snowy11
13.01.05, 15:22
Zwykle wiem jak sobie radzić w różnych sytuacjach, ale ta mnie przerosła. Mój
mąż od dawna ma depresję. Na codzień jest raczej zamknięty, jednak ostatnio
się otworzył, głównie po to żeby powiedzieć mi że się chce zabić! Jego
argumentacja "dlaczego" jest na tyle przerażająca, że kompletnie nie wiem jak
go przekonać żeby tego nie robił bo nie ma racji twierdząc że wszystko jest
bez sensu, a on nic nie warty i do niczego się nie nadający. Dodam, że jest
lekarzem z ogromną wiedzą, ogólnie lubianym i szanowanym - skąd tak niskie
poczucie własnej wartości??! Mamy 2 super dzieci, oboje mamy pracę i to
niezłą - wydawałoby się normalna rodzina... On twierdzi że jest osaczony, nie
chce brać leków (chodzi na terapię od kilku miesięcy), nie chce żebym
skontaktowała go z psychiatrą, a ja nie wiem już co mam robić, żeby mu pomóc
nie pogarszając jego stanu ducha. A jeśli się faktycznie zabije, to będę mieć
wyrzuty sumienia do końca życia że nie byłam bardziej stanowcza.
I co ja mam robić?? Już nawet mu proponowałam separację, jeśli by
chciał "odpocząć" od rodziny, ale on twierdzi że to nie rodzina go dołuje.
Więc co? Nie wiem co robić. Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z których
udało mu się jakoś w miarę pozytywnie wybrnąć bardzo proszę o radę.