Dodaj do ulubionych

Zycie lumpa

11.06.05, 21:44
Nie wiem czy to dołek. Od kilku tygodni pedze żywot kogoś jak z serialu Swiat
wg Bundych czy Kiepskich. Pobudka ok.12, spacer z psem, net, głownie Allegro,
wydaję wszystko co zarobię, a zarabiam ostatnio niewiele, bo olewam robotę.
Nie chce mi się nawet iść do sklepu po jedzonko, poscielić łożka, zmuyć
naczyń, ubrać się.
O 16 mój ulubiony serial, potem wieczór jakoś mija, potem przejrzę
Allegro.
Kończę studia, mam zaległosci z egzaminami z 2 lat, robotę, która wymaga
przygogtowania się, kiedyś miałam hobby. Przede mna praktyki obowiązkowe,
nawet się na nie zapisałam. Mam tysiące stron do pochłonięcia, tony wiedzy,
nic nie robię. Nie mam siły podjąć decyzji, zeby iść do psychiatry załatwić
świstek, aby nie wyrzucili mnie z uczelni tuż przed końcem.
Jestem (byłam) zdolną osobą, ambitną, pracowita i energiczną. Kilka tygodni
zyję jak ktoś kto od 15 lat jest bezrobotny. mam jakieś plany, ale wiem, że
nie dam rady sie zmobilizować w takim stanie. mija czas, a ja nic nei robię w
tym kierunku, a samo sie nei nauczy, nie załatwi, nie zrobi.
Nie potrafię zrealizować najdrobniejszego zadania, jakis paraliż uż na etapie
podejmowania decyzji. Chodze na terapię, ale tam nic się nie dzieje, bo nie
umiem podjąć żadnej decyzji np czy zacząć brać leki czy nie.
Mieliście tak kiedyś?
Obserwuj wątek
    • beekeeper Re: Zycie lumpa 11.06.05, 22:09
      teraz, dość podobnie (zwłaszcza rozczuliło mnie to o pościeli i ubieraniu ;)
      staczam się.

      i co robić w ogóle, doktoraty jakieś, perswaduje mi się to, i dlaczego nie,
      ale - dlaczego tak?... po co? nie wiem... no, człowiek bez świadomości, jak
      meursault właśnie, a jednocześnie, niby, człowiek z nadświadomością, jak
      raskolnikow - to jest sprzeczne a więc w nerwicy mile widziane...

      dzisiaj już miałem wyjść rano, na całodniową rzecz, umyłem się ładnie, ubrałem,
      już byłem przy drzwiach... i położyłem się spać jednak.
      • ria2 Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:09
        No nie, mam to samo. Siedzę w domu, nie wychodzę, nie ubieram się (tzn. jest
        piżama). Prawie nic nie jem, bo ani mi się nie chce iść coś kupić, ani sobie
        coś zrobić, no i w ogóle głodu nie czuję.

        Fakt pracuję, czas szybko leci. Czuję się zmęczona, ale spać też nie mogę, tzn.
        udaję, że śpię albo czytam.

        Nie potrafię, mimo starań, tego zmienić.
        Ria
        • lizavieta1 Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:19
          Tak, to nie jest taka tootalna deprecha. coś tam robimy jak musimy, ale nie
          wszystko. Kiedyś zaspałam na spotkanie z klientem, więcej się nie odezwał.
          Gdyby ktoś mi powiedział, że to potrwa nawet 3 lata, powiedziałabym ok, prześpie
          w tym letargu, przeczekam. ale boję się, że to się będzie pogłębiało i zostnę w
          takim bagnie. znam kilkoro ludzi, którzy spędzają tak wiele lat. Boję się.
          • ria2 Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:27
            Też się boję, ale jeszcze się staram.
            Ria

      • spastykoojaca Re: Zycie lumpa 13.06.05, 19:08
        najlepiej jeszcze bez światopoglądu-jak u choromańskiego. posnobiliśmy sie na
        nic nierobieniu heh
        a propos "umyl sie wymalował i poszedł spać" - znam to - niedlugo napiszę
        poradnik, w jaki sposób uskuteczniać tą metodę niezależnie od okoliczności,
        np. "paliło się, ale może lepiej było to przeczekać" :P
    • barrakuda1 Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:28
      masz totalną depresję, może spróbuj tak jak ja - na kartce piszę co mam zrobić w
      najbliższym czasie i staram się to zrobić. Nie dopuszczam do takiej mozliwości
      żeby czegoś nie zrobić, ale głównym moim problemem jest nadmiar wolnego czasu.
      może w Twoim przypadku o to chodzi, a okres zawalania wszystkiego co się da
      minie. Ja to już wiem. Trzymaj się. Będzie lepiej, Bo musi być lepiej.
      • barrakuda1 Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:30
        też miałam taki okres, że się nie ubierałam, nie myłam, ale po kilku dniach
        zaczęło mnie wszysko swędzieć. jedzenia w domu też nie było, moje dziecko mnie
        karmiło, namawiało do wstania , zajmowało się drugim dzieckiem. Uwież mi To mija.
      • marenta Re: Zycie lumpa 11.06.05, 23:43
        > może spróbuj tak jak ja - na kartce piszę co mam zrobić
        > w > najbliższym czasie

        to tak jak ja, mi tez to pomaga:)
        prowadzenie "dziennika", nazwanie tego co się w środku kotłuje również
        oczyszcza i motywuje
        pozdrawiam
      • spastykoojaca Re: Zycie lumpa 13.06.05, 19:04
        taa...ja też stosuję metodę zapisu i tonę w kartkach, które potem ze
        zdziwieniem (lub czym innym) odczytuję po dniach tygodniach a nawet latach
        "życiowej spacji" nawet skrupulatne i optymalne planowanie nie pomoże
        eh aktywizacja, precz abnegacjo!
        i idziem spać ;]
    • marenta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 00:29
      A może spróbuj wejść w tę depresję głębiej, tzn "rozmyślnie" i z aktorską
      przesadą spróbuj się trochę "popogrążać"
      Powiedzmy jutro. Po serialu o 16stej do godziny 18.30 masz być w depresji, masz
      być maksymalnie pasywna, zmuszać się do negatywnego myślenia, jak ktoś
      zadzwoni to mu jęcz i narzekaj itd.
      w podobny sposób zaczęłam wybijać z głowy rolę kozła ofiarnego, że celowo za
      bardzo przepraszałam niektórych
      pozdrawiam
      • lizavieta1 Re: Zycie lumpa 12.06.05, 13:47
        Też miałam pomysły z dziennikiem i ograniczaniem się w czasie. Ale ja nic nie
        muszę, czasu wolnego nie powinnam mieć, bo mam mnóstwo rzeczy do zrobienia.
        Wszystko jest dla mnie - gospodarowanie czasem, nawet pójście do lekarza. A po
        co mi to? Nie zalezy mi na niczym. Oby czas szybciej płynął, już popołudnie.
        Poprosiłam o pomoc matkę, zacIĄGNIE MNIE DO LEKARZA.bo mnie średnio zależy.
        • lizavieta1 Re: Zycie lumpa 12.06.05, 17:43
          Tzw prochy tak się źle kojarzą. Ale lepsze zycie na nich niż wegetowanie bez
          nich, kiedy nic nei idzie do przodu, a wszystko co mam - studia, zarobek,
          kontakt z ludźmi, mogę niebawem stracić. Skoro w sobie motywacji nie znajduję
          ani nie umiem sma nad sobą stanąć z batem, to co mi zostaje? Okresy, w których
          brałam leki były przynajmniej czasem keidy coś robiłam. Być może jestem na nei
          skazana może na ileś lat, a może na całe zycie? Jestem na terapii, ale w tym
          stanie zupełnei nieefektywnie pracuję na terapii. Nie chce mi się gadać z
          terapeutką, nie chce mi się mysleć aby odpowiedziec na jej pytania, nie mam
          żadnych pomysłów aby odpowiadać na jej trudne czy ciekawe pytania. dokąd ona ma
          mnei zaprowadzić, skor ja nei idę tylko kręćę się w kółko.
          Kiedyś już założyłam wątek na temat walki ze sobą i zaburzeniami, za wszelką
          cenę bez leków. Czasem to jest bezsensowne, sztuka dla sztuki, tylko, że efektu
          nie ma albo są tragiczne.
          • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:01
            lizavieta1 napisała:

            > Tzw prochy tak się źle kojarzą. Ale lepsze zycie na nich niż wegetowanie bez
            > nich, kiedy nic nei idzie do przodu, a wszystko co mam - studia, zarobek,
            > kontakt z ludźmi, mogę niebawem stracić. Skoro w sobie motywacji nie znajduję
            > ani nie umiem sma nad sobą stanąć z batem, to co mi zostaje?

            najlepiej byłoby w twojej sytuacji "zamknąć się" na jakiś czas w jakimś miejscu
            odosobnienia (klasztor?) i przekonać się samej za czym zatęsknisz.
            no i w tym "zamknięciu" znaleźć bardzo dobrego psychoterapeutę.
            drugi sposób to znaleźć kogoś kto stanie nad tobą z batem jeśli sama nad sobą z
            batem nie umiesz stanąć.
            a może połączyć "bat" z psychoterapią?
            chyba dla ciebie byłoby to najkorzystniejszy sposób wyjścia z życia lumpa,
            które ma przecież tyle aspolecznych zalet.
            • lizavieta1 Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:08
              Ale każdy ma swoje życie. terapeuta też. jak ja czegoś nie zrobię, to nikt za
              mnie życia nie przeżyje. W odosobnieniu juz jestem, chyba nawet od półtora roku
              nie utrzymuję kontaktu z ludźmi, znajomymi, poza tym, co konieczne, jacyś
              klienci, ci,którzy jeszcze pozostali.
              • marenta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:21
                taki stan to dla mnie rodzaj autoagresji, teraz powinna nadejść qrwica, tylko
                czemu nie nadchodzi?
                nie masz poczucia, że to co jest to już jest ch..nia, że gorzej już nie będzie?
                może to ukryty perfekcjonizm?
                czy może być jeszcze gorzej niż jest?
                czy warto poświęcać "coś" na co było by Cię ewentualnie stać dla "niczego"?
                zrób porządek wokół siebie, z sobą, zrób "ZEN"
                pozdrawiam
                • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:27
                  marenta napisała:

                  >
                  > może to ukryty perfekcjonizm?

                  niewykluczone
                  a nawet bardzo prawdopodobne
          • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:25
            lizavieta1 napisała:

            > Kiedyś już założyłam wątek na temat walki ze sobą i zaburzeniami, za wszelką
            > cenę bez leków. Czasem to jest bezsensowne, sztuka dla sztuki, tylko, że
            efektu
            > nie ma albo są tragiczne.

            nie ma leku farmaceutycznego na znalezienie w sobie sensu swojego działania
            "sztuka dla sztuki".
            powinnaś w sobie odnaleźć odpowiedź na hamletowskie pytanie "być albo ...."
            i jaka chcesz być
            i z kim chcesz być
            i po co chcesz być
            i za ile chcesz być
            i...
            • lizavieta1 Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:31
              Nie wiem czy w ogóle chcę. No nie chce umierać, bo się boję ale czy to znaczy
              już że chcę być? Chyba to za mało, być to żyć czyli myśleć, czuc, planowac,
              działać przede wszystkim.
              • marenta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:33
                czytałaś Opowieść wigilijną?
              • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 18:44
                lizavieta1 napisała:

                > Nie wiem czy w ogóle chcę. No nie chce umierać, bo się boję ale czy to znaczy
                > już że chcę być? Chyba to za mało, być to żyć czyli myśleć, czuc, planowac,
                > działać przede wszystkim.

                przecież myślisz (czytam twoje posty i widzę, że myślisz)
                przecież czujesz (przede wszystkim niewygodę tego co czujesz)
                a planowanie i działanie?
                jak uporasz się z obecnymi teraz w tobie myślami i odczuciami to plany i
                dzialanie powinny przyjść i jak przyjdą to powinny być już bardziej przemyślane
                (plany) a działania skuteczniejsze.
              • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 20:31
                lizavieta1 napisała:

                > być to żyć czyli myśleć, czuc, planowac,
                > działać przede wszystkim.
                Różnie się na ten temat mówi.
                Aneta
            • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 20:29
              aspolecznie napisała:

              > nie ma leku farmaceutycznego na znalezienie w sobie sensu swojego działania
              > "sztuka dla sztuki".
              > powinnaś w sobie odnaleźć odpowiedź na hamletowskie pytanie "być albo ...."
              > i jaka chcesz być
              > i z kim chcesz być
              > i po co chcesz być
              > i za ile chcesz być
              > i...
              A co z tego wyniknie, jeśli odpowie na wszystkie pytania, pominąwszy oczywiście
              ostatnie?
              Aneta
              • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 21:04
                aneta10ta napisała:

                > aspolecznie napisała:
                >
                > > nie ma leku farmaceutycznego na znalezienie w sobie sensu swojego działan
                > ia
                > > "sztuka dla sztuki".
                > > powinnaś w sobie odnaleźć odpowiedź na hamletowskie pytanie "być albo ...
                > ."
                > > i jaka chcesz być
                > > i z kim chcesz być
                > > i po co chcesz być
                > > i za ile chcesz być
                > > i...
                > A co z tego wyniknie, jeśli odpowie na wszystkie pytania, pominąwszy
                oczywiście
                >
                > ostatnie?
                > Aneta

                Aneto
                a nie wpadłaś na to, ze prawidłowe odpowiedzi na te pytania mogą jej zająć całe
                długie życie i na odpowiedź na ostatnie pytanie może jej już czasu zabraknie?
                • euforyk Re: Zycie lumpa 12.06.05, 21:08
                  > Aneto
                  > a nie wpadłaś na to, ze prawidłowe odpowiedzi na te pytania mogą jej zająć całe
                  >
                  > długie życie i na odpowiedź na ostatnie pytanie może jej już czasu zabraknie?

                  niejeden miłośnik opasłych annałów zapłakał nad swym losem, gdy broda jego siwa
                  sie stała.
                  • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:34
                    euforyk napisał:

                    > niejeden miłośnik opasłych annałów zapłakał nad swym losem, gdy broda jego
                    siwa
                    > sie stała.
                    A pozostali?
                    Aneta
                • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:31
                  aspolecznie napisała:

                  > a nie wpadłaś na to, ze prawidłowe odpowiedzi na te pytania mogą jej zająć
                  całe
                  >
                  > długie życie i na odpowiedź na ostatnie pytanie może jej już czasu zabraknie?
                  Nie zauważyłaś, że absolutnie się ze mną zgadzasz?
                  Aneta
                  • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:34
                    aneta10ta napisała:

                    > Nie zauważyłaś, że absolutnie się ze mną zgadzasz?
                    > Aneta

                    zauważyłam,że się zgadzam ale nie zauważyłam, że absolutnie
                    • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:36
                      aspolecznie napisała:

                      > zauważyłam,że się zgadzam ale nie zauważyłam, że absolutnie
                      Widać Cię z kimś pomyliłam.
                      aneta
                      • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:43
                        aneta10ta napisała:

                        > aspolecznie napisała:
                        >
                        > > zauważyłam,że się zgadzam ale nie zauważyłam, że absolutnie
                        > Widać Cię z kimś pomyliłam.
                        > aneta

                        pomyłka raczej niemożliwa, ale czemu się złościsz, że nie zgadzam się
                        absolutnie?
                        niezły byłby nick z tego absolutnie
                        coś podobnego do aspolecznie
                        • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 23:47
                          aspolecznie napisała:

                          > aneta10ta napisała:
                          >
                          > > aspolecznie napisała:
                          > >
                          > > > zauważyłam,że się zgadzam ale nie zauważyłam, że absolutnie
                          > > Widać Cię z kimś pomyliłam.
                          > > aneta
                          >
                          > czemu się złościsz, że nie zgadzam się
                          > absolutnie?
                          Nie wiem, dlaczego przyszywasz do mnie złoszczenie w związku z brakiem Twojej
                          absolutności?
                          > niezły byłby nick z tego absolutnie
                          Już był w użyciu.
                          > coś podobnego do aspolecznie
                          wręcz synonim
                          Aneta
                          • aspolecznie Re: Zycie lumpa 13.06.05, 09:54
                            aneta10ta napisała:

                            > Nie wiem, dlaczego przyszywasz do mnie złoszczenie w związku z brakiem Twojej
                            > absolutności?
                            > Aneta

                            to ja się zezłościłam i swoje zezłoszczenie "zaprojektowałam" na Ciebie.
                            teraz dobrze?
                            • aneta10ta Re: Zycie lumpa 13.06.05, 12:50
                              Nie lepiej to siebie zapytać?
                              Aneta
                              • aspolecznie Re: Zycie lumpa 13.06.05, 13:01
                                aneta10ta napisała:

                                > Nie lepiej to siebie zapytać?
                                > Aneta

                                do ilu ja umiem liczyć?
                                przyjmuję,że prawidłowo potrafię policzyć 0.5+0.5
          • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 20:25
            lizavieta1 napisała:

            > Nie chce mi się gadać z
            > terapeutką, nie chce mi się mysleć aby odpowiedziec na jej pytania, nie mam
            > żadnych pomysłów aby odpowiadać na jej trudne czy ciekawe pytania.
            Podejdź do rzeczy zabawowo.
            > dokąd ona ma
            > mnei zaprowadzić, skor ja nei idę tylko kręćę się w kółko.
            Na karuzeli jedni się śmieją, drudzy rzygają.
            Aneta

            • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 21:09
              aneta10ta napisała:

              > Na karuzeli jedni się śmieją, drudzy rzygają.
              > Aneta
              >

              ja należę do tych drugich i może dlatego na karuzeli życia...etam znowu wpadlam
              w dolek
              • euforyk Re: Zycie lumpa 12.06.05, 21:11
                > ja należę do tych drugich i może dlatego na karuzeli życia...etam znowu wpadlam
                >
                > w dolek

                może przesiadź sie z mlynskiego koła, na koniki
                • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:39
                  Przeto nie pytaj, komu bije dzwon .. Na koniku..z godnością.
                  Aneta
              • aneta10ta Re: Zycie lumpa 12.06.05, 22:38
                Huśtawka! A szybko!
                Aneta
    • aspolecznie Re: Zycie lumpa 12.06.05, 10:04
      lizavieta1 napisała:

      > Nie wiem czy to dołek.

      na taki 'dołek' to chyba rady Marenty są najlepsze
      powinnaś raczej sama stwierdzić czy masz 'dołka' egzystencjalnego czy depresję
      jednak, bo to nie to samo
      • suchyxxx Re: Zycie lumpa 12.06.05, 17:28
        Dziewczyno zajmij się czymś i to ostro bo to nie musi być wcale deprecha czy
        nerwica.Lepiej zadbaj na siłę o życie bo inaczej czekają cie prochy i
        psychoterapia a to pierwsze zwłaszcza nie jest takie cool i trendy jak się mówi
        o prozaku:)
        • sneeper Re: 13.06.05, 00:04
          granice ludzkich możliwości i granice skrupułów
          rozbijającym naprawic rozbite
          niszczącym odnowić zniszczone

          10gr :(
          • polonezka Re: Lizavieta! 13.06.05, 00:23
            Pamiętasz,jak byłaś mała, i ktoś chciał Ci coś zabrać(np. w piaskownicy) to
            walczyłaś o to....Walcz teraz o "dobre" życie!
            Wbrew pozorom to nie jest takie trudne - wiem co mówię.
            • euforyk Re: Lizavieta! 13.06.05, 00:26
              niektóre dzieci przegrały walke
              • polonezka Re: Lizavieta! 13.06.05, 00:31
                no tak, ale są teraz duże i wiedzą, że przegrały,bo nie walczyły.
                Nie filozofujcie tyle,starajcie się wszystko jak najbardziej uprościć - może
                wtedy się uda.
                • aspolecznie Re: Lizavieta! 13.06.05, 10:03
                  polonezka napisała:

                  > no tak, ale są teraz duże i wiedzą, że przegrały,bo nie walczyły.

                  ja walczyłam aż do "krwi pierwszej"
                  i nie uchroniła mnie moja aktywna walka przed ....przegraną
                  widać przeciwnik okazał się silniejszy

                  > Nie filozofujcie tyle,starajcie się wszystko jak najbardziej uprościć - może
                  > wtedy się uda.

                  kiedy już dotarło do mnie, że przegrałam wszystkie swoje "bitwy" to pozostała
                  mi już tylko filozofia i pytanie-dlaczego przegrałam?
                  błąd tkwi we mnie?-depresja
                  a może...no i filozofii nie da się odrzucić
            • lucyna_n Re: Lizavieta! 13.06.05, 00:40
              Jak ktos chcial mi cos zabrac to po prostu mi zabieral, z czasem nauczylam sie godzic z tym ze kazdy
              moze podejsc i cos mi zabrac, a jak sie prosi to przewaznie nikt nie slyszy. W dziecinstwie wogole
              staralam sie byc niewidoczna, nieslyszalna i najlepiej bezwonna, tak zeby nie skupiac na sobie niczyjej
              uwagi, czapka niewidka, wtedy to byloby cos.

              Walka o dobre życie... to takie ogolnikowe stwierdzenie ktore jakos nijak do mnie nie przemawia.
              Ile mozna walczyc z samym soba niczym ze smokiem. bez sensu.
              • polonezka Lucyna 13.06.05, 00:47
                jak znajdziesz sens to zachce Ci się żyć.Na kopa "wrogowi" zawsze jest czas-
                zapisz się na np.karate.
                • lucyna_n Re: Lucyna 13.06.05, 00:54
                  Ja wiem że Ty chcesz dobrze, ale wiesz, no jakby Ci to powiedziec
                  ta rada jest kiepska..

                  Nie mam wewnetrznej potrzeby dawania komus kopa, musialabym sama siebie kopnac w tylek.
                  Sens zycia, nie wiem czy ma sens, czy nie ma, nie drecza mnie problemy niecheci do zycia, tylko lęk
                  napadowy i nerrrwica. Zyc tobym sobie chetnie pozyla ale bez tych dodatkowych atrakcji.
                  Nie wydaje mi sie zebys wiedziala o czym mowie.
                  • polonezka Re: Lucyna 13.06.05, 00:59
                    moje rady są z mojego życia.Każdy z nas jest inny, a Ty - doskonale wiem o czym
                    mówisz Lucy- możesz poszukać innego wyjścia,ale spróbuj!
                    • lucyna_n Re: Lucyna 13.06.05, 01:08
                      W mojej wsi nie ma kursow karate, i bardzo dobrze, po co mialby mi jakis wsiun skopac tyłek, lub
                      zrecznie przerzucic przez plecy.
              • aneta10ta Re: Lizavieta! 13.06.05, 12:57
                lucyna_n napisała:

                > W
                > dziecinstwie wogole
                > staralam sie byc niewidoczna, nieslyszalna i najlepiej bezwonna, tak zeby nie
                s
                > kupiac na sobie niczyjej
                > uwagi, czapka niewidka, wtedy to byloby cos.
                Do dzisiaj bez trudu to realizuję. Ptysiu z śmietanką!
                Aneta

                • aspolecznie Re: Lizavieta! 13.06.05, 13:05
                  aneta10ta napisała:

                  > Ptysiu z śmietanką!
                  > Aneta
                  >

                  może jednak struś na plaży?
                  jakoś twój wypięty tyłeczek zauważyłam
            • lynnl Re: Lizavieta! 13.06.05, 10:31
              dzięki. Ale mnie się po prostu nie chce. Po co mi to dobre zycie? W tej
              objętności mi jakoś tak...obojętnie. jestem wyłączona.
    • kuba_halford Re: Zycie lumpa 13.06.05, 11:58
      lizavieta1 napisała:

      > Nie wiem czy to dołek. Od kilku tygodni pedze żywot kogoś jak z serialu Swiat
      > wg Bundych czy Kiepskich. Pobudka ok.12, spacer z psem, net, głownie Allegro,
      > wydaję wszystko co zarobię, a zarabiam ostatnio niewiele, bo olewam robotę.
      > Nie chce mi się nawet iść do sklepu po jedzonko, poscielić łożka, zmuyć
      > naczyń, ubrać się.
      > O 16 mój ulubiony serial, potem wieczór jakoś mija, potem przejrzę
      > Allegro.
      > Kończę studia, mam zaległosci z egzaminami z 2 lat, robotę, która wymaga
      > przygogtowania się, kiedyś miałam hobby. Przede mna praktyki obowiązkowe,
      > nawet się na nie zapisałam. Mam tysiące stron do pochłonięcia, tony wiedzy,
      > nic nie robię. Nie mam siły podjąć decyzji, zeby iść do psychiatry załatwić
      > świstek, aby nie wyrzucili mnie z uczelni tuż przed końcem.
      > Jestem (byłam) zdolną osobą, ambitną, pracowita i energiczną. Kilka tygodni
      > zyję jak ktoś kto od 15 lat jest bezrobotny. mam jakieś plany, ale wiem, że
      > nie dam rady sie zmobilizować w takim stanie. mija czas, a ja nic nei robię w
      > tym kierunku, a samo sie nei nauczy, nie załatwi, nie zrobi.
      > Nie potrafię zrealizować najdrobniejszego zadania, jakis paraliż uż na etapie
      > podejmowania decyzji. Chodze na terapię, ale tam nic się nie dzieje, bo nie
      > umiem podjąć żadnej decyzji np czy zacząć brać leki czy nie.
      > Mieliście tak kiedyś?

      Kiedys na studiach rok kiblowalem mialem dokladnie to samo co ty jak przyszlo
      do poprawienia tych zaleglych zaliczen i egazaminow przez ktore to sie stalo
      (po roku) to je znowu wszytskie oblalem bo bylo dokladnie tak jak napiales.
      Cale szczescie bylem na utrzymaniu rodzicow bo nie wiem co by bylo caly rok
      spedzilem jak ty na zawieszeniu w czasie i przestrzeni. Nie wiem co sie stalo
      ze sie zebralem i jak to sie stalo ze wyprostowalem potem w krotkim czasie.
      Poprostu do niczego lacznie z nauka (a na to tamten rok mialem przeznaczony)
      sie nie bylem w stanie zmusic. Wstawalem po poludniu i zanim sie wygdzebalem do
      mycia i zebralem do zrobienia czegos byl juz wieczor i bylem zmeczony. ) celu w
      zyciu.
      pzdr.
    • marenta Re: Zycie lumpa 13.06.05, 22:52
      a nie masz czegoś takiego, że zazwyczaj nakręcasz się myślami? jak wszystko
      idzie w miarę OK, to te myśli są pozytywne, przynoszą energię, żyje się po coś
      (nowa rokująca znajomość, wyprawa po nowe ciuchy, oczekiwanie na
      jakieś "gratisy" od losu)
      a jak się widzi marność tego co przynosi ten dobry nastrój, albo nagle tego
      czegoś już nie ma to nagle nadchodzi pustka i beznadzieja, bo nic nie ma
      zamiast tych nakręcających myśli i trudno z tym sobie poradzić, bo to zupełnie
      odmienny stan
      ja to zawsze czuję jak nagle urywa mi się taki "psychodeliczny ciag myślowy" a
      motywacja, żeby zrobić z sobą coś lepszego niż dotychczas nie nadchodzi
      rozumiem, że skoro zastanawiasz się nad braniem leków to jest to coś bardziej
      poważnego, ale interesuje mnie czy jakoś się starasz sobie pomóc? czy to
      kompletna inercja? nawet bez woli zmiany?
      pościelenie łóżka to prosta czynność, dwa ruchy... przypomina mi się ten
      Indianin z "Lotu nad kukułczym gniazdem" jak na końcu wyrywa tą kamienną
      umywalkę i ciska nią w okno
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka