Dodaj do ulubionych

Moja deprecha... mam dość!

24.01.05, 10:56
Choć moje życie nie jest mało barwne, ja nie jestem wyrzutkiem, mam
dziewczynę, to mimo wszystko stale borykam się z depresją. Trwa to kilka lat
albo nawet kilkanaście. Nie lecze się bo chemia podawana przez lekarza nie
jest rozwiązaniem, nie usunie przyczyny lecz zagłuszy objawy a następnie
uzależni mnie i wtedy kolejny powód do załamki. Sam staram się sobie pomóc i
szukam bodźców popychających mnie w melancholijne stany. Po wielu latach
obserwacji siebie doszedłem skąd u mnie takie skłonności. Otóż postawiłem
sobie za wysoką poprzeczkę jeśli chodzi o samorealizację i dalsze życie. W
trzech słowach... marzenia mnie przerosły. Czasem pocieszam się że wielcy
ludzie dawali się łapać w sidła depresji, dobry artysta nie mógł tworzyć
jeśli nie walczył ze smutkiem. Lecz ja nie czuję się artystą, a niskie stany
utrudniają mi funkcjonowanie w społeczeństwie (znajomi, studia,
rodzina...etc). Napiszcie mi proszę o waszych potyczkach w depresji, czasie
trwania, o tym jak sobie radzicie, co wam pomaga a przede wszystkim napiszcie
o waszych prywatnych spostrzeżeniach. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • smutaska3 Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 13:29
      nic ciekawego nie powiem..poczytaj sobie rozne ,co ciekawsze watki na forum..to
      sie dowiesz..
    • looserka Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 13:41
      Może to jeszcze nie depresja, ale po prostu permanentna frustracja wynikająca z
      braku samorealizacji. Skoro znasz już jej przyczyny, to nic innego tylko trzeba
      zacząć przebudowywać swoje życie i stawiać sobie cele życiowe, które mają
      szansę realizacji, nauczyć się cieszyć tym, co się ma,żyć teraźniejszością
      bardziej niż marzeniami. Wiem, prosto sie mówi, gorzej z realizacją, mnie samej
      zabrało kilkanaście lat życia. Może pomoc dobrego psychoterapeuty byłaby nie od
      rzeczy.
      Pozdrawiam
      L.
    • teletuba Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 15:08
      Drogi Kubo
      Ile masz latek???MOze to przemijajacy czas???
      A moze ta poprzeczka za wysoko stoi...
      Zycie jest takie krotkie....szkoda jechac na prochach,chociaz czesto pomagaja.
      Poszukaj dobrego psychoterapeuty,moze Ci pomoze
      pozdraiwaim Cie Kubo
    • mskaiq Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 15:26
      Mysle ze nie zawiesiles poprzeczki zbyt wysoko. W ktoryms momecie straciles
      wiare ze mozesz osiagnac to co chciales.
      W moim zyciu wiele razy pojawialy sie takie watpliwosci, mialem jednak
      motywacje. Ta motywacja byly moje dzieci, bardzo je kochalem.
      Dzieki temu ignorowalem wszystko co bylo przeciwko mnie. Jesli nie udawalo sie
      osiagnac zamierzonego celu w jeden sposob, szukalem innej metody, tak dlugo az
      ten cel osiagalem.
      Pozniej zrozumialem ze mozna osiagnac wszystko tylko trzeba wierzyc, nie wolno
      powiedziec sobie ze poprzeczka jest za wysoko. Jesli przestajesz wierzyc to
      nie osiagniesz wiele bo sam to przekreslasz, nie walczysz wtedy o to z
      dostateczna determinacja.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • uwaga_mskaiq Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 15:39

      • looserka Re: Moja deprecha... mam dość! 24.01.05, 19:18
        mskaiq napisał:

        > Pozniej zrozumialem ze mozna osiagnac wszystko

        Prosta droga do depresji :P

        Realizm, realizm, twarde stanie na ziemi. Nieustanne bujanie w obłokach
        wybaczalne jest tylko w wieku nastoletnim - chociaż czasem upadek ze zbyt dużej
        wysokości może skończyć się katastrofą.
        Uważaj, Mskaiq, to tyczy się także Ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka