Dodaj do ulubionych

chory facet

08.12.04, 21:01
no tak jeśli jest chory? jest chory, wszystkie objawy pasują...problemy ze
snem, "gumowa maska" na twarzy, dziwne skoki nastrojów, obniżenie aktywności
do mini- minimum, brak celu, nieumiejętność trzeźwej oceny sytuacji..
ten stan utrzymywał się od dwóch miesięcy, a może zaczęło się to wcześiej,
może zanim jeszcze go poznałam?a przedwczoraj powiedział mi że nie wie czy
kocha,nie pytałam go o to, ale wykrzyczał jeszcze różne bzdury(co dwa zdania
zaprzeczenie dwóch poprzednich+"chłodne" analizy), by w końcu zamilknąć i
czekać aż wyjdę, a w zasadzie to on wyjść powinien, bo to moje mieszkanie, w
którym "tymczasowo" pomieszkiwał, czekając, absurdalnie czekając aż mu się
polepszy.
wyszedł wczoraj, nie spakował nic, jego rozrzucone wszędzie rzeczy
przypominaja mi tylko o chaosie w jego, i w mojej głowie.
same mi łzy do oczu płyną, ale postanowiłam zerwać kontakt do momentu...no nie
wiem jakiego.będzie teraz mieszkał z kumplem, ktory wie o całej sprawie i po
rozmowie z nim stwierdziłam ze w nim też może znaleźć oparcie.
a moje oparcie?ja otworzyłam oczy dopiero wtedy, kiedy zaczął reagowac
niewspółmiernie do problemu. problem albo w ogóle nie istniał, albo urastał do
rangi katastrofy, którą okupić trzeba było krzykami, stresem, odreagowywaniem,
miedzy innymi na mnie, bo byłam najbliżej
kolega, z którym wynajmuję mieszkanie miał tego dosyć i postawił sprawę jasno-
S. ma się wyprowadzić. Przytaknęłam, aczkolwiek zachęcona późiejszą lekką
poprawą nastroju S. NIE POWIEDZIAŁAM o tym wprost. Lawirowałam tylko i
uzyskałam zapewnienie, że zgłosi się do specjalisty.A sprawa wyszła na jaw
kiedy kolega postanowił porozmawiać z nami obojgiem, po czym z wrodzonym
brakiem taktu wygłosił frazę:"N. przez ciebie cierpi i chce żebyś się wyniósł"
I potoczyło się.
Czy jest tu może ktoś kto ma doświadczenie w przypadku, gdy partner cierpi na
depresję? Będę wdzięczna za odzew, bo i ja nie mogę znaleźć miejsca

Obserwuj wątek
    • natalyya chory facet II 08.12.04, 21:03
      wyszło chaotycznie trochę, wybaczcie, po prostu prosze o odzew
      nata
      • rzeznia_nr_5 Re: chory facet II 08.12.04, 21:05
        Puścił cię jakiś gościu kantem i tyle a ty próbujesz dorabiać do tego faktu
        jakieś chore wytłumaczenia i teorie.Koniec to koniec.Nie powinien cię juz
        obchodzić w takim razie.Poszukaj se innego.
        • natalyya Re: chory facet II 08.12.04, 21:07
          no nie wiem nie wiem może masz rację wszystkie ewentualności biorę pod uwagę
          aczkolwiek sytuacja jest pokomplikowana i próbuję ją rozwiązać
          • majka_mikolajka Re: chory facet II 08.12.04, 21:14
            Co robić, czy z nim zerwać (rozwieść się) czy mu pomóc? takie pytania Cie
            dręczą? Jeśli tak, to witaj w klubie.
            • natalyya do majki 08.12.04, 21:19
              no właśnie przeczytałam Twój wątek...:]no ale powiedz czy Ty miałaś jakieś
              wyraźne symptomy jego choroby? mi do myślenia dała dopiero moja kumpela, która
              zna sie trochę na rzeczy i mówi "to jest depresja, to widać"...poza tym sądząc
              po jego znikomej aktywności, i fakcie, że przez ostatni czas nigdzie sie beze
              mnie nie ruszał trudno mi mówić o jakichs innych babkach...chociaż,kto wie
              no i zapraszam na priva
              • majka_mikolajka Re: do majki 08.12.04, 22:15
                Dzis juz nie moge sobie swobodnie pogadac z Toba, bo ide na kolejna rozmowe z
                moim mezem. Nie chce zebys sobie myslala, ze w Twoim przypadku jest tak samo,
                ale mnie sie tez wydawalo, ze on nigdzie beze mnie nie chodzi. I oprocz tych
                spotkan z inna, naprawde nigdzie nie chodzil. Byl taki czas, ze mowil mi
                wprost, zostańmy sami itp. dzis wiem, ze ma problemy w kontaktach z innymi,
                tylko ze tego nie da sie zaobserwowac wprost, a tym bardziej skojarzyc z
                choroba. Jest tego wszystkiego troche wiecej (np. nieakceptowanie swojego
                wygladu, ...). wyglada na to, że cos, co wydaje Ci się normalne, wcale takie
                byc nie musi i chyba tylko znawca tematu sie orientuje, że to choroba. Po tej
                awanturze, jaka mu zrobilam (wczesniejsze watki) pomyslal, ze lepiej by bylo,
                gdyby go nie bylo. za chwile znow bedziemy gadac, znow moze sie cos dowiem.
                Bardzo chetnie z Toba pogadam, ale dzis juz nie moge. Mam nadzieje ze bedziemy
                mogly jeszcze pogadac.
                • aneta10ta Re: do majki 09.12.04, 14:44
                  majka_mikolajka napisała:

                  > ide na kolejna rozmowe z
                  > moim mezem.
                  Mężczyźni przepadają za terminowym wywłóczeniem im flaków, szczególnie
                  wieczorową porą.

                  > I oprocz tych
                  > spotkan z inna, naprawde nigdzie nie chodzil.
                  W porządku gość. Z angażujacych się emocjonalnie. Ech... rzadkość.

                  > Byl taki czas, ze mowil mi
                  > wprost, zostańmy sami itp.
                  Rozumiem. Co niby mielibyście wspólnie robić?

                  > dzis wiem, ze ma problemy w kontaktach z innymi,
                  > tylko ze tego nie da sie zaobserwowac wprost, a tym bardziej skojarzyc z
                  > choroba.
                  Inni to Ty i ewntualnie Twoja kumpela?

                  > Jest tego wszystkiego troche wiecej (np. nieakceptowanie swojego
                  > wygladu, ...). wyglada na to, że cos, co wydaje Ci się normalne, wcale takie
                  > byc nie musi i
                  i odwrotnie, i odwrotnie.

                  > chyba tylko znawca tematu sie orientuje, że to choroba.
                  np. kumpela

                  > Po tej
                  > awanturze, jaka mu zrobilam (wczesniejsze watki) pomyslal, ze lepiej by bylo,
                  > gdyby go nie bylo.
                  Uduś dziada. Mozna też inaczej...

                  > za chwile znow bedziemy gadac, znow moze sie cos dowiem.
                  Żeby on tylko Ciebie nie udusił.

                  > Mam nadzieje ze bedziemy
                  > mogly jeszcze pogadac.
                  Myślę, że Wam się uda. Facet jest nadzwyczaj cierpliwy.
                  Aneta
                  • majka_mikolajka Re: do majki 09.12.04, 15:02
                    szkoda Aneta, że Ciebie nie ma kto udusić. Twoje wypowiedzi nic nie wnoszą do
                    sprawy, więc po prostu: siedź cicho.
                    • cassis Re: do majki 09.12.04, 15:40
                      Po prostu ustaw sobie profil forum tak, żeby nie wyświetlał wypowiedzi P.
                      Anety10tej (tak jak ja to zrobiłam, tudzież dotyczy to jeszcze kilku innych
                      osobników których nie mogłam strawić). Od razu się forum przejaśnia :))
                      • aneta10ta Re: do majki 09.12.04, 19:55
                        Też obstawiam się potakiwaczami. To takie naturalne...
                    • aneta10ta Re: do majki 09.12.04, 19:54
                      majka_mikolajka napisała:

                      > po prostu: siedź cicho.
                      Teraz zrozumiałaś, co on czuję?
              • aneta10ta Re: do majki 09.12.04, 14:28
                natalyya napisała:

                > mi do myślenia dała dopiero moja kumpela, która
                > zna sie trochę na rzeczy i mówi "to jest depresja, to widać"...
                Zaufaj kumpeli, bo zna się na rzeczy.

                > poza tym sądząc
                > po jego znikomej aktywności, i fakcie, że przez ostatni czas nigdzie sie beze
                > mnie nie ruszał trudno mi mówić o jakichs innych babkach...chociaż,kto wie
                Tak, nigdy nie wiadomo. Z aktywnością jest podobnie. Radzę zapytać kumpelę.

                100KROTKI !!! PATENTUJ !!!
            • aneta10ta Re: chory facet II 09.12.04, 14:23
              Mówisz o Klubie Odlatujących Aniołów?
              • natalyya Re: chory facet II 09.12.04, 19:00
                no znowu takiż anioł...nie raczej nie
                raczej agresywnie próbuje "rozmawiać" a ja sie odcięłam jak na razie
                i nie wiem co mu jest czy depresja, czy narcystyczne odretwienie, czy zwalanie
                na mnie swoich życiowych klęsk. za prędko to oceniać
                • aneta10ta Re: chory facet II 09.12.04, 20:06
                  Nie zginiecie. Ty na to na to nie pozwolisz. Co najwyżej nie będziecie parą. Za
                  to, że umiesz przy facecie trwać w rozsądny sposób: do dacha! Wiem, że to nie
                  ma znaczenia, ale może sie chociaż uśmiechniesz. To zawsze warto.
                  Pozdrawiam
                  Aneta
                  • majka_mikolajka Re: chory facet II 09.12.04, 20:18
                    Oooooooooo! Po tylu gorzkich słowach ze strony różnych osób wreszcie nastapiła
                    zmiana - lepiej późno niż wcale. Oby to tylko nie było chwilowe!
                  • natalyya Re: chory facet II 09.12.04, 20:22
                    aneta10ta napisała:


                    >
                    > : do dacha!

                    ?
                    :]
                    pozdrawiam nata
                    • aneta10ta Re: chory facet II 10.12.04, 11:38
                      Trzaskam obcasami i salutuję Ci, ciuro...
    • mskaiq Re: chory facet 10.12.04, 04:12
      Jesli bedziesz miala kontakt z Nim to mozesz Mu pomoc. W tej chwili jak Sama
      zauwazylas jest w jego glowie metlik, jednego dnia Ci kocha drugiego nie. Aby
      mu pomoc nie mozna argumentowac z Nim, wymuszac na Nim nawet jesli masz racje
      bo to prowadzi do wybuchow u Niego i negatywnych reakcji.
      Wtedy kiedy jest spokojny rozmawiaj tlumacz a przede wszystkim znajdz to co
      powoduje w nim strach, bo On ma go wiele. Tylko Twoja milosc, zrozumienie moga
      zmieniac rzeczy w Nim. On musi znalesc droge w tym metliku ktory jest w Jego
      glowie. Kazdy wybuch przynosi wiecej zagubienia, unikaj tego.
      Serdeczne pozdrowienia,
      • natalyya Re: chory facet 10.12.04, 17:07
        no tak, wczoraj spotkałam sie z nim celem jego ode mnie wyprowadzki, wygladal
        kiepsko, aczkolwiek twardzielil, ze az tak zle to sie nie czuje i martwil sie
        raczej o mnie (moje zmartwienie mialoby byc spowodowane jego odejsciem). nie
        wiem, potrzebuję czasu, by sie do tego zdystansowac. siłą rzeczy- jest to
        rozstanie, jakby nie patrzec, a czy spowodowane jego stanami depresyjnymi,
        niedojrzałoscia, czy moimi błędami, czy i tym , i tym - przekonam się za jakis
        czas. oboje sie przekonamy, mam nadzieję
        i ja tez pozdrawiam
        natala
    • soledad13 Re: chory facet 12.12.04, 15:58
      Myślę,że rady w stylu "poszukaj se innego" są bardzo nie na miejscu w tej
      sytuacji. Myślałam,że chociaż na tym forum będzie trochę więcej ludzi,
      umiejących rozmawiać o problemach w sposób dojrzały i sensowny. Niestety,
      pomyliłam się.Co do sytuacji przedstawionej przez Natalię - zwykle czas
      rozwiązuje takie sprawy.
    • mirra Re: chory facet 12.12.04, 16:53
      Mój facet jest cory, ale na dwubiegunową (tzn ma też stany maniakalne)...
      Też mi ciężko...

      Właściwie obecnie sama nie wiem co Ci napisać - może to, że go kocham, że wiem
      że O kocha, i że nie wyobrażam sobie większego szczęścia z mężczyną...
      • ameliz Re: chory facet 13.12.04, 12:19
        Hej...mam podobny problem,zauważyłam bardzo podobne cechy u mojebo
        chłopaka...niezdecydowanie...cały czas jest smutny,mecza go dziwne myśli,niby
        chce być ze mną ale coś mu w głowie miesza...duze problemy ze snem...staram się
        być wyrozumiała,nie zmuszać go do nieczego,on sam musi podjąć decyzję czego
        chce...ja tylko jestem przy nim i go wspieram jak tylko potrafie...staram sie
        przekonać go do wizyty u spacjalisty,dla jego własnego dobra...pozdrawiam i
        życzę wytrwałości
        • natalyya Re: chory facet 13.12.04, 17:37
          hej ameliz odezwe sie na priva...sprawdz skrzynke gazetowa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka