego mógłbym nie wiedzieć.
                  • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 10.08.18, 21:35
                    we wszystkich wątkach mówisz co mają robić a tu nagle taka siurpryza, sam tego nie lubisz
                    pojawiasz się jak diabeł z pudełka i naganiasz do gabinetu, stawiasz diagnozy, piszesz że ludzie nie potrzebują leków, nie ufam w twoją szczerość za grosz
                    • nebelowa Re: nastroje czy problem? 16.08.18, 09:10
                      Podpisuje sie pod kolezanka, kolega reklamuje sie lub kogos , az furczy. Jedyna roznica to to, ze angazuje sie w watki, nie pisze jednego, dwoch zdan jak inni reklamujac, co na poczatku nieco rozmywa glowny cel postu
                      • mardaani.74 Re: nastroje czy problem? 16.08.18, 12:13
                        nieco rozbudowana reklama szeptana samego siebie, ale nie da rady zbyt długo udawać szeregowego forumowicza, to trzeba mieć jednak zryty berecik :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka