Dodaj do ulubionych

Depresja....

08.03.25, 07:29
Mam na imię a nieważne... Po prostu chciałem się wygadać, jestem po rozstaniu bardzo ciężkim i piekielnym moje serce zostało rozdarte... Tak to kolejny który cierpi z miłości a za tydzień znajdzie inną... Nie otóż nie....
Jest mi cholernie źle odeszła z dwójką moich dzieci i już nie wróci. Nie potrafię sam stanąć na nogi nie mam siły więcej probowałem walczyć ale już nie mogę.... Zostałem dosłownie z niczym nawet pensji nie starcza zostaje mi 1000 z wypłaty po alimentach i kredytach.
A teraz do rzeczy.
Probowałem sobie raz odebrać życie, połknąłem 40 tabletek senamina i 12 ketonalu tylko to miałem wypiłem wódkę i wiecie co? Nic
Rano wstałem do pracy tylko wyciszony....
Okaleczanie mi pomaga... Nie ma godziny kiedy nie myślę o śmierci chciałbym już odejść to jest takie silne uczucie chciałbym nie cierpieć, nie mam gdzie mieszkać nie mam na wynajem nikt nie ma jak pomóc... Chciałem śmierci i ją dostanę prędzej czy później cały czas myślę i planuje jak skutecznie odejść. Rzucić się pod auto? Egoistyczne bo innemu człowiekowi spowoduje traumę... Spaść z wysokości chciałbym ale nie ma u mnie w mieście tak dużych budynków i prędzej się połame niż zabije, trutka na szczury ? Efekt wymiotny sprawdzane!, naprawdę chcę odejść ale nie wiem jak, życie naprawdę mnie przekopało i przeorało i z każdym niem coraz gorzej. Udaje w pracy udaje że wszystko dobrze a po pracy jeżdżę i ryczę w aucie w którym przebywam większość czasu i tak wygląda moje życie.....
Obserwuj wątek
    • chocolate_dog123 Re: Depresja.... 08.03.25, 10:05
      Wniosek o obniżenie alimentów może, a tak to wygląda jakby baba chciała cię z kasy oskubać. Jakie kredyty? Nieruchomość przy rozwodzie podzielić poprzez sprzedaż i już masz kasę na kredyty. Jak chciała odejść to niech se sama szuka lokum dla siebie i dzieci. Jeśli zrzekles się chaty na ex żonę i dzieci to jesteś frajer wg mnie i ci z miękkim sercem zawsze będą po doopie kopani. Baba się roocha na boku a ten będzie se teraz żyły wypruwal na jej styl życia.
      Spirala złych decyzji powoduje myśli s. To robota dla lekarza.
      • mardaani.74 Re: Depresja.... 12.03.25, 13:32
        Nie oceniaj tak szybko, nie wiesz jakie były powody i jak sytuacja wygladała z drugiej strony. jednak cokolwiek się stało, po czyjejkolwiek stronie była wina to tak czy tak jedyne na co mamy realny wpływ to nasze własne decyzje i nasze własne codzienne życie. Zabić się może nie jest łatwo, ale trudniej w takiej sytuacji mieć odwagę żyć i żyć dobrze, tak żeby móc spojrzeć sobie w twarz i powiedzieć "jestem w porządku, robię wszystko co w mojej mocy". Życie to nie jest coś co toczy się poza nami, my sami je kształtujemy, nie zwalajmy winy na innych za wszystko co przeżywamy i czujemy. Odkąd małżeństwa w Polsce nie są aranżowane a rozwód jest możliwy to trzeba wziąć odpowiedzialność za ten życiowy wybór i przyjąć do wiadomości że to jak wygląda nasz związek to wynik naszych decyzji, w końcu stanowimy jego 50% i sami wybraliśmy. Dwójki dzieci nie znajduje się w kapuście.
    • mardaani.74 Re: Depresja.... 12.03.25, 13:20
      Związek się rozpadł ale Twoje dzieci przecież wciąż żyj, zbierz więc siły i postaraj się też żyć i odbudować swoje życie tak żeby dla tych dzieci też kiedyś było w nich miejsce, bo wszystko inne z perspektywy czasu się nie liczy. Gdybym miała postawić w życiu tylko na jedną kartę to postawiłabym na budowanie jak najlepszych relacji z dziećmi.
      Takie potężne kryzysy potrzebują czasu żeby się przez człowieka przetoczyły i żeby znów zobaczyć świat i swoje możliwości w innym świetle niż czerń.
      Póki co potrzebujesz solidnego wsparcia, prawdopodobnie farmakologicznego, więc zbierz resztki sił i idź do psychi po leki i żyj, bo żyje się nie tylko wtedy kiedy wszystko się układa, życie czasem jest właśnie takie, ale i przez to przejdziesz, tylko daj sobie czas na otrząśnięcie się z szoku, pomóż sobie samemu, wykorzystaj tę sytuację do zrewidowania swojego życia, wyciągnij lekcję i po kroku, dzień po dnium godzina po godzinie a wydobędziesz się z tego. Póki co przede wszystkim nie polegaj tylko na własnych siłach, bo nie ma sensu cierpieć bardziej niż to konieczne, jeżeli nie masz szans na szybkie dostanie się do psychiatry idź do rodzinnego, oni też mogą wypisać antydepresanty i też doraźnie jest to jakaś deska ratunku. Póki pracujesz, codziennie wstajesz i choć z wielkim trudem ale robisz swoje to jest dla Ciebie jeszcze spora szansa na wyjście na prostą. Trzymaj się i jeszcze nie poddawaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka