Dodaj do ulubionych

przegrałam :(:(:(:(

23.08.05, 20:50
Rozstaliśmy się już na zawsze - to pewne. Jedno wiem na pewno, nie przegrałam
z nerwicą!! Razem udało nam się ją jako tako pokonać. Wierzę, że oprócz
pięknych wspomnień pozostanie wspaniała znajomość. Teraz jest ciężko, ale za
kilka dni, może tyg. będziemy się cieszyć tym, że mimo wszystko mamy siebie
-przyjaciół...
3majcie kciuki!!
Obserwuj wątek
    • hromatyka Re: przegrałam :(:(:(:( 24.08.05, 14:53
      ...........milosc doskonala to chyba wlasnie ta ktora potrafi sie przeistoczyc
      w przyjazn w calkowitym tego slowa znaczeniu...........................
      Moze mysl o ranieniu Ciebie przez niego byla tak wielka i silna....?Pozdrawiam
      Cie i trzymam kciuki aby wszystko sie ułozylo a napewno sie ułoży:):)Trzymaj
      sie i zjedz koniecznie troszke czekolady:)to zawsze pomaga:)przeciez w koncu
      cos musi okazac sie latwiejsze?!Pozdrawiam,papa
      • ja87 Re: przegrałam :(:(:(:( 24.08.05, 18:18
        Myślisz, że za pare lat, jeśli nadal nasza miłość nie wygaśnie, będzie mół juz
        spokojnie byc ze mną? Na zawsze?
        • hromatyka Re: przegrałam :(:(:(:( 25.08.05, 13:43
          uwazam ze jesli milosc ta byla prawdziwa miloscia to jest nia nadal, i
          bezwzgledu na to czy minie tydzien czy tez kilka lat to nadal jesli tylk oboje
          bedziecie tego chcoec mozecie byc razem:)Razem na zawsze:)
          pozdrawiam,trzymaj sie!!
    • ja87 Re: przegrałam :(:(:(:( 24.08.05, 18:38
      Bo on nie wie, czy to miłość - tak mi powiedział. Boi się, że te uczucia to nie
      przez nerwicę, tylko, że po rzuceniu leków teraz naprawdę wie, co czuje. Problem
      w tym, że waha się i nie wie, czy mnie kocha. Zupełnie tego nie rozumiem. Boję
      się, że po prostu za bardzo o tym mysli i dlatego ma wątpliwości. Przecież o
      miłości nie powinno się myśleć - ona powinna po prostu być. I właśnie tez tak to
      motywuje, że skoro myśli o tym przesadnie to znaczy, że to nie taka miłość,
      jakiej ja oczekuję. Wiem, to strasznie zagmatwane i dziwne. Nadal go kocham i
      wiem, że będziemy spotykac sie od czasu do czasu jako przyjaciele. W tajemnicy
      Wam powiem, że czekam na dzien, w którym powie, że kocha, że się pomylił, że
      chce ze mną być. Myślicie, że to możliwe? Że te myśli to przez nerwicę? A jeśli
      tak, czy pozwoli sobie odkryc prawdę, nie zagłuszy miłości? Błagam o wsparcie:)
      • hromatyka Re: przegrałam :(:(:(:( 25.08.05, 13:56
        wiesz, ja tez przez dlugi czas bralam leki ale nie uwazam abym przeznie
        odczuwala cos inaczej i aby bylo to falszywe. Mysle ze czulam tak samo i to
        samo i bylo to prawdziwe, a leki pomagaly mi jedynie zwalczac mysli ktore mnie
        niszczyly, wykanczaly.
        Mysle, ze byc moze to ze twoj chlopak tak bardzo zastanawia sie nad waszym
        zwiazkiem i analizuje go tak przenikliwie moze oznaczac powrot natretnych
        mysli. Moze jest to spowodowane odstawieniem lekow. Ale mysle ze jego
        zastanawianie sie nad wasza miloscia w taki sposob moze byc wlasnie objawem
        choroby. Czy np. wczesniej w podobny, tak bardzo dokladny sposob analizowal
        inne rzeczy?, sytuacje? wydarzenia?mysle ze tak, bo jest to walsnie jedna z
        przypadlosci tej choroby, i niestety nie mamy wplywu na to o czym akurat teraz
        bedziemy rozmyslac. Mysle ze potrzeba czasu i tylko jego uplyw jest w stanie
        nam cos wyjasnic, ale nie martw sie i badz dobrej mysli;)bo przeciez nic nie
        moze przekreslic tego wszystkiego co razem przezyliscie, a wierze ze i on
        pamieta te chwile:)pozdrawiam
        • ja87 Re: przegrałam :(:(:(:( 25.08.05, 18:30
          Strasznie Ci dziękuję za wsparcie. Cieszę się, że go nie stracę tak do końca, że
          będzie moim przyjacielem i że zawsze będziemy wspominać te piekne chwile, ale
          jest mi źle, że po tym, co razem przeżyliśmy, po jego słowach "kocham" i "jestem
          z Tobą taki szczęśliwy" on nagle mówi, że musimy się rozstać...
          • hromatyka Re: przegrałam :(:(:(:( 25.08.05, 20:30
            moze rozstanie to rzeczywiscie jest wam potrzebne?moze on potrzebuje tego by
            nabrac dystansu?Moze potrzebujecie tego oboje?Nie martw sie,bo jesli cos jest
            caloscia to predzej czy pozniej przeciez musi sie odnaleźć:)pozdrawiam
        • eliza123 Re: przegrałam :(:(:(:( 16.09.05, 12:12
          Mój chłopak ma nerwice natrectw. Bardzo go kocham, on zawsze deklarował sam z
          siebie wiele róznych rzeczy o które nigdy nie prosiłam, od października mieliśmy
          mieszkać razem, za 2 lata mieliśmy sie pobrać, a tak generalnie mielismy byc
          razem na zawsze...Aż wszystko zaczęło sie psuc, nie chcial powiedziec mi o co
          chodzi, zmienil sie. Zaczal mnie coraz czesciej ranic, oskarżać o jakies rzeczy
          ktore byly nieprawdziwe, ja nie wytrzymywalam juz nerwowo, bo chcialam zeby bylo
          dobrze, chcialam zrobic wszystko i nie raz nie dwa juz w trudnych chwilach przy
          nim bylam. W końcu mnie zostawił, nie jak dojrzaly facet ale jak gnojek, po
          chamsku, jakbym nigdy nic nie znaczyla. Poszedl do psychologa, siedzial tam 25
          min. dostal 2 leki nawet do dzis nie wiem jakie, chyba jakis fevarin i cos na
          "Z", chciałam mu pomóc, wierzyłam że przecież możemy to przejść, że możemy być
          razem, ale on mnie po prostu olewał, stał się kimś obcym, patrzącym na mnie z
          góry, a ja zostałam sama z moimi uczuciami, z obietnicami i planami ktore kiedys
          mielismy razem i wszystko to w przeciągu kilku dni...Nie wiem co mam robić,
          powiedzialam mu juz wszystkie argumenty ktore moglam, wszystko co tylko moglam,
          ale to nic nie zmienilo. Piszę tutaj bo chciałabym żeby inni którzy przezyli coś
          podobnego podzielili się ze mną swoimi doświadczeniami,żeby ci którzy sami byli
          lub są chorzy, pomogli mi zrozumieć dlaczego tak zostałam potraktowana. Ja
          ciągle wmawiałam sobie że to nie on tylko jego choroba, usprawiedliwiałam tym
          wszystko, chociaz bylo mi tak ciężko. Nawet ani razu nie poczulam strachu ze cos
          mi sie stanie, gdy dowiedzialam sie ze ma czasem te natretne mysli zeby np.
          uderzyc mnie czyms itp...On ciagle pracuje, studiuje,zyje jakby nigdy nic, a ja
          zostałam sama ze wszystkim co nas łączyło, ze sponiewieranymi deklaracjami, i
          pięknymi słowami i chwilami które TAK PO PROSTU nic już nie znaczą :((((((((
    • turaj1 Re: przegrałam :(:(:(:( 19.09.05, 14:34
      nie pekaj, jak o niej wiesz to ją pokonasz....hej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka