Dodaj do ulubionych

Przerywam leczenie....

09.11.04, 12:16
od ok 10 lat leczę sie na depresję...obecnie mam prawie 27 lat, brak pracy,nijaki staż,w szpoleczeństwie jestem nikim, całe lata się leczyłam,brałam
chyba ok 8-10 leków zacząwszy od doxepiny,sulpirydu,tegretolu,prozaku,effectinu itd a koncząc na asentrze, która mi nawet dobrze działa,ale mnie
po prostu już nie stać na leczenie
postanowiła odstawic to wszytko...choruję dodatkowo na serce, te leki
też kosztują
mam nadzieję,ze depresja mi wróci i bede miała odwage sie w koncu zabić
wszyscy tylko mi mówią "żyj" a ja nie umiem, NIE UMIEM
mimo ze walczyłam wiele lat...
dość....
Obserwuj wątek
    • ty.ja Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 12:31
      szamanka78 napisała:

      > wszyscy tylko mi mówią "żyj" a ja nie umiem, NIE UMIEM
      > mimo ze walczyłam wiele lat...
      > dość....

      to się nazywa ponoć nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie
      wcale ci się nie dziwię Szamanko
      chyba żaden depresjonat NIE UMIE się tak do końca przystosować do...
      powalcz jeszcze trochę
      może jednak lepej żeby....
      po co "przyspieszać" swój czas?
      bo brak siły?
      siły na co?
      Wwiem, wiem...
      mnie nie musisz tego mówić
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 13:41
      Probowalas przez 10 lat leczyc depresje lekami. Nie przynioslo to rezultatow,
      moze warto sprobowac cos innego. W tej chwili stracilas wiare bo nie widzisz
      rezultatow Twojego leczenia.
      Znam sporo osob ktore pozbyly sie depresji ale nie znam ani jednej ktora
      zrobila to za pomoca lekow. Mysle ze rozweiazanie lezy gdzie indziej, trzeba
      zmienic podejscie do zycia. Trzeba pozbyc sie wszystkiego co dziala przeciwko
      nam.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:02
        mskaiq napisał:

        > Znam sporo osob ktore pozbyly sie depresji ale nie znam ani jednej ktora
        > zrobila to za pomoca lekow.
        Prowokacja to ostatnie, czym tłumaczyłabym sobie Twoją wypowiedź... Po
        napisaniu postu warto go przed wysłaniem przeczytać.
        Pozdrawiam
        Aneta
      • menisk_wypukly Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:13
        Bardzo frapujące są poglądy Pana Mskiaqa na temat depresji. Mam do Pana wielką
        prośbę. Widzę, że uważa się Pan za znawcę tematu, dlatego bardzo proszę o
        wyjaśnienie mi, nieuczonemu, takich pojęć jak - "depresja endogenna", "choroba
        afektywna jednobiegunowa", "choroba afektywna dwubiegunowa" , poglądów na
        pochodzenie tych zaburzeń oraz metod leczenia. To także w nawiązaniu do wątku,
        w którym wypowiada się Pan na temat braku czynnika dziedziczności w
        występowaniu zaburzeń depresyjnych.
        Z poważaniem
        MW
        • an_a1 Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:57
          Nie wolałbyś podjąć gruntownych studiów z zakresu psychiatrii niż marnować
          czas, czytając wypowiedzi na Forumie? Nie wydaje Ci się, że Mask.. we
          wspomnianej dziedzinie nauki nie może być traktowany jako autorytet?
          Pozdrawiam
          Aneta
      • gloom Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:55
        o rany, coraz glupiej... szkoda, ze nie mozesz wykasowac swojego postu, he?
    • gniadykon Patrz, to właśnie ten worek smiecia targamy 09.11.04, 15:39
      na plecach: staż, praca, pozycja w społeczeństwie...(i nie chwal sie, że masz tylko 27 lat).
    • gloom Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:54
      pomysl, przed czym i komu chcesz sie poddac - nie warto. masz siebie, to wiecej
      warte niz caly swiat, nawet ten, ktory ogladasz przez ciemne okulary. tych 27
      lat nie uniewaznia nic, kolejnych - takze. cieplo pozdrawiam.
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 15:55
      Aneto, ja nie prowokuje, pisze ze jesli cos nie dziala nalezy sprobowac czegos
      innego, mysle ze tutaj decyduje rozsadek. Prawda jest ze znam ludzi ktorzy
      pozbyli sie depresji bez brania lekow i nie znam nikogo komu sie udalo to
      osiagnac poprzez branie lekow.
      Menisku_wypukly wjasnienie tych terminow znajdziesz w kazdej ksiazce z zakresu
      psychologi czy psychiatri. To co ja pisze oparte jest o moje doswiadczenia, o
      to co przeszedlem i co udalo mi sie pokonac.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ty.ja Re: Przerywam leczenie....a może warto.... 09.11.04, 16:28
        wspomóc się "terapią mskaig"
        po prostu wspomóc w ten sposób, aby wysłuchać jak On sobie poradził bez leków
        są typy depresji, zwłaszcza te występujące w chorobie dwubiegunowej (o
        endogennej to już nie wspominam, bo z samej jej definicji...), które jednak
        wymagają, przynajmniej okresowego, brania leków
        ale....
        niestety....
        są przypadki, że na etap depresyjny żadne leki nie pomagają
        ostatnie badania jakie w tym temacie przeprowadzono dały wynik, że około 70%
        depresji można wyleczyć lekami (ale nie podano czy na stałe)
        a aż 30% "wyleczono" bez antydepresantów a około drugie tyle
        depresji "przeszło" podając chorym tylko placebo.

        mskaiq napisał:

        > Aneto, ja nie prowokuje, pisze ze jesli cos nie dziala nalezy sprobowac
        czegos
        > innego, mysle ze tutaj decyduje rozsadek. Prawda jest ze znam ludzi ktorzy
        > pozbyli sie depresji bez brania lekow i nie znam nikogo komu sie udalo to
        > osiagnac poprzez branie lekow.

        mnie mskaiq nie musisz przekonywać, że z depresji można "wyjść" bez lekarsw
        antydepresyjnych, bo i badania statystyczne przeprowadzone na świecie
        potwierdzają , że i takie wyleczenia są możliwe i jak podają statystyki, wcale
        nie takie rzadkie
        niestety....
        nie znam w Polsce lekarza, który po zdiagnozowaniu chorego podjąłby się jego
        leczenia bez włączenia leków,czesto bardzo szkodliwych dla danego pacjenta
        czyżby polska psychiatria aż tak bardzo odstawała od psychiatrii światowej?
        a może to lobby farmaceutyczne "wzięło się" w Polsce za leczenie psychiatryczne
        też?
        a może...nauka sobie a praktyka sobie
        bo tak jest łatwiej i bez stresu dla lekarzy za marne pieniądze, które już
        stresują w tym zawodzie wykonywanym w Polsce za "państwowe" pieniądze
        a prywatny?
        jak mniejszej klasy, to i tak woli się zabezpieczyć receptą
        usiąść i płakać razem z desperowanymi depresantami takimi jak nasza tu Szamanka
        • uri_ja Re: Przerywam leczenie....a może warto.... 10.11.04, 06:40
          ty.ja napisała:

          > wspomóc się "terapią mskaig"
          > po prostu wspomóc w ten sposób, aby wysłuchać jak On sobie poradził bez leków
          > są typy depresji, zwłaszcza te występujące w chorobie dwubiegunowej (o
          > endogennej to już nie wspominam, bo z samej jej definicji...), które jednak
          > wymagają, przynajmniej okresowego, brania leków
          > ale....
          > niestety....
          > są przypadki, że na etap depresyjny żadne leki nie pomagają
          > ostatnie badania jakie w tym temacie przeprowadzono dały wynik, że około 70%
          > depresji można wyleczyć lekami (ale nie podano czy na stałe)
          > a aż 30% "wyleczono" bez antydepresantów a około drugie tyle
          > depresji "przeszło" podając chorym tylko placebo.
          >
          > mskaiq napisał:
          >
          > > Aneto, ja nie prowokuje, pisze ze jesli cos nie dziala nalezy sprobowac
          > czegos
          > > innego, mysle ze tutaj decyduje rozsadek. Prawda jest ze znam ludzi ktorz
          > y
          > > pozbyli sie depresji bez brania lekow i nie znam nikogo komu sie udalo to
          >
          > > osiagnac poprzez branie lekow.
          >
          > mnie mskaiq nie musisz przekonywać, że z depresji można "wyjść" bez lekarsw
          > antydepresyjnych, bo i badania statystyczne przeprowadzone na świecie
          > potwierdzają , że i takie wyleczenia są możliwe i jak podają statystyki,
          wcale
          > nie takie rzadkie
          > niestety....
          > nie znam w Polsce lekarza, który po zdiagnozowaniu chorego podjąłby się jego
          > leczenia bez włączenia leków,czesto bardzo szkodliwych dla danego pacjenta
          > czyżby polska psychiatria aż tak bardzo odstawała od psychiatrii światowej?
          > a może to lobby farmaceutyczne "wzięło się" w Polsce za leczenie
          psychiatryczne
          >
          > też?
          > a może...nauka sobie a praktyka sobie
          > bo tak jest łatwiej i bez stresu dla lekarzy za marne pieniądze, które już
          > stresują w tym zawodzie wykonywanym w Polsce za "państwowe" pieniądze
          > a prywatny?
          > jak mniejszej klasy, to i tak woli się zabezpieczyć receptą
          > usiąść i płakać razem z desperowanymi depresantami takimi jak nasza tu
          Szamanka

          nie znam psychiatry(także na "zachodzie" znam ich kilku), który zaryzykuje nie
          podania leków...wiesz ile prozacu żrą Amerykanie? i biorą go nie tylko na
          depresję ale nadużywają, bo wystarczy,że maktośobniżony nastrój a lekarz
          wypisze tam receptę.o jakich trendach więc piszesz?
          inną sprawą jest dostępność innych terapii, ale zazwyczaj jeśli już są:
          1. są płatne
          2. są bardzo drogie
          3. są uzupełnieniem terapii farmakologicznej.
          Polscy lekarze są bardzo dobrze wykształceni i raczej się dokształcają, więc
          nie imputuj im łatwości, bo czasem ta szkodliwa na watrobę chemia, którą
          z "łatowścią" przepisują, ratuje resztę człowieka...
      • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 17:04
        Zrozumiałam doskonale, o czym mówisz, choć kosztowało mnie to chwilę namysłu.
        Pozdrawiam
        Aneta
        -------------
        Ścientyzm szkodzi na głowę.
    • szamanka78 Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 17:49
      ludzie ,nie jestem nawet ubezpieczona,chodziłam do psychologa
      wiecej opcji nie mam
      a na nic platnego mnie nie stac
      to się nudzi z czasem....strach przed nawrotem
      i kwestia likwidacji "ja"
      • gloom Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 17:53
        czy jest ktos, kto moglby Ci pomoc materialnie? jesli masz kogo poprosic - nie
        wahaj sie. inni bez powodu kradna. pozdrawiam serdecznie, m.
      • ty.ja Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 19:13
        szamanka78 napisała:

        >....strach przed nawrotem
        > i kwestia likwidacji "ja"
        >

        jakoś i to przeżyłam....
        przez przypadek czy niedopatrzenie (moje)
        ale
        przy trzecim razie już wytrzymałam :)))
        a co z forsą na to "przetrzymanie"?
        to problem
        rozumiem ciebie Szamanko
        niedługo temu moja jedna znajoma TYLKO z powodu depresji "finansowej"....
        ale odratowali bo dzieci były w pobliżu
        i jakoś teraz wytrzymuje
        nawet z objawami uśmiechu do ....
        tylko że nie każdy jednak tak by chciał "wytrzymywać"
        ja bym nie chciała
        czy łatwiej jest wytrzymywać własne depresje?
        finansowe chyba łatwiej
        mniej bolą
        a może inaczej tylko?
        a jak najdzie człowieka i jedna i druga naraz?
        czy może być coś gorszego?
        przez dłuższy czas?
        jakiej trzeba siły aby te obie depresje znieść?
        a może wystarczyłoby jedną z nich ująć?
        tylko że na tę "finansową" depresję to recepty lekarz nie da
        bo jak sam jest jeszcze zdrowy, to wie, ze żadna apteka takiej recepty by nie
        zrealizowała :)

        • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 19:38
          A niech to...
          o0oo! Bekeeper!
          A szybciej mi tam z tą trzecią drogą.
          Aneta
          • gloom Re: Przerywam leczenie.... 09.11.04, 19:53
            Auuuuuu!!! Zew wilczycy
            • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 20:16
              Czuję się osaczona przez zdarzeń zamęt.
      • grzegorz961 Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 15:39
        widze ze sprawa powazna. mam doswiadczenia podobne i mysle ze moglibysmy
        porozmawiac. gg 3702876. nie boj sie nie jestem nawiedzony. albo na maila
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 03:41
      Szamanko78 pieniadze nie stanowia tutaj bariery, psycholog moze pomoc ale i tak
      cala prace musisz wykonac Ty.
      Caly problem z depresja bierze sie z tego ze pojawiaja sie w nas negatywne
      mysli. My tego nie kontrolujemy, akceptujemy to co przychodzi. Zwykle te zle
      mysli pojawiaja sie kiedy jestesmy bezczynni. Potrafia popsuc dzien, poglebic
      depresje, odebrac chec zycia. Nie wolno dopuszczac do tego, trzeba walczyc o
      dobre mysli bo te nie przychodza same.
      Bardzo wiele zalezy od Twojej aktywnosci im bardziej jestes aktywna tym
      mniejsze szanse aby te zle mysli przychodzily do Ciebie po prostu Twoj mozg
      jest zajety czyms innym, pozytywnym.
      Trzeba kontrolowac Siebie, zdawac sobie sprawe co przychodzi do nas. Jesli to
      co przychodzi jest negatywne i dziala przeciwko nam nie wolno tego akceptowac.
      Mysle ze w kontrolowaniu bardzo pomoglyby Ci codzienne dlugie spacery, bieg,
      rower. Taka aktywnosc pomaga pozbyc sie wielu zlych emocji.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ty.ja Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 07:39
        mskaiq napisał:

        > Szamanko78 pieniadze nie stanowia tutaj bariery, psycholog moze pomoc ale i
        tak
        >
        > cala prace musisz wykonac Ty.

        dokładnie tak!!!
        ale zaznaczam
        są różne typy depresji
        jeśli Ty Szamanko masz typ depresji do mojej....
        mnie pomogło co innego niż doradza mskaiq
        może dlatego, że w depresji mogłam zająć się tym jedynie co od zawsze było w
        kręgu moich...zainteresowaniem?
        a może...przeznaczeniem?
        a może ...imperatywem?
        a może...jeszcze inaczej TO się zwie
        nieważne jak TO się nazwie
        ważne, że pomagało
        i ważne, że odganiało autodestrukcyjne myśli i zachowania

        pozdrawiam
        ja
      • an_a1 Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 20:13
        Mask... najlepiej nająć konrolera. Może wolontariusz/atka o pożądanych
        predyspozycjach? Każda zgubna myśl byłaby wytropiona i zduszona w zarodku.
        Zastanawiam się, czy niechciane uczucia jest równie łatwo eliminować jak
        negatywne myśli. Widziałeś lot bumerangu?
        Pozdrawiam
        Aneta
        • 100krotki Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 09:55
          an_a1 napisała:

          > Mask... najlepiej nająć konrolera. Może wolontariusz/atka o pożądanych
          > predyspozycjach? Każda zgubna myśl byłaby wytropiona i zduszona w zarodku.
          > Zastanawiam się, czy niechciane uczucia jest równie łatwo eliminować jak
          > negatywne myśli. Widziałeś lot bumerangu?
          > Pozdrawiam
          > Aneta

          ja widziałam :)
          i jest na to sposób
          zobaczyć, że tym bumerangiem rzuca się także samemu
          a dwa bumerangi w locie oglądałaś?
          • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:37
            100krotki napisała:

            > a dwa bumerangi w locie oglądałaś?

            Nawet uprawiałam takową dyscyplinę sportu... Jakby co, mam znaczną wprawę. Nie
            widać? Toby znaczyło, że schodzę na psy.
            Aneta
            • 100krotki Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:57
              aneta10ta napisała:

              > 100krotki napisała:
              >
              > > a dwa bumerangi w locie oglądałaś?
              >
              > Nawet uprawiałam takową dyscyplinę sportu... Jakby co, mam znaczną wprawę.
              Nie
              > widać? Toby znaczyło, że schodzę na psy.
              > Aneta

              widać coraz lepiej :)))
              no i jak?
              jesteś już po zderzeniu dwóch bumerangów w locie?
              oba wyrzuciłaś swoją ręką?
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 15:25
      Ty.Ja napisala
      >może dlatego, że w depresji mogłam zająć się tym jedynie co od zawsze było w
      >kręgu moich...zainteresowaniem?
      >a może...przeznaczeniem?

      Z tego co rozumiem to pomogly Ci twoje zainteresowania (przepraszam jesli sie
      myle ale tak zrozumialem). Wedlug mnie nie ma nic lepszego niz zainteresowania,
      kiedy sa potrafimy sie czymkolwiek zajac, przestajemy akceptowac negatywne
      mysli, po prostu nie jestesmy bezczynni. Im mniej zlych mysli tym wiecej sensu
      i radosci a wtedy nie ma depresji.

      Dziekuje Aneto za zrozumienie.

      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 10.11.04, 20:21
        Rozumiem Cię bardziej niż przypuszczasz, bardziej niż sama bym sobie tego
        życzyła ... ale jaki to powód to podziękowań? Zyskałeś coś? Grzecznościowe
        formuły sobie podaruj, bo nie lubię.
        Pozdrawiam
        Aneta
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 01:58
      To nie jest formula Aneto, to pomaga, pozwala wierzyc ze wysilek nie idzie na
      marne.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • cptniamo Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 10:39
        Przeczytałam post Szamanki - pomyślałam, że jestem bliska rzucenia wszystkich
        tych moich półśrodków leczących/znieczulających w diabły, tak jak ona. No tak,
        jestem. Po przeczytaniu Twoich, Mskiaq, słów przypomniałam sobie o Komorowie:
        szpitalu, w którym leczą minimalizując "dragi" (zmniejszanie dawek,
        stabilizowanie leków na poziomie dającym "kopa na rozpęd" do psychoterapii,
        eliminowanie lorafenów i takich tam, nasennych, pobudzających - tylko antydepr,
        i to jak najmniej). Masz całkowitą rację. Lekami nie da się wyleczyć - przecież
        leki mają tylko umożliwić psychoterapię!
        I przypomniałam sobie, jak po wyjściu czułam się dobrze, potrafiłam myśleć i
        się uczyć, bałam się tylko tego, że przestanę umieć trzymać się w garści. I
        przypomniałam sobie, czego się bałam - że nie będę miała siły na kontrolowanie
        się na każdym kroku. Bo to, o czym piszesz - i o czym ja mówię - jest cholernie
        trudne. Ale jest o co walczyć.
        Kurczę, chyba uderzyłam w podniosły ton. Jakoś mnie to ruszyło, Twój spokój,
        pewność - i to, że masz rację.
        Ale - niestety - jestem teraz bliższa pójścia w ślady Szamanki: nie byłam u
        psychiatry od 4 miesięcy, przestałam brać leki. To jakaś ohydna zwierzęca
        inercja. Chyba nie umiem żyć w ciągłej świadomości, tak jak mówisz, Mskiaq.
        Pozdrawiam,
        Niamo
        • ty.ja Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:14
          cptniamo napisała:

          > Ale - niestety - jestem teraz bliższa pójścia w ślady Szamanki: nie byłam u
          > psychiatry od 4 miesięcy, przestałam brać leki. To jakaś ohydna zwierzęca
          > inercja. Chyba nie umiem żyć w ciągłej świadomości, tak jak mówisz, Mskiaq.
          > Pozdrawiam,
          > Niamo

          UWAŻAJ!!!
          jeśli bierzesz TYLKO antydepresanty i jesteś gotowa i pewna przeżycia
          następnego "rzutu" depresji, to może i warto zaryzykować na własną
          odpowiedzialność
          ale jeśli te antydepresanty są skojarzone z przeciwnym biegunem depresji
          to....RYZYKO CAŁKOWITEGO odstawienia leków jest ZA DUŻE, aby ryzykować nawroty,
          bo kazda "górka" to także po niej i "dół".
          do takiej precyzyjnej regulacji potrzebny jest naprawdę precyzyjny dozownik
          a ten na ogół jest nie znany
          • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:32
            ty.ja napisała:

            > ...jeśli te antydepresanty są skojarzone z przeciwnym biegunem depresji
            > to....RYZYKO CAŁKOWITEGO odstawienia leków jest ZA DUŻE, aby ryzykować
            nawroty,
            >
            > bo kazda "górka" to także po niej i "dół".
            > do takiej precyzyjnej regulacji potrzebny jest naprawdę precyzyjny dozownik
            > a ten na ogół jest nie znany

            Skomentuj, Mask.., proszę.
            Aneta
          • cptniamo Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:57
            > UWAŻAJ!!!
            > jeśli bierzesz TYLKO antydepresanty i jesteś gotowa i pewna przeżycia
            > następnego "rzutu" depresji, to może i warto zaryzykować na własną
            > odpowiedzialność
            > ale jeśli te antydepresanty są skojarzone z przeciwnym biegunem depresji
            > to....RYZYKO CAŁKOWITEGO odstawienia leków jest ZA DUŻE, aby ryzykować
            nawroty,
            >
            > bo kazda "górka" to także po niej i "dół".
            > do takiej precyzyjnej regulacji potrzebny jest naprawdę precyzyjny dozownik
            > a ten na ogół jest nie znany

            nie rozumiem. Nie wiem czy warto, czy nie warto, ani co to jest
            odpowiedzialność, i gdzie się kończy własna odpowiedzialność, ani czy jestem
            gotowa.

            Nie jestem "na górce". Po prostu czuję się jak mechanizm tak popsuty, że nic
            się już nie da zrobić. Bo chyba rok musiałabym leżeć w szpitalu, żebym wróciła
            do psychicznej i fizycznej równowagi. Więc sobie egzystuję na "zdrowaś mario",
            czyli bez ubezpieczenia typu "mam 20 lat i będę żyła jeszcze 3 razy tyle" - bo
            abstrahując od fizycznych niepokojących niezidentyfikowanych dolegliwości,
            jestem niepoczytalna troszkę i nieprzewidywalna.

            Pozdrawiam.
        • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:30
          cptniamo napisała:

          > to, o czym piszesz - i o czym ja mówię - jest cholernie
          >
          > trudne. Ale jest o co walczyć.
          > Kurczę, chyba uderzyłam w podniosły ton. Jakoś mnie to ruszyło, Twój spokój,
          > pewność - i to, że masz rację.

          Wierzę w Ciebie , Boże żywy... Zawracam doopę ludziom, jakbym nie mogła ruszyć
          swojej i poszukać sama.
          Pozdrawiam
          Aneta

          P.S. Bez obrazy. Bozia też by się nie zborsuczył. Miał, cholera, niewąskie
          poczucie humoru.
      • aneta10ta Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:17
        Żeby była jasność w sprawie, Twoje mieszanie w piasku na Forumach poczytujesz
        za owocny wysiłek? Wskaż oznaki nawrócenia na Twoją wiarę. Najlepiej imiennie.
        Pozdrawiam
        Aneta
        • cptniamo Re: Przerywam leczenie.... 11.11.04, 11:42
          aneta10ta napisała:

          > Żeby była jasność w sprawie, Twoje mieszanie w piasku na Forumach poczytujesz
          > za owocny wysiłek? Wskaż oznaki nawrócenia na Twoją wiarę. Najlepiej imiennie.
          > Pozdrawiam
          > Aneta

          Zwracasz się do Mskiaqa?
    • szamanka78 .... 13.11.04, 02:40
      nie mam znajomych,facet olał mnie dawno temu bo go dołowałam....
      sportu nie uprawiam,bo mam wadę serca
      jedynie jeszcze wciąga mnie fotografia i książki
      leków typu lorafen,oksazepam nie biorę od dawna, nie potrzebuję
      jedynie trzymam się asentry + leków nasercowych
      biorę to co niezbedne
      zastanawiam się dlaczego osoby przewlekle chore na depresje (farmakologicznie leczę sie ok 6 lat) nie maja wiekszych zniżek...to nie fair
      i tak płacę za opakowanie 36 zł ale to tylko czubek góry lodowej
      resztą sie nie martwie, nie chcę pustej odchłani....
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 13.11.04, 04:17
      Aneto
      Jesli chodzi o bieguny to nalezy je zblizac do siebie. Te bieguny sa tym dalej
      od Sibie im wiecej jest w nas emocji. Emocje to nasze cialo. Musi byc zdrowe
      dlatego pisze o biegach, rowerze, spacerze, ogolnie aktywnosci fizycznej.
      Spacer mozna robic nawet jesli jest wada serca.
      Kiedy wstaje czuje sie rozbity do niczego. Moge zrobic dwie rzeczy pograzyc sie
      w dalszym snie albo wstac i zrobic moj bieg (moze byc spacer, kazdy rodzaj
      aktywnosci fizycznej). Wybieram bieg. Wracam i nie jestem rozbity, nie ma juz
      sennosci.
      Dalsza sprawa, to odzywianie, musi byc zdrowe, potrzebne sa owoce i warzywa, to
      wazne wiec to robie. Kawa czy herbata podnosi emocje i to bardzo silnie. Pije
      tylko zielona herbate, chociaz byl taki czas kiedy pilem 10 herbat dziennie.
      To co napisalem zbliza bieguny do siebie, odbiera emocje. Jest rowniez
      potrzebna kontrola wlasnych uczuc. Czasem pojawia sie niezmierna radosc tak
      samo jak smutek czy beznadzieja.
      Leki moga przestawic bieguny rowniez ale wszystko jest przyduszone, nie ma
      jasnych i zdrowych uczuc. Jest to egzystencja ktora jest do zaakceptowania ale
      na dluga mete to staje sie rowniez nieznosne.
      Nie mozna temu ulegac ale to juz inna kwestia, pisze o myslach i ich znaczeniu.
      Zwykle na to nie zwraca sie wiekszej uwagi a one sa zrodlem, to one decyduja o
      depresji.

      Cptniamo
      Kontrola jest potrzebna ale to nie jest to az tak trudne. Trzeba sie trzymac w
      garsci, ale nie trzeba sie bac ze to nagle odejdzie, to Ty decydujesz o tym.
      Wypisz to co jest wazne i staraj sie to realizowc. Wtedy znow bedziesz mogla
      sie uczyc, pojawi sie jasnosc mysli.
      Zaden lek tego nie da, one znieksztalcaja uczucia, moga przestawic bieguny ale
      sama wiesz jak daleko od tych jasnych uczuc ktore mialas kiedy wyszlas ze
      szpitala.

      Szamanko78

      Mysle ze mozesz robic codzienny spacer nawet z wada serca. Zacznij od krotkich
      i wydluzaj je.
      Piszesz o tym ze interesujesz sie fotografia, to spedzaj na tym tyle czasu ile
      mozesz. Niedawno pisala 100krotka o tym jak zainteresowania wyciagnely ja z
      depresji. Moj Ojciec majac bardzo powazna wade serca, robil codzienie wielo-
      kilometrowe spacery.

      Serdeczne pozdrowienia.
      • 100krotki Re: Przerywam leczenie.... 13.11.04, 09:31
        mskaiq napisał:

        > Aneto
        > Jesli chodzi o bieguny to nalezy je zblizac do siebie. Te bieguny sa tym
        dalej
        > od Sibie im wiecej jest w nas emocji. Emocje to nasze cialo. Musi byc zdrowe
        > dlatego pisze o biegach, rowerze, spacerze, ogolnie aktywnosci fizycznej.
        > Spacer mozna robic nawet jesli jest wada serca.
        > Kiedy wstaje czuje sie rozbity do niczego. Moge zrobic dwie rzeczy pograzyc
        sie
        >
        > w dalszym snie albo wstac i zrobic moj bieg (moze byc spacer, kazdy rodzaj
        > aktywnosci fizycznej). Wybieram bieg. Wracam i nie jestem rozbity, nie ma juz
        > sennosci.


        a ja przy porannej kawie oddaję się kontemplacji,medytacji,modlitwie czy jak to
        tam ktoś chce sobie nazwać, ale prawie w kompletnej ciszy, bo budzę się na tyle
        wcześnie, że jeszcze cały dom śpi a miasto (nieduże) powoli budzi się do dnia.
        i ta poranna godzina (zimą o zmroku, latem już po wschodzie słońca) jest dla
        mnie czasem, który mam TYLKO DLA SIEBIE i....kto w tym się już "wyćwiczył" to
        bieganie ustawi sobie na inną godzinę dnia :)
        ja jeszcze do ćwiczeń ciała nie doszłam praktycznie, ale myślę o tym, że byłoby
        dobrze i te ćwiczenia włączyć do terapii na ...w zdrowym ciele zdrowy duch :)
        • ks_j Re: Przerywam leczenie.... 13.11.04, 11:40
          szamanka78 napisała..
          >mam nadzieję,ze depresja mi wróci i bede miała odwage sie w koncu zabić
          >wszyscy tylko mi mówią "żyj" a ja nie umiem, NIE UMIEM
          >mimo ze walczyłam wiele lat...
          >dość...
          Wyobraź sobie, że rozumiem Twoje zniechęcenie i braku woli walki po takim długim okresie leczenia. Chorym, to większości się zdarza i nie tylko w przypadku depresji. Może nie wszyscy mają odwagę tylko się przyznać. Twój wątek to bardziej odczytuję jako zwrócenia uwagi na siebie i swoje problemy niż Twoje dążenie do desperackiego czynu.

          >udzie ,nie jestem nawet ubezpieczona,...
          >a na nic platnego mnie nie stac
          - możesz, wykonać szybki manewr: zgłosić się do U. Pracy i zrejestrować się jako poszukująca pracę i jesteś ubezpieczona i bez prawa do zasilku ( jeżeli brak okresu zatrudnienia)
          - istnieje w niektórych przypadkach ubezpieczenia przez bliską osobę na siebie,
          - zadzwoń do regionalnego NFZ, prawdopodobnie przy chorobach psychicznych ba jest możliwość leczenia bezpłatnego.
          > chyba ok 8-10 leków zacząwszy od doxepiny,sulpirydu,tegretolu,prozaku,effectinu itd a >koncząc na asentrze, która mi nawet dobrze
          >działa,ale mnie
          >po prostu już nie stać na leczenie
          „apteczka” to jeszcze nie jest ale na leki każdy inaczej reaguje. Można przejść na tańsze leki niż Asentra ale czy będą również skuteczne to ocenisz ty i lekarz. Wiele, zależy od twojej reakcji na lek. Wiem, moja propozycja jest kontrowersyjna ale lek nowej generacji, nie znaczy dla każdego skuteczny i najczęściej są do końca nie przebadane. Asentra należy do nowej generacji ale w twoim przypadku należy szukać innego.
          Decyzja co wyboru leku ( cena) należy do pacjenta i lekarza a czy podejmiesz dalszą walkę z chorobą to należy ona wyłącznie od ciebie.
          > zastanawiam się dlaczego osoby przewlekle chore na depresje (farmakologicznie leczę sie
          >ok 6 lat) nie maja wiekszych
          >zniżek...to nie fair
          jedyna możliwość to tańsze odpowiedniki i są często w ryczałcie lub możliwość odliczenia od podatku. Wówczas wystąpić do lekarza o zaświadczenie i pobierać przy zakupie lekow faktury.
          Inne rozwiązanie to zaasięgnij informacji czy nad lekiem nie są prowadzone dodatkowo badania a przypadku tak – zgłosić swój akces do nich.
          Również są MOPsy o których zapomniałem.
          Życzę abyś zdobyła się na odrobinę chęci w celu podjęcia dalszej walki z chorobą i przeciwnościami losu.
          pozdrófka.
          • szamanka78 ..... 13.11.04, 17:00
            mam umowę o dzieło w firmie która mi daje zlecenie raz na ruski rok,jestem wobec UP osoba pracująca,ale nie mam pieniedzy
            przetestowałam z lekarką mnostwo leków,jedynie asentra nie powoduje u mnie skutków ubocznych typu autoagresja(przy prozaku),sulpiryd (tycie i niemozliwosc utrzymania moczu),effectin(przestal działać) doxepin( spałam po tym cała dobę,nie mam ochoty być zombie)

            spacery robię i to regularnie

            ubezpieczenie: nikt z funduszu i mojej przychodzni nie wie (cud) ze mają bałagan i nie odkryli ze jestem bez ubezpieczenia,dlatego korzystam z lekarza jak osoba ubezpieczeona,ale czy poniosę tego konsekwencje /:

            bardzo chetnie bym przeszła na tansze leki,ale opisałam dlaczego ich nie biorę,bo nie skutkowały
            lekarka i tak mi szła na rękę i szukała czegoś optymalnego dla mnie


            ala MOPS-u mam za duze dochody z mamaa-razem 500zł + to co dorobie raz na kilka miesiecy,ha ha

            ja wszytkiego próbowałam
            po co bym tu pisała
            przepraszam,ale nie miałam ochoty zwraca na siebie uwagi

            moze inni mają podobne problemy
            jestem osobą pomysłową,ale w tej materii skonczyły mi się pomysły
            ba,bo tam gdzie ktos mógł pomoc pomógl,i nie moge nikogo prosić

            dlaczego tak trudno mi dodać leki?
            syndrom urazu powypadkowego w wieku 8 lat, nie wiem czemu,ale mam
            bardzo utrudnioną tolerancję na leki,głownie wg mojej lekarki
            poprzez wstrząs mózgu w okresie bycia dzieckiem

            i to ze napisałam "przerywam leczenie" prosze nie odczytywać
            ---jestem szantazystką,chcę się zabić, tu jestem"

            mam 27 lat i wyrosłam z aktów tanich pokazówek....
            • ks_j Re: ..... 13.11.04, 18:26
              Umowa o dzieło jest bezterminowa –na pewno nie, tak samo w każdej chwili możesz wypowiedzieć, zwłaszcza kiedy zdrowie szwankuje i wówczas rejestrujesz się w U.P. itd. Sugestia może nie całkiem etyczna ale umowę przepisać na mamę albo inną osobę.
              Korzystasz z lekarza bez ubezpieczenia, nie mniej wyrzutów sumienia z tego powodu. Ta sytuacja w bójnych programach NFZ zmusiła cię do ratowania zdrowia czy też życia, dodam, wielu moich znajomych w podobny sposób postępuje i leczy się. Jak wam się polepszy to ZUS odbierze z nawiązką i przekaże do NFZ.
              > jestem szantazystką,chcę się zabić, tu jestem"
              Jest to smutna nadinterpretacja niektórych, prawdopodobnie moich przemyśleń;-(
              > mam 27 lat i wyrosłam z aktów tanich pokazówek....
              jestem z tego powodu wielce niepocieszony:-)
            • 100krotki Re: ..... 13.11.04, 20:59
              szamanka78 napisała:

              > dlaczego tak trudno mi dodać leki?
              > syndrom urazu powypadkowego w wieku 8 lat, nie wiem czemu,ale mam
              > bardzo utrudnioną tolerancję na leki,głownie wg mojej lekarki
              > poprzez wstrząs mózgu w okresie bycia dzieckiem

              ze mną jest podobnie
              ja z kolei w dzieciństwie przeszłam udar słoneczny-może dlatego?
              ale mam coś dla ciebie na pocieszenie
              już tu, na tym forum, o tym pisałam
              jeśli twoim problemem "psychiatrycznym" jest tylko depresja, to MOŻNA wyjść z
              depresji bez antydepresantów
              jak tego dokonać?
              poczytaj mskaiqa a też ...polecam książkę "Widziałem ciemne słońce"
              nie pamiętam autora, ale napisał tą książkę człowiek, który przeszedł głęgoką
              depresję, podobną do mojej
              kiedy ja parę dobrych lat temu (około 10) czytałam tę książkę, to jej
              zakończebie....
              nie stać mnie było na podróż do Indii, ale można i tu w Polsce, wprawdzie mniej
              udolnie i być może dłużej, ale też w sposób bardziej dostosowany do kultury w
              której się wyrosło, wyjść samodzielnie z depresji bez antydepresantów
              mnie się po wielu latach i nawrotach udało
              i nie można mieć złudzeń, że NIGDY więcej, bo to może okazać się nieprawdą, ale
              za kazdym następnym razem jest już łatwiej i szybciej.
              mnie bardzo trudno jest opisać moje zmaganie z depresją własnie dlatego, że
              przeszłam taką nietypową drogę, którą sobie sama zaordynowałam w momencie,
              kiedy biała medycyna doprowadzała mnie do jeszcze gorszego ogólnego stanu i
              pozbawiała siły woli oraz jasności myślenia.
              jeśli jednak kogoś z was interesuje "ja kontra moja depresja" to podzielę się z
              wami moimi doświadczeniami.


              > i to ze napisałam "przerywam leczenie" prosze nie odczytywać
              > ---jestem szantazystką,chcę się zabić, tu jestem"
              >
              > mam 27 lat i wyrosłam z aktów tanich pokazówek....
              >
              >
              >

              ja ci wierzę, że ...
              ale ci nie wierze, że...
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 14.11.04, 16:11
      Musisz uwierzyc ze mozesz pokonac depresje szamanko78. Jesli przestajesz w to
      wierzyc to depresja bedzie coraz trudniejsza do zniesienia. Lek moze
      znieksztalcac objawy depresji ale nigdy ich nie usunie bez wzgledu czy jest to
      drogi czy tani lek.
      Musisz usunac przyczyny depresji. One zwykle biora sie ze sposobu naszego
      myslenia. Jesli jestes przepelniona myslami negatywnymi, jesli wszystko wokol
      nie ma sensu wtedy wzmacniasz ja. Jesli szukasz dobrych mysli, jesli wszedzie
      odnajdujesz sens wtedy nie ma depresji.
      Jeden z najwiekszych bledow polega na tym ze my oczekujemy zeby te dobre mysli
      i sens pojawily sie same albo zeby to stalo sie za sprawa lekow. Dlaczego nie
      chcemy sobie pomoc, dlaczego nie chcemy wybierac tych dobrych mysli?
      To jest nasz wybor, dlaczego wybor jest przeciwko nam?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • gloom Adam Mickiewicz, Cur? 14.11.04, 16:22
        mskaiq napisał:

        Dlaczego nie
        > chcemy sobie pomoc, dlaczego nie chcemy wybierac tych dobrych mysli?
        > To jest nasz wybor, dlaczego wybor jest przeciwko nam?
        "Cur?

        Pierwsza mowa szatana do rodu ludzkiego
        ZaczBa si najskromniej od sBowa: d l a c z e g o?"
        Adam Mickiewicz, Zdania i uwagi
        • 100krotki Re: Adam Mickiewicz, Cur? 14.11.04, 19:16
          gloom napisał:

          > mskaiq napisał:
          >
          > Dlaczego nie
          > > chcemy sobie pomoc, dlaczego nie chcemy wybierac tych dobrych mysli?
          > > To jest nasz wybor, dlaczego wybor jest przeciwko nam?
          > "Cur?
          >
          > Pierwsza mowa szatana do rodu ludzkiego
          > ZaczBa si najskromniej od sBowa: d l a c z e g o?"
          > Adam Mickiewicz, Zdania i uwagi

          Święte Słowa!!!
          trzeba nauczyś się NIEZADAWANIA niektórych DLACZEGO?
          i powolutku...już się zaczyna znajdować potrzebne odpowiedzi
      • 100krotki Re: leczenie.... 14.11.04, 19:14
        mskaiq napisał:

        > Musisz uwierzyc ze mozesz pokonac depresje szamanko78. Jesli przestajesz w to
        > wierzyc to depresja bedzie coraz trudniejsza do zniesienia. Lek moze
        > znieksztalcac objawy depresji ale nigdy ich nie usunie bez wzgledu czy jest
        to
        > drogi czy tani lek.
        > Musisz usunac przyczyny depresji. One zwykle biora sie ze sposobu naszego
        > myslenia. Jesli jestes przepelniona myslami negatywnymi, jesli wszystko wokol
        > nie ma sensu wtedy wzmacniasz ja. Jesli szukasz dobrych mysli, jesli wszedzie
        > odnajdujesz sens wtedy nie ma depresji.
        > Jeden z najwiekszych bledow polega na tym ze my oczekujemy zeby te dobre
        mysli
        > i sens pojawily sie same albo zeby to stalo sie za sprawa lekow. Dlaczego nie
        > chcemy sobie pomoc, dlaczego nie chcemy wybierac tych dobrych mysli?
        > To jest nasz wybor, dlaczego wybor jest przeciwko nam?
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Święte Słowa!!!

        teraz tylko pozostaje NAUCZYĆ się pozytywnymi myślami "odganiać" te złe myśli
        i jest na to wiele sposobów, więc kazdy może wybrać dla siebie
        najodpowiedniejszy i najskuteczniejszy
    • szamanka78 Re: Przerywam leczenie.... 14.11.04, 18:31
      ksiązlę "widziałem czarne slonce" czytałam, jakos mnie nie pociesza takie ksiazki
      pragnę zaznaczyc ze ja nie mam skrajnie negatywnego myslenia
      moja depresja głownie przeraz a mnie z przyczyn biochemicznych...brak
      serotoniny itp..głownie to jest u mnie problemem
      i tego jak kazdy wie nie da się kontrolowac
      mogę zjeść stos slodyczy ale nic z tego nie wyniknie
      asentra sabilizuje mi prace mózgu i czuje się NORMALNIE
      dlatego to i moje wlasne metody działa najlepiej
      tylko ze mysle iz wiele osob nie stac na dobre leki...

      depresja spadłaby wtedy o wiele bardziej gdyby obnizali %
      leki
      do lekartw starej generacji doplacają,a jakze,ale to co po nich
      przechodzilam....koszmar
      asentra działa tak,ze nie czuję poza poprawą nastroju zadnych skutków ubocznych

      ja mam sowoją taktykę,umiem się pozytywnie napedzić
      ale nie bedę ryzykować tyle lat pracy....zeby zostać bez niczego
      NIE
      • 100krotki Re: Przerywam leczenie.... 14.11.04, 19:21
        szamanka78 napisała:

        > ksiązlę "widziałem czarne slonce" czytałam, jakos mnie nie pociesza takie
        ksiaz
        > ki
        > pragnę zaznaczyc ze ja nie mam skrajnie negatywnego myslenia
        > moja depresja głownie przeraz a mnie z przyczyn biochemicznych...brak
        > serotoniny itp..głownie to jest u mnie problemem
        > i tego jak kazdy wie nie da się kontrolowac

        nieprawda
        można wpływać pozytywnymi myślami na "doraźny" najpierw wzrost serotoniny
        (chemia)
        a pytanie DLACZEGO tej serotoniny brak?

        bo porobiły się "węzełki" w mózgu na trasie przepływu w neutronach tego COŚ,
        które powoduje, że chemia działa prawidłowo
        co to jest to COŚ?

        to jeszcze jest na etapie mojej teorii :)
        ale ta teoria ma jak najbardziej podstawy nieteoretyczne jedynie
        niech żyje fizyka i jej nauki pokrewne !!!
        :)
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 04:01
      Calkowicie sie zgadzam ze 100krotka. Rodzaj myslenia decyduje o poziomie
      serotoniny. Jesli jest to radosne myslenie to pobudza jej wydzielanie tak samo
      jak ruch pobudza krazenie. Tyle ze robi to organizm ktory jest bardziej
      inteligenty i wie lepiej co potrzebujemy. Lek nie posiada zadnej inteligencji,
      dziala na wszystko i czesto powoduje wiecej szkody niz pozytku.

      Jesli chodzi o leki to jak piszesz bierzesz je od 10 lat ale przeciez Twoja
      depresja jest z Toba, nic sie nie zmienilo. W tym co bierzesz jest wiele
      srodkow chemicznych ktore pobudzaja wydzielanie sie serotoniny a mimo to nie
      jestes radosniejsza ani bardziej optymistyczna.
      To nie serotonina decyduje o tym czy jestes szczesliwa tylko Ty, jak myslisz,
      ile masz radosci w Sobie. My czesto odwracamy sie od radosci akceptujemy kazde
      negatywne rozwiazanie, pozbawiamy sie wiary.
      Tych rzeczy nie dostarczy zaden lek, to Ty musisz zrozumiec co jest wazne a co
      nie, Ty musisz nauczyc sie wierzyc, Ty musisz nauczyc sie cieszyc wszystkim co
      jest wokol Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • mersault Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 15:59
        >Rodzaj myslenia decyduje o poziomie
        > serotoniny. Jesli jest to radosne myslenie to pobudza jej wydzielanie tak
        samo
        > jak ruch pobudza krazenie.

        Moze sie myle ale czy jestes tego pewien?ja zawsze myslalem ze jest dokladnie
        odwrotnie.Jak myslenie moze byc radosne(aby wg ciebie pobudzic wydzielanie)
        jezeli niski poziom serotoniny nam na to nie pozwala?To jakies bledne kolo jest
        chyba.

        >W tym co bierzesz jest wiele
        > srodkow chemicznych ktore pobudzaja wydzielanie sie serotoniny

        Te leki nie dzialaja stymulujaco na wydzielanie serotonony tylko hamujaco na
        jej wychwyt dzieki czemu jest jej wiecej(mowie o SSRI)a np.inhibitory MAO
        dzialaja hamujaca na substancje ktora powoduje naturalny rozklad serotoniny
        dzieki czemu jest jej wiecej.

    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 16:40
      Mysle ze czlowiek z silna depresja a co za tym idzie niskim poziomem serotoniny
      potrafi sie cieszyc, jesli pojawi sie powod do radosci. Znam takich przypadkow
      wiele, mysle ze i Ty znasz ich duzo. Kiedy radosc odchodzi pojawia sie znow
      przygnebienie i beznadziejnosc bo pozwalamy na to. Zle mysli przychodza same o
      dobre nalezy walczyc. Jesli bedziesz znajdowal i szukal radosc to znajdziesz
      ja, a kiedy jest nie ma depresji.

      Mysle ze opis techniczny nie zmienia celu tych srodkow farmakologicznych.
      Efektem ich dzialania ma byc zwiekszona ilosc serotoniny.
      Czy biorac leki jestesmy szczesliwi, mysle ze szczescie nie bierze sie z chemi
      a z umiejetnosci cieszenia sie zyciem.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • mersault Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 17:00
        > Mysle ze czlowiek z silna depresja a co za tym idzie niskim poziomem
        serotoniny
        >
        > potrafi sie cieszyc, jesli pojawi sie powod do radosci. Znam takich
        przypadkow
        > wiele, mysle ze i Ty znasz ich duzo. Kiedy radosc odchodzi pojawia sie znow
        > przygnebienie i beznadziejnosc bo pozwalamy na to.

        Tez potrafie sie cieszyc jak pojawia sie powod do radosci tylko wiem z gory ze
        marna to pociecha bo i tak dominuje myslenie depresyjne no ale lepsze to niz
        nic.Pojawia sie przygnebienie i beznadziejnosc bo pozwalamy na to?ja bym
        powiedzial ze nie mam raczej nad tym kontroli co mam udawac ze to co widze
        czarno nie jest czarne i to sobie wmawiac?Jak walczyc o dobre mysli jak
        depresja na to nie pozwala?jak juz sie cos znajduje niby dobrego to zaraz widzi
        sie od razu czarna tegoz strone i tak wszystko w kolko...w tej chwili mialem
        duze deja vu wiec ide sobie zrobic kawe bo cos nie kontaktuje chyba pozdrawiam
      • menisk_wypukly Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 17:03
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze czlowiek z silna depresja a co za tym idzie niskim poziomem
        serotoniny
        >
        > potrafi sie cieszyc, jesli pojawi sie powod do radosci

        Panie Mskaiq, człowiek w cięzkiej depresji nie potrafi odczuwać radości, nawet,
        gdy pojawiają się obiektywne ku niej powody, tak samo jak zazwyczaj nie potrafi
        nawet odczuwać prawdziwej rozpaczy w obliczu tragedii. Jedyną "emocją" jest
        obojetność, pustka uczuciowa, w której nie odczuwa sie już nic. Mówimy rzecz
        jasna o głębokiej depresji klinicznej.
        W przypadkach lekkich stanów depresyjnych jest to oczywiście możliwe.

        Pozdrawiam
        MW
    • grzegorz961 Re: Przerywam leczenie.... 15.11.04, 22:11
      napisalem cos do ciebie na skrzynke przeczytaj
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 16.11.04, 06:24
      Pytasz jak walczyc o dobre mysli. Najlepszym sposobem jest nie akceptowac
      zlych. Staraj sie byc aktywny, bo kiedy przestajesz byc aktywny przychodza
      negatywne mysli. Jesli sie czyms interesujesz to zacznij to robic, to nie tylko
      zablokuje zle mysli ale przyniesie usmiech. Jesli lubisz czytac to bardzo
      skutecznie blokuje zle mysli tyle ze nie czytaj ksiazek ktore zawieraja wiele
      depresji w sobie bo bedziesz potegowal wlasna. Idz do kina, teatru, zacznij
      odnajdowac w tym wartosci. Idz na spacer najlepiej tam gdzie jest pieknie.
      Moznaby wymieniac dlugo.

      Jesli chodzi o depresje kliniczna to tak jak sam piszesz pojawia sie wtedy
      kiedy sie poddalismy, przestalismy wierzyc ze wyjdziemy z depresji i wtedy jest
      nam wszystko obojetne. Dlatego tak bardzo wazne jest aby nigdy nie tracic
      wiary, trzeba zawsze walczyc z depresja, mozna ja pokonac. Poddanie sie oznacza
      stan depresji klinicznej, to straszny stan.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • 100krotki Re: Przerywam leczenie.... 16.11.04, 08:26
        mskaiq napisał:

        > Pytasz jak walczyc o dobre mysli. Najlepszym sposobem jest nie akceptowac
        > zlych. Staraj sie byc aktywny, bo kiedy przestajesz byc aktywny przychodza
        > negatywne mysli. Jesli sie czyms interesujesz to zacznij to robic, to nie
        tylko
        >
        > zablokuje zle mysli ale przyniesie usmiech.

        najlepszą i najskuteczniejszą metodą blokady złych myśli jest....zakochanie z
        wzajemnością, choćby na chwilę
        wtedy i spacery, i aktywność, i...uśmiech powraca
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 16.11.04, 15:11
      Milosc 100krotko to taka czardziejska rzecz, zmienia smutek w radosc, zlo w
      dobro.
      Milosc jest w kazdym z nas, kiedy sie ja odkryje nie ma depresji. Nie mniej
      ludzie z depresja sa bardzo dalecy od tego uczucia, dominuje strach ktory
      kreuje negatywne mysli, bezsens i depresje. Przed tymi myslami trzeba sie
      bronic, najlepszym sposobem jest aktywnosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • szamanka78 Re: Przerywam leczenie.... 18.12.04, 00:13
      2,5 roku kochałam,myslalam ze z wzajemnoscią....ten kots mnie oszukał i odepchnal z powodu depresji...
      dla mnie sensem i radoscia byla milosc
      przez te ponad 2 lata czulam sie lepiej
      a leki antydepresyjne zlikwidowaly mysli samobojcze i autoagresje,wiec mysle ze to nie ma nic wspolnego z mysleniem,juz tego probowałam
    • mskaiq Re: Przerywam leczenie.... 18.12.04, 03:38
      Ma bardzo wiele z myslami, ktore akceptujemy. Widzisz milosc przynosi te dobre
      mysli, przynosi radosc. Im wiecej jest w nas milosci tym mniej depresji.
      Obawiam sie ze kiedy Twoj zwiazek sie zakonczyl pojawilo sie wiele zlych mysli,
      wiele wyrzutow, zal do siebie a takze zal nad soba.
      To przynosi depresje, poteguje ja. Widzialem to u innych, przezylem rowniez
      sam.
      Ja wiem o sile milosci, wiem jak bardzo mi jest potrzebna, motywuje mnie
      rowniez, przynosi radosc. Szukam milosci wszedzie jest potrzebna przynosi
      radosc.
      Jesli chodzi o mysli samobojcze to ich nie ma kiedy dostrzegamy sens we
      wszystkim co jest wokol. Potrafie cieszyc sie wszystkim, drzewami, kwiatami,
      budynkami ktore mijam, ludzmi a nawet soba. Moglbym przejsc obok i
      niedostrzegac niczego, kiedys tak robilem i wtedy bylo zle.
      Serdeczne pozdrowienia.

    • suchyxxx Re: Przerywam leczenie.... 21.12.04, 18:33
      Echh dlaczego ludzie ciągle straszą że się zabiją.Nic innego nie umiesz??Nie
      możesz się poddać.Depresja wygląda jakby człowiek był takim marudą a trzeba nim
      potrząsnąć i kazać się obudzić z tego koszmaru.Musisz zacząć na siłę coś
      robić.Obudź się nie może tak tkwić w tym.Ja spostrzegłem że gdyby nie pani
      psycholog która dała mi takiego kopa to bym się nie obudził i nie
      otrzeźwiał.Zobaczysz ty patrzysz przez czarne lustro na świat ale zycie jest
      inne musisz tylko podejść do wszystkiego bez emocji obiektywnie spojrzeć na
      świat.Co do leków to może jesteś zdrowa tak naprawdę.Brałaś je tyle że cie
      wyleczyły.Ja jak brałem leki to myślałem że mam depresję bo przez nie nie czułem
      się zdrowy ale jak przerwałem lweczenie po roku to jestem nagle zdrowy bez
      leków.I jak to mozliwe??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka