Dodaj do ulubionych

Odbić się od dna.......

03.11.04, 20:52
Jestem na dnie.....już go dotknęłam....poczułam wszystko, co było można
poczuć.....cierpienie, ból, strach, brak zrozumienia, brak seksu!!!......
I jestem tu...i coś się zaczyna....
Życiorys.....jak każdy,który doszedł do takiego martwego punktu...pełen
smutku, z braku czegoś czego brakuje tylko mnie....
Mąż z kompleksem Edypa.....nie radzący sobie z moimi
potrzebami....ignorujący wszystko co dotyczy mnie.....ograniczający się do
roli tylko papierkowego małżonka.....tryskający humorem, inteligentny,
wrażliwy na wszystko z wyjatkiem mnie.......seks prawie nie
istniejący....wymuszony przeze mnie.....nic z jego inicjatywy.....
I co dalej??????...........nie ma mowy o lekarzach, szczerych
rozmowach.....to mój problem...nie jego......ale co dalej????
Jestem na dnie....i nie daję już rady....walka zakończona....moja walka.....
A w tym wszystkim dwójka małych dzieci.....
Na dodatek nic się nie skończyło.....oczywiście dla mnie........kochać nie
przestałam.........
A on....kto go tam wie.....nie chce niczego tylko świętego spokoju.....
Nie wierzę już w nic...nawet 4 kilo w tą....czy w drugą stronę.....
I jestem na dnie i muszę się odbić!!!!!!
Nie zdradą!!!
Nie nienawiścią!!!!
Nie mam na to czasu.....nawet wyprowadzka nie wchodzi narazie w grę.....
ale On jest obok....zimny, obojętny, zmęczony.....
i co dalej????...........................
Jak przestać myśleć......zadręczać się dając sobie fikcyjną szansę......obić
się od dna....moze chorej miłości......
Jak żyć obok,...a razem....jak patrzeć.....by nie bolało....., jak nie
pożądać.....
Muszę wyjść......zatrzasnąć drzwi.....
Jak z powrotem stać się sobą......potrzebuję dobrego
słowa....rady...pomocy.....przyjaźni....której jest pełno obok.....a nie w
domu....
Co dalej?????...................

Jestem na granicy silnej depresji...........
Obserwuj wątek
    • rzeznia_nr_5 Re: Odbić się od dna....... 03.11.04, 21:49
      laureliamay napisała:

      > Jestem na dnie.....już go dotknęłam....poczułam wszystko, co było można
      > poczuć.....cierpienie, ból, strach, brak zrozumienia, brak seksu!!!......
      > I jestem tu...i coś się zaczyna....
      > Życiorys.....jak każdy,który doszedł do takiego martwego punktu...pełen
      > smutku, z braku czegoś czego brakuje tylko mnie....
      > Mąż z kompleksem Edypa.....nie radzący sobie z moimi
      > potrzebami....ignorujący wszystko co dotyczy mnie.....ograniczający się do
      > roli tylko papierkowego małżonka.....tryskający humorem, inteligentny,
      > wrażliwy na wszystko z wyjatkiem mnie.......seks prawie nie
      > istniejący....wymuszony przeze mnie.....nic z jego inicjatywy.....
      > I co dalej??????...........nie ma mowy o lekarzach, szczerych
      > rozmowach.....to mój problem...nie jego......ale co dalej????
      > Jestem na dnie....i nie daję już rady....walka zakończona....moja walka.....
      > A w tym wszystkim dwójka małych dzieci.....
      > Na dodatek nic się nie skończyło.....oczywiście dla mnie........kochać nie
      > przestałam.........
      > A on....kto go tam wie.....nie chce niczego tylko świętego spokoju.....
      > Nie wierzę już w nic...nawet 4 kilo w tą....czy w drugą stronę.....
      > I jestem na dnie i muszę się odbić!!!!!!
      > Nie zdradą!!!
      > Nie nienawiścią!!!!
      > Nie mam na to czasu.....nawet wyprowadzka nie wchodzi narazie w grę.....
      > ale On jest obok....zimny, obojętny, zmęczony.....
      > i co dalej????...........................
      > Jak przestać myśleć......zadręczać się dając sobie fikcyjną szansę......obić
      > się od dna....moze chorej miłości......
      > Jak żyć obok,...a razem....jak patrzeć.....by nie bolało....., jak nie
      > pożądać.....
      > Muszę wyjść......zatrzasnąć drzwi.....
      > Jak z powrotem stać się sobą......potrzebuję dobrego
      > słowa....rady...pomocy.....przyjaźni....której jest pełno obok.....a nie w
      > domu....
      > Co dalej?????...................
      >
      > Jestem na granicy silnej depresji...........



      Dupa jaś.
    • aidka Re: Odbić się od dna....... 04.11.04, 22:08
      > laureliamay napisała:
      >
      > > Jestem na dnie.....już go dotknęłam....
      /.../
      tez mam w lokalu w którym egzystuję, podobną sytuację
      i kiedyś, radziłam sobie w takich okolicznościach , jak Twoje
      rozgrywalam rzeczy po swojemu i wygrywalam
      /sprawa dotyczyła tej samej, obojętnej wobec mnie osoby, ktorą budziłam z
      korzyscią dla siebie 2 czy 3 raz/
      a teraz nie mam na to siły
      doskonale Cie rozumiem
      i tylko tak mogę Ci pomóc >
      mówiąc, że rozumiem i wiem, co czujesz

      moglabym opowiedzieć jak udawalo mi sie poprzednio wygrywać
      gdy nie byłam w stanie aż tak totalnej degrengolady
      ale tutaj coś mówić poważnie do kogoś, to narazać się na komentarze ...gdybym
      powiedziała - bydła - obrazilabym krowy i woły...
      więc tylko tyle - jestem jeszcze, rozumiem Cię, bardzo mocno ściskam, Droga
      Laureliamay ...
      aidka
      • smutnybelg Re: Odbić się od dna....... 07.11.04, 23:46
        Mysle sobie o Tobie. Sam przechodze depresje... Mysle o Twoim mezu. Czy moze on
        nie jest homoseksualista? A moze ma kochanke... Przypatrz sie temu...
        Bede trzymal za Ciebie kciuki... Wiem, co to depresja i jak boli...
    • gracjanka Re: Odbić się od dna....... 04.11.04, 22:38
      Nic na sile Larueliamay,ja mam podobna sytuacje i zauwazylam ze jak probuje
      prosic,rozmawic,blagac to przynosi odwrotny skutek,poprostu to olej traktuj go
      tak jak on ciebie.Ja dawno zakonczyla bym ten zwiazek ale sie boje ze sobie
      rady nie dam,ze poprostu sie bardziej zalamie po jego odejsciu i on to chyba
      wie i wykorzystuje ten fakt.Ta obojentosc jest okrutna i rozumiem cie cierpisz
      ja tez zyjac jak no wlasnie jak kto??? przyjaciele nie;bo oni sie wspieraja i
      zwierzaja<tego oczywiscie nie ma.Kolezenstwo tez nie bo nie ma
      dialogu.Kochankowie>tym bardziej nie oni przeciez sa namietni i czuli.
      Milosc nie wiem czy byla,a moze hm na pewno sie zmyla, bo jak to inaczej
      wytlumaczyc.
      Zyje w celibacie jak pigwin zakonnica,tylko potpisujac papierek mialo byc
      inaczej,podpisalam ale sluby czystosci.pozd.
    • mskaiq Re: Odbić się od dna....... 08.11.04, 04:20
      Jesli kochasz to znajdziesz droge. Mysle ze dotknelas dna bo probujesz
      zaatrzymac Swoja milosc. Pozwol aby byla z Toba wbrew rozsadkowi po to, by
      nauczyc Siebie i Jego ze to nie ona rani.
      To co sie dzieje z Nim to jest to strach, bo tylko strach powoduje takie
      oziebienie. Pod tym strachem jest milosc mozesz Mu pomoc pozbyc sie tego
      strachu, wtedy oboje znajdziecie droge. Jesli chcesz napisz do mnie na
      mskaiq@gazeta.pl
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka