mattbel
18.05.05, 17:24
chyba wlasnie po wielu miesiacach meczarni odkrylam przyczyne swoich
dolegliwosci. po stresujacej sytuacji zaczelam miec problemy z trawieniem -
nudnosci, niestrawnosc, odbijania, zaparcia, objawy dyskinezy pecherzyka
zolciowego. najpierw myslam, ze to watroba, ale branie lekow i dieta watrobowa
przez kilka miesiecy nie przyniosly zadnych rezultatow. potem przeleczylam sie
na lamblie (ponoc czesto powoduja objawy zwiazane z watroba, pcherzykiem
zolciowycm itp) i nic. zrobilam usg, zeby sprawdzic czy nie ma kamieni i nic.
dodam, ze przy tym wszystkim mam problemy ze snem. rano nie moge wstac, a jak
juz wstane to i tak nie mam sily sie ruszyc i tak do wieczora. jak sie budze
rano to chce mi sie rzygac i zaluje, ze sie obudzilam, bo wiem, ze nastepny
dzien znow bedzie do d...
dopiero teraz jak zaczely sie u mnie bardziej uwydatniac objawy depresji jako
takiej (fatalny nastroj, ale moze przy takich objawach to nic
dziwnego?)wpadlam na ten trop. przewertowalam strony internetowe, ksiazki
psychiatryczne i prosze. depresja moze sie maskowac problemami z trawieniem,
dyskineza drog zolciowych i jelita grubego i mdlosciami.
czy ktos z was mial albo ma podobne objawy? bo juz nie wiem co o tym myslec.
na tym forum nic nie moge znalezc na ten temat, wiec moze to jest jednak tak
zadkie, ze niemozliwe zebym to miala.
poza tym na depresje taka prawdziwa leczylam sie rok temu. bralam lek 6
miesiecy. i co, 3 miesiace po odstawieniu nawrót depresji i to w dodatku
maskowana?
bleech mam juz wszystkiego dosyc.