Dodaj do ulubionych

Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.

06.09.03, 23:31
Zdumienie, szok, przestrach, oburzenie, pierwsze strony gazet oddane
tematowi, a u nas ( na fpsy) błoga cisza niezmącona...

Maltretowany nauczyciel przez grupę chłystków. Prawdopodobnie nie był to
jedyny raz. Skarżył się dyrektorce szkoły, usłyszał, że ta klasa "już taka
jest". Rozmawiał także z wychowawcą klasy . W opinii poszkodowanego
wychowawca: "Starał się, by go lubili. Był na luzie, żeby im się przypodobać".

Wypowiedź jednego ze sprawców: "Bo on nas tak nakręcał. Tym, że nie mógł
sobie z nami poradzić" *

* cytaty za GW z 5.09.2003

Psycholog ( przepraszam, nie zanotowałam nazwiska) w dzisiejszych
Wiadomościach TVP1 stwierdził, że nauczyciele i dyrektor szkoły, w której te
obrzydliwe zdarzenia miały miejsce, powinni utracić prawo wykonywania zawodu
nauczyciela ZA BRAK REAKCJI na sygnalizowane "nieprawidłowości".

"Tamtakie peranalogie" nasuwają mi się uparcie.

Wątek dedykuję wszystkim z fpsy, którzy mieli pomyje na głowę wylewane
wiadrami i tym, którzy unoszący się fetor nazywali ożywczym powiewem.
Tym, którzy odważyli się nazawać smród smrodem i tym, którym odwagi nie stało.

A pytanie, kiedy zareagować , by nie było za późno, pozostawiam otwarte.

Ta_
Obserwuj wątek
        • ta Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 06.09.03, 23:54
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > co do odp na twoje pytanie brzmi ona : wszelkimi mozliwymi srodkami JAKIE
          > POSIADAMY (zwazywszy oczywiscie ze kazdy posiada inne a niektorzy wcale)

          Tzn można i klaskać jak ktoś ma dwie rączki?

          Ta_
                • ta Alfiko, nie zrozumiałaś mnie 07.09.03, 00:10
                  Mówie ironicznie i z rozgoryczeniem o "klaskaniu" jako postawie aprobującej
                  chamstwo i przemoc. Obserwowalismy takie postawy tutaj , także na forum i do
                  nich odnosi się moja uwaga.

                  Ta_
                      • alfika Re: trudno... 07.09.03, 00:57
                        alfika napisała:

                        > alfika napisała:
                        >
                        > > Ta, lubię Cię rozumieć, ale tu nie rozumiem: jakie przyzwolenie na forum?
                        > Dla
                        > > kogo?
                        >
                        > Czy ktoś mnie doinformuje - bo nadal nie rozumiem?
                        >

                        Zasnę niedouczona, trudno.
                    • ta Re: Alfiko, nie zrozumiałaś mnie 07.09.03, 00:20
                      Malwina, wiesz, co stało się w tej szkole?
                      Jeśli nie , poczytaj, znajdź film, chyba jest na onecie, potem wróć na ten
                      wątek, jesli zechcesz oczywiście :) Bez tego trudno dyskutować.

                      W tej szkole też było cicho i spokojnie zapewne, a g_wno zamiatano pod dywan.

                      Ta_
                      • Gość: aiszka4 myślę... IP: srv1:* / 192.168.1.* 07.09.03, 00:25
                        że łatwiej i spokojniej moznaby dyskutować na ten temat, gdybyś do pierwszego
                        postu dodała link do artykułu, a wyrzuciła z tematu słowa "Wątek dedykowany"
                        To co, może zaczniemy od początku?


                        ta napisała:

                        > Malwina, wiesz, co stało się w tej szkole?
                        > Jeśli nie , poczytaj, znajdź film, chyba jest na onecie, potem wróć na ten
                        > wątek, jesli zechcesz oczywiście :) Bez tego trudno dyskutować.
                        >
                        > W tej szkole też było cicho i spokojnie zapewne, a g_wno zamiatano pod dywan.
                        >
                        > Ta_
                        • ta Re: myślę... 07.09.03, 00:54
                          Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

                          > że łatwiej i spokojniej moznaby dyskutować na ten temat, gdybyś do pierwszego
                          > postu dodała link do artykułu

                          aiszko4 :)
                          Temat jest wałkowany w prasie, radiu i TV od 2 dni !
                          Nie sądziłam, że ktoś w Polsce nie słyszał o czym mowa.
                          Zajrzyj proszę do GW z piątku 5.09 strona pierwsza "Zadręczyć nauczyciela", lub
                          poszukaj na portalu GW.

                          Ta_
                            • ta Re: myślę... 07.09.03, 02:30
                              Gość portalu: Malwina napisał(a):

                              > i wyobrazasz sobie ze takiego typu new'sow szukam w polskiej prasie ?
                              > eeeh

                              Pisałam do aiszki4, prosiła o informacje.
                              Jesteś Malwino napastliwa i nieuważna.
                              Mam nadzieję, że to przypadłość przemijająca,
                              czego szczerze życzę.

                              Ta_
                          • Gość: aiszka4 Re: myślę... IP: srv1:* / 192.168.1.* 07.09.03, 02:35
                            ta napisała:

                            > aiszko4 :)
                            > Temat jest wałkowany w prasie, radiu i TV od 2 dni !
                            > Nie sądziłam, że ktoś w Polsce nie słyszał o czym mowa.
                            > Zajrzyj proszę do GW z piątku 5.09 strona pierwsza "Zadręczyć nauczyciela",
                            lub
                            >
                            > poszukaj na portalu GW.
                            >
                            > Ta_

                            Jestem na urlopie, a moje dziecko oglada Animal Planet albo National
                            Geographic i to przeważnie w porze wiadomości. Prasy nie kupuję, bo mąż
                            stracił pracę i oszczędzamy na czym się da.

                            Dopiero dziś na forum przeczytałam, że coś się wydarzyło. Jak odszukam
                            artykuł, to będę lepiej przygotowana do dyskusji.
                      • Gość: lagatta Re: Alfiko, nie zrozumiałaś mnie IP: *.gorzow.mm.pl 07.09.03, 00:32
                        Szkoła to miejsce gdzie podobno powinno sie mlodych wychowywac .
                        Dyrektor to ktos kto powinien zareagowac na sygnaly z jednej i drugiej strony .
                        Nauczyciel to jeden z nielicznych zawodow do ktorego wiedza nie
                        wystarcza ,trzeba miec jeszcze tzw. powolanie.
                        Szkola to miejsce gdzie nauczyciele podejmuja sie opieki nad mlodymi .


                        Forum to miejsce publiczne.
                        Nikt sie nikim nie opiekuje .
                        Nikt nikogo nie wychowuje .
                        Ludzie czasem sobie pomagaja a czasem obrzucaja sie blotem .
                        Nie ma tu nauczycieli i uczniow i byc nie powinno .
                        Nie o takie relacje chodzi ( w moim mniemaniu )

                        Wiem ze to chaotyczne ale chodzi mi tylko o to ,ze porownanie szkoly i forum
                        jakos mi nie lezy .
                        • ta Re: Alfiko, nie zrozumiałaś mnie 07.09.03, 00:43
                          Porównanie postaw, nie miejsca.

                          1)Jeśli ktoś gotów jest na forum uznać chamskie wybryki za "ożywcze powiewy", w
                          moim przekonaniu bedzie podobnie reagował na chamstwo i agresję w życiu
                          codziennym, czyli ją tolerował, a nawet usprawiedliwiał.

                          2)Jeśli ktoś uzbrojony w anonimowość na forum zachowuje się nagannie, nie
                          bedzie aniołem w życiu codziennym, nie stanie się potulnym barankiem, gdy
                          zasmakował w bezkarnym, a nawet za przyjaznym przyzwoleniem innych - chamskim
                          dokazywaniu. Sprawdził bowiem empirycznie, że takie zachowania są aprobowane.

                          Ta_

                                • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 00:53
                                  Ja nie, pewnie dlatego nie doganialismy sie na pamietnym watku

                                  (nawiasem mowiac nie piec osob na sto, a piec _postow_ na sto)
                                  I podobnie jak ktos kogo nie zrozumialas, uwazam ze to "rzadka
                                  kupa"

                                  Dobranoc
                                    • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 10:18
                                      E, nie :")
                                      Aczkolwiek tam byl watek na sto postow, z czego 5 bylo z sensem,
                                      natomiast tu mamy 44 posty i na temat jest... 3 + 5 z pytaniami o co
                                      chodzi.
                                      wiekszosc postow nie na temat wyprodukowala Malwina, skutecznie
                                      rozwalajac ten watek (juz sie przestaje dziwic, dlaczego 5%
                                      sensownych wypowiedzi na forum wydaje jej sie ogromna liczba)

                                      Zagladam tu rzadko, coraz rzadziej. Jak sie pojawi jeden
                                      zapowiadajacy sie ciekawie watek to zaraz zlatuja sie roznego
                                      rodzaju Malwiny i Oaki i watek zamienia sie albo w pyskowke albo w
                                      blazenade. Mowie zreszta nie tylko o tym watku ale i sasiednich
                                      (chocby o policjantach-gwalcicielach).
                                      A ja pamietam jeszcze Malwine wypowiadajaca sie sensownie i
                                      madrze. Czyzby zbyt dlugie przebywanie na forum rzeczywiscie
                                      szkodzilo? Na pewno wyjalawia. Im ktos jest na danym forum
                                      bardziej "stalym bywalcem" tym mniej ma najczesciej do
                                      powiedzenia, a zarazem tym bardziej stara sie mowic - wychodzi
                                      belkot.

                                      I wcale nie chce aby tu (czy gdzie indziej) bylo "rowno pod linijke",
                                      po prostu: "znaj proporcjum mocium panie". Sa watki/sytuacje w
                                      ktorych fajnie jest sie powyglupiac, sa takie w ktorych jest to
                                      zwyczajnie nie na miejscu. Miara dojrzalosci jest umiejetnosc
                                      odroznienia jednych od drugich.

                                      No ale dosc wycieczek personalnych.
                                      Natomiast "rozwalanie watku" ktore tu widac bardzo przypomina
                                      zachowanie uczniow w owym technikum. Owe "wyglupy" czy posty ni
                                      w piec ni w dziewiec to nic innego niz "pokazywanie faka" czy
                                      zakladanie kosza na glowe nauczycielowi technikum. Tyle ze w roli
                                      "nauczyciela" wystepuja ludzie chcacy zwyczajnie pogadac. W roli
                                      "uczniow" wystepuja trolle zasmiecajace watki, zas klasa to forum


                                      Teraz pytania:
                                      - jaka jest granica tolerancji dla takich zachowan?
                                      - czy to ze forum "nie jest szkola" usprawiedliwia chuliganskie
                                      wybryki?
                                      - czy lepiej probowac kontynuowac rozmowe ignorujac ludzi ktorzy
                                      staraja sie za wszelka cene ja utrudnic, czy lepiej zareagowac? (jak?)
                                      - na ile agresywne/glupie posty nie na temat (Malwina, Oak, etc.) a
                                      takze czyste chamstwo (Komandos) mozna traktowac jako "ozywczy
                                      powiew"/"wolanie o pomoc"/"dziecinne wyglupy"/etc. ? I czy to
                                      wystarcza aby usprawiedliwic i zaakceptowac zachowanie
                                      internetowych trolli?
                                      - Czy wolnosc (w przypadku forum wolnosc slowa) usprawiedliwia
                                      chamstwo, brak szacunku, agresje i tym podobne?
                                      • Gość: Malwina Re: Pytanie do Malwiny IP: *.d1.club-internet.fr 07.09.03, 11:03
                                        wyglada mi to na ciezko chore

                                        kwieto napisał:

                                        > E, nie :")
                                        > Aczkolwiek tam byl watek na sto postow, z czego 5 bylo z sensem,
                                        > natomiast tu mamy 44 posty i na temat jest... 3 + 5 z pytaniami o co
                                        > chodzi.
                                        > wiekszosc postow nie na temat wyprodukowala Malwina, skutecznie
                                        > rozwalajac ten watek (juz sie przestaje dziwic, dlaczego 5%
                                        > sensownych wypowiedzi na forum wydaje jej sie ogromna liczba)
                                        >
                                        > Zagladam tu rzadko, coraz rzadziej. Jak sie pojawi jeden
                                        > zapowiadajacy sie ciekawie watek to zaraz zlatuja sie roznego
                                        > rodzaju Malwiny i Oaki i watek zamienia sie albo w pyskowke albo w
                                        > blazenade. Mowie zreszta nie tylko o tym watku ale i sasiednich
                                        > (chocby o policjantach-gwalcicielach).
                                        > A ja pamietam jeszcze Malwine wypowiadajaca sie sensownie i
                                        > madrze. Czyzby zbyt dlugie przebywanie na forum rzeczywiscie
                                        > szkodzilo? Na pewno wyjalawia. Im ktos jest na danym forum
                                        > bardziej "stalym bywalcem" tym mniej ma najczesciej do
                                        > powiedzenia, a zarazem tym bardziej stara sie mowic - wychodzi
                                        > belkot.
                                        >
                                        > I wcale nie chce aby tu (czy gdzie indziej) bylo "rowno pod linijke",
                                        > po prostu: "znaj proporcjum mocium panie". Sa watki/sytuacje w
                                        > ktorych fajnie jest sie powyglupiac, sa takie w ktorych jest to
                                        > zwyczajnie nie na miejscu. Miara dojrzalosci jest umiejetnosc
                                        > odroznienia jednych od drugich.
                                        >
                                        > No ale dosc wycieczek personalnych.
                                        > Natomiast "rozwalanie watku" ktore tu widac bardzo przypomina
                                        > zachowanie uczniow w owym technikum. Owe "wyglupy" czy posty ni
                                        > w piec ni w dziewiec to nic innego niz "pokazywanie faka" czy
                                        > zakladanie kosza na glowe nauczycielowi technikum. Tyle ze w roli
                                        > "nauczyciela" wystepuja ludzie chcacy zwyczajnie pogadac. W roli
                                        > "uczniow" wystepuja trolle zasmiecajace watki, zas klasa to forum
                                        >
                                        >
                                        > Teraz pytania:
                                        > - jaka jest granica tolerancji dla takich zachowan?
                                        > - czy to ze forum "nie jest szkola" usprawiedliwia chuliganskie
                                        > wybryki?
                                        > - czy lepiej probowac kontynuowac rozmowe ignorujac ludzi ktorzy
                                        > staraja sie za wszelka cene ja utrudnic, czy lepiej zareagowac? (jak?)
                                        > - na ile agresywne/glupie posty nie na temat (Malwina, Oak, etc.) a
                                        > takze czyste chamstwo (Komandos) mozna traktowac jako "ozywczy
                                        > powiew"/"wolanie o pomoc"/"dziecinne wyglupy"/etc. ? I czy to
                                        > wystarcza aby usprawiedliwic i zaakceptowac zachowanie
                                        > internetowych trolli?
                                        > - Czy wolnosc (w przypadku forum wolnosc slowa) usprawiedliwia
                                        > chamstwo, brak szacunku, agresje i tym podobne?
                                      • Gość: oak malutki człowieczekz Ciebie wyłazi, Kwieto :-) IP: iB.rudanet.com:* 08.09.03, 18:41
                                        kwieto napisał:


                                        > - na ile agresywne/glupie posty nie na temat (Malwina, Oak, etc.) a
                                        > takze czyste chamstwo (Komandos) mozna traktowac jako "ozywczy
                                        > powiew"/"wolanie o pomoc"/"dziecinne wyglupy"/etc. ? I czy to
                                        > wystarcza aby usprawiedliwic i zaakceptowac zachowanie
                                        > internetowych trolli?

                                        Jakże bardzo potrzeba Ci tych internetowych trolli (pamiętliwość to nieładna
                                        cecha, niewstydzisz się ?), by zaistnieć z tą swoją "merytoryczną mądrością",
                                        że kulturę przemilczę. Panie moderator samozwaniec.
                                        I ta twoja statystyka, ja, Malwina, kto następny ? Tobie kiedyś też ktoś
                                        policzy, nie martw się, cierpliwości.
                                        Kto mieciem, tego mieciem..... )))).
                                        Może moje posty są i głupie, Twoje zaś nie dość że głupie to jeszcze nadęte.
                                        I patrz jakie fajne pytanie się rodzi w sam raz na tego typu forum:
                                        "głupota czy pycha, co wybierasz ? )))" (oczywiście jako rozważanie czysto
                                        teoretyczne, zakładamy że innych wyborów nie ma )))).
                                        Bye, bye buziaczki i pozdrowionka i całuski
                                      • mary_ann Re: Pytanie do Malwiny 12.09.03, 23:08
                                        kwieto napisał:

                                        tam byl watek na sto postow, z czego 5 bylo z sensem,
                                        > natomiast tu mamy 44 posty i na temat jest... 3 + 5 z pytaniami o co
                                        > chodzi.(...)
                                        > I wcale nie chce aby tu (czy gdzie indziej) bylo "rowno pod linijke",
                                        > po prostu: "znaj proporcjum mocium panie". Sa watki/sytuacje w
                                        > ktorych fajnie jest sie powyglupiac, sa takie w ktorych jest to
                                        > zwyczajnie nie na miejscu. Miara dojrzalosci jest umiejetnosc
                                        > odroznienia jednych od drugich.
                                        >

                                        > Natomiast "rozwalanie watku" ktore tu widac bardzo przypomina
                                        > zachowanie uczniow w owym technikum. Owe "wyglupy" czy posty ni
                                        > w piec ni w dziewiec to nic innego niz "pokazywanie faka" czy
                                        > zakladanie kosza na glowe nauczycielowi technikum. Tyle ze w roli
                                        > "nauczyciela" wystepuja ludzie chcacy zwyczajnie pogadac. W roli
                                        > "uczniow" wystepuja trolle zasmiecajace watki, zas klasa to forum
                                        >

                                        Przepraszam, że nie mam czasu brnąć przez wszystkie (200szt.) posty (choć
                                        chętnie w bardziej sprzyjających warunkach wypowiedziałabym się na temat
                                        podrzucony przez Tą_), ale doczytawszy dotąd poczułam się w obowiązku odezwać
                                        w kwestii poruszanej przez kwieto.

                                        Będzie krótko - zgoda w 100% z wyżej zacytowanymi poglądami.
                                        Mary_ann, fanka zdroworozsądkowej "netykiety"
                                • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 04:12
                                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                  > nie mam to od urodzenia
                                  > a ty ?

                                  Dzięki za wyznanie.
                                  Miałem takie podejrzenia, ale próbowałem je odsuwać. Napisałaś kilka cennych
                                  dla mnie uwag na tym forum. Jednak Twój udział w tym wątku potwierdza moje
                                  domysły, że jesteś zakałą tego forum. Znajdź sobie forum w rozrywką w temacie.
                                  Tu zbyt często zachowujesz się jak słoń w składzie porcelany albo błazen na
                                  pogrzebie.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: Malwina Re: Pytanie do Malwiny IP: *.d1.club-internet.fr 07.09.03, 11:06
                                    nie masz zadnej sily
                                    zadnej mozliwosci
                                    nie jestem wrazliwa (tak jak inne osoby ktore probowano tu zniszczyc tego typu
                                    pseudo intelektualnymi "spokojnymi" uwagami)
                                    uspokoj sie

                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                    > Gość portalu: Malwina napisał(a):
                                    >
                                    > > nie mam to od urodzenia
                                    > > a ty ?
                                    >
                                    > Dzięki za wyznanie.
                                    > Miałem takie podejrzenia, ale próbowałem je odsuwać. Napisałaś kilka cennych
                                    > dla mnie uwag na tym forum. Jednak Twój udział w tym wątku potwierdza moje
                                    > domysły, że jesteś zakałą tego forum. Znajdź sobie forum w rozrywką w
                                    temacie.
                                    > Tu zbyt często zachowujesz się jak słoń w składzie porcelany albo błazen na
                                    > pogrzebie.
                                    >
                                    > Pozdrawiam
                                    • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 11:44
                                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                      > nie masz zadnej sily
                                      > zadnej mozliwosci
                                      > nie jestem wrazliwa (tak jak inne osoby ktore probowano tu zniszczyc tego
                                      typu
                                      > pseudo intelektualnymi "spokojnymi" uwagami)
                                      > uspokoj sie

                                      Boże drogi. Ja chcę Cię niszczyć? Jak mogłaś tak pomyśleć?!
                                      Zachowuję spokój.

                                      Pozdrawiam
                                  • Gość: alfika Re: Pytanie do Malwiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.03, 11:26
                                    Drobna uwaga.
                                    Forum nie jest osobistym podwórkiem, z którego kogokolwiek można wyrzucić.
                                    Nie ma obowiązku czytania wszystkich postów.
                                    Nie macie, na szczeście, żadnej możliwości dyktowania, co kto ma pisac.

                                    Albo się mieścimy tu wszyscy, albo zakładacie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji -
                                    ale tu mało kto będzie miał ochote bywać.

                                    Zabawę w wyrzucanie, demaskowanie i śledzenie mieliśmy za sobą.
                                    I mało komu marzy się, jak sądzę, powrót do tamtej sprawy.
                                    • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 11:42
                                      Gość portalu: alfika napisał(a):

                                      > Drobna uwaga.
                                      > Forum nie jest osobistym podwórkiem, z którego kogokolwiek można wyrzucić.
                                      > Nie ma obowiązku czytania wszystkich postów.
                                      > Nie macie, na szczeście, żadnej możliwości dyktowania, co kto ma pisac.
                                      >
                                      > Albo się mieścimy tu wszyscy, albo zakładacie Towarzystwo Wzajemnej Adoracji -

                                      > ale tu mało kto będzie miał ochote bywać.
                                      >
                                      > Zabawę w wyrzucanie, demaskowanie i śledzenie mieliśmy za sobą.
                                      > I mało komu marzy się, jak sądzę, powrót do tamtej sprawy.

                                      Drobna odpowiedź.
                                      Wszystko prawda co piszesz. Też tak uważam.
                                      Słowo "wyrzucić" jest nie na miejscu.
                                      Wyraziłem swoje zdanie o postach jednej z forumowiczek. Propozycja
                                      uczestniczenia w innym forum była tylko propozycją, w dodatku mającą na celu
                                      pokazanie mojego odbioru charakteru wielu postów tejże forumowiczki.

                                      Pozdrawiam
                                      PS. Dlaczego piszesz do mnie w l. mn. - macie, zakładacie?
                                      • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 14:32
                                        Bo nie piszę tylko do ciebie, są i inni chętni do wyrzucania z forum i
                                        narzucania formy.
                                        Ja spotykam dużo okrutniejsze wypowiedzi niż Malwiny, a przesyłane w atmosferze
                                        niezwykłej elokwencji i niemal kurtuazji.
                                        O poczuciu wyższości nad "motłochem" nie wspominajac.

                                        Dziwi mnie, że to niektórym to naprawdę nie przeszkadza bardziej.
                                        • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 14:56
                                          alfika napisała:

                                          > Bo nie piszę tylko do ciebie, są i inni chętni do wyrzucania z forum i
                                          > narzucania formy.

                                          Ponownie sugerujesz moje chęci "do wyrzucania z forum i narzucania formy". Ależ
                                          mam zagwozdkę. Ideał sięgnął bruku? (nie myślę o sobie)

                                          > Ja spotykam dużo okrutniejsze wypowiedzi niż Malwiny, a przesyłane w
                                          atmosferze
                                          >
                                          > niezwykłej elokwencji i niemal kurtuazji.
                                          > O poczuciu wyższości nad "motłochem" nie wspominajac.
                                          >
                                          > Dziwi mnie, że to niektórym to naprawdę nie przeszkadza bardziej.

                                          Z tego, że ktoś coś spotkał nic wiążącego nie wynika.
                                          Czasem też się dziwię.

                                          Pozdrawiam
                                          • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 15:09
                                            Gość portalu: tak napisał(a):

                                            > Z tego, że ktoś coś spotkał nic wiążącego nie wynika.

                                            Mam baaardzo odmienne zdanie na ten temat. To też ocenisz jako sięganie bruku?
                                            Gratuluję.
                                            • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 18:27
                                              alfika napisała:

                                              > Gość portalu: tak napisał(a):
                                              >
                                              > > Z tego, że ktoś coś spotkał nic wiążącego nie wynika.
                                              >
                                              > Mam baaardzo odmienne zdanie na ten temat. To też ocenisz jako sięganie
                                              bruku?
                                              > Gratuluję.

                                              Jeszcze nie oceniam, bo zapewne nie mamy nici porozumienia.
                                              Spotkane osoby i zdarzenia mogą mieć znaczący wpływ na osoby spotykające i ich
                                              otoczenie. Zaś z tego co (kogo) Ty spotykasz, dla mnie (i wielu innych) nic
                                              wiążącego nie wynika.
                                              Dziękuję.

                                              Pozdrawiam
                                        • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 15:35
                                          Inni, to znaczy kto?
                                          I kto "czuje sie ponad motlochem" i z czego to wnioskujesz?

                                          Mam wrazenie ze nie zrozumialas o czym mowa (nie, te slowa to nie
                                          jest atak i porownywanie Cie do "glupiego motlochu" a proba
                                          wyjasnienia). Nie chodzi o to by WYRZUCAC OSOBY z forum czy
                                          skadkolwiek. Wyrzucenie kogos nie rozwiaze problemu. Chodzi o to
                                          aby PIETNOWAC ZACHOWANIA ktore prowadza do patologii.

                                          Jesli nie widzisz roznicy pomiedzy protestem przeciw zachowaniom
                                          pewnego rodzaju, a osobom ktore te zachowania prezentuja, to
                                          chyba sie nie dogadamy :(


                                          Pytanie brzmi - czy w imie tolerancji nalezy pozwolic sobie wejsc na
                                          glowe? Czy w imie tolerancji nalezy udawac ze sie nie dostrzega
                                          patologii? Dotyczy to tak samo Torunskiej szkoly jak i tego forum,
                                          czy kazdego innego miejsca. Nie widze roznicy.


                                          Jakis czas temu widzialem w tramwaju dwoch wyrostkow lzacych
                                          okolo piecdziesiecioletnia kobiete. stali nad nia i wyzywali ja na
                                          najrozniejsze sposoby. Tramwaj w polowie pelny, nikt sie nie ruszyl,
                                          nikt nie zareagowal. Czy to jest tolerancja?

                                          Kiedy zaczalem "chlopcom" przemawiac do rozsadku (nie obylo sie
                                          bez szarpaniny) pomogl mi dokladnie JEDEN czlowiek.
                                          Rozumiem, ze w Twoim mniemaniu zrobilismy "czystke" i
                                          uczynilismy tramwaj "wlasnym podworkiem", czy tak?


                                          Staram sie nie narzucac swojego punktu widzenia. Domagam sie
                                          jednak (tak, domagam sie) czyjas obecnosc (na forum, w pracy, w
                                          pubie, w autobusie, gdziekolwiek) nie odbywala sie moim kosztem.

                                          Mowiac o forum:
                                          Jesli ktos chce robic z forum bydlo, niech zalozy sobie watek w
                                          ktorym bedzie pisal glupawe posty czy bluzgi. Ale niech uszanuje to
                                          ze ktos inny chce pogadac na inne tematy i niechze sobie te watki
                                          zwyczajnie odpusci.

                                          Mowiac o uczniach z Torunia:
                                          Jesli maja ochote "wyglupiac" sie w taki sposob, niech robia to we
                                          wlasnym gronie osob, ktorym sprawia to przyjemnosc. I nie bawia sie
                                          kosztem nauczyciela.

                                          Mowiac ogolnie:
                                          Mysle ze granica tolerancji zaczyna sie tam gdzie konczy sie
                                          poszanowanie drugiej osoby. Niezaleznie od tego gdzie ma to
                                          miejsce - w pracy, domu, szkole, internetowym forum czy
                                          jakimkolwiek innym miejscu.
                                          • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 17:31
                                            kwieto napisał:

                                            > Inni, to znaczy kto?
                                            > I kto "czuje sie ponad motlochem" i z czego to wnioskujesz?


                                            Poczytaj posty, akurat ja nie kolekcjonuję tych, które mi się nie po do ba ją.
                                            Co do "innych", którzy sprzątają na forum - dobrze odczytałeś.



                                            >
                                            > Jesli nie widzisz roznicy pomiedzy protestem przeciw zachowaniom
                                            > pewnego rodzaju, a osobom ktore te zachowania prezentuja, to
                                            > chyba sie nie dogadamy :(


                                            Nie pisz do mnie w tym tonie.
                                            Jak będziesz oczekiwał, że ci się wytłumaczę, gdzie widzę różnice, a gdzie nie,
                                            to nie tylko chyba, ale wręcz na pewno się nie dogadamy.


                                            >
                                            >
                                            > Pytanie brzmi - czy w imie tolerancji nalezy pozwolic sobie wejsc na
                                            > glowe? Czy w imie tolerancji nalezy udawac ze sie nie dostrzega
                                            > patologii? Dotyczy to tak samo Torunskiej szkoly jak i tego forum,
                                            > czy kazdego innego miejsca. Nie widze roznicy.


                                            Ja widzę. Forum jest miejscem wymiany poglądów osób równych (czy Ci się to
                                            widzi, czy nie), w szkole jest grupa nauczających i druga grupa: nauczanych.
                                            Za często wchodzisz w ton nauczającego, wychwytujesz "patologie", "piętnujesz" -
                                            palenie czarownic zaczynasz czy co?!
                                            Można wyrazic opinię o czyimś podejściu, ale do piętnowania ja się nie czuję
                                            upowazniona. Jeśli Ty tak, to gratuluję samopoczucia i przerostu dobrego
                                            mniemania o sobie.


                                            >
                                            >

                                            > Rozumiem, ze w Twoim mniemaniu zrobilismy "czystke" i
                                            > uczynilismy tramwaj "wlasnym podworkiem", czy tak?


                                            Mało rozumiesz.
                                            Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton - ja i tak nie będę Ci się tłumaczyła.
                                            "Kto nie z nami, ten przeciwko nam"?
                                            No to trudno, przeżyję.


                                            >
                                            >
                                            > Staram sie nie narzucac swojego punktu widzenia. Domagam sie
                                            > jednak (tak, domagam sie) czyjas obecnosc (na forum, w pracy, w
                                            > pubie, w autobusie, gdziekolwiek) nie odbywala sie moim kosztem.


                                            Co za bzdura!


                                            >
                                            > Mowiac o forum:
                                            > Jesli ktos chce robic z forum bydlo, niech zalozy sobie watek w
                                            > ktorym bedzie pisal glupawe posty czy bluzgi. Ale niech uszanuje to
                                            > ze ktos inny chce pogadac na inne tematy i niechze sobie te watki
                                            > zwyczajnie odpusci.
                                            >
                                            > Mowiac o uczniach z Torunia:
                                            > Jesli maja ochote "wyglupiac" sie w taki sposob, niech robia to we
                                            > wlasnym gronie osob, ktorym sprawia to przyjemnosc. I nie bawia sie
                                            > kosztem nauczyciela.
                                            >
                                            > Mowiac ogolnie:
                                            > Mysle ze granica tolerancji zaczyna sie tam gdzie konczy sie
                                            > poszanowanie drugiej osoby. Niezaleznie od tego gdzie ma to
                                            > miejsce - w pracy, domu, szkole, internetowym forum czy
                                            > jakimkolwiek innym miejscu.


                                            To bardzo mądre. Proponuję, by wieszac ludzi, którzy nie szanują innych.
                                            Bo ignorowanie ich na forum jak widać się nie podoba.
                                            Powinnam wziąć komandosa za fraki i się z nim szarpać - jak Ty w tramwaju.
                                            Nareszcie ktoś podał receptę na sukces!
                                            Wery fenk ju.


                                            A ja widzę to tak: w szkole uczeń ma być uczniem. Nauczyciel ma umieć
                                            wyposrodkować - między gnebieniem ucznia a pobłażaniem na każdym kroku. I ma
                                            misję do spełnienia - przynajmniej powinien mieć.

                                            Na forum wymieniamy poglądy - jak równy z równym.
                                            Krytykujemy ton wypowiedzi, jak nie pasuje, a nie demaskujemy wroga i piszemy
                                            petycję o jego zejście z forum. Możemy ignorować.
                                            Zakres praw i zakres możliwości jest zgoła różny niż w szkole.

                                            A nie nagle wchodzi równiejszy i dyktuje warunki.
                                            Tak powinno być w szkole, nie na forum.

                                            Cieżar gatunkowy: szkoła - forum na GW też jest bardzo różny.
                                            • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 18:21
                                              alfika napisała:

                                              > > Inni, to znaczy kto?
                                              > > I kto "czuje sie ponad motlochem" i z czego to wnioskujesz?
                                              >
                                              > Poczytaj posty, akurat ja nie kolekcjonuję tych, które mi się nie po do
                                              ba ją.
                                              > Co do "innych", którzy sprzątają na forum - dobrze odczytałeś.
                                              >

                                              Tzn.? Nadal nie wiem kogo konkretnie masz na mysli i dlaczego?
                                              Troche nie rozumiem - rzucasz oskarzenia a odmawiasz podania
                                              konkretow.


                                              > > Jesli nie widzisz roznicy pomiedzy protestem przeciw zachowaniom
                                              > > pewnego rodzaju, a osobom ktore te zachowania prezentuja, to
                                              > > chyba sie nie dogadamy :(
                                              >
                                              > Nie pisz do mnie w tym tonie.
                                              > Jak będziesz oczekiwał, że ci się wytłumaczę, gdzie widzę różnice, a
                                              > gdzie nie, to nie tylko chyba, ale wręcz na pewno się nie dogadamy.
                                              >

                                              Ja po prostu dosc mam przerabiania pytan drazacych pewien problem
                                              na "ataki personalne".
                                              Dlaczego jakakolwiek rozmowa o problemie zaraz komentowana jest
                                              jako "usilowanie wyrzucania z forum" czy "robienie czystek"?
                                              Czy naprawde tak trudno jest odroznic ludzi od problemu?



                                              > > Pytanie brzmi - czy w imie tolerancji nalezy pozwolic sobie wejsc
                                              na
                                              > > glowe? Czy w imie tolerancji nalezy udawac ze sie nie dostrzega
                                              > > patologii? Dotyczy to tak samo Torunskiej szkoly jak i tego forum,
                                              > > czy kazdego innego miejsca. Nie widze roznicy.
                                              >
                                              >
                                              > Ja widzę. Forum jest miejscem wymiany poglądów osób równych (czy
                                              > Ci się to widzi, czy nie),

                                              Oooo wlasnie. Wiec dlaczego jedni uzytkownicy szczuja innych swa
                                              zlosliwoscia, chamstwem, ignorancja, ponizaniem, wysmiewaniem?
                                              Gdzie jest ta rownosc o ktorej mowisz?
                                              Jesli jest rownosc, to czemu jest tez rozwalanie watkow takich jak ten i
                                              uszczypliwe uwagi wzgledem jego autorki?

                                              Na tym polega rownosc?


                                              > palenie czarownic zaczynasz czy co?!

                                              Nie, ja tylko chce normalnie funkcjonowac, rowniez na forum.
                                              Ostatnio musze tu wchodzic "w kasku" i mi sie to nie podoba.

                                              Stad pytanie, czy jest to normalne i mam sobie szukac innych miejsc,
                                              czy jednak postepujaca arogancja, szyderstwa, ponizanie to jednak sa
                                              zachowania "nie tego"?

                                              > Można wyrazic opinię o czyimś podejściu, ale do piętnowania ja się
                                              > nie czuję upowazniona. Jeśli Ty tak, to gratuluję samopoczucia i
                                              > przerostu dobrego mniemania o sobie.

                                              Coz, w ten sposob dochodzimy do wniosku ze wszystko jest
                                              dozwolone, bo jesli ktokolwiek powie ze dane zachowanie jest
                                              nieuczciwe/chamskie/aroganckie/itd. to zawszec mozna mu
                                              odpowiedziec, ze "ma przerost mniemania o sobie"




                                              > > Rozumiem, ze w Twoim mniemaniu zrobilismy "czystke" i
                                              > > uczynilismy tramwaj "wlasnym podworkiem", czy tak?
                                              >
                                              >
                                              > Mało rozumiesz.

                                              Wiec mi wytlumacz.

                                              Bo powiem szczerze, ze po tym wydarzeniu w tramwaju czulem sie w
                                              pewien sposob "dumny" - ze postawilem tame chamstwu, ze
                                              przeciwstawilem sie agresji dwoch wyrostkow na starsza kobiete.

                                              Ale z tego co Ty mi teraz mowisz wynika, ze powinienem sie jednak nie
                                              wtracac, bo interweniujac wykazalem sie nie tyle "postawa obywatelska",
                                              ale "przerostem mniemania osobie", a na owych wyrostkach dokonalem
                                              gwaltu pt. "palenie czarownic".

                                              Dokladnie tyle mowi mi Twoja powyzsza wypowiedz, dlatego nie wiem,
                                              czy nastepnym razem powinienem reagowac czy jednak nie?


                                              > Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton - ja i tak nie będę Ci się
                                              tłumaczyła
                                              > "Kto nie z nami, ten przeciwko nam"?
                                              > No to trudno, przeżyję.
                                              >

                                              Przed chwila mowilas, ze kazdy ma tutaj prawo mowic co chce i
                                              zarzucalas mi ze nie mam prawa pietnowac takich czy siakich zachowan
                                              innych.
                                              Teraz Ty z kolei oceniasz mnie i pietnujesz.
                                              "Nas pietnuja - dobrze, naszych pietnuja - zle"?

                                              Dlaczego ja nie moge oceniac a Ty tak?
                                              Gdzie rownosc o ktorej mowisz?


                                              > > Staram sie nie narzucac swojego punktu widzenia. Domagam sie
                                              > > jednak (tak, domagam sie) czyjas obecnosc (na forum, w pracy, w
                                              > > pubie, w autobusie, gdziekolwiek) nie odbywala sie moim kosztem.
                                              >
                                              >
                                              > Co za bzdura!

                                              Innymi slowy, Twoim zdaniem powinienem pozwalac aby banda
                                              wyrostkow robila ze mna to samo co z tym nauczycielem?
                                              Dlaczego? (Pytam bardzo powaznie)

                                              > > Mowiac ogolnie:
                                              > > Mysle ze granica tolerancji zaczyna sie tam gdzie konczy sie
                                              > > poszanowanie drugiej osoby. Niezaleznie od tego gdzie ma to
                                              > > miejsce - w pracy, domu, szkole, internetowym forum czy
                                              > > jakimkolwiek innym miejscu.
                                              >
                                              >
                                              > To bardzo mądre. Proponuję, by wieszac ludzi, którzy nie szanują
                                              innych.
                                              > Bo ignorowanie ich na forum jak widać się nie podoba.

                                              Dlaczego od razu wieszac?
                                              Jeeeeeeeezzzzzuuuuuuuu! Czy zawsze trzeba myslec czarno-bialo?
                                              Czy jesli ktos powie, ze dane zachowanie mu sie nie podoba, to jest to
                                              rownoznaczne z checia mordu albo wysylania do kolonii karnych?

                                              Czy jedyna alternatywa to albo przyzwalanie na wszystko, albo
                                              zabijanie na miejscu tych ktorzy cokolwiek przewinili?


                                              > A ja widzę to tak: w szkole uczeń ma być uczniem. Nauczyciel ma
                                              umieć
                                              > wyposrodkować - między gnebieniem ucznia a pobłażaniem na
                                              każdym kroku. I ma
                                              > misję do spełnienia - przynajmniej powinien mieć.

                                              No dobrze, i dochodzimy wreszcie do pytania postawionego w
                                              pierwszym poscie tego watku: Jesli nauczyciel ma wyposrodkowac, to w
                                              ktorym momencie jest granica, i jak reagowac na jej przekroczenie?


                                              > Na forum wymieniamy poglądy - jak równy z równym.
                                              > Krytykujemy ton wypowiedzi, jak nie pasuje, a nie demaskujemy
                                              wroga i piszemy
                                              > petycję o jego zejście z forum. Możemy ignorować.
                                              > Zakres praw i zakres możliwości jest zgoła różny niż w szkole.
                                              >

                                              No dobrze, ale czy nie zauwazylas, ze "krytykowanie tonu wypowiedzi"
                                              przeradza sie natychmiast w jatke jaka stal sie ten watek?
                                              Sama na "krytyke tonu wypowiedzi" zareagowalas ni mniej ni wiecej
                                              tylko oskarzeniami o czystki i wyrzucanie.
                                              (nie wiem, moze zle zrozumialem, ale wydawalo mi sie ze rozmowa jest
                                              o tym, czy i jak reagowac na przekroczenie tych granic, czyli JAK
                                              powinna wygladac "krytyka tonu wypowiedzi" o ktorej mowisz)


                                              > A nie nagle wchodzi równiejszy i dyktuje warunki.
                                              > Tak powinno być w szkole, nie na forum.
                                              > Cieżar gatunkowy: szkoła - forum na GW też jest bardzo różny.

                                              No dobrze, co rozumiesz przez "dyktowanie warunkow"?
                                              To ze ktos chce aby z forum zniknely np. bluzgi?
                                              To w takim razie co rozumiesz przez "krytyke tonu wypowiedzi"?
                                              • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 18:36
                                                kwieto napisał:

                                                > > Co do "innych", którzy sprzątają na forum - dobrze odczytałeś.
                                                > >
                                                >
                                                > Tzn.? Nadal nie wiem kogo konkretnie masz na mysli i dlaczego?
                                                > Troche nie rozumiem - rzucasz oskarzenia a odmawiasz podania
                                                > konkretow.


                                                I Ty, i Tak, i Ta - w tym wątku - postanowiliście wytłumaczyc Malwinie, że ma
                                                się wyprowadzić na inne forum, ma sie nie odzywać póki nie poczyta itp.
                                                A mi się to nie podoba. Może? Może.
                                                Jakby Ciebie wyrzucali, bo się nie podobasz, też bym się wściekła.
                                                W obronie k57 też zdarzyło mi sie stanąć, choć przejawiał wszelkie cechy nie
                                                pozwalające na jakąkolwiek dyskusję.
                                                Nie ma wyrzucania z forum.
                                                No nie lubię!
                                                "Ty masz inną łopatkę, to wynocha z NASZEJ piaskownicy"?!

                                                >
                                                >
                                                > > > Jesli nie widzisz roznicy pomiedzy protestem przeciw zachowaniom
                                                > > > pewnego rodzaju, a osobom ktore te zachowania prezentuja, to
                                                > > > chyba sie nie dogadamy :(
                                                > >
                                                > > Nie pisz do mnie w tym tonie.
                                                > > Jak będziesz oczekiwał, że ci się wytłumaczę, gdzie widzę różnice, a
                                                > > gdzie nie, to nie tylko chyba, ale wręcz na pewno się nie dogadamy.
                                                > >
                                                >
                                                > Ja po prostu dosc mam przerabiania pytan drazacych pewien problem
                                                > na "ataki personalne".
                                                > Dlaczego jakakolwiek rozmowa o problemie zaraz komentowana jest
                                                > jako "usilowanie wyrzucania z forum" czy "robienie czystek"?
                                                > Czy naprawde tak trudno jest odroznic ludzi od problemu?
                                                >
                                                >
                                                >
                                                > > > Pytanie brzmi - czy w imie tolerancji nalezy pozwolic sobie wejsc
                                                > na
                                                > > > glowe? Czy w imie tolerancji nalezy udawac ze sie nie dostrzega
                                                > > > patologii? Dotyczy to tak samo Torunskiej szkoly jak i tego forum,
                                                > > > czy kazdego innego miejsca. Nie widze roznicy.
                                                > >
                                                > >
                                                > > Ja widzę. Forum jest miejscem wymiany poglądów osób równych (czy
                                                > > Ci się to widzi, czy nie),
                                                >
                                                > Oooo wlasnie. Wiec dlaczego jedni uzytkownicy szczuja innych swa
                                                > zlosliwoscia, chamstwem, ignorancja, ponizaniem, wysmiewaniem?
                                                > Gdzie jest ta rownosc o ktorej mowisz?
                                                > Jesli jest rownosc, to czemu jest tez rozwalanie watkow takich jak ten i
                                                > uszczypliwe uwagi wzgledem jego autorki?
                                                >
                                                > Na tym polega rownosc?
                                                >
                                                >
                                                > > palenie czarownic zaczynasz czy co?!
                                                >
                                                > Nie, ja tylko chce normalnie funkcjonowac, rowniez na forum.
                                                > Ostatnio musze tu wchodzic "w kasku" i mi sie to nie podoba.
                                                >
                                                > Stad pytanie, czy jest to normalne i mam sobie szukac innych miejsc,
                                                > czy jednak postepujaca arogancja, szyderstwa, ponizanie to jednak sa
                                                > zachowania "nie tego"?
                                                >
                                                > > Można wyrazic opinię o czyimś podejściu, ale do piętnowania ja się
                                                > > nie czuję upowazniona. Jeśli Ty tak, to gratuluję samopoczucia i
                                                > > przerostu dobrego mniemania o sobie.
                                                >
                                                > Coz, w ten sposob dochodzimy do wniosku ze wszystko jest
                                                > dozwolone, bo jesli ktokolwiek powie ze dane zachowanie jest
                                                > nieuczciwe/chamskie/aroganckie/itd. to zawszec mozna mu
                                                > odpowiedziec, ze "ma przerost mniemania o sobie"
                                                >
                                                >
                                                >
                                                >
                                                > > > Rozumiem, ze w Twoim mniemaniu zrobilismy "czystke" i
                                                > > > uczynilismy tramwaj "wlasnym podworkiem", czy tak?
                                                > >
                                                > >
                                                > > Mało rozumiesz.
                                                >
                                                > Wiec mi wytlumacz.
                                                >
                                                > Bo powiem szczerze, ze po tym wydarzeniu w tramwaju czulem sie w
                                                > pewien sposob "dumny" - ze postawilem tame chamstwu, ze
                                                > przeciwstawilem sie agresji dwoch wyrostkow na starsza kobiete.
                                                >
                                                > Ale z tego co Ty mi teraz mowisz wynika, ze powinienem sie jednak nie
                                                > wtracac, bo interweniujac wykazalem sie nie tyle "postawa obywatelska",
                                                > ale "przerostem mniemania osobie", a na owych wyrostkach dokonalem
                                                > gwaltu pt. "palenie czarownic".
                                                >
                                                > Dokladnie tyle mowi mi Twoja powyzsza wypowiedz, dlatego nie wiem,
                                                > czy nastepnym razem powinienem reagowac czy jednak nie?
                                                >
                                                >
                                                > > Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton - ja i tak nie będę Ci się
                                                > tłumaczyła
                                                > > "Kto nie z nami, ten przeciwko nam"?
                                                > > No to trudno, przeżyję.
                                                > >
                                                >
                                                > Przed chwila mowilas, ze kazdy ma tutaj prawo mowic co chce i
                                                > zarzucalas mi ze nie mam prawa pietnowac takich czy siakich zachowan
                                                > innych.
                                                > Teraz Ty z kolei oceniasz mnie i pietnujesz.
                                                > "Nas pietnuja - dobrze, naszych pietnuja - zle"?
                                                >
                                                > Dlaczego ja nie moge oceniac a Ty tak?
                                                > Gdzie rownosc o ktorej mowisz?
                                                >
                                                >
                                                > > > Staram sie nie narzucac swojego punktu widzenia. Domagam sie
                                                > > > jednak (tak, domagam sie) czyjas obecnosc (na forum, w pracy, w
                                                > > > pubie, w autobusie, gdziekolwiek) nie odbywala sie moim kosztem.
                                                > >
                                                > >
                                                > > Co za bzdura!
                                                >
                                                > Innymi slowy, Twoim zdaniem powinienem pozwalac aby banda
                                                > wyrostkow robila ze mna to samo co z tym nauczycielem?
                                                > Dlaczego? (Pytam bardzo powaznie)
                                                >
                                                > > > Mowiac ogolnie:
                                                > > > Mysle ze granica tolerancji zaczyna sie tam gdzie konczy sie
                                                > > > poszanowanie drugiej osoby. Niezaleznie od tego gdzie ma to
                                                > > > miejsce - w pracy, domu, szkole, internetowym forum czy
                                                > > > jakimkolwiek innym miejscu.
                                                > >
                                                > >
                                                > > To bardzo mądre. Proponuję, by wieszac ludzi, którzy nie szanują
                                                > innych.
                                                > > Bo ignorowanie ich na forum jak widać się nie podoba.
                                                >
                                                > Dlaczego od razu wieszac?
                                                > Jeeeeeeeezzzzzuuuuuuuu! Czy zawsze trzeba myslec czarno-bialo?
                                                > Czy jesli ktos powie, ze dane zachowanie mu sie nie podoba, to jest to
                                                > rownoznaczne z checia mordu albo wysylania do kolonii karnych?
                                                >
                                                > Czy jedyna alternatywa to albo przyzwalanie na wszystko, albo
                                                > zabijanie na miejscu tych ktorzy cokolwiek przewinili?
                                                >
                                                >
                                                > > A ja widzę to tak: w szkole uczeń ma być uczniem. Nauczyciel ma
                                                > umieć
                                                > > wyposrodkować - między gnebieniem ucznia a pobłażaniem na
                                                > każdym kroku. I ma
                                                > > misję do spełnienia - przynajmniej powinien mieć.
                                                >
                                                > No dobrze, i dochodzimy wreszcie do pytania postawionego w
                                                > pierwszym poscie tego watku: Jesli nauczyciel ma wyposrodkowac, to w
                                                > ktorym momencie jest granica, i jak reagowac na jej przekroczenie?
                                                >
                                                >
                                                > > Na forum wymieniamy poglądy - jak równy z równym.
                                                > > Krytykujemy ton wypowiedzi, jak nie pasuje, a nie demaskujemy
                                                > wroga i piszemy
                                                > > petycję o jego zejście z forum. Możemy ignorować.
                                                > > Zakres praw i zakres możliwości jest zgoła różny niż w szkole.
                                                > >
                                                >
                                                > No dobrze, ale czy nie zauwazylas, ze "krytykowanie tonu wypowiedzi"
                                                > przeradza sie natychmiast w jatke jaka stal sie ten watek?
                                                > Sama na "krytyke tonu wypowiedzi" zareagowalas ni mniej ni wiecej
                                                > tylko oskarzeniami o czystki i wyrzucanie.
                                                > (nie wiem, moze zle zrozumialem, ale wydawalo mi sie ze rozmowa jest
                                                > o tym, czy i jak reagowac na przekroczenie tych granic, czyli JAK
                                                > powinna wygladac "krytyka tonu wypowiedzi" o ktorej mowisz)
                                                >
                                                >
                                                > > A nie nagle wchodzi równiejszy i dyktuje warunki.
                                                > > Tak powinno być w szkole, nie na forum.
                                                > > Cieżar gatunkowy: szkoła - forum na GW też jest bardzo różny.
                                                >
                                                > No dobrze, co rozumiesz przez "dyktowanie warunkow"?
                                                > To ze ktos chce aby z forum zniknely np. bluzgi?
                                                > To w takim razie co rozumiesz przez "krytyke tonu wypowiedzi"?
                                                • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 19:00
                                                  alfika napisała:

                                                  > I Ty, i Tak, i Ta - w tym wątku - postanowiliście wytłumaczyc
                                                  Malwinie, że ma
                                                  > się wyprowadzić na inne forum, ma sie nie odzywać póki nie
                                                  poczyta itp.
                                                  > A mi się to nie podoba. Może? Może.

                                                  Poprawka - nie wyprowadzenie sie na inne forum, tylko
                                                  powstrzymanie sie od wypowiedzi ktore nie sa w temacie, tudziez
                                                  zapoznanie sie ze "sprawa torunska" a nastepnie powrocenie do
                                                  dyskusji.

                                                  Troszke to inaczej wyglada niz mowisz, wiec... nie wiem jak mam to
                                                  skomentowac. Naprawde.


                                                  > Jakby Ciebie wyrzucali, bo się nie podobasz, też bym się wściekła.
                                                  > W obronie k57 też zdarzyło mi sie stanąć, choć przejawiał wszelkie
                                                  cechy nie
                                                  > pozwalające na jakąkolwiek dyskusję.
                                                  > Nie ma wyrzucania z forum.
                                                  > No nie lubię!
                                                  > "Ty masz inną łopatkę, to wynocha z NASZEJ piaskownicy"?!
                                                  >

                                                  Ejze, powtarzam - nie bylo mowy o wyrzucaniu z forum, a tylko o
                                                  powstrzymanie sie od wypowiedzi na tym watku (dopoki M nie ma
                                                  nic do powiedzenia). Moim zdaniem przesadzasz w interpretacji.

                                                  Co do moich wypowiedzi nt. Malwiny - ja faktycznie pamietam
                                                  Malwine skrzaca dowcipem i niezmiernie ciekawa. Teraz moja
                                                  wczesniejsza sympatia, po przejrzeniu kilku watkow takich jak ten,
                                                  przeradza sie w antypatie.
                                                  Nic na to nie poradze. Malwina moze moje slowa wziac do siebie
                                                  albo je zignorowac - to juz jej sprawa, nie mnie sie wtracac.

                                                  Moze napisalem zbyt ostro - prosze o wybaczenie. Ale prosze o nie
                                                  zasmiecanie watkow postami nie na temat. To naprawde utrudnia
                                                  czytanie.


                                                  Szkoda ze nie odpowiedzialas na reszte postu.

                                                  Naprawde mnie drazy pytanie, czy widzac nastepnym razem
                                                  chamstwo na ulicy, mam reagowac czy nie?
                                                  Bo skoro reakcja ma byc w opinii spolecznosci "czystka" i "paleniem
                                                  czarownic"?

                                                  Zaznaczam, ze dla mnie forum jest miejscem takim samym jak ulica
                                                  (czy tramwaj, biblioteka, sklep, praca, uczelnia)
                                                  • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 19:05
                                                    kwieto napisał:

                                                    (dopoki M nie ma
                                                    > nic do powiedzenia). Moim zdaniem przesadzasz w interpretacji.


                                                    Człowieku, ktoś pisze, a ty uznajesz, że nie ma nic do powiedzenia???
                                                    Wyluzuj się, to ona decyduje co i kiedy chce powiedzieć, nie ty...
                                                  • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 19:36
                                                    Wiesz wypowiedzi takie jak ta:

                                                    kazdy co moze
                                                    kazdy jak moze
                                                    kazdy jak mysli
                                                    kazdy wedle
                                                    i kazdemu wedle

                                                    a ty jak ?

                                                    uwazam za "nic do powiedzenia".
                                                    Jesli widzisz tu jakas tresc na temat tego watku, to bardzo prosze o
                                                    odsloniecie mi jej.
                                                    Ja nie widze niczego.
                                                    Choc wierszyk zgrabny
                                                  • alfika Re: do kwieto 08.09.03, 07:22
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Wiesz wypowiedzi takie jak ta:
                                                    >
                                                    > kazdy co moze
                                                    > kazdy jak moze
                                                    > kazdy jak mysli
                                                    > kazdy wedle
                                                    > i kazdemu wedle
                                                    >
                                                    > a ty jak ?
                                                    >
                                                    > uwazam za "nic do powiedzenia".
                                                    > Jesli widzisz tu jakas tresc na temat tego watku, to bardzo prosze o
                                                    > odsloniecie mi jej.
                                                    > Ja nie widze niczego.
                                                    > Choc wierszyk zgrabny


                                                    A ja się z tobą po prostu nie zgadzam - ale ci nie powiem, ze wzniecasz spory,
                                                    bo nie masz nic sensownego do powiedzenia.
                                                    Bo masz zakichane prawo tutaj to robić.
                                                    A inni mogą po prostu to ignorować, bo za wszelką cenę nie chcesz pojąć, że
                                                    policmajstrem forumowym i tak nie zostaniesz. Hej.
                                                  • kwieto Re: do kwieto 08.09.03, 07:52
                                                    Jesli mamy schodzic na argumenty "policmajstrowania" to sobie
                                                    zwyczajnie darujmy. Naprawde nie wiem jak z takim zarzutem
                                                    dyskutowac?

                                                    Mam wrazenie ze jestes bedziesz negowac cokolwiek powiem,
                                                    niezaleznie od tego czy i co to bedzie - dlaczego?
                                                    Dlaczego gdy prosze uzasadnienie Twoich wnioskow unikasz tego
                                                    jak ognia i zaczynasz mowic o "policmajstrowaniu"?


                                                    Co najmniej dziwne jest wrzucanie mnie, Tej i Taka do jednego wora,
                                                    nawet nie "ideologicznie" ale traktowanie naszych wypowiedzi jak
                                                    slow jednej osoby (?!)
                                                    Mi np. postawilas kilka zarzutow ktore odnosily sie do wypowiedzi
                                                    Taka, w ten sposob naprawde nie da sie rozmawiac.
                                                    Chcesz udowodnic ze jestem "policmajstrem" i tak to zrobisz, ja nie
                                                    udowodnie ze nie jestem wielbladem.
                                                  • kwieto Na marginesie 08.09.03, 07:57
                                                    Tak jeszcze na marginesie:

                                                    Czy wtlaczajac mnie w szufladke "policmajstra" sama nie
                                                    zachowujesz sie wlasnie dokladnie jak policmajster?
                                                    Podobno u innych draznia nas najbardziej te cechy ktore sami
                                                    posiadamy.

                                                    Polecam pod rozwage.
                                                  • Gość: tak Re: do kwieto IP: *.net.pl / 192.168.1.* 08.09.03, 15:17
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Chcesz udowodnic ze jestem "policmajstrem" i tak to zrobisz, ja nie
                                                    > udowodnie ze nie jestem wielbladem.

                                                    Jesteś, jesteś. A jeśli nawet niewyraźnym, to pasujesz do wielbłądów ze
                                                    swojej "bandy". Przecież Wy kierujecie się najniższymi pobudkami. Napastujecie
                                                    Bogu ducha winnych ludzi. Chcecie być ich wyrocznią i żandarmem. W przeciwnym
                                                    wypadku gotowiście myślących inaczej poniżyć, wyrzucić, rozdeptać, powiesić.
                                                    Uwagi jednych to uwagi, Wasze uwagi to wysmażone piętno.
                                                    Nie protestuj. Nie tłumacz się. Bo to oznacza tylko, że nie rozumiesz. I nie
                                                    zasłaniaj się słownikiem. Amen.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • kwieto Re: do kwieto 08.09.03, 18:43
                                                    Tak jest.
                                                    Juz dawno zauwazylem ze wlosy zamieniaja mi sie w zmije, a jezyk
                                                    ocieka jadem. Garb tez rosnie.
                                                    Powinienem sie chyba dostosowac i rowniez "szczac wszsytko
                                                    cieplym moczem", wtedy byloby milo i swojsko. I wszyscy byliby
                                                    zadowoleni.

                                                    Przypomina mi sie obrazek Lutczyna - chlopiec oklada dziewczynke
                                                    a troskliwa mamusia wola: "nie bij jej bo sie spocisz!"
                                                  • Gość: tak Re: do kwieto IP: *.net.pl / 192.168.1.* 08.09.03, 20:28
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Powinienem sie chyba dostosowac i rowniez "szczac wszsytko
                                                    > cieplym moczem", wtedy byloby milo i swojsko. I wszyscy byliby
                                                    > zadowoleni.

                                                    Boże drogi. Czytałem ten post o moczu. Wiesz, że ten zwrot nie zrobił na mnie
                                                    żadnego wrażenia? W ogóle mam coraz większą tolerancję dla ostrych, wulgarnych
                                                    słów, dziwacznych zachowań. Chyba normalnieję, przepraszam, nasiąkam (pewnie
                                                    tym moczem).
                                                    Dobrze, że wielokrotnie czytałem tutaj - trzymaj dystans. Robię co mogę, ale
                                                    fluidy płyną...
                                                    Długo dziś Cię nie było na służbie, panie żandarm.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • kwieto Re: do kwieto 09.09.03, 18:59
                                                    A wiesz, ze nie jestes pierwsza osoba ktora to "nasiakanie"
                                                    dostrzega?
                                                    Jakis czas temu rozmawialem przez GG z pewna
                                                    znajoma, bywalczynia (nie mieszka w Krakowie i nie jest czlonkiem
                                                    zadnej "grupy" - to tak dla scislosci).
                                                    Komentowala jakis watek, w pewnym momencie napisala "o, ten i ten
                                                    mi odpisal, pedze odpowiadac".
                                                    Przeczytalem sobie wypowiedz "tego i tego", (strasznie
                                                    arogancka, ktorej jedynym przeslaniem bylo cos w stylu "jestes
                                                    glupia i nic nie wiesz"), i spytalem - "i Ty rozmawiasz z takim
                                                    chamem"?
                                                    Reakcja byla podobna do Twojej - w pierwszej chwili na ten "drobny
                                                    detal" nie zwrocila uwagi...

                                                    Swoja droga, to tez ciekawy temat do rozmowy - kiedys sam bylem
                                                    niebezpiecznie blisko przekroczenia owej granicy.
                                                    Bardzo pomaga spokojne czytanie wlasnych postow, nie
                                                    "najostatniejszych" a tych ciut starszych. Wiele sie z tego mozna
                                                    nauczyc o samym sobie, a i zawstydzic czasami...

                                                    I dlugie wakacje od forum - zbyt czeste zagladanie tu niestety
                                                    wyjalawia i "splaszcza". Przetestowalem na sobie.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Dwugarbny
                                                • Gość: tak Re: Pytanie do Malwiny IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 19:13
                                                  alfika napisała:

                                                  > I Ty, i Tak, i Ta - w tym wątku - postanowiliście wytłumaczyc Malwinie, że ma
                                                  > się wyprowadzić na inne forum, ma sie nie odzywać póki nie poczyta itp.

                                                  Pogrążamy się, i to zdaje się w dół.
                                                  Napisałem kilka cierpkich uwag o postach Malwiny (wyraziłem przy tym również
                                                  pochwalne zdanie). Zaproponowałem jej uczestnictwo w innym forum z powodu
                                                  takiego a nie innego odbioru przeze mnie jej niepoważnych postów w
                                                  nieodpowiednich (oczywiście wg mnie) miejscach. To była zwyczajna, życzliwa
                                                  propozycja. Nie miała nic wspólnego z zakazem pisania tutaj, z wyprowadzką.
                                                  Nie miałem żadnych uwag odnośnie czytelnictwa.
                                                  Wyrażam zdumienie Twoimi nadinterpretacjami i łączeniem mnie z innymi faktami
                                                  (osobami) pojawiającymi się na tym forum.

                                                  Pozdrawiam
                                              • alfika Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 18:59
                                                kwieto napisał:

                                                >
                                                > Ja po prostu dosc mam przerabiania pytan drazacych pewien problem
                                                > na "ataki personalne"?
                                                > Dlaczego jakakolwiek rozmowa o problemie zaraz komentowana jest
                                                > jako "usilowanie wyrzucania z forum" czy "robienie czystek"?
                                                > Czy naprawde tak trudno jest odroznic ludzi od problemu?


                                                Tracę pewność, kto co mówi, naprawdę :)
                                                W koncu to nie ja proponuję wyniesienie się na inne forum i nie ja krytykuję
                                                ludzi, a nie problem.
                                                A, nie, czasem proponuję skorzystanie z innego forum, jeśli akurat to dla kogoś
                                                jest beznadziejnie głupie/bezsensu/wnerwiające.

                                                Ale nie proponuję obrażania innych gdzie indziej.



                                                >
                                                > Oooo wlasnie. Wiec dlaczego jedni uzytkownicy szczuja innych swa
                                                > zlosliwoscia, chamstwem, ignorancja, ponizaniem, wysmiewaniem?
                                                > Gdzie jest ta rownosc o ktorej mowisz?
                                                > Jesli jest rownosc, to czemu jest tez rozwalanie watkow takich jak ten i
                                                > uszczypliwe uwagi wzgledem jego autorki?
                                                >
                                                Nie o takiej rowności mówię. Wszyscy mamy pisać w tym samym tonie, a najlepiej
                                                to samo? - to bez sensu.
                                                Każdy wkłada swoją cegiełkę. Jak pyskuje, to z reguły dostaje po pazurach.
                                                Ale żeby ustalać jakieś normy, które wszyscy mają spełniać, bo jak nie...
                                                No właśnie - jak nie, to co?



                                                > > palenie czarownic zaczynasz czy co?!
                                                >
                                                > Nie, ja tylko chce normalnie funkcjonowac, rowniez na forum.
                                                > Ostatnio musze tu wchodzic "w kasku" i mi sie to nie podoba.


                                                A ja mam wrażenie, że Ty jak tu zaglądasz, to z armatą na komara. Wyłapujesz
                                                krzywdy i hajda, na całego!
                                                odgrywasz się. Mam takie wrazenie.
                                                Pewnie dlatego potrzebny Ci kask.


                                                > > Można wyrazic opinię o czyimś podejściu, ale do piętnowania ja się
                                                > > nie czuję upowazniona. Jeśli Ty tak, to gratuluję samopoczucia i
                                                > > przerostu dobrego mniemania o sobie.
                                                >
                                                > Coz, w ten sposob dochodzimy do wniosku ze wszystko jest
                                                > dozwolone, bo jesli ktokolwiek powie ze dane zachowanie jest
                                                > nieuczciwe/chamskie/aroganckie/itd. to zawszec mozna mu
                                                > odpowiedziec, ze "ma przerost mniemania o sobie"
                                                >


                                                Nie, Kwieto, to Ty dochodzisz do takiego wniosku. Nie ja.
                                                Ja wyraźnie pisałam, ze jak ktos się czuje upowazniony do piętnowania, to ma
                                                przerost dobrego mniemania o sobie. Ja Swiętą Inkwizycją nie byłam, nie jestem
                                                itd.

                                                >
                                                > Bo powiem szczerze, ze po tym wydarzeniu w tramwaju czulem sie w
                                                > pewien sposob "dumny" - ze postawilem tame chamstwu, ze
                                                > przeciwstawilem sie agresji dwoch wyrostkow na starsza kobiete.
                                                >
                                                > Ale z tego co Ty mi teraz mowisz wynika, ze powinienem sie jednak nie
                                                > wtracac, bo interweniujac wykazalem sie nie tyle "postawa obywatelska",
                                                > ale "przerostem mniemania osobie", a na owych wyrostkach dokonalem
                                                > gwaltu pt. "palenie czarownic".
                                                >
                                                > Dokladnie tyle mowi mi Twoja powyzsza wypowiedz, dlatego nie wiem,
                                                > czy nastepnym razem powinienem reagowac czy jednak nie?


                                                Wyciągasz bardzo pokrętne wnioski :))) - jak dziecko, które musi udowodnić że
                                                ma rację, że lody są dobre, więc zakaz ich jedzenia przed obiadem jest bez
                                                sensu.
                                                Forum to nie tramwaj.

                                                Nie przypisuj mi tego, czego nie powiedziałam.
                                                Nie wyrzucaj ludzi z forum.
                                                Zwracaj uwagę, jak nie podoba Ci się ton, ale nie baw się w Sędziego.
                                                A w tramwaju to sam wiesz, co robić.

                                                >
                                                >
                                                > > Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton - ja i tak nie będę Ci się
                                                > tłumaczyła
                                                > > "Kto nie z nami, ten przeciwko nam"?
                                                > > No to trudno, przeżyję.
                                                > >
                                                >
                                                > Przed chwila mowilas, ze kazdy ma tutaj prawo mowic co chce i
                                                > zarzucalas mi ze nie mam prawa pietnowac takich czy siakich zachowan
                                                > innych.
                                                > Teraz Ty z kolei oceniasz mnie i pietnujesz.
                                                > "Nas pietnuja - dobrze, naszych pietnuja - zle"?
                                                >
                                                > Dlaczego ja nie moge oceniac a Ty tak?
                                                > Gdzie rownosc o ktorej mowisz?


                                                W jaki sposób Cię napiętnowałam??? Bo tu już zgłupiałam po prostu...



                                                > Innymi slowy, Twoim zdaniem powinienem pozwalac aby banda
                                                > wyrostkow robila ze mna to samo co z tym nauczycielem?
                                                > Dlaczego? (Pytam bardzo powaznie)


                                                To dziwne, że nie pytasz, jakie mam zdanie tylko ustalasz, co jest moim zdaniem
                                                i każesz (he he) tłumaczyć, dlaczego mam właśnie takie.
                                                To jest - znowu - przejaw twojej agresji.
                                                Nie zaczepiaj mnie w ten sposób.



                                                >
                                                > No dobrze, i dochodzimy wreszcie do pytania postawionego w
                                                > pierwszym poscie tego watku: Jesli nauczyciel ma wyposrodkowac, to w
                                                > ktorym momencie jest granica, i jak reagowac na jej przekroczenie?


                                                Ustalisz normy dla wszystkich trudnych sytuacji w szkole???
                                                Powodzenia życzę.


                                                > No dobrze, co rozumiesz przez "dyktowanie warunkow"?
                                                > To ze ktos chce aby z forum zniknely np. bluzgi?
                                                > To w takim razie co rozumiesz przez "krytyke tonu wypowiedzi"?

                                                Już pisałam.
                                                • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 19:34
                                                  alfika napisała:

                                                  ) Tracę pewność, kto co mówi, naprawdę :)
                                                  ) W koncu to nie ja proponuję wyniesienie się na inne forum

                                                  Moment. prosze o cytat w ktorym proponuje wyniesienie sie na inne
                                                  forum? Albo sugeruje cos takiego?

                                                  ) i nie ja krytykuję ludzi, a nie problem.

                                                  Znowu - moze niezbyt szczesliwie posluzylem sie nickami podajac
                                                  przyklady osob ktore zachowuja sie w sposob ktory uwazam za nie w
                                                  porzadku wobec innych forumowiczow.
                                                  Przyznaje, moze nie powinienem podawac nickow.
                                                  Aczkolwiek kiedykolwiek padal nick, zawsze padal w kontekscie jakiego
                                                  typu zachowania, jako ilustracja, przyklad.
                                                  Mysle obrazami, lubie podawac przyklady.


                                                  ) A, nie, czasem proponuję skorzystanie z innego forum, jeśli akurat to
                                                  dla kogoś
                                                  ) jest beznadziejnie głupie/bezsensu/wnerwiające.
                                                  )
                                                  ) Ale nie proponuję obrażania innych gdzie indziej.
                                                  )

                                                  Wiesz, jesli jest gdzies grupa ludzi ktorzy lubia byc obrazani i obrazac
                                                  sie wzajemnie... co kto lubi. Jesli ktos czuje potrzebe obrazania, niech
                                                  to robi na zdrowie. Ale niechze nie dzieje sie to niczyim kosztem, o tym
                                                  mowie caly czas.


                                                  ) ) Oooo wlasnie. Wiec dlaczego jedni uzytkownicy szczuja innych swa
                                                  ) ) zlosliwoscia, chamstwem, ignorancja, ponizaniem, wysmiewaniem?
                                                  ) ) Gdzie jest ta rownosc o ktorej mowisz?
                                                  ) ) Jesli jest rownosc, to czemu jest tez rozwalanie watkow takich jak
                                                  ten i
                                                  ) ) uszczypliwe uwagi wzgledem jego autorki?
                                                  ) )
                                                  ) Nie o takiej rowności mówię. Wszyscy mamy pisać w tym samym
                                                  tonie, a najlepiej
                                                  ) to samo? - to bez sensu.
                                                  ) Każdy wkłada swoją cegiełkę. Jak pyskuje, to z reguły dostaje po
                                                  pazurach.
                                                  ) Ale żeby ustalać jakieś normy, które wszyscy mają spełniać, bo jak
                                                  nie...
                                                  ) No właśnie - jak nie, to co?
                                                  )
                                                  )

                                                  Wiesz... sa sytuacje gdy pewna agresja, ironia, szyderstwo jest
                                                  uzasadnione i rzeczywiscie ma sens. Gorzej jesli przemienia sie w
                                                  bezmyslne dokopywanie jednym przez drugich.
                                                  Wg mnie to jest granica, po przekroczeniu ktorej nalezy reagowac.
                                                  Nigdy nie lubilem rozmow o etyce czy moralnosci, uwazajac to za
                                                  "wydumane". Ale nie moge organicznie zniesc widoku gdy bezmyslna
                                                  agresja bierze gore nad rozumem i wrazliwoscia.

                                                  Stad pytanie - czy w takiej sytuacji wycofac sie (np. zwiewajac z forum),
                                                  czy jednak walczyc o zachowanie pewnego poziomu?
                                                  Czy uznac, ze skoro wszyscy na siebie szczekaja to widocznie "tak musi
                                                  byc", czy jednak stawic odpor schamieniu i braku wrazliwosci,
                                                  wyczucia? I jak?


                                                  ) A ja mam wrażenie, że Ty jak tu zaglądasz, to z armatą na komara.
                                                  Wyłapujesz
                                                  ) krzywdy i hajda, na całego!
                                                  ) odgrywasz się. Mam takie wrazenie.
                                                  ) Pewnie dlatego potrzebny Ci kask.
                                                  )

                                                  Wiesz, powiem tak. zagladam tu coraz rzadziej. I machnalbym reka,
                                                  gdyby nie dylematy o ktorych pisze powyzej. Jestem na tym forum dosc
                                                  dlugo (bedzie ze dwa lata) i widze proces ktory ono przechodzi.
                                                  Ostatnio jest to rownanie w dol. Nicki niby te same, a osoby ktore spod
                                                  nich pisza jakies inne.
                                                  I wszechobecna agresja, chamstwo, zdziczenie. Ok, moge sobie
                                                  poszukac innego miejsca, tyle ciekawych list, czy forow w Internecie.
                                                  Tyle ze nawet jak znajde cos ciekawego, wkrotce pojawi sie nastepny
                                                  zastep "trolli" i rozwali kolejne fajne miejsce.

                                                  Chyba nieprzypadkowo najlepiej funkcjonuja kilkudziesiecioosobowe
                                                  grupy zamkniete. Szkoda. To forum ma duzy potencjal. Szkoda go
                                                  marnowac na pyskowki. A taka jest wiekszosc watkow.



                                                  ) ) Coz, w ten sposob dochodzimy do wniosku ze wszystko jest
                                                  ) ) dozwolone, bo jesli ktokolwiek powie ze dane zachowanie jest
                                                  ) ) nieuczciwe/chamskie/aroganckie/itd. to zawszec mozna mu
                                                  ) ) odpowiedziec, ze "ma przerost mniemania o sobie"
                                                  ) )

                                                  ) Nie, Kwieto, to Ty dochodzisz do takiego wniosku. Nie ja.
                                                  ) Ja wyraźnie pisałam, ze jak ktos się czuje upowazniony do
                                                  piętnowania, to ma
                                                  ) przerost dobrego mniemania o sobie. Ja Swiętą Inkwizycją nie byłam,
                                                  nie jestem
                                                  ) itd.
                                                  )

                                                  No dobrze, ale jesli ktos kto "pietnuje" ma przerost mniemania o sobie,
                                                  oznacza, ze wlasciwie nikot nie ma "mandatu" do pietnowania, czy tak?
                                                  A czy np. lapanie zlodzieja nie jest pietnowaniem? Czy strofowanie
                                                  wandala rozbijajacego przystanek autobusowy nie jest pietnowaniem?
                                                  Czy upominanie chama by powstrzymal sie od przeklenstw tez nie jest
                                                  pietnowaniem?
                                                  Ergo - dozwolone jest wszystko, bo nikt nie ma prawa "pietnowac".
                                                  Chyba ze inaczej rozumiesz slowo "pietnowanie' - w takim razie jak?


                                                  ) ) Bo powiem szczerze, ze po tym wydarzeniu w tramwaju czulem sie
                                                  w
                                                  ) ) pewien sposob "dumny" - ze postawilem tame chamstwu, ze
                                                  ) ) przeciwstawilem sie agresji dwoch wyrostkow na starsza kobiete.
                                                  ) )
                                                  ) ) Ale z tego co Ty mi teraz mowisz wynika, ze powinienem sie
                                                  jednak nie
                                                  ) ) wtracac, bo interweniujac wykazalem sie nie tyle "postawa
                                                  obywatelska",
                                                  ) ) ale "przerostem mniemania osobie", a na owych wyrostkach
                                                  dokonalem
                                                  ) ) gwaltu pt. "palenie czarownic".
                                                  ) )
                                                  ) ) Dokladnie tyle mowi mi Twoja powyzsza wypowiedz, dlatego nie
                                                  wiem,
                                                  ) ) czy nastepnym razem powinienem reagowac czy jednak nie?
                                                  )
                                                  )
                                                  ) Wyciągasz bardzo pokrętne wnioski :))) - jak dziecko, które musi
                                                  udowodnić że
                                                  ) ma rację, że lody są dobre, więc zakaz ich jedzenia przed obiadem
                                                  jest bez
                                                  ) sensu.
                                                  ) Forum to nie tramwaj.
                                                  )

                                                  Dlaczego nie tramwaj? Jaka roznica?
                                                  Tu sa ludzie i tu sa ludzie. Tu jest to wspolna przestrzen i tu. A ze
                                                  jedna z tych przestrzeni jest wirtualna? Ludzie sa przeciez ci sami.


                                                  ) Nie przypisuj mi tego, czego nie powiedziałam.
                                                  ) Nie wyrzucaj ludzi z forum.
                                                  ) Zwracaj uwagę, jak nie podoba Ci się ton, ale nie baw się w Sędziego.
                                                  ) A w tramwaju to sam wiesz, co robić.
                                                  )

                                                  Gdzie bawie sie w sedziego?
                                                  Mozesz mi to zacytowac?

                                                  Wiec powracam do pytania - jak z tym tramwajem?
                                                  A jesli jednak postapilem dobrze, to dlaczego krytykowanie chamstwa
                                                  na forum uwazasz za zle?


                                                  ) )
                                                  ) ) ) Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton - ja i tak nie będę Ci
                                                  się
                                                  ) ) tłumaczyła
                                                  ) ) ) "Kto nie z nami, ten przeciwko nam"?
                                                  ) ) ) No to trudno, przeżyję.
                                                  ) ) )
                                                  ) )
                                                  ) ) Przed chwila mowilas, ze kazdy ma tutaj prawo mowic co chce i
                                                  ) ) zarzucalas mi ze nie mam prawa pietnowac takich czy siakich
                                                  zachowan
                                                  ) ) innych.
                                                  ) ) Teraz Ty z kolei oceniasz mnie i pietnujesz.
                                                  ) ) "Nas pietnuja - dobrze, naszych pietnuja - zle"?
                                                  ) )
                                                  ) ) Dlaczego ja nie moge oceniac a Ty tak?
                                                  ) ) Gdzie rownosc o ktorej mowisz?
                                                  )
                                                  )
                                                  ) W jaki sposób Cię napiętnowałam??? Bo tu już zgłupiałam po prostu...
                                                  )
                                                  o chociazby tutaj "Nie podoba mi sie Twój oskarżycielski ton"
                                                  albo wyzej "Wyłapujesz krzywdy i hajda, na całego! odgrywasz się"

                                                  Nie jest to pietnowanie?
                                                  Z jednej strony krytyke nazywasz pietnowaniem. Z drugiej krytykujesz i
                                                  mowisz ze nie pietnujesz.
                                                  Nie rozumiem. Naprawde, poprosze o definicje i przyklady mojego
                                                  pietnowania.


                                                  ) ) Innymi slowy, Twoim zdaniem powinienem pozwalac aby banda
                                                  ) ) wyrostkow robila ze mna to samo co z tym nauczycielem?
                                                  ) ) Dlaczego? (Pytam bardzo powaznie)
                                                  )
                                                  )
                                                  ) To dziwne, że nie pytasz, jakie mam zdanie tylko ustalasz, co jest
                                                  moim zdaniem

                                                  Wlasnie pytam. Na koncu zdania jest znak zapytania.
                                                  Pytam czy dobrze zrozumialem to co powiedzialas - z Twojego postu
                                                  wyszlo mi cos takiego. Teraz prosze abys potwierdzila czy wyciagnalem
                                                  dobry wniosek czy nie?


                                                  ) i każesz (he he) tłumaczyć, dlaczego mam właśnie takie.
                                                  ) To jest - znowu - przejaw twojej agresji.
                                                  ) Nie zaczepiaj mnie w ten sposób.
                                                  )

                                                  Powtarzam. Na koncu zdania jest znak zapytania.
                                                  Niezaleznie jak odpowiesz na pytanie chcialbym uslyszec argumentacje
                                                  (stad pytanie dlaczego).


                                                  ) ) No dobrze, i dochodzimy wreszcie do pytania postawionego w
                                                  ) ) pierwszym poscie tego watku: Jesli nauczyciel ma wyposrodkowac,
                                                  to w
                                                  ) ) ktorym momencie jest granica, i jak reagowac na jej przekroczenie?
                                                  )
                                                  )
                                                  ) Ustalisz normy dla wszystkich trudnych sytuacji w szkole???
                                                  ) Powodzenia życzę.
                                                  )

                                                  Rozroznijmy "sytuacje" od "typu sytuacji" robienie kodeksu pt.
                                                  "zalozenie kosza na glowe jest zle, a przywita
                                                  • alfika Re: Pytanie do Malwiny 08.09.03, 07:55
                                                    piętnować ndk IV, ~nuję, ~nujesz, ~nuj, ~ował, ~owany
                                                    1. «uznawać coś za zło, za hańbę, surowo osądzać, ostro potępiać kogoś lub coś
                                                    (zwykle wobec opinii ogółu, środowiska)»
                                                    Piętnować przekupstwo, donosicielstwo, samolubstwo, zakłamanie.
                                                    Piętnować chuliganów, pijaków, warchołów.

                                                    2. przestarz. «znaczyć coś albo kogoś piętnem, wyciskać, wypalać na czymś
                                                    (niekiedy na kimś) piętno»
                                                    Kat piętnował przestępców.
                                                    Piętnować konie, bydło.

                                                    ................................................................................

                                                    krytykować ndk IV, ~kuję, ~kujesz, ~kuj, ~ował, ~owany
                                                    «wytykać błędy i braki, oceniać ujemnie, ganić»
                                                    Krytykować czyjeś postępowanie, pracę, zachowanie.
                                                    Krytykować kogoś za coś.

                                                    ...............................................................................

                                                    (słownik języka polskiego – pwn)

                                                    Dostrzeżesz różnicę, fajnie, nie – to już Twój problem.
                                                    Hej.


                                                    PS.
                                                    tramwaj m I, D. -u; lm M. -e, D. ~wai a. -ów
                                                    «pojazd o napędzie elektrycznym poruszający się po szynach, używany w
                                                    komunikacji miejskiej i podmiejskiej»

                                                    forum n VI, lm M. ~ra, D. ~rów
                                                    «plac w miastach starożytnego Rzymu, na którym odbywały się zebrania ludowe,
                                                    targi, sądy»

                                                    przen. «miejsce publicznych wystąpień, przemówień»
                                                    Forum międzynarodowe, publiczne, sejmowe.
                                                    łc.
                                                  • Gość: alfika Re: Pytanie do Malwiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.03, 16:33
                                                    kwieto napisał:

                                                    > To zmienmy tramwaj na klub dyskusyjny, zaciszna kawiarnia.
                                                    > Sytuacja ta sama - dwoch jegomosci ubliza kobiecie.
                                                    >
                                                    > Jak postapic?


                                                    No jak to: wsadzić do tramwaju, a jak nie przestaną to napiętnować i wyrzucić
                                                    na najbliższym przystanku za drzwi. A za drzwiami może ich ktoś przechwyci i
                                                    albo powiesi za karę, albo wychłoszcze, a na pewno zakaże wsiadać do tramwajów
                                                    w kolorze "psychologia"...

                                                    Jak tam, kwiatuszki, powidła posmażone?

                                                  • kwieto Re: Pytanie do Malwiny 08.09.03, 18:31
                                                    No prosze, a podobno lubisz czytac co ludzie maja do powiedzenia?

                                                    Czy docinki takie jak wyzej sa wkalkulowane w Twoje "czytanie" na
                                                    stale, czy mozemy rowniez porozmawiac normalnie?

                                                  • alfika Re: Pytanie do Malwiny 08.09.03, 19:01
                                                    kwieto napisał:

                                                    > No prosze, a podobno lubisz czytac co ludzie maja do powiedzenia?
                                                    >
                                                    > Czy docinki takie jak wyzej sa wkalkulowane w Twoje "czytanie" na
                                                    > stale, czy mozemy rowniez porozmawiac normalnie?
                                                    >


                                                    Kwieto, na litość boską...
                                                    To ty się upierałeś przy piętnowaniu i porównywaniu, myślisz, że lubię słuchać
                                                    takich rozważań kogo i jak należy napiętnować?
                                                    Nie, nie lubię.
                                                    A ty lubisz?
                                                  • kwieto Alfika - prosba 08.09.03, 19:17
                                                    Sluchaj (czytaj?), pisze teraz bardzo powaznie.
                                                    Bo zupelnie sie nie rozumiemy, i nie mam pojecia dlaczego. Moze
                                                    wyrazam sie niejasno, niespojnie? - nie wiem.

                                                    Ale - czy Ty naprawde uwazasz ze chodzi mi o wytykanie palcem i
                                                    ocenianie "ten jest be, tamten nie"????

                                                    Powtarzam jak zdarta plyta - moim pytaniem jest to czy i jak
                                                    reagowac na chamstwo/nieuczciwosc/agresje.

                                                    Pytanie drugie brzmi: czy chamstwo w "realu" rozni sie czyms od
                                                    chamstwa w Internecie? Czym i dlaczego?
                                                    (dodam jedynie ze moja teza jest to iz takiej roznicy nie ma,
                                                    aczkolwiek chetnie wyslucham przeciwnej opini - byle podpartej
                                                    argumentami)

                                                    Nie jest istotne KTO zachowuje sie chamsko ale to jak sie
                                                    ZACHOWUJE. I pytanie dotyczy ZACHOWANIA a nie osob.


                                                    Naprawde. Probuje powiedziec to prosto i jasno. Jesli dalej uwazasz
                                                    ze jedyne czego pragne to rozstawiania osob po katach i czystek, to
                                                    ja sie poddaje. Nie wiem jak prosciej i przystepniej powiedziec o co
                                                    mi chodzi. Naprawde.



                                                    P.S.
                                                    Zajrzyj na Anomalie. Tam nikt na nikogo nie pokrzykuje, nie
                                                    szkaluje, nie ubliza. Jest miejsce dla wszystkich. I "bywalcy" potrafia
                                                    to uszanowac.
                                                    Jestem wspolzalozycielem tamtego forum.
                                                  • alfika Re: OK 08.09.03, 19:39
                                                    kwieto napisał:

                                                    >
                                                    > Ale - czy Ty naprawde uwazasz ze chodzi mi o wytykanie palcem i
                                                    > ocenianie "ten jest be, tamten nie"????


                                                    Naprawdę tak to czasem wygląda.
                                                    Po co ja tyle postów wysmarowałam!

                                                    >
                                                    > Powtarzam jak zdarta plyta - moim pytaniem jest to czy i jak
                                                    > reagowac na chamstwo/nieuczciwosc/agresje.


                                                    Reagować. Albo nie reagować. Ale nie metodą przyssania się do ofiary i
                                                    napiętnowania jej do bólu. I nie należy wyszukiwać tego chamstwa, jakby nic
                                                    innego nie było warte uwagi.
                                                    To moje zdanie.
                                                    Osobiście - w necie - ignoruję. To sprawdzone lekarstwo.
                                                    A czasem klikam na "skasujcie ten wątek".



                                                    >
                                                    > Pytanie drugie brzmi: czy chamstwo w "realu" rozni sie czyms od
                                                    > chamstwa w Internecie? Czym i dlaczego?


                                                    Możliwością skutecznego ukrycia twarzy + przekonaniem, że za szybką nie
                                                    popatrzy się prosto w czyjeś oczy + ograniczoną możliwością reakcji (nie
                                                    poszarpiesz, nie wyrzucisz z tramwaju, nie zadzwonisz na policję, nie
                                                    popatrzysz karcąco/potępiająco, nie zwrócisz uwagi na boku, tylko z reguły w
                                                    towarzystwie iluś osób - a to wzbudza zwykle tylko obronę).

                                                    >
                                                    > P.S.
                                                    > Zajrzyj na Anomalie. Tam nikt na nikogo nie pokrzykuje, nie
                                                    > szkaluje, nie ubliza. Jest miejsce dla wszystkich. I "bywalcy" potrafia
                                                    > to uszanowac.
                                                    > Jestem wspolzalozycielem tamtego forum.
                                                    >

                                                    Zajrzałam i nawet coś napisałam.
                                                    A do tego pochwaliłam, że miło, zielono i teraz dodam, że poczucie humoru z
                                                    poszukiwaniem głupki przez głupka rozbroiło mnie na pół dnia!!!
                                                  • Gość: tak Re: OK IP: *.net.pl / 192.168.1.* 08.09.03, 21:21
                                                    alfika napisała:

                                                    > Naprawdę tak to czasem wygląda.
                                                    > Po co ja tyle postów wysmarowałam!

                                                    Może i wygląda. Ale żeby za takie wyglądanie od razu od katów?!
                                                    Opornie, ale skutecznie Ci idzie. Jeden już się przyznał do bycia wielbłądem.

                                                    > Reagować. Albo nie reagować. Ale nie metodą przyssania się do ofiary i
                                                    > napiętnowania jej do bólu. I nie należy wyszukiwać tego chamstwa, jakby nic
                                                    > innego nie było warte uwagi.
                                                    > To moje zdanie.

                                                    Założę się, że trudno będzie znaleźć kogoś kto zaprzeczy powyższemu.
                                                    Ciekaw jestem czy tylko tak se piszesz, czy też masz na myśli jakieś konkretne
                                                    zdarzenia z ostatnich dni i godzin. Idzie mi o tych ssaczy do bólu i tych
                                                    poszukiwaczy chamstwa.

                                                    > Osobiście - w necie - ignoruję. To sprawdzone lekarstwo.
                                                    > A czasem klikam na "skasujcie ten wątek".

                                                    Chamstwo samo w sobie (lub skierowane do mnie) zasługuje na ignorancję.
                                                    Natomiast inaczej widzę chamstwo skierowane wobec innych osób. Tu reakcja
                                                    wydaje mi się wskazaną rzeczą.
                                                    "Skasujcie ten wątek" zalatuje odpowiedzialnością zbiorową.

                                                    > Możliwością skutecznego ukrycia twarzy + przekonaniem, że za szybką nie
                                                    > popatrzy się prosto w czyjeś oczy + ograniczoną możliwością reakcji (nie
                                                    > poszarpiesz, nie wyrzucisz z tramwaju, nie zadzwonisz na policję, nie
                                                    > popatrzysz karcąco/potępiająco, nie zwrócisz uwagi na boku, tylko z reguły w
                                                    > towarzystwie iluś osób - a to wzbudza zwykle tylko obronę).

                                                    Pewnie, że net nie daje tych możliwości co real. Ale nadal mamy możliwość
                                                    wypowiedzi własnego zdania. Powinniśmy z tego korzystać, nawet bez gwarancji
                                                    jego skuteczności.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • kwieto OK OK 08.09.03, 21:43
                                                    alfika napisała:

                                                    > Naprawdę tak to czasem wygląda.

                                                    Byc moze. Nie jest w kazdym razie to moja intencja.
                                                    Net czasem przeklamuje sens slow, trzeba brac poprawke :(

                                                    Aczkolwiek zauwazam (nie tylko w Internecie) tendencje by "scinac"
                                                    tych, ktorzy chca cos zrobic. Glupka ujela to w ten sposob ze:
                                                    "narzekaja wszyscy, ale jak jeden chce cos zrobic to jest natychmiast
                                                    traktowany jako taki co probuje byc 'rowniejszy', znaczy lepszy od
                                                    innych"
                                                    Cos w tym jest, spotkalem sie z tym co najmniej kilkakrotnie.
                                                    A przeciez nikt nie lubi "rowniejszych"...

                                                    Zwrocilem tez uwage, ze padlo w stosunku do mnie duzo zarzutow
                                                    ze "wchodze w buty admina". Moim zdaniem jest to wyraz tego o
                                                    czym mowa powyzej - ktos chce zaprotestowac, zareagowac, znaczy
                                                    "chce rzadzic". Gdzies na innym forum padla uwaga a propos
                                                    wydarzen w Toruniu, ktora bardzo ladnie komentuje taki typ
                                                    myslenia. Brzmialo to z grubsza tak: "Rzadza nami skrajnosci. Jesli
                                                    ktos watpi w bezstresowe wychowanie, podejrzewany jest o zapal do
                                                    maltretowania dzieci"

                                                    Co do moich rzekomych aspiracji do "rzadzenia" - adminem juz
                                                    bywalem... w roznych miejscach. I nie widze w tym niczego fajnego.
                                                    Admin musi byc do bolu bezstronny, nie moze sobie pozwolic na
                                                    reakcje emocjonalne, "bo cos go wkurzylo". Musi umiec uzasadnic
                                                    kazda swoja decyzje, a takze ponosic odpowiedzialnosc za kazdy
                                                    wybor. To naprawde ciezka harowa, nie widze w tym nic
                                                    przyjemnego.
                                                    Ze darzony jest szacunkiem i atencja, i "wszyscy go sluchaja"?
                                                    Szacunkiem i atencja bylem juz na tym forum obdarzany (nie rusza
                                                    mnie to specjalnie), a jesli idzie o "posluszenstwo" to niestety jest
                                                    dokladnie odwrotnie - to admin ma sluchac wszystkich.
                                                    Nie, adminem zdecydowanie byc nie chce.

                                                    (zaznaczam - powyzsze to nie sa przytyki, raczej luzne uwagi czy
                                                    domysly)


                                                    > Po co ja tyle postów wysmarowałam!

                                                    Nie wiem :"P
                                                    Mysle ze zabraklo gdzies checi porozumienia, z mojej lub Twojej
                                                    strony. Na poczatku rozmowy mialem wrazenie ze jestes w jakis
                                                    sposob "uprzedzona" a moj post traktujesz strasznie personalnie.

                                                    (Znowu - to nie napasc ani pietnowanie, po prostu pisze jak sytuacja
                                                    wygladala w moim odbiorze - i zakladam ze moge sie mylic.)



                                                    > >
                                                    > > Powtarzam jak zdarta plyta - moim pytaniem jest to czy i jak
                                                    > > reagowac na chamstwo/nieuczciwosc/agresje.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Reagować. Albo nie reagować. Ale nie metodą przyssania się do
                                                    ofiary i
                                                    > napiętnowania jej do bólu.

                                                    Ale kto tu cos takiego robil?
                                                    Owszem, moze niezbyt szczesliwe bylo przywolanie przez Ta_
                                                    Komandosa. Pewnie rownie "nieszczesliwym" bylo przywolanie
                                                    przeze mnie takich czy innych osob.
                                                    Pietnowanie do bolu jest bez sensu. Nie chodzi wszak o to by sie
                                                    odegrac, ale by czegos nauczyc (pokazac?)

                                                    Jednak moim zdaniem nalezy pokazac ze wybryk nie jest
                                                    akceptowany. Dziwie sie jednak gdy rozmowy z ludzmi aroganckimi i
                                                    chamskimi prowadzone sa dalej, z ta roznica, ze zaczepiany
                                                    stopniowo schodzi poziomem swych wypowiedzi do poziomu chama
                                                    ktory go zaczepia. A takich "obrazkow" widze duzo na tym forum.


                                                    > I nie należy wyszukiwać tego chamstwa, jakby nic
                                                    > innego nie było warte uwagi.

                                                    Nie wyszukuje. Pech chce, ze watki ktore na tym forum uwazam za
                                                    wazne (ciekawe) akurat w wiekszosci dotycza wlasnie chamstwa :(


                                                    > To moje zdanie.
                                                    > Osobiście - w necie - ignoruję. To sprawdzone lekarstwo.
                                                    > A czasem klikam na "skasujcie ten wątek".

                                                    Zgadza sie. Jest tylko jeden haczyk. Zauwazylem ze chamstwo ma
                                                    mniejszy wstep na fora na ktorych wyzszy jest "ogolny poziom"
                                                    prezentowany przez uczestnikow. a Cham jest nie tyle szkalowany co
                                                    napominany (tlumaczy mu sie dlaczego jego zachowanie jest niemile
                                                    widziane w tym miejscu).
                                                    Do pielegnowania tego poziomu nawoluje.
                                                    Inaczej mamy sytuacje o jakiej pisalem powyzej - wszyscy schodza
                                                    stopniowo do poziomu chama, a potem pojawia sie zdziwienie i
                                                    zaskoczenie wydarzeniami takimi jak to w Toruniu. Tu nie da sie co
                                                    prawda komus wysmarowac twarzy gabka - ale jest wiele innych
                                                    sposobow by naublizac, dokopac.


                                                    > > Pytanie drugie brzmi: czy chamstwo w "realu" rozni sie czyms od
                                                    > > chamstwa w Internecie? Czym i dlaczego?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Możliwością skutecznego ukrycia twarzy + przekonaniem, że za
                                                    szybką nie
                                                    > popatrzy się prosto w czyjeś oczy + ograniczoną możliwością
                                                    reakcji (nie
                                                    > poszarpiesz, nie wyrzucisz z tramwaju, nie zadzwonisz na policję,
                                                    nie
                                                    > popatrzysz karcąco/potępiająco, nie zwrócisz uwagi na boku, tylko
                                                    z reguły w
                                                    > towarzystwie iluś osób - a to wzbudza zwykle tylko obronę).
                                                    >

                                                    Tak. Ale wtedy dochodzimy do wniosku ze ten "tramwaj" tak wiele sie
                                                    od forum jednak nie rozni :")
                                                    Mozliwosc bycia anonimowym (pozorna zreszta, ale to inna rzecz)
                                                    osmiela. To tez jest moim zdaniem ciekawy temat, wart rozmowy.
                                                    Dlatego chyba chamstwo staje sie szczegolnie zajadliwe i
                                                    szczegolnie uciazliwe wlasnie w Internecie.


                                                    > Zajrzałam i nawet coś napisałam.

                                                    Ach, przepraszam, umknelo to mojej uwadze :(

                                                    > A do tego pochwaliłam, że miło, zielono i teraz dodam, że
                                                    poczucie humoru z
                                                    > poszukiwaniem głupki przez głupka rozbroiło mnie na pół dnia!!!

                                                    Milo mi :")

                                                    Nie da sie porownywac Anomalii z Psychologia (inna specyfika,
                                                    Anomalie nigdy nie mialy byc Psychologia Bis), ale... Kurcze,
                                                    dlaczego tam forumowicze sami pilnuja pewnego poziomu?
                                                    W calej historii forum (a jest to jedno z wiekszych prywatnych)
                                                    "interwencji adminskiej" wymagalo moze ze szesc postow. Wiekszosc
                                                    z nich byla spamem.
                                                    Anomalie nie sa zreszta zadnym wyjatkiem, takich forow sporo jest
                                                    na tym portalu.

                                                    Pozdrawiam,
                                                    Glupek
                                                  • alfika Re: OK OK 08.09.03, 22:08
                                                    kwieto napisał:

                                                    > Aczkolwiek zauwazam (nie tylko w Internecie) tendencje by "scinac"
                                                    > tych, ktorzy chca cos zrobic.

                                                    Nie podejrzewam, by to było o mnie. Do znudzenia wałkuję temat sposobów, nie
                                                    zamiarów.

                                                    >
                                                    >
                                                    > > Po co ja tyle postów wysmarowałam!
                                                    >
                                                    > Nie wiem :"P


                                                    Żebyś zrozumiał, co zrozumiałeś...


                                                    Na poczatku rozmowy mialem wrazenie ze jestes w jakis
                                                    > sposob "uprzedzona" a moj post traktujesz strasznie personalnie.

                                                    Nie jestem. Nie traktuję.

                                                    Nie chodzi wszak o to by sie
                                                    > odegrac, ale by czegos nauczyc (pokazac?)


                                                    Wolałabym wymianę poglądów.
                                                    Pewnie nie ja jedna.


                                                    Dziwie sie jednak gdy rozmowy z ludzmi aroganckimi i
                                                    > chamskimi prowadzone sa dalej, z ta roznica, ze zaczepiany
                                                    > stopniowo schodzi poziomem swych wypowiedzi do poziomu chama
                                                    > ktory go zaczepia. A takich "obrazkow" widze duzo na tym forum.


                                                    To tym bardziej nie do mnie. Mnie też to dziwi, ale tylko trochę.



                                                    >
                                                    > Jest tylko jeden haczyk. Zauwazylem ze chamstwo ma
                                                    > mniejszy wstep na fora na ktorych wyzszy jest "ogolny poziom"
                                                    > prezentowany przez uczestnikow.


                                                    Zauważyłam, że wycieczki komandosa pod moim adresem zakonczyły sie prędzej niż
                                                    do innych.
                                                    Nie zdarzyło mi się zareagować na jego chamskie posty.
                                                    Tak więc mam swoje zdanie na temat skuteczności metod.


                                                    > > Możliwością skutecznego ukrycia twarzy + przekonaniem, że za
                                                    > szybką nie
                                                    > > popatrzy się prosto w czyjeś oczy + ograniczoną możliwością
                                                    > reakcji (nie
                                                    > > poszarpiesz, nie wyrzucisz z tramwaju, nie zadzwonisz na policję,
                                                    > nie
                                                    > > popatrzysz karcąco/potępiająco, nie zwrócisz uwagi na boku, tylko
                                                    > z reguły w
                                                    > > towarzystwie iluś osób - a to wzbudza zwykle tylko obronę).
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Tak. Ale wtedy dochodzimy do wniosku ze ten "tramwaj" tak wiele sie
                                                    > od forum jednak nie rozni :")


                                                    No, rzeczywiście: z tramwaju wyrzucisz, z forum nie , to ci podobieństwo, jak
                                                    diabli he he.

                                                    > Mozliwosc bycia anonimowym (pozorna zreszta, ale to inna rzecz)
                                                    > osmiela. To tez jest moim zdaniem ciekawy temat, wart rozmowy.


                                                    Ten temat już przerabialiśmy na forum, nie zakończyło się to dobrze.


                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: tak Re: OK OK IP: *.net.pl / 192.168.1.* 08.09.03, 22:17
                                                    alfika napisała:

                                                    > No, rzeczywiście: z tramwaju wyrzucisz, z forum nie , to ci podobieństwo, jak
                                                    > diabli he he.

                                                    Myślę, że możliwości i skuteczność wyrzucania (i powrotów) z tramwaju i z forum
                                                    nie są aż tak diabolicznie różne.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • alfika Re: OK OK - taku :))) 09.09.03, 10:15
                                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                                    > alfika napisała:
                                                    >
                                                    > > No, rzeczywiście: z tramwaju wyrzucisz, z forum nie , to ci podobieństwo,
                                                    > jak
                                                    > > diabli he he.
                                                    >
                                                    > Myślę, że możliwości i skuteczność wyrzucania (i powrotów) z tramwaju i z
                                                    forum
                                                    >
                                                    > nie są aż tak diabolicznie różne.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam


                                                    "Miałem takie podejrzenia, ale próbowałem je odsuwać. Napisałaś kilka cennych
                                                    dla mnie uwag na tym forum. Jednak Twój udział w tym wątku potwierdza moje
                                                    domysły, że jesteś zakałą tego forum. Znajdź sobie forum w rozrywką w temacie.
                                                    Tu zbyt często zachowujesz się jak słoń w składzie porcelany albo błazen na
                                                    pogrzebie.

                                                    Pozdrawiam"


                                                    To Twój post, taku - rzeczywiście, należy pogratulować prób wyrzucania z forum.
                                                    Wykazałeś niesłychaną klasę.
                                                    Na tym kończę naszą bezowocną wymianę wypowiedzi.
                                                  • Gość: tak Re: OK OK - taku :))) IP: *.net.pl / 192.168.1.* 09.09.03, 15:39
                                                    alfika napisała:

                                                    > Gość portalu: tak napisał(a):
                                                    >
                                                    > > alfika napisała:
                                                    > >
                                                    > > > No, rzeczywiście: z tramwaju wyrzucisz, z forum nie , to ci podobieńs
                                                    > two,
                                                    > > jak
                                                    > > > diabli he he.
                                                    > >
                                                    > > Myślę, że możliwości i skuteczność wyrzucania (i powrotów) z tramwaju i z
                                                    > forum
                                                    > >
                                                    > > nie są aż tak diabolicznie różne.
                                                    > >
                                                    > > Pozdrawiam
                                                    >
                                                    >
                                                    > "Miałem takie podejrzenia, ale próbowałem je odsuwać. Napisałaś kilka cennych
                                                    > dla mnie uwag na tym forum. Jednak Twój udział w tym wątku potwierdza moje
                                                    > domysły, że jesteś zakałą tego forum. Znajdź sobie forum w rozrywką w
                                                    temacie.
                                                    > Tu zbyt często zachowujesz się jak słoń w składzie porcelany albo błazen na
                                                    > pogrzebie.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam"
                                                    >
                                                    >
                                                    > To Twój post, taku - rzeczywiście, należy pogratulować prób wyrzucania z
                                                    forum.

                                                    To mój post. Napisałem go do Malwiny, której posty znam nie od dziś. Napisałem
                                                    kilka ostrych, szczerych słów. Wymieniłem z nią potem jeszcze kilka zdań. Próby
                                                    wyrzucania - to Twój twór.

                                                    > Wykazałeś niesłychaną klasę.

                                                    Staram się. Żałuję, że tym razem klasy brakło w Twoim wykonaniu.
                                                    Mogę zrozumieć, że treść mojego postu zdziwiła (oburzyła) Cię. Rozumiem to, że
                                                    zareagowałaś swoimi uwagami. Poczyniłaś jednak zdecydowane założenie o moich
                                                    intencjach. Trwasz w nim nadal. Trudno.
                                                    Ustawiłaś mnie w jednym szeregu z bliżej nie określoną grupą osób. Grupą,
                                                    której zamiarem jest (wg Ciebie) cenzorowanie wypowiedzi, decydowanie o
                                                    bytności innych na forum. To, po mojemu, niskiego lotu uproszczenie.
                                                    Rozpędziłaś się też zanadto w naszej polemice, przywołując określenia mało
                                                    odpowiednie do meritum sporu. Mam tu na myśli ssanie ofiar, piętnowanie do
                                                    bólu, wyszukiwanie chamstwa, policyjne zapędy.

                                                    > Na tym kończę naszą bezowocną wymianę wypowiedzi.

                                                    Wielce owocna to ona nie była. Stanowiska w sprawie tramwaju i forum nie
                                                    uzgodnimy. Ale nasza dyskusja pozwoliła mi bliżej Ciebie poznać,
                                                    przewartościować kilka spraw.
                                                    Dziękuję.

                                                    Pozdrawiam
                                                    PS. Moje widzenie forum opisałem 2 tygodnie temu w wątku "Rozmowy
                                                    nie/kontrolowane":
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=7568380&a=7637784
                                                  • kwieto Re: OK OK 08.09.03, 23:04
                                                    alfika napisała:

                                                    > > > Po co ja tyle postów wysmarowałam!
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem :"P
                                                    >
                                                    > Żebyś zrozumiał, co zrozumiałeś...
                                                    >

                                                    Sek w tym ze moje rozumienie w trakcie rozmowy nie zmienilo sie
                                                    ani na jote. Naprawde! Po prostu poszukalem innych sposobow
                                                    dotarcia do Ciebie i wyjasnienia o co mi chodzi.
                                                    Jednak sens slow ostatnich nie rozni sie niczym od sensu slow
                                                    pierwszych.
                                                    Ot, inne sformulowanie tego samego.


                                                    > Na poczatku rozmowy mialem wrazenie ze jestes w jakis
                                                    > > sposob "uprzedzona" a moj post traktujesz strasznie
                                                    personalnie.
                                                    >
                                                    > Nie jestem. Nie traktuję.
                                                    >

                                                    To skad wzielo sie wkladanie w moje usta slow ktorych nigdy nie
                                                    powiedzialem, dosc szydercze komentowanie tego co pisalem, bez
                                                    najmniejszej proby zrozumienia? czy podjecia dialogu?
                                                    Czemu na pytanie co zrobic z agresja czy chamstwem odpowiadalas
                                                    w stylu "Wsadzic do tramwaju, poturbowac i wyrzucic"?

                                                    Na poczatku w odpowiedzi na moje posty bylo pelno agresji - bez
                                                    najmniejszej proby dialogu. Nie probowalas rozmawiac (choc
                                                    prosilem o argumenty, wytlumaczenie, zaprezentowanie stanowiska),
                                                    wolalas opluc i wysmiac. Nie widac bylo ani grama proby
                                                    zrozumienia o co mi chodzi, miast tego bylo czepianie sie slowek.


                                                    Wybacz kasliwosc uwag. Pewnie zaraz znowu dostanie mi sie za
                                                    "pietnowanie". Ja tylko komentuje co widze. Zaznaczam - moge sie
                                                    mylic w ocenie. Jednak prosze, wytlumacz w takim razie, skad wziely
                                                    sie takie a nie inne wypowiedzi w Twoich postach?
                                                    Dlaczego rozmowa zaczela sie dopiero po n-tym powtorzeniu tego o
                                                    co mi chodzi?


                                                    > Nie chodzi wszak o to by sie
                                                    > > odegrac, ale by czegos nauczyc (pokazac?)
                                                    >
                                                    > Wolałabym wymianę poglądów.
                                                    > Pewnie nie ja jedna.
                                                    >

                                                    Ja rowniez. Aczkolwiek poglady mozna prezentowac w rozny sposob
                                                    - mniej lub bardziej kulturalny. Ja wole sposoby bardziej, moim
                                                    zdaniem, cywilizowane. Uwazam ze forma wypowiedzi czy szacunek
                                                    dla rozmowcy sa tak samo wazne jak tresc wypowiedzi. Czasem
                                                    swiadcza o czlowieku czasem dobitniej niz to co czlowiek ten mowi.


                                                    >
                                                    > Dziwie sie jednak gdy rozmowy z ludzmi aroganckimi i
                                                    > > chamskimi prowadzone sa dalej, z ta roznica, ze zaczepiany
                                                    > > stopniowo schodzi poziomem swych wypowiedzi do poziomu
                                                    chama
                                                    > > ktory go zaczepia. A takich "obrazkow" widze duzo na tym
                                                    forum.
                                                    >
                                                    > To tym bardziej nie do mnie. Mnie też to dziwi, ale tylko trochę.
                                                    >

                                                    Mozesz sprecyzowac? Na czym polega to "troche"?



                                                    > > Jest tylko jeden haczyk. Zauwazylem ze chamstwo ma
                                                    > > mniejszy wstep na fora na ktorych wyzszy jest "ogolny poziom"
                                                    > > prezentowany przez uczestnikow.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zauważyłam, że wycieczki komandosa pod moim adresem
                                                    zakonczyły sie prędzej niż
                                                    > do innych.
                                                    > Nie zdarzyło mi się zareagować na jego chamskie posty.
                                                    > Tak więc mam swoje zdanie na temat skuteczności metod.


                                                    Bo nie rozmawialas z Komandosem, po prostu. Mnie rowniez
                                                    Komandos szybko odpuscil. Rozmawialem z nim tylko raz, gdy w
                                                    moim watku zmienil ton wypowiedzi na normalny. Gdy zaczal
                                                    bluzgac, rozmowa sie skonczyla.
                                                    Jednak wielu (nie czepiajmy sie nickow i nie pokazujmy palcem)
                                                    bluzganie Komandosa nie przeszkadzalo, czesc udawala ze "nic nie
                                                    slyszy" czesc zaczynala bluzgac tak samo jak on.

                                                    I wlasnie to zachowanie mnie dziwi. Jest w moich oczach
                                                    przyzwoleniem, akceptacja. Zastanawiam sie co lezy u podstaw?


                                                    > > Tak. Ale wtedy dochodzimy do wniosku ze ten "tramwaj" tak
                                                    wiele sie
                                                    > > od forum jednak nie rozni :")
                                                    >
                                                    >
                                                    > No, rzeczywiście: z tramwaju wyrzucisz, z forum nie , to ci
                                                    podobieństwo, jak
                                                    > diabli he he.
                                                    >

                                                    Szukam innych podobienstw. Jesli swiat wirtualny rozni sie od
                                                    realnego glownie moznoscia "ukrycia twarzy", to zakladam ze inne
                                                    "wyrozniki" chamstwa sie nie zmieniaja.
                                                    Zatem skoro reagowanie na chamstwo w owym (nieszczesnym)
                                                    tramwaju, kawiarni, klubie dyskusyjnym, czy jakimkolwiek innym
                                                    miejscu jest wskazane, to dlaczego reagowanie na chamstwo tutaj
                                                    okrzykiwane jest natychmiast "inkwizycja", "pietnowaniem",
                                                    "robieniem czystek"?

                                                    Tego nie moge zrozumiec.
                                                    Zaznaczam, nikt tu nie mowil o wyrzucaniu kogokolwiek z forum.
                                                    Padlo pytanie "czy reagowac, kiedy i jak?"

                                                    Wyrzucanie, inkwizycje i czystki dospiewali sobie ci, ktorzy
                                                    przeciwko tym czystkom protestuja. Intencja czystek i zagrozenia
                                                    nimi siedzi wylacznie w ich glowach.

                                                    Nie bylo jej w moich wypowiedziach (prosze podaj cytaty jesli
                                                    uwazasz inaczej), nie zauwazylem tego rowniez u Tej, czy Taka (to
                                                    juz chyba cala "klika"?)


                                                    Nastepny ciekawy temat do rozmowy.
                                                    Nastepny temat ktory bedzie tu omijany szerokim lukiem.


                                                    > Ten temat już przerabialiśmy na forum, nie zakończyło się to
                                                    dobrze.
                                                    >

                                                    Co tez jest znamienne.
                                                    Podobna sytuacja na forum "Kobieta", ktora miala miejsce w tym
                                                    samym czasie, skonczyla sie zupelnie inaczej.
                                                    Zwrocilas uwage, ze przy okazji tego tematu pojawilo sie
                                                    niesamowicie duzo nickow ktore "czytaja to forum od dawna, ale
                                                    nigdy sie nie wypowiadaly"?
                                                    Ale nie wracajmy do tego. Nie chce kolejnej przepychanki i zarzutow
                                                    o "inkwizycje".
                                                  • alfika Re: OK OK 09.09.03, 10:23
                                                    "Zagladam tu rzadko, coraz rzadziej. Jak sie pojawi jeden
                                                    zapowiadajacy sie ciekawie watek to zaraz zlatuja sie roznego
                                                    rodzaju Malwiny i Oaki i watek zamienia sie albo w pyskowke albo w
                                                    blazenade. Mowie zreszta nie tylko o tym watku ale i sasiednich
                                                    (chocby o policjantach-gwalcicielach).
                                                    A ja pamietam jeszcze Malwine wypowiadajaca sie sensownie i
                                                    madrze. Czyzby zbyt dlugie przebywanie na forum rzeczywiscie
                                                    szkodzilo? Na pewno wyjalawia. Im ktos jest na danym forum
                                                    bardziej "stalym bywalcem" tym mniej ma najczesciej do
                                                    powiedzenia, a zarazem tym bardziej stara sie mowic - wychodzi
                                                    belkot."

                                                    Wcześniej niewinnie zapytałeś, czy Malwina robi z siebie specjalnie błazna -
                                                    idiotkę.

                                                    Gratuluję bardzo kulturalnego rozpoczęcia dyskusji :)))
                                                    I - podobnie jak u taka - nie czepiania się ludzi, tylko dyskutowania z
                                                    poglądami.

                                                    A teraz spokojnie mi udowadniasz, że byłam wobec ciebie agresywna i za nic nie
                                                    chciałam cię zrozumieć, mimo że ty tylko przeciwko chamstwu i agresji
                                                    występujesz.
                                                    Mam niejasne przeczucie, że sobie przeczysz.
                                                    I dziękuję ci serdecznie za "uświadamianie", sama wybieram nauczycieli od
                                                    pewnego czasu. Tu oczekuję jedynie dyskusji, nie nauk.
                                                    Na tym koniec bezsensownego wymieniania postów.
                                                    I tak byłam wytrwała.
                                                  • kwieto Podsumowanie 09.09.03, 18:42
                                                    No tak, skoro brak argumentow, lepiej przytoczyc jakas niefortunna
                                                    wypowiedz i na jej podstawie odrzucic wszystko co ktos mial do
                                                    powiedzenia, prawda?
                                                    I kto zabawia się tutaj w "policmajstra"?

                                                    Slowa ktore cytujesz juz wyjasnilem, i przeprosilem za takie ich
                                                    sformulowanie. Zrobilem to na samym poczatku naszej "rozmowy",
                                                    np. tutaj:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=7837165&a=7845021

                                                    ("Moze napisalem zbyt ostro - prosze o wybaczenie")

                                                    czy tutaj:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=7837165&a=7845021

                                                    ("Znowu - moze niezbyt szczesliwie posluzylem sie nickami podajac
                                                    przyklady osob ktore zachowuja sie w sposob ktory uwazam za nie w
                                                    porzadku wobec innych forumowiczow.
                                                    Przyznaje, moze nie powinienem podawac nickow.
                                                    Aczkolwiek kiedykolwiek padal nick, zawsze padal w kontekscie
                                                    jakiego typu zachowania, jako ilustracja, przyklad.")

                                                    Jesli to nie wystarcza, to czego wlasciwie ode mnie oczekujesz?
                                                    Samobiczowania sie?

                                                    Powstrzymam sie od cytowania Twoich wypowiedzi z tego watku.
                                                    Nie widze w nich jednak przeprosin, czy chocby zalu z powodu
                                                    wciskania mi w
                                                    usta wypowiedzi Taka i rozliczania mnie z jego slow.
                                                    Nie widze przeprosin za niewybredne docinki pod moim adresem -
                                                    wiecej, mam
                                                    wrazenie ze traktujesz to jak normalny sposob prowadzenia
                                                    "rozmowy".

                                                    Czemu wiec domagasz sie ode mnie skruchy (ktora zreszta juz
                                                    wykazalem), jednoczesnie sama udajac ze Twoje wypowiedzi sa
                                                    idealnie w porzadku?
                                                    Ponownie pytam - kto w tym watku zachowuje sie jak "policjant", do
                                                    tego stronniczy?

                                                    Przeciez nawet nie starasz sie zrozumiec tego co mowie - jedyne do
                                                    czego sprowadzaja sie Twoje wypowiedzi to udowadnianie mi ze nie
                                                    mam racji i sie czepiam - nie podparte nawet zadnymi argumentami.
                                                    Zero polemiki, prosta negacja.
                                                    Nie odpowiedzialas na zadne z moich pytan o uzasadnienie Twych
                                                    slow.
                                                    Tak przeciez latwiej.
                                                    Wystarczy powiedziec "on jest glupi" i juz nie trzeba niczym
                                                    podpieracswoich wypowiedzi, nie trzeba szukac argumentow na
                                                    poparcie tez - kto bedziesobie zawracal glowe dyskusja z glupkiem?
                                                    Przeciez "ja wiem lepiej",nieprawdaz?
                                                    Usprawiedliwa to takze wszelkie ataki, bo przeciez, skoro to
                                                    glupek...
                                                    Dostrzezenie wlasnej agresji, chamstwa czy arogancji wymaga
                                                    przeciez wysilku.
                                                    Lepiej zatkac sobie uszy, zamknac oczy i zignorowac.
                                                    I udac ze nie ma problemu - problemem jest "glupek" ktory "sie
                                                    czepia".

                                                    Piszesz ze "oczekujesz rozmowy" - jednoczesnie nie probujac nawet
                                                    rozmawiac. Jesli przyznam Ci racje, wspanialomyslnie stwierdzisz ze
                                                    "zrozumialem swe bledy". Jesli tego nie zrobie - bede "tym co to
                                                    zmusza innych by mieli takie same poglady".
                                                    Bo przeciez w rozmowie nie jest istotne co kto ma do powiedzenia,
                                                    wazniejsze jest wykazanie wszem i wobec ze "ja mam racje",
                                                    nieprawdaz?
                                                    Nawet jesli zalatwia sie to ciosami ponizej pasa. Srodki nie wazne,
                                                    wazniejszy jest cel - udowodnienie wlasnej wyzszosci.

                                                    W moim odbiorze chamstwo to nie tylko wulgarne slowa. - to
                                                    rowniez brak szacunku, szyderstwo, wysmiewanie, ponizanie,
                                                    tlamszenie - to wszystko o czym pisze powyzej.
                                                    Krytyke zniose i nawet za nia podziekuje. Tylko niech bedzie to
                                                    krytyka (wytkniecie bledu, podparte argumentami, ewentualnie rada),
                                                    a nie tlamszenie calej wypowiedzi z powodu jednego niefortunnego
                                                    slowka.

                                                    Podkreslam - nie chodzi mi o uznanie moich pogladow za "jedyne
                                                    sluszne". Jest tu wiele osob ktorych pogladow nie podzielam - na
                                                    przyklad Imagine. Tyle ze ja szanuje jego a on szanuje mnie.
                                                    Byl okres kiedy nasze dyskusje byly bardzo gorace - zaden z nas
                                                    jednak nie szydzil z drugiego, nie szkalowal, nie tlamsil. Zaden z nas
                                                    nie zmienil w ich trakcie swego stanowiska, a jednak mysle ze obaj
                                                    wiele na tych rozmowach zyskalismy.
                                                    Tyle ze kazdy z nas staral sie zrozumiec argumenty rozmowcy i nie
                                                    ograniczal sie do prostego stwierdzenia "bzdura" (w domysle: "ja
                                                    wiem lepiej") na argumenty drugiego.
                                                    Byla chec prezentacji pogladow, przekonania do swoich racji, a nie
                                                    czysta negacja.


                                                    Zawsze wydawalo mi sie, ze w rozmowie chodzi o zrozumienie
                                                    dyskutanta, a nie czepianie sie slowek.
                                                    Zawsze wydawalo mi sie, ze rozmowa jest po to aby wymienic
                                                    poglady a nie komus dokopac, czy udowodnic za wszelka cene ze
                                                    "jest glupi", do tego plawiac sie w poczuciu wlasnej "wyzszosci",
                                                    "inteligencji" czy "madrosci".

                                                    Widze, ze sie mylilem.
                                                    Okazuje sie, ze zadanie (prostego w koncu) pytania jest w
                                                    powszechnej opinii rownoznaczne z atakiem.
                                                    Proba obrony swoich pogladow jest "naznaczaniem", "czystkami".
                                                    Jesli nie daj Boze podobny poglad prezentuje kilka osob, to juz
                                                    totalna wpadka - na pewno sa "klika", ktora nalezy za wszelka cene
                                                    zwalczyc.

                                                    W tym watku nauczylem sie jednego. Ze jesli chce tu o czyms
                                                    porozmawiac powazniej, musze przede wszystkim, do znudzenia
                                                    powtarzac: "ja chce rozmowy, nie chce nikogo atakowac personalnie,
                                                    odgrywac sie, szkalowac".
                                                    A i tak nawiazanie nici porozumienia (co nie jest przeciez
                                                    rownoznaczne ze zgoda co do pogladow) jest szalenie trudne,
                                                    niemal niewykonalne.
                                                    Kazde pytanie odbierane jest jako atak
                                                    Kazdy argument odbierany jest jako chec pokazania swojej
                                                    "wyzszosci"
                                                    Smieszno i straszno. Na forum "dyskusyjnym", zeby podyskutowac,
                                                    trzeba przyjsc z biala flaga, a i tak raczej nie uwierza Ci ze chcesz
                                                    rozmowy, wymiany pogladow - bez ublizania i atakow.


                                                    Oczywiscie, wiem, to przeciez ja jestem problemem.
                                                    Podobnie jak ow Anglista z Torunia.
                                                    Wielbladem juz jestem, chyba dwugarbnym.

                                                    Byla dyrektorka feralnego technikum powiedziala podobno rodzicom:
                                                    "po koncu roku nie przedluzymy umowy angliscie i problem sie
                                                    rozwiaze".
                                                    Czyzby tutaj panowal podobny sposob myslenia?


                                                    P.S.
                                                    Nauczony doswiadczeniem z tego watku zaznaczam wyraznie -
                                                    powyzsze nie jest po to aby Ci dokopac czy cos "udowodnic". Po
                                                    prostu opisuje swoje wrazenia z naszej "rozmowy". W sumie nie
                                                    wiem po co, przeciez i tak uznasz ze gadam glupoty. Tak przeciez
                                                    latwiej...
                                                  • kwieto Slownik - do Alfiki 08.09.03, 08:15
                                                    piętnować (słownik języka polskiego)

                                                    cz. ndk Ia, ~any - napiętnować dk Ia ?krytykować, ostro potępiać
                                                    kogoś lub coś, zwykle publicznie?
                                                    (cyt. za slowniki.onet.pl

                                                    A takze:
                                                    Oznaczac, zakreslac, podkreslac, zaznaczac

                                                    (slownik wyrazow bliskoznacznych pod redakcja Stanislawa Skorupki,
                                                    wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1984)
                              • Gość: Malwina Re: Pytanie do Malwiny IP: *.d1.club-internet.fr 07.09.03, 00:53
                                kroploweczka wstrzykiwac mu zycie co ? jeszcze i jeszcze pieprzyc ... i gadac
                                w nieskonczonosc
                                i lustrowanko -oh jakie to polskie !
                                i procesik
                                o k/// m//// czy to sie skonczy ?!!!!!!!!!!
                                masz misje czy co ???
                                ooo! nudzicie sie ? brakuje go wam ???????????,


                                no nieee
                                kwieto napisał:

                                > Z ciekawosci - czy Ty celowo robisz z siebie blazna-idiotke?
                                • ta Ciuciu_babka 07.09.03, 01:21
                                  Z całym szacunkiem i sympatią proszę Malwinę o zaprzestanie wpisywania się na
                                  tym wątku nim nie zapozna się z jego tematem.

                                  Ciao
                                  Ta_
                                • ta Re: Pytanie do Malwiny 07.09.03, 02:35
                                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                  > jeszcze i jeszcze pieprzyc ... i gadac
                                  > w nieskonczonosc...

                                  Czy to ty broniłaś zwykle jak życia wolności wypowiedzi, czy śniłam?

                                  Ta_pieprząca
    • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 04:59
      Zdaje się, że to wątek "dedykowany" Malwinie. Napisała tutaj połowę postów.
      Szkoda, że niewiele z nich wynika.

      Do rzeczy:
      Co to znaczy poradzić sobie z uczniem? Jeśli mamy na myśli szkołę, a nie
      więzienie czy poprawczak, to nie wiem o co chodzi.

      Jakie narzędzia wobec chamstwa i przemocy mają szkoła, nauczyciele?

      Dlaczego wszyscy MUSZĄ chodzić do szkoły?

      Po kiego grzyba wszelkiej maści rzecznicy praw, dziecka, ucznia? Po co różnego
      rodzaju telefony zaufania i poradnie?

      Dlaczego dopiero zdarzenie toruńskie ma dać impuls do zaznajomienia się z
      prawem, ze statutami szkół? Dlaczego teraz odbywać się będą specjane szkolenia
      dla nauczycieli, a także dla kandydatów na nauczycieli? Po mojemu dlatego, że
      wszyscy wiedzą jaka jest ogólna sytuacja. Że sprawa toruńska nie jest
      incydentem. Władze oświatowe znały zagrożenie. Siedziały jednak cicho, bo teraz
      taka moda na "tolerancję".

      Ludzkość upada. Pisałem o tym już kilkakrotnie. Póki co temu mojemu poglądowi
      towarzyszy jedynie złość i ironia wzmiankowanej Malwiny.
      Nie rozumiem szumu wokół omawianej sprawy. Coś się wydarzyło. Należy to ocenić,
      osądzić, wymierzyć kary (jeśli są powody), wyciągnąć wnioski. Spore zamieszanie
      i nagłośnienie wskazuje na brak rozwiązań i lichość dotychczasowego systemu.

      Pozdrawiam
      PS. Nie znam jeszcze dokładnie sprawy. Dopiero przed chwilą przeczytałem kilka
      artykułów w necie. Właśnie ściągnąłem film.
      Nawiązując do "peranalogiów" można Ci zarzucić czepianie się owych uczniów,
      wolnych ludzi. Może lepiej zaprzyjaźnić się z nimi, pozdrawiać serdecznie,
      liczyć na poprawę, a do tego czasu dać wolną rękę do działania? Można jeszcze
      pochwalić za ożywczy powiew, w tym wypadku za wskazanie "słabego" nauczyciela.
      A jak to Ci nie na rączkę, to omijaj Toruń z daleka.
      • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 20:57
        dzieci musza sie uczyc do 18 roku zycia chocby z powodu bezrobocia. Nie mozna
        akurat teraz pozwolic sobie na wczesniejsze zakonczenie nauki.
        telefony zaufania itd, to jest wielki pic. W szwecji jezeli dziecko zadwoni i
        zglosi ze rodzice je bija itd. sytuacja jest spawdana przez wywiad srodowiskowy
        itd. W Polsce gdyby faktycznie telefny zaufania istnaily i spelnialy swoja
        funckje ojciec balby sie gwalcic corkeitd
          • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 21:02
            Gość portalu: tak napisał(a):

            > saana napisała:
            >
            > > dzieci musza sie uczyc do 18 roku zycia chocby z powodu bezrobocia. Nie mo
            > zna
            > > akurat teraz pozwolic sobie na wczesniejsze zakonczenie nauki.
            >
            > No, jak MUSZĄ, to nie poradzę.
            >
            > Pozdrawiam
            wiem brzmi to fatalnie, ale wiecej bezrobotnych bardziej rozwaliloby gospodarke.
              • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 21:33
                Gość portalu: tak napisał(a):

                > saana napisała:
                >
                > > wiem brzmi to fatalnie, ale wiecej bezrobotnych bardziej rozwaliloby
                > gospodarke
                >
                > A szukałaś kiedyś odpowiedzi na pytanie: dlaczego gospodarka jest w fatalnym
                > stanie?
                >
                > Pozdrawiam
                poniewaz jeszcze nie wymarly dwie generacje wychowane w starym systemie.
                Ale moze to zludzenie bo te nastepne sa jakies mocno rozwarstwione. ;-)
                Gospodarka jest w fatalnym stanie bo wiekszosc przy zlobie, to nieuki,
                cwaniaki i skorumpowani oszusci.
                • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 21:43
                  saana napisała:

                  > poniewaz jeszcze nie wymarly dwie generacje wychowane w starym systemie.
                  > Ale moze to zludzenie bo te nastepne sa jakies mocno rozwarstwione. ;-)

                  Czym złym cechują się generacje starego systemu?
                  Co to znaczy rozwarstwione?

                  > Gospodarka jest w fatalnym stanie bo wiekszosc przy zlobie, to nieuki,
                  > cwaniaki i skorumpowani oszusci.

                  W jaki sposób ludzie przy żłobie znaleźli się przy nim?

                  Pozdrawiam
                  • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 21:58
                    Gość portalu: tak napisał(a):

                    > saana napisała:
                    >
                    > > poniewaz jeszcze nie wymarly dwie generacje wychowane w starym systemie.
                    > > Ale moze to zludzenie bo te nastepne sa jakies mocno rozwarstwione. ;-)
                    >
                    > Czym złym cechują się generacje starego systemu?
                    Jezeli ktos mlody -do 35 lat wyksztalcony idzie do pracy w jakims miejscu
                    zaluzmy dobrzez platnym miejcu, to przede wszystkim narzeka na tych ktorzy tam
                    sobie grzeja posadke, tych starszych blokujacych etaty. Przyklad od nauki.
                    Polska Akademia Nauk skonczywszy na Ministerstwie Spraw Zagranicznych.


                    > Co to znaczy rozwarstwione?

                    z jednej strony trwa wyscig Sczurow byc najlepszym - np. czasem do przesady
                    szczury na WAT ( kierunek dyplomacja) podkladaja sobie falszywe sciagi, zeby
                    wykosic konkurencje, z drugiej strony duzo mlodziezy bez zainteresowan jest
                    przepychana z klasy do klasy.

                    >
                    > > Gospodarka jest w fatalnym stanie bo wiekszosc przy zlobie, to nieuki,
                    > > cwaniaki i skorumpowani oszusci.
                    >
                    > W jaki sposób ludzie przy żłobie znaleźli się przy nim?
                    bo madrzejszy glupiemu ustepuje. Ale takie ustepowanie w przypadku panstwa
                    nazywa sie marazmem. Ci madzejsi i uczciwsci chyba juz nie wierza ze cos moga,
                    wiec sie wycofali. I co gorsza t czesc spoleczenswta okazala sie slabsza
                    czescia tez rezygnujac i popadajac w stagnacje.


                    > Pozdrawiam
                      • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 22:44
                        Gość portalu: tak napisał(a):

                        > saana napisała:
                        >
                        > > I co gorsza t czesc spoleczenswta okazala sie slabsza
                        > > czescia tez rezygnujac i popadajac w stagnacje.
                        >
                        > Tego nie rozumiem. Społeczeństwo tak sobie żyje i popada w stagnację? Są tego
                        > jakieś przyczyny?
                        >
                        > Pozdrawiam
                        ja tez nie rozumiem ale jak z kims rozmawiam to zazwyczaj slysze ze ONi tam na
                        gorze ....a i tak nic na to poradzic nie mozna.
                        Moze jenostki spoleczenstwa dostaly tak w leb ekonomiczna sytuacja ze poza
                        gonitwa kadego dnia juz nie maja sily na myslenie globalne. A moze to cecha
                        narodowa latwiej jest znalezc ochotnikow na wojne niz do powolnego pzywracania
                        porzadku.
                        • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 22:55
                          saana napisała:

                          > > Pozdrawiam
                          > ja tez nie rozumiem ale jak z kims rozmawiam to zazwyczaj slysze ze ONi tam
                          na
                          > gorze ....a i tak nic na to poradzic nie mozna.

                          Jacy ONI? Przecież to NASI ludzie z wyborów.

                          > Moze jenostki spoleczenstwa dostaly tak w leb ekonomiczna sytuacja ze poza
                          > gonitwa kadego dnia juz nie maja sily na myslenie globalne. A moze to cecha
                          > narodowa latwiej jest znalezc ochotnikow na wojne niz do powolnego
                          pzywracania
                          > porzadku.

                          A może lepiej zakombinować, niż zapracować? Przecież zawsze można liczyć na
                          moje, przepraszam, społeczne pieniądze. A jakby z tym były kłopoty, to należy w
                          następnych wyborach powołać do władzy tych, co obiecają poszerzenie dostępu do
                          naszych wspólnych pieniędzy?
                          I po co tu pracować? Po co męczyć się w szkole?

                          Pozdrawiam
                          • procesor Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 07.09.03, 23:02
                            Gość portalu: tak napisał(a):
                            > Jacy ONI? Przecież to NASI ludzie z wyborów.

                            Mów za siebie. Ja na kogo innego głosowałam.
                            Ale władza demoralizuje niezaleznie od ugrupowania.


                            > I po co tu pracować? Po co męczyć się w szkole?

                            No właśnie, po co? Znieść obowiazek szkolny. Najlepiej zabronic chodzić do
                            szkoły. Jako owoc zakazany będzie cieszyć sie większym uznaniem. Juz widzę te
                            podchody żeby trafic do szkoły, i te szepty i pokazywanie palcami "ty, patrz
                            ten tam CHODZI DO SZKOŁY! al echojrak!!"
                            ;)
                            • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 23:23
                              procesor napisała:

                              > Mów za siebie. Ja na kogo innego głosowałam.
                              > Ale władza demoralizuje niezaleznie od ugrupowania.

                              No wiesz?! Pomyślałaś, że ja głosowałem na to co jest, albo było?
                              Napisałem "nasi", bo wybrani przez "nas", czyli społeczeństwo.
                              Ubolewam nad wynikami wyborów, ale przyjmuję je z pokorą.

                              > No właśnie, po co? Znieść obowiazek szkolny. Najlepiej zabronic chodzić do
                              > szkoły. Jako owoc zakazany będzie cieszyć sie większym uznaniem. Juz widzę te
                              > podchody żeby trafic do szkoły, i te szepty i pokazywanie palcami "ty, patrz
                              > ten tam CHODZI DO SZKOŁY! al echojrak!!"
                              > ;)

                              Chyba żartujesz?
                              Jestem za tym, by znieść obowiązek pobierania nauki. A już na pewno nie
                              powinien on odbywać się za moje pieniądze.

                              Pozdrawiam
                          • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-tak 08.09.03, 00:26
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > saana napisała:
                            >
                            > > > Pozdrawiam
                            > > ja tez nie rozumiem ale jak z kims rozmawiam to zazwyczaj slysze ze ONi ta
                            > m
                            > na
                            > > gorze ....a i tak nic na to poradzic nie mozna.
                            >
                            > Jacy ONI? Przecież to NASI ludzie z wyborów.

                            No wlasnie. To jest fonomen najpierw wybierasz partie A po czym jej czlonkowie
                            przechodza do partii B ,,wciaz bedac w parlamencie wyranymi przez Ciebie do
                            rzadenia wedlug zasad partii A. Potem partia B okazuje sie nie byc w zgodzie z
                            Twoimi przekonaniami ale juz przepadlo.
                            Ja kiedys Pani Grzeskowiak pomagalam w kampanii Komitetu Obywatelskiego a co
                            sie potem porobilo.





                            >
                            > > Moze jenostki spoleczenstwa dostaly tak w leb ekonomiczna sytuacja ze poza
                            >
                            > > gonitwa kadego dnia juz nie maja sily na myslenie globalne. A moze to cech
                            > a
                            > > narodowa latwiej jest znalezc ochotnikow na wojne niz do powolnego
                            > pzywracania
                            > > porzadku.
                            >
                            > A może lepiej zakombinować, niż zapracować? Przecież zawsze można liczyć na
                            > moje, przepraszam, społeczne pieniądze. A jakby z tym były kłopoty, to należy
                            w
                            >
                            > następnych wyborach powołać do władzy tych, co obiecają poszerzenie dostępu
                            do
                            > naszych wspólnych pieniędzy?
                            > I po co tu pracować? Po co męczyć się w szkole?
                            >
                            > Pozdrawiam
                            nie wiem samemu trudno jest kombinowac chyba ze w grupie, wiec moze jak ktos
                            jest juz w jakies grupie.....
                            bo to juz ne jest kombinowanie to niezle kryminalne sprawy.
    • warum Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 07.09.03, 10:59
      ta napisała:

      > Zdumienie, szok, przestrach, oburzenie, pierwsze strony gazet oddane
      > tematowi, a u nas ( na fpsy) błoga cisza niezmącona...
      >
      > Wątek dedykuję wszystkim z fpsy, którzy mieli pomyje na głowę wylewane
      > wiadrami i tym, którzy unoszący się fetor nazywali ożywczym powiewem.
      > Tym, którzy odważyli się nazawać smród smrodem i tym, którym odwagi nie stało.
      >
      > A pytanie, kiedy zareagować , by nie było za późno, pozostawiam otwarte.
      >
      > Ta_
      Nie jestem pedagogiem tylko zwyczajna matka. Wstrzasnal mna artykul w GW, a
      pozniej zobaczylam w tv film i komentarze. Problem jest tak BARDZO zlozony ,ze
      potrzeba bylo az tak drastycznej sytuacji zeby go naglosnic. Jedyna skuteczna
      reakcja na jego powstanie powinna byc totalna rewolucja i przewartosciowanie
      aktualnie obowiazujacego systemu szkolnictwa oraz naszego ustawodawstwa. Ta
      mlodziez to niby dobrzy uczniowie, grzeczne dzieci i calkiem normalne
      spoleczenstwo. Niektorzy nauczyciele byli "zdziwieni" ich zachowaniem. Znawcy
      na pewno dorobia ideologie " zachowan w tlumie" i " samonakrecania" przez
      mlodziez. Ale jakie to wytlumaczenie??? Komu zabraklo cywilnej odwagi
      powiedziec DOSYC!? I kiedy? jak wczesnie narasta takie patologiczne
      zachowanie ? Dopasowanie do grupy jest wazniejsze niz wlasne przekonania i
      wartosci wyniesione z domu / zakladam "porzadnego"/? A postawa upokarzanego
      nauczyciela? hmm tez temat do dyskusji jak daleko mozna sie posunac dla
      utrzymania pracy, "dobrej" opinii i... postepowania wbrew sobie. Nauczycielem
      latwo zostac, kusza dlugie wakacje.. ale czy warto nim zostac? To nie zawod, w
      ktorym wystaczy przelozyc papiery z jednej strony biurka na druga, to zawod, w
      ktorym wciaz jest czlowiek obserwowany z uwaga, oceniany krytycznie i.... wiele
      zalezy czy potrafi nawiazac kontakt z "potencjalnym wrogiem" czyli uczniem:)
      Ale nie za cene " swietego spokoju" tylko " czystego sumienia". Pozdrawiam
      wszystkich , ktorym zburzyl spokoj ten koszmar.
      • Gość: Malwina przeczytalam art. IP: *.d1.club-internet.fr 07.09.03, 11:18
        roznica miedzy wami zerujacymi na sensacji i karmiacymi sie obrazami in live
        na modle amerykanska a mna polega na tym ze nie sciagne filmu i nie ogladne za
        skarby.
        Uwazam ze jest skandaliczne i nieetyczne ze strony mediow rzucic ten film na
        pastwe ludu. Nie do po my sle na.

        Fakt ze go nie ogladne nie oznacza ze zyje pod kloszem - oznacza ze odmawiam
        stanowczo bycia dzgana przez tresera
        odmawiam ogladania czego nie mam ogladnac i co mi nic oprocz niezrowego
        podniecenia nie przyniesie- sad ma to ogladnac i kropka.

        Takich ewenementow jest mnostwo
        We fr
        na swiecie
        Polecam "bowling for colombine" - przynajmniej jest analiza a nie czystym
        obrazem rzuconym na arene jak ochlap miesa.

        To nie jest informacja - to manipulacja- w dodatku nie umyslami (mozna sie
        jeszcze przed zawalem wiadomosci bronic - ukladac, patrzec przez pryzmat
        historii, szufladkowac, eliminowac - kazdy wedle swojej kultury i mozliwosci)
        a emocjami.
        Grozne. Nie akceptuje tego.

        Na porownania historii torunskiej z forum nawet nie odpowiadam - nie MA NA CO.
        • Gość: tak Re: przeczytalam art. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 11:55
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > odmawiam ogladania czego nie mam ogladnac i co mi nic oprocz niezrowego
          > podniecenia nie przyniesie- sad ma to ogladnac i kropka.

          Z sądem zgoda.
          W temacie oglądania - zasadniczo też tak postępuję. Myślę jednak, że tym razem
          warto zapoznać się z materiałem. Warto śledzić rozwój sytuacji. Z tego
          zdarzenia wyrosną zmiany systemowe. Taką mam nadzieję. A jeśli nic się nie
          zadzieje, to też będzie ważna wskazówka.

          Pozdrawiam
        • saana Re: przeczytalam art.-Malwina 07.09.03, 21:15

          jasne ze, Szwecji tez sa eksremalne sytuacje, ale One sa w tych szkolach ktore
          sa prowadzane w Gettach . Zaloze sie ze we Francji tez wyglada to podobnie.
          Natomiast Torun to miasto rdzennie polskie male w ktorym z jednej strony masz
          duze srodowisko inteligenckie- a zdrugiej robotnicze sciagniete do zakladow
          Elany i czegos jeszcze ale w porownaniu z pobliskim czerwonym Wloclawkiem czy
          robotnicza Bydgoszcza to bylo inteligenckie miasto. Wiec jest to w jakis sposob
          zaskakujace ,ze w tym miescie gdzie jeszcze kiedys kryminogenne srodowisko bylo
          niewielkie miala miejsce taka sytuacja. Nie wiem ilu ma mieszkancow teraz
          Torun .pare lat temu to blo 200 000 - to w koncu male miasto.
          I
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > roznica miedzy wami zerujacymi na sensacji i karmiacymi sie obrazami in live
          > na modle amerykanska a mna polega na tym ze nie sciagne filmu i nie ogladne
          za
          > skarby.
          > Uwazam ze jest skandaliczne i nieetyczne ze strony mediow rzucic ten film na
          > pastwe ludu. Nie do po my sle na.
          >
          > Fakt ze go nie ogladne nie oznacza ze zyje pod kloszem - oznacza ze odmawiam
          > stanowczo bycia dzgana przez tresera
          > odmawiam ogladania czego nie mam ogladnac i co mi nic oprocz niezrowego
          > podniecenia nie przyniesie- sad ma to ogladnac i kropka.
          >
          > Takich ewenementow jest mnostwo
          > We fr
          > na swiecie
          > Polecam "bowling for colombine" - przynajmniej jest analiza a nie czystym
          > obrazem rzuconym na arene jak ochlap miesa.
          >
          > To nie jest informacja - to manipulacja- w dodatku nie umyslami (mozna sie
          > jeszcze przed zawalem wiadomosci bronic - ukladac, patrzec przez pryzmat
          > historii, szufladkowac, eliminowac - kazdy wedle swojej kultury i mozliwosci)
          > a emocjami.
          > Grozne. Nie akceptuje tego.
          >
          > Na porownania historii torunskiej z forum nawet nie odpowiadam - nie MA NA CO.
      • saana Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-warum 07.09.03, 21:08
        skoro jestes matka to napisz mi jak sama wychowujesz swoje dzieci, biedne
        dzieci byleby jak najdluzej pozostaly nimi(tak wlasnie za raczke je
        prowadzisz?) . Wyobrazasz sobie zeby Twoje dzieci w wieku 16 lat wyprowadzilo
        sie z domu- (na to pozwala ustawodawstawo w Szwecji), bo moim zdaniem za te
        wydarzenia odpowiedzialni sa rodzice ktorzy nie ucza doroslosci ,
        odpowiedzialnosci i doroslym ludziom -technikum to nie dzieci - powinni
        zaszczepic myslenie.


        warum napisała:

        > ta napisała:
        >
        > > Zdumienie, szok, przestrach, oburzenie, pierwsze strony gazet oddane
        > > tematowi, a u nas ( na fpsy) błoga cisza niezmącona...
        > >
        > > Wątek dedykuję wszystkim z fpsy, którzy mieli pomyje na głowę wylewane
        > > wiadrami i tym, którzy unoszący się fetor nazywali ożywczym powiewem.
        > > Tym, którzy odważyli się nazawać smród smrodem i tym, którym odwagi nie st
        > ało.
        > >
        > > A pytanie, kiedy zareagować , by nie było za późno, pozostawiam otwarte.
        > >
        > > Ta_
        > Nie jestem pedagogiem tylko zwyczajna matka. Wstrzasnal mna artykul w GW, a
        > pozniej zobaczylam w tv film i komentarze. Problem jest tak BARDZO
        zlozony ,ze
        > potrzeba bylo az tak drastycznej sytuacji zeby go naglosnic. Jedyna skuteczna
        > reakcja na jego powstanie powinna byc totalna rewolucja i przewartosciowanie
        > aktualnie obowiazujacego systemu szkolnictwa oraz naszego ustawodawstwa. Ta
        > mlodziez to niby dobrzy uczniowie, grzeczne dzieci i calkiem normalne
        > spoleczenstwo. Niektorzy nauczyciele byli "zdziwieni" ich zachowaniem. Znawcy
        > na pewno dorobia ideologie " zachowan w tlumie" i " samonakrecania" przez
        > mlodziez. Ale jakie to wytlumaczenie??? Komu zabraklo cywilnej odwagi
        > powiedziec DOSYC!? I kiedy? jak wczesnie narasta takie patologiczne
        > zachowanie ? Dopasowanie do grupy jest wazniejsze niz wlasne przekonania i
        > wartosci wyniesione z domu / zakladam "porzadnego"/? A postawa upokarzanego
        > nauczyciela? hmm tez temat do dyskusji jak daleko mozna sie posunac dla
        > utrzymania pracy, "dobrej" opinii i... postepowania wbrew sobie. Nauczycielem
        > latwo zostac, kusza dlugie wakacje.. ale czy warto nim zostac? To nie zawod,
        w
        > ktorym wystaczy przelozyc papiery z jednej strony biurka na druga, to zawod,
        w
        > ktorym wciaz jest czlowiek obserwowany z uwaga, oceniany krytycznie i....
        wiele
        >
        > zalezy czy potrafi nawiazac kontakt z "potencjalnym wrogiem" czyli uczniem:)
        > Ale nie za cene " swietego spokoju" tylko " czystego sumienia". Pozdrawiam
        > wszystkich , ktorym zburzyl spokoj ten koszmar.
        • warum Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany.-warum 08.09.03, 22:30
          saana napisała:

          > skoro jestes matka to napisz mi jak sama wychowujesz swoje dzieci, biedne
          > dzieci byleby jak najdluzej pozostaly nimi(tak wlasnie za raczke je
          > prowadzisz?) . Wyobrazasz sobie zeby Twoje dzieci w wieku 16 lat wyprowadzilo
          > sie z domu- (na to pozwala ustawodawstawo w Szwecji), bo moim zdaniem za te
          > wydarzenia odpowiedzialni sa rodzice ktorzy nie ucza doroslosci ,
          > odpowiedzialnosci i doroslym ludziom -technikum to nie dzieci - powinni
          > zaszczepic myslenie.
          >
          Ciesze sie mimo wszystko z kilku rzeczy: ze temat wywolal burze za i przeciw,
          ze na chwile zmusil do refleksji dokad doszlismy i dzieki komu, lub przez kogo.
          Nie jestem mamuska idealna, ale w sprawach wychowania zgadzam sie, ze szkola to
          dodatek do domu i... nie musi byc obowiazkiem lecz prawem. Tylko w przypadkach
          skrajnych / patologie / nalezy ingerowac i pomagac z zewnatrz w wychowaniu
          dzieci /hej pedagodzy - psycholodzy? gdzie wasze madre teorie ?/. Co do
          samodzielnosci 16 latkow? No coz ...z tym gorzej, one rwa sie do samodzielnosci
          ale nie maja gdzie pocwiczyc w praktyce, bo zakupy czy wyjscie z psem to za
          malo do zycia. Samodzielnosc to i odpowiedzialnosc. U nas i baaardzo dorosle
          dzieci po studiach mieszkaja z rodzicami /nie z wygody lecz z braku innych
          mozliwosci samodzielnego utrzymania sie/. To akurat jest rodzaj patologii
          spolecznej,ze mlodzi ludzie nie moga znalezc pracy i sie usamodzielnic / np nie
          chca sie uczyc, chca zalozyc rodzine, olac rodzicow i pojsc na swoje - Ich
          wybor, a nie maja tej mozliwosci/ ale zaraz zaczne winic panstwo i caly uklad
          sloneczny wiec skoncze. Ale jeszcze jedno : myslenia / odpowiedzialnosci/ mozna
          nauczyc kogos, kto chce sie nauczyc. Sa przypadki zaniedbane od malego, ktore w
          nieakceptowany / dla wiekszosci "normalnych"/ sposob akcentuja swoje " bycie".
          Czasem ich agresja to nic innego jak ostatnia rozpaczliwa akcja "ja tez chce
          byc zauwazony, doceniony, pochwalony..." tylko niekiedy jest juz za pozno na
          wspolczucie takiemu, bo zabrnal za daleko "w dokazywaniu" i pozostaje tylko go
          ukarac. Mysle,ze to dorosli przegapili, zlekcewazyli..,, poczatki zlego.Ale na
          pewno nie jest to tylko jedna osoba np. matka. Wszyscy to widzieli. Pozdrawiam
          wszystkich, tych ktorzy przeszli pieklo w szkole i nienawidza nawet wspomnien
          o niej i tych entuzjastow, ktorzy ...... dzieki szkole sa dzis tam gdzie sa:)
      • alfika Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 07.09.03, 14:38
        A ja jeszcze się łudziłam, ze będzie tylko o szkolnictwie.

        Porównajmy potem sytuację w kinie małomiasteczkowym do sytuacji na forum.
        Na pewno znajdą się podobieństwa.
        I porównajmy wszystko ze wszystkim, też się pewnie uda.

        Tylko jaki to ma sens?
        (pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi)
        • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 15:00
          alfika napisała:

          > A ja jeszcze się łudziłam, ze będzie tylko o szkolnictwie.

          Żartujesz? Naprawdę myślisz, że to problem tylko oświaty?

          > Porównajmy potem sytuację w kinie małomiasteczkowym do sytuacji na forum.
          > Na pewno znajdą się podobieństwa.
          > I porównajmy wszystko ze wszystkim, też się pewnie uda.
          >
          > Tylko jaki to ma sens?
          > (pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi)

          Jak świat światem ludzie posługują się porównaniami. I banalną prawdą jest, że
          porównania mogą być bardziej lub mniej trafne.

          Pozdrawiam
          • alfika Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 07.09.03, 15:13
            Gość portalu: tak napisał(a):

            > alfika napisała:
            >
            > > A ja jeszcze się łudziłam, ze będzie tylko o szkolnictwie.
            >
            > Żartujesz? Naprawdę myślisz, że to problem tylko oświaty?


            Nie, naprawdę myślę, że to problem konkretnych ludzi a nie konkretnych organów.
            Ale może warto zrobić problem na skalę globalną albo i galaktyczną
            ?
            > Jak świat światem ludzie posługują się porównaniami. I banalną prawdą jest,
            że
            > porównania mogą być bardziej lub mniej trafne.
            >
            > Pozdrawiam

            To było właśnie mniej trafne. I właśnie to porównanie krytykuję, a nie
            porównywanie jako takie.


            Pozdrawiam.
            • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 18:20
              alfika napisała:

              > Nie, naprawdę myślę, że to problem konkretnych ludzi a nie konkretnych
              organów.

              To ja już nie wiem co myślisz. Bo poprzednio miałaś nadzieję na dyskusję o
              szkolnictwie.
              Czyli myślisz, że ten problem nic a nic nie ma ze mną wspólnego, albo z Tobą?

              > Ale może warto zrobić problem na skalę globalną albo i galaktyczną
              > ?

              Można spróbować. Np. dziura ozonowa to też problem konkretnych ludzi. Tyle że 6
              miliardów.

              > To było właśnie mniej trafne. I właśnie to porównanie krytykuję, a nie
              > porównywanie jako takie.

              No to słabo to wyjaśniłaś pisząc o bezsensie porównywania wszystkiego z
              wszystkim i poddając w wątpliwość stosowanie porównań.

              Pozdrawiam
              • alfika Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 07.09.03, 18:26
                Gość portalu: tak napisał(a):

                > To ja już nie wiem co myślisz. Bo poprzednio miałaś nadzieję na dyskusję o
                > szkolnictwie.
                > Czyli myślisz, że ten problem nic a nic nie ma ze mną wspólnego, albo z Tobą?


                ???
                Ostatnio miałam nadzieję na to, że jednak nie będziemy szkoły odnosić do forum
                i odwrotnie.
                Już nie mam.
                Takie sprawy dotyczą konkretnych ludzi, co ci pomoże pani minister?
                Dekret wyda, że tak nie wolno?
                Przyjedzie i wszystkim da po łapach?


                >
                > No to słabo to wyjaśniłaś pisząc o bezsensie porównywania wszystkiego z
                > wszystkim i poddając w wątpliwość stosowanie porównań.
                >

                W tym przypadku, na litość...!!!
                Jak coś piszę, to nie piszę o wszechświecie tylko o danej sytuacji.
                Gdzieś ty się dopatrzył czepiania porównań w ogóle???
                • Gość: tak Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 07.09.03, 18:57
                  alfika napisała:

                  > ???
                  > Ostatnio miałam nadzieję na to, że jednak nie będziemy szkoły odnosić do
                  forum
                  > i odwrotnie.
                  > Już nie mam.

                  A ja już nie mam ochoty zgłębiać na co masz nadzieję (w tym wątku).

                  > Takie sprawy dotyczą konkretnych ludzi, co ci pomoże pani minister?
                  > Dekret wyda, że tak nie wolno?
                  > Przyjedzie i wszystkim da po łapach?

                  Gdyby takie sprawy zależały jedynie od pani minister, to świat zapewne byłby
                  oazą szczęśliwości.
                  W to zdarzenie "uwikłani" są konkretni ludzie. Problem jednak jest
                  ponadjednostkowy. I założę się, że trzepnie nas po kieszeni. A kiedyś
                  dostaniemy pięścią w twarz. O ile prześpimy teraźniejszość.

                  > W tym przypadku, na litość...!!!
                  > Jak coś piszę, to nie piszę o wszechświecie tylko o danej sytuacji.
                  > Gdzieś ty się dopatrzył czepiania porównań w ogóle???

                  Napisałaś:
                  "Na pewno znajdą się podobieństwa.
                  I porównajmy wszystko ze wszystkim, też się pewnie uda.

                  Tylko jaki to ma sens?
                  (pytanie retoryczne, nie oczekuję odpowiedzi)"

                  Moje tłumaczenie:
                  "Wszędzie znajdą się podobieństwa. Można porównywać wszystko z wszystkim. To
                  jest bez sensu."
                  Toć to już kosmos. Gdzie tu miejsce na prawo do porównań?

                  Pozdrawiam
        • ta Re: Sprawa toruńska. Wątek dedykowany. 07.09.03, 23:27
          alfika napisała:

          > Porównajmy potem sytuację w kinie małomiasteczkowym do sytuacji na forum.
          > Na pewno znajdą się podobieństwa.
          > I porównajmy wszystko ze wszystkim, też się pewnie uda.

          Wg ciebie jest chamstwo małomiasteczkowe i chamstwo wielkomiejskie, chamstwo w
          tramwaju i chamstwo autobusowe, chamstwo młodych i chamstwo blondynów (itepe do
          znudzenia)?

          I za żadne skarby nie da się znależć niczego wspólnego pomiędzy nimi, a
          nazwanie ich po prostu CHAMSTWEM to przekręt intelektualny?

          Idziesz alfiko " w zaparte", szkoda.

          eee
          Ta_
    • Gość: alka_xx Re: Sprawa toruńska, li tylko... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 15:02
      Mnie przeraza tylko jedno, ze Ci uczniowie III kl. technikum toruńskiego to
      wprawdzie w tej chwili juz dorośli ludzie, ale ludzie, którzy w placówkach
      oświatowych naszego kraju spędzili wiekszośc swego młodego zycia!!!

      Nieodparcie wiec nasuwają mi sie pytania! Kto , gdzie, po co, dlaczego, jakim
      cudem,za jakie pieniądze... / bo kiedy, to wiadomo/, popełnił jakies straszne
      niedopatrzenie pedagogiczne, że z tych niegdysiejszych dzieciaków uczynił
      potwory!!!!

      Rozumiałabym, gdyby agresją wykazał sie jeden czy dwóch klasowych
      uczniów_osiłków , którym juz nie dawało satysfakcji " znęcanie" sie wyłącznie
      nad słabszymi kolegami i potrzebowali " sprawdzić sie" na kims z założenia
      mocniejszym!!! Tacy zawsze byli są i będa w szkołach!
      Ale tu winna jest cała , nie wiem dokładnie , ale ok. trzydziesto_kilko_osobowa
      klasa !
      W tym " subtelne" dziewczynki/ skadinąd córki i siostry/, ktore wprawdzie nie
      uczestniczyły czynnie, ale swą postawa dały chlopakom przyzwolenie!!!

      No tak, wiec pora na wnioski: Dlaczego?...
      1. Bo system oświaty, którego niedoskonałosc jest juz od pół wieku
      przysłowiowa, wciaz w kazdym kolejnym roku szkolnym jest na wirażu, wiec wciąż
      ma zadyszkę, a nauczyciele razem z nim, bo ile razy można sie dać reformować i
      pokonywac wciaz podnoszoną w sposób irracjonalny poprzeczkę? Nauczyciele to
      chyba tez ludzie????
      2. Bo w tej ogólnej zapasci odebrano nauczycielom prawo do reagowania na
      wybryki uczniów / juz tych najmłodszych!/ w sposób adekwatny do sytuacji, wiec
      odebrano prawo do klepniecia linijką w łapkę, do stawiania do kąta lub
      klęczenia na grochu, dajac im w zamian psychologa, a przeciez niejednokrotnie
      potrzebna by byłam stala obecnosc w szkole policjanta!
      3. Bo dano uczniom zbyt duzo swobód i praw / w tym prawo " donoszenia " na
      nauczycieli!!!, jednoczesnie autorytet nauczyciela, a dla swietego spokoju
      zapomniano, ze młodziez powinna tez miec OBOWIAZKI!
      4. Bo szkoła przestała pelnic role placówki oswiatowej, w ktorej zanikły
      wszelkie pozytywne wiezi emocjonalne typu nauczyciel_uczen , zas stała sie
      tylko miejscem wbijania do głowy czego bądz i byle jak, wiec zwykła stratą
      czasu!
      5. Bo nie potrafiono uszczelnic kanałów przepływu srodków odurzajacych,
      traktujac ich pojawienie sie w szkole jako PROBLEM wyłącznie " okazjonalnie",
      gdy nie dało sie juz urwac mu łba w zarodku! / jakos dziwnie zbiezne mi to jest
      z roznymi takimi akcjami pewnej awangardowej politycznie grupy ludzi BARDZO
      DOROSŁYCH /. W szkole w której wykryto narkotyki powinien na etacie pracować
      POLICJANT!! No, ale pensja dla niego pewno doprowadzilaby do ruiny i tak juz
      ledwie dyszących ...kolejnych ministrów oswiaty!
      6. Bo przyjeto błędne załozenie , ze kazdy obywatel powinien byc w tym kraju
      oswiecony, ale szkolnictwo państwowe/ czyt. bezpłatne, ktore mamy( mieliśmy???)
      zagwarantowane konstytucją/ ledwie dyszy, wiec zrobiło uklon w strone sektora
      prywatnego, a ten wiadomo, dla pieniędzy nawet w 6 klasie gimnazjum gotów
      byłby rozdawać doktoraty!!! Tyle ze przewód bardziej" kominowy", niz
      doktorski...choc i pracy zadnej!
      6. Bo ambitni rodzice płacą ciezkie pieniądze, by ich latorośl, ktora z racji
      predyspozycji osobowościowych bardziej kwalifikuje sie do placówki
      penitencjarnej, jednak za wszelka cene uzyskała papier pt. " swiadectwo
      dojrzałosci" , bo dobrze to robi ich/ rodziców/ samopoczuciu.
      7. Bo....
      8. Bo....

      No ...to by bylo z grubsza.

      a_xx
      PS. Jako ze od dawna nie mam dzieci w wieku szkolnym, moge nie znac wszystkich
      realiów, za co przepraszam...

      a.
      • cossa Re: Sprawa toruńska, li tylko... 07.09.03, 15:25
        alka_xx, jak o tym uslyszalam mialam mieszane uczucia
        nauczyciel oprocz wiedzy powinien miec jeszcze jakas
        swoje sile, ale gdy sie wszystko mi ulozylo zatrzymalam
        sie na etapie - co on mogl? probowal to zglaszac, ale
        nikt nie traktowal go powaznie. kija wziac nie mogl, bo
        po sadach by go ciagali. chyba robie sie coraz mniej
        liberalna :(

        moze to czlowiek, ktory nie umial sie obronic
        a moze czlowiek, ktorzy wiedzial, ze zaplci zbyt wysoka
        cene, gdy tylko ruszy ktoregos z uczniow.

        pozdrawiam
        cossa