Dodaj do ulubionych

Depresja a picie ?

25.04.05, 01:36
Sam już nie wiem ... Czy piję bo mam depresję , czy mam depresję bo piję ...
Czytałem już sporo na ten temat i wychodzi na to że zarówno depresja wzmaga
pociąg to środków wspomagających samopoczucie ale i także alkohol wzmaga
nastroje depresyjne ... Farmaceutyków nie biorę za wiele gdyż rzetelnie mnie
na nie nie stać ... 1 miesięczna kuracja wychodzi koło 150-200 pln to już
tzw 'zalewanie smutków' wydzodzi taniej tym bardziej że pięniądze jakieś
płyną do mnie nieregularnie choć często, tak aby przeżyć dzień - 2 -3 ...
Czyli stać mnie na piwo a nie stać wykupić prochów za 70 pln ... Summa
sumarum zamiast trwać w błogostanie lekowym staram się funkcjonować do
momentu kiedy nie jest źle.... a kiedy jest źle to jedyne co mogę to się
napić ... Długo tak można ???
Obserwuj wątek
    • lizavieta1 Re: Depresja a picie ? 25.04.05, 01:47
      postarqaj sie o tansze odpowiedniki,a swoja d roga byc moze juz jestes
      alkoholikiem.moze szukasz uzasadnienia dla picia.sa rozne leki.
      • galdor Re: Depresja a picie ? 25.04.05, 02:02
        Być moze już jestem... i się właśnie zastanawiam co napędza drugie ...
    • smutas4 Re: Depresja a picie ? 25.04.05, 14:23
      mam podobnie... :( i nie wiem jak to wyjasnic
    • deirdra Re: Depresja a picie ? 27.04.05, 12:53
      Ze mna jest dokladnie tak samo.
      A swoja droga przy okazji zapytam - jak dlugo juz pijesz ?
      • mussli Re: Depresja a picie ? 27.04.05, 13:38
        galdor- dokładnie tak samo zastanawiałam sie odnosnie mojego chopaka-czy on
        zaczął pic z powodu depresji czy moze to alkohol wyciągnąl chorobę?
        w koncu doszłam do wniosku ze to taki typ: jakies uzaleznienie byc musi.
        nam tez jest trudno, nie dosc ze choroba to jeszcze picie (dla mnie alkoholizm
        to porazka).
        jesli chodzi o leki, to pamietam, ze moj chłopak na poczatku płacił po 200 zł
        miesiecznie, teraz ok 60 (z czego tylko jeden z lekow tyle kostuje, a reszta to
        groszowe sprawy, czasem nawet niektore "kupowalismy" za darmo :)
        chyba opowiadanie ze Taniej pic niz kupowac leki-to jednak wymowka :)
        pozdrawiam,
        napisz do mnie na priv, a najlepiej wyslij nr gg, odezwe sie

      • galdor Re: Depresja a picie ? 27.04.05, 21:52
        Hmm...jeśli chodzi o samo picie to długo - liceum studia te sprawy wiadomo -
        ale to bylo od imprezy do imprezy,natomiast wzmożone dawki to tak od pół roku -
        9 miesięcy może... w moim przypadku wygląda to tak że jak mi nie tak to pije od
        2 do 6 piw, czasem 2 tyg nie pije czasem tydzien a czasem tak 3-4 dni z rzędu.
        • urszulai Re: Depresja a picie ? 27.04.05, 22:14
          Galdor na pewno wiesz ze alkocholizm to powazna choroba ztego trzeba sie
          leczyc.Niestey to choroba zaklamania,glownie oszukuje sie siebie ze pije sie
          tak jak wszyscy Dopoki osoba uzalezniona nie przyzna sie przed soba ze ma
          problem z alkoholem dopoty nie mozna jej pomoc.Ty juz zrobiles najwazniejszy
          krok,przyznales sie.Czas na drugi krokSkontaktuj sie z jakims dobrym klubem
          Abstynenta Tam musza ci pomoc Jest tam sztab ludzi do pomocy takim osobom jak
          ty .Poczawszy od niepijacych alkoholikow,a skonczywszy na psychologach Chociaz
          sproboj nie poddawaj sie.
    • mskaiq Re: Depresja a picie ? 27.04.05, 17:54
      Nie mam nic gorszego jak alkohol i depresja. Wiem ze przynosi chwilowa ulge,
      ale tylko do czasu. Alkohol odbiera chec do walki z depresja, pod jego wplywem
      obojetniemy, poddajemy sie jej bez oporu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • natasza33 Re: Depresja a picie ? 28.04.05, 11:02
        jezeli pytasz czy depresja nakreca picie czy picie depresje to, podkreslam moim
        zdaniem - a nie jestem profesjonalista w temacie
        niestety to picie nakreca depresje,
        takie wnioski z autopsji
        przestalam pic, zniknela depresja, oczywiscie nie zniknely inne dotychczas
        zapijane problemy wiec borykam sie z nimi dalej, ale odkad nie pije miewam
        tylko zle nastroje, "wscieklizne", ale depresja zniknela
        "wscieklizna" jest lepsza od depresji, bywa bardzo nieprzyjemna dla otoczenia,
        ale przynajmniej nakreca do dzialania
        dzisiaj wlasnie mam napad "wscieku" , nie jest przyjemnie ale jak sobie
        przypomne te depresje podszyte lekkim kacem to moge stwierdzic ze teraz czuje
        sie swietnie
        jezeli nie klamiesz i rzeczywiscie potrafisz nie pic przez kilka tygodni to nie
        powinno byc ci trudno przestac pic w ogole albo poprzestac na okazjonalnym "pol
        piwa"
    • mysz.a Re: Depresja a picie ? 28.04.05, 22:01
      Hmm.Mam tak samo. Też się zastanawiam co jest pierwsze. Czy picie czy depresja.
      Teraz też jestem wstawiona i tak ostatnio mam często. Byłam nawet u lekarza.
      Biorę Seronil ale chyba mało mi pomaga. Niedługo mam kolejną wizytę i pogadam o
      tym z moją panią doktor.
      • mysz.a Re: Depresja a picie ? 28.04.05, 22:05
        Całe szczęście, że mam pracę w której nie muszę być 8 godzin, chociaż jest
        czasem tak, że mam od rana ważne spotkanie i wtedy depresja czy nie, muszę być.
        Okropne.
    • aidka Re: Depresja a picie ? 29.04.05, 23:36
      ... Długo tak można ???

      Mozna długo, galdorze, ale będzie coraz gorzej.
      U mnie przynajmniej tak było, gdy wiele lat temu próbowałam tak się ratować.
      Bardzo szybko zrobiło się jeszcze straszniej.
      a.
      • mskajq Re: Depresja a picie ? 07.05.05, 08:27
        .. Długo tak można ???
        z autopsji - już „wegetuję” tak kilka lat.
        Moja wypowiedź jest może kontrowersyjna, ale mniej i rzadsze wizyty u psych. a
        tym samym mniej prochów pozwala lepiej funkcjonować. Natomiast lekkie stany
        depresji pozwala przezwyciężyć alkohol i nie wielu się do tej ucieczki przyznaje.
        • aidka Re: Depresja a picie ? 09.05.05, 23:05
          maskaiq, chciałabym , byś dobrze to odebrał - nie jak jakąś złośliwość.
          Moim zdaniem, Ty nie chorujesz na depresję, skoro pomaga Ci alkohol.
          Zresztą od dawna czytając Twe posty i rady przeróżne, mam wrażenie, że nie
          byłes nigdy w depresji, bo doradzasz ludziom, rzecz jasna, w dobrej wierrze,
          rzeczy, których czlowiek w depresji nie jest po prostu w stanie zrobic.
          Nie ma siły nawet się zabić, gdy ma mysli samobójcze.
          To dlatego przy pierwszych tygodniach braniu większości antydepresantów,
          pacjent winien być pod obserwają lekarza, a jesli depresja jest szczególnie
          cięzka, powinien być hospitalizowany. Albowiem, jak większośc tu zapewne wie,
          te pierwsze tygodnie zażywania leków mobilizują do realizacji samobójstwa.
          Nie próbuję się mądrować - od wielu lat slyszę to od psychiatrów, czytam w
          różnych naukowych księgach i w ...ulotkach.
          Picie alkoholu to błędne koło i, jak zauważają w tym wątku niektórzy ludzie,
          chlanie tworzy blędne kolo tak, że w końcu już nie wiadomo, co bylo najpier -
          choroba alkoholowa czy depresja.
          Mnie, gdy próbowalam się niegdyś ratowac alkoholem, bylo lepiej parę chwil, ale
          już po 2-3 dniach, depresja wracala ze zdwojoną siłą.
          pozdr.
          a.

          Natomiast lekkie stany
          > depresji pozwala przezwyciężyć alkohol i nie wielu się do tej ucieczki
          przyznaj
          • mskajq Re: Depresja a picie ? 10.05.05, 11:51
            > maskaiq, chciałabym , byś dobrze to odebrał - nie jak jakąś złośliwość.

            Aidko, nie odbieram to jak złośliwości, aczkolwiek mój nick „mskajq „ jest przez
            „j” i powstał dawno temu, jako przeciwstawny do wieszcza z forum „mskaig” przez
            „i”;-), którego wypowiedzi są czasami "mało strawne".

            Niestety zdaję sobie czasami sprawę, że to błędne koło ale to jest tak samo jak
            z lekami. Tylko co jest gorszym nalogiem?:-(
            Co słychać, jak urzadziłaś się w nowym miejscu, znalazlaś zajęcie?.
            Pozdr.

            • aidka Re: Depresja a picie ? 10.05.05, 14:13
              mskajq

              > Co słychać, jak urzadziłaś się w nowym miejscu, znalazlaś zajęcie?.
              > Pozdr.

              W jakim nowym miejscu ?
              Jakie urządzanie się ?
              O czym Ty mówisz?
              Chyba mylisz mnie z kimś innym...
              I jakie zajęcie niby miałam znaleźć?

              Przecież ja zdycham, mskaiq - fizycznie jestem zbombardowana szeregiem chorób,
              które doszły dodatkowo po probie S i tych 300 tabletkach - rozwaliłam sobie
              wszystkie flaki i jeszcze otrzymałam w darze, miast śmierci, cukrzycę,a nie mam
              nawet za co pilnować stosownej diety, nie mam na glukometr, mam tylko zadłuzone
              mieszkanie i tęsknotę za Markiem, za spokojem, za bezpieczeństwem....

              Psychicznie - szkoda nawet gadać i przecież wiesz o tym, więc zupełnie nie mam
              pojęcia o co Ty mnie pytasz.

              Moje zajęcie....
              Takie zajęcie ja mam, że 3 dni udaje mi się cos napisac na Forum, ale wywlec
              się z łóżka, wysunąć łeb omotany kołdrą i poduszkami, by można udawac , że nie
              ma świata zewnetrznego i bólu, który niesie,wywlec się na światło dzienne z
              lękiem , który mnie przeszywa na wskroś, daję radę dopiero o tej porze.
              I pakuję w siebie ilości prochów od ktorych zwykły smiertelnik padłby jak kawka
              i spał 3 doby, a ja ledwo je czuję.
              O sile natężenia mysli S pisałam i mówiłam Tobie, a Ty mnie pytasz o jakies
              urządzanie nowych miejsc /jakich ?/ i o zajęcia.
              Nie urządzam i nie zajmuję się.
              Niczym.
              ściskam
              aidka
            • aidka Re: Depresja a picie ? 10.05.05, 14:15
              mskajq napisała:

              > Niestety zdaję sobie czasami sprawę, że to błędne koło ale to jest tak samo
              jak
              > z lekami. Tylko co jest gorszym nalogiem?:-(

              Dla mnie alkohol jest gorszym nałogiem.
              Już Ci mówiłam - moje receptory sa takie, że po alkoholu b. szybko depresja
              wraca z mocą o wiele większą. Po prochach nie.
              a.


          • marenta Re: Depresja a picie ? 10.05.05, 15:58
            Aidka, ja się wtrącę, Ty zdaje się coś pisujesz, masz talent słowa, iskrę bożą.
            Mój murek to pikuś w porówaniu z Twoim murem, ale może udałoby Ci się znaleźć w
            sobie zamiast pokory trochę przekory, zamiast walić łbem, sporóbować go
            przeskoczyć- wolność decydowania o swoich uczuciach, malowanie "lewą stopą",
            słowa pisane "rakiem", metafizyka cierpienia; może w tym znajdź jakąś wartość;
            klęczenie czy samobójstwo to najprostsza reakcja. Czy naprawdę nie ma tam już
            nic? Pozdrawiam
    • anna.mat Re: Depresja a picie ? 07.05.05, 10:16
      U mnie niestety jest tak ze jak pije lekkie dolki mi mijaja.Jednak jak bierze
      mnie porzadna deprecha nie mam ochoty na picie bo nawet to jest wtedy za
      trudne.Gdybym miala kaca po kilku piwach pewnie dalabym sobie spokoj,ale
      niestety nastepnego dnia czuje sie wysmienicie.Nie tykam jednak wodki bo ta
      powoduje u mnie okropne doly.Masz juz jedna chorobe po co ci nastepna?Ale wiem
      z autopsji ze trudno zrezygnowac z takiego szybko dzialajacego leku.Ja na razie
      jeszcze nie chce.To mi uswiadomilo ze chyba tez mam problem.Sproboje dlugo nie
      pici zobacze co wtedy.U depresantow to jednak bardzo czesty problem,wiec chyba
      cos w tym jest.
      • galdor Re: Depresja a picie ? 09.05.05, 00:17
        Hmm... jak nie piłem nic miesiąc czy dwa to różnica była taka byłem codziennym
        gościem w domowej apteczce :/ ... Brat ma shizofrenię i dostawał całkiem fajne
        tabletki co pozwalały mi spać :D (P.S. 5 lat temu)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka