Gość: Budda
IP: *.unl.edu
22.03.01, 18:34
Witajcie Kochani. Chce Was zapewnic ze moje serce jest z Wami,
czuje Wasz bol, i powodowany checia pomocy jak najwiekszej liczbie osob,
niniejsza medytacje dedykuje wszystkim cierpiacym.
ZAMIAST WSTEPU(nie dalo sie jednak bez tego obyc).
- Prosze zapomniec o Wczoraj i o Jutrze. Nie istnieja te kategorie dla WAS
w tej chwili. Liczy sie Dzisiaj, albo jeszcze lepiej, tylko moment, w ktoryum
to czytacie.
- Po przeczytaniu tekstu tej medytacji, prosze usiasc gdzies wygodnie i starac
sie skoncentrowac na swoim oddychaniu. Tylko to, nic wiecej. Prosze sobie wy
obrazic, ze za kazdym wydechem, zyciodajna energia rozplywa sie po calym
ciele. Niech to trwa okolo 5 minut. Potem zacznijcie swa wizualna medytacje,
ktorej teks jest ponizej.
Pamietajcie. Nie ma wczoraj i nie ma jutra. Oddychacie 5 minut przed
zaczeciem medytacji.
TEKS MEDYTACJI.
Stoisz sam u podnoza wysokiej gory w wielkiej mgle. Jestes sam. Czujesz ta
samotnosc a jednoczesnie czujesz ze musisz wejsc na ta gore. Cos ci, jak zwykle
nie daje spokoju. Zaczynasz swa wspinaczke. Sam, otoczony mgla brniesz do gory.
Nic nie slyszysz, mgla jest tak gesta, ze z trudem widzisz swoje nogi, ale wiesz
ze musisz wytrwac, ze musisz isc. Jakas niewidzialna sila popycha cie do gory,
zaczynasz odczuwac zmeczenie, myslisz o odpoczynku, ale wiesz ze nie mozesz
spocza ani na chwile. Serce wali jak mlotem, krople mgly splywaja po twarzy,
chcesz, zeby to sie wreszcie skonczylo, jestes sam, poraz pierwszy w zyciu tak
kompletnie sam, poraz pierwszy wszystko zalezy o ciebie, wiesz ze nie ma
powrotu, bijesz sie z mgla, ze wzniesieniem, jedna tylko mysl kolacze sie w
glowie: kiedy skonczy sie ta wedrowka ? .....
W pewnym momencie zaczynasz doswiadczac dziwnej rzeczy, potrafisz poraz
pierwszy w zyciu, w tym bolu, w potwornym zmeczeniu, wyodrebnic siebie
z tego co cie otacza, widzisz mgle jako cos co ci przeszkadza, czego nie
potrzebujesz juz wiecej, dusi cie, chcesz sie wyrwac z niej, chcesz sie wzniesc
ponad ta wspinaczke, ponad mgle, zmeczenie siega zenitu......nagle
ku ogromnej, lecz jeszcze niesmialej radosci i uldze zauwazasz, ze mgla
zaczyna ustepowac, zaczyna robic sie jasniej, sily zaczynaj wzbierac w tobie,
na przekor zmeczeniu, na przekor wzniesieniu, ostatkiem sil wybiegasz z
tej przekletej mgly, zaczynasz szalec z radosci, to co cie otacza w niczym nie
przypomina chwil ze wspinaczki, nad toba niezmierzona przestrzen przepieknego
blekitu nieba i slonce, slonce tak jasne, ze zamykasz oczy, ale nawet i wtedy
je widzisz, czujesz jego cieplo, ktore rozplywa sie po calym ciele.
Chcesz tak trwac. Jestes na szczycie gory, tylko ty, blekit nieba nad toba,
i mgla, gdzies pozostawiona w dole, mgla ktora postrzegasz teraz jako chmure,
w ktorej tak sie meczyles, ktora nie jest i nigdy nie byla toba, jest
wspomnieniem tylko, nieistotnym, do ktorego masz dystans. Po chwili ta chmura
rozplywa sie i nie pozostaje nic co by ci ja przypominalo, choc ku swemu
oslupieniu, to co wydawalo sie tak wysoka gora, jest i zawsze bylo tylko nic
nieznaczacym pagorkiem, i teraz rozumiesz, ze ta mgla, i tylko ona nie pozwolila
ci widziec slonca, blekitu nieba ale i calej twojej wedrowki przez zycie
w odpowiedniej perspektywie......
Siedzisz ciagle sam spogladajac na blekit nieba i saczysz cieplo slonca.
Sklepienie niebieskie i slonce sa jedynymi elementami, ktore przyciagaja twoja
uwage, sprawiajac wrazenie ze wrociles do DOMU. Po chwili nie masz nawet juz
i tego wrazenia, jestes pewny, ze to twoj DOM, teraz wiesz ze chmury przychodza
i odchodza, podobnie jak mysli, teraz wiesz ze cos co trwa wiecznie to TY
tylko, ze droga ktora idziesz przez zycie, kiedys sie skonczy, ze mgly zyciowe
opadaja na nas tylko po to, by ustapic miejsca sloncu i blekitowi nieba.
To cudowne jak sie teraz czujesz,i przyzekasz sobie, ze kiedykolwiek jeszcze
bedziesz w klopotach, przybedziesz tu, do swego prawdziwego DOMU, i wiesz ze
tak naprawde, ten dom jest wewnatrz samego ciebie. Ze tam, poza mgla, poza
swoimi wyimaginowanymi obrazami o rzeczywistosci, zawsze swieci slonce i wiesz
ze mozesz zawsze liczyc na blekit nieba, ze wystarczy choc troche wspiac sie
by byc tam gdzie twoj DOM........
Zaczynasz plakac, calym cialem, plakac ze szczescia, bo wiesz ze droga do DOMU
jest tuz tuz, na wyciagniecie reki, tylko trzeba ten pierwszy raz powiedziec
sobie: IDE POD GORE, WE MGLE, POD GORE, KTORA MUSI MIEC SWOJ KRES,
POPRZEZ MGLE KTORA MUSI MIEJSCA USTAPIC BLEKITNEMU NIEBU.....
To jednak nie koniec wyprawy, bo nagle unosisz sie ponad wzgorze, niesiony
jakas cudowna sila, jestes bez ciala, bez mysli, tylko TY, czysta swiadomosc
nagle otwierasz drzwi do calego kosmosu, kapiesz sie w fajerwerkach swiatel
gwiazd, i wiesz ze nawet twoj ziemski DOM, do ktorego odnalazles droge
jest tylko mala chatka w porownaniu do przepychu, ktory jest twoim udzialem.
Zaczynasz rozumiec cala skale zycia, w jakim bierzemy udzial, i swoja
niesmiertelnosc. Ale narazie powracasz do swego ziemskiego DOMU, siadasz na swym
znajomym wzgorzu i wiesz, ze juz nigdy nie opuscisz tego miejsca.
KONIEC.
Koncowe porady: Prosze przeczytajcie to kilka razy zanim zaczniecie wyobrazac
sobie wszystkie sceny podczas medytacji. Prosze isc dokladnie tak jak jest
opisane. I dokladnie czuc co sie dzieje z Wami. Mozna zrobic grupowa medytacje
wybierajac kogos, kto bedzie czytal caly tekst, lecz bardzo wolno.
Przeslaniem tej medytacji, co zapewne zauwazyliscie, jest rozliczenie sie z
mitami w jakich zyjemy, jest uwierzenie w siebie poprzez pokazanie jak
absurdalne przeszkody stawiamy sobie w zyciu. Wiekszosc z nas to Tadki
Burczymuchy, widzacy lwa tam, gdzie jest tylko mala myszka.
Zycze Wam sukcesu, to naprawde nie takie straszne jak nam sie wydaje.
ZLAPCIE DYSTANS !!!!!!! oto klucz do sukcesu.
Duzo milosci, i slonca na koncu waszych "pagorkow" zyczy,
Budda.
Praktykujcie ta wizualna medytacje najlepiej rano, to was ustawi na caly dzien.
W momentach naprawde ciezkich, gdy nie ma czasu na medytacje, wytworzcie w sobie
mechanizm "natychmiastowego reagowania" i po zamknieciu oczu wyobrazcie sobie
siebie samych na owym wzgorzu, w promieniach slonca i pod blekitem nieba.
Zrobcie 10 glebokich wdechow, wdychajac owo slonce i blekit, i mowcie do siebie:
JESTEM W DOMU, TU I TERAZ, I WSZYSTKO JEST W PORZADKU.
Do uslyszenia.