bazylka9 18.06.05, 01:53 Nie chcę już żyć, nie potrafię i nie nadaję się. Przepraszam za wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ria2 Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 02:13 Bazylka, co się dzieję? Twój wątek jest alarmujący. Chcesz pogadać? Jestem jeszcze chwilę na formu. Ria Odpowiedz Link Zgłoś
ria2 Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 02:27 Bazylka, nie odzywasz się, pewnie jesteś już poza zasięgiem. Mam jednak nadzieję, że nie jest tak źle, jak wyobrażam sobie, po przeczytaniu Twojego postu??? No i chcę myśleć, że jest ktoś przy Tobie w realu, w tej chwili!!! Cholera, nic nie pomogę. To jest właśnie cała beznadziejność tych pseudokontaktów internetowych :(. Kto to w ogóle wymyślił? R Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 06:53 Potrafisz i nadajesz sie. Po prostu stracilas sens zycia, trzeba go odzyskac. Wiele osob go traci i ale wraca, lepiej rozumieja co bylo zle, co trzeba zmienic aby z tego wyjsc. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 09:04 > Po prostu stracilas sens zycia, nic to, błahostka, zabawka, drobiażdżek Odpowiedz Link Zgłoś
suchyxxx Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 11:19 Bazylka nie pisz tak.Nie rozumiesz że Tobię się wydaje tylko że zycie jest złe i jesteś do niczego??To choroba która każe Ci tak myśleć a naprawdę jest inaczej Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: Nie chcę żyć 18.06.05, 11:40 Ja też nie chcę żyć......wypaliłam się uczuciowo, zawodowo, towarzysko....sensu życia nie ma tam, gdzie jest głeboka depresja, niestety;( Dlaczego nie można tak sobie po prostu odejsć? Czekam niecierpliwie na dzień, w którym śmierć zamieni moja rozpacz w niebyt! Gdyby tak można było oddać moje bezsensowne pseudo-życie komuś, kto o nie w tej chwili walczy w szpitalu! Odpowiedz Link Zgłoś
mlasskacz No tak. To można powiedzieć tak samo, jak 18.06.05, 12:26 "chcę żyć i jestem szczęśliwa". To kwestia nawyków. Chodzisz gdzieś na terapię? Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: No tak. To można powiedzieć tak samo, jak 18.06.05, 13:32 mlasskacz napisał: > "chcę żyć i jestem szczęśliwa". To kwestia nawyków. Chodzisz gdzieś na terapię? Bazylko zanim przejdziesz do etapu mantry "chcę żyć i być szczęśliwa" spróbuj polubić prywatnie jakiegoś odludka, chociażby takiego jak ja. dwa odludki na forumowym spacerze-nawet z depresją- to i tak lepiej niż dwóch slepców lub dwoje kulawych a że dusze odludków są nieco inne? są bardziej samotne? może tak a może nie zapraszam Cię Bazylko na wspólny spacer. może ktoś jeszcze się do nas przyłączy? Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: No tak. To można powiedzieć tak samo, jak 18.06.05, 13:41 Bazylko zanim zaczniesz "forumowe spacery z odludkami", zgłoś sie do specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: No tak. To można powiedzieć tak samo, jak 18.06.05, 14:08 euforyk napisał: > Bazylko > zanim zaczniesz "forumowe spacery z odludkami", zgłoś sie do specjalisty. dobry specjalista na pewno nie zaszkodzi a spacerek z odludkiem zawsze może poczekać na lepsze czasy np. bardziej towarzyskie i przez to mniej aspolecznie Odpowiedz Link Zgłoś
ogrom to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 13:42 ale niestety życie nas czasem przerabia i powoduja, że idziemy nie tam gdzie byłoby OK....... ja tak mam i szkoda, ze muszę teraz o tym pisać, bo kochałam życie bo miała w sobie mase pozytywnych uczuć........ ale pewne rzeczy potrafią to popsuć...... teraz się wrakiem, który pomylił drogę....:(((( przerasta mnie to maxymalnie.... cała drżę od środka ... tylko dlaczego???wybrałam fatalnie drogę własną:(((( poradźcie, bo nie cche iść gdzieś co mnie pochłonie i zabije, a najpierw udusi... Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 13:56 idzie sie zwykle po najmniejszej linii oporu, jeśli łatwiej jest znieść przykrość i smutek niż pokonać lęk, to najmniejszy opor jest na torze toczacych sie kamieni prosto w dół. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 14:13 ogrom napisała: > cała drżę od środka ... tylko dlaczego???wybrałam fatalnie drogę własną:(((( > poradźcie, bo nie cche iść gdzieś co mnie pochłonie i zabije, a najpierw > udusi... ogrom cierpienia to nie koniecznie Twój wybór tak czasami bywa nie to miejsce nie te osoby nie ten czas nie wiń siebie jeśli nie znasz drogi przed sobą stań rozejżyj się usiądź na przydrożnym kamieniu może obok niego znajdzie się miejsce na Twój kamień, którego już nie ma potrzeby dźwigać dalej jak chcesz, przysiądę na tym kamieniu obok Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
euforyk Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 14:19 jak na odludka jestes strasznie towarzsyski, rozumiem ze to spolecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 15:08 euforyk napisał: > jak na odludka jestes strasznie towarzsyski, rozumiem ze to spolecznie. dobrze rozumiesz spolecznie użyteczna aspoleczność jest mi równie bliska Odpowiedz Link Zgłoś
ogrom Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 14:36 zupełnie nie wiem co dalej........ widzę, że mam bardzo fatalna wyrobina ( chyba ) cechę charakteru....... nie jade na rozni a wole przezywać jakies napięcia ....... i tak przezywam napiecia od kilku lat........ jak się domyślacie ma to swoje skutki fatalne.... ale jak z tym zerwać? no i oczywiscie to wyglada tak jakbym sie zajmowała soba!!! KOSZMAR Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: to nasze myśli, a dalej nasze uczucia... 18.06.05, 15:11 ogrom napisała: > no i oczywiscie to wyglada tak jakbym sie zajmowała soba!!! > KOSZMAR jaki koszmar? a nie możesz zmienić hasła na niech żyje EGO -z resztą centryzmu poradzi sobie już samo! Odpowiedz Link Zgłoś
shangri-la Re: No tak. To można powiedzieć tak samo, jak 18.06.05, 19:10 Właśnie zaczęłam kolejną już terapie w ciągu ostatnich dwóch lat....wiążę z nią duże nadzieje, ale wiem, że wiele tez zależy ode mnie samej......nie mam już sił;( Zwłaszcza ranki....drżenia, kołatanie serca, czasem spazmy i to przytłaczajace poczucie pustki i beznadziei......zero światełek.... Odpowiedz Link Zgłoś
mlasskacz Myslę, ze nasze doły to kwestia powtarzanych 19.06.05, 09:49 rozwiązan sprzed lat, błędnych dzisiaj, kiedys może jedynych mozliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: Myslę, ze nasze doły to kwestia powtarzanych 19.06.05, 09:59 mlasskacz napisał: > rozwiązan sprzed lat, błędnych dzisiaj, kiedys może jedynych mozliwych. myślę, że nasze doły to także kwestia nierozwiązanych do końca problemów sprzed lat Odpowiedz Link Zgłoś
mlasskacz Nie sądzę. Nasze nierozwiązane problemy to 19.06.05, 11:23 ciagle tak samo źle rozwiązywane problemy. Ta cała psychoanalityczna mistyka to gryzienie własnego ogona. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: Nie sądzę. Nasze nierozwiązane problemy to 19.06.05, 11:32 mlasskacz napisał: > ciagle tak samo źle rozwiązywane problemy. Ta cała psychoanalityczna mistyka to > gryzienie własnego ogona. masz chyba rację, ale od czegoś należy zacząć choć nie koniecznie skończyć. czy zacząć od "własnego ogona" to złe rozpoczęcie rozwiązywania problemu? jeśli nie zaczynać "od własnego ogona" to od czego proponujesz zacząć? przecież kazdy "początek" ma swój "początek a ten ma swój itd. wtedy "ogon" jest jeszcze dłuższy i wtedy....bez psychoanalitycznej mistyki ani rusz "ugryźć" Odpowiedz Link Zgłoś
mlasskacz Ano własnie. Maglowanie wspomnień może być dobrym 19.06.05, 12:15 pretekstem do spróbowania czegos innego. Np. zamiast "wpadam w rozpacz" - "powalczę, rozpacz juz przerobiłem". No, ja teraz tak próbuję. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: Ano własnie. Maglowanie wspomnień może być do 19.06.05, 12:20 mlasskacz napisał: > pretekstem do spróbowania czegos innego. Np. zamiast "wpadam w rozpacz" - "powa > lczę, rozpacz juz przerobiłem". No, ja teraz tak próbuję. czy tylko pretekstem? ale zdanie "rozpacz już przerobiłem" bardzo mi się podoba :) a czego teraz spróbujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 21.06.05, 20:23 Przeszło mi trochę. Dziękuję Wam. Odludku zgadzam się .. idę z Tobą jeśli mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 21.06.05, 22:19 Ria Tobie dziękuję bardzo. Faktycznie wtedy i później nie było mnie przy komputerze. Oj jak chętnie pogadałabym z Tobą na żywo ale to niemożliwe zapewne. Niemam z kim rozmawiać, ale może to moja wina? Sama nie wiem. Nie jestem dla nikogo ważną osobą to i nikt nie chce rozmawiać. Chyba się nie rozczulam. Poprostu tak jest jak jest. Pozdrawiam ciepło. :) Odpowiedz Link Zgłoś
ria2 Re: Nie chcę żyć 21.06.05, 22:31 Bazylka, wiesz też mi się wydaję, że nie jestem ważna dla nikogo. Ale takie myśli chyba wynikają z braku zrozumienia przez otoczenie mojego stanu. Podobnie jak Ty uciekam od ludzi. Nawet tych kochających. Czekam, aż ktoś za mną "pobiegnie" albo mnie "zatrzyma". Ale tak się nie staje. Już wiem, że tak się nie stanie! Bo to nazbyt wygórowane oczekiwania. Nie potrafę ani tego zmienić, ani zaakceptować. Sytuacja jest patowa. Nie potrafię też zdecydować się na ten ostateczny krok. Ironia losu. Pewnie też rozczulanie się, ale jakoś jeszcze ciągnę. Te wahania nastroju znam. To może nieźle dać w kość. Mam nadzieje, że uda Ci się "przeciągnąć" trochę to lepsze samopoczucie. Trzymam kciuki! Pa :) Ria P.S. Postram się napisać do Ciebie na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: Nie chcę żyć 22.06.05, 08:36 ria2 napisał: > Bazylka, wiesz też mi się wydaję, że nie jestem ważna dla nikogo. Ale takie > myśli chyba wynikają z braku zrozumienia przez otoczenie mojego stanu. Podobnie > > jak Ty uciekam od ludzi. Nawet tych kochających. Czekam, aż ktoś za > mną "pobiegnie" albo mnie "zatrzyma". Ale tak się nie staje. Już wiem, że tak > się nie stanie! Bo to nazbyt wygórowane oczekiwania. Nie potrafę ani tego > zmienić, ani zaakceptować. Sytuacja jest patowa. Nie potrafię też zdecydować > się na ten ostateczny krok. Ironia losu. Pewnie też rozczulanie się, ale jakoś > jeszcze ciągnę. Te wahania nastroju znam. To może nieźle dać w kość. Mam > nadzieje, że uda Ci się "przeciągnąć" trochę to lepsze samopoczucie. Trzymam > kciuki! Pa :) > > Ria > czy to nie objawy syndromu uwięzionej księżniczki w wieży? chyba Bazylka ma podobnie dziewczyny nie ma innej rady jak same się z tej wieży ewakuować waszego cichego krzyku, że Wam w tej wieży wcale nie jest dobrze nikt nie słyszy a nawet jak ktoś już usłyszy to Wam "podrzuci" co najwyżej uspokajającą strawę aby wam życie w tej wieży "na spokojnie" mijało czy się mylę? ps czy to ważne czy do tej wieży weszło się samemu czy inni(otoczenie)"pomogło wejść na ostatni schodek? Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 20:37 Odludku napisz ja kto zrobic. Mądrym jest być w teorii ale w praktyce.... Szkoda gadać.. Odpowiedz Link Zgłoś
prywatnie_odludek Re: Nie chcę żyć 25.06.05, 10:45 bazylka9 napisała: > Odludku napisz ja kto zrobic. Mądrym jest być w teorii ale w praktyce.... Szkod > a > gadać.. Bazylko nie jestem mądra ani w teorii, ani w praktyce bym miała jakiekolwiek podstawy do udzielania Tobie jakichkolwiek odpowiedzi typu-jak to zrobić?. jeśli nawet cokolwiek umiem zrobić, to na pewno NIC takiego, co drogą opisu wirtualnego byłoby do przekazania w formie nauki czy instrukcji. zresztą takich nauk i instrukcji jak żyć aby żyć się chciało ludzkość wyprodukowała ilości aż w nadmiarze. niektórym od nadmiaru głowa nie boli a są i tacy jak ten osiołek z bajki, któremu w dwa żłoby dano a on i tak z głodu zdechł. ja chyba bardziej przypominam tego osiołka, chociaż "złoby" moje pełne nie są i być może zdechnę jak osiołek, ale z innej bezpośredniej przyczyny. "nie chcę żyć" to też kwestia wyboru w stosunku do drugiego obok "żłobu"-chcę żyć. wygląda mi na to, że część z nas ma po prostu problem, że ....nie chce być osłem nawet przy jednym pełnym siano żłobie. a co zamiast tego? a raczej....co włośyć do drugiego żłobu by mieć ochotę i możliwość dokarmiać się innymi rarytasami podtrzymującymi życiE i dające radość życia? przecież nie cukiereczki-choćby najnowszej generacji! lub...biegi naokoło żłobów-jak proponują co niektórzy na wzrost apetytu Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 20:57 To powiedz mi odludku jak to zrobic????????????????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 21:08 Asa o czym Ty właściwie piszesz bo nie rozumiem??? Odpowiedz Link Zgłoś
hasanet Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 21:24 Szukasz odpowiedzi, jak nieodwracalnie fajtnąć. Skąd o tym ma wiedzieć żywy Odludek? Zakładasz prymat teorii? Chyba że Cię całkiem nie rozumiem... asa Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 21:36 jestem kilka poziomów niżej od Was. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 22:00 Asek - na wszystko przyjdzie czas (jeśli przyjdzie) i nie ma się co martwić. Dziś jest piątek i niech tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
hasanet Re: Nie chcę żyć 24.06.05, 22:09 Pierwszy raz rozgrzałaś mnie do białości, gdy na wstępie wątku przepraszałaś, że żyjesz. Teraz udało Ci się to po raz drugi. asa Odpowiedz Link Zgłoś
bazylka9 Nie chcę żyć 24.06.05, 22:23 hej Mały Asa czym Cię wkurzyłam dziś? Nie denerwuj się bo nie warto. Takie życie - raz na wozie raz pod wozem. Nie wiem czy ktokolwiek jest jest mnie w stanie obrazić. Mam taką praktykę, że chyba nikt i nic tutaj... :) Odpowiedz Link Zgłoś
hasanet Re: Nie chcę żyć 25.06.05, 12:07 bazylka9 napisała: > hej Mały Asa czym Cię wkurzyłam dziś? Niczym nowym: przepraszaniem za nadmierne zużycie tlenu i innych zasobów naturalnych naszej planety. > Nie denerwuj się bo nie warto. Jasne, że nie warto. Przecież o Ciebie biega. > Takie > życie - raz na wozie raz pod wozem. Tylko niech to będzie subaru, bo inaczej nie wiem, czy to życie. > Nie wiem czy ktokolwiek jest jest mnie w > stanie obrazić. Mam taką praktykę, że chyba nikt i nic tutaj... :) Nie znoszę obrażania ludzi: ani tu, ani gdzie indziej. asa Odpowiedz Link Zgłoś