Dodaj do ulubionych

Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze mną

02.04.05, 16:15
Jak wiecie biorę seroxat 3 tydzień i nic.Może troch pomógł ale nadal mam myśli
samobójcze czasami i zły nastrój.To akurat nie jest najgorsze.Najgorsze jest
to że nic mi się nie chce.Jestem jakby lekko śpiący ale nic mi się nie chce a
nawet grać też nie co jest dziwne bo granie w pewną grę to moje wielkie
zainteresowanie.Jestem jakby lekko obojętny na wszystko.Niby nie jest tak źle
ale dlaczego lekarze przepisują mi ciągle ssri a mimo to zawsze mam po 3
tygodniach niechęc do wszystkiego i zobojętnienie.Do psychologa idę ale 19 2
dni przed maturą ustną.Nie wiem co robić.Czy prosić lekarza o przepisanie mi
np. amitryptyliny czy jakoś tak??Może jakieś nari mi pomogą albo leki
trójcykliczne??Psychoterapia pomoże w lękach ale nie w depresji tzn. nie do
końca.Już sam nie wiem co robić.Jestem smutny i bezradny.Czy naprawdę nie ma
ratunku dla mnie??Nie poepłnię samobójstwa bo nie weim co jest po a pozatym
może by mnie uratowali i bym wylądował w psychiatryku a tego nie chcę.Mam
myśli samobójcze ale nie zabiję się ale za to piję coraz częściej i niedługo
dojdzie do tego że zacznę ćpać.Już koleżanka proponowała mi coś i kiedyś chyba
się zgodzę wziąść.Nie wiem co robić.Zejdę na samo dno jeśli nie będzie dla
mnie pomocy.Rady typu idź poćwicz nie dają nic bo to nie pomaga w moim
wypadku.Rady idź z kimś sie spotkaj też nie mają sensu bo mi się nie chce
spotykać z kimkolwiek bo często mam nastrój zły i ludzie mnie wkurzają.Nie
wiem co mi jest tak do końca.1 dzień jest w miarę normalnie a innego dnia jest
dół i niezaradność.Tak mi się ten nastrój strasznie zmienia.Przed chwilą
miałem ochotę żeby brat przyjechał,byśmy poszli na piwko,posiedzieli a teraz
hjakoś tak mi się nie chce.Dziwny jestem nie??Może powinienem brać 2
leki??Amfę i Extazę rano a marihuanę na noc??
Obserwuj wątek
    • o0oo Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 02.04.05, 16:22
      co ty sie przyczepiles do tej depresji, nie masz depresji tylko nerwice i
      wynikajace z niej obnizenie nastroju. a jak nie radzisz sobie z nerwica to idz
      na psychoterapie. leki nie lecza z nerwicy, moga tylko pomoc poradzic z
      objawami.
    • nevada_blue Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 02.04.05, 17:31
      odczep się od tych leków - jakbyś nie miał większych problemów
      Tobie raczej psycholog potrzebny

      a zniechęcenie do życia, ogólny wkurw na wszystko, dodupizm i tu-mi-wisizm
      to mi się chyba zdaje po prostu początki wiosny
      [efekt przesilenia tak zwany, ja to zwę "syndromem kwietniowym"]
      bo też to mam i z tego, co wiem, nie tylko ja
      • suchyxxx Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 02.04.05, 20:57
        Może to efekt wiosny.Jestem bardzo śpiący i zmęczony i może to prawda że jest
        tak zwane przesilenie.Z tu-mi-wisizmem to mnie zaciekawiłeś bo nasza polinistka
        niedawno użyła tego słowa.Może jesteś nauczycielem??
        • nevada_blue Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 02.04.05, 21:11
          w żadnym wypadku!
          • suchyxxx Pogarsza się 03.04.05, 18:04
            Jest coraz gorzej ze mną.Nie wiem czy to wina seroxatu czy poprostu moje
            problemy osobowościowe się pogorszyły...W ciągu dnia codziennie zawsze mam
            chwile nerwów i smutku bez powodu.Samo się tak robi i teraz jest tak że nawet
            jak wezmę hydroxyzynę czy xanax to nic się nie poprawia.Zawsze było na
            odwrót.Coś jest nie tak i zaczołem miewać jakieś obsesje i schizy że np. jak
            patrzę na ludzi z balkonu to widzę często mojego brata,jego żonę i
            najbliższych.Nagle zdaję sobie sprawę że to kto inny a z daleka myślałem że to
            ktoś z bliskich i byłem nawet pewny tego a jak podejdzie ktoś bliżej balkonu to
            zauważam że to zwykły człowiek.Tak mi się czasami zdaje że ktoś się patrzy na
            mnie na ulicy i że ktoś łazi za mną.Jeśli ktoś idzie za mną to zdaje mi się że
            zaraz mnie dogoni i powie : dawaj kaasę.Zawsze tak sobie wyobrażam jak ktoś
            idzie za mną i mam ochotę odwrócić się i powiedzie "czego chcesz" ale ponieważ
            stwierdzam że to by było głupie to tego nie robię.Mam takie obawy że nic nie
            wyjdzie,że mnie wszysscy opuścili choć to nieprawda.Tak mnie łapie nieraz prawie
            codziennie zły i płaczliwy i lękliwy nastrój.Potrafi to trwać do końca dnia albo
            z godzinkę najkrócej.Czy to zaburzenia osobowości??Może nerwica??Dziś jak było w
            tv na temat śmierci papieża i biły dzwony to mi się zrobiło niedobrze i zaczołem
            ryczeć jak opętany przez 10 minut bo kojarzyło mi się to z pogrzebem mojej
            babci.Zauwayłem też że coraz częściej kłamię i prowadzę siebie do
            samozniszczenia.Mam sporo myśli samobójczych ale oczywiście boję się zabić
            itp.Dziś sobie wyobrażałem z 10 razy jak by wyglądał skok z okna,co by ludzie
            zrobili.Jednak to odpada bo mieszkam na pierwszym piętrze i na 100% to nie
            wiadomo czy udałoby mi się zabić.Może powienienem wrócić do starych leków tj.
            petylyl itp??Może jednak działanie seroxatu wpływa na ilość myśli
            samobójczych??Zmieniałem często leki bo miałem efekt gupiego Jasia czyli że mnie
            ogłupiały i powodowały że się śmiałem non stop z najgłupszych rzeczy.Teraz mi
            ten efekt nie przeszkadza i dlatego mogę brać każdy lek byle żeby pomagał.Nie
            mogę się doczekać 19 kiedy to pójdę do psychologa.Boję się jednak że to tego
            czasu nie wytrzymam i coś mi się stanie.Wiem że gadam tu jakieś pierdoły i
            pewnie wy macie tego dość.Przepraszam ale chwytam si wszystkiego byle żeby mi
            pomogło i to min. jest forum żeby mi ktos coś podpowiedział.Spacery z kolegą
            itp. nic nie dają bo jakby coś siedziało we mnie i mimo udanego życia nie
            chciało wyjść.Codziennie czuję się inaczej.Jednego dnia źle innego w miarę
            normalnie ale zawsze nie wiem kiedy zły nastrój i płaczliwość mnie
            dopadną.Zwykle wieczorem ale dziś np. od 15 się zaczeło i teraz też trwa.Proszę
            doradźcie coś.
            • nevada_blue Re: Pogarsza się 03.04.05, 18:39
              ja Ci radzę jak masz wątpliwości to idź do swojego lekarza
              a najlepiej poproś go o skierowanie na psychoterapię
              przydała by Ci się myślę

              a co do skoku z pierwszego piętra - odpada
              skakałam nieraz mając jakieś 9-10 lat z podobnej wysokości z płyt na budowie za
              moim blokiem
              wprawdzie na piasek i dla zabawy, ale nawet jakbyś skakał na goły beton to
              raczej niewiele byś sobie zrobił - może złamał nogę albo jak wyjątkowo
              niefartownie mógłbyś z siebie zrobić kalekę - ale na tamten świat to byś raczej
              nie wskoczył
              • gebo13 Re: Pogarsza się???? 03.04.05, 20:01
                A próbowałeś kiedyś w takich momentach się modlić?tak od serca?z wiarą?!
                Ludzie mają naprawdę poważne problemy.Zdajesz sobie z tego sprawę?Ty
                mężczyzna,będziesz kiedyś zakładał rodzinę.I co?Żona będzie ten dom,ciebie i
                dzieci utrzymywać?Stań na nogi człowieku!Ucz się!Żyj i obserwuj ludzi!Jesteś
                młody i to od ciebie Świat wymaga wysiłku,a ty byś najchętniej na emeryturę
                przeszedł!!!!Do dzieła człowieku!Nauka,praca,rodzina!Kto za ciebie to przeżyje?
                Kto ci dzieci wychowa?Kto za ciebie długi wobec rodziców spłaci?Jeśli szukasz
                pretekstu i usprawiedliwienia dla siebie to radzę ci najpierw
                odwiedzić:hospicjum,domy dziecka,lub nawet sąsiadów,którzy żyją na kraju
                nędzy....Pomyśl wtedy nad sensem swojego istnienia....Ile musisz zrobić w
                życiu!!!!!!
                • nevada_blue Re: Pogarsza się???? 03.04.05, 20:27
                  no no, bez obrazy, ale pieprzysz okrutnie
                  choć doceniam intencje terapii szokowej, bo wprawdzie łagodniej, ale sama
                  chciałam najpierw Suchemu coś podobnego zaserwować

                  ale:

                  >A próbowałeś kiedyś w takich momentach się modlić?tak od serca?z wiarą?!

                  a może jest niewierzący? co - będziesz go na siłę nawracać? mnie by chyba szlag
                  trafił..

                  >
                  > Ludzie mają naprawdę poważne problemy.Zdajesz sobie z tego sprawę?

                  nie tobie oceniać czyje problemy są poważne, a czyje nie. żaden problem nie
                  jest nieważny - ludzie mają różne granice tolerancji.

                  >Ty
                  > mężczyzna,będziesz kiedyś zakładał rodzinę.I co?

                  i nic. a może wcale nie chce żadnej rodziny zakładać. skąd przekonanie, że
                  niejaki Suchy o niczym innym nie marzy?

                  >Żona będzie ten dom,ciebie i
                  > dzieci utrzymywać?

                  ciekawe gdzie znajdziesz podobną sierotę.. a może.. w sumie kto wie?

                  >Stań na nogi człowieku!Ucz się!Żyj i obserwuj ludzi!Jesteś
                  > młody i to od ciebie Świat wymaga wysiłku,a ty byś najchętniej na emeryturę
                  > przeszedł!!!!

                  a on pisał gdzieś o emeryturze? bo chyba nie doczytałam.. a może Suchy ma
                  dokładnie w dupie co tam świat od niego wymaga? w końcu żyje dla siebie, a nie
                  dla świata. czym w ogóle jest "świat" w Twoim rozumowaniu?

                  >Do dzieła człowieku!Nauka,praca,rodzina!

                  a fe! tradycjonalizm.. to już jedyna droga?

                  >Kto za ciebie to przeżyje?

                  nikt. to fakt. ale czy jest jakiś obowiązek przeżywania tego, co wymieniłaś
                  powyżej? a moze ktoś nie zamierza podążać taką utartą ścieżką i oli wytyczyć
                  własną?

                  > Kto ci dzieci wychowa?

                  a może nie zamierza mieć dzieci?

                  >Kto za ciebie długi wobec rodziców spłaci?

                  litości! ciekawa jestem jak niby taki dlug miałby być spłacany? i czy na pewno
                  powinno się tu mówić o długu? dzieci nie są własnością rodziców i nie są im nic
                  winne. jeśli rodzice zdecydowali się na dziecko, to powinni mu poświęcić potem
                  trochę wysiłku i łaski nie robią - to się nazywa odpowiedzialność. i nie
                  wymagać potem "spłaty długu", bo dzieciak się na ten świat nie prosił, więc
                  żadnej zasługi mu nie uczynili. wszystko, co mogą to pomóc mu znaleźc swoje
                  szczęście w życiu i cieszyć się jeśli mu się to uda. wszelkie postawy
                  roszczeniowe uważam za chory układ. [możesz mnie przeklnąć jak chcesz]

                  >Jeśli szukasz
                  > pretekstu i usprawiedliwienia dla siebie to radzę ci najpierw
                  > odwiedzić:hospicjum,domy dziecka,lub nawet sąsiadów,którzy żyją na kraju
                  > nędzy....

                  wiesz co? uważam, że do wizyt w hospicjum to akurat nie nadają się osoby, które
                  mają problem same ze sobą. mogłyby tylko zaszkodzić. chociaż w tym wypadku, kto
                  wie? może niegłupie..

                  >Pomyśl wtedy nad sensem swojego istnienia...

                  ugh, z takiego myślenia nad sensem można nie wyjść w najlepszym stanie. mi
                  nieczęsto się udaje..

                  >Ile musisz zrobić w
                  > życiu!!!!!!

                  argh! co to do licha znaczy "musisz"?! nic do diabła nie musi. to jego życie,
                  jego droga i jego sprawa jak ją przejdzie. ma wybór. ale nic nie musi. chociaż
                  nie - musi dokonać wyboru. czynnie lub biernie. to jedno, co w życiu musimy. i
                  to w dodatku nie raz.

                  -------
                  sorry, że pobawiłam się tu trochę w adwokata pana Suchego, ale wkleiłaś się pod
                  moim postem i nie mogłam się powstrzymać :) a i nastrój mam dość bojowy

                  możesz mnie zwymyślać jeśli Ci to ulży. ale trochę mnie rozbawił Twój post,
                  choć niewątpię, że w dobrej wierze pisany.

                  pozdrawiam
                  pax :)
                  [nevada]
                  • suchyxxx Re: Pogarsza się???? 03.04.05, 21:00
                    Tak napewno odwiedzanie biednych ludzi coś da.Zaszkodziłoby mi tylko bo bym był
                    smutniejszy że są tacy biedni.Narazie nie mam w planach dziewczyny i zakładania
                    rodziny.Obawiam się że zostanę sam bez nikogo bo dzieci to za duża
                    odpowiedzialność dla mnie i nie spełniłbym się w roli ojca.Mówisz praca??Jaka
                    praca w tym kraju.Nie wystarczy mieć magistra bo i tak można mieć problemy w
                    znalezieniu pracy.Wyjeżdżać za granicę nie chcę bo jestem przyzwyczajony do
                    Polski.Mam się uczyć??Po co jak zdane studia i tak pracy moga nie
                    zapewnić.Obserwować ludzi??Wolę nie bo po co??Jak obserwuję koleżankę kujonkę to
                    mi się przykro robi że ona ma zapewnione dobre studia i przyszłość a ja nie(nie
                    myli z zazdrością).Co byś zrobił jakby ciągle chciałoby ci się płakać i był byś
                    zmęczony??Modlitwa??Wierzę w Boga ale niestety modlitwa nie pomoże na
                    przykładzie papieża to widać-nie wyzdrowiał choć miliony się modliło w tym
                    ja.Wiara??Jaka wiara jeśli ten stan trwa już długo i cały czas się
                    pogarsza.Terapia??Dobra myśl ale poczucie że rodzice mnie będą opłacali a wizyta
                    z 100 zeta kosztuje.Może i coś da ale dopiero 19 ma termin pani Ewa
                    Maciocha.Może leki??Wszystkie ssri powodują u mnie po 3 tygodniach
                    ożywienia,depresję i płaczliwość.Może leki strej generacji??Nie dziękuję-za
                    silne i mają takie efekty uboczne że bym ciągle był zawieszony i gapił się w
                    plamkę na ścianie na lekcji zamiast słuchać.Co zostaje?? 1.zabić się 2.liczyć na
                    cód 3.Iść na terpaię i leczyć się lekami i psychologiem 4.Może samo minie??
                    5.Udawać że jest się zdrowym (tylko ile bym wytrzymał??) 6.Żyć ale zejść na dno
                    i zacząć pić i ćpać.
                    Nie wiem co we mnie jest nie tak.Czuję że nikt mnie nie rozumie.Tata krzyczy
                    zmęczony pracą żebym się uczył a jak mu powiem że źle się czuję to on myśli że
                    to lenistwo a nie jakaś wymyślona depresja.Brat to samo a matka reaguje krzykiem
                    jak jej powiem że chcę się zabić.Jak ja mówię matce że fatalnie się czuję to ona
                    na to że taka pogoda i ona też się dziś źle czuje coś a jak powiem że to nie
                    pogoda tylko choroba to mówi że poprawi mi się i koniec rozmowy.Psychiatrze
                    mówię że leki nie działają a on e czekać trzeba ze 2 miesiące a po 2 miesiącach
                    że leki są dobre i on nic nie rozumie.Trochę mi pomagają proszki na uspokojenie
                    branie doraźnie w razie smutku,przygnębienia,płaczliwości.Niestety hydroxyzyna
                    działa długo i następnego dnia jestem senny i ledwie co ruszający się a inne
                    leki uzależniają bardziej i lekarz mi ich nie da.Jeszcze nigdy nie brałem leków
                    na dopaminę więc nie wiem czy były by dobre ale może??Jutro widzę się z
                    psychiatrą i może zmieni lek znowu.Przepraszam za pierdzielenie ale ja wiem że
                    gadam jak stara baba ale niestety inaczej nie umiem w moim obecnym stanie.Dzięki
                    za odpowiedzi pomimo mojej niemiłej osoby czasami.Pozdrowienia
    • janka111 Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 10:53


      Otworz okno weż głegoki oddech. zamknij okno . włóż buty i biegiem do
      parku ..tam godzine biegania bez przerwy....... To pomaga ......

      suchyxxx napisał:

      > Jak wiecie biorę seroxat 3 tydzień i nic.Może troch pomógł ale nadal mam myśli
      > samobójcze czasami i zły nastrój.To akurat nie jest najgorsze.Najgorsze jest
      > to że nic mi się nie chce.Jestem jakby lekko śpiący ale nic mi się nie chce a
      > nawet grać też nie co jest dziwne bo granie w pewną grę to moje wielkie
      > zainteresowanie.Jestem jakby lekko obojętny na wszystko.Niby nie jest tak źle
      > ale dlaczego lekarze przepisują mi ciągle ssri a mimo to zawsze mam po 3
      > tygodniach niechęc do wszystkiego i zobojętnienie.Do psychologa idę ale 19 2
      > dni przed maturą ustną.Nie wiem co robić.Czy prosić lekarza o przepisanie mi
      > np. amitryptyliny czy jakoś tak??Może jakieś nari mi pomogą albo leki
      > trójcykliczne??Psychoterapia pomoże w lękach ale nie w depresji tzn. nie do
      > końca.Już sam nie wiem co robić.Jestem smutny i bezradny.Czy naprawdę nie ma
      > ratunku dla mnie??Nie poepłnię samobójstwa bo nie weim co jest po a pozatym
      > może by mnie uratowali i bym wylądował w psychiatryku a tego nie chcę.Mam
      > myśli samobójcze ale nie zabiję się ale za to piję coraz częściej i niedługo
      > dojdzie do tego że zacznę ćpać.Już koleżanka proponowała mi coś i kiedyś chyba
      > się zgodzę wziąść.Nie wiem co robić.Zejdę na samo dno jeśli nie będzie dla
      > mnie pomocy.Rady typu idź poćwicz nie dają nic bo to nie pomaga w moim
      > wypadku.Rady idź z kimś sie spotkaj też nie mają sensu bo mi się nie chce
      > spotykać z kimkolwiek bo często mam nastrój zły i ludzie mnie wkurzają.Nie
      > wiem co mi jest tak do końca.1 dzień jest w miarę normalnie a innego dnia jest
      > dół i niezaradność.Tak mi się ten nastrój strasznie zmienia.Przed chwilą
      > miałem ochotę żeby brat przyjechał,byśmy poszli na piwko,posiedzieli a teraz
      > hjakoś tak mi się nie chce.Dziwny jestem nie??Może powinienem brać 2
      > leki??Amfę i Extazę rano a marihuanę na noc??
      • lucyna_n Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 11:46
        nie kazdemu, niektorzy... po otwarciu okna... moga czasem...go zapomniec za sobą zamknąć.

        Nie jestem w stanie biegac godzine bez przerwy, nigdy chyba nie bylam,
        a zreszta w parkach ludzie sie gapia i smieja, psy szczekaja znienacka co zawsze smiertelnie mnie
        przestrasza (odruch bezwarunkowy) i szarpia sie na smyczach a te bez smyczy na pewno mnie zaraz
        ucapia zebami za kostke, lub łydke, wysokosc ugryzienia w zależnosci od wielkosci brytana,
        w parkach jest blee.

        jeszcze szczesliwe zakochane pary , mozna wpasc w dola
        • suchyxxx Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 17:10
          byłem u psychiatry i powiedział mi że jeśli mi się stan nie poprawia to muszę
          zwiększyć dawkę seroxatu z 1 do 2 tabletek i poczekać cierpliwie.Powiedziałem mu
          żeby dał mi coś na uspokojenie w razie nerwów-polecił hydroxyzynę ale ja
          powiedziałem że ona za mocno i za długo działa to dał mi lorafen
          lol.Powiedziałem mu wszystko szczerze że ciągnie mnie do narkotyków i picia bo
          wtedy czuję się dobrze.Powiedziałem że boję się aby nie skoczyć z balkonu albo
          innego głupstwa nie zrobić.Że boję się matury strasznie i myślałem czy nie
          zrobić sobie krzywdy i że winię siebie że babcia umarła a ja jej nie zdążyłem
          odwiedzić.Powiedziałem że boję się strasznie że wezmę narkotyk jak ktoś mi
          zaproponuje.On tylko powiedział że seroxat należy zwiększyć i zagieło mnie jak
          da mi lorafen.No teraz to ja będę brał lorafen codziennie:P AAA oszukałem go
          mówiąc że lorafen będę łykał doraźnie.Teraz to będzie ćpanie:) heh jak
          psychiatra mógł mi nie zmienić leku i wypuścić po tym co powiedziałem że chce
          się zabić itp.Ciekawe
          • zoltanek Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 17:40
            Bo psychiatrze tak naprawde nie zależy. Mój też chciał mi dać Xanax ale mu
            zabroniłem twierdząc, że nie zawsze umiem kożystać z takich leków racjonalnie.
            Dąże do tego by nie być zależny od żadnej substancji. Wczoraj rzuciłem
            palenie :D
            • rzeznia_nr_5 Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 17:46
              zoltanek napisał:

              > Wczoraj rzuciłem palenie :D

              To jest coś!Chociaż rzucić to no problem robiłem to tyle razy...
              • suchyxxx Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 17:49
                Dobra łyknołem ciekawe jak lorafen działa i za ile czasu zacznie:) Ja zaczynam
                palić i ani myślę o żuceniu bo żadnych negatywnych skutków palenie nie
                zauważyłem u siebie.Lubię poprostu sobie przynajmniej z 3 razy dziennie
                zapalić-poprostu lubię ten zapach palców po paleniu(taki słodki)
                • suchyxxx Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 20:21
                  O matko jestem w błogostanie.Jest mi tak cieplutko i miło,wszystko takie
                  lekkie.Problemy i nerwy na bok a mięśnie wyluzowane.Czuję się tak przyjemnie,tak
                  spokojnie.Jestem gadatliwy i jakby po wypiciu piwka.Jej no super uczucie
                  poprostu tak ciało wyluzowane jakby masażysta delikatnie masował.Jest mi tak
                  lekko i przyjemnie że zaraz pójdę z przyjemności tej spać.Tak jakbym latał
                  dosłownie i tak cieplutko i milutko:P No poprostu rozpływam się z rozkoszy ciała
                  nie wiem jak to opisać ale takie strasznie miłe uczucie i tak jakby mnie ktoś
                  głaskał i drapał lekko po plecach.No poprostu błogostan.Tak przyjemnie że idę
                  sobie powolutku spać.Odrazu stan mi się poprawił jak po jakimś narkotyku.Czyżby
                  działanie extasy i dxm było podobne??Tego nie da się opisać poprostu wezmę
                  jeszcze 1 tabletkę i odpłynę.Najlepiej jakbym jutro nie wstawał do 10 ale
                  niestety idę do szkoły więc nie wiem jak z tego błogostanu się obudzę:) Jezu
                  normalnie gadam i mam uśmiech jakbym był czymś naćpany.Poprostu jutro użyję tego
                  w szkole i bdę gadał od rzeczy i będę taki milutki dla wszystkich.Będzie tak
                  super poprostu wprowadziłem się w nastrój pokojowy i spokoju oraz exstazy
                  ciała.Pogoda ducha i relax.Gadam takie rzeczy jakbym był najarany
                  nieźle.Poruszam dziwne tematy z mamą i aż ona się dziwi czy czegoś nie
                  brałem.Bracia idźcie z pokojem.Uspokujcie się trochę i zrelaksujcie.Kocham
                  wszystkich jej jak zobaczę jutro koleżankę to ją chyba pocałuję.Poprostu jest mi
                  tak milutko i tak wszystkich kocham.W życiu tak wspaniale się nie
                  czułem.Normalnie zaraz zacznę wprowadzać się w nastrój sekty (bracia kochajmy
                  się) Ale jutro będą zdziwieni moim zachowaniem w szkole.Pewnie niekturzy pomyślą
                  że coś brałem.Poprostu takie rzeczy będę mówił i łapał wszystkich za ręce żeby
                  się połączyli wszyscy.Poprostu istny błogostan jak po jakimś wspaniałym
                  narkotyku.W życiu nie czułem się tak pokojowy i tak bezproblemowy,lżejszy i
                  wogóle przyjemniej.Ach przyjdę do szkoły to do wszystkich będę mówił
                  kochany/kochana.Poprostu będą mieli jaja jutro.Ciekawe kto ze mną wytrzyma jak
                  tak ciągle będę powolutku gadał o pokoju i jedności braterskiej.Idealny lek.Czy
                  narkotyki działają podobnie??Poprostu latam i jestem jakby lekko pijany i
                  zakręcony.Boże nie wiedziałem że w aptece są tak wspaniałe narkotyki.Poprostu
                  extaza ciała pełna.Nie da się tego ująć w słowach to za piękne.Trzeba samemu
                  przeżyć żeby zrozumieć.Brak lęków i problemów,zupełnie inny świat.Pozdrowienia
                  ślę wam bracia.Znalazłem środek który będę brał.Powołanie to moja droga.Ale
                  pięknie:) Jezu normalnie naćpany się czuję i tak mi ręce jak piszę wirują lekkie
                  jak piórka.Zaraz chyba się popłaczę z tej extasy.Co myślicie o lorafenie??Cudo
                  prawda??Czy narkotyki też tak działają??Jeśli podobnie to się wcale nie dziwię
                  że ludzie się uzależniają od tego.To takie piękne
                  • zoltanek Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 21:08
                    Lorafen jest narkotykiem gdy bierze się go w celach rekreacyjnych. Morfine
                    można nabyć w aptekach, ale czy ktoś ma wątpliwości co do jej narkotycznego
                    działania. Benzodiazepiny kupisz na dworcu centralnym obok heroiny, więc prosze
                    mi tu nie odzielać Lorafenu od dragów. Kożystaj z niego rozważnie, pojmuj go
                    jako lek.
                  • lucyna_n Suchy, zażywasz-przegrywasz 04.04.05, 21:10
                    wydrukuj to i pokaż dowolnemu psychiatrze , tylko nie temu pacanowi u ktorego byles ostatnio.
                  • zoltanek Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 21:20
                    Zanim zażyjesz DXM poczytaj troche o nim. To jeden z najbardziej
                    niebezpiecznych dragów. I nie chodzi tu o przedawkowanie, dawna śmiertelna jest
                    prakwycznie nieosiągalne. Dotąd w historii jedynie kilka osób przedawkowało.
                    Sęk w tym, że DXM przedostaje się bezpośrednio do mózgu niszcząc wiele. Co
                    zniszczy jest dziełem przypadku. Może nic ważnego, a może stracisz podstawowe
                    umiejętności. Ludzie nadużywający DXM mają ogromne problemy z mową,
                    koncentracja, rozumienie słów. Zamiast próbować posłuchaj mojej rady,
                    próbowałem i nie warto.
                    Co do Extazy to jej działanie jest tak wspaniałe, że trudno opisać je słowami,
                    dlatego lepiej trzymaj się z daleka(zapewne postąpisz odwrotnie). Jak mawia
                    Tomasz Piątek - prawdziwe szczęście nie służy człowiekowi.
                    Przeraża mnie twój zapał do narkotyków. Słowo Ci daje, ze ja taki nie byłem a i
                    tak wpadłem w kłopoty z których ciężko mi się wygrzebać. Przestrzegam Cię, choć
                    nie wiem czy mnie posłuchasz.
                    Narkotyki nie są dla takich jak my. Rozwiązywanie problemów przy ich pomocy
                    prowadzi do bagna. Przyznaje, po wielu z nich świat znowu nabiera barw i wraca
                    pozorna normalność, szczęście. Wyobraź sobie jak trudno jest powrócić do świata
                    cierpienia, zagubienia. Pokusa szczęścia jest zbyt wielka aż w końcu nie
                    wyobrażasz sobie życia bez nich, bo przywyczajasz się do NORMALNOŚCI, której
                    nam brakuje. Pamiętaj, nie dla nas. Dla innych.
                    • orlando10 Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 05.04.05, 21:13
                      zoltanek napisał:


                      > Jak mawia
                      > Tomasz Piątek - prawdziwe szczęście nie służy człowiekowi.

                      Jego "Heroina" jest świetna. Dziwi mnie, że niektórzy uważają, że to książka,
                      ktora zachęca do brania dragów. Świetny jest jej sens: heroina jest złem
                      dlatego, że daje absolutne szczęście. Absolutne szczęście to próżnia, a - jak
                      wiadomo - w próżni nie ma życia.
                      Tak więc, kolego Suchy, uważaj, żeby Cię nie wciągnął odkurzacz!
                  • nevada_blue Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 05.04.05, 20:36
                    k...a ja też tak chce! ;/
                • zoltanek Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 21:11
                  Mam podobny stosunek do fajek, a rzuciłem patrz poprzedni post. Pozdro :)
              • zoltanek Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 04.04.05, 21:10
                Rzuciłem palenie dla ojca. Pół roku temu wrócił do palenia z mojego powodu.
                Powiedziałem, że rzuce palenie razem z nim. Mam wielką motywacje, bo bardzo
                martwie się o jego zdrowie. Nigdy nie chciałem skończyć z tym niewinnym
                nałogiem, ale bez papierosów tez moge żyć.
                • suchyxxx Re: Już mi to wszystko obojętne co się stanie ze 05.04.05, 18:49
                  Czuję się fatalnie.Niby euforia i stan extazy jak się bierze lorafen ale to w
                  depresji mi nie pomaga więc po cholerę mam to brać.Na lekcjach zaczołem już
                  nawet sam do siebie rysować szuwienicę i mnie na niej z podpisem że to
                  ja.Narysowałem na marginesie nawet blok i jak wypadam z niego.Niby po lorafenie
                  mam euforię ale tak naprawdę czuję się płaczliwie.Ilo do cholery mam brać
                  seroxatu??Lekarz kaza zwiększyć dawkę ale ile można zwiększać.Wiem że na
                  fevarinie i citalu przez zwiększenie dawki też stan mi się pogarszał
                  znacznie.Boję się że po seroxacie będzie też tak samo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka