Dodaj do ulubionych

Idę do szpitala..

25.11.05, 15:58
W ostatnim moim poście rozważałem za i przeciw, teraz się zdecydowałem- nie
daję rady z depresją i fobią społeczna, lękiem przed ludźmi, matura za pare
miesięcy. Stwierdziłem, że nie ma się co męczyć. Co sądzicie o leczeniu na
oddziale psychiatrycznym? Jak takie lecznie wygląda? Jest się czego bać?

Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • smuti Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:26
      sluszna decyzja,
      w szpitalu na pewno jest super,
      swietni ludzi, nowe przyjaznie,
      zapomnisz o swoich problemach, a jak juz wyjdziesz ze szpitala, to one
      wszystkie znikną..
      szpital jest naprawde ok..
      nie zwlekaj!
      • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:29
        smuti napisał:

        > sluszna decyzja,
        > w szpitalu na pewno jest super,
        > swietni ludzi, nowe przyjaznie,
        > zapomnisz o swoich problemach, a jak juz wyjdziesz ze szpitala, to one
        > wszystkie znikną..
        > szpital jest naprawde ok..
        > nie zwlekaj!


        Mam cichą nadzieję, że to nie było napisane z ironią.

        Pozdrawiam.
        • smuti Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:31
          prczeczytaj jeszcze raz i sie zastanow..
    • anatemka Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:37
      dobrze, że idziesz do szpitala, ludzie zazwyczaj sobie takie pobyty bardzo
      chwalą.
      • smuti Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:38
        i są szczęsliwsi po nich..
        • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:44
          smuti napisał:

          > i są szczęsliwsi po nich..

          A jednak ironia...
      • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:46
        anatemka napisała:

        > dobrze, że idziesz do szpitala, ludzie zazwyczaj sobie takie pobyty bardzo
        > chwalą.

        Dzięki za opinie, ja też właśnie słyszałem, ze nie jest najgorzej, ale chcę to
        jeszcze skonfrontować z opiniami na forum.

        Pozdrawiam.
        • oskar53 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 16:50
          Jeżeli naprawdę czujesz, że samemu nie podołasz, to decyzja jest jak
          najbardziej słuszna :)
          Zawsze przecież, jeżeli uznasz, że pomysł był głupkowaty możesz wrocić do domu.
          Życzę powodzenia i głowa go gory :)
    • ixelka Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 19:07
      Ja bylam w Klinice Psychiatrii przez 3 miesiace.
      Moje doświadczenia są raczej nieciekawe. Po pierwsze nic mi nie pomogli.
      Leczyli mnie starymi badziewiastymi lekami. Najtańszymi ( podobno nie bylo
      sensu leczyc drozszymi bo tak samo dzialają tansze). Psychoterapii nie mialam
      wcale, Pani psycholog byla wiecznie na urlopie.Dwa razy tylko spotkalam sie z
      psychologiem ktory przyszedl w zastepstwie tamtej pod koniec mojego pobytu w
      tym szpitalu, mieliśmy jakies pol godziny na tydzien.Wiec to bardzo malo. Po
      trzech zmianach lekow, lekarze zaproponowali mi elektrowstrząsy. Nie zgodzilam
      sie wiec oburzenie zasugerowali ze juz nie ma dla mnie lekow, ze zabiegi to
      jedyna mozliwosc w moim przypadku. Ale Ty sie aree nie boj, bo nie slyszalam
      zeby gdzies jeszcze w Polsce elektrowstrząsy byly tak czesto uskuteczniane jak
      w tym szpitalu (woj lubelskie). Tak wiec wypisalam sie.
      Ale zeby powiedziec cos na pocieszenie. Duzo daje przebywanie z osobami w
      podobnej sytuacji, podobnym stanie. Ja lezalam na sali z siedmioma dziewczynami
      (ktore sie zmienialy co jakis czas), bylo nam lżej kiedy razem narzekałyśmy, w
      takich szzpitalach leżą czasem naprawde wartoswiowe fajne wrazliwe osoby. Z
      niektorymi mam kontakt tel caly czas.
      Trzeba tez dodac ze czesc ludzi wychodzi z takich placowek podleczona. W tym
      szpitalu w ktorym ja bylam, nie umieli za bardzo leczyc typowych depresji,
      bardziej juz manie, czasem depresje z urojeniami, przewidzeniami czy cos
      takiego, albo ciezkie zalamania.
      Trzeba sie conieco dowiedziec takze o takim szpitalu. Ja bylam w takiej klinice
      porzadniejszej bym powiedziala pod tym wzgledem ze pilnowali tam porzadku i
      wogole, natomiast w innych oddzialach szpitalnych (nie nalezacych juz do
      mojego) nie mozna bylo miec nic wartosciowego bo ukradli, o komorce nawet sie
      nie mowi. Poprostu-zalezy jakie to miejsce.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.
      Agnieszka.
      • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 20:01
        Bardzo dziękuję za ten post Agnieszko! Bardzo mnie podniesłaś na duchu, dziękuję
        jescze raz! Mój szpital znajduję sie w województwie podkarpackim (Straszęcin),
        mam nadzieję, ze po sąsiedzku nie upodobali sobie tych elektrowstrząsów ;)

        Pozdrawiam.
        • martyna2525 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 20:13
          Oddzial psychiatryczny to ludzie którzy tam pracują, więc jeśli w zespole
          terapeutycznym ponują przyjazne stosunki, odbija sie to pozytywnie na
          pacjentach.
          Po wyjściu pewnie problemy nie znikną, ale nauczysz sie radzić sobie z nimi.
          Poznasz mechanizmy działania i poznasz siebie.
          Świat też, nie stanie sie piekniejszy, łatwiejszy po powrocie, ale myśle że
          dostrzeżesz pozytywy hospitalizacji.
          Trzymam kciuki i pozdrawiam.
          Martyna
    • jako_70856 Re: Idę do szpitala.. 25.11.05, 21:12
      też bym wpadł do szpitala, zrobilibyśmy takie ostatki, że Lot nad kukółczym
      gniazdem wysiada
    • szpilkaaa Re: Idę do szpitala.. 26.11.05, 16:34
      ja kilka miesięcy temu (maj i czerwiec) bylam w szpitalu psychiatrycznym.
      mnóstwo zmian leków, dawek i ciągle jakieś badania
      z moim psychiatrą widzialam się praktycznie codziennie, ale moj stan tak
      szybciuteńko się nie poprawial o czym może świadczyć ten okres czasu jaki
      spędzilam w szpitalu.ogólnie chwalę sobie pobyt w szpitalu, aczkolwiek moglo
      się obyć i bez niego.

      jak bys chciala coś jeszcze dodatkowego to pisz
      6861436

      pozdrawiam
      Justyna
    • smuti droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 26.11.05, 22:11
      owszem moje posty byly ironiczne, ale zatrwazają mnie "dobre rady" innych
      forumowiczów..(prawa im oczywiscie do nich nie odbieram)
      mowicie sobie co chcecie, ale szpital jest ostatecznością i na pewno nie zadnym
      wybawieniem- to ucieczka jedynie..
      aree, nie znam twoich wczesniejszcyh postów i twojej historii choroby, ale
      odpowiedz sobie na kilka pytan:
      próbowałaś popelnic samobojstwo? lub często juz sie za to niemal zabierasz?
      innymi slowy: jestes krok od przejscia na tamtą stronę?
      nie jesteś w stanie rano wstać z łozka, umyc się, zjesc cokolwiek?
      (ale tak na powaznie)
      nie jestes w stanie zrobic cokolwiek, wyjsc z domu, ubrać sie itd?

      Jesli odpowiedzi na te pytania są negatywne, to zastanów sie dobrze nim
      pojdziesz do szpitala..
      wiem, pokusa jest duza: problemy "znikną", ktos sie toba zajmie, jestes chora,
      wiec nikt nie będzie niczego od ciebie wymagał itd...
      to tak jak male dzieci czasem, chorują, zeby zwrócici na siebie uwagę..
      ja nie bagatelizuję twoich problemów, ale wydaje mi sie, że szpital to w twoim
      wypadku ucieczka (matura itd), a nie ratunek..
      a moim zdaniem szpital winien byc tylko ratunkiem (byc moze nawet ostatnią
      deską)..
      mozesz również chorować w domu i odłożyć na razie maturę..
      ale samo to, ze sie tam znajdziesz, nie pomoże tobie nic a nic w zwalczaniu
      problemów..
      wierz mi: mialem w pewnym sensie analogiczna sytuację, również rozważałem tą
      opcję, ale na szczęście dobrzy ludzi mi to odradzili..
      teraz jak juz czuje sie dzięki lekom nieco lepiej, to wiem, ze to bylo jedynie
      podyktowane moją chorobliwą oceną sytuacji..
      ucieczka i nic więcej...
      pomyśl o tym
      pozdrawiam serdecznie
      i zyczę powrotu do zdrowia
      • aree1987 Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 26.11.05, 22:32
        Smuti, bardzo dobrze wczułeś się w moją sytuację. Miom największym problemem
        jest jednak fobia społeczna, lęk przed ludźmi, to bardzo mi uniemożliwia życie w
        szkole, np dochodzi do takich sytuacji, ze sie boję nauczycilowi w oczy spojrzeć
        nie mówiąc już o nauce. Boję sie funkcjonowania między ludźmi, nie lubie spotkań
        rodzinnych, ale największy problem stanowi obecnie szkoła nie mogę w niej czuć
        sie normalnie, boję sie każdego gestu, słowa, mam wrażenie wszystko jest
        skierowane przeciw mnie i wtedy pojawiają sie stany depresyjne- lęk i depresja.
        Ja dodatkowo sięgałęm po środki psychoaktywne m. in. efedryna, kodeina,
        dekstrometrofan. Uważam, że szpital byłby jednak takim odcięciem się od dawnego,
        życia od lęków stresów i w szpitalu zacząć wszystko od nowa ja tak to widzę.

        Pozdrawiam.
        • normaalka Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 08:29
          aree1987 napisał:

          > Uważam, że szpital byłby jednak takim odcięciem się od dawnego
          > ,
          > życia od lęków stresów i w szpitalu zacząć wszystko od nowa ja tak to widzę.
          Pomyśl o jakichś wczasach, wycieczce, w ostateczności sanatorium. Moim zdaniem
          to efektywniejsze formy dochodzenia do siebie.

      • martyna2525 Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 26.11.05, 22:44
        Smuti, a co wtedy jak na pytanie jest 4 razy tak?
        Tylko w takich sytuacjach musi ktoś decydować sie na szpital??
        • smuti martyna2525 27.11.05, 14:03
          nie jestem lekarzem, ale sądzę, że wlasnie lub analogiczne sytuacje powinny
          prowadzic do szpitala..
          a nie ucieczka, strach przed tym co nadejdzie i chęc zmainy otoczenia, zaczęcia
          wszystkiego na nowo itd..
          takie podejscie to błąd..
          • hasanet Re: martyna2525 27.11.05, 16:35
            smuti napisał:

            > takie podejscie to błąd..
            Powiem więcej: głupota.
      • bero_bero Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 26.11.05, 22:44
        smuti napisał:

        > owszem moje posty byly ironiczne, ale zatrwazają mnie "dobre rady" innych
        > forumowiczów..(prawa im oczywiscie do nich nie odbieram)

        roznica miedzy nimi a toba jest taka ze oni tam byli

        > mowicie sobie co chcecie, ale szpital jest ostatecznością i na pewno nie zadnym
        >
        > wybawieniem- to ucieczka jedynie.

        jesli ma fobie spoleczna to na odzial nerwic ja skieruja, a nie do szpiatala
        takiego gdzie sie tylko siedzi i leki dostaje. na wlasne zyczenie do szpitala
        nikogo nie biora to nie jest hotel.
        • martyna2525 smuti 28.11.05, 20:06
          Czasem, to jedyne wyjście by zostawić toksyczne otoczenie , to nie jest
          ucieczka a ratunek, tam gdzie otoczenie samo w sobie jest przyczyną problemów.
          • beno_2 Re: smuti 28.11.05, 20:34
            Z tego wlaśnie powodu wrócilam do kraju. Jest mi bardzo trudno: kłopoty z
            jezykiem, pracą i mieszkaniem, ale nie wrócę już do północnego mroku. Nauczę
            się, czego potrzebuję, zresztą i w tej chwili wiem już całkiem sporo.
            • martyna2525 Re: smuti 28.11.05, 20:44
              Cieszę sie że radzisz sobie , :) powoli ale stale do przodu - ponoc skutkuje.
              Trzymam kciuki
              pozdrawiam
              Martyna
      • ixelka Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 26.11.05, 23:34
        Owszem szpital to czasem jest ucieczka, dla dlaczego nie moze nią byc skoro
        czlowiek jest juz tak zmeczony wszystkim bo znikąd ratunku nie ma, nic nie
        pomaga, to szpital jest taką nadzieją. Przeciez warto sprobowac.
        Poza tym tam ratunku szukają nie tylko ludzie ktorzy chcą sie wieszac, ale tacy
        ktorzy chcą żyć tylko ze przeszkadza im ich stan.
        CZy trzeba juz nie moc chodzic i mowic zeby tam pojsc? nie uwazam Drogi Smuti...
        W domu mozna sie leczyc, nawet bym powiedziala lepiej jest leczyc sie
        ambulatoryjnie z jednej strony, bo przeciez dom to zawsze dom i najpierw tego
        trzeba sprobowac, ale jesli takie leczenie nie pomaga, to moim skromnym zdaniem
        mozna sprobowac szpitala.
        • normaalka Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 08:36
          ixelka napisała:

          > W domu mozna sie leczyc, nawet bym powiedziala lepiej jest leczyc sie
          > ambulatoryjnie z jednej strony, bo przeciez dom to zawsze dom i najpierw tego
          > trzeba sprobowac, ale jesli takie leczenie nie pomaga, to moim skromnym
          zdaniem
          >
          > mozna sprobowac szpitala.
          Psychiatrzy wiedzą, że część pacjentów w szpitalach szuka schronienia przed
          domem. W klinikach rezyduje spora liczba bywalców, którzy lepiej się czują na
          szpitalnym łóżeczku niż we własnym łożu. Takiemu pacjentowi medycyna nic
          pomoże, pozostaje powierzyć ich los Chrystusowi.
          • ixelka Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 16:16
            "W klinikach rezyduje spora liczba bywalców, którzy lepiej się czują na
            szpitalnym łóżeczku niż we własnym łożu."
            Droga normaalka---> Przeraza mnie Twoje myslenie. Myslisz ze do szpitala ida
            ludzie ktorym jest zle w domu,nudzi im sie, albo szukają towarzystwa???? .....
            Jesli ktos juz trafia do szpitala, idzie tam wlasciwie w akcie desperacji,
            mając tą świadomosc ze w takim miejscu leczenie moze odbywac sie SZYBCIEJ.
            Podają tam końskie dawki lekow ktore stracają czlowieka z nog ale to jedyny
            sposob by sprawdzic czy lek na dany organizm dziala. Osobiście widzialam
            przypadki gdzie niektore osoby wysztywnialo od lekow doslownie. Dajmy na to te
            elektrowstrząsy po ktorych jednemu chlopakowi w czasie mojego pobytu odbilo na
            jakies dwa tygodnie ma maxa tak, ze musial w pasach lezec. Myslisz ze wszystkim
            chce sie tak na to patrzec???
            Mysle ze kazdy idąc do takiego szpitala ma świadomosc roznych rzeczy, ale to
            jest jakas NADZIEJA, ze są lekarze ktorzy caly czas czuwają, ze jesli np,. ktos
            bedzie mial powazniejsze skutki uboczne po lekach, sa pielegniarki, lekarze
            dyżurni ktorzy wiedza o co chodzi i moga pomoc. Ja np nie moglam sie wysikac
            przez dwa dni po Anafranilu, dostalam zastrzyk i przeszlo.
            Kazdy kogo "tam" spotkalam myslal o domu, i marzyl zeby jak najszybciej wrocic,
            ale ZDROWY. Niektorym sie to udawalo.

            • aree1987 Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 16:41
              I to chodzi Ixelka.. ja tam nie chcę dla przyjemności, mam nadzieję, ze pobyt w
              szpitalu wyleczy mnie z moich lęków i depresji- stanowi dla mnie szansę na
              normalność.

              Pozdrawiam.

              • smuti aree 27.11.05, 22:25
                pogadaj lepiej z psychiatra, psychologiem, przyjaciolmi- czy to naprawde
                konieczne..
                no i sie zastanów sama jeszcze..
                hasa (nie, to ze sie podlizuje:):) ma racje, to glupota..
                a jeszcze wieksza glupotą jest doradzanie komuś szpitala, bo biedny, cierpi i
                chce sie wyleczyc szybko...
                a kto nie chce?
                • beroo_bero Re: aree 27.11.05, 22:34
                  smuti napisał:

                  > pogadaj lepiej z psychiatra, psychologiem,

                  a w szpitalu to pewnie ze sprzataczka pogada, tak?

                  a jeszcze wieksza glupotą jest doradzanie komuś szpitala, bo biedny, cierpi i
                  > chce sie wyleczyc szybko...

                  ty masz jakas fobie szpitalna?

                  > a kto nie chce?

                  zapal sobie jointa
                  • smuti beroo 28.11.05, 18:12
                    coz za agresja...
                    ojej..
                    wez gleboki oddech to przejdzie...
                    kolega (kolezanka?) czyli nalezy do tak zwanych "szpitalowców z wyboru"?
                    coz, gratuluje...
                    uwaga z jointem jest chyba nie na miejscu i nie na temat
                    aha: i napij sie meliski, nic nie pomoze, ale warto w to wierzyc
                    • o-0 Re: beroo 28.11.05, 18:56
                      smuti napisał:

                      > coz za agresja...
                      > ojej..
                      > wez gleboki oddech to przejdzie...
                      > kolega (kolezanka?) czyli nalezy do tak zwanych "szpitalowców z wyboru"?
                      > coz, gratuluje...
                      > uwaga z jointem jest chyba nie na miejscu i nie na temat
                      > aha: i napij sie meliski, nic nie pomoze, ale warto w to wierzyc

                      Nie kompromituj sie smuti
                  • hasanet Re: aree 28.11.05, 19:36
                    beroo_bero napisał:

                    > smuti napisał:
                    >
                    > > pogadaj lepiej z psychiatra, psychologiem,
                    >
                    > a w szpitalu to pewnie ze sprzataczka pogada, tak?
                    A dlaczego nie? Czasem sprzątaczka ma więcej mądrości niż niejeden profesor.
                    Nie zaprzeczysz.

                • aree1987 smuti 28.11.05, 18:31
                  smuti napisał:

                  > pogadaj lepiej z psychiatra, psychologiem, przyjaciolmi- czy to naprawde
                  > konieczne..

                  Przyjaciół to ja niestety nie mam, a rodzina poleca mi jednak szpital, podobnie
                  psychiatra która wypisała mi dzisiaj skierowanie na oddział psychiatryczny,
                  kwitując to tym, żeby już sie nie męczyć bo szkoła w takim stanie to męczarnia-
                  ja też tak uważam.

                  Pozdrawiam.
      • normaalka Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 08:26
        Trafność Twojego postu potwierdzi każdy psychiatra.
        • bero_bero Re: droga aree, co ci forumowicze wypisują.. 27.11.05, 11:24
          psychiatrzy zawsze przytakuja i cos notuja w notesiku.
    • niunka24 Re: Idę do szpitala.. 28.11.05, 19:58
      To nie takie proste. Jeden psychiatra może Cię skierować, żeby mieć Cię 'z
      głowy" - tak byłio w przypadku mojego znajomego... jednak kiedy poszedł do
      innego, ten mu zdecydowanie odradził. potem znajomy poszedł obejrzec oddział i
      już wiedział,że do szpitala nie pójdzie... nie mam dobrych doświadczeń z
      szpitalami psychiatrycznimi. sama w nich nie byłam i nigdy żaden lekarz mi tego
      nie zaproponował, ale namawiano mnie na sanatorium, są takie sanatoria dla
      cierpiących na nerwice i depresje. Może warto tam spróbować? Szpital nie wydaje
      mi się dobrym rozwiązaniem. Oczywiście, być może są takie oddziały w Polsce,
      gdzie wszystko jest super, gdzie dba się o pacjenta, zapewnia mu psychoterapię,
      itp. Ja widziałam inne oddziały.... Moje obydwie babcie leczyły się, jedna na
      nerwicę, druga na depresję. jednej to odpowiadało, bo miala tam przyjaciółki,
      dla niej ważne było, że nie jest sama, że raz dziennie zajrzy do niej lekarz,
      że miała z kim pogadać... dpstawała leki na uspokojenie i git, ale np.
      psyuchoterapia polegała na tym,że raz dziennie pacjenci opowiadali sobie o
      swoich problemach, to trwało pół godziny, to było chore... Druga babcia
      natomiast wróciła ze szpitala w owiele gorszym stanie. Miała depresję i szpital
      ją według mnie pogłębił. Leżeli z nią ludzie w różnym stanie, z różnymi
      chorobami... W takich szpitalach nie zawsze znajdzie się osoby w podobnym
      stanie, w podobnym wieku, z podobnymi problemami. Lekarze są do 15, a potem...
      idą leczyć swoich prywatnych pacjentów... nie są na pewno na każde zawołanie,
      najwyżej dadzą mocniejsze leki... Takie są moje obserwacje ze szpitali... Ja
      mam nieodparte wrażenie, że Ty już zdecydowałeś. Że chcesz tam iść i koniec.
      Ale dlaczego? Uważam,że powinieneś się skontaktować z jeszcze przynajmniej
      jednym psychiatrą i na pewno z dobrym psychologiem... Nie każdy stan wymaga
      leczenia szpitalnego...
      Pomyśl o tym... W takich szpitalach w Polsce naprawdę różnie bywa.
      A byłeś już w swoim?? widziałeś pacjentów, miałeś okazję z którymś pogadać?
      pozdrawiam! powodzenia,
      • smuti niunka24 28.11.05, 22:00
        nic dodać, nic ująć..
        niunka ma rację: skonsultuj to z innymi specami
        pozdrawiam
      • o-0-o Re: Idę do szpitala.. 28.11.05, 22:20
        Jeśli ona ma nerwice, to pewnie ja skierowano na odzial nerwic. Moga byc lepsze
        badz gorsze odzialy, ale zasadniczo odbywa sie na nich terapia grupowa w ciagu
        dnia, a nie lezy sie i gapi w sufit nacpany lekami. Ja w jej wieku tez mialem
        fobie spoleczna i wogole o tym nie wiedzialem. Alkochol narkotyki,uciekanie ze
        szkloly, zawalenie matury to bylo moje zycie i zludne przekonanie ze w
        przyszlosci jakos sie zmienie. Na odzial dzienny trafilem ladnych kilka lat
        pozniej, jak juz zawalilem kilka innych spraw w moim zyciu, a po serii przykrych
        wydarzen balem sie nawet na ulice wyjsc z powodu fobii spolecznej. Jak bym tam
        trafil w wieku lat 18 to nie musialbym prostowac swojego zycia, a tak musze i
        mam pod gorke, przez glupie zaburzenie ktore jest calkowicie wyleczalne.
    • zomiren Re: Idę do szpitala.. 28.11.05, 22:57
      Powinnas sie skonsultowac przynajmniej jeszcze z jednym psychiatra,bo szpital
      to jest ostatecznosc.Pozdrawiam
      • aree1987 Jestem mężczyzną!!! 29.11.05, 14:11
        Troszkę się pomyliliście a nawet bardzo coniektórzy! Jestem mężczyzną chciałbym
        sprostować. ;)

        Pozdrawiam.
        • niunka24 Re: Jestem mężczyzną!!! 29.11.05, 14:32
          ja to zauważyłam:D
          Jaka jest Twoja decyzja?
          byłes u innego lekarza??
          • aree1987 niunka 2 29.11.05, 14:50
            niunka24 napisała:

            > ja to zauważyłam:D

            Dzięki wielkie! :D

            > Jaka jest Twoja decyzja?
            > byłes u innego lekarza??
            >

            Mam skonsultować się z jeszczę jednym psychiatrą. Do szkoły na razie nie wrócę,
            a myślę, że chyba pójdę do tego szpitala. Będe wiedział czy na 100% po tej
            konsultacji.

            Pozdrawiam.
    • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 29.11.05, 14:54
      Jeszcze jedno: z tą szkołą moją jest tak, ze chyba na razie do niej nie wrócę bo
      już sie tam boję chodzić,czyli pozstaje jedynie szpital, bo fobii społecznej to
      ja w domu raczej nie wyleczę. Nie uważacie?

      Pozdrawiam.
      • niunka24 Re: Idę do szpitala.. 30.11.05, 13:55
        W szpitalu też możesz jej nie wyleczyć. Idź do dopbrego psychoterapeuty. Nie
        masz wrażenia,że uciekasz przed problemem? Skąd wiesz,że masz fobię
        społeczną,zostałą stwierdzona przez psychiatrę? Ja też kiedyś bardzo bałam się
        ludzi,do dziś mi to zostało. Też nie chciałam chodzić do szkoły,uciekałam w
        choroby... Ale poszłam na terapię, spróbowałam stanąć z problemem twarzą w
        twarz i udało się. Było ciężko, trudno,ale dałam radę. Czemu Ty masz nie dać?
        Nie uciekaj przed tym. Czego się tak naprawdę bosiz? Co to według Ciebie znaczy
        fobia społeczna? Co przeraża Cię najbardziej? Może wystarczy popracować nad
        tym zdobrym terapeutą! Szpital nie musi być dobrym rozwiazaniem, ale Ty już i
        tak podjąłeś chyba decyzję.
        • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 30.11.05, 14:49
          niunka24 napisała:

          > W szpitalu też możesz jej nie wyleczyć. Idź do dopbrego psychoterapeuty. Nie
          > masz wrażenia,że uciekasz przed problemem?

          Wydaje mi się, ze nie uciekam przed problemem ale szukam rozwiązania,co jest
          powiązane z moją decyzją o pójściu do szpitala. W szkole nie jestem już 3
          tydzień i boję sie tam wrócić, gdyż wrócą wszystkie lęki spowortem, nie wiem czy
          to będzie dobre środowisko do stawienia czoła problemowi. Wydaję mi się, ze
          czlowiek aby sie zmienić potrzebuje innego środowiska. A w szpitalu oprócz
          leczenia farmakologicznego powinna być terapia tak już napisałaś, jestem właśnie
          nastawiony głownie na tą terapię.

          Pozdrawiam.
          • niunka24 Re: Idę do szpitala.. 30.11.05, 17:16
            skoro jesteś przekonany o szpitalu,to po co pytasz na forum?;)
            • aree1987 Re: Idę do szpitala.. 30.11.05, 19:11
              niunka24 napisała:

              > skoro jesteś przekonany o szpitalu,to po co pytasz na forum?;)

              Wcale nie jestem, powiem szczerze, ze wcale mi się tam nie śpieszy! :)

              Pozdrawiam.
              • insignificant Re: Idę do szpitala.. 30.11.05, 19:50
                musisz sie dopasowac do zwyczajow tam panujacych,pobudka
                rano,cwiczenia,terapia..jakies leki dobiorą napewno,personel moze byc zyczliwy
                zaleznie od tego ajk trafisz,powinni sie starac Ci pomoc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka