Gość: zula IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.03.01, 22:31 jak przestac sie bac wszystkiego o o wszystko? obezwladniajacy strach jest naprawde straszny. psychoterapia i pigulki - ok. ale co jeszcze??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fibin Re: nerwica i strach 28.03.01, 08:27 Przeczytaj co piszą Budda i Lau Hu. Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aska Re: nerwica i strach IP: *.mas.szczecin.pl 05.04.01, 10:47 pomozcie mi prosze bo juz nie daje rady... Mam 27 lat od roku walcze sama ze soba czyli z wlasnymi lekami o siebie... caly czas mysle tylko otym zeby sie dobrze czuc a tu nic z tego -jeszcze gorzej .od 3 miesiecy ciagle czuje sie fatalnie .kluje mnie w plecach w sercu robi mi sie slabo wszystkie wyniki w normie.Zawroty glowy na maxa -ja nie funkclonuje -psychiatra nie wiele mi pomogl zapisal xanax ,kazal uwazac zeby sie nie uzaleznic.. a ja caly czas nie mysle o niczym innym jak o swoim zdrowiu -wsluchuje sie w siebie i cala sie trzese. W nocy budze soe taka oslabiona cala potem zlana i panicznie sie czegos bojaca Maz uwaza ze przesadzam ze nie chce juz tego sluchac ,zaczynam miec okropne mysli... blagam pomozcie mi asia.stac@poczta.fm Odpowiedz Link Zgłoś
wojciech.androsiuk Re: nerwica i strach 09.04.01, 18:31 Gość portalu: aska napisał(a): > pomozcie mi prosze bo juz nie daje rady... Mam 27 lat od roku walcze sama ze > soba czyli z wlasnymi lekami o siebie... caly czas mysle tylko otym zeby sie > dobrze czuc a tu nic z tego -jeszcze gorzej .od 3 miesiecy ciagle czuje sie > fatalnie .kluje mnie w plecach w sercu robi mi sie slabo wszystkie wyniki w > normie.Zawroty glowy na maxa -ja nie funkclonuje -psychiatra nie wiele mi > pomogl zapisal xanax ,kazal uwazac zeby sie nie uzaleznic.. a ja caly czas nie > mysle o niczym innym jak o swoim zdrowiu -wsluchuje sie w siebie i cala sie > trzese. W nocy budze soe taka oslabiona cala potem zlana i panicznie sie czegos > bojaca Maz uwaza ze przesadzam ze nie chce juz tego sluchac ,zaczynam miec > okropne mysli... Objawy które Pani relacjonuje mogą wymagać bardziej zdecydowanego leczenia - przeciwdepresyjnego. Xanax jest lekiem jedynie doraźnie zmniejszającym lęk, niepokój. Proszę porozmawiać o tym z lekarzem psychiatrą. Niepowodzenie próby leczenia Xanaxem powinno być sygnałem do rozważenia bardziej specyficznego leczenia farmakologicznego, lub psychoterapii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daggy Re: nerwica i strach IP: 195.246.200.66, 212.106.0.* 28.03.01, 17:55 Zajrzyj na forum zdrowie, gdzie był poruszany temat panicznego strachu. Niestety, dość powszechna dolegliwość. Podstawową metodą leczenia jest psychpterapia. Niektórzy wypracowują sobie własne metody walki z lękiem. Oddychanie, które zaleca Budda, na pewno pomaga. Jak już pisałam na tamtym forum, ja radziłam sobie z napadami paniki w komunikacji miejskiej za pomocą... Harlequinów, dzięki którym odwracałam własną uwagę od strachu (były tak proste, że nie wymagały dużej uwagi i mogłam je czytać nawet w momentach braku koncentracji). To tylko przykład, chodzi o znalezienie własnego sposobu. Poza tym , oczywiście chodziłam na terapię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia rozumiem Cie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.01, 19:09 daj znac jesli masz dostep do internetu, na razie dam Ci moj adres ggosia@poczta.fm odezwij sie moze moge Ci troche pomoc, sama walcze juz pol roku z nerwica, znam ten lek bardzo dobrze -ale sa metody, juz wiem dosc sporo, jak mozna walczyc. Odezwij sie jesli chcesz jakiejs pomocy, Mysle ze mialybysmy o czym pogadac. pozdrawiam gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CB Re: rozumiem Cie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.01, 06:52 Witam, Od prawie roku rowniez walcze z objawiami nerwicy, na razie z dosc ograniczonym efektem. Bede wdzieczny za wymiane doswiadczen. Moj adres bcs@ta.onet.pl Pozdrawiam Bogdan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Budda Do Zuli/aska/Bogdana IP: *.unl.edu 09.04.01, 23:09 Witajcie. Gdy w zyciu spotykamy sie z czymkolwiek, czy to jest grupa ludzi, czy sytuacja, czy wiadomosc, dobrze jest nie traktowac niczego jako calosc, i podejmowac dzialania w odniesieniu do tej calosci. Dobrym narzedziem dla naszego celu jakim jest zrozumienie, jest analiza, czyli rozebranie danego zjawiska, sytuacji na elementy pierwsze. Przyjrzyjmy sie wiec glownym aktorom w naszych nerwicowych czy lekowych zachowaniach. A wiec mamy KOGOS KTO SIE BOI, i COS, CZEGO TEN KTOS SIE BOI. O ile dosyc latwo jest nam zdefiniowac czego sie boimy, o tyle znalezienie tego, kto sie boi, nie jest juz latwe. Dlaczego ? Nie tylko dlatego, ze nie staramy sie znalezc tego kogos, ale dlatego, ZE GO NIE DOSTRZEGAMY. Kim jest wiec ten ktos kto cierpi, do kogo nie docieraja racjonalne argumenty o idealnym zdrowiu ? Kogo wiec dotycza te ciagle, egzystencjalne leki i obawy. Jesli nie jest to "idealnie zdrowe cialo", wie co ? Czy zastanawialiscie sie kiedys na tym ? To bardzo wazne pytanie. Nie ignorujcie go prosze . W momencie, kiedy bedziecie w stanie wyodrebnic ta cierpiaca jednostke, przyjdzie zrozumienie (to bardzo wazne) swej sytuacji. Kiedy przeprowadzisz linie miedzy tym czego sie boisz, miedzy swym skadinad zdrowym cialem i ta tajemnicza, cierpiaca jednostka, zdobedziesz pelny obraz tego teatru cierpienia. To wszystko o czym pisze moze brzmiec trywialnie. I tak w rzeczywistosci jest, ale dla zdrowych ludzi (choc nie uswiadamiaja sobie w wiekszosci swego dobrego stanu), nie dla cierpiacych. Ludzie cierpiacy, o ile jeszcze sa w stanie logicznie myslec, powinni zrobic ABSOLUTNA SEPARACJE pomiedzy tym KTO cierpi a tym Z POWODU CZEGO sie cierpi. Rozdzielenie tych dwoch kategorii i NIEUTOZSAMIANIE sie z powodem cierpienia czy leku jest podstawa do wyleczenia. Wymaga to systematycznej pracy, nie przyjdzie to samo z siebie, trzeba w to wierzyc i pracowac nad tym. Narzedziem do osiagniecia tego stanu separacji jest koncentracja, czyli element procesu medytacyjnego. Nasz UWAGA powinna byc trenowana, by nic nie moglo zburzyc naszego ukierunkowanego myslenia. Od tysiacleci wiadomo na wschodzie, ze powodem naszym zmartwien jest nasze przywiazanie do swiata zewnetrznego, ktorego czescia jest nasz UMYSL, czyli kolekcja mysli, przywolywanych z naszej pamieci. Ten proces, skadinad bardzo potrzebny, jest jednak z drugiej strony niezwykle destrukcyjny. Jesli potrafilibysmy wylawiac tylko takie mysli, ktore potrzebujemy do rozwiazania danego problemu, nie byloby na swiecie chorob psychicznych (pomijam tu mechaniczne uszkodzenia mozgu). Niestety, czesc z nas wybiera z kontenera naszej pamieci wszystko, bez jakiejkolwiek kontroli. Wszystkie nerwice i leki sa powodem niekontrolowanego potoku mysli, ktory wplywa na ekran naszej swiadomosci. I to my sami, nasze nieokielzana swiadomosc, jest winna tego stanu. Od nas samych wiec zalezy okielzanie tego "mentalnego rumaka". Prosze przemyslcie to. Zrozumienie siebie samego jest podstawa. Ow KTOS, kto cierpi, to wasza SWIADOMOSC, a to CO POWODUJE wasze cierpienia to UMYSL, czyli zbior mysli. Majac takie zrozumienie, przystapcie do walki. Walki o siebie samych, walki z czyms niewidzialnym, ale realnym. To wasze Kung-fu. Pozdrowienia od Buddy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysiek Re: Do Zuli/aska/Bogdana IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.01, 02:09 I tu kolo sie zamyka. Niestety w nerwicach i lekach nie wiemy czego sie boimy drogi Buddo. To jest jedna z roznic dzielaca czlowieka zdrowego od chorego. Chory nie wie czego sie boi, a zdrowy wie. Wystepuje tzw lek bezprzedmiotowy, lokalizowany w klatce piersiowej, intensywne pocenie sie rak, ataki zlosci, frustracji itd. Nastepuje obnizenie progu leku. W sytuacjach skrajnych chory boi sie wyjsc z domu, z pokoju lub nawet spojrzec w okno, bo boi sie swiatla. Pytanie jest wiec takie: jak sie nie utozsamiac z domem. Przestac w nim mieszkac? Jak sie nie utozsamiac ze swiatlem ktore boli, przestac widziec? Jak sie nie utozsamiac z bolacymi dzwiekami? Przestac slyszec? Tutaj nastepuje granica. Nie mozna sluchac, nie mozna ogladac, nie mozna sie ruszac, czyli nie mozna robic kompletnie nic. Jesli pomoc i nadzieja nie przychodza jest bardzo ciezko. Szczegolnie kiedy jest to pierwszy raz. Bo naprawde nie ma wtedy wiary, ze moze byc lepiej, wszystko jest tak beznadziejne. I wierz mi, psychologiczne porady nic tu nie pomagaja. Ja stawiam na farmakologie. Szkoda Waszego cennego czasu kochani, wyleczcie sie najpierw farmakologicznie uczciwymi dawkami antydepresantow, a pozniej myslcie o wykonywaniu glebokich wdechow. Inaczej mozecie stracic niepotrzebnie nadzieje. Gość portalu: Budda napisał(a): > Witajcie. Gdy w zyciu spotykamy sie z czymkolwiek, czy to jest grupa ludzi, > czy sytuacja, czy wiadomosc, dobrze jest nie traktowac niczego jako calosc, > i podejmowac dzialania w odniesieniu do tej calosci. Dobrym narzedziem dla > naszego celu jakim jest zrozumienie, jest analiza, czyli rozebranie danego > zjawiska, sytuacji na elementy pierwsze. Przyjrzyjmy sie wiec glownym aktorom > w naszych nerwicowych czy lekowych zachowaniach. A wiec mamy KOGOS KTO SIE BOI, > i COS, CZEGO TEN KTOS SIE BOI. O ile dosyc latwo jest nam zdefiniowac czego sie > > boimy, o tyle znalezienie tego, kto sie boi, nie jest juz latwe. Dlaczego ? > Nie tylko dlatego, ze nie staramy sie znalezc tego kogos, ale dlatego, ZE > GO NIE DOSTRZEGAMY. Kim jest wiec ten ktos kto cierpi, do kogo nie docieraja > racjonalne argumenty o idealnym zdrowiu ? Kogo wiec dotycza te ciagle, > egzystencjalne leki i obawy. Jesli nie jest to "idealnie zdrowe cialo", wie co > ? > > Czy zastanawialiscie sie kiedys na tym ? To bardzo wazne pytanie. Nie > ignorujcie go prosze . W momencie, kiedy bedziecie w stanie wyodrebnic ta > cierpiaca jednostke, przyjdzie zrozumienie (to bardzo wazne) swej sytuacji. > Kiedy przeprowadzisz linie miedzy tym czego sie boisz, miedzy swym skadinad > zdrowym cialem i ta tajemnicza, cierpiaca jednostka, zdobedziesz pelny obraz > tego teatru cierpienia. > To wszystko o czym pisze moze brzmiec trywialnie. I tak w rzeczywistosci jest, > ale dla zdrowych ludzi (choc nie uswiadamiaja sobie w wiekszosci swego dobrego > stanu), nie dla cierpiacych. Ludzie cierpiacy, o ile jeszcze sa w stanie > logicznie myslec, powinni zrobic ABSOLUTNA SEPARACJE pomiedzy tym KTO cierpi > a tym Z POWODU CZEGO sie cierpi. Rozdzielenie tych dwoch kategorii i > NIEUTOZSAMIANIE sie z powodem cierpienia czy leku jest podstawa do wyleczenia. > Wymaga to systematycznej pracy, nie przyjdzie to samo z siebie, trzeba w to > wierzyc i pracowac nad tym. Narzedziem do osiagniecia tego stanu separacji > jest koncentracja, czyli element procesu medytacyjnego. Nasz UWAGA powinna byc > trenowana, by nic nie moglo zburzyc naszego ukierunkowanego myslenia. Od > tysiacleci wiadomo na wschodzie, ze powodem naszym zmartwien jest nasze > przywiazanie do swiata zewnetrznego, ktorego czescia jest nasz UMYSL, czyli > kolekcja mysli, przywolywanych z naszej pamieci. Ten proces, skadinad bardzo > potrzebny, jest jednak z drugiej strony niezwykle destrukcyjny. Jesli > potrafilibysmy wylawiac tylko takie mysli, ktore potrzebujemy do rozwiazania > danego problemu, nie byloby na swiecie chorob psychicznych (pomijam tu > mechaniczne uszkodzenia mozgu). Niestety, czesc z nas wybiera z kontenera > naszej pamieci wszystko, bez jakiejkolwiek kontroli. Wszystkie nerwice i leki > sa powodem niekontrolowanego potoku mysli, ktory wplywa na ekran naszej > swiadomosci. I to my sami, nasze nieokielzana swiadomosc, jest winna tego stanu > . > Od nas samych wiec zalezy okielzanie tego "mentalnego rumaka". > Prosze przemyslcie to. Zrozumienie siebie samego jest podstawa. Ow KTOS, kto > cierpi, to wasza SWIADOMOSC, a to CO POWODUJE wasze cierpienia to UMYSL, czyli > zbior mysli. Majac takie zrozumienie, przystapcie do walki. Walki o siebie > samych, walki z czyms niewidzialnym, ale realnym. To wasze Kung-fu. > Pozdrowienia od Buddy. > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Budda Re: Do Zuli/aska/Bogdana IP: *.unl.edu 10.04.01, 16:10 Hej Krzychu. NIE NIE NIE NIE tak nalezy rozumiec nieutozsamianie sie jak Ty to opisujesz. Masz mieszkac w domu, patrzec na swiatlo, i sluchac wszystkiego. Sztuka polega na mentalnej separacji pomiedzy Toba OBSERWATOREM a swiatem zewnetrznym, ktory jest filtrowany poprzez Twoje zmysly i dalej "przerabiany" przez mozg. Czlowiek "atakowany" przez swiatlo, dzwiek, czy chocby mozliwosc wyjscia z domu, jest jak strazak walczacy z ogniem bez kombinezonu. Kombinezon ognioodporny jest koniecznoscia do bycia w niesprzyjajacych warunkach pozaru. To samo dotyczy mentalnych problemow o ktorych mowimy. Musimy wokol siebie wytworzyc powloke ochronna (mentalna), ktora nas oddzieli od swiata zewnetrznego, pozwalajac na egzystencje jednak. Chcesz czy nie, farmakologia wlasnie robi to dla nas. Pozdrowienia, Budda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: rozumiem Cie IP: 217.99.4.* 17.04.01, 18:01 hej dostales moje listy? daj znac, adres moj ggosia@poczta.fm Odpowiedz Link Zgłoś