sab_ba
02.01.05, 00:57
Przeglądałam wątki o samobójstwie - skoro mogły powstać,
piszącym się nie udało. Dlaczego? Za mało proszków? Jakich?
Ktoś przyszedł za wcześnie?
Proszę, nie piszcie mi tylko, że warto żyć, że są lekarze.
Poradźcie mi, jak to zrobić. Ile zażyć i czego. (Nie chcę przeżyć i być
warzywem) Ile muszę mieć czasu. (Nie chcę, żeby ktoś "zdążył").
Jestem tchórzem i boję się bólu, więc samochody, pociągi, broń palna,
sznur, gaz itp odpadają.
Jak Wy to robiliście? Jakie popełniliście błędy?
Liczę na waszą pomoc. :(