Dodaj do ulubionych

mam problem.

26.02.05, 21:22
powtorze: mam problem.
kilka razy w miesiacu lapie potworne doly. i niby wszystko jest ok. mam
zajebistych przyjaciol, na studiach i poza studiami. zawsze jestem w tym
piepSZonym centrum uwagi, usmiechnieta itd. wiecie z pewnoscia o co chodzi. i
imprezy zaliczam raz po raz. z kasa nie mam wiekszych problemow. ze starszymi
jest zle, ale ogolnie staram sie wbijac w to.

no wiec, znowu-
Obserwuj wątek
    • greta_30 Re: mam problem. 26.02.05, 21:59
      idealnie.na.wprost napisała:

      > kilka razy w miesiacu lapie potworne doly. i niby wszystko jest ok. mam
      > zajebistych przyjaciol, na studiach i poza studiami. zawsze jestem w tym
      > piepSZonym centrum uwagi, usmiechnieta itd. wiecie z pewnoscia o co chodzi. i
      > imprezy zaliczam raz po raz. z kasa nie mam wiekszych problemow. ze starszymi
      > jest zle, ale ogolnie staram sie wbijac w to.

      może popularność Cię wykańcza? może po prostu czasem nie masz już siły tego
      podźwignąć? boisz się, że nie dasz rady, że coś sie popsuje i zawiedziesz?
      Bycie idealną osobą jest szalenie wyczerpujące (oczy dookoła głowy i umysł w
      wiecznym pogotowiu). znam to i też łapię doły. dlatego nie robię rego zbyt
      często i nagradzam się za dobrze wykonane zadania. To bardzo ważne, aby umieć
      się nagradzać. (kij i marchewka, mózg zapamiętuje: dobra robota - nagroda). to
      proste.

      >
      > no wiec, znowu-
      • idealnie.na.wprost Re: mam problem. 26.02.05, 22:16

        witaj.

        > może popularność Cię wykańcza? może po prostu czasem nie masz już siły tego
        > podźwignąć? boisz się, że nie dasz rady, że coś sie popsuje i zawiedziesz?
        > Bycie idealną osobą jest szalenie wyczerpujące (oczy dookoła głowy i umysł w
        > wiecznym pogotowiu). znam to i też łapię doły. dlatego nie robię rego zbyt
        > często i nagradzam się za dobrze wykonane zadania. To bardzo ważne, aby umieć
        > się nagradzać. (kij i marchewka, mózg zapamiętuje: dobra robota - nagroda). to
        > proste.

        tak, cos w tym jest. skoro zawsze zabawiam towarzystwo nie widze mozliwosci aby
        spasowac i troche odpoczac-nawet od ludzi, ktorzy omentami sa dla mnie jakby
        pasozytami-przepraszam za to okreslenie, ale cholernie beznadziejnie sie czasami
        czuje i w ludziach widze jakies maszkarony itp.
        nie wiem w jaki sposob mam sie nagradzac. zwykle aby polepszyc swoj stan ide
        kupic sobie jakis drobiazg, laze po malutkich uliczkach naszego pieknego
        Rynku.ogladam budynki. wacham i ogladam kazdy najmniejszy kat. i jestem zupelnie
        inna niz inni mnie widza. lubie siebie zarowno taka i taka-ale pomalu gubie sie
        w tym, i nie wiem czy mozliwa jest ta moja dualnoc, czy moze oszukuje siebie
        albo innych.


        > jak sama sobie zadajesz ból, myślisz że masz kontrolę. że się uodpornisz na
        > ciosy. ale to fałszywy trop. to tak jak z masturbacją. jeśli nauczysz sie
        > osiągać rozkosz tylko samodzielnie (masturbacja jest prosta, nie musisz
        > wchodzić w interakcje z drugim człowiekiem, nie musisz myśleć o jego
        > przyjemności, masz łatwiej) - nie potrafisz póżniej osiągnąć głębokiego
        orgazmu z partnetem. bo masz nawyk (nauczyłaś swój mózg), że tylko w samotności
        jesteś
        > w stanie skupić sie wystarszająco by mieć przyjemność.
        > długo myślałam na temat samookaleczeń. jako osoba, która miała kilka prób
        > samobójczych doskonale znam mechanizm samodestrukcji. ale z okaleczaniem
        > swojego ciała jest inaczej. Śmierć jest definitywna. totalna.
        > ranienie swojego ciała jest widoczne i zawsze możesz spojrzeć na rany.
        > przypomieć sobie, że zawsze masz możliwość. to daje poczucie kontroli.
        >
        > - to tylko teoria. dowodów nie mam.

        po takich malych ciosach zadawanych sobie cuje sie lepiej-tak jakby po mnie
        wszytsko splywalo. to bledne kolo-wiem, ale nie znajduje innego sposobu. problem
        masturbacji mnie akurat nie dotyczy- bo raczej 'odreagowuje'(chore slowo)z
        jakims facetem, ale to tez jest obludne podejscie do sprawy...ale rozumiem co
        mialas na mysli...


        >
        > ja też miałam w dupie naukę. wolałam sie kochać i pić browary. taką miałam
        > potrzebę. nie widząc szans na stanie się mądrym człowiekiem (jakie liceum,
        > zapie..j do roboty na nastawniczą ty głupolu) - nie chciało mi się.
        >
        > Zmotywowało mnie dopiero moje dziecko. Pomyślałm, że to będzie obciach nie
        > wiedzieć postwawowych rzeczy. Zaparłam się skończyłam szkołę i... ano nic,
        > matury jak nie zdałam tak nie zdałam. Bo było mi ciężko pogodzić się z tym, że
        > muszę się zamiżać przed komisją, kłociłam się na egzaminach.
        >
        > z perspektywy czasu uważam, że to było głupie. lepiej pozałatwiać takie rzeczy
        > kiedy można. Potem i możliwości mózgu są nie takie, i dorosłość buntuje się :))
        >
        > ale zawsze możesz skończyć studia za rok. allbo przez internet. mój Stary tak
        > sugiuje i bardzo sobie chwali. Opcji są tysiące. Ważna jest motywacja.

        jestem na studiach i nauka przychodzi mi wyjatkowo latwo-wystarczy ze cos
        rpzegladne i zaliczam kolejne kola i egzaminy, ale olewam studia. tzn.nie
        przykladam sie- a to jest moja przyszlosc-bo kierunek mam naprawde niesamowity i
        to wszytsko jest moja pasja. ale brakuje mi samodyscypliny,systematycznosci. i
        do tego rodzina mi wmawia, ze jestem pokrecona, ze nikt ze mna nie wytrzyma, ze
        mam 1000 pomyslow na minute, ze nie potrafie sie za nic wziac, ze jestem
        wygadana a nie ulozona, ze brakuje mis zacunku do osob starszych...blah blah
        blah...rzygam tym...i przez takie slowa utwierdzam sie w przekonaniu, ze staly
        zwiazek a co za tym idzie ciekawe, tzn.'ulozone' zycie nie jest mi dane. ze
        zaden facet ze mna nie wytrzyma, ze ludzue sie mnie boja. a na dodatek jestem
        podobno atrakcyjna. piekielne przeklenstwo tego swiata. to ze sie wyrozniam to
        chyba powod,ze faceci sie mnie boja...jak widac problemow mam wiele, ale to jest
        dolujace...

        oczywiscie, ze nie zaszkodzilas. milo bylo poczytac, ze nie jestem sama z tymi
        problemami i ktos juz kroczyl podobna droga jak ja. to naprawde krzepiace. bo
        chyba swiat nie staje w opozycji do mojej osoby-tylko ja jeszcze nie umiem
        znalezc swojego miejsca. moze znajde kiedys.

        dzieki
        • greta_30 luzik zawsze do usług i zapraszam na moje Forum 26.02.05, 22:51
          czuję bratnią duszę :P

          śpij dobrze i pamiętaj: każdy zasługuje na szczęście. To nie tylko moja opinia
          (jest np. w filozofii DalajLamy)... Sam fakt, że urodziłaś się pretenduje się
          do tego aby mieć prawo do czucia się kimś wyjątkowym. Otrzymałaś wielki dar. I
          mimo tego, że dziś, teraz, kiedy masz doła, nie wierzysz że zasługujesz - to
          zasługujesz. Uwierz. Chcesz dowodu? Oto on:

          Ludzie którzy stawiają sobie pytanie o sens. czy to całości, czy to swojego
          tylko, istnienia.. Ludzie odważni, myślący, nie bojący się - znasz
          wartościowych, którym takie pytania nidgy nie zaświtały w głowie? Bo ja nie.

          Dostałaś jedno życie tu i teraz. Możesz z nim zrobić wszystko. Ale wraz z
          urodzeniem dostałaś też potężne narzędzie, które tylko dzierdżawisz - to Twój
          umysł. Unicestwienie czegoś tak doskonałego - dla mnie - byłoby strasznym
          marnotrastwem.

          I na koniec:
          każdy człowiek ma jakiś talent, coś co stanowi o tym, że jest wyjątkowy.

          Ale nie każdy chce go w sobie dostrzec. Często go nawet stara się zanegować. To
          wynika ze strachu. Bo jeśli okaże się, że możesz zrobić coś wyjątkowego -
          będziesz czuła taki przymus. Jeśli nie podejmiesz wyzwania - zawsze będziesz
          miała do siebie pretensię. A pretensje do siebie, wszelakiej maści: że sie nie
          wykorzystało szans, że się poddało, że się przestraszyło - powodują frustrację
          i choroby. Życie wykorzystujące w pełni otrzymane talenty - broni się samo.

          zapraszam, bo tu zaraz zaczną mnie obrzucać gównem, że zbyt patetycza jestem
          • idealnie.na.wprost Re: luzik zawsze do usług i zapraszam na moje For 27.02.05, 14:52
            Greto, dzieki;)
            pozdrawiam...
    • sam20 Re: mam problem. 26.02.05, 22:04
      wiesz masz całkiem niezłe życie nie zepuj tego tutaj ludzie mają naprawde dużo
      wieksze problemy ale nie o to chodzi staraj sie zrobic cos z tymi dołami
      niektórym pomaga cos niekonwencjonalnego np, joga, rebirthing, regresing.
      niektórym psychoterapia, mysle ze jestes na etapie na którym nie potrzebne Ci
      żadne tablety najważniejsze to myslec pozytywnie i zbytnio sie nie przejmowac
      tym wszystkim, życze powodzenia napewno dasz rade:)
      • idealnie.na.wprost Re: mam problem. 26.02.05, 22:17
        wiem, moj problem to pikus w porownaniu do problemow niektorych osob. widze to
        czytajac niektore posty na tym forum.

        musze probowac, cos na pewno pomoze.
        musi.
        milej nocy
    • mskaiq Re: mam problem. 27.02.05, 14:30
      Jesli chodzi o ciecie Siebie to karzesz Siebie za blad czy za cos czego nie
      lubisz u Siebie. Przynosi ulge bo uwazasz ze dokopalas Sobie za to co zrobilas
      zle i jest kwita.
      W ten sposob nie zmieniasz tego co bylo powodem Twojego bledu. Kiedy popelnisz
      ten sam blad ponownie to znowu sie ukarzesz tyle ze mocniej. Tak zwiekszajac
      Swoja kare mozesz na koncu chciec popelnic samobojstwo bo tylko to bedzie
      zasluzona kara.

      Twoja dualnosc to dualnosc nasz wszystkich. Mysle ze w kazdym z nas sa dwa
      nurty, jeden to milosc a drugi to strach. Kiedy jest z nami milosc, jestesmy
      radosni, wszystko zdaje sie miec sens. Kiedy pojawia sie strach tracimy
      kontrole nad soba, wtedy strach prowadzi, zwykle nienawidzimy tego.
      Serdeczne pozdrowienia.

      Mysle ze masz troche problemow

      • idealnie.na.wprost Re: mam problem. 27.02.05, 14:52
        witaj.
        w takim razie od czego powinnam zaczac?
        od wizyty u psychologa? nie dam rady sie otworzyc.
        a z dnia na dzien jest coraz gorzej chociaz staram sie aby tak nie bylo...
    • mskaiq Re: mam problem. 27.02.05, 15:11
      Mysle ze zacznij od kontrolowania Swojej fizycznosci bo ma ona bardzo silny
      wplyw na Twoja psychike. Napewno zauwazylas ze kiedy jestes zmeczona Twoja
      psychika staje sie negatywna. Cwicz jakis sport, to bardzo wzmocni Twoja
      fizycznosc, rob to na codzien.
      Nastepna sprawa, rob jak najwiecej tych rzeczy ktore przynoszas Ci spokoj i
      radosc. Pisalas o nich, jest bardzo wiele rzeczy ktore przynosza ta pozytywna i
      dobra Ciebie.
      Unikaj tego co przynosi Ci niepokoj, strach, zagubienie. Latwo to rozpoznac,
      znasz te rzeczy rowniez.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • sam20 Re: mam problem. 27.02.05, 16:32
        mysle że powinnas pojsc do psychologa i sie otworzyc mimo że bedzie trudno
        pomoze bo tłumienie emocji jest najgorszym z mozliwych pomysłów

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka