Gość: Alex
IP: 195.205.198.*
18.04.01, 19:10
Od najmłodszych lat (teraz mam 45) żyję w konflikcie między dobrymi chęciami
a niemożnością zrealizowania większości moich zamierzeń. Żyję w związku z tym w
ciągłym stresie.Z trudem wykonuję codzienne obowiązki,a zmuszenie się do
wykonania czegoś, co wymaga pewnego wysiłku kosztuje mnie bardzo wiele. Mimo to
pokończyłem szkoły i w końcu zostałem nawet dziennikarzem.Kocham swoją pracę,
ale wciąż czuję się niepewny bytu, bo w mojej pracy osiągam jedynie niezbędne
minimum, a to za mało. Staram się być w mojej pracy względnie "na bieżąco". Od
czasu do czasu,kiedy mój nastrój nieco sie poprawi, doznaję przebłysku
geniuszu, piszę dobry materiał i za to mnie cenią. Poza tym nadrabiam wesołym
usposobieniem i tryskam świetnym dowcipem. Taki jestem z zewnątrz,a wśrodku
rozbity. Moje bezustanne roztargnienie i niesystematyczność w pracy udaje mi
się obracać w żart i otoczenie - mam wrażenie - daje się na to nabrać.
Najgorsze jest to, że wiem iż stać mnie na wiele, że drzemie we mnie duży
potencjał, tylko niewidzialna skorupa krępuje moje ruchy. Z psychologami i
psychiatrą kontakt się nie powiódł, bo moje objawy były dla nich
nieprzekonujące. Być może też sam nie potrafiłewm ich zdefiniować. Na stronie
www.leczdepresje wreszcie znalazłem opis jak ulał pasujący do mojego przypadku.
Rozpoznaję u siebie dystymię, a jej źródeł doszukuję się w nienormalnej
sytuacji w moim domu rodzinnym.Pamiętam wszechogarniający krzyk ojca,który
swoim zachowaniem sprawiał wrażenie,że wszystkich zaraz pozabija. Nie byłem
bity, ale to znęcanie się ojca nad mamą i rodzeństwem budziło we mnie
paraliżujący strach. Z opisu dystymii prawie wszystko pasuje jak ulał. Jest
wszakże kilka różnic.Moje zaburzenia związane ze snem to ogólna ospałość i
wczesne zasypianie. Jak mnie dręczyły jakieś kłopoty, sen zawsze był
wybawieniem,ucieczką od rzeczywistości. Płaczliwości nie przejawiam, seksem i
przyjemnościami (wszystko w normie) jestem zainteresowany,przeszłości nie
rozpamiętuję."Wycofanie społeczne" i "zmniejszoną rozmowność", podyktowane
wyobcowaniem, odczuwam w stopniu powiedziałbym umiarkowanym.
Teraz pytanie: Jak mam sobie poradzić z moim stanem, gdzie się udać,jakie
stosować leki,co delikatnie zasugerować psychiatrze, by mi pomógł. Czy na
Pomorzu Środkowym jest jakiś dobry psychiatra? Proszę o pomoc!