Dodaj do ulubionych

zrozumiec depresje

IP: 198.209.126.* 22.03.01, 19:08
jestem mezatka od 10 lat. ciagle mialam problemy w komunikacji z moim mezem. dlugo - pare lat mi
zajelo zrozumiec dlacego on reaguje tak a nie inaczej. moj maz byl chory na depresje cale swoje zycie
. znalazlam organizacje ktora prowadzi edukacje i grupy wspierajace . jetesmy w terapii od 4-5 lat. jest
coraz lepiej . bylo by latwo go porzucic ale wiedzialam ze jest dobrym czlowiekiem i jego ataki zlosci,
irytacji , izolowanie sie nie dotyczy mnie. ja robilam wszystko dobrze . powoli widze swiatlo w tunelu.
taka akcja dzielenia sie doswiadczeniem jest wspaniala na forum,. pomoze wielu ludziom. ale
zawsze trzeba sprawdzic z lekarzem. nie wolno robic zadnych decyzji na temat lekow samemu .
depresja jest choroba mozgu - brak rownowagi chemicznej tak jak w przypadku schizofrenii czy mani
depresyjnej. jest bardzo trudno zaakceptowac ta chorobe . nie widzimy symtomow typu krew sie
leje... widzimy mlodego czlowieka ktory jest smutny nie ma motywacji ,ziritowany, ma slaba pamiec ,
brak koncentracji, jego zachowanie sie zmienia , brak seksualnego pragnienia, spadek cieplych
uczuc do rodziny , brak przyjemnosci w czymkolwiek, bezsilnosc, brak zainteresowania aby zyc , nie
moze spac jest ciagle zmeczony, ma bole glowy, plecow, trawienie jest bardzo zle, wymioty lub jak
jest bardzo zle popelnia samobojstwo. . jak to moze byc ? tyle bym oddal aby miec jego lata. ...ale nic
bym nie oddal aby sie tak czuc jak on- wiem to na pewno.
depresja dotyka jednego z pieciu ludzi kedys tam w ich zyciu. bardzo roznie. moze rowniez dotknac
dzieci lub niemowleta ktore sa (abused) traktowane zle. porzucone, bite , zle karmione. niemowle
placze a pozniej po pewnym czasie roznie dla roznych niemowlat , przestaje plakac bo widzi ze jego
wolanie o pomoc nie daje odpowiedzi , wpada w bezsilnosc i jego umysl ucieka w swiat nierealny.
traci kontakt z rzeczywistoscia . taki sam mechanizm dziala u doroslych kiedy wpadaja w bezsilnosc ,
brak kontroli nad swoim zyciem ( np zona alkoholika, chorego mentalnie gdy nie wie ze jest on chory )
CZESTO DEPRESJA JEST LACZONA Z SAMOTNOSCIA ALE BADANIA WYKAZUJA W USA ZE WIECEJ
LUDZI ZONATYCH JEST CHORYCH NA DEPRESJE NIZ SAMOTNYCH. kobiety cierpia dwukrotnie
czesciej niz mezszczyzni.
nie ma jednej przyczyny ktora powoduje depresje. osobowosc, uklady , powiazania , fizyczne zdrowie,
...
ludzie ktorzy sa bardzo krytyczni wobec siebie, bardzo wymagajacy lub bardzo pasywni moga
doswiadczyc depresji czesciej niz inni. problemy z zona , mezem dzieckiem czy pracownikiem moze
rozpoczac cykl depresjii ,. nawet brak rownowagi spowodowany infekcja, lub lekarstwem i kolo sie
toczy... NALOGI TYPU PICIE ALKOHOLU LUB NARKOTYKOW MOZE BYC SYMTOMEM DEPRESJII
ALE ROWNIEZ PRZYCZYNA.
depresja jest uleczalna jak sie zacznie wczesnie; lekarstwa w powaznym stanie daja juz ulge po 3-4
tygodni. psychoterapia - typu terapia z psychologiem , grupy wspierajace - AA, Alanon, Rozwodowe ,
chorych na raka itp.. bardzo wazne. wspieraja na rowni z lekarstwami . elekrowstrzasy lub szokowa
terapia nie wszedzie uzywana w powaznym stanie.
depresji nie zawsze mozna uniknac, poniewaz zawsze jest polaczona ze stresem lub lub choroba (
wielu ludzi starych cierpi na depresje) ale jest szansa aby zmniejszyc srogosc tej choroby .
Obserwuj wątek
    • Gość: Budda Do Zofii IP: *.unl.edu 22.03.01, 20:02
      Droga Zofio. Bardzo obszernie przedstawila Pani symptomy depresji,
      ale zareczam Pani, ze farmakologia nie zrobi nic by zlikwidowac
      przyczyny tej choroby. Przyczyny kazdej choroby mentalnej tkwia
      tam, gdzie nasze instrumenty i pigulki nie maja juz dostepu. Jedynym
      kluczem do prawdziwego zdrowia psychicznego moze byc tylko przekroczenie
      wymiaru w ktorym zyjemy, zaakceptowaniu niematerialnego skladnika
      rzeczywistosci, ktory dla mnie osobiscie jest tzw. czysta swiadomoscia,
      ktora to swiadomosc jest podstawowym, inteligentnym substratem naszego
      jestestwa. Zaakceptowanie niematerialnego skladnika rzeczywistosci jest
      niczym innym jak rozszerzeniem naszego pojmowania zycia, anie ucinania go tam,
      gdzie juz.... wzrok i mikroskop nie siega. Jesli przyjmie Pani, ze chlodna
      matka, nieopiekujaca sie malenstwem, moze wywolac chorobe depresyjna u dziecka,
      to musi Pani rowniez zgodzic sie z faktem, ze ow CHLOD nie jest czyms
      co mozemy uformowac np. w cegle, uderzyc w glowe i wywolac chorobe psychiczna.
      Atak owego chlodu nastepuje innymi, energetycznym kanalami, kanalami ktore
      zdolne sa przenosic pewne, "niematerialne frekwencje" do odpowiednich
      odbiornikow wewnatrz ciala dziecka. My jestesmy wszyscy atakowani przez 24
      godziny na dobe takimi energetycznymi kuriozami i pigulka farmakologiczna
      dziala tak, jak wylaczenie radia. Czy to eliminuje fale radiowe, ktore
      plyna przez odbiornik radiowy ? Dlatego dla mnie depresja i nerwice, to choroby
      nie tyle mozgu co choroby niematerialnego odpowiednika mozgu, czyli umyslu, a
      majace swe manifestacje wlasnie w mozgu. Co w cale nie znaczy, ze tam powstaja.
      Prosze zauwazyc, ze psychologia to "nauka o duszy". A co z tego wyszlo ?
      Chcialbym byc jednak zrozumiany do konca. Nie jestem za wyeliminowaniem
      medycyny tradycjnej i jej pomocnicy, farmakologii, ale za swiadomym polaczeniem
      duchowego aspektu i materialnego. To dopiero da caly obraz czlowieka, i stworzy
      podstawy do trwalego wyleczenia. Ten proces na szczescie juz sie zaczal.
      Pozdrowienia, Budda.
      • Gość: zofia Re: do Buddy IP: 198.209.97.* 22.03.01, 21:18
        iekuje za list. mysle ze napisalismy o tym samym uzywajac innego jezyka . moze to moja wina ze sie nie moge
        za dobrze sylowic sorry. system terapii ktory my uzywamy w NAMI ( national alliance for mentaly ill ) duzo
        pozyczyl z religii buddyjskiej dlatego napewno jest tak efektywna. ciesze sie ze nie eliminuje pan farmakologi bo
        wiemy obydwoje ze jest konieczna w przypadkach krytycznych. ja te sie i ciesze ze jest coraz wieksze
        zrozumienie i zainteresowanie podswiadomoscia. to co pan nazywa kanalami.. moze kiedys doczekamy leczenia
        prewencyjnego za pomoca terapii ktora wlacza medytacje jako koniecznosc. dzieki jeszcze raz za ciekawa
        perspektywe.
        • Gość: Budda Re: do Buddy IP: *.unl.edu 22.03.01, 21:54
          Dziekuje za odpowiedz. Dzieki za zwrocenie uwagi na prewencyjna medycyne.
          W Chinach kiedys, za dobrego lekarza uznawano takiego, ktory potrafil
          zapobiec chorobie. To bylo zaszczytem i najwieksza forma nagrody.
          A dzisiaj ?
          Pozdrawia Budda.
          • Gość: zofia Re: do Buddy IP: 198.209.97.* 22.03.01, 22:16
            istnieje cos takiego jak prewencja przed depresja niekliniczna. mozna sie tego nauczyc. mozna zauwazyc
            sygnaly jak sie zbliza i wlaczyc "systemy hamujace" . jest to bardzo trudne poczatkowo ale coraz latwiejsze jak
            sie uzywa. tak jak uzywanie obcego jezyka- jak by sie chodzilo w obcych butach. im dluzej sie uzywa tym
            bardziej te metody staja sie druga natura i blizsza cialu. w ten sposob mozna uzyskac wolnosc - przestac sie bac
            jak sie ma male sukcesy i nienapedzac tej maszynerii. strach to energia dla derpesji. trzeba zatrzymac
            rozpedzone kolo
    • Gość: as Re: zrozumiec depresje IP: *.nest.gliwice.pl 22.03.01, 23:44
      Moja depresja trwała pół roku. Narastała w ciągu kilku dni. Leki w moim
      przypadku nie tylko, że nie pomogły, ale pogorszyły mój stan. Doprowadziły do
      bardzo męczącej bezsenności. Lekarz wkońcu "poddał się" i polecił mi
      zaprzestać zażywania ich.Dużo czytałam na temat depresji, stosowałam "własną
      medytację" t.zn nie wg jakiś wzorców tylko wydumaną przez siebie.Ciągle było
      źle. Aż pewnego dnia nagle dostrzegłam, że coś jest ładne i w tym momencie
      poczułam, że nadchodzi długo upragniony koniec "złych dni".Ciągle jednak miałam
      kłopoty ze spaniem.Lek który ponoć u innych powodował uzależnienie dla mnie
      okazał się skuteczny i mi wkońcu pomógł. Ciekawe, że najpierw zażywałam ten lek
      codziennie , potem raz na tydzień, lub rzadziej. Zawsze w jakiś dziwny sposób
      czułam, że potrzebuję go zażyć. Jak kiedyś wbrew temu przeczuciu zrezygnowałam
      z tabletki nie spałam całą noc.Mam te tabletki nadal, ale nie używałam je już
      dłużej niż dwa lata. Nadal nie rozumiem co było przyczyną mojej choroby i
      ciągle martwię się aby to się nie powtórzyło. Ponieważ choroba wystąpiła w
      trakcie leczenia wrzodów żołądka, obecnie boję się interweniować mimo, że z tym
      nie zawsze jest dobrze.Nie bywam wcale u lekarza internisty, nawet nie mam
      żadnego. Zapisała się do jakiejś przychodni, ale od reformy tam nie byłam ani
      razu. Rok temu jednak zostałam wysłana na rozmaite badania krwi i.t.p w ramach
      tzw. badań okresowych i ponoć wszystko było ok, więc może mój "lęk przed
      depresją" nie powoduje jednak kompletnego zaniedbania ciała.
      • Gość: zofia strach IP: *.clmba1.mo.home.com 23.03.01, 02:10
        chyba nie zrozumialam calkowicie- lekarz prosil zebys przestala i przestalas a
        pozniej mozwisz ze lek ktory innych uzaleznial tobie pomogl. czy to znaczy ze
        lekarz nie zrezygnowal i probowal inne lekarstwa? ja mialabym watpliwosci juz
        po 4 tygodniach czy dany lek dziala i prosila lekarza o konsultacje albo o
        dodatkowa konsultacje u innego lekarza. czasem diagnozowanie jest bardzo
        dlugie. czyli tak naprawde nie wiesz co to bylo czy wiesz?
        jesli chodzi o strach to nauczylam sie od mojej kolezanki ktory miala chorobe
        nieuleczalna ( umarla pare miesiecy temu) zaakceptowac tego co nie mozemy
        zmienic . w chorobie ktora ona doswiadczyla - gosciec -charakterystyczna jest
        depresja tylko ciekawe ze ona nie miala depresji. jak czytalam duzo ksiazek o
        jej chorobie i pytalam ja ciagle jak to jest ze nie masz depresji , zmiennych
        nastrojow itd? a ona sie smiala i mowila: " jak wstaje rano to zazywam
        witamine G - God. (Bog) co nalezy do jego jurysdykcji do zostawiam jemu a co
        moje to staram sie byc odpowiedzialna za to co nalezy do mnie. to mi troche
        zmienilo perspektywe spojrzenia na wszystko i pomoglo zaakceptowac rzeczy nad
        ktorymi nie mam kontroli. zaakceptowac nie znaczy lubic ale czy mamy inne
        wyjcie jak nie mozemy czegos zmienic? w tym wypadku spojrzec strachowi w oczy i
        spytac sie siebie co to jest ? strach przed czyms czego jeszzcze nie ma, czyli
        cos nierealnego co sama buduje w sobie i niszcze siebie. bo my nie wiemy nadal
        co ten strach robi z nami jak sie dostaje do naszej podswiadomosci. napewno
        trace polaczenie z ludzmi , jestem skupiona na sobie , wpatrzona w siebie.
        odpycham ludzi od siebie . bo myslenie ciagle ja , ja , ja , napewno nie jest
        mysleniem o bliskich lub o ludziach ktorzy potrzebuja pomocy. mnie pomaga
        pozbyc sie strachu jak jestem zajeta i jak pomagam ludziom. jak porozmawiam z
        bratnia dusza i ona przygwozdzi mnie do ziemi pytajac- strach ? strach to jest
        rabunek, napad na ciebie- to jest realne , a to co ty czujesz teraz to jest
        nierealne.jest bardzo duzo ludzi ktorzy cierpia bardziej niz ja i takich staram
        sie poszukac i przyniesc im ulge . paradoksem tego dzialania jest to ze ja sie
        czuje lepiej. im badziej wychodze z tego JA, JA, JA, myslenia o sobie a
        zauwazam jakie jest cierpienie wokol i mysle co moge zrobic na ten temat to
        moje samopoczucie jest lepsze. czyli jak dajemy to otrzymujemy - paradox.
        • Gość: fibin Re: strach IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 23.03.01, 12:19
          Anonimowi Alkoholicy rozpoczynają swoje mitingi taką piekną modlitwą:

          "Boże, obdarz mnie pogodą ducha
          Abym godził się z tym czego zmienić nie mogę,
          Odwagą, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
          I mądrością, abym potrafił odróżnić jedno od drugiego"

          I często dodają:
          "Niech się dzieje Twoja wola, Panie, a nie moja."

          Pzdr:)
          • Gość: zofia Re: strach IP: 198.209.126.* 23.03.01, 16:41
            to jest wspaniala modlitwa.z tego co wiem pochodzi ze starych tekstow Indian amerykanskich i jest
            bardzo piekna . duzo spotykam Indian w rezerwatach i tych bardzo wyksztalconych/ lekarzy, pisarzy...
            rozmawialam z Cherokee wczoraj- powiedziala : bo my Indianie to narod ktory glosi milosc . jestem
            pod wrazeniem ich literatury - bardzo spirytualna. oczywiscie nie wszyscy byli tacy , niektore plemiona
            byly bardzo okrutne i o takim tutaj nie wspominam. ich modlitwa brzmi jak muzyka , jest bardzo dluga
            a to urywek ktory ty zacytowales ( ale to napewno znasz) :
            GOD GRANT ME SERENITY
            TO ACCEPT THE THINGS I CANNOT CHANGE
            COURAGE TO CHANGE WHAT I CAN
            AND WISDOM TO KNOW THE DIFFERENCE
            kiedy ja powiem rano i wieczorem przenosi mnie do innego wymiaru tam gdzie nie ma STRACHU.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka