Dodaj do ulubionych

depresja męża

13.01.05, 15:22
Zwykle wiem jak sobie radzić w różnych sytuacjach, ale ta mnie przerosła. Mój
mąż od dawna ma depresję. Na codzień jest raczej zamknięty, jednak ostatnio
się otworzył, głównie po to żeby powiedzieć mi że się chce zabić! Jego
argumentacja "dlaczego" jest na tyle przerażająca, że kompletnie nie wiem jak
go przekonać żeby tego nie robił bo nie ma racji twierdząc że wszystko jest
bez sensu, a on nic nie warty i do niczego się nie nadający. Dodam, że jest
lekarzem z ogromną wiedzą, ogólnie lubianym i szanowanym - skąd tak niskie
poczucie własnej wartości??! Mamy 2 super dzieci, oboje mamy pracę i to
niezłą - wydawałoby się normalna rodzina... On twierdzi że jest osaczony, nie
chce brać leków (chodzi na terapię od kilku miesięcy), nie chce żebym
skontaktowała go z psychiatrą, a ja nie wiem już co mam robić, żeby mu pomóc
nie pogarszając jego stanu ducha. A jeśli się faktycznie zabije, to będę mieć
wyrzuty sumienia do końca życia że nie byłam bardziej stanowcza.
I co ja mam robić?? Już nawet mu proponowałam separację, jeśli by
chciał "odpocząć" od rodziny, ale on twierdzi że to nie rodzina go dołuje.
Więc co? Nie wiem co robić. Jeśli ktoś ma podobne doświadczenia z których
udało mu się jakoś w miarę pozytywnie wybrnąć bardzo proszę o radę.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: depresja męża 13.01.05, 15:53
      Mysle ze nikt lepiej Mu nie pomoze jak Ty. Jestes z Nim na codzien, musisz z
      nim rozmawiac, dowiedziec sie dlaczego uwaza ze ze zycie nie ma sensu. Poszukaj
      powodu, jesli nie istnieje to znaczy ze jest bardzo samotny i zagubiony. Mam
      wtrazenie ze byliscie obok Siebie, byl zamkniety. Zwykle zamykamy sie kiedy
      jest wiele strachu w nas.
      Zabieraj Go na codzienne spacery, i staraj sie pokazywac jak wiele sensu jest w
      zyciu. Rowniez podkreslaj jak bardzo Go kochasz i jak wazny jest dla Ciebie i
      dzieci. Nie bedzie tego akceptowal bo on widzi wszystko negatywnie, ale trzeba
      probowac. Twoj wysilek w koncu przyniesie zmiane Jego podejscia, musisz wierzyc
      ze Mu pomozesz. Jesli nie stracisz tej wiary to pomozesz Mu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • snowy11 Re: depresja męża 17.01.05, 12:02
        dziękuję, chwilami zdecydowanie nie starcza mi cierpliwości i już nawet nie mam
        z tego powodu wyrzutów sumienia.
        J
        • awanturka Re: depresja męża 17.01.05, 13:23
          Mam zupełnie inne zdanie niż mój poprzednik.

          Nie jesteś w stanie sobie poradzić z depresją męża!!! To nie jest chwilowe
          pogorszenie nastroju ( w takiej sytuacji wsparcie psychiczne rzeczywiście może
          zdziałać cuda), to ciężka, często kończąca się śmiercią choroba. Od leczenia
          tej choroby są fachowcy.

          To, że mąż zdecydował się Ci powiedzieć o zamiarach samobójczych swiadczy, że
          sytuacja jest bardzo poważna. Nie powinnas tego lekceważyć. Myślę, że mógł Ci o
          tym powiedzieć oczekując (może podświadomie) po Tobie radykalnych i
          zdecydowanych działań. W takiej sytuacji warto rozwazyć nawet szpital. Nie licz
          na to, że mąż będzie mysleć racjonalnie (móżg czlowieka w tzw. "dużej depresji"
          nie jest do tego zdolny), w takiej sytuacji to Ty musisz myśleć i decydować za
          niego. Jeżeli ma do Ciebie zaufanie to jedyna sprawa na jaką go być może (ale
          nie koniecznie)stać to pozwolić Ci działać.

          Nie chcę Cię przestraszyc tym postem, ale oceniam sytuację jako poważną.

          Odezwij się jeszcze! awanturka
          • fobik Re: depresja męża 19.01.05, 16:49
            hej-zgadzam sie z awnaturka.jesli grozil, ze sie zabije, masz zupelne prawo
            wezwac psychiatre i postepowac radykalnie. on nie mysli w sposob racjonalny,
            wiec nie ma sensu go przekonywac. trzeba dzialac (moja ciocia tak zrobila ze
            mna-po prostu zapakowala w samochod i zawiozla do psychiatry).NIe wiem, czy go
            zniesiesz..ale postaraj sie..zycze duzej sily..nie staraj sie zrozumiec - po
            prostu badz przy nim.
            • snowy11 Re: depresja męża 02.02.05, 17:04
              właśnie z tym byciem przy nim jest pewien problem zwłaszcza gdy mam atak
              egoizmu, co chyba jest dość naturalne dla większości osób od czasu do czasu.
              wtedy strasznie mi działa na nerwy jego ponura twarz kompletnie bez emocji,
              niechęc do podjęcia jakiegokolwiek działania, zaplanowania i zrobienia
              czegokolwiek co odbiega od codziennej rutyny, myśli samobójcze i całe to
              dołowanie. depresja to podobno choroba nie 1 osoby lecz całej rodziny i to się
              zgadza.
              Niestety przez meża czuję się cały czas źle, gdy jestem przy nim żle bo on tego
              nie docenia i mam uczucie ze marnuję sobie życie, gdy nie jestem też źle bo mam
              wyrzuty że myślę i robie coś dla siebie.

              Zaczał już brać leki, ale nie jest jakoś szczególnie lepiej.
              • lucyna_n Re: depresja męża 02.02.05, 17:35
                zanim antydepresant zacznie dzialac to mina co najmniej dwa , trzy tygodnie.
                Same leki tez nie zalatwia sprawy, dodadza energii, ale depresyjne mysli nie znikna ot tak , bo to nie sa
                magiczne pigulki szczescia.
                Depresja to rzeczywiscie nie jest problem jednostki, wszyscy dookola cierpia, to prawda.

                Szczerze mowiac milion razy zastanawialam sie czy wytrzymalabym z kims depresyjnym , takim jak ja
                niestety i zawsze wychodzilo mi na to, ze nie. Podziwiam wiec i doceniam zawsze tych ktorzy trwaja
                przy kims w takim czasie. To co nazywasz atakami egoizmu ja bym nazwala checia normalnego zycia,
                nie ma w tym zadnego egoizmu. Jako zdrowa osoba chcesz i powinnas normalnie funkcjonowac,
                cieszyc sie zyciem. Depresja bywa zarazliwa wiec dbaj o swoja psyche i nie wyrzucaj sobie ze nie tkwisz
                na posterunku 24h na dobe, Ty tez musisz sie jakos odstresowac ,bo zeby pomoc komus trzeba
                samemu tez dawac rade bo inaczej wiodl slepy kulawego.
                Duzo sily i rychlego powrotu meża do pionu zycze.


      • ania20055 Re: depresja męża 03.02.05, 18:57
        sama mam ciezka depresje i widze jak moj maz sie z tym meczy.
        chcialby mi pomoc ale czasem jest ciezko.
        wazne sa leki, twoj maz nie powinien przestawac brac, ale nie ciezkie.
        ja biore regularnie Deprim - to takie ziolowe ale skuteczne polecam i nie ma sie
        takiego uczucia z esie jest juz lekomanem.
        musisz byc cierpliwa to wszystko i czula i nie krytykuj go.
        zycze powodzenia i polecam sie na przyszlosc jesli chcesz napisac.
    • mskaiq Re: depresja męża 03.02.05, 15:31
      Bardzo piekny post Lucynko. Zeby komus moc pomoc musisz panowac nad Soba, to
      jest warunek. Osoba z depresja swiadomnie lub podswiadomnie jest zawsze
      przeciwko osobie ktora chce Jej pomoc.
      To co nazywasz egoizmem ja nazywam zloscia ktora wybiera negatywne mysli i
      reakcje. Ta zlosc bedzie pojawia sie rowniez w Tobie, to jest to co Lucynka
      pisze o zarazliwosci depresji. Nie wolnio ulegac tej zlosci pod zadnym pozorem,
      mozna to kontrolowac.

      Kiedy chcesz pomoc Mezowi pojawia sie wiele negatywnych mysli to On przekazuje
      Ci Jego negatywizm. Nie musi nawet mowic, wystarczy Jego ponura twarz, brak
      emocji to objaw akceptacja beznadziejnosci i poddania sie.
      Jesli pozwolisz aby jego widok wyprowadzal Cie z rownowagi to szybko
      przestajesz panowac nad Soba, wystarczy Jego widok aby puscily Ci nerwy. On
      Ciebie w taki sposob prowokuje a Ty ulegasz. On tego nie robi swiadomnie, ta
      zlosc operuje w nim z taka sila ze On sie nie umie sie jej oprzec.
      Te nerwy ktore sie pojawiaja u Ciebie i ktore powoduja ze czujesz sie zle sa
      znacznie silniejsze u Niego. To Ci powinno uzmyslowic jak On sie czuje, to jest
      w Nim caly czas. U Ciebie te nerwy pojawiaja sie na krotko.
      Bardzo pomogloby Mu spacery, wtedy ta zlosc jest slabsza, w Tobie rowniez nie
      bedzie taka silna.
      W czasie takich spacerow musisz byc caly czas pozytywna, mowic ze wszystko ma
      sens, ze ze wszyscy Go kochaja. Moze nie reagowac na to co mowisz ale mow, On
      to slyszy. Kiedys zaczniesz budzic w nim pozytywne mysli i odczucia stanie sie
      jeszcze gorszy, ale trzeba mowic i przekazywac radosc i sens, wbrew temu co
      bedzie mowil.
      To pogorszenie bierze sie z tego ze ta zlosc probuje za wszelka cene zniechecic
      Ciebie. Kiedy to wytrzymasz zacznie sie Jego powrot, pojawi sie usmiech u
      Niego. To dlugi proces ale mozesz to wygrac, nie mniej najwazniejsza sprawa
      jest kontrolowanie Siebie i nie akceptowanie zadnych negatywnych mysli. Musisz
      pracowac nad tym.
      Jesli chcesz napisz na mskaiq@gazeta.pl
      Serdeczne pozdrowienia.
      • snowy11 Re: depresja męża 03.02.05, 16:48
        Dzięki za wsparcie, dzięki Wam nie muszę iść do psychiatry, bo już sama nie
        wiedziałam co robić i miałam taki plan, ale teraz nie muszę. Myślę że sobie
        poradzę, oby tylko wiosna przyszła szybko to i jego nastrój pewnie się poprawi.
        Nie wiem czy wygram z tą depresją, ale przynajmniej spróbuję powalczyć starając
        się nie podzielić jego losu.
        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka